Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      4 615


  3. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      3 571


  4. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 091


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.06.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Absurdem głupoty jest jeżdżenie po świecie teraz bez zaszczepienia. Jak ktoś myśli, to takie sytuacje wziąłby pod uwagę przy planowaniu wyjazdu. Jak to mówią, pewna jest tylko zmiana !
    5 punktów
  2. Kilka obiecanych zdjęć. Płyniemy promem omijając Kotor. Jedyne 4,5 Euro. Stary Bar. Stary Bar cd. Kociaki się bawią. Mamy też polskie menu i osoby zachęcające po polsku do wstąpienia do ich lokalu. Plaża w Barze. Ludzi umiarkowana ilość.
    5 punktów
  3. Pogoda ostatnio jest mocno kapryśna. Wypatrzyłem w czwartek słoneczną lukę w okolicach Barda - Stronia Śl. Faktycznie zaczynałem po opadzie. Było strasznie wilgotno, dosłownie parowały okulary. Ale ogólnie super. Na początek była pierwsza połowa czerwonej pętli MTB z Barda. Teraz należało przemieścić się w okolicę przełęczy Jaworowej. Najwygodniej byłoby zrobić to korzystając z łącznikowej ścieżki Dwie Przełęcze ale jak zobaczyłem jak jest zryta na wjeździe to wybrałem asfalt 390 bo do jazdy niewiele było. Dalej wsiadam na Singletrack Orłowiec, później Lądek Zdrój. Tam na rynku łamie mi się sztyca. Do serwisu jest 200 m. Czyli mam farta! Teraz dwa odcinki podjazdowe Singletracków Zdrój i Trojak. Ląduję na Rozdrożu Zamkowym pod Trojakiem. Tutaj obliczam czas, trochę brakuje bo podejrzewam, że zielony MTB do Przełęczy Lądeckiej może nie być łatwy. I faktycznie jest kamienisty, mokry, stromy, sporo śmieci. Ale też ma takie łąkowe klimaty a na końcu przed Przełęczą asfalt. Na górze ładny widok ale słońca już mało. Wracam na rozdroże tą samą drogą bo analiza mapy (a i terenu na podjeździe) pokazuje, że nic tu nie wykombinuję. Teraz czeka mnie część zjazdowa Trojaka (i Zdroju). I wypłata jest zaj...ista. Pierwszy singiel to najlepszy kawałek z systemu. Piękne rock gardeny, hopy, długie pokrzywione mostki, zmiany kierunku. Szybki, zmienny - rewelacja. Tak 10x większe zagęszczenie atrakcji jak przeciętnie. "Zdrój" to już strefa stanów średnich. Znów Lądek i druga część Pętli Orłowiec. W zasadzie w całości podjazdowa. Część to klasyczne mtb, cześć ścieżka. Teraz odszukuję pętlę czerwoną z Barda. Początek to jest bardzo szybki, zjazd po drogach leśnych, jest mokro więc czujnie ale też bez asekuranctwa bo czas lekko pogania. Wypadam z lasu i teraz jest mega fajny kawałek między grzbietami Gór Bardzkich Zachodnich. Rozległe pola plus grzbiety z lewej i prawej. I huśtawka podjazd, zjazd po zapomnianych duktach. Parę razy liczę czas a ponieważ wiem, że ostatnie 7-8 km jest wymagające to wychodzi mi, że nie zdążę na pociąg i zabraknie mi co najmniej 15 min. Wybieram objazd asfaltem, niby sporo dłuższy. Ale na stacji mam prawie 20 min zapasu. Trzepię się, wypijam resztki płynów, znajduję zapomnianego batona. I szeroko się uśmiecham. Locus pokazuje mi 2600 m verticala (pewnie dziad lekko tu koloryzuje, często jest 10-15% błędu mimo weryfikacji z warstwicami). Ale i tak jest nieźle, stówka pękła, 600 fot mam (sporo naprawdę fajnych), trzy nowe kawałki poznałem. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  4. Takie tam z południa Europy 🇭🇷😎🚴🏻‍♂️ Dziś pierwszy dzień wakacji.Krótka przejażdżka po okolicy.Kierowcy wyrozumiali,nikt nie trąbił na mnie 😂 Spotkałem na trasie grupkę ,,prosów,, -po pozdrowieniu ,,ciao,, domyślam się ze byli to Włosi😜 Temperatura w okolicy 36 stopni C. , woda popijana co kilkanaście minut jazdy,cienia jak na lekarstwo. Istria mega górzysta , albo jazda z górki albo męczarnia i podjazd 😩🔥 IMG_1263.MOV
    3 punkty
  5. Za dużo przeglądasz internetów, proponuję trochę więcej specjalistów. Faszyzm i szczepionki, Ty to masz celne porównania...
    3 punkty
  6. Co do skrajności to nic się nie zmieniło od lat. W okolicy każdej granicy i przy większych skrzyżowaniach szlaków komunikacyjnych to pełno jest jeszcze bunkrów i schronów z czasów panowania w Albanii Envera Hodży (Hoxha). Jadąc z Ulcinja do Szkodre pamiętam jakiś wspaniały, chyba hotel (lub prywatna rezydencja) po prawej stronie drogi, piękny plac zabaw dla dzieci, cudownie przystrzyżone i pielęgnowane trawniki, wspaniałe budynki ze szkła i metalu (bardziej pasujące do Dubaju, Abu Zabi, Singapuru czy Hongkongu), a 500 metrów dalej po lewej stronie tej samej drogi slamsy bez okien i drzwi, tylko z jakimiś szmatami zawieszonymi w otworach drzwiowych i masa ludzi tam mieszkających. Przy wjeździe do Szkodre był drewniany most w trakcie remontu i przemiennym kierunkiem ruchu. jak wjechaliśmy na most to obległa nas spora grupa dzieci od 5 do 12 lat, całowała lusterka w samochodzie i wyciągając rączki prosiła o pieniądze. Do dzisiaj się z tym źle czuję. W krajach byłej Jugosławii nie spotkałem się z tak wielkim zróżnicowaniem i raczej unikam z tego powodu Albanii. Wielu znajomych bardzo sobie chwali Albanię w rejonach turystycznych, czyli na morzem. Na granicy z Czarnogórą auta 99 % na rejestracjach włoskich, głównie Mercedesy i BMW, oczywiście byli to Albańczycy nie Włosi. Polecam kilka filmów o tym regionie Emira Kusturicy, zwłaszcza Czas Cyganów i Biały Kot, Czarny Kot. Co prawda filmy są głównie o Cyganach, ale do tego czym zajmują się Albańczycy w Europie bardzo pasują. No i jeszcze Underground by zrozumieć trochę problem byłej Jugosławii i jej rozpad. Pozdrawiam i nie żałuj fotografii i opisów Krzychu...
    3 punkty
  7. Jesteśmy w Albanii. Kraj zaskoczył mnie dużą ilością zieleni. Bardzo małą ilością wody w jeziorze Szkodrskim. Strasznymi skrajnościami, mamy luksusowe samochody w kurorcie, jak i osoby wypasające owce 300 metrów dalej. Wszelkiej maści pojazdy, różnej konstrukcji, które poruszają się po drogach i sporo policji stającej po krzakach. Tanie piwo w sklepach (Grolsch z polskimi napisami w cenie 2,5 za 0,5l) i dość drogie na jego tle wina. Przepyszny nabiał i owoce (zwłaszcza pomidory), choć arbuzy w Czarnogórze smaczniejsze. Porównując koszty apartamentów, to w Chorwacji za apartament płaciłem około 55 Euro za noc, w Czarnogórze zastanawiałem się czy apartament istniej, bo dla 4 osób za noc płaciłem 16 Euro (4 Euro za osobę). W Albanii apartament kosztuje nas 35 Euro za noc. Szkodra - zamek Rozafy. Zniszczenia w Durres po trzęsieniu ziemi. Ludzi na plaży w Golem, raczej niewielu. Jest widokowo. Idziemy SUP-ować.
    3 punkty
  8. Nie lubię generalizować, można mieć pecha bądź szczęście. Mam przykłady z różnych państw i różnych lat. Lata 80-te Jugosławia (obecnie Czarnogóra) Donji Stoliv nad Boka Kotorska. Parking przy polu namiotowym ogólnie dostępny. W otwartym samochodzie trzymałem wszystkie pieniądze i dokumenty przez całe 2 tygodnie pobytu. Było bardzo gorąco, chodziłem głównie w slipach i nie miałem gdzie trzymać kluczy. Nic nie zginęło. W drodze powrotnej zatrzymałem się w Mostarze, przerwa na zwiedzanie, auto zostawiłem przy jakiejś ulicy w centrum. Wracam po kilku godzinach, widzę, że wyrwana jest klapa od silnika. Pierwsza myśl, no niemożliwe w Jugosławii mnie okradli, pewno koło zapasowe buchnęli (miałem wtedy Zastawę Mediteran - koło zapasowe w komorze silnika). Klapę podnoszę a tu wszystko na miejscu. Podchodzi do mnie Jugol i tłumaczy, że auto zaczęło się palić dlatego się włamał. Miałem źle podłączone radio (bezpośrednio do akumulatora), przewód się przetarł i zrobił zwarcie. Facet pracował w jakiejś fabryce Zastawy i jeszcze mi prawidłowo podłączył radio pod bezpieczniki i przeprosił za włamanie. Początek lat 90-tych. Belgia, region Walonia, prowincja Hainaut, mieszkałem w małym miasteczku koło Charleroi. Najpierw pojechałem na zakupy do La Loviere, potem do parku angielskiego i muzeum Mariemont w Morlanwelz i jeszcze w planach miałem odwiedzić muzeum karnawału (od 16 wieku) w Binche. Po 3 godzinach od wyjazdu zorientowałem się, że na murku na chodniku naprzeciwko małej stacji benzynowej (prowadzonej przez Włocha) zostawiłem kamerę. Jechałem bez nadziei, że po kamerze zostanie jakiś ślad, minęło kilka godzin. Kamera jednak leżała z całym osprzętem tak jak ją zostawiłem i jeszcze kilka lat mi służyła. Polska 3-4 lata temu chyba. Pojechałem na zawody do Szklarskiej Poręby w marcu. Poszło mi bardzo dobrze, auto na parkingu przy wyciągach miałem, po zawodach szybko się spakowałem i zadowolony pojechałem do domu. Po tygodniu miałem kolejne zawody w Malej Upie (Puchar Kowar). Wyciągam sprzęt z samochodu, wszystko jest tylko kijków (Leki WC) brakuje. Przecież miałem tydzień temu w Szklarskiej i nie wyciągałem z samochodu. Reset umysłu, no tak zostawiłem na parkingu przy ławce. No trudno 4 stówki poszły. W samochodzie miałem na szczęście kijki skiturowe i z nimi wystąpiłem w Mala Upa (konkurenci trochę się ze mnie podśmiewali). Kilka miesięcy później @johnny_narciarz miał wyścig kolarski w Szklarskiej, pojechaliśmy Go dopingować, spaliśmy niedaleko wyciągu i nawet start był z parkingu. Przypomniały mi się wtedy moje kijki, a pójdę spytać parkingowych. Dzień dobry, 5 miesięcy temu zostawiłem kijki narciarskie na ławce, może pan coś pamięta. A jakie pyta pan, no Leki World Cup żółto czerwone dł 125 cm. No niemożliwe, parkingowy poszedł do swojej budki, zaczął przebierać na półce pod sufitem w sporej ilości kijków i wyciąga komplet. Takie, no jasne to moje. Poleciałem jeszcze z wdzięczności po flachę z podziękowaniem, a z kijami wróciłem do hotelu. Podałem przykłady pozytywne, negatywnych niestety mam więcej, ale nie ma sensu o nich przypominać... Pozdrawiam.
    2 punkty
  9. Dalej Was pomeczę, bo korzystam z uroków jury, a z domu nie ma co pokazywać bo się nie przyda 😉 Olkusz-Zamek Pieskowa Skala. Troche lasem, troche polami i dość dużo asfaltem. To są góry w porównaniu z południem Szwecji 😆 Znalazłem nawet fajny camping, na dobrą bazę wypadową. Fotki poniżej.
    2 punkty
  10. Jak we wszystkim,teraz w wyborze kierunku podróży nic nie zastąpi zdrowego rozsądku,wyobraźni i znajomośći świata.Zaszczepiony Izrael,jeden z moich ulubionych kierunków,przed tygodniem zapowiadał rychłe otwarcie na obcych obywateli a teraz już wprowadza restrykcje dla swoich... Nie ma,jak żyć w ciekawych czasach...
    2 punkty
  11. Postanowiłem odwiedzić kolejne ruiny. Zamek Bydlin. 40 kilometrowa wycieczka. Do celu starałem się dotrzeć przez olkuskie lasy i polne drogi. Ktoś pisał o najlepszych kołach na piach. Masakra 🥴 Na kilku etapach trasy zapadłem się w lesie jak na ruchomych piaskach i pod górę byłem zmuszony prowadzić rower. Czyżby Pustynia Błędowska rozciągała się na tak wielkim obszarze pod Olkuszem 😀 Powrót poprowadziłem inną trasą.
    2 punkty
  12. Właśnie dzisiaj w nocy wróciłam z Egiptu. Wściekłość ludzi w hotelu była ogromna, mnóstwo osób, którym nie upłynęło 14 dni przedłużała swoje pobyty o następny tydzień. Część przebukowała loty na EU - bo przecież tam przesiadając się gubisz wirusa. Na lotnisku w PL straż nakładała wszystkim nieozdrowieńcom i niezaszczepionym kwarantannę. Pomimo trwającego roku szkolnego dzieci na wyjeździe sporo. Mój syn też się na kwarantannę załapał bo 11 - latek jest bezpieczny a 12 - latek już nie! W biurze turystycznym mają armagedon z odwoływaniem wyjazdów… Absurd i bezprawie…brak mi słów
    2 punkty
  13. Cześć, Czarnogóra już za mną. Stary Bar udało się obejrzeć. Teraz jestem w Golem - Albania. Opiszę trochę drogę, wieczorem wstawię kilka zdjęć z Bar-u. Granica Chorwacko - Bośniacka - 3 minuty. Granica Bośniacko - Chorwacka do 5 minut. Most (Pelješki most) już dość zaawansowany. W przyszłym roku korytarz w Neum, będzie można ominąć. Tylko odpadnie wówczas możliwość taniego tankowania. Nikt nie przestrzega żadnych zasad, nie ma policji, która kontrolowałaby czy jadąc tranzytem, nie zatrzymujemy się na zakupy czy w knajpce. Granica Chorwacko - Czarnogórska - do 10 minut stania. Tu ciekawostka, policjanci (Chorwacji) zamawiają jedzenie w Czarnogórze, dostawca dojeżdża do granicy, chłopaki odbierają obiady i przechodzą na stronę Chorwacką. Granica Czarnogórsko - Albańska - do 20 minut stania. Bardzo sprawdzają kampery i samochody na M.
    2 punkty
  14. Zamek Książ – trzeci co do wielkości w Polsce Pradawny gród piastowski , a później siedziba rodu Hochbergów. Po jego wnętrzach przechadzali się zarówno Książę Bolko, ale również Konrad III von Hochberg, czy Księżna pszczyńska Daisy. W czasie II Wojny Światowej przygotowywany na jedną z siedzib Hitlera. Człon projektu Riese (Olbrzym) – podziemne, tajemnicze miasto nazistów...i być może, to tu mieści się do dzisiaj nie odnaleziony, legendarny „Złoty Pociąg” Piękne, do końca niezbadane i zachwycające miejsce. Cóż? Pogoda nie dopisuje, cały dzień pada deszcz, więc jest chwila by pokazać się na forum i napisać krótką fotorelację z naszego, z Paulą pobytu na Dolnym Śląsku (wczoraj). Ehhh a na dzisiaj była zaplanowana wyrypa w górach - co się odwlecze, to nie uciecze. Niebawem mam nadzieję wrócę na bloga z kolejną partią zdjęć, tym razem z Karkonoszy. Książ w pełnej okazałości: Ukryty w murach "władca" tego miejsca Widok na front i na dziedziniec: Zakochana para Podziemia projektu Riese. Zrzucona z murów przez Niemców, gdy uciekali w popłochu przed Ruskimi, rzeźba, odnaleziona później w lesie na zboczach zamku. Widoczek z tarasów: Ogrody Daisy: Klasyczna fotka z punktu widokowego Sikająca do basenu Żółwie z palmiarni: Robi wrażenie!!! Dziedziniec - widok w stronę wejścia na tereny Zamku: "Złoty pociąg"? Makieta z czasów piastowskich: Jak ród Piastów, to i piaskowiec Wysoko! Kto zgadnie, jakie to kwiaty? Palmiarnia. Sypialnia "Dziadka" Hochberga Współczesna Daisy przed nie swoją chatą Zakamarki, pomieszczenia, komnaty...nie do zliczenia 😮 No to idziemy zwiedzać Na tarasach pustki...cisza, spokój - jest czas na kontemplację miejsca. Główna sala - sufit, robi wrażenie! Wejście na teren zamku: ...a po bokach niemi, zaklęci w kamień tubylcy 😮 Wnętrza... I... no właśnie - co z mitologii widzicie na poniższym zdjęciu? Pora kończyć zwiedzanie... Pierwszy dzień na Dolnym śląsku minął. Zamek Książ wyzwolił w nas olbrzymie, pozytywne uczucia. Kochamy takie miejsca - piękne, owiane tajemnicą, przepełnione historią i sztuką. Kto nie był - nie zwlekajcie! Warto poświęcić dzień na to miejsce! Dzisiaj relaks - baseny, jedzenie i odpoczynek...a jak jutro przestanie padać (oby), to ruszamy w góry! Wyglądajcie kolejnych wpisów na blogu. Pozdrawiamy marboru i Paula.
    1 punkt
  15. Co byś nie zrobił to i tak Ci tu napiszą że jesteś cieniarzem. Są tacy co muszą ciągle wzmacniać swoje ego, najlepiej na słabszych. Olej to i rób swoje. 🙂
    1 punkt
  16. Ja w okolicy nie mam żadnych piachów, za to jest dużo podjazdów i żwirowo-kamienistych odcinków. Jak mi się już nie chce jechać do góry (a często tak mam bo tych przewyższeń trzeba trochę zrobić) to odpoczywam wypychając rower. Wypychanie rowerka pod górę jest jedną z przyjemniejszych rzeczy bo jest super podparcie ciała i kręgosłup fajnie odpoczywa.
    1 punkt
  17. Oczywiście że gdy miejsce na to pozwala jadę bokiem. Miałem wiele miejsc gdzie nie ma "pobocza" i droga jest wycięta w gęstym lesie. Wybrałem prowadzenie rowera.
    1 punkt
  18. ....i właśnie dlatego układając swój chytry plan na niedziele założyłem że pójdę do Parku - bo tam rowery nie maja wjazdu a to właśnie w niedziele jest największy "wysyp" cyklistów (w tym prawdziwie "niedzielnych"). Niedziela a zwłaszcza słoneczna niedziela jest bezwzględnie najgorszym dniem jaki można sobie wybrać do odwiedzenia Babiogórskiego Parku (gorsza jest tylko taka sama niedziela w wakacje) - ale jeszcze gorsze jest siedzenie w domu wiec trzeba wybrać "mniejsze zło". Zakotwiczyliśmy na parkingu pod stokiem Mosornego Gronia - parking był nawet wyjątkowo pusty choć trochę rowerzystów było a krzesło kręciło. Wybraliśmy szlak który teoretycznie był zamknięty ze względu na remont mostu na potoku ale doszedłem do wniosku ze po tygodniu takiego skwaru ten potok i tak można przejść bez problemu w butach lub bez. Na miejscu okazało się ze nowiutki mostek już stoi. No i dalej już bez tłoku i rowerów do ulubionej polany z której można popatrzyć na wszystkie ważne góry w okolicy. W sumie specjalnie nie przepadam za takimi "promenadami" w górach, wole dzikie szlaki ale dopóki nie ma tłoku jest OK. Poszliśmy jeszcze na chwile wyżej ale GSB to nie jest dobre miejsce na niedziele wiec trochę jeszcze połaziliśmy bocznymi drogami schodząc w dół.. W drodze powrotnej jeszcze przystanek na lody w Suchej - w sumie lody OK ale pewnie w 2018 były lepsze. I w drodze powrotnej "burza mózgów" co z tymi lodami wspólnego ma Sting.... powspominaliśmy przy okazji jeden z ostatnich koncertów Lifefestival w Oświęcimiu na którym grał. I sam festiwal też - tam bywali wielcy wykonawcy "ze świata" zanim festiwal przepadł .... taka zmiana ...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...