Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Lexi

    Lexi

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      3 902


  2. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      1 795


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 412


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 28.07.2021 uwzględniając wszystkie działy

  1. Prowansja - cz. V - dzień "po"... Trzeci dzień na miejscu był dniem pewnego przesilenia. Po Mt. Ventoux emocje jakby nieco opadły, nogi były jakby ciężkie, ale postanowiliśmy ruszyć przed siebie. Towarzyszyły nam przy tym skrajne emocje - jeden z moich kompanów uważał, że powinniśmy pojechać do Sault i stamtąd jeszcze raz wjechać na Mt. Ventoux i zjechać do Malaucene (trasa blisko 100 km i nieco powyżej 2 tys metrów przewyższenia); drugi z kompanów był kompletnie zniechęcony i w zasadzie uznał, że 20-30 km to wszystko na co go stać. Ja byłem gdzieś pomiędzy - tzn. serce chciało ruszyć w długą trasę do Sault i przez Ventoux do domu, a rozum podpowiadał, że będzie to chyba jednak trudne. Uznałem jednak, że ruszymy przed siebie i zobaczymy co się stanie i jak to będzie. Tym razem postanowiliśmy ruszyć na północ od Malaucene - w tamtym kierunku jeszcze nie jechaliśmy - i dalej na wschód w kierunku Sault. Okazało się jednak, że jest cieplej niż sądziliśmy - ponieważ dwa pierwsze dni nie dały nam szczególnie w kość jeżeli chodzi o upały, jakoś nikt nie zwrócił uwagi na to, że w momencie jak ruszaliśmy jest już dobrze powyżej 30 kresek w cieniu na termometrze, a dzień dopiero się rozkręcał. Upał dawał się nam we znaki z każdym kilometrem, trzeba jednak przyznać, że trasa była niezwykle krajobrazowa: Tu widać piękne którędy będziemy jechać za chwilę i trochę później - w tle droga która wcina się we wzgórze: Początkowo jedziemy odcinkiem drogi, na którym prawie nie ma ruchu samochodowego, a i kolarzy jakby mniej niż zwykle w tej okolicy. Później łączymy się z drogą bardziej główną, gdzie ruch samochodowy jest trochę większy, ale ciągle generalnie nie stanowiący wielkiego problemu. Widoki znów bombowe - po prawej stronie nad okolicą góruje Mt. Ventoux, po lewej zielone wzgórza, po prostu odlot. Dojeżdżamy jednak do pierwszej większej trudności tego dnia - ok. 4,5 km podjazd i różnica poziomów, może nie olbrzymia - bo raptem 250 metrów w pionie - ale w upale i po wczorajszych harcach na Mt. Ventoux - widać, że idzie to bardzo opornie. Pije już drugi bidon, a mamy raptem 20 km za sobą. W kolejnej wiosce znajduje się fontanna/źródełko gdzie uzupełniamy zapas wody. Widoki cały czas przefajne, ale rośnie we mnie świadomość tego, że organizm wysyła mi sygnały, że jest zmęczony. Mimo, że trasa nie wydaje się jakaś stroma, to jednak Garmin pokazuje, że metry w pionie cały czas się akumulują. Jeden z moich kolegów narzeka otwarcie coraz bardziej, że on ma dość. Drugi dalej jednak ciągnie do Sault i na Ventoux. Pierwszy raz podczas tego wyjazdu nie jesteśmy idealnie zgodni co do tego, co robimy dalej. Koledzy zaczynają się nawzajem przekonywać do swoich racji, co raz bardziej patrząc w moim kierunku jako rozjemcę. Jedziemy trochę dalej - bardziej narzekający kolega zostaje z tyłu, ten ciągnący na Ventoux prze do przodu. Ja jestem z przodu razem z bardziej ambitnym z moich kompanów, ale uznaje że to przestaje mieć walor towarzysko-krajobrazowy i budzą się jakieś niepotrzebne emocje, więc zarządzam przerwę na lunch. Po prawej stronie od drogi wyłania się jakieś miasteczko, które wygląda na małe, urokliwe, ale takie, gdzie pewnie jakąś knajpkę znajdziemy. Miejscowość nazywa się Savoillan. Zostawiam kumpla przy drodze, żeby poczekał na tego który został w tyle, a sam jadę zobaczyć, czy coś tu zjemy. Knajpka wygląda sympatycznie, oczywiście nikt nie mówi w innym języku iż francuski, ale jedzenie wygląda przyzwoicie, a samo miasteczko przy bliższym poznaniu też jest bardzo fajne: Przerwa i jedzenie poprawiły nastroje. Postanawiamy - tym razem znów zgodnie - że podjazd od Sault na Ventoux musi poczekać, skoro jeden z nas nie czuje się w ogóle na siłach. Trasa, którą jechaliśmy jest na tyle piękna, że dzień i tak jest udany i nie ma co się napinać. Wracamy więc częściowo tą samą trasą, a częściowo innym wariantem do domu, dalej ciesząc się wspaniałymi widokami: Po powrocie okazuje się, że przejechaliśmy blisko 70 km i ponad tysiąc metrów w pionie. Jak na dzień, w którym nogi średnio niosły lub niektórych nie niosły wcale i w którym było naprawdę gorąco, to wynik i tak więcej niż przyzwoity. Tradycyjnie lecimy na basen i czekamy na kolejny dzień, który przyniesie nowe emocje, tym razem spod znaku Tour de France. c.d.n.
    9 punktów
  2. Pogoda nie była jakaś specjalna, niby w Beskidach nie zapowiadali deszczu ale ciężkie chmury wisiały w powietrzu. Całkiem fajnie jak na niedziele pod warunkiem żeby "gdzieś z boku" - nie tam gdzie idą w niedziele zdobywcy najwyższych szczytów. Ot wycieczka jak każda inna ..bez historii.. bez widoków na Tatry (na to akurat najbardziej liczyłem )..taka wycieczka na borówki.. Borówki są jakieś małe.. Okrąglica to szczyt znajdujący się powyżej hali Krupowej nieopodal popularnego schroniska "na Hali Krupowej" - znajdującego się dla zmylenia przeciwnika kilometr dalej przy Hali Kucałowej..😉 Nie ma tutaj specjalnego tłoku bo wiekszosc turystów wybiera przeważnie właśnie szlak koło schroniska i w stronę wyższych partii Beskidów - w stronę Policy i Babiej Góry. Na Okrąglice przychodzą właściwie tylko ci którzy idą po Głównym Szlaku Beskidzkim a warto choćby ze względu na kaplicę która znajduje się na szczycie. Kaplica pod wezwaniem Matki Bożej Opiekunki Turystów jest piękna i bardzo zadbana W kaplicy wiszą tablice upamiętniające ludzi którzy stracili życie w górach lub takich którzy byli z górami mocno związani. Epitafia na których widnieją nazwy szczytów i nazwiska ludzi o których czytałem w gazetach ale tez i ludzi całkiem mi nieznanych i gór z najbliższej okolicy ... choćby ten Przewodnik Gorski który zginał pod Turbaczem.. Warto tutaj zajrzeć - kaplica stanowi swoiste memento - potrafi uświadomić jak mali jesteśmy w stosunku do sił przyrody. @Ziemowit w którymś wątku sąsiednim napisał: "Nawet jak masz tę wiedzę w 1 paluszku, to będąc wyżej w górach gdy już rozszaleje się burza uświadamiasz sobie, że zanim zejdziesz miną wieki, w okolicy nie bardzo jest gdzie się schować i tak w ogóle to jesteś w ciemnej d*pie" - czytając te tablice nabierasz pewności ze to prawda... to darmowa nauka.
    8 punktów
  3. WitamZainspirowany artykułami o Sella Ronda a zwłaszcza opisem z relacji „w stronę Cortiny” postanowiliśmy wraz z grupą forumnowiczów odwiedzić opisane miejsca. Fakt autor artykułu nie koloryzował , wrażenia wspaniałe a zwłaszcza Cinque Torri , mała stacja z trochę starszą infrastrukturą ale warunki, widoki i klimat „nie do podrobienia” i co najistotniejsze „pusto” nie wspomnę że widok z Lagazuoi po wyjeździe wagonikiem – rajski !!!. Co do warunków: niestety ranek po dość mroźnych nocach obfituje w trasy bardzo „betoniaste” które na stokach południowych bardzo szybko zamieniają się w ciężki „cukier” natomiast stoki północne od godz 10.00 aż do zamknięcia ośrodków (16.30) są wyśmienite. Na nartach jeździliśmy w Alta Badii,Alta Pusterii, Cortinie w dniach 15-20 Marca i wszędzie było tak samo. Znaleźliśmy bardzo wygodne i tanie apartamenty w Dobbiaco – polecam, jak będą zainteresowani podam adres. A tak a propos wielkie dzięki za tego typu relacje, prośba do moderatora : może w przyszłym sezonie wzorem opisu Selli znajdzie się podobna relacja z Doliny Aosty ? Załączam parę fotek i pozdrawiam Wszystkich, a byłbym zapomniał, Veneziano to chyba w tym sezonie hit !jasiek
    2 punkty
  4. Cudowne zdjęcia, wspaniałe opisy, boję się, że przejdę na złą stronę mocy, jedyne co mnie jeszcze trzyma po prawidłowej stronie to myśl - po przejechaniu 30 km. ból w najmniej przyjemnym miejscu. Dla mnie jeszcze nie wymyślono odpowiedniego siodełka. Mimo to by nie zejść z prawej ścieżki muszę gdzieś chyba szybko wyskoczyć na narty... Wasze relacje rowerowe są super, świetnie się czyta, no i nic mnie od tego nie boli.
    2 punkty
  5. 2 punkty
  6. Jednak inaczej: Wiadomo już, że Świątek i Kubot zagrają z parą Ferro/Herbert. odkrylem, ze mam ES przy okazji update’u:-) jorgic z lin(em) grają super sobie obejrze abonament roczny dość tani PS cyt nt Lin(a) bił już Niemców i Chińczyków jako 18 latek followed in August by his first ITTF World Tour title, the Czech Open 2019 at the age of only 18.[8] In these tournaments, he had beaten some of the top players, including Ma Long, Fan Zhendong, Dimitrij Ovtcharov and Timo Boll.[9]
    2 punkty
  7. Doczekaliśmy się pierwszego podium. Panie w czwórce zdobyły srebro. Pora teraz na pierwsze złoto.
    2 punkty
  8. Nawet jak masz tę wiedzę w 1 paluszku, to będąc wyżej w górach gdy już rozszaleje się burza uświadamiasz sobie, że zanim zejdziesz miną wieki, w okolicy nie bardzo jest gdzie się schować i tak w ogóle to jesteś w ciemnej d*pie. Dlatego warto dobrze obserwować niebo, często czytać prognozy i zrozumieć, że wycofać się to żaden wstyt. Profilaktyka najlepsza.
    2 punkty
  9. Mega wypad zwłaszcza o tej porze roku 💪 Dzięki za relację.
    1 punkt
  10. Normalnie cofee ride albo rege ride haha pięknie.
    1 punkt
  11. Herbert to bardzo dobry deblista, ale Fiona nie. Nasza para trochę bardziej wyrównana, może to wystarczy...
    1 punkt
  12. Tadej Pogacar dopiero co wygrał Tour de France, brąz na dystansie a Primos Roglic złoto na czas. Słowenia wymiata.
    1 punkt
  13. Iga i Łukasz zaczęli grać - pokazuje ktoś to? ok, mam znalazłem na Eurosport
    1 punkt
  14. Tak tak załapałem o czym piszesz - "potraktowałem to" tylko w trochę szerszej perspektywie (egoistycznie na potrzeby swojego wpisu 😉). (z wykształcenia jestem elektrykiem, wiem co to napięcie krokowe)
    1 punkt
  15. Nie wiem czy rozumniem co masz na myśli, ale w moim wpisie chodziło mi o to, że wiele razy już czytałem o prawidłowym zachowaniu się pod czas burzy, jednak co innego wiedzieć a co innego wykonać. Kilka razy znalazłem się na otwartym terenie w takiej sytuacji i czułem się trochę bezradny i przerażony. Wybierałem ucieczkę w dół w ulewnym deszczu zastanawiając się jak mogę uciekać przed burzą kucając na plecaku, żeby mnie nie dopadła "karma", bo przecież pod czas ucieczki przyjmujesz najmniej optymalną postawę.
    1 punkt
  16. Ostrzegam kolegów i koleżanki jako elektryk. I mający pewne pojęcie o wyładowaniach elektrycznych. Czasem przed burzą, gdy nawet świeci słóńce i nic jeszcze nie pada, powietrze jest niesamowicie naelektryzowane. Wyładowanie może nastąpić w każdej chwili. Szczególnie, gdy się jest w eksponowanym miejscu. Taki przypadek miałem dawno temu na Kozim Wierchu. Świeciło słońce, ale z daleka zbliżały się chmury burzowe. Pierwsze wrażenie silnej elektryzacji powietrza można poczuć na głowie. Naelektryzowane włosy, końcówki włosów(największe natężenie pola eletrycznego jest w pobliżu ostrzy), powoduje, że włosy "stają". Można sobie żartować, że ze strachu. Ale jedyna rada to natychmiast w dół. Ostatnio w Koninkach. Mam na dachu piorunochron. Nie padało, ale burza była tuż tuż. Byłem na zewnątrz. Usłyszałem trzask i momentalny huk. To dowód, że wyładowanie było bardzo bliskie. Dźwięk leci ok. 340 m/s. Stąd widząc błysk(lub bardzo bliski trzask) można sobie oszacować gdzie było wyładowanie. Trzeba sobie zdawać sprawę, że wyładowania są o bardzo różnej "mocy"(ściśle wielkości prądu, który może osiągać wartości dziesiątków tysięcy amperów). Mogą być bardzo słabe, ale zupełnie wystarczające, by uśmiercić człowieka, czy zwierzę. Profesor Szpor. Z Gdańska. Jeden z najlepszych polskich specjalistów od wyładowań, napisał kiedyś małą książeczkę dla turystów. Jak się chronić przed wyładowaniami. W skałach należy absolutnie unikać łańcuchów i lin. Piorun uderzy w mokrą skałę. Popłynie po powierzchni i "ułatwi" sobie drogę przeskakując na metal. Unikać cieków wodnych. W skale szukać miejsc bardziej w "głębi" i suchych. Nie stać, tylko kucać. Nogi bilisko i podłożyć coś pod buty izolacjnego(folia). Szukać suchszych miejsc. Prąd "lubi" wilgoć. Szpor proponował nawet piorunochron dla turystów. Nie będę o tym pisał, ponieważ bez pewnej wiedzy można sobie jeszcze skomplikować bardziej sytuację.
    1 punkt
  17. Niestety różnie się kończy ta turystyka https://tatromaniak.pl/aktualnosci/kazda-wolna-chwile-poswiecal-na-gorskie-wedrowki-rodzina-zegna-zmarlego-kornela/ foto z wiki.
    1 punkt
  18. 1 punkt
  19. Coś dla odmiany w dyskusji, nowa inwestycja w Bieszczadach info z lokalnej gazety. W Wańkowej w Bieszczadach gmina Olszanica buduje Centrum Turystyki Aktywnej i Sportu "Bieszczad-ski". Koszt inwestycji to ponad 20 milionów złotych. Projekt Centrum Turystyki Aktywnej i Sportu "Bieszczad-ski" został wpisany do rządowego "Programu dla Bieszczad", jako przedsięwzięcie o znaczeniu strategicznym dla rozwoju całego regionu. Nowoczesny ośrodek narciarski wraz z atrakcjami w sezonie letnim zmieni nie tylko oblicze gminy Olszanica, ale także całego regionu Bieszczad. Kolej linowa z czteroosobowymi siedzeniami będzie miała ponad 900 metrów długości, a główna trasa zjazdowa w linii prostej ponad 1200 metrów. Powstanie też dodatkowy wyciąg talerzykowy.
    1 punkt
  20. Jeszcze kilka informacji na temat letniego nartowania. Podstawowa sprawa to odpowiedni ubiór. Tydzień poprzedzający to utrzymujące się temperatury w okolicy 12 stopni. W sobotę od 11:00 - 24 stopnie. Trzeba mieć na sobie warstwy, które można szybko zdjąć. Cała frajda z jazdy dopóki zbyt nie zmięknie śnieg, potem jazda staje się ciężka. Druga sprawa, której nie wzięliśmy pod uwagę to kanapki. Jedyna czynna knajpa to bar na 2800, ceny raczej mało przystępne. Dla kogoś takiego jak ja z regulowanym niskim ciśnieniem, mniejszą ilością tlenu na tej wysokości i lekkim głodem ciągle pobudzonym ciągła jazdą powoduje zawroty głowy. Od 9:00 do 13:00 nakręciliśmy po 30 km. Super szybka kolejka wydrążona pod górą robi wrażenie, wywozi z 1200 na około 2400. Acha, i dobre hamulce w samochodzie, ciągłe pokonywanie różnicy wysokości pomiędzy 600 a 1200m powoduje dym za samochodem
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...