Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. pawelb91

    pawelb91

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 008


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 974


  4. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      2 943


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.10.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Miałem być dzisiaj na redyku w Szczawnicy ale nie udało się dojechać z powodu totalnego zakorkowania Krościenka i okolic, zahaczyłem więc o Kluszkowce w drodze do słowackich Pienin. Trwa budowa 4 osobowego krzesełka (SLF-4p) Na razie prace jeszcze na wczesnym etapie, przekop kabli, szalunek fundamentu dolnej stacji, fundamenty pod podpory wyciągu. Możliwe że jest to kupiony kilka lat temu (6-7lat) wyciąg 4 osobowy niewyprzęgany z Crans Montany w Szwajcarii, nosił tam nazwę La Barmaz, był składowany kilka lat temu na bocznym parkingu w Kluszkowcach... https://www.skiresort.info/ski-resort/crans-montana/ski-lifts/l87643/ Budowany jest pewnie z myślą o sezonie 23/24 bo na najbliższy pewnie się nie uda. Poniżej kilka zdjęć z dzisiaj. Elementy wyciągu na parkingu Na zielono naniosłem na mapkę trasę budowanego wyciągu.
    4 punkty
  2. @moruniek jedyny litości 😀 - ma być na kilka dni, idąc tym tropem może być też Górka Szczęśliwicka ze zwiedzaniem Zamku Królewskiego, Łazienek, Wilanowa .....
    2 punkty
  3. Tu trochę informacji. https://m.podhale24.pl/aktualnosci/artykul/81716
    1 punkt
  4. Ja byłem kilka lat temu w Fugen przez Snowtrex, wszystko zgodnie z opisem, mogę polecić.
    1 punkt
  5. Ja się przyłączam do opinii wyżej, jeśli mowa o nartach u nas i szuka się ładnego miasteczka to zdecydowanie Krynica
    1 punkt
  6. Tylko na tym forum nie próbuj ich opchnąć🤣
    1 punkt
  7. Zapraszam na drugą część filmu o inwestycjach w Szczyrku. Tym razem odwiedziłem z kamerą ośrodek narciarski Skrzyczne, zarządzany przez COS, aby sprawdzić, jakie zmiany szykują się na najwyższej górze Beskidu Śląskiego. Będzie też kilka informacji o parkingach oraz planach budowy największej w Polsce gondoli.
    1 punkt
  8. Mam nadzieję, że skusisz się na szersze wykorzystanie roweru w okolicach o których napisałaś. W zasadzie prawie wszystko w Rudawach Janowickich (na północny-zachód od Kamiennej Góry) i całe Góry Krucze (obok Lubawki) można zaliczyć na rowerze. Przy czym są tam miejsca o różnych trudnościach. Na przykład całe Wzgórza Karpnickie (to część Rudaw) są genialne pod spokojną turystykę. Natomiast Góry Sokole czy główny masyw są miejscami mocno wymagające, ale też trzeba wiedzieć jak tam jeździć. Obok Kamiennej Góry jest zupełnie nieznany Czarny Las Góry Krucze obok Lubawki (nietypowy południkowy przebieg) są kapitalne. To strome kopce ale z dobrą infrastrukturą dróg szutrowych, można jednak znaleźć też bardzo trudne linie. Oddzielnym tematem jest dolina Bobru w wielu miejscach idealna pod jazdę rodzinną. Myślę, że ze dwa tygodnie akurat by wystarczyły na zapoznanie się z okolicą. Na zachętę dam parę zdjęć i parę moich zapisanych śladów na mapie (czyli to co można i co się jeździ). Wzgórza Karpnickie Rudawy Janowickie, druga fota to Enis (trudno się dostać na rowerze) Góry Sokole Teraz z Gór Kruczych Na koniec epickie zjazdy w Czarnym Lesie, a konkretnie to wpych roweru aby powtórzyć zjazd. No i mapka z pomysłami co warto zrobić
    1 punkt
  9. Dziękuję za wszystkie porady, na pewno przydadzą się też innym skiturowcom. Mój strój prawie już skompletowany @Lexi nie do końca jest tak z tą "zbroją". Mi na skiturach wystarcza mniej ciepłych warstw niż w takich samych warunkach chodząc pieszo. Zarówno pod górę- narty i buty jednak trochę ważą i trzeba je wtachać= większy wysiłek i więcej wytwarzanego ciepła. W dół również- zjazd jest jednak znacznie bardziej intensywnym wysiłkiem fizycznym niż schodzenie. Chodząc po górach zimą na zejście zawsze musiałem się zdecydowanie cieplej ubrać niż na zjazd. Zjazd trwa również kilkakrotnie krócej niż zejście. Przykładowo wiosną/ jesienią przy 10 stopniach ubieram się na zejście (górna warstwa) podobnie jak na zjazd zimą przy 5 stopniach mrozu.
    1 punkt
  10. Niedziela Opuszczamy pasmo Rudaw Janowickich, kierując się w stronę Lubawki. Przy szlaku w Szarocinie można zajrzeć od podwórza do pałacu, w którym obecnie mieści się Dom Pomocy Społecznej. Szlak początkowo prowadzi drogą do Nowej Białki, ale krótko przed pierwszymi zabudowaniami ostro skręca w prawo, w las. Zaczyna się dość strome podejście pod Świerczynę (719 m). Wierzchołek Świerczyny jest porośnięty drzewami, zasłaniającymi widoki, ale za to ciut niżej można podziwiać piękną panoramę na góry i Zalew Bukówka. Tam dzisiaj zmierzamy. Pogoda wspaniała, szlak malowniczy - czego chcieć więcej? Przed nami wioska Paprotki, w której zaczyna się podejście na ostatnią górę tego dnia - na Zadzierną (720 m). Podejście niedługie, ale równie strome co na Świerczynę. Nagrodą za to jest absolutnie fantastyczna panorama ze szczytu. VID_20221009_121919_2 (1).mp4 Zbliżenie na Śnieżkę: W części szczytowej jest trochę różnych skałek i dróg wspinaczkowych, a tradycje turystyczne regionu istnieją tu od ponad stu lat. Bukówka wita: Do Lubawki dochodzimy w sam raz, aby złapać jeszcze pociąg o 13.58 i w miarę o czasie dotrzeć wieczorem do Szczecina. To już koniec sezonu trekkingowego w tym roku - przynajmniej w górach. Następnym pewnie zawitamy, jak się zrobi biało.
    1 punkt
  11. Jesienna odsłona Głównego Szlaku Sudeckiego Sobota W miniony weekend wróciliśmy z Darkiem na szlak, aby zakosztować Sudetów jesienią. Zaopatrzyłam się za radą @moruniek w dwie pary skarpet UYN - jedna grubsza z merynosem, druga bez, zabrałam inne buty niż ostatnio i w sobotę rano o 8.30 wysiedliśmy z PKS-u w Miłkowie, tam, gdzie kończyliśmy pierwszy etap w lipcowych strugach deszczu. Nad Karkonoszami kłębiły się ciemne chmury, nieco lepiej wyglądała sytuacja w kierunku północnym, w którym zamierzaliśmy iść Wędrujemy do Głębocka asfaltem wśród łagodnych wzgórz, a następnie do Mysłakowic leśną ścieżką. W Mysłakowicach mijamy dwa kamienie - z tablicą ku czci Theodora Donata, założyciela Towarzystwa Karkonoskiego (Riesengebirgeverein), który mieszkał w miasteczku oraz informującą, że znajdujemy się na GSS. Napis na tej ostatniej nie jest do końca aktualny - kilkanaście lat temu szlak wydłużono o kolejne 90 km do Prudnika. Tymczasem przed nami pierwsze wzniesienie - Mrowiec (507 m), którego wierzchołek wszakże mijamy trochę bokiem, a następnie łagodnie schodzimy nad jezioro w parku angielskim w Bukowcu: W opactwie z widokiem na jezioro spoczywa hrabia Friedrich Wilhelm von Reden, założyciel całego tego pięknego majątku. Szlak prowadzi brzegiem jeziora - podziwiamy piękne kolory jesieni i już cieszymy się na przedpołudniową kawę w Artystycznej Stodole przy pałacu. Wzmocnieni i posileni wędrujemy leśnym trawersem Średnicy: Dochodzimy do szosy z Kowar do Gruszkowa, przy której chwilę odpoczywamy koło źródełka Jola: Aż do parkingu na Przełęczy pod Średnicą praktycznie nie spotkaliśmy nikogo na szlaku. Teraz się to zmienia, bo sporo ludzi wędruje w kierunku Skalnika. Od węzła szlaków pod Ostrą - idziemy na skałki na Ostrej Małej i na Skalnik, który co prawda nie leży na GSS, ale to tylko 600 m dalej. Panoramka na Karkonosze w chmurach i Rudawy Janowickie: Po drodze mijają nas liczni biegacze - uczestnicy ultramaratonu Ultrakotlina. Jak się dowiadujemy na punkcie kontrolnym, teraz biegną ci najwytrwalsi na dystansie 140 i 180 km dookoła Kotliny Jeleniogórskiej. Jestem pełna podziwu. Szlak opada spokojnie w kierunku przełęczy pod Bobrzakiem i nawet pokazuje się trochę słońca: Zanim zejdziemy do Szarocina, gdzie mamy zarezerwowany nocleg na agroturystyce, mijamy jeszcze uroczą kapliczkę z jakże mądrym przesłaniem: W Szarocinie jesteśmy przed siedemnastą. Nie było łatwo znaleźć nocleg o tej porze roku - większość miejsc w tej okolicy już się pozamykała po sezonie albo właściciele nie odbierali telefonów. Ale się udało i to tuż przy szlaku. [cdn.]
    1 punkt
  12. Część IIIStrona szwajcarska. Ze względu na rozległość terenu, mieszkając w Valtournenche albo w Cervinii, po stronie Szwajcarii swobodnie można korzystać z terenu na lodowcu Theodulgletscher poniżej Klein Matterhorn oraz niżej w okolicach Schwarzsee. Żeby pojeździć dalej - na Gornergrat i Rothorn - to już wymaga spędzenia sporo czasu na "transferach", mniej na swobodnej jeździe. Wjazd na Klein Matterhorn tradycyjną kolejką linową, na górze trzeba jeszcze przejść około 100m skalnym tunelem. Prawie 3900m - chyba wyżej w Alpach się nie da. Widoki rewelacyjne. Widok z Klein Matterhorn na Plateau Rosa. W oddali Mont Blanc Zjazd z samego Kleina rozczarowuje - jedna wąska trasa, "nartostrada", reszta terenu nieprzygotowana i odgrodzona. Ale jak pisałem stanowi dopiero początek wspaniałych długich tras w dolinyt Już poniżej Plateau Rosa trasa jest szersza, za to bardzo się wypłaszcza. W dodatku aby korzystać ze stoku, albo trzeba wjeżdżać kolejką na KM, albo bardzo powolnymi orczykami. Orczyki na Theodulgletscher, w oddali pasmo Mischabel ze szczytem Dom (4505 m) Głównym punktem terenu miała być sześcioosobowa kanapa "V", wzdłuż której biegną dwie czerwone trasy. Niestety - do krzesła zawsze była kolejka, przynajmniej 10 minut (jedyne takie miejsce na całym terenie w tym czasie), a stoki były słabo przygotowane, bardzo szybko się muldziły, a w drugiej części były dosyć płaskie. Fajne i w miarę puste stoki były poniżej, w kierunku Schwarzsee, obsługiwane krzesłem i gondolą.Rewelacyjna widokowo jest długa trasa 69 w typie nartostrady, biegnąca najbliżej Matterhornu, z dala o pozostałych tras. Po podjechaniu kawałka gondolą można kontynuować objazd M od północy trasą 52 z dala od całej reszty ośrodka, pusto, dziko, szkoda tylko że czerwona trasa wypłaszcza się, a nawet biegnie pod górę, trzeba się było namachać. Takie narciarstwo krajoznawcze.Zdjęcie - trasa 52 przebiega pod północną ścianą Matterhornu. potem pod górkę miła oku architektura po Szwajcarskiej stronie Masyw Gornergrat - fajne trasy biegną wzdłuż 6-os. krzesła "M", pozostałe to głównie czerwone trasy, często wąskie, kręte i strome, poprzedzielane długimi wypłaszczeniami. Z góry Hohtalli (wjazd kolejką linową) świetne widoki na masyw Monte Rosy, sąsiednie czterotysięczniki, lodowce, Matterhorn.Monte Rosa Na prawo Matterhorn (Cervinio), na lewo Klein Matterhorn (Piccolo Cervinio) a środkiem Theodulgletscher płynie... a poniżej Gornergrat Kolejne czterotysięczniki - Lyskamm, Castor, Pollux i Breithorn Widok na zachód Trasa 44 najpierw wąska, kręta i stroma, potem taaaaka płaska Trasa 39 z widoczną trasą kolejki na Gornergrat Najbardziej na północ wysuniętej części terenu - Rothorn - nie zwiedziliśmy. Jest to jak najbardziej możliwe z Valtournenche w jeden dzień, wymaga jednak pewnej sprawności i koncentracji na obranym celu (np. nie powtarzamy po drodze nawet tych najfajniejszych stoków, rozpędzamy się na stromym, żeby potem szybko przemierzyć płaskie, itp.).Podsumowując Szwajcarię/Zermatt - teren bardzo rozległy, wspaniały widokowo, świetny dla wszystkich, którzy lubią na nartach "zwiedzać", naprawdę jest co. Sporo tras wąskich i krętych, z dużą ilością wypłaszczeń. Wrażenie gorszego przygotowania tras niż po włoskiej stronie, w środku dnia spore muldy na co bardziej stromych odcinkach. Mnie brakowało takich tras, po których miałbym ochotę zjeżdżać wiele razy. Sporo tradycyjnych kolejek linowych, które mimo że całkiem szybkie, to jednak o wiele mniej komfortowe niż gondole lub kanapy. Tak samo jak we Włoszech dużo Rosjan, z którymi jesteśmy myleni, Polaków prawie w ogóle.Knajpy - średnio dwa razy droższe niż we Włoszech, za to z jedną ogromnie ważną zaletą - puszczają tam muzykę, której słucham z przyjemnością. Żadnego italo disco!Absolutnym przebojem było Igloodorf na stokach Gornegratu - śniegowe miasteczko-knajpa z barem, jedzeniem i leżakami.Zdjęcie - Igloodorf, w oddali kanapa na lodowcu Theodul, widać też "tramwaj" na Gornergrat. Kupując karnet we Włoszech, można ograniczyć go do strony włoskiej, kupić na cały obszar (sporo drożej) lub dokupować rozszerzenie na konkretny dzień za 30EUR. Mieliśmy karnety na cały obszar na cały czas - rozwiązanie dosyć kosztowne i nie daliśmy rady odpowiednio go wykorzystać - częściowo przez rozległość terenu, częściowo przez kaprysy pogody - dwa dni z bardzo silnym wiatrem, potem intensywne opady śniegu, przez cały czas masakrycznie zimno.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...