Jeszcze Karlik i Karolinka talerzykowe przy dworcu PKP. Niedaleko w Soli kolejne dwa, jeden zaprzęgowy czynny do ostatniego narciarza, oświetlony czasem jeździłem do północy. Były czasy, mieszkałem tam śnieg topniał w czerwcu.
Cześć
Mario, tu masz lepsze - ten sam zawodnik, początek zjazdu i niespodzianka (od 3:15). Oczywiście doświadczenie procentuje. Ale mały błąd i było by słabo. Całości trasy nie jestem w stanie przewidzieć. Połać lodu może się zdarzyć i lecisz, przy takich stromiznach, przewężeniach oraz urwiskach, to oprócz olbrzymiego doświadczenia, opanowania to masę szczęścia trzeba mieć. To nie jest zabawa dla starych ludzi - taka puenta
pozdrawiam
Kiedy jedziesz po pracy w Tatry i taki widok to się trochę nie chce ale idziesz wyżej , inwersja w Maju dla mnie rzadkość zjazd do parkingu a po drodze 50 metrów bez śniegu 8 Maj
On raczej nie wygląda na męczennika , mi też czasem trudno zrozumieć jak ktoś co roku jedzie do Białki i znajduje tam radość z jazdy ale pewnie ją ma.
Mnie ogólnie ta linia nie zachwyca , latem to jest droga chyba o trudnościach jedynkowych a drugiej strony można łatwo zjechać do Popradzkiego plesa . Natomiast Hińczowa wprost wygląda pięknie.
Tu Jakub Siarnik warto zobaczyć w jakich kapciach zjeżdża heh
Ja wiem że ona stara sie bardzo żeby ją kibice akceptowali..ale sie po prostu nie da.. natomiast Jabeur wydaje sie być bardzo sympatyczna - szkoda że przegrała..
Cześć
No właśnie mamy inny pogląd na zjeżdżanie . Dla mnie to obskakiwanie i zsuwanie się aby jakoś pokonać przeszkody, pewnie trudne i raczej nie ma innego sposobu. Radość pewnie jest, że się dotarło w całości do mety bez szwanku, pokonania trasy - styl mało istotny. Męczennikiem oczywiście nie jest, ale też nie zjeżdża. Może końcówka. Co do Białki, to się zgadzam, chociaż też czasami tam bywam, ale rzekomo lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu.
pozdrawiam
Właśnie. Freeride w terenie ogólnie mówiąc trudniejszym zawsze wiąże się z obiektywnymi ryzykami, które mogą się objawić w znaczącym niebezpieczeństwie.
I wymaga to zawsze większego skupienia, weryfikacji warunków etc. I to jest znacznie bardziej skomplikowane niż wejście na trasę, nawet jak zawodnik "zna Tatry jak własną kieszeń" i ma duże / ogromne doświadczenie.
A tu przykład takiego zagrożenia, które mogło się źle skończyć, ale skończyło się tylko strachem:
Polecam cały film, stromy zjazd w pobliżu TROMSO.
Ano właśnie jakoś rowerów nie kojarzyłem, w sezonie byłaby masakra, a jakby dodać te hulajnogi. A konikiem nawet zdarzyło mi się jeździć ze starszą osobą, ale nie tylko, choć kiedyś byłaby to ujma na honorze, ale cóż, życie... tylko koni żal, dobrze, że roztoką już konia nie uświadczysz, chyba...?
Cześć
Z jednej strony podziwiam, z drugiej nie rozumiem. Po co takie ryzyko, a z jazdy to raczej wątpliwa przyjemność, bo góra to raczej walka niż jazda. Nie próbowałem, więc mogę nie rozumieć. Chodzi o przełamywanie jakichś barier, czy też przejaw próżności. Widoki niewątpliwie wspaniałe.
pozdrawiam
Asekuracja czekanem ma sens tylko przy bardzo powolnym trudnym ześlizgu - trawersie, do obskoków i normalnego zjazdu czekan jest na plecaku.
Na szczęście nie i oby taki film nie znalazł się w sieci .
Dokładnie, im decha ,,ucieka" i jedynym ratunkiem jest czekan, my mamy dwie narty i ześlizg jest pod większą kontrolą.
Łomnicki Szczyt zjazd na nartach - na razie nie mój
Z górnej stacji kolejki linowej na szczyt Łomnickiego Szczytu prosto na południe, około 15 metrów stromą rynną, aż do krótkiego przedłużenia po prawej stronie. Powiększając jedziemy około 8 metrów w prawo, a następnie przechodzimy 3 m w lewo, do drugiego zwężenia (patrz łańcuchy pod śniegiem!). To krótkie zwężenie w środkowej szerszej i mniej stromej części koryta (Moses Spring), które otwiera się na szeroką równinę śniegu. Prawa część planu do poziomu Łomnickiego Siodła. Kontynuuj w lewo poniżej rynny Kartarika na dno Skalistej Doliny lub w prawo przez grzbiet do Filmarski Zleb i przez nią do Malej Studená dolina.