Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Gerald

    Gerald

    Użytkownik forum


    • Punkty

      22

    • Liczba zawartości

      1 998


  2. Turnplayer

    Turnplayer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      377


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 152


  4. Capricorn

    Capricorn

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      126


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 24.04.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. W ubiegłym tygodniu "Twój" hotel wyglądał na wymarły... a express nie otwierał drzwi na tej stacji - wyciąg Hirli był nieczynny i wszystkie trasy w tym rejonie były już wyłączone z użytku. Dojazd do Zermatt tylko czarną i expressem. Było ciepło... sobota lampa, niedziela mgła/chmura od południa, poniedziałek opady śniegu, wtorek - piatek lampa. Zjazd do Valtournenche byl mozliwy do wtorku, później zamknęli (ale w maiasteczku było 16-19 stopni, trudno się dziwić). Transfer do Swiss otwarty poza niedziela/poniedziałek. Ludzi raczej mało, wszystko na bieżąco. Ceny na stokach zwariowane😑, po obu stronach Co do letniego jeżdżenia - orczyki były szykowane na sezon po 3 maja. Panoramę opisz Janie dla Koleżeństwa🤪
    5 punktów
  2. Zależy jakie warunki lubisz ale myślę że można. Zdjęcie z dziś
    5 punktów
  3. Norwegia Urdanostindene
    3 punkty
  4. Wieczorem chodzimy po Vanie. Spotkamy się z przewodnikiem który ma nas zabrać w środę na Suphan Dagi. To jedyna osoba która jest w stanie nas tam poprowadzić. Inny dobry przewodnik który zna teren ma problemy z kolanem i ląduje w szpitalu. Przewodnik którego nam poleca wydaje się być na pierwszy rzut oka dziarskim 30sto kilku latkiem. Kolejny dzień - jest już wtorek 14 kwietnia. Jedziemy na Nemrut Dagi. Wynajmujemy busa z kierowcą którego poleca ten przewodnik. On zabiera się z nami. Oprócz tego bierze dwóch kolegów. Nemrut Dagi to gigantyczna kaldera wulkaniczna, pośrodku której są jeziora. Termalna woda uniemożliwia zamarzanie. Na samym szczycie zaczyna koszmarnie wiać. Uciekamy jak najszybciej. W międzyczasie okazuje się że nasz przewodnik nie idzie zbyt szybko, i na zjeździe jest dosyć słaby. Tego dnia zrobił sobie rozruch, my poszliśmy sami na szczyt z uwagi na dosyć prosty teren.
    3 punkty
  5. Kolejnego dnia, pogoda jest jeszcze gorsza. Jest niby słonecznie ale poprzedniego wieczora spada pół metra śniegu. Do południa wyjechał chyba prawie każdy stok. Na nasze oko jest lawinowa 4ka. Z głównej drogi w kierunku Hakkari zawracają nas żandarmi, nie wypuszczają nas nigdzie. Robimy objazdówkę autem.
    3 punkty
  6. To prawda, trzeba to bardziej traktować jako atrakcję niż porządną jazdę na nartach. Dzięki za polecenia. W miarę możliwości czasowych i finansowych będę decydował o konkretnym kierunku. Zaskoczyłeś mnie, że latem w Zermatt są aż takie warunki. Tymczasem zarezerwowałem już majówkę na Chopoku - za 2 jednodniowe karnety zapłaciłem razem 28 euro (dodatkowe 10 euro poszło z konta Gopassowego). To najtańszy wyjazd "zaliczający" miesiąc kalendarzowy
    3 punkty
  7. da się załatwić - już kiedyś mi się udało (zasadniczo udaje mi się w każdym sezonie ale mam 20 km do hali narciarskiej) maj powinien być dobry na Stubaju, czerwiec na Hintertuxie, lipiec Saas Fee, sierpień - wrzesień Zermatt, koniec października miżna już planować Sölden Tu jako ciekawostka - Zermatt w Sierpniu 2025 kilka fotek obrazujących warunki narciarskie z 11 sierpnia 2025 na lodowcu w Zermatt. Do dyspozycji mamy 4 wyciągi orczykowe i jedną dużą kabinę między 3420 m.npm i 3890m. Rano o 7 kilka stopni poniżej zera, trasy zmrożone i bardzo twarde, od 11 godziny zaczynają być miękkie ale wytrzymują do zamknięcia o 13.
    3 punkty
  8. Rok temu wpadłem na pewien niebezpieczny pomysł. A gdyby tak nie kończyć sezonu narciarskiego? Rozważałem, czy jest to możliwe. Uznałem, że można spróbować, bo czemu nie? Tak więc zamiast postanawiać schudnięcia, nauki języków obcych, zmiany pracy, życia itp. moim postanowieniem noworocznym na 2026 rok stała się jazda na nartach w każdym miesiącu kalendarzowym w Europie. Najlepiej, gdyby udało się to zrealizować w naturalnych warunkach - bez hal narciarskich. Cztery pierwsze miesiące roku były dość bezproblemowe. Plan na kolejne? Maj: na majówkę planuję skoczyć na Chopok lub Kasprowy Wierch, jeszcze rozważam. Czerwiec: na weekend Bożego Ciała zapewne pojadę na Hintertux. Chciałem Molltaler, ale widzę, że raczej zamkną się w maju. Chyba, że macie coś innego do polecenia? W Szwajcarii może być czynne coś oprócz Zermatt? Przełom lipca i sierpnia: tu mam problem. Dotąd pewnikiem wydawało mi się włoskie Passo Stelvio. Niestety w tym roku spadło tam wyjątkowo mało śniegu i do sierpnia może nie dociągnąć. Co w zamian? Zermatt da radę? Czy lepiej pojechać gdzieś na początku miesiąca? Przełom września i października: tu liczę na dobrą kondycję i otwarcie kolejnych lodowców - może Maso Corto? A może jeszcze coś innego? Listopad i grudzień: tu oczywiście liczę na narty w Polsce. Coś, co jeszcze kilka lat temu wydawałoby się bezproblemowe, nagle powoduje karkołomne rozważania, czy wystarczy śniegu. Wiem, że za kilka lat jazda na nartach w Europie poza halami w każdym miesiącu roku może być po prostu niemożliwa. Czy się uda? Nie wiem, ale na pewno będzie ciekawie W każde z miejsc planuję jeździć pociągami i autobusami, co dodatkowo zapewni atrakcję podziwiania Europy przez okna.
    2 punkty
  9. 7 kwietnia wylądowałem nad jeziorem Wan. Chciałem tu dotrzeć już w 2014 roku, w drodze pociągiem do Teheranu. Miałem już nawet bilet na pociąg, który jezioro przepływał na promie. Niestety działania wojenne pomiędzy PKK (Kurdowie) a państwem Tureckim skutecznie to uniemożliwiły. Moja podróż dobiega końca. Zapraszam do przeczytania relacji. Niestety pogoda pokrzyżowała nam znacznie plany. Jednak udało się nam odbyć 6 wycieczek skiturowych z których najbardziej udane to wejście na Nemrüt Dagi. Najbardziej wymagające i najtrudniejsze wejście do którego się przygotowywaliśmy - wejście na Süphan Daği, nie udało się. Startując na ok 2300 zawróciliśmy na 3300 ponieważ koledze odmarzały palce i źle się czuł. Silny wiatr też nie ułatwiał sytuacji. Za sprawą naszego przewodnika który nas nie uprzedził, staliśmy się bohaterami wieczornego wydania wiadomości telewizji TNT Kurdi. Jako że mój znajomy z którym byłem zna turecki, udzielił krótkiego wywiadu. VID-20260417-WA0003.mp4
    2 punkty
  10. Hintertux wydaje się obecnie niezłym wyborem. Co prawda w dolinie śniegu już nie ma i w całym Zillertalu działa tylko Hintertux to na górze jest jeszcze 3 metry śniegu. Na najbliższe dni pogoda wydaje się idealna. Ciekawe czy da się jeszcze zjechać na dół jedynką która jest oficjalnie zamknięta. Widok z wioski Hintertux w najważniejszym i słusznym kierunku... Pozdrawiam.
    2 punkty
  11. Kolejnego dnia postanawiamy zrobić coś w okolicach jedynego ośrodka narciarskiego w okolicach - Abali. Wychodzimy obok nieczynnych wyciągów, i zjeżdżamy doliną obok.
    2 punkty
  12. Kolejnego dnia uderzamy do pięknej doliny z ciekawymi formacjami geologicznymi. Wieje wiatr, ale jest trochę słabszy. Wybieramy niezbyt nastromiony stok - ok 20 stopni. Wychodzimy na niewielką górkę, popularną ponoć wśród spacerowiczów latem skąd rozciera się ponoć piękny widok na Wan. My nic nie widzimy, jest mgła. Robimy 450 m przewyższenia. Brniemy 1/3 trasy w błocie. Nietypowa glina lepi się niemiłosiernie do butów.
    2 punkty
  13. Kolejne dwa dni bijemy się z myślami co robić. Dwójka idzie po pozwolenia do urzędu w Wan. Zajmuje im to 5 godzin. W międzyczasie zostaję z kolegą. Idziemy na sławetne "śniadanie z Wan" a potem idę do barbera ostrzyc się i ogolić. Kiedy po południu wszyscy się spotykamy i wynajmujemy auto, próbujemy gdzieś pojechać. Okazuje się że pogoda za miastem jest fatalna. Jest silny porywisty wiatr. Wyjście z auta jest nieprzyjemne, ponadto na otwartych przestrzeniach trzeba uważać żeby nie wyrwało drzwi. Pod wieczór odwiedzamy hodowlę kotów rasy "kot z Wan". Jest to nietypowa rasa - koty te uwielbiają pływać, mają przystosowaną sierść do szybkiego wysychania oraz namiastkę błony pomiędzy palcami. W większości mają też heterochromię.
    2 punkty
  14. kilka razy tam byłem latem i zawsze warunki były zaskakująco dobre -to jednak prawie 4K nad poziomem morza przed wyjazdem warto sprawdzić warunki na kamerkach https://cervinia.panomax.com/plateau-rosa
    2 punkty
  15. Dzisiaj Štrbské pleso. 8:30 start, pierwsza godzina bomba, w nocy było -3 więc fajnie, twardo, trzymało. Druga godzina jazdy nadal bardzo dobrze ale potem zaczło się robić coraz bardziej miękko. O tej porze roku niema co wybredzać. Sezon zakonczony bardzo dobrze. Gopass umożliwia zakup skipasów do 30.4., troche nie wierze że dożyją do tego terminu, Furkotka wytrzyma max 3-4 dni, reszta może troche więcej.
    2 punkty
  16. Kolejnego dnia wybieramy się do tej samej doliny. Mamy już ją rozeznaną, i mamy pozwolenie na działalność przez kilka dni. Wypijamy setną herbatę z charakterystycznych tulipanowych szklanek i ruszamy tą samą taksówką z życzliwym kierowcą. Wychodzimy na prawie 3000 mnpm. Dochodzimy kilkaset metrów wyżej niż dzień wcześniej. Na grani widzimy nasz cel wycieczki, bezimienny szczyt o wysokości ok 3300 przypominający trochę Kopę Kondracką. Co rusz zasnuty jest we mgle. Wieje coraz mocniejszy wiatr. Znów decyzja - odwrót. Wszyscy czujemy niedosyt, ale nikomu z nas nie chce się iść w silnym wietrze, z perspektywą utraty widoczności. Pierwsze skręty na wręcz płaskim stoku okazują się jakąś katorgą. Nagle przychodzi chmura - widoczność ok 20-30 m. Pierwszy wywraca się kolega przede mną. Sam nie wiem co się ze mną dzieje. Zaczyna mi się kręcić w głowie. Wywracam się. Mam wrażenie że jadę z lawiną. Krzyczę i zamykam oczy na 5 sekund. Otwieram i widzę że to iluzja. Wstaję. Stoję na stoku o nachyleniu 15 stopni, jestem jeszcze na grzbiecie i z żadną lawiną nie pojechałem. Okazuje się że trzeci kolega też się wywrócił i też miał uczucie spadania z lawiną. Szaleją nam błędniki. Zsuwamy się powoli z grani i po chwili jest lepiej. Trochę niżej stok staje się stromszy, a my zjeżdżamy w bajkowym puchu.
    2 punkty
  17. Pierwszego dnia po przylocie dołącza do nas pozostała część ekipy która dotarła tam wcześniej i wolniej częściowo drogą lądową. Udajemy się autobusem do miasteczka Gevaş, a następnie taksówką do wsi Dağyore. Zatrzymuje nas tam patrol Jandarma który ma posterunek - kontener okopany z każdej strony. Każą udać się spowrotem po pozwolenie na wyjście w góry do Gevaş. Tego kompletnie nie przewidzieliśmy. Tracimy na to 3 godziny. Gdyby nie znajomość tureckiego przez mojego kolegę, nie udałoby się tego dostać. Wracamy do wsi tą samą taksówką i zaczynamy wycieczkę. Szybko okazuje się na podejściu że wiatr się wzmaga. Dochodzimy na grań, i pada natychmiastowa decyzja o konieczności odwrotu. Wieje tak że postanawiamy się nawzajem przytrzymać podczas przepinki, co pozwala bezpiecznie się przepakować. Tego dnia zrobiliśmy prawie 800 m przewyższenia, w pięknym terenie. Jak się okaże, wiatr będzie nam psuł zabawę na całym wyjeździe 😞 20260408_154827.mp4 20260408_155602.mp4 20260408_160021.mp4
    2 punkty
  18. 7 kwietnia wylecieliśmy samolotem LOTu z Krakowa do Stambułu. Następnie przesiędliśmy się na lot Stambuł - Wan wykonywany przez Turkish Airliness. Na tym drugim rejsie z tyłu samolotu leciał umundurowany patrol funkcjonariuszy "Jandarma", specjalnej jednostki policji. Cóż, lecimy w końcu do regionu w którym jeszcze nie tak dawno całkiem nieźle miała się wojna partyzancka. Samo miasto Van nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza tym że są tam ruiny zamku oraz żyje tam rasa kotów "Kot z Wan". Koty te jako jedna z nielicznych ras kotowatych uwielbiają pływać (mają przez to nietypowe futro oraz namiastkę błony między palcami) oraz heterochromię. Są symbolem regionu.
    2 punkty
  19. No to byliśmy w tym samym czasie, tylko wówczas jeszcze nie znaliśmy się. To było raczej w 1998r, bo pożar szczura był w tym samym roku jesienią. Pozdrawiam.
    1 punkt
  20. Cześć. Marcin życzę powodzenia. Przerabiałem ten temat 2 i 3 lata temu. Poszedłem na łatwiznę i miesiące letnie, wiosenne, jesienne spędziłem w jednym miejscu na Hintertuxie. Jakby Ci się chciało poczytać to relacje były w różnych wątkach m.in. I tym Jakie moje wnioski, no nie bardzo ma to sens, konieczność jeżdżenia nieco na siłę, miesiąc ucieka, pilne sprawy losowe do załatwienia a trzeba jechać. Na pogodę raczej nie da się wyjechać. Dla ułatwienia czasami jeździłem na przełomie miesięcy ogarniając 2 miesiące za jednym wyjazdem. Tylko po co kombinować na siłę, jak można jechać kiedy to zdecydowanie lepiej pasuje. Miesiące letnie na nartach są nieco inne i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Ja akurat lubię nartowanie kiedy czasami chlupie woda w butach i przez strumyki liczne się przebijać... Generalnie wolę jeździć kiedy mi pasuje i nie patrzeć w kalendarz czy kolejny miesiąc zaliczony. Raz latem w ciągu 2 dni (a może nawet jednego) zaliczyłem warunki 4 pory roku, był deszcz, była burza, był śnieg, było słońce, był mocny wiatr. Plusem dodatnim jest z całą pewnością możliwość jeżdżenia przec cały rok prawie na okrągło, wyrzeczeń jest jednak sporo....
    1 punkt
  21. Myślałem dokładnie o tym samym, ale raczej chciałbym się zmieścić w maks 2,5 - 3 tygodnie.
    1 punkt
  22. Kiedyś też o tym pisałem, chciałbym się kiedyś wybrać, może przed rokiem 2030 do Chille na narty + zwiedzanie Santiago / Valparaiso + może coś jeszcze. Na około miesiąc. Sierpień lub przełom sierpnia / września. Na oku mam odwiedzenie 3-4 ośrodków narciarskich, ja na narty zjazdowe ale można by coś połączyć jakby byli chętni. Pasuje mi zebrać 2-3 osoby na wyjazd żeby koszty obniżyć. Taki plan na kiedyś, jeszcze szczegółowo nie szukałem niczego, ani nie kalkulowałem kosztów.
    1 punkt
  23. Policz sobie czy taniej nie wyjdzie polecieć do Chile. U mnie to jest jedna z pozycji do zrealizowania na kiedyś.
    1 punkt
  24. Żeby nie było, że tylko off potrafię pisać i jeździć, to przypomnę i moją wyprawę na szerokie słoneczne alpejskie stoki, gdzie zap... się jak na gigancie... już przez okno kolejki trochę się dziwiłem, czemu oprócz mnie jadą tylko dwie osoby... ojciec z synem, przez okno niewiele było widać, raz się przejaśniło na Gefrorene Wand, nie był to słoneczny alpejski stok, temperatura była mocno zimowa, mgła i wiatr... jak podszedłem do drzwi to z chęcią bym się wrócił, ale mnie ojciec z synem wypchnęli, więc ja od razu jako trzeci do wycieczki się przyłączyłem, bo gdzie jechać w tej mgle? Do połowy mnie poprowadzili, niżej już sam pojechałem. Tego dnia wszyscy jeździli na Harakiri z dala trzymając się od lodowca. Ja au rebours, następnego dnia gdy lampa tam pojechałem by w miękkich muldach walczyć z zamkniętą Harakiri, przynajmniej jak się człek wywalił to wystarczyło się ręką podeprzeć. Wracając do lodowca to głównie jeździłem pod Olpererem na słonecznej jak się okazało, vide mikroklimat, trasie. Tyle wspomnień. Można zgadywać co na fotce Noir. A teraz majówki to zwykle nad morzem, kwietniowo za to kończę z rowerem i skiturami, na moim prywatnym stoku, dokładniej sedmirokli.
    1 punkt
  25. Jak już Marionen zaczął wspomnienia to i ja się przyłączę. Majówka okazała się wtedy u mnie nieco wcześniejsza. Działo się to dziatki 10 lat temu. Wsiadłem w Hondę Jazz niewiele myśląc też z Wrocka. Nart własnych nie miałem. Pojechałem podobną trasą przez Linz, wracając zaopatrzyłem się w wino, w świetnym sklepie Lachs & Wein, by potem błądzić, na trzeźwo, po nocy po Pradze, aż mapę kupiłem, a tak świetnie poszło w drugą stronę, kto więc by się spodziewał? Wróćmy do naszych baranów. Pojechałem najpierw do małego ośrodka koło Hintersee, by potem jak MaxiKing trafić do Kaprun. Wracałem podczas meczu Czechów więc pusto na drodze było. Na Hintertux już trafiłem rok czy dwa lata później chyba Hyundaiem Tucsonem, z krzywym H, nie jak Honda. Ale to już zupełnie inna opowieść... Kaprun-Salbzurg-Linz-Czeskie Budziejowice-Praga-Hradec Kralove-Nachod-Kudowa Zdrój-Wrocław
    1 punkt
  26. Świetna relacja, dzięki. Jeśli chodzi o Tuxerjocha i 2 ma być prawdopodobnie czynna do 4 maja. Stara gondolka z Sommerbergu na Fernerhaus powinna działać jeszcze w przyszłym sezonie, od maja tego roku rusza budowa nowego dworca na Fernerhaus, to jest powodem, że chcą zamknąć wcześniej Tuxerjocha. Kitzsteinhorn to jeden z moich ulubionych terenów lodowcowych, już ładnych kilka lat niestety tam nie byłem, ostatni pobyt był freeridowy bo warunki na szczęście sprzyjały. Pierwszy raz w Kaprun byłem w 97 lub 98 na majówce, rok przed tragicznym pożarem kreta. Pierwszy dzień kompletnie bez widoczności, pozostałe dni lampa... Muszę się ponownie wybrać.
    1 punkt
  27. No dobrze, czas na relację. Mam nadzieję, że przyda się i przedstawi aktualnie panujące warunki na austriackich lodowcach dla wybierających się na majówkę i później. Wystartowaliśmy w czwartek 17.04 po pracy o 16 z Wrocławia z zamiarem dojechania w okolice Salzburga i tam zaliczyliśmy tranzytowy nocleg. Trasa zajęła ok. 7 godzin przez Lubawkę, Pragę, Czeskie Budejovice i Linz. Z roku na rok jest i będzie to coraz lepsza trasa szczególnie do Salzburgerlandu. Nowo otwarte odcinki S3 po polskiej stronie i D3 obwodnica C. Budejovic (łącznie ok. 60km) mocno poprawiły sytuację. Po otwarciu budowanych odcinków D11, D0 (brakujący fragment obwodnicy Pragi) oraz D3 i S10 po austriackiej stronie skrócą ten czas do ok. 6 godzin a to otworzy możliwości szybkich wypadów w Alpy tak jak w tym przypadku na Wielkanoc. A były to intensywne 3 dni na nartach. Kitzsteinhorn-Kaprun | 18.04.25(piątek) O 7 wystartowaliśmy z Salzburga i o 8.30 zameldowaliśmy się na parkingu pod lodowcem. A tam pół Europy przyjechało razem z nami. Staliśmy na P3 więc krótki spacer pod gondolę gwarantowany. Frekwencja dopisała mimo padającego deszczu w dolinie, na szczęście od Langwied (1976mnpm) padał śnieg, inaczej byłoby słabo. Generalnie jeździło się w porządku, w nocy spadło 15cm białego, od Alpincenter(2450mnpm) trzymał minus choć odsypy nieubitego śniegu oczywiście były. Wszystkie trasy otwarte, to na plus. Pogoda była dynamiczna, sporo chmur ale bez mleka, z przejaśnieniami. W szczycie kolejka do gondoli Gletscherjet3+4 na 5 min stania, poza tym na bieżąco. Kristallbahn Po 16 skończyliśmy i transfer do doliny Tux zajął 2 godz. Hintertux | 19-20.04.25(sobota-niedziela) Start z Talstation (1500mnpm) o godz. 9 bezproblemowy, funitel i gondola zapewniają razem super przepustowość. Mróz w nocy był od ok. 2000mnpm w górę więc wszystkie trasy oprócz dolnej 1-ki zmrożone. W sobotę z rana była katowana 1-ka trzykrotnie i słusznie bo po południu ją zamknęli, wytopiło ok. 2-3m przetarcie bez śniegu na dole. Mimo to warto było nią zjechać po 16 bo brak ludzi na powrocie spowodował, że było miękko ale równo. Do południa jazda także na 2, 2a oraz 17 Tuxerjoch. Na Sommerbergu (2100mnpm) temp w ciągu dnia dobiła do 7 stopni. Z tego też powodu jazda po przerwie od 13 powyżej Tuxer Fernerhaus (2660mnpm) a tam do końca dnia twardo, równo, super. Temperatura max 2C. Najlepsze zjazdy były na Olpererze, fajne trasy i warunki śniegowe. Zaskakująco mało ludzi korzystało z Gletscherbusa 3, zdarzyło się, że jechaliśmy sami w funitelu. Dawał on dobry stosunek wjazdu do zjazdu- 600m przewyższenia. Zaliczony także pożegnalny(?) przejazd starą gondolą między Sommerberg a Fernerhaus. Wjazd gondolą 8er Sommerberg z nowymi kabinami. Zapowiada się dobrze... Widoki, słońce, po prostu petarda Widok z Tuxerjoch. Góry ładnie trzymały nacierające od strony włoskiej chmury. 1-ka przed wypłaszczeniem, miękko ale równo jak stół, rewelacja, godz. 10-11 W dolinie wiosna pełną gębą i umierająca jak się okazało 1-ka 1-ka po godzinie 16, oficjalnie zamknięta więc było bardzo znośnie bo tłum nie zdążył jej zaliczyć na powrocie Niedziela, 2ka z Fernerhaus na Sommerberg między 10 a 11, jeszcze zmrożona. Do południa super się nią latało, na powrocie już mniej przyjemnie, odsypy, dla niektórych narciarzy była to walka o życie. W tle widać zjedzoną przez słońce 1-ke, najgorzej było na ostatnim wypłaszczeniu koło chaty, tam przetarcie było już zbyt duże Przyjemne trasy na orczykach Kaserer i kanapie Larmstange 2. Ta kanapa to w zasadzie jedyne miejsce gdzie się gęściło, nie ma co się dziwić, trasy, które obsługuje trzymały się super do końca dnia Podsumowując, wyjazd krótki ale bardzo udany. Kwiecień i maj to moja ulubiona pora na lodowce, gdzie można jeszcze fajnie pojeździć na zmrożonym, ubitym śniegu. 1-ka zakończyła żywot ale 2-ka i jej warianty spokojnie wytrzymają do majówki i dłużej. Szykuje się dobra jazda.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...