-
Liczba zawartości
714 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Zawartość dodana przez gregre0
-
W piątek na Kronplatz'u cały dzień sypało (przynajmniej na górze). Po prognozach sądząc, oraz warunkach po drodze, przypuszczam że podobnie było w sobotę. Jak widać z opisu Leszka, nie dotarło to dalej na południe - do Selly. Tak więc wszystko zależy od tego gdzie się wybierasz.
-
Podłączam sie do pytania - gdzie tego szukać?
-
Nie spodziewaj się drastycznych różnic, ale ... Kiedyś tak dla eksperymentu usunąłem swoje i przez dwa dni szkolenia słuchałem zje... od instruktorki, że siedzę na tyłach (robię krzesełko). Wróciłem z klinami i ... moje uszy odpoczęły. A mnie się zdawało, że tylko moje grube łydki mają się bez nich lepiej :). Takie niby nic.
-
Typowe. Ostre narty stwarzają dodatkowe możliwości, ale stawiają też wyższe wymagania. Kiedyś tu opisywałem przypadek syna któremu specjalnie "psułem" swoje deski by dopasować je do jego "stylu"/poziomu umiejętności. Odwrócę pytanie. Czy mamy zmuszać ludzi do walki z nartami zamiast pozwolić im samemu się przekonać co dla nich "lepsze"/bardziej odpowiednie? Odczucia ma każdy - jakieś. Wiedzę o konstrukcji nart, technikach jazdy, powiązaniach między nimi, doświadczenie jak to się wiąże z konkretnymi odczuciami - mniejszość. I dlatego sugerujesz bym wybierał narty niebieskie bo lubię ten kolor? Dla Ciebie to jest rozwiązanie bo pojedziesz na każdej - nawet różowej , ale większość powie: Zawsze jestem chętny na nowe doświadczenia, ale w praktyce nie mam doświadczenia jako "tester". Mamy za daleko do gór i przy permanentnym braku czasu, kiedy już dorwę kawałek białej wstęgi pod stopami, to szkoda mi każdej chwili na latanie po wypożyczalniach. Nie jestem więc "heroldem" testowania. Jednak Ty próbujesz dyskredytować testowanie (w wykonaniu średnich narciarzy) tylko dla tego, że nie są oni w stanie poprawnie ocenić narty. Zazwyczaj z całej wypowiedzi, za miarodajne uznał byś tylko stwierdzenie, czy im się dobrze jeździło czy nie. Ok. Niech i tak będzie. Niech ich własne doświadczenia odpowiada im na pytanie, która narta jest dla nich lepsza. Zazwyczaj ludzie są bardziej skłonni ufać własnym doświadczeniom niż słowu innych.
- 49 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- testowanie
- dobór nart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Wydaje mi się, że cały czas masz problem ze zrozumieniem podejścia innych bo patrzysz na to z poziomu swego doświadczenia/wiedzy. To oczywiste dla Ciebie! Pytanie, jak wielu narciarzom określenie grupy nart nic nie mówi? Jak często opis różnic pomiędzy nartami (spodziewanych różnic w zachowaniu) nie przenosi się na realne wyobrażenie sobie co to znaczy - brak doświadczenia/odniesienia. Zwróć uwagę jak często w odpowiedziach pytających występuje ignorowanie otrzymanych sugestii. Przeczytali słowa które z braku odniesienia były dla nich puste. Dla mentalnego porozumienia trzeba wzbogacić ich doświadczenia! Pewnie, ze kiedy przejadą się parę razy na wybranych 3 parach nart to nie wyniosą z tego głębszej wiedzy. Ich ocena zostanie zakłócona przez te wszystkie wymieniane przez Ciebie elementy. Ale jak pokazuje przykład podany przez Jasiek, coś z tego wyniosą.
- 49 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- testowanie
- dobór nart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Na tak postawiony problem nie znajduję argumentów. Może tylko zwrócenie uwagi, że alternatywą jest udzielanie porady na podstawie bardzo nieprecyzyjnych określeń jak dynamicznie/rekreacyjnie/krórkim skrętem itp. Nawet obecna forum’owa skala opiera się na takich określeniach co sprawia, że nie potrafię się w niej umieścić. Atrix ma chyba rację. Z psychologicznego punktu widzenia, lepiej poradzić testowanie, jak tłumaczyć „ślepemu że nie widzi”. Do zalet testowania dodam jeszcze zdobycie wiedzy (poczucie tego) na czym polegają różnice pomiędzy typami nart – jednak to dla tych co je poczują.
- 49 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- testowanie
- dobór nart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Rozumiem Twoje wątpliwości, ale robisz jedno założenie które niekoniecznie jest słuszne. Mianowicie zakładasz, że narciarz faktycznie chce podnosić swoje umiejętności, że postępy są jego głównym celem. Z rozmów z wieloma znajomymi odnoszę wrażenie, że każdy chciałby jeździć lepiej, ale niekoniecznie jest zainteresowany w realnych działaniach w tym kierunku. Podstawowy cel to jest miłe spędzanie czasu na stoku! Niby to cel nasz wszystkich, ale nie wszyscy tak samo go pojmują. W tym kontekście testowanie nart, to sposób na szukanie takich które pozwolą na maksimum przyjemności. Żeby dawały odczucie, że same jadą – pomagały, zamiast czegoś wymagać. To droga do stanu zadowolenia z posiadanego sprzętu. Wiem, powiesz że jeśli narta nie pasuje, to nie wina narty ale braku umiejętności – i w większości będziesz miał rację (no chyba że ktoś uwielbia kręcenie ciasnych skrętów a ma gigantkę – niezgodność preferencji). Czy nie lepiej żeby taki przeciętny narciarz miał deski pozwalające mu spokojne zjechać, miło spędzić czas i przy okazji nie stwarzać zagrożenia dla innych kiedy walczy ze sprzętem? .
- 49 odpowiedzi
-
- 7
-
-
- testowanie
- dobór nart
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Dam Ci kolejną zagwozdkę:) Odpowiem - z żadnej. Skręt zaczynasz w odciążeniu, kiedy twój środek ciężkości przelatuje nad nartami (lub one pod nim), poruszając się wprzód i w dół linii stoku. Opadasz na - dociążasz już dolną nartę (oczywiście w sposób "zbilansowany"). Górną wzmacniasz w końcowej fazie skrętu by pomóc sobie wyjść w górę. Taka jazda (jak na filmach) wymaga zdecydowanej dynamiki dociążenie/odciążenie. To podstawa! Wczoraj, po długiej przerwie wróciłem na stok i pracowałem nad odzyskaniem równowagi/wyczucia. Mógł bym powiedzieć, że stopniowo przechodziłem przez pewne fazy nauki. Zwróciłem uwagę, że moje próby wkładania kolan do środka, przenoszenia ciężaru na dolną i tak dalej, niewiele dawały - niby narty jechały poprawnie, a skręcały kiepsko a ja stale lądowałem na tyłach lub miałem problemy z równowagą. Dopiero dodanie dynamiki góra/dół, pewnej agresji w wychodzeniu do przodu/w dół stoku zaczęło przynosić efekty. Były to zwykłe elementy odzyskiwania "formy" po letniej przerwie (tym razem nieco dłuższej). Zwróciłem jednak na to uwagę mając w pamięci tą dyskusję.
- 169 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- technika
- technika jazdy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Szwajcaria Bałtowska - start sezonu 2016/17 w świętokrzyskim.
gregre0 odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
Marboru, dzięki za relację. Dzięki niej wraz z małżonką bardzo miło przywitaliśmy tam nowy rok! Moja pani bardzo zadowolona z miejsca i organizacji. Całą drogę powrotną mówiła o tym jak to niedaleko na 1 jedno czy dwudniowy wypad. Po dwu latach przerwy, nie wszystko nam jeszcze wychodziło jak należy, ale spędziliśmy super 6 godzin na białym. Teraz wysyłam zapytania o apartament w dolomitach, żeby za tydzień poszusować na całego!!!- 16 odpowiedzi
-
- szwajcaria bałtowska
- narty w świętokrzyskim
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Janku, mój rówieśniku, precz z tym pesymizmem! Jest jeszcze czas i na prac e nad kondycją i na naukę. Zaczynaliśmy w podobnym okresie. Ja jednak postawiłem na naukę i instruktorów. Od przekroczenia bariery pół wieku dodałem jeszcze regularną pracę nad siłą w nogach i kondycją. Po drodze bywało różnie, ale ja tam widzę przed sobą drogę rozwoju! Koleżance, tak jak Mitek powiedział polecam instruktora. Z tymi dziobami to powinien sobie poradzić dość szybko, korygując postawę.
- 14 odpowiedzi
-
- 1
-
-
Spokojnie Jacku, nie strasz chłopaków! 3 - będzie świetna do testów, choć czemu jest oznaczona na czarno? Świetny stok, ale zazwyczaj był zatłoczony. 11a - konkretny jest tylko górny kawałek (tak do spotkania z 11). Początek bywa wąski i wyślizgany (przynajmniej tak było podczas moich dwu wizyt). W sumie najbardziej lubiłem 21 - mniej ludzi, a wystarczająco szeroko by pociągnąć całą średnim karwingowym skrętem - super zabawa. A1 - wycieczkowy, bardzo zmienny stok. Dość zjazdu by nogi odpadły, ale to już zależy jak się jedzie (mnie odpadały w połowie, a żonka brała na jeden raz) Gratuluję wybranym i życzę super zabawy. Oczekuje na sprawozdanie i ciekaw jestem waszego komentarzu do moich uwag (po powrocie).
- 452 odpowiedzi
-
- testy nart
- worldskitest
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Przez to sięganie do śniegu nabrał maniery skrętu na wewnętrznej narcie co powoduje odjeżdżanie narty zewnętrznej.
-
Osiągalna, osiągalna. Tylko nie mozna sobie wmówić, że się nie da. Mnie takimi ćwiczeniami nauczyli jeździć, a młodszy nie jestem. Filmik jest dobry, tylko samemu na podstawie filmu nie ma jak skorygować popełnianych błedów, bo sie ich nie widzi.
-
Z rozmów ze znajomymi którzy jeżdżą na nartach (czyli raz na rok/dwa spędzają tydzień w ośrodku narciarskim) odnoszę wrażenie, że większość to nawet nie słyszała, że narty się ostrzy.: No, ale ta dyskusja jest nie dla tej większości.:
-
Obawiam się że przeceniasz sporą część serwisów zlokalizowanych w okolicach stoków. Tam nie przejmują się kątem ostrzenia, więc i nie szlifują krawędzi bocznych. Niestety, miałem kiedyś okazję popatrzeć sobie jak serwis przygotowywał narty z wypożyczalni. Do ostrzenia służył tylko i wyłącznie obrotowy bęben z papierem ściernym. Jedzie się po nim ślizgiem (dociskając do niego nartę) kilka razy i krawędź jest ostra (można się kaleczyć). Przecież nie ma znaczenia, czy zdejmiesz materiał od dołu czy z boku by usunąć zaokrąglenie krawędzi.:stupid: Myślę, że ślizg jako miększy, ustępuje nieco bardziej niż metal krawędzi, stąd uzyskuje się w ten sposób "opuszczenie" krawędzi i opisane tu skutki. Sam miałem kiedyś/kiedyś przyjemność odebrać z serwisu w Dolomitach tak zepsute narty. Na szczęście posiadałem już prostą ostrzałkę, więc po dniu męczenia się na tych „ostrych” deskach, zrobiłem podniesienie krawędzi i na nocnym stoku narta chodziła jak trzeba. Od tamtego czasu, żaden niesprawdzony serwis nie dostał moich desek, a ja jeszcze dwukrotnie miałem okazję naprawiać tak „naostrzone” narty znajomym.
-
Ciekawa logika :- źle się jeździ na źle naostrzonych nartach, więc należy unikać ostrzenia.:shocked: Nie rozumiem też, co kąty fabryczne mają do złego ostrzenia, no ale może na to jestem za :stupid:
-
Nie wiem w którym Olang masz kwaterę, ale chodzą chyba przez wszystkie. Parę lat temu jeździłem ze środkowego Olangu i było ok. Szczególnie polecam jeśli lubicie pospać i nie planujecie stawiać się pod wyciągiem o 8:00. Później z parkingu do stacji trzeba zasuwać z buta taki kawał że lepiej skibusem. Tydzień temu kwaterowałem w "nederoland" (nie pamiętam pisowni). Jeździłem samochodem, bo dojazd zajmował mi 5 min, a parkowałem pod samą stacją (max 20m). Widziałem jednak skibus niedaleko mojej kwatery, więc gdybym nie wstawał rano, zostawiał bym auto pod kwaterą.
-
Również mam bardzo pozytywne doświadczenia z takim wygrzewaniem nart. Podstawowy problem jaki normalnie obserwuję to "białe" ślady wysuszonego ślizgu wzdłuż krawędzi narty po całym dniu jazdy po twardym stoku. Żeby nie było wątpliwości - dotyczy to nart codziennie smarowanych na gorąco. Po takim wygrzewaniu ślady pojawiają się dopiero po paru dniach i są zdecydowanie "słabsze".
-
Łapie się na tym szczególnie w pierwszych dniach sezonu, kiedy jeszcze "czucie i równowaga" nie wróciły. Takie dodatkowe czujniki. Uwaga! Jak zaczynają boleć nadgarstki to znaczy że przesadzacie.:biggrin:
-
Tak jakoś przypadkiem trafiłem na ten stary wątek, a ponieważ w lutym byłem ponownie w Percha, podzielę się uwagami co do zmian. Na początek trasa - tak jak przewidywałem, pomyślano o ułatwieniu przejazdu tego trudniejszego odcinka. Nie zmieniono jednak ukształtowania terenu , tylko dodano niebieski jego objazd. Niestety, ten objazd ma dość wąski początek, co sprawia, że robi się tam rynna. Po próbie pierwszego dnia (nogi niewprawne po rocznej przerwie i zmęczone całym dniem - żona wybrała łatwiejsze rozwiązanie:wink:), uznaliśmy, że łatwiej to jest jeździć trudniejszą drogą. Stację dolną już wykończono. Powrót do miasta ułatwiono budując obok schodów dodatkową windę. Teraz jest wind-kładka nad torami-winda i jesteśmy na nowym parkingu. Tu jednak jest niespodzianka. Najwyraźniej organizatorzy nie mieli na celu odciążenia parkingów w Brunico. Parking jest zamknięty szlabanem i tylko dla mieszkańców Percha i ich gości. Jako ten ostatni wynająłem od gospodyni przepustkę wjazdu za całe 10 euro na tydzień i rano parkowałem 10 m od windy. Za szlabanem pozostało tylko kilka miejsc parkingowych dla ogółu. Główni użytkownicy gondoli przyjeżdżają koleją i jest to całkiem popularne rozwiązanie (sądząc po ilości ludzi na peronie kolejki).
-
Hintertux i Mayrhofen w 3 dni.
gregre0 odpowiedział Szymonidius → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Bardzo sympatyczny filmik! Miło popatrzeć co na mnie czeka za jakieś dwa tygodnie. -
Popieram, zejście do stoku pupą nie biodrem co powoduje rotacje tułowia i brak wciśnięcia górnego kolana (mimo że zaraz potem o tym mowa).
-
Tuning nart cz. 2 - Sprzęt - prezentuje Marek Żurawiecki
gregre0 odpowiedział JC → na temat → Tuning sprzętu by Marek Żurawiecki
Zgadzam się z Tobą co do ostrzenia nart - dla mnie jest poza dyskusją, i faktycznie niewiele sprzętu potrzeba by utrzymywać ostrość krawędzi - jeśli robi się to systematycznie - choć na wariant bez kątownika nie dał bym się namówić. Wariant - nowa para na każdy dzień - też by mi bardzo odpowiadał :laughing:, tylko mam ich za mało i nie zmieścił bym do auta. Codzienne smarowanie? Jeśli dzień spędzony na "twardym" stoku, to tak. Tu nie chodzi o ułamki sekund, a o dwie sprawy. Po pierwsze nasmarowane narty znacznie łatwiej się prowadzą, szczególnie w trudniejszych momentach jak nierówności czy "manewry parkingowe'. Są też, znacznie mniej podatne na zmiany jakości podłożą/śniegu. Druga sprawa to zabezpieczenie ślizgów przed wysychaniem. Skoro wieczorem widzę "suchy" ślad na brzegach, to jak miał bym czekać ze smarowaniem? Jeśli jednak było dużo świeżego śniegu, miękkie podłoże, to i na ślizgach nie pojawi się szary ślad - mogę więc wieczorem odpocząć. Jest jeszcze jeden (dla mnie bardzo istotny) efekt wieczornych tańców wokół nart - każdego dnia deski jadą identycznie - wiem czego się po nich spodziewać. Jeśli to zboczenie to trudno.:stupid: -
Czysty carving na stromym? Czemu nie. Tu nie pochylenie stoku decyduje, ale szerokość stoku, gładkość i brak przeszkód (czyli innych użytkowników). Do jazdy na stromym i wąskim stoku są inne techniki (bo CZYSTY skręt carvingowy na 3m to utopia). Jeśli jednak jest dość miejsca na pełen łuk, stok jest w miarę równy (żeby trzymać krawędź/łuk, narta musi mieć stały kontakt ze śniegiem), to i na stromym można golić pachy. Narta do tego musi być odpowiednio twarda - czym bardziej stromo i bardziej dynamiczna jazda, tym twardsza. Przy dynamicznej jeździe miękka narta za bardzo ustępuje. Talia jedzie niższym torem jak czuby i piety. Powstaje podwójny ślad, narta nie trzyma, nie dokręca łuku, wszystko się rozłazi. Ja już się chyba starzeję, bo od paru lat nie odłożyłem kijków. Ostatnio bawiłem się tak na MasoCorto. Na tym najbardziej stromym kawału przy samej knajpie. Wiem to nie jakaś ekstrema, ale tam akurat były dobre warunki, a zabawa była przednia. I jeszcze jedno - podstawowym elementem kontroli szybkości jest odpowiedni tor jazdy. W końcowej fazie łuku podciągamy pod górę, wytracając nieco prędkości. W ten sposób w każdym łuku utrzymujemy tą samą szybkość. I tak na prawdę głównie na to potrzeba szerokości. Bez tego, przy zachowaniu czystej jazdy na krawędzi to tylko przyśpieszanie - jak na krechę.
-
Tuning nart cz. 2 - Sprzęt - prezentuje Marek Żurawiecki
gregre0 odpowiedział JC → na temat → Tuning sprzętu by Marek Żurawiecki
Dwie uwagi: 1. Imadła. Na wyjazdach celem naszych działań jest utrzymanie stanu krawędzi, nie ich zrobienie. W praktyce wyjazdowej, raz na 3-4 kwatery mam gdzie zamocować swoje imadła. W większości przypadków trzeba sobie radzić "w powietrzu". Dobrze jest, jak da się stabilnie ułożyć/zaklinować narty pod żelazko. 2. Przydało by się szerzej rozwinąć kwestię utleniania się ślizgu. Pokazać jak wygląda taki ślizg i jakie są tego konsekwencje. Często szary ślizg = normalny ślizg. Przy okazji pytanie odnośnie utleniania. Po głębokim nasączeniu ślizgu w gorącej komorze, narty wytrzymały jakieś dwa tygodnie na śniegu. Po tym okresie, mimo codziennego smarowania, po całym dniu jeżdżenia, boki ślizgu (tak około 1 cm) robią się szare. Padło tu stwierdzenie, że to wymaga zdjęcia warstwy ślizgu. Czy to nie przesada? Czy można jakoś jeszcze na to poradzić?







