-
Liczba zawartości
3 571 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
75
Zawartość dodana przez MarioJ
-
Pamiętaj że tą linkę to możesz tylko użyć tak symbolicznie, jak pójdziesz na 30s do żabki. A i tak ryzyko. Jak chcesz zostawić nowy rower przed sklepem na 30 minut, to koniecznie jakiś dobry ULOCK.
-
Rozumiem że zgodnie z filozofią swojego kolegi, sprzedasz swoje narty Master GS, i wrócisz do starych ołówków GS, w których wiązania nie działają tak najlepiej, jak ta przerzutka. Daj przykład własnym czynem. Absurd postawiony na absurdzie.
-
Góra Ciosowa, w pobliżu Toru Kielce
-
Jeśli ekspertami są osoby po roku doświadczenia w temacie, to wtedy rzeczywiście jest problem. To trochę jak z Tobą, jeździ rok na rowerze, poznał kilka najłatwiejszych ścieżek i próbuje wyciągać wnioski i uogólniać na cały obszar. Typowe dyletanctwo.
-
Jeśli nie zauważyłeś problemu, to znaczy że mało chodzisz po górach poza zimą. Ale zauważyłem też że niektórzy zarządcy lasów rozwiązuję problem rozjeżdżania pieszych szlaków: wrzucają ścięte pnie drzew w poprzek ścieżki. Kwestia czy brak silnik będzie decydować czy granica mocy, to się właśnie kształtuje. Oby o tym decydowali ludzie doświadczeni 😆
-
Mam okazje obserwować postępującą degradacje pewnego szlaku turystycznego w Górach Świętokrzyskich. Szlak idzie na małą górkę, las, korzenie, ziemia, trochę kamieni, typowa wąską ścieżka leśno-górska. Kilka lat temu szlak był twardy, wchodziło się przyjemnie. Ale jeżdżą po nim motory enduro, co powoduje postępującą degradacje szlaku na pochyłym terenie. Twarda ziemia zmienia się w piaszczystą ścieżkę pod wpływem rycia przez koła motorów. Jak się idzie po piasku pod górę? Słabo. Drugi przykład. Ludzie, rowerzyści, budują samodzielnie trasy rowerowe na górach Ślęża i Radunia. To są dzikie ścieżki, co roku na wiosnę czyszczone i poprawiane przez wolontariuszy. Budowa takiej ścieżki polega na odgarnięciu ściółki na bok, odgarnięciu krzewów, jest trochę skoczni zrobionych, czasami banda z drewna i ziemi. Generalnie jednak nie są to mocne konstrukcje. Wjechanie tam kilku motorów (czy spalinowych czy elektrycznych) robi tam rozpierduchę, ścieżka jest niszczona, powstają koleiny jak jest mokro, albo robi się piaszczysta jak jest sucho, ścieżka traci właściwy przebieg. Motor enduro albo motorower z większą mocą mają znacznie większy moment obrotowy niż rower i niszczą ładne ścieżki dla pieszych turystów albo dla rowerów. Sorry, ale trasy przeznaczone dla pieszych lub dla rowerów, nie powinny być dostępne dla motorów. W ruchu drogowym mamy takie ostre limity typu 50km/h w terenie zabudowanym. Chociaż ktoś mógłby zapytać, a dlaczego nie 48 km/h? Podobnie jest z mocą motoru elektrycznego czy ebike. Trzeba ustalić jakąś granicę, kiedy mówimy o rowerze, ebike, a kiedy mówimy już o elektrycznym enduro. Granicą jest np. taka moc która nie powoduje rycia ziemnej ścieżki. Ktoś tu pisał że trzeba zbudować czy wyznaczyć trasy dla elektrycznego enduro? Wiecie jak najczęściej powstają trasy typu singletrack dla rowerów ? Pierwsze ścieżki w danym terenie wyznaczają głównie pasjonaci rowerów, robią je samemu, często za cichym nieoficjalnym przyzwoleniem leśniczego (np. Strzelin, Ślęża). Inną drogą jest że grupa pasjonatów namawia samorząd na realizację projektu. Samorząd daje kasę albo wspólnie zdobywają fundusze unijne, ale popychaczem projektu jest zwykle lokalny pasjonat (patrz Świeradów, Glacensis). Czasami Ci pasjonaci później budują jakiś swój biznes przy trasach, np. knajpa/wypożyczalnia itp. Jeśli (moto) endurowcy nie mają gdzie jeździć, to niech sami zaczną pracować nad trasami dla siebie, tak jak to robią/robili rowerzyści. Wykazaliśmy już chyba wystarczająco w tym wątku że trasy dla rowerów nie mogą być współużytkowane z (moto) endurowcami i odwrotnie.
-
jaka różnica jak przejedzie taki spedelec po pieszym szlaku a przejedzie rower enduro ? żadna ?
-
Naprawiaj jak się coś zepsuje, monitoruj przede wszystkim stan roweru po każdej jeździe w górach. Dbaj o napęd, czyść reguralnie, i monitoruj rozciąganie łańcucha. Zmieniaj szybko łańcuch jak się rozciągnie, aby nie zamęczyć napędu. Amortyzator możesz sam sobie przeczyścić, jak masz zacięcie, tam głównie chodzi o czyszczenie i dolewanie oleju. Mój kolega sam to zrobił na podstawie video, ja osobiście oddaję do serwisu Wichu. Woź ze sobą dwie spinki do łańcucha i miniskuwacz, no i oczywiście inne standardowe narzędzia. Niektórzy radzą wozić ze sobą jeszcze zapasowy hak tylnej przerzutki, ale ja nie mam.
-
Proszę Cię nie nazywaj tego potwora, rowerem ! To nie jest EBIKE ! Wszystko powyżej 1KW to motory i skutery. Powstała nawet specjalna nazwa SPEED PEDELEC, w skrócie spedelec.
-
Miałem napisać wieczorem, ale widzę że kolega już mnie wyręczył. Dzięki.
-
Mało się znasz na sprzęcie rowerowym. Twoje oceny więc nikogo tu nie interesują. Mówiąc Twoimi słowami, "jesteś leszczem" w tych tematach. 🙂
-
To jest możliwe. Wrzucasz do mapy.cz na kompie, zapisujesz trase na swoim koncie i później ja widzisz na telefonie.
-
Zmień sobie formę wątku, bo zawaliłeś. Pierwsze słowa nie wskazują by to był wątek o pozytywach. p.s. u mnie na osiedlu nie jest normalnie .... np. dzieci nie mogą iść na plac zabaw czy do sąsiada, więc nie filozuj .. bez odbioru
- 64 odpowiedzi
-
- koronawirus
- bestwina
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jak było rok temu, co nas ominęło w tym sezonie z powodu korony.
MarioJ odpowiedział andy-w → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
..- 71 odpowiedzi
-
To już usłyszałeś. Czyli jednak ochrona w postaci szybek, maseczek itp daje rezultaty. Było o jakimś kierowcy autobusu w innym kraju, któremu pasażer nakaszlał prosto w twarz kilka razy. Gość nie żyje, zmarł na wirusa.
- 64 odpowiedzi
-
- koronawirus
- bestwina
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
-
Szukając śniegu z kolegami, w piątek zakończyłem sezon narciarski w Karkonoszach. Śnieg wciąż od wysokości 1200m w górę 🙂
-
a słyszałeś o blokach, gdzie wygania się lekarzy i pielęgniarki tam mieszkające ? bo mogą im przynieść wirusa
- 725 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- koronawirus
- coronavirus
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Aktywność fizyczna okazała się w Polsce zbędną fanaberią Felieton Justyny Kowalczyk Nie rozumiem, dlaczego w tak ważnym momencie najważniejsi w sporcie w tym kraju o sport nie zawalczyli. Aktywności fizycznej bronili psychologowie, medycy, socjologowie. Środowisko sportowe prawie przepadło. Trzynastego marca rano biegaliśmy jeszcze na trasach Centralnego Ośrodka Sportu w Zakopanem. Na szesnastą mieliśmy zamówioną siłownię. Obóz miał trwać do końca marca. Wprawdzie po mistrzostwach świata juniorów odwołano wszystkie starty, ale sezonu ot tak zakończyć nie można. Im dłużej dziewczęta miałyby możliwość biegania na nartach – robienia długich bądź bardzo długich treningów wytrzymałościowych – tym lepiej. W Skandynawii, w Stanach, w Kanadzie, w Rosji, w Austrii, w Szwajcarii, ba, nawet w Czechach i na Słowacji ich rywalki teraz (wciąż!) trenują na nartach. Robią długie wycieczki narciarskie każdego dnia. Dokładnie tak jak dziewczyny dwa lata temu w podbiegunowym Levi czy w poprzednim roku w Jakuszycach. To najfajniejsza część naszej pracy. Ale sprawa się skomplikowała. Trzynastego marca przebiegliśmy swoje i mieliśmy się spotkać po południu. Po trzydziestu minutach od zakończenia treningu trener Aleksander Wierietielny zadzwonił z wiadomością, że dziewczyny w ciągu dwóch godzin mają opuścić COS. Szybka decyzja, nie powiem. Nic to, że część z nich to dzieci, że domy mają rozrzucone po całej Polsce. Na szczęście mieliśmy serwismenów i udało się logistycznie ogarnąć ich powroty. Sportowcy, radźcie sobie sami Pozostaje mi mieć nadzieję, że każda z nich od tego czasu trenowała. Choć, żeby jasność była, nic żadnej zawodniczce nie narzucałam. Ale to jest ich praca, tak zarabiają i będą na życie zarabiać, machanie nogami przez godzinę w pokoju nie pomoże. A poza pracą ważne, by ciągle dbały o odporność. Za kilka miesięcy znów będą się musiały rozebrać na mrozie do samej lycry. Na odporność pod kluczem nie zapracują. Oczywiście chodzi mi o treningi z pełnym zabezpieczeniem i w samotności. Zastanawiałam się, jak rozwiązano problem pracy w warunkach stanu epidemii mistrzów dyscyplin letnich. Wiedząc, na czym polega proces treningowy, nie wyobrażałam sobie, że można wszystko zamknąć i czekać. A jednak można. Zbyt wielu mam sportowych znajomych za granicami naszego kraju, by móc zrozumieć taką postawę. W krajach, w których przynajmniej trochę toczy się życie, sportowcom na różne sposoby pomagają. A u nas: radźcie sobie sami. Najwaleczniejszą polską grupą sportową okazała się kadra kajakarek. Już wcześniej pisałam, że trenują na obozie w Portugalii. Trener Tomasz Kryk donosi, że pracują ciężko i że jest bardzo zadowolony z postawy zawodniczek. Jednak obóz teoretycznie już się zakończył. Trener chce go przedłużyć aż do otwarcia granic, by dziewczyny żyjące tam w izolacji nie musiały przechodzić kwarantanny. Ministerstwo jednak zawiesiło wszystkie akcje szkoleniowe. Koniec i kropka. Bądź mądry, trenerze, radź sobie sam i nie słuchaj kolegów z innych krajów. Smutno mi to pisać, ale powstała swego rodzaju nagonka na sport w naszym kraju. Aktywność fizyczna okazała się zbędną fanaberią. Nie protestowałabym, gdyby Polska była zamknięta, jak Włochy czy Hiszpania, ale u nas są pełne parkingi pod wielkimi sklepami budowlanymi. Nie zamknęliśmy kraju, a wyrzekliśmy się budowania odporności i świadomości społecznej ludzi. W sumie to nie rozumiem, dlaczego w tak ważnym momencie najważniejsi w sporcie w tym kraju o sport nie zawalczyli. Aktywności fizycznej bronili psychologowie, medycy, socjologowie. Środowisko sportowe prawie przepadło. Nieliczni sportowcy próbowali zawalczyć, ale szybko ich pacyfikowano i zaczęli, płynąc z prądem, pokazywać w swoich mediach społecznościowych, jak robią planki (ćwiczenia stabilizujące). Będziemy mieli najstabilniejszy naród świata. Przez wiele lat ciężko pracowaliśmy nad tym, by Polakom sport przestał się kojarzyć tylko z emocjami z telewizora. Zaczęło się dziać dobrze. A tu znów odwrót. Znów marginalizowanie aktywności fizycznej w walce o zdrowie. Chyba się nigdy nie nauczymy. Ale przynajmniej od poniedziałku nie dostaniemy już mandatu za trening (chyba że ktoś wbiegnie do zamkniętego parku narodowego). Każdego, kto nie jest objęty kwarantanną, zachęcam, by w porach i miejscach mało popularnych zażywał ruchu. Przez maseczkę, w samotności, bezdotykowo, ale na powietrzu. Może jeszcze nie wszystko stracone. Źródło: https://wyborcza.pl/7,154903,25881529,aktywnosc-fizyczna-okazala-sie-w-polsce-zbedna-fanaberia.html
-
Żeby to wybrzmiało. Maseczki mają pewną skuteczność. Wirus z człowieka wychodzi przez oddech w postaci małych cząstek ale też przez krople (np. kichnięcie). Część tych wyziewów maseczka jest w stanie zatrzymać. Z drugiej strony restrykcje na czas stosowania maseczki, właściwa obsługa maseczki itd są tak wysokie że ich masowa skuteczność jest znakiem zapytania. Straszne jest to, o czym sam już się przekonałem w sklepie, że część osób która nosi maseczkę zmniejsza automatycznie odległość, a tak nie powinno być. Nikt z rządu chyba oficjalnie o tym nie mówi i nie mówi w jaki sposób np. mam zdobyć taką ilość dobrych maseczek aby je np. zmieniać co 30 minut. Mówi o tym dr Rożek, warto posłuchać
- 725 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- koronawirus
- coronavirus
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tydzień temu - Kaczyński ze świtą obchodzi rocznice katastrofy samolotu. Kaczyński dodatkowo jedzie na kilka zamkniętych cmentarzy. Nie przestrzegają zasad rządu, które sami wprowadzili: odległość od siebie, zgromadzenie wielu osób. Poza tym już były zapowiedziane maseczki, więc mogli dla przykładu je założyć i pokazać ludziom swój WZÓR. Piątek - Kaczyński w Krakowie na Wawelu. Znowu łamie zasady rządu: nie przemieszczanie się po kraju bez uzasadnienia. I te maseczki z powodów psychologicznych, dopuszczenie maseczek bawełnianych, bufów itp. To już jest kompletna żenada rządu. Ja się czuję że różne restrykcje są chaotyczne i nieracjonalne. Nie ufam rządowi. Sam muszę analizować wiedzę od ekspertów i decydować które zasady są do odrzucenia.
- 725 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- koronawirus
- coronavirus
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pierwszą informacje o zamykaniu granic czeskiej usłyszałem w radio i była mało konkretna. Od razu zacząłem szukać konkretów w polskim internecie, nie było ich albo były jeszcze słabe. I wówczas jakoś pomyślałem że pełne informacje o zamknięcie granic w Czechach znajdę najszybciej w serwisach czeskich. Natchnął mnie chyba Gajowy, który wcześniej puszczał na facebooku linki do stron austriackich. Wcześniej też mi się zdarzyło czytać informacje o jakimś zdarzeniu w "mediach" zagranicznych oraz w polskich i miałem porównanie, że oryginalne media są czasami treściwsze. Dlaczego nic nie napisałem ? Też troszkę podszedłem że nie wiadomo czy to jest pewne na 100%, obserwowałem sytuacje. Chyba na początku tamtego słynnego tygodnia, Polska wprowadziła na granicy pierwsze obostrzenia: sprawdzanie temperatury chyba i to nie działało w sposób szczelny. To było jeszcze bardzo słabo zorganizowane działanie. Sądziłem że wówczas od razu powstaną kolejki na granicach, a tak się wówczas jeszcze nie stało, bo te weryfikacje były wybiórcze i chaotyczne. W tym słynnym tygodniu następowało wiele nowych obostrzeń, dlaczego ja miałem akurat podkreślać jedno z nich polegające na zamknięciu granicy czeskiej? Nie wydawało mi się to jakieś wyjątkowe, wszyscy wtedy wprowadzali jakieś zamykanie granic. Takie ostrzeżenia czasami wręcz hejtowano. Wiele razy czytałem w tym okresie: "nie panikuj, będzie dobrze, w Austrii jest spokój, jeździmy na nartach". Na skionline ja wówczas śledziłem wątek o covid, a Twojego o nartach wogóle nie dostrzegłem. Analityczne przetwarzanie informacji to część mojej pracy, więc mam to mocno rozwinięte. Do tego krytyczne podejście do informacji.
- 87 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- epidemia strachu
- molltaler
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Takie koleje buduje się na stromych zboczach w górach. Niezły rozmach jak na połączenie dwóch pagórków. Pewnie ich klienteli i tak się spodoba.
- 7 386 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:







