Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Wujot

    Rocker

    Temat interesuje tylko (chyba) nas dwóch więc jeszcze jedna próba - weź deski zupełnie proste i takie same z rockerem. postaw je na krawędzi pod kątem 90 stopni i zastanów się co się zdarzy. Ja widzę kąt prowadzący (czy tam sterujący nie pamiętam jak się mówi). Oczywiście nart nie stawia się pod kątem 90 stopni ale za to podlegają wygięciu - tak aby krawędź była styczna do stoku. pozdro Wiesiek
  2. Wujot

    Rocker

    1. Kwestia "wspornika". Przyjmijmy, że podłoże jest sztywne a narta ma jednakową sztywność na długości i połóżmy ją na płask. Naciśnij dziób - wysklepi się camber (obrót "węzła"). Jak widać siły przyłożone w przedniej części wytworzą naprężenia przeciwne do tych od obciążenia narciarzem. Oczywiście przyjęte założenia są uproszczeniem ale chodziło mi o pokazanie mechanizmu. 2. Mówiąc o analizie geometrycznej miałem na myśli sytuację zakrawędziowania narty. Otóż narta bez rockera po zakrawędziowaniu (i wygięciu) daje "zwykły" łuk kołowy. Dodanie rockera to obrazowo mówiąc dodatkowe pomniejszenie promienia narty R w części dziobowej. Byłoby to tożsame z nartą o podwójnym (zbliżonym do eliptycznego) taliowaniu - przy stopie większym przy dziobach mniejszym. 3. Ponieważ jednak narta deformuje się (wygina) zgodnie z panującym układem sił to dążąc do jednolitego łuku kołowego musi pojawić się z przodu siła dociskająca krawędź do podłoża. Jak sam zauważyłeś siły na dziobach pochodzące od narciarza nie mogą być zbyt duże to ta pochodząca od rockera może być większa niż generowana przez narciarza. Twierdzę, że rocker zdecydowanie wydłuża efektywną krawędź w jeździe ciętej. Ogólnie cała analiza bardzo elastycznej narty (o zmiennej sztywności) na sprężystym podłożu i przy różnych kątach zakrawędziowania wydaje mi się delikatnie mówiąc skomplikowanym zagadnieniem więc 100 % pewności czy prawidłowo interpretuje podstawowe zależności nie mam i mogę zmienić zawsze zdanie :smile: Dobrze to się jednak pokrywa z doświadczeniami z jazdy. W tym sezonie objeździłem większość szerokich desek Volki i K2. Wrażenia w większości znakomite - doskonałe zachowanie w puchu, na krawędź wchodzą błyskawicznie (wręcz są nadsterowne), łatwiejszy obrót na płaskim dla mnie też jest zaletą - bączki kręcą się same. O nartach węższych się nie wypowiadam - zaobserwowałem, że tutaj rockery są symboliczne więc może to marketing a może wystarczy. Oczywiście rocker z kiepskiego narciarza nie zrobi dobrego ale w puchu są to dużo łatwiejsze deski, na krawędzi trochę lepsze. Pozdro Wiesiek
  3. Wujot

    Rocker

    Popełniłeś błąd w swojej analizie statycznej. Wygięcie rockera można porównać do wstępnego wygięcia wspornika w górę (zupełnie analogicznie do funkcji cambera). Aby taki wspornik wyprostował się do poziomu trzeba przyłożyć pewną siłę - podobnie będzie w narcie z rockerem. Oznacza to większą siłę działającą na przód narty po zakrawędziowaniu, nawet jeśli jest ona nieduża to działa na sporym ramieniu i jej rola będzie znacząca. Oprócz analizy statycznej powinieneś przeprowadzić też geometryczną - jasno z niej wynika, że rocker pozwala uzyskać mniejsze promienie skrętu przy relatywnie mniejszej szerokości dziobów. Sądzę, że znacząco redukuje też efekt śmigła (moment skręcający). Moje doświadczenia z szerokich(80-110 mm) nart z rockerem są niezwykle pozytywne - pozatrasowo to oczywiste ale bardzo dobrze na twardym. Na węższych nartach z rockerem nie jeździłem ale to co firmy pokazują wygląda na zdecydowanie łagodniejszą formę jak w Fr. Pozdro Wiesiek
  4. Moim zdaniem Serfaus to najgorszy punkt startowy - do kolejki sporo łażenia, winda, czekanie na metro, w środku na stojąco - kto to wymyślił??? :crazy: Fiss lepsze choć do parkingu na nartach się nie zjedzie więc Ladis jest górą - można zjechać do auta łącząc to z ostatnim zjazdem Frommesabfartem z pięknymi widokami na zachodzące słońce. Do tego jest tutaj najbliżej. Kompletnie nie rozumiem po co pchać się do Serfaus... Pozdro Wiesiek
  5. Podstawowe jest pytanie czy są narty uniwersalne? I odpowiedź jest oczywista każda geometria i sztywność preferuje określone warunki. Narta miękka jazdę w miękkim (ale nie bardzo szybko) twarda na twardym, szeroka w miękkim, wąska na twardym. Położenie wiązań to kolejny wyróżnik sportowe z tyłu do jazdy cietej, AM i FR bardziej z przodu (rotacja wokół środka stopy a do skoków jeszcze bardziej z przodu aby zminimalizować moment bezwładności. Do tych ostatnich stosuje się za to buty z innym kątem pochylenia cholewki. Wysokość płyty też jest istotna w sporcie wysoka w FR - bez płyty. Są jeszcze inne przesłanki np. wąskie żleby - narty krótkie (np 130 cm) a w skialpiniźmie - małe. Do freeridu preferowałbym 105 mm pod stopą i + 10 cm ale na wyprawy w góry mam 70 mm i -5 cm i jezdżę na tym w najtrudniejszych warunkach. Dlatego napisz dokładniej gdzie chcesz i jak chcesz jeździć. A opisy marketingowe to bełkot - szkoda na nie czasu. A tak na chwilę wracając do tego opisu - jakoś nikt nie napisał tam, że podgięte tyły sypią strasznie kumplom z którymi jeździsz po oczach a para nie wchodzi do zasobnika gondolek i trzeba pakować po jednej co jest upierdliwe. Po co Ci taki wynalazek jak nie kręcisz akrobacji? Pozdro Wiesiek
  6. TT jest nartą do skakania ma przesunięte wiązania do przodu. Co masz na myśli pisząc "narty uniwersalne" - na przetworzone boisko? Off piste? Do skoków? Może skialpinizmu i turów? Pozdro Wiesiek
  7. Jakkolwiek jest tak jak SB twierdzi czyli ceny wyjściowe zawyżone o 200-300 zł to jednak trafiają się perełki. Ja wypatrzyłem TLT 5 Dynafita: - cena "wyjściowa" w SkiTeamie - 2100 zł - realna cena w sezonie - 1 800 zł - dobra wyprzedażowa cena po sezonie - 1450 zł (i taniej się nie kupi - niestety) - teraz w skiteamie - 1050 zł Gul mi skoczył bo czekałem (rok temu) parę miesięcy aby kupić za 1450 zł, a tu 4 paczki taniej. Pozdro Wiesiek
  8. W tej "innej drodze" spodobał mi się szczególnie punkt 7 "zabezpieczający" przed urazami :smile: Myślę, że wszystko to są ważne sprawy a najważniejsze to wzmocnienie układu mięśniowego trzymającego kolano a także objeżdżenie czyli skrócenie czasu reakcji. Nie mniej jednak urazy wiązadeł zdarzają się także dość często mocnym i dobrze jeżdżącym narciarzom - instruktorom, ratownikom GOPR. Obserwując znajomych i znajomych znajomych dochodzę do wniosku, że to uraz, który może trafić się każdemu. Przy mnie doznał go były Mistrz Polski Instruktorów Narciarskich - wysportowany "zawodowiec". Dlatego zabezpieczenie finansowe KL i KR jest tak ważne. Pozdro Wiesiek
  9. Sprawdziłem, tu ubezpieczenie i: - wyłączenia obejmują jazdę pozatrasowąm wynika z tego więc, że jeśli wypadek zdarzy się nawet na skiroute (oznaczona rombami) to powinni też zapłacić - mój pakiet jest następujący NNW - 30 000 (w przypadku śmierci i bardzo ciężkich urazów 90 000 zł), KL - 20 000 zł, KR - 6 000 zł. Koszt roczny - 360 zł. - w znanych mi trzech przypadkach wypadków narciarskich wypłacono z Avivy bez problemów odszkodowanie NNW i zwrócono koszty przedstawionych rachunków lekarskich. Były to urazy kolan -, najcięższy został "wyceniony" na 12% uszczerbku. Gdybym hipotetycznie doznał takiego samego urazu to jak widać mógłbym liczyć na 3 600 zł z NNW, powiedzmy, że 15 000 zł - zwrot za natychmiastową rekonstrukcję i pewnie ze 3 000 prywatna rehabilitacja. Mam więc zapas na drugie kolano :biggrin: Pozdro Wiesiek
  10. To ubezpieczenie zmieniało się w czasie(tekst jest sprzed 3 lat). Teraz jest bardzo wyraźne wyłączenie z jazdy pozatrasowej i powyżej wysokości 3200 m n.p.m. Ale wydaje mi się, że nadal obejmuje ono narciarstwo rekreacyjne - sprawdzę to później i napiszę. Istotne jest to, że "klasyczne" ubezpieczenia narciarskie nie ratują nas przed niewydolnością NFZ-u, a poza granicami kraju wykonają tylko absolutnie niezbędne procedury. Ten trzeci składnik można zapewnić sobie na różne sposoby - także poprzez pakiety medyczne. Fajnie by było gdyby forumowicze "podrzucili" inne pomysły ((typu Warta Sport) na KL w kraju i KR (koszty rehabilitacji - przy "dobrym" urazie to może być 6 000 zł). Pozdro Wiesiek
  11. Ubezpieczeniowy Niezbędnik Narciarski (a'la Wujot) Ponieważ na tym forum nie wkleja się linków do innych więc po prostu przekopiuję mój tekst z SF. Napisałem go trzy lata temu a pokazuje on jak należy konstruować ubezpieczenie. Kwoty lekko się zmieniły ale mechanizm pozostał aktualny. Ubezpieczeniowy Niezbędnik Narciarski (a'la Wujot) Do założenia tego wątka skłoniły mnie obserwacje potwierdzające trafność przysłowia "mądry Polak po szkodzie". Mam oczywiście nadzieję, że zawarte tutaj informacje nie będą forumowiczom potrzebne. Ale w myśl zasady chuchania na zimne... Szczególnie w narciarstwie. Proponuję następująca konstrukcję naszego "niezbędnika narciarskiego" dla jeżdżących w krajach alpejskich. 1. Klasyczne wypadkowe ubezpieczenie narciarskie obejmujące koszty akcji ratowniczej, transportu i OC. Z reguły zawiera także KL (koszty leczenia). Przy wyborze kierowałbym się wiarygodnością ubezpieczyciela oraz wielkością kwot. Ponieważ koszt akcji ratowniczej z udziałem śmigłowca to minimum 4000 euro, a np we Francji mogą wezwać śmigłowiec nawet gdy wypadek zdarzy się przy dolnej stacji, dlatego warto od tej kwoty zacząć. Ważny jest też limit OC - ponieważ kraje alpejskie do tanich nie należą to 100 000 euro nie wydaje się przesadą. Odzielną kwestią jest tutaj KL - w zasadzie jako członkowie UE go nie potrzebujemy (oczywiście bedąc w NFZ) - ale o tym będzie dalej. Przestrzegałbym przed tanimi, grupowymi ubezpieczeniami gdzie za niską stawkę ma się kiepskie świadczenia. Jak zawsze przy pewnej skali można mieć świetną ofertę za relatywnie niewielkie pieniądze. Ja zapisałem się do OeAV i za roczną składkę 61.50 euro mam ubezpieczenie obejmujące m.in. narty, skitury, treking, rowery itd przez cały rok na całym świecie (z pewnymi wyłączeniami). Kwoty: akcja ratunkowa - 22 500 euro, OC- 2 500 000 euro, ubezpieczenie prawne 30 000 euro, KL - 7 500 euro. Opisany tu mechanizm "pakietu narciarskiego" dobrze działa jeśli mieliśmy wypadek na stoku. Zwiozą nas do odpowiedniego szpitala, zrobią niezbędne badania i niezbędne procedury. I przetransportują do kraju. 2. Zupełnie inaczej gdy do lekarza zgłaszamy się sami - gdy niewielki ból albo kolizja okazują się o wiele poważniejsze w skutkach niż sądziliśmy. Za wizytę (z badaniami) zapłacimy 200 euro gotówką. Jak coś zaordynują - też gotówka (np orteza 800 euro). Pieniądze te odzyskamy (albo i nie) po przepychankach z ubezpieczycielem bo okaże się, że jest wyłączenie na urządzenia ortopedyczne. Dlatego warto zaopatrzyć się w kartę EKUZ. Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego pozwala nam na opiekę medyczną na zasadach równych z obywatelami danego kraju. A ponieważ jest bezpłatna to warto poświęcić chwilę czasu na jej wyrobienie. Nie oznacza to zawsze całkiem bezpłatnej opieki medycznej (w niektórych krajach są częściowe odpłatności np za leki) ale jednak zasadniczo zmniejszy nasze zaangażowanie finansowe. 3. Poobijani, z grubsza "zaopatrzeni" i jeszcze lekko zszokowani wracamy do kraju. A tu nas czeka NFZ-owa rzeczywistość. Ortopeda za miesiąc, rehabilitacja (pożal się boże) za dwa miesiące, rekonstrukcja wiązadeł - może za rok. I albo czekamy albo wyskakujemy z kasy - i wtedy prywatnie. Na tę ostatnią okoliczność można zabezpieczyć się pewnie w różny sposób. Ja wykupiłem rozszerzony pakiet NNW AVIVY. Obejmuje on oprócz odszkodowania za wypadek czy śmierć także KL (koszty leczenia) i KR (koszty rehabilitacji). Interesowały mnie tu głównie dwa ostatnie składniki. Za kwotę około 250 zł rocznie można przedstawić ubezpieczycielowi rachunki za leczenie (w Polsce, ale wypadek może być wszędzie) do około 20 000 zł i rehabilitację - 3000 zł. Na większość nawet bardzo poważnych zabiegów u nas to wystarczy. W przypadku np rekonstrukcji wiązadeł zrobię więc to w Żorach albo Bielsku-Białej a na rehabilitację pójdę do najlepszego ośrodka we Wrocławiu. I to tydzień po wypadku. Opisany zestaw to koszt 500 zł rocznie (bez NFZ), tworzy on mocny system dający gwarancję pomocy na bardzo dobrym poziomie i pewność wywinięcia się cało (finansowo oczywiście!) z wszystkich tarapatów. Przy kosztach "zabawy" w narciarstwo nie jest to chyba bardzo dużo. Choć oczywiście rozwiązania należy dopasować do skali aktywności. Myślę, że przy 30 dniach aktywności narciarsko-jakiejśtam warto w niego wejść. Pozdrawiam Wiesiek
  12. Oprócz OeAV na podobnych zasadach ubezpieczają swoich członków inne towarzystwa alpejskie np niemieckie DAV, francuska ARVA. Podstawowe jest to, że nie ma wyłączeń z tytułu offpiste a limity akcji ratunkowej, OC i zastępstwa prawnego są wysokie. Co do KL to mając EKUZ w UE nie są one nawet teoretycznie potrzebne. Na pewno KL w Szwajcarii, USA będzie stanowczo małe - warto się dobezpieczyć jeśli ktoś tam jeździ. Te towarzystwa mają po kilkadziesiąt tysięcy członków i nigdzie nie pojawiają się sygnały o kłopotach przy likwidacji szkód. Z innych spraw - koszt składki członkowskiej zwraca się po tygodniowym pobycie w schronisku prowadzonym przez obojętnie które towarzystwo - są ich tysiące (zniżka na nocleg to 50%) . pozdro Wiesiek
  13. Wujot

    Flirt

    Doskonale to rozumiem - mam kolegów przy których czuję się... całkiem normalny. Ważne jest żeby znaleźć kogoś bardziej zakręconego od siebie! Pozdro Wiesiek
  14. Wujot

    Flirt

    Wiosna - najpiękniejsze narciarstwo Wreszcie kończy się zima! Z niecierpliwością układam kalendarz narciarski - o ile podczas jesieni i zimy jest to standardowe 8-9 dni/m-c to teraz staram się upchnąć znacznie więcej. Bo: - kuszą "normalne" ośrodki gdzie na mięciutkiej wiosennej ciapce można śmigać do około 20.04 na trasie i obok - kuszą francuskie 3V, Espace Killy gdzie zamknięcie sezonu na początku maja jest tanie i cudowne, ze świstakami łażącymi po stokach - kuszą kwietniowe firny w Karkonoszach a choćby ze Śnieżki myknąć - kuszą alpejskie schroniska i tury do połowy maja - kuszą zjazdy w żlebach w Tatrach do końca maja, może by tak Rysą śmignąć a w czerwcu jakieś poletka odszukać - kusi Stubai do 15.05 (bo jeszcze karnet działa) - kusi zjazd z Aiquille du Midi gdzieś pod koniec maja - po gołym lodowcu - kusi zjazd z Klein Matterhorn też pod koniec maja, a może gdzieś kawałek dalej z Breithorna (4200 m n.p.m.) - kuszą letnie jazdy w Gurglu (w zeszłym roku w połowie maja) - kusi Tux w lipcu i Passo dello Stelvio w sierpniu - kuszą jeszcze wszystkie pomysły nieznane (w tym Nowa Zelandia:) Nostalgia przyjdzie gdzieś w czerwcu ale do października w sumie będzie niedługo więc jakoś lato na rowerze i trekingach przetrwam. Pozdro Wiesiek
  15. Wujot

    Taki wykres

    Jeden był w tel a drugi to taki "zegarek" Garmina. A co skiline to po prostu historia wyciągów i tak na to należy patrzeć. Myślę, że kilometraż jest świadomie "naciągany" aby narciarze się lepiej czuli. Pozdro Wiesiek
  16. Wujot

    Taki wykres

    Skorygowane dane są takie Co znakomicie widać na wykresie :biggrin::biggrin::biggrin: Dla nas niestety nie wchodzi w rachubę bo na przyszły rok też planujemy tyrolską sezonówkę więc tam musimy szukać. Może jednak ktoś to Schladming "sprawdzi"??? Pozdro Wiesiek
  17. Wujot

    Taki wykres

    Wydruk jest ze skipasa JurkaByd a drugi był Zbychu (SF). Ja się, trochę niestety, wymiksowałem bo miałem set turowy gdzie zamiast skistopów jest bardzo krótki i ciasny pasek. Perspektywa ciągłego zapinania i rozpinania skutecznie mnie zniechęciła do podróżowania gondolkami. Jazda zaczęła się o 7.00 bo to było good morning ski. Ruch był raczej umiarkowany ale jednak trzeba było uważać na innych - szczególnie za progami i na zwężeniach. Trasa w większości jest szeroka. Warunki na początku idealne pod koniec - jak zawsze. Ciekawe jest porównanie danych GPS z tymi z skiline - o ile w wysokości była niewielka różnica (GPS-y pokazały około 29 km deniwelacji) to w długości trasy jest olbrzymia - faktyczna trasa to 115 km. Ale przy próbie bicia rekordu odległości należałoby wybrać niebieską trasę i pokonywać ją szerokim skrętem karwingowym - myślę, że chłopaki zanudziliby się tak na śmierć. A tak jazda na pełny gwizdek przez cały dzień była przynajmniej przyjemnością (i wyzwaniem). Gratulując wyniku zgłaszam więc pierwszy nieoficjalny, zespołowy rekord przejechanego przewyższenia dziennego - 30 352 m (trzymajmy się skiline) ustanowiony przez team JurekByd i Zbyszek H. Mamy pomysł gdzie jeszcze można byłoby pobić ten wynik i może w przyszłym sezonie spróbujemy. W jakiś nudny słoneczny dzień gdzie nie będzie warunków na off piste. Długość trasy znałem już wcześniej z GPS-a - gratuluję tym co się połapali. Pozdro Wiesiek
  18. Wujot

    Taki wykres

    Trasa "pucharowa" jest rzeczywiście miodzio - niecałe 3 km z prawie 900 m przewyższenia. Po drodze sporo zakrętów i parę progów do niezłych lotów. Co do tego czy warto podjąć takie wyzwanie to absolutnie z Tobą się zgadzam - jeśliby to trafiło na kogoś kto jedzie w Alpy na ten jeden wyjazd. Ale nasza ekipa jest na nartach w sezonie około 70 dni. W tym dniu nie było warunków do off piste więc i tak nic ciekawego się nie zapowiadało więc część znalazła sobie to wyzwanie. Pozdro Wiesiek
  19. Co o tym sądzicie? PozdroWiesiek
  20. Widzę "drobny" problem z taliowaniem nawet bardzo szerokie narty są jednak taliowane. Wiązanie musiałoby być nie dość, że przestawiane do jazdy i chodzenia to jeszcze obracane. Ponieważ w turach jest walka o każdy gram i narciarze wybierają jednak najlżejsze rozwiązania (najpopularniejsze chyba są speedy nawet nie verticale) to czarno to widzę. Co do splittu z tego co pośrednio wiem od użytkownika i kolegów którzy z nim turowali to upierdliwe jest spinanie deski i nie nadaje się ona na twardsze warunki bo jednak połączenie pracuje. Ale poza tym to dla snowboardzistów to znakomita alternatywa dla rakiet. Oczywiście długotrwałe turowanie na tak szerokiej narcie na pewno zdecydowanie bardziej męczy jak na nartach turowych. Pozdro Wiesiek
  21. Zajrzyj tutaj http://www.wszystkowgory.pl Wydaje mi się, że oferta gogli jest naprawdę dobra - szczególnie Julbo i Spy. Ale są też Smith, Oakley, Spy, Za 200 zł to nie będziesz wiedział co wybrać. Sklep znam o tyle, że kupowałem akcesoria do ABS. Z ciekawszych Spy Comet 149 zł, szybka dodatkowa 107 zł Pozdro Wiesiek
  22. Wujot

    pytanie o flex

    czy to jest "udowodniona" teza i są jakieś źródła mówiące o tym - czy to Twoja teza???? Pozdro Wiesiek
  23. Wiadomość nie jest dobra - jeśli chcesz się nauczyć jeździć to trzeba jeździć! Dojść do kresu możliwości organizmu. Zaraz pewnie pojawią się inne rady ostrożnie, nie szarżuj jak się trochę zmęczysz to odpocznij. Ja jednak powiem - wykorzystaj czas na maksa, zrób 200% normy. W trakcie jazdy; - zacznij od rozgrzewki, uzupełniaj płyny ale bez przesady, warto zjeść od czasu do czasu coś łatwo przyswajalnego ale nie obciążającego np susz owocowy, musli, batoniki, Jak widzisz, że kaleczysz jazdę, zatrzymaj się skoncentruj i spróbuj przejechać kolejny odcinek porządnie. Staraj się maksymalnie rozluźnić to sekret udanej jazdy. Zmieniaj pozycje (niska, wysoka, normalna), zmieniaj techniki. Wykorzystaj czas na wyciągach na odpoczynek - rozluźnij się wtedy, lekko poruszaj mięśniami nóg. Po: - rozciągnąć się po wysiłku, Warto wypić piwo - elektrolity, mądrze wypoczywaj i regeneruj się, czyli przede wszystkim sen w konkretnej dawce Sauna mile widziana albo (ja tak robię) gorący tusz na nogi do rozgrzania i po nim lodowaty i tak trzy razy. Udanego wyjazdu Pozdro Wiesiek
  24. Flachau też mi się wydaje raczej średnim pomysłem, możesz zamienić je na Schladming - mimo, że równie nisko to warunki do jazdy powinny być tam dobre. Ale wybierając Heiligenblut za bazę rzeczywiście pozostałe ośrodki w pobliżu wyglądają już nie tak fajnie. Ost Tirol nisko, lodowce znów bez rewelacji. Właściwie wszędzie daleko - najbliżej do Lienz-u, na Molka godzina, na Kicusia podobnie, SkiAmade dużo dalej. Bardzo kulawa to miejscówka, a szczególnie w kwietniu. Zastanowiłbym się trzy razy. Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...