Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Cosworth240

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 795
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    54

Zawartość dodana przez Cosworth240

  1. Coś w tym jest. Gorąco polecam film Icarus na Netflixie - niesamowity dokument i dający do myślenia: Trailer akurat koncentruje się na tym, co wydarzyło się niejako przez przypadek przy kręceniu tego filmu. Bo zasadniczo zaczęło się od tego, że główny bohater filmu jedzie na amatorski wyścig kolarski we Francji i orientuje się, że czasy pierwszej dziesiątki są kompletnie poza jego zasięgiem. Dlatego też postanawia, że przez cały rok będzie się szprycował anabolikami, EPO i wróci na ten sam wyścig z takim chemicznym podkładem aby porównać czasy. Film zasadniczo miał być o tym, i w połowie właśnie pokazuje jak w amatorskim sporcie sobie ludzie pomagają dopingiem. Z uwagi na fakt, że dopingowy "coach" głównego bohatera jest w środku rosyjskiej afery dopingowej, to film skręca mocno w inną stronę i stąd trailer pokazuje bardziej ten element filmu. Co nie zmienia tezy smutnej - sportowcy dalej ćpają i to mimo wydawałoby się rygorystycznych testów, paszportów biologicznych, akredytowanych laboratoriów WADA. Na poziomie amatorskim zasadniczo zwykle brak jest kasy na walkę z dopingiem, a ambicje ludzi są tak wybujałe, że dla jakiegoś tam amatorskiego "sukcesu" są gotowi ryzykować zdrowie i życie. Do tego pojawia się problem dopingu mechanicznego. Niedawno we Włoszech zatrzymano 53-latka, który miał motorek w swojej kolarce: http://www.cyclingnews.com/news/53-year-old-amateur-rider-caught-using-hidden-motor-at-italian-race/
  2. Cosworth240

    Treking po Szwajcarii

    Takie czasy. Dzisiaj to nawet jak robisz sobie zdjęcia z wakacji z rodziną, to nieraz telefon też Ci od razu proponuje podpicowanie takiej fotki. Co nie zmienia faktu, że piękne fotki i piękne krajobrazy. Ja parę lat temu byłem połazić w okolicach Wengen i Grindelwaldu. Codziennie rano wstając z łózka w hotelu w Wengen mieliśmy panoramkę na Eiger, Monch i Jungfraujoch. Z kolei gdy wleźliśmy sobie na First ponad Grindenwald, to krajobrazy były tak nieprawdopodobnie piękne, że zastanawiałem się, czy to jest rzeczywiste. W ogóle to polecam właśnie tamtą okolicę na wakacje i to niekoniecznie zimą, gdy chodzą wyciągi, tylko także latem. Jest tam naprawdę masa atrakcji - można pojechać pociągiem na Jungfraujoch, wyjechać sobie na Schilthorn, połazić po górach, zobaczyć niesamowite wodospady Trummelbachfalle. Jak ktoś lubi dodatkowo różne techniczne urządzenia typu pociągi i wyciągi/gondolki to jest tam parę cudeniek techniki. Na okolicach partii szczytowej Jungfraujoch przez cały rok chodzi orczyk - trasa podobna pewnie długością do tej na Białym Krzyżu - no ale jest atrakcja, że w środku lata można parę zjazdów zaliczyć.
  3. To jak tak na marginesie, bo moim zdaniem wielkich analogii tu nie ma. Idąc za Twoim przykładem wyszłoby Ci, że najlepsi kierowcy na świecie częściej pochodzą z miejscowości typu Kociepoły Dolne niż Warszawa/Łódź czy Kraków, bo pewnie można by się na ten temat spierać, ale są argumenty poparte wynikami sportowymi, że najlepsi kierowcy pochodzą z Finlandii. Kraju gdzie specjalnie wielkich miast nie ma - więc tyle w temacie Warszawie, czy Łodzi - ludzi też specjalnie nie jakaś masa tak generalnie. Przemysłu samochodowego jakby też nie za wiele. Ale mimo to ten nieolbrzymi kraj wyprodukował taką ilość rajdowych mistrzów, jakby mieli jakąś taśmę do ich produkcji. Mieli też nadspodziewanie wielu niezłych kierowców F1, w tym 3 mistrzów świata. Większość tych kierowców pochodzi z miejscowości pokroju Kociepołów Dolnych.
  4. Cosworth240

    Polska - nowe inwestycje

    Ja też słyszałem z tzw. dobrze poinformowanego źródła, że krzesło ruszy na sezon, ale letni 2018, a nie zimą. Tak więc z dużym zainteresowaniem czytam doniesienia, że jest jakaś nadzieja na to, że coś się stanie tej zimy. Z systemem naśnieżania, to też tak podobno nie do końca, bo póki co zostanie przygotowana instalacja pod naśnieżanie tj. przede wszystkim rurociągi, ale póki co bez reszty szpejów tj. pomp, lanc itd. Moje "źródło" twierdzi, że problemem tego projektu niestety jest zasobność portfela inwestora, która nie pozwala na wykonanie tak spektakularnego postępu jak w ośrodkach gdzie tej kasy jest więcej. Rzeczy mają się dziać i iść w dobrym kierunku, ale niestety wolniej niż dałoby się to zrobić gdyby kasa była.
  5. TMR raczej nie ma wpływu na to co dzieje się na prywatnych parcelach. Nie może ludziom zabronić prowadzenia działalności gospodarczej na ich gruncie. Na Chopoku są z jednej strony restauracje należące do TMR (dość drogie) i tak ma też być w Szczyrku (tzn. na pewno będą ich restauracje, a co do cen to mogę się jedynie domyślać, że niskie nie będą), ale "handel" odbywa się także w prywatnych knajpkach. Tam jakiś szałasik, tutaj jakiś domeczek. W Szczyrku też tak na pewno będzie. Oczywiście gdyby TMR był złośliwy to mógłby tak naśnieżać i ratrakować, że dojazd, czy dojście do jakiejś budki czy domeczku byłoby utrudnione. Na Chopoku takich akcji jednak nie odnotowałem.
  6. Cosworth240

    Polska - nowe inwestycje

    Coś się tam dzieję. W zakresie D1 - obwodnicy Rużemberoka - to powinna być skończona do 2017 roku. Jest to projekt pewnie równie trudny jak nasza Zakopianka i mimo, że ja patrząc na ostatnie zdjęcia, to jakoś tego końca 2017 roku nie widzę, ale na pewno coś się tam dzieje: http://www.dialnica.info/dialnice/D1_Hubova-Ivachnova.html W zakresie R3 - ogłoszono przetarg na kontynuowanie tego kawałka, który jest. Na razie więc może przełomu nie ma, ale jakimiś drobnymi kroczkami coś się tam poprawia: http://www.rynekinfrastruktury.pl/wiadomosci/drogi/slowacy-oglaszaja-przetarg-na-droge-w-strone-polski-59369.html
  7. Cosworth240

    Polska - nowe inwestycje

    Na stronie forum skyscapercity pojawiło się trochę zdjęć wykonanych przez nadzór. Widać na nich jak skomplikowana jest budowa raptem 16 km drogi. Część zdjęć, zwłaszcza jak się zestawi to co budują z wielkością stojącego obok domu, albo wielkością koparki lub ciężarówki, pokazuje jak wielkie obiekty powstają przy budowie Zakopianki: http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=120015&page=513 Ja się cieszę, bo każda taka inwestycja przybliża mnie do momentu, w którym spod drzwi domu w KRK na Bielą Put pod Chopokiem dojadę w ok. 2h. Dzisiaj jest to ok. 2:45, więc trzeba znaleźć jakieś 3 kwadranse. Obecna inwestycja na Zakopiance mam nadzieję że daje szanse na jakieś 10-15 min. oszczędności. Reszta do wyciśnięcia po stronie słowackiej (rozbudowa R3 do Ruzemberoka i D1), ewentualnie rozbudowa u nas od Rabki do Jabłonki, choć tam i tak się nieźle jedzie. Może w ciągu 10 lat się uda dojść pod te 2h.
  8. Jeżeli dobrze pamiętam, to instrukcja mówi o nakładaniu łańcuchów na przednią oś. Miałoby to o tyle sens, że w przypadku napędów typu Haldex (nazywanych przez mojego kolegę napędami standardowo-gównianymi i rzeczywiście w porównaniu z napędami klasycznymi i jako były użytkownik marki Subaru stwierdzam, że coś w tym jest :-), to tak naprawdę przednia oś robi gros roboty, a tylna dołącza się w trakcie uślizgu. Generalnie jednak, jeżeli masz dobrą zimówkę i nawet tylko ten Haldex jako AWD, to musi być naprawdę ekstremalnie żeby była potrzeba zakładania łańcuszków. Co nie zmienia faktu, że zdarza się, że trzeba nimi machnąć policjantowi, że masz je w bagażniku. Jak jechałem rok temu do Livigno to "straszono" mnie, że policja sprawdza, czy ma się łańcuchy na pokładzie zanim wpuści z CH do tunelu na włoską stronę i to niezależnie od pogody i niezależnie od tego czy masz 4x4. Mnie nie sprawdzali, ale z uwagi na to, że zawsze biorę ze sobą łańcuchy zimą w góry taką kontrola była mi nie straszna.
  9. Raczej bzdura: Montage: Schneeketten müssen auf die Räder der angetriebenen Achse montiert werden. Bei Fahrzeugen mit Allradantrieb sind die Ketten gemäß der Empfehlung der Betriebsanleitung anzubringen; fehlt eine solche, dann auf der Hinterachse. Zrodlo: https://www.oeamtc.at/thema/vorschriften-strafen/schneeketten-was-ist-bei-der-verwendung-zu-beachten-16185446 Przepisy mówią o co najmniej jednej napędzanej osi. W przypadku AWD należy zastosować sie do zaleceń producenta w instrukcji. W razie braku zaleceń montujesz na tylna oś.
  10. Ja miałem Subaru to wystarczyły łańcuchy na jedna oś. To samo w przypadku haldexa w Volvo, które mam teraz. Sprawdź sobie w instrukcji samochodu czy na pewno musisz mieć łańcuchy na obie osie.
  11. Generalnie zaleca się zdecydowanie mieć na wypadek wypadków łańcuchy. Zima, Alpy różnie może być. Z drugiej strony trzeba Austriakom przyznać, że tam działają szybko i zasadniczo problem jest jak jesteś w środku jakiejś zamieci w drodze z punktu A do punktu B. Tam krótko po opadzie - a często jeszcze w - trakcie towarzystwo ochoczo zabiera się z odśnieżanie. Ja zabieram łańcuchy w góry zawsze - mimo auta AWD - choć na szczęście nigdy nie musiałem z nich korzystać. Zdarza się, że lokalnie przy opadzie policja Cię bez łańcuchów nie przepuści.
  12. Niestety 20 EUR to bardzo mało. Spróbuj u jakiegoś rolnika w tzw. Bauernhofie. Rozumiem, że godzicie się na konieczność dojazdów. Spróbuj więc coś z tej listy: https://www.schladming-dachstein.at/de/unterkuenfte/bauernhoefe Zrób sobie sortowanie po cenie i koniecznie sprawdź sobie na mapie gdzie co leży.
  13. Cosworth240

    Szczyrk - COS Skrzyczne

    Złośliwy by się przyczepił, że najwyraźniej nie dostosowali godzin otwarcia do nowych realiów: Pierwszy wjazd z dolnej stacji na Jaworzynę - 9:00Pierwszy wjazd z Jaworzyny na Skrzyczne - 9:15 Takie godziny były ok. bo dolna kolej jak się nią ruszyło o 9-tej to jechała 15 minut. Teraz po zmianie coś koło 7-miu, więc wyjeżdżając o 9-tej, będzie się na Jaworzynie już o 9:07. No i co teraz biedny człowiek pocznie przez 8 minut zanim otworzą odcinek z Jaworzyny na Skrzyczne P.S. Dawno tego nie pisałem... niech mnie ktoś uszczypnie...
  14. Ja swego czasu spotkałem w Solden takich jegomości z Bielska: http://www.skiracingdays.pl/ Trochę tam z nimi pogadałem, a potem wjeżdżałem później na krześle z jednym z uczestników ich kursu, który był tam już kolejny raz i wypowiadał się o nich w samych superlatywach. Oczywiście pewnie trzeba by samemu z nimi pojechać żeby się tak naprawdę przekonać jak jest. Bardzo zachwalali swoją "bazę" w San Candido. Podobno ośrodek nie olbrzymi, ale mają tam dobre układy m.in. własną oddzieloną trasę z tyczkami i fotocelą.
  15. Ponieważ rzeczywiście nie ma chyba sensu brnąć w ten temat skoro zasadniczo ma być o przedszkolach narciarskich, to tylko może nie powinienem się za bardzo rozwijać z myślami, ale powiem, że tak kosztuje to sporo pieniędzy. Na pewno poziom "inwestycji" jest zupełnie inny w przypadku 7-latki, a dziecka 13-17 letniego, zwłaszcza jeżeli ktoś chce na serio w to wejść. Dzieciaki nastoletnie potrafią być od końca września do grudnia być 3-5 razy na Hintertuxie po 5-10 dni. My prawdopodobnie Hintertux zaliczymy przy okazji przerwy listopadowej i na koniec sezonu na majówkę. Oni w tym czasie uzbierają pewnie po 8 wyjazdów. Olbrzymia różnica jest w kosztach sprzętu - my mamy jedną max dwie pary nart, których koszt zamyka się kwotą 1000-1200 PLN. Starszy dzieciak potrzebuje przynajmniej dwie pary na slalom i dwie na gigant a najczęściej mają tego szpeja więcej. Koszt takich nart też jest zupełnie inny. Nie ma się co czarować narty to drogi sport. Na szczęście na etapie na jakim jesteśmy i będziemy jeszcze zakładam 3-4 lata, zapewniam że nie jest to samochód rocznie. Jeżeli całkowicie odpuści się wyjazdy na lodowiec, to koszty też drastycznie spadają. Siepraw jest klubem, który naprawdę wiele robi, żeby to nie było możliwie efektywne i tanie (co nie znaczy, że będzie tanio). To nie jest klub, który nastawia się na zgrupowania w hotelach 4-gwiazdkowych i wyjazdy do luksusowych ośrodków. Jeżeli jest śnieg to jeździ się wokół domu, a najczęściej w samym Sieprawiu. W ferie zimowe nastawia się raczej na zgrupowania na Stożku albo Laworcie, a nie w Alpach. Gdy są wyjazdy na Hintertux zakwaterowanie jest naprawdę skromne - ma być czysto i ciepło, a nie jakieś luksusy. Ja chcę żeby córka po prostu dobrze jeździła na nartach, a póki co ambicje zawodnicze zostawiamy na boku. Jeżeli się pojawią, bo będzie je sama przejawiała, bo ktoś zobaczy w niej jakiś talent, to będziemy myśleć, ale na razie dziecko ma 7 lat. A żeby było w temacie. Jeżeli ktoś jest z okolic Krakowa i ma dziecko, które które jest po prostu pełne energii i lubi spędzać czas na powietrzu, to moim zdaniem warto tej zimy zaglądnąć do Sieprawia. Klub na pewno znajdzie pomysł także na zagospodarowanie przedszkolaków. Na facebooku można znaleźć więcej info, jak choćby dane kontaktowe: https://www.facebook.com/KN-Siepraw-Ski-382584505115535/ Żeby było jasne - nie uprawiam tu żadnej autoreklamy. Nie jestem z klubem związany udziałowo, właścicielsko. Po prostu polecam, bo córka tam jeździ, a w interesie wszystkich nas jest aby dzieciaków było jak najwięcej i klub się jakoś tam rozwijał.
  16. W nadchodzącym sezonie chcemy się właśnie dołączyć do klubu w Sieprawiu i jeździć z dzieciakami z filmu. W zeszłym roku już trochę z nimi jeździliśmy. Na razie młoda nie robi takiego szału jak one, ale chce żeby powoli podpatrywała najlepszych. W listopadzie spróbujemy pojechać z grupą na Hintertux i zobaczymy jak to pójdzie. Później czekamy na śnieg w Polsce. Jak dobrze pójdzie to w grudniu Bukowina, a kto wie może klubowy stok w Sieprawiu już będzie dawał radę. Dla mnie plus Sieprawia jest taki, że ja spod drzwi domu w Krakowie pod wyciąg mam 25-35 minut jazdy autem. Co prawda jest tam może całe 300 metrów trasy, ale biorąc pod uwagę odległość od domu, to naprawdę ciężko to przebić. Można jeździć w zasadzie codziennie w każde popołudnie. Warunkiem są oczywiście warunki śniegowe. To zresztą w jakiś sposób fenomen, że tam tej góreczce wyszkolili już naprawdę niemało dzieciaków, które w swoich kategoriach wiekowych odnosiły niemałe sukcesy. Jeżeli wpadniemy w rytm treningu i młoda utrzyma się w tej grupie, to pewnie plany feriowe też zwiążemy raczej z Sieprawiem, a nie Jaffi. Jeżeli jednak z jakiś względów nie będziemy jeździć przez ferie z Sieprawianami, to na pewno Jaffi będzie poważnie braną pod uwagę opcją.
  17. Na pewno tak. Oczywiście miara tego "jakiegoś postępu" jest bardzo subiektywna i różna. Dzieciaki jeździły w grupach około 6-cio - 7-mio osobowych. To na pewno nie to samo co nauka 1 na 1. Z drugiej strony taka nauka 1 na 1 z instruktorem na dłuższą metę jest nużąca dla dziecka. Moja córka generalnie takich lekcji indywidualnych to znosiła max 2, a w tej drugiej już było marudzenie. Tutaj natomiast jeździła cały dzień z przerwą na lunch i chętnie wracała na następny dzień na stok. Gdy ich jest więcej tzn. dzieci - to raz, że w grupie pojawia się pewien element rywalizacji a dwa podpatrywania. Łatwiej przełamać też pewne bariery. Dla mnie w tym wyjeździe największym problemem okazał się jej strach spowodowany wysokością i wysokimi górami. Ją to kompletnie sparaliżowało na początku - wysokość, przestrzeń. Wcześniej jeździła na trasach gdzie wokół były wyższe góry, ale jeździła na dole, wokół były drzewa. Nagle stanęła na 2.500 metrach, wokół skały, trochę wiatru i to ją przeraziło. Nie mogliśmy na początku zjechać najprostszą nartostradą. W grupie nagle o wszystkim zapomniała i wróciła do tego co potrafi i rozwijała to dalej. Myślę, że to są naprawdę indywidualne rzeczy. Dzieciaki innych znajomych też były pierwszy raz tak wysoko i w ogóle na to nie zwróciły uwagi. Moim zdaniem tylko jazda, jazda i jazda rozwija dzieci. Im więcej przejeździ tym więcej się nauczy. Dzieciaki z rocznika mojej córki, które jeżdżą naprawdę sporo w maju jeździły na Hintertuxie tak (to są 6-cio, 7-mio latki - lider grupy jest starszy a trójka za nim w tym wieku). Im taki wyjazd do Livigno do przedszkola narciarskiego oczywiście nie jest potrzebny. One trenują sportowo, głównie na tyczkach:
  18. W zeszłym roku znajomi namówili mnie do wyjazdu z moją 6-latką do Livigno z czymś co się nazywa Jaffi Sport. Ponieważ żona postanowiła tym razem od nas "odpocząć" zastanawiałem się trochę, jak to będzie. Było bombowo. Szkółka jeździła 3 dni Mottolino i 3 dni Caroselo. Dzieci oddawało się rano jakoś koło 9:30 i odbierało ok. 16-tej. Dzieciaki miały zapewnione lunche i oczywiście opiekę instruktorów. Dodatkowo były różne wieczorne atrakcje typu saneczki, a w zasadzie coś co nazywali ski-bobami - taka powiedzmy bardziej zaawansowana technicznie wersja jabłuszek; animacje dla dzieciaków itd. Była też możliwość poproszenia indywidualnie instruktorów o opiekę nad dziećmi w hotelu (na zasadzie niańki) - ja nie korzystałem, ale znajomi tak. Płatne to było dodatkowo od godziny, ale nie było jakoś drogie. Z tego wyjazdu zadowolona wróciła moja córka, której bardzo się podobało i ja, bo w sumie dzięki naprawdę fajnej organizacji fajnie się wyjeździłem nie martwiąc o młodą. W każdym razie Jaffi Sport polecam.
  19. Pojawiło się trochę nowych zdjęć z inwestycji w SON na stronach portalu gazeta.pl i facebook'owym profilu SoliskoArena. Tutaj link do gazety: http://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/5,88025,22294249.html Tutaj do Solisko Arena: https://www.facebook.com/SoliskoArena/photos/pcb.1535050306551378/1535037116552697/?type=3&theater
  20. Jako "kolega na C." czuję się wywołany do tablicy. Pamiętasz kolego na M. co miał na swych nartach napisane Jan Ziobro na wygranych przez siebie zawodach w Engelbergu w 2013 roku? Jak nie, to sobie przypomnij. Właśnie trochę więcej takiego luzu Ci chłopię w życiu życzę. Bardzo się chłopie często na tym forum udzielasz i często celnie, ale Twoje personalne wycieczki bywają męczące. EOT z mojej strony.
  21. Oj jak ja bym się ucieszył gdyby to była prawda. Wychowałem się narciarsko na Pilsku i trzymam kciuki żebym znów miał powody jeździć tam regularnie. Ciekawe co jest bardziej prawdopodobne, to że kanapa na Buczynkę ruszy, czy że Kubica wróci na nowo do formuły 1. Nie obraziłbym się gdyby potwierdziły się obie te wiadomości.
  22. Może być jeszcze gorzej niż w lutym kiedy są ferie. Jeżeli będzie przed Świętami Bożego Narodzenia lub po 3-Królach to luz. Jeżeli jednak będzie na przełomie, czyli Nowy Rok do 3-Króli będzie masa ludzi. Samo Schladming i 4-Berge Schaukel super. Nie jest tam mega wysoko, więc trochę wrażliwie pogodowo miejsce, ale z drugiej strony mają system naśnieżania, który potrafi więcej niż sporo. W zeszłym roku jeździłem na Planai 10-12 listopada. Otwarli bodaj 4 kanapy i było naprawde spox.
  23. Obawiam się, że bez większych inwestycji docelowo się nie obejdzie. Tu są dwie rzeczy - z jednej strony parkingi; z drugiej przebudowa układu drogowego. Jasne trzeba stworzyć sprawny system ski-busów, ale to raczej nie wystarczy. Większość ośrodków w Austrii pomimo dobrze funkcjonującego systemu ski busowego inwestuje sporo środków w zorganizowanie parkingów. W wielu miejscach są to nawet parkingi kryte, choć te czasami są płatne - wydaje mi się, że tak np. jest w Ischgl. Niestety kryty parking to spora inwestycja i póki co na taką TMR nie zdecydował się w żadnym ze swoich ośrodków z Jasną na czele, a pod Chopokiem nigdy różowo z parkowaniem nie było. Moim zdaniem to miasto Szczyrk i lokalny samorząd musi się w to jakoś włączyć, zwłaszcza w problem układu drogowego. W Austrii często nawet niewielkie miejscowości mają obwodnice puszczone w tunelach (Saalbach choćby), co znakomicie poprawia przepustowość, ale to jest coś o czym akurat bardziej powinno myśleć miasto Szczyrk niż TMR. Może pomyśleć o jakiś środkach unijnych na ten cel.
  24. Jestem akurat u rodziny w USA wakacyjnie i w parku tutaj stosują dokładnie taką samą technikę. Wysiewają trawę, a na to kładą słomę na takiej siateczce. Robią to jako osłona przed wiatrem i ptakami i to pomimo tego, że teren jest raczej płaski.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...