Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

tanova

VIP
  • Liczba zawartości

    2 774
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    131

Zawartość dodana przez tanova

  1. Na Kopskim Sedle i dalej do schroniska. Ale Lodową mamy w planach.
  2. @Chrumcia - bardzo fajna wycieczka i fotorelacja. Rzeczywiście kupa luda w Tatrach - gigantyczny korek przed Łysą Polaną i pełne parkingi. Wykręciliśmy na słowacką stronę, a tam pustawo na pięknych szlakach z Tatranskiej Javoriny - tylko kilka kilometrów dalej niż deptak nad Morskie Oko!
  3. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    @marboru Gratulacje należą się dzisiaj Tobie za taki dystans! Miło również Was widzieć obu - Ciebie i Bumera - z uśmiechami na twarzy 👍👍👍. Dziękuję Ci bardzo za pomocne rady przy wyborze roweru. Przejechałam przez 3 dni ponad 120 km - docieramy się, ale wszystko idzie we właściwym kierunku , będzie dobrze. Teraz czeka mnie parę dni przerwy, bo od jutra druga część urlopu i kolejny wyjazd. Generalnie to przez 7 miesięcy 2019 r. przejechałam tyle km ile przez cały ubiegły rok, więc też jestem z siebie dumna, a co . Również pozdrawiam!
  4. Częściowo Eurovelo 5 i 15 oraz szlakiem Wogezów Północnych.
  5. Niewykluczone, że będę w Bukowinie w charakterze publiczności 😀. A przy okazji wrzucam trzy fotki z Alzacji, parę dni po Tour de France - wycieczka rowerowa wyszła mi częściowo po miejscowościach 5 i 6 etapu, co wciąż dało się zauważyć po dekoracjach w plenerze. Châtenois Riquewihr i Colmar
  6. Zobacz - w stopce na dole strony https://www.gletscher.co.at/ jest informacja, że ośrodek działa od 20.06.2019 do 10.05.2020.
  7. @rung bardzo fajna fotorelacja! Sama nigdy jeszcze nie byłam latem na nartach, ale czytając Twój wpis i oglądając zdjęcia nabiera się ochoty, aby choć na dzień się wybrać. Drobne sprostowanie - Mölltaler nie jest czynny cały rok, mają kilka tygodni przerwy późną wiosną.
  8. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Wracając przedwczoraj z urlopu odebrałam nowy rower, który kilkanaście dni wcześniej wynalazłam w internecie na wyprzedaży. Upatrzyłam sobie fitnessa - Specialized Sirrus Elite Alloy - czyli taki lekki i zwinny rowerek na szosę, ale z prostą kierownicą, bo jakoś z barankiem niespecjalnie mi po drodze 😏. Jedno ale - rowerek był do odebrania w sklepie w Legnicy, więc trochę nadłożyliśmy drogi. W moim mieście jest co prawda sklep partnerski Speca, ale ten model w moim rozmiarze był tylko na zamówienie i niestety nie w takiej dobrej cenie. Polubiliśmy się z Sirruskiem od pierwszego wejrzenia, a wczoraj zabrałam go na pierwszą "randkę" - do Dobieszczyna i z powrotem. 30 km na początek. Fajny jest - dynamiczny i zgrabny, chyba pasujemy do siebie .
  9. Żółta sukienka jest spoko - ładnie komponuje się z błękitem oceanu i ciemną szarością skał. Widać, że to wulkan rządzi na wyspie i tworzy nieziemskie krajobrazy. Podobają mi się te czerwone kraby - jeszcze takich nie widziałam.
  10. Jak pięknie! Proszę więcej takich obrazków i piszcie, Kanareczki, jak Wam tam . Pozdrawiam serdecznie.
  11. @paolomario Ależ piękny ten klip! Nie dziwię Ci się, że pragniesz wrócić do Szkocji, sama czuję podobnie, tym bardziej, jak obejrzałam film . Oby zatem pogoda w październiku Wam dopisała i umożliwiła spełnienie planów. @Piotr_67 Dziękuję bardzo i wzajemnie - również pozdrawiam! 😀
  12. Potwierdzam. Moja koleżanka, mieszkająca obecnie w Bazylei, bywała w minionym sezonie w Wogezach na nartach, a także w Schwarzwaldzie - po niemieckiej stronie. A ja się wybieram niebawem do Alzacji na rower . Turystycznie.
  13. Ostatni dzień w Szkocji i dalsze zwiedzanie Skye Tym razem dwie wędrówki po południowej części wyspy. Najpierw szlak do wodospadów Fairy Pools u stóp największych wzgórz wyspy – Cuillins. Po drodze jeszcze rzut oka na malowniczą dolinę – chyba Glen Brittle (?) Szlak wzdłuż kaskad Fairy Pools to godzinka marszu po spokojnej ścieżce, z surowymi, granitowymi górami w tle. Kilka szczytów przekracza 900 m npm., byłoby więc gdzie się powspinać, gdybyśmy mieli więcej czasu do dyspozycji. Bardzo ładnie, choć w porównaniu do Quiraing nie aż tak spektakularnie. Po prostu inaczej. Powrót mieliśmy zaplanowany inną drogą – promem z Armadale do Mallaig, późnym popołudniem. Czasu zostało jeszcze na tyle, aby dojechać na południowe krańce Skye do Aird of Sleat, w pobliżu przystani promowej. Ostatnie kilometry jedzie się „single trackiem” - bardzo wąską i krętą drogą na jeden samochód, jakich sporo jest na wyspie. Raz na jakiś czas są mijanki – nieco szersze zatoczki, ale generalnie to trzeba być czujnym . Droga kończy się niewielkim parkingiem przy farmie, z którego można powędrować w stronę najbardziej wysuniętego przyczółka – Point of Sleat. Sielskie widoczki ze szlaku: Znów te włochate kameleony 😛! Po jakimś czasie szlak skręca zakosem po wzgórzu, a po chwili naszym oczom ukazał się taki widok: To nie Grecja, nie Chorwacja – tak wyglądają plaże Północy 🤩! A gdy jeszcze wyszło słoneczko i po raz pierwszy zrobiło się naprawdę ciepło, to żałowaliśmy, że nie mamy strojów kąpielowych. Musiało nam wystarczyć moczenie nóżek w krystalicznie czystym, choć chłodnym morzu. Taka jest właśnie Szkocja – we czwartek żałowałam, że nie zabrałam kalesonów i ciepłej czapki, a w niedzielę – bikini. Niestety nie było już czasu, aby pójść kawałek dalej, do latarni morskiej, bo musieliśmy wracać, aby zdążyć na prom. Wsiadaliśmy z wielkim uczuciem niedosytu, a nad Skye zaczęły zbierać się czarne chmury. Tyle jeszcze pięknych miejsc zostało do odkrycia! Po drodze z Mallaig do Edynburga zatrzymaliśmy się jeszcze w Glenfinnan, przy zabytkowym wiadukcie kolejowym, przez który jeździł pociąg do Hogwartu - fajna traska na rower byłaby pod tym wiaduktem … Zresztą na bocznicy w Mallaig stoi parowóz, który bodajże raz w tygodniu wozi nie tylko wielbicieli Harrego Pottera malowniczą trasą przez dolinę: Następnego dnia rano Edynburg żegnał nas strugami deszczu na lotnisku i temperaturą +13 stopni. I tak skończył się nasz szkocki trip.
  14. Nie wiem jak z pogodą w październiku w północno-zachodniej Szkocji, czy traficie na w miarę dobre warunki. Ale Skye zdecydowanie warta grzechu. 😀 @paolomario @Mitek - dzięki zarówno za wątek geologiczny jak i kulinarny. Jak jestem w jakimś miejscu, to zwykle ciekawa jestem zwyczajów i historii. Korona może ze cztery zęby ma 🤣, ale dziękuję za miłe słowa.
  15. Piękna wycieczka - kwiatuszki, poziomki i prastare lasy, a pod spodem tajemnicze jaskinie z pająkami-gigantami strzegącymi złotych skarbów. Ale czad! 😀 A może to i dobrze, że coś Wam zostanie nieodkrytego na następny raz? Zazdroszczę pięknej pogody - u nas niestety zimno, wiatr i siąpiący deszczyk zweryfikował weekendowe plany i skrócił spływ kajakowy z dwóch do jednego dnia.
  16. The Quiraing A pod wieczór jeszcze lekki trekking fantastycznym okrężnym szlakiem Quiraing. W sumie 7,5 km. To miejsce, to dla mnie absolutny cud świata, a widoki są takie, że klękajcie narody 😀. Od parkingu najpierw idzie się ścieżką trawersując zbocze: Owieczki się pasą … Potem szlak biegnie dnem doliny, u stóp malowniczych formacji skalnych: No jak tu nie zapozować w takiej scenerii? Młodzież też pstryka fotki 😉 Następnie ścieżka wspina się do góry na grań I naszym oczom ukazują się takie widoki. Dech zapiera! 🤩 Idziemy teraz równolegle do dna doliny, ale górą. O dziwo – trawiaste kopuły są podmokłe i nieraz musimy przechodzić przez mokre błoto albo stojącą wśród traw wodę. Ale kto by tam się przejmował, mając wokół takie pejzaże! Darek na szlaku: I znów wszędobylskie owieczki w pięknych okolicznościach przyrody: Wieczorem objeżdżamy jeszcze autem półwysep Trotternish z drugiej strony i pełni wrażeń jedziemy na nocleg. Następnego dnia ciąg dalszy zwiedzania Skye. [cdn.]
  17. Skye to - jak wiadomo - jedna z wysp archipelagu Hebrydów Wewnętrznych, na zachód od Szkocji „kontynentalnej”. Jedna z większych i bardziej znanych. Podobno jej nazwa po gaelicku (którym to językiem wciąż posługuje się około 1/3 mieszkańców) oznacza „Wyspa Mgieł”, ale celtyccy bogowie tym razem byli dla nas łaskawsi i mogliśmy podziwiać zachwycające i niesamowite pejzaże Skye przy przepięknej, słonecznej pogodzie 🤩. Dostać na Skye można się promem lub mostem, łączącym miejscowość Kyle of Lochalsh w Szkocji „kontynentalnej” z wioską Kyleakin na wyspie. Podróż autem z Glasgow trwa około 5 i pół godziny, ale przez bardzo piękne tereny. Znów mijaliśmy Loch Lomond, Glen Coe, a dalej na przykład niezwykle malowniczy zamek Eilean Donan: W ostatniej miejscowości przed mostem na Skye – Kyle of Lochalsh – mieliśmy zabukowany apartament. Pomimo, że całą logistykę ogarnialiśmy z półtoramiesięcznym wyprzedzeniem, to noclegi na wyspie w weekend były już wtedy praktycznie w 100% wyprzedane, a te, które zostały, miały horrendalne ceny 😟. Nawet ten apartament był naszą najdroższą miejscówką na całym wyjeździe, ale chyba najfajniejszą – no i taki widok z okna 😀! W sobotę objechaliśmy wschodnie wybrzeże wyspy i półwysep Trotternish. Będzie dużo zdjęć – nie mogłam się zdecydować na selekcję. Widoczki po drodze – obłędne: Zatrzymaliśmy się przy pastwisku na sesję fotograficzną z Highland cattle, czyli krowami szkockiej rasy górskiej. Czyż nie są urocze ? Kolor włosów i fryzura jakby nieco podobna … A potem zajechaliśmy do Portree – największego miasteczka i centrum administracyjnego wyspy, z urokliwym portem. Trafiliśmy akurat na porę odpływu i obiadu – więc usiedliśmy sobie nieopodal, w niewielkim barze na „fish and chips”. Sielanka! A potem – na półwyspie Trotternish – było jeszcze piękniej: Powyżej widok na Loch Leathan i grupę skalną The Old Man of Storr – jeden z bardziej spektakularnych i bardzo popularny motyw fotograficzny na Skye. Prowadzi tam z głównej drogi również krótki i dość prosty szlak turystyczny. Wodospady Lealt: Ach, jak tu romantycznie … Wodospad Mealt Falls, a w oddali Kilt Rock, wow! 🤩🤩🤩 Widok na drugą stronę niewiele gorszy: Miejsce jest trochę komercyjne – na parkingu stoją busy z wycieczkami – Chińczycy w klapkach i Chinki w sukieneczkach i sandałkach. Jest więc i dyżurny dudziarz, a jakże! [cdn.]
  18. @marboru - napiszę tak: przyjmuję do wiadomości Twoje stanowisko, choć nie do końca je rozumiem i nie podzielam. A tak ogólnie, to nie chciałabym, aby ten wątek zamienił się w kolejną pyskówkę 🙂.
  19. Panowie, wyluzujcie ! Czy to jest aż tak ważki temat, żeby tak się napinać i obrzucać obelgami?
  20. Dziękuję za komentarz. Faktycznie - czytałam, że w Nevis Range Mountain Resort (ośrodek na Aonach Mor, wcale nie na Ben Nevisie) - sezon trwa najdłużej. Nasz drugi już krótki pobyt w Szkocji dał nam zaledwie ogólne wrażenie i przedsmak tego, co kryją te wyjątkowo piękne góry. Na pewno wrócimy. Zresztą w Walii też mi się podobało, choć do Snowdonii nie dotarliśmy. A co do Szkocji kulinarnie - ja za podrobami nie przepadam, więc jakoś nie wpadłam na pomysł, aby sobie takiego "klasyka" zafundować na talerzu, ale za to próbowałam burgera z wołowiny rasy Aberdeen angus - palce lizać! 😋
  21. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    @Mitek gratuluję stażu małżeńskiego i oryginalnego pomysłu na aktywne świętowanie rocznicy! Fajna wycieczka
  22. Myślę że nieliczni mieszkańcy północnej Szkocji to niekoniecznie jest ta grupa tłumnie balangująca na Ibizie czy w innych imperzowniach 😒 . A tak w ogóle to raczej byłabym wstrzemięźliwa, jeśli chodzi o takie etniczne uogólnienia i wrzucanie wszystkich do jednego worka.
  23. Też odwiedziłam to miejsce kilka lat temu latem . Byliśmy również w innym ośrodku narciarskim - na Monte Amiata, w południowej Toskanii. Bardzo widokowo i faktycznie przyjemnie rześko 😁. Udanego wypoczynku!
  24. O, nawet nie wiedziałam, ale masz rację - są takie rejsy, albo można sobie wyczarterować mniejszą jednostkę.
  25. Kolejnego dnia mieliśmy uroczystość rodzinną w Glasgow, do którego dojechaliśmy przez bardzo malowniczą dolinę Glen Coe i brzegiem jeziora Loch Lomond. W Glen Coe krajobraz jest bardziej zielony, a góry jakby bardziej masywne niż w Cairngorms. Tutaj również poprowadzono wiele szlaków pieszych, choć okolica jest prawie niezamieszkała. W oddali ośrodek narciarski Glencoe – ok. 1 km od głównej drogi Loch Lomond: A wieczorem, po uroczystości zrobiliśmy sobie krótką wycieczkę po Glasgow rowerami miejskimi, które - podobnie jak szczecińskie - są w systemie nextbike, więc można korzystać z tego samego konta. Wycieczka wiodła bulwarami wzdłuż rzeki Clyde, następnie zielonymi terenami wdłuż jej dopływu - niewielkiej rzeczki Kelvin, kanału Forth and Clyde, a potem kawałeczek przez centrum miasta. W sumie 22 km. Most na rzece Clyde: Pub nad Kelvin Dojechaliśmy do dzielnicy Kelvindale, gdzie znajduje się ciekawe skrzyżowanie - dołem płynie sobie rzeczka Kelvin, a górą poprowadzono kanał Forth and Clyde Canal, przecinający w poprzek centralną Szkocję. Ogólnie to bardzo mało jest typowych dróg dla rowerów, raczej jeździ się jezdnią, albo alejkami pieszo-rowerowymi, ale kierowcy raczej respektują rowerzystów. Szlaki są wytyczone, oznaczone, ale nie wydzielone jako infrastruktura. Odległości oczywiście w milach 😉 Taka panorama to kwintesencja Glasgow - przemysłowe, duże miasto z kilkoma zabytkami i ładnymi miejscami: Lofty nad kanałem: Okolice katedry Św. Munga: People's Palace i zabytkowa szklarnia w parku Glasgow Green - tak zabytkowa, że aż zamknięta, bo szyby ze starości lecą ludziom na głowę ;-). A nazajutrz znów w drogę na północ – tym razem na wyspę Skye . [cdn.]
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...