Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

tanova

VIP
  • Liczba zawartości

    2 774
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    131

Zawartość dodana przez tanova

  1. Nazwiska Marc Girardelli nikomu nie trzeba przedstawiać. Po zakończeniu kariery zawodniczej wielki mistrz sportu z działa w różnych obszarach biznesu i turystyki, a ostatnio próbuje swoich sił również w … literaturze. Niedawno wpadła mi w ręce książka – pierwsza część narciarskiej trylogii kryminalnej (choć może cykl rozrośnie się jeszcze o dalsze tomy), napisanej przez Marca wraz z mieszkającą w Szwajcarii niemiecką ko-autorką Michaelą Grünig. „Abfahrt in den Tod“, co w wolnym przekładzie można przetłumaczyć jako „Zjazd prosto w śmierć“, ukazał się nakładem niemieckiego wydawnictwa Emons Verlag w 2017 roku. Opowieść dzieje się w kręgach czołówki Alpejskiego Pucharu Świata, a głównym bohaterem jest szwajcarski zjazdowiec Marc Gassmann – poniekąd alter ego samego Girardellego – aktualny numer dwa w klasyfikacji Pucharu Świata, walczący o palmę pierwszeństwa z austriackim rywalem – Peterem Winklerem. A zaczyna się naprawdę spektakularnie – od legendarnego, najdłuższego w cyklu PŚ zjazdu alpejskiego Lauberhorn w Wengen: „Po ponad dwóch minutach na trasie zjazdu nie miał już prawie żadnych rezerw sił. Kolano i całe ciało bolały od wielokrotnego, brutalnego lądowania i uderzeń na oblodzonej, nierównej trasie. Chwilami wibracje były tak silne, że wydawało mu się, jakby lada moment wiązania miały odpaść od nart. Ale oczywiście nie odpadły. Wszystko, czego teraz potrzebował, to chwila odpoczynku. Odrobina ulgowego ześlizgu. Ale na tej trasie to absolutnie nie wchodziło w grę, więc tylko przekonanie, że tu i teraz dzisiaj wygra, utrzymywało go na nogach. Jeszcze niżej, gdy skrajne napięcie i wyczerpanie nieomal pozbawiły go przytomności, ledwie wyrobił na wirażach Ziel-S. Obraz zbliżającej się pomarańczowej siatki ochronnej rozmywał mu się przed oczami. Najchętniej po prostu poddałby się grawitacji i oparł całym ciężarem na siatce. Kolana miał jak z gumy i ledwie kontrolował narty. Teraz czekał go morderczy zakręt w lewo, a potem jeszcze dwie przeszkody, wymagające absolutnej mobilizacji, aby pokonać Ziel-S. To właśnie tutaj wielu narciarzy pogrzebało szanse na zwycięstwo w ostatnich sekundach wyścigu. Ale jemu to się nie zdarzy! Zacisnął zęby. Zwycięstwo już nosiło jego imię. Jeszcze kilka sekund i to jemu będą wiwatować kibice na mecie. Nikt i nic nie odbierze mu tego sukcesu“ […] To zdarzyło się na ostatnim wirażu przed metą. Tępe uderzenie i odgłos jakby eksplozji – tuż nad nim!“ Marc Gassmann został ugodzony dronem i tylko o ułamek sekundy uniknął śmierci. Wszystko wskazuje na zamach, więc sprawą zajmuje się szwajcarska policja kantonalna – głownie w osobie atrakcyjnej pani komisarz Andrei Brunner. Młodzieńczej miłości Marca Gassmanna z czasów, gdy obydwoje dorastali w Wengen. Cóż my tu mamy jeszcze w tym kryminale narciarskim? Zawody Hahnenkammrennen w austriackim Kitzbühel i w szwajcarskiej Crans Montanie. Mamy sportowców i ich teamy, sponsorów, dziennikarzy – cały ten zgiełk towarzyszący narciarskim wydarzeniom najwyższej rangi. Złamane serca, wielkie ambicje, silne emocje, wielkie pieniądze, naginanie prawa i nie zawsze czyste interesy. Spektakularny wypadek samochodowy na przełęczy Arlberg , strzały i krew na stoku. Niestety kolejne zawody oglądamy oczami nieco mdławej pani komisarz, a nie zawodników. Trochę szkoda. Akcja trochę się przymula, kosztem rozmaitych obserwacji obyczajowych, skądinąd też interesujących, ale … Mamy nieco wynurzeń psychologicznych ze świata wielkiego sportu, a może i z autopsji, które autorzy wkładają w usta Marca Gassmanna: „Wiesz, traktuję zawody jako wyzwanie dla samego siebie. Właściwie nie ścigam się z moimi konkurentami, ale ze sobą. Trenuję od lat, aby rozwijać swoje ciało i ducha. Aby jeszcze szybciej i bardziej instynktownie reagować na nieznane problemy. Aby poznać, kim jestem naprawdę. Okiełznać własne słabości i mieć nad nimi kontrolę. Nie zawsze mi się to udaje, miewam gorsze momenty, w których sobie odpuszczam. Ale w tak ekstremalnej sytuacji jak zawody Pucharu Świata można wiele dowiedzieć się o sobie. Gdzie są moje słabe punkty i gdzie są moje granice. I wiesz, co jest najbardziej fascynujące? Z właściwym nastawieniem i właściwym treningiem – możesz te granice przekraczać. Wtedy jest tak, jakby się miało skrzydła i unosiło w powietrzu. To genialne uczucie!“. Zakończenie, cóż … nie będę zdradzać, może kiedyś przeczytacie, choć póki co cała trylogia jest tylko w oryginalnej wersji językowej. Ale może będzie to dla Was kolejny powód, aby podszlifować sobie trochę niemiecki? Na mnie czekają kolejne dwa tomy cyklu autorskiego tendemu Girardelli-Grünig: „Mordsschnee“ (Morderczy śnieg) i „Eiskalte Spiele” (Igrzyska zimne jak lód). Taki mam w tym roku sposób na skrócenie oczekiwania na zimę. A Wam życzę udanego nadchodzącego sezonu narciarskiego – bez spadających dronów i psychopatycznych morderców na stoku, no i oczywiście – wielu emocji sportowych, czy to jako zawodnicy, czy jako kibice. Wszak pierwsze zawody Alpejskiego Pucharu Świata już w sobotę! Pozdrawiam serdecznie.
  2. tanova

    Kilka dni w Budapeszcie

    Kilka słonecznych dni wykorzystanych na maksa! Dzięki za relację, fajnie się czytało i oglądało. W Budapeszcie byłam trzy razy, w Ostrzyhomiu jeszcze nie. Kolejne miejsce "must go"
  3. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Czy używacie gumowych nakładek zabezpieczających bloki w trakcie chodzenia? Czy ma to sens w butach MTB, przy założeniu, że buty służą do jeżdżenia, a chodzenie jest tylko okazjonalne i krótkie dystanse?
  4. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Faktycznie - nie taki diabeł straszny. Po kilkunastu-kilkudziesięciu wpięciach stopa sama znajduje zamek. Wczoraj trening na sucho, a dzisiaj pokrążyłam po leśnej ścieżce i osiedlowych uliczkach. Tylko raz trochę poleciałam, jak spróbowałam zsiąść na inną stronę niż zwykle.
  5. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Kieszeni z tyłu wprawdzie nie ma (ja też lubię to praktycznie rozwiązanie) - ale - oprócz tych trzech zapinanych na zamek widocznych z zewnątrz, są jeszcze dwie pojemne od wewnętrznej strony, do których da się sięgnąć w czasie jazdy. Sprężynę w pedałach SPD mam ustawioną na najlżejszą siłę wypinania. Ogarnę jeszcze wieczorem przykręcenie blaszek do butów i będę próbować. Kask to dla mnie podstawa - zarówno na nartach jak i na rowerze. Mądrą głowę trzeba chronić 😉, choć wiadomo, że nie wszystkim urazom kask jest w stanie zapobiec.
  6. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    Trochę się ostatnio "doposażyłam" rowerowo. 1.Sprawiłam sobie na sezon jesienno-zimowo-wczesnowiosenną kurtkę - Endura Singletrack II. Moja wcześniejsza kurtka po trzech sezonach użytkowania niestety zaczęła przemakać, poza tym membrana chyba od początku nie była zbyt wydajna, skoro przy większej aktywności szybko miałam mokre plecy 🙄. Endurę przetestowałam i w sobotni wieczór na szosie i na niedzielnej wycieczce w zmiennej pogodzie. W sobotę - przy średniej temperaturze i okresowej mżawce - było mi ciepło i sucho, nawet przy dość żwawym tempie jazdy. Ciepło trzymała również w okolicy krzyżowej, co dla mnie osobiście jest bardzo ważne - a rozpinane zamki pod pachami zapewniają dobrą wentylację. W niedzielę trafił się mix pogodowy - przed południem ziąb, w południe ciepło i słonecznie, a po południu ulewa, a następnie przelotne deszcze do wieczora. Byliśmy z Darkiem na wycieczce w Meklemburgii - pętla z Ueckermünde nad Zalewem Szczecińskim w kierunku południowo-zachodnim do Brohmer Berge (ponad 90 km). Kurtka dobrze chroni przed deszczem i chłodem, a kaptur nie zsuwa się z kasku i nie ogranicza swobody ruchów. Można go też bez problemu zwinąć w kołnierz, jak nie jest potrzebny. A na dodatek jest bardzo ładna i myślę, że w zasadzie taki hardshell mógłby się również nadać na jakieś wiosenne narty. Kilka zdjęć z wycieczki, nie wszystkie w kurtce, bo jak było słońce, to wystarczyła cienka bluza. Poranna panorama Ueckermünde z mostu na rzece Uecker: Sielskie klimaty po drodze: Galenbeck - ciekawa miejscowość ze średniowiecznym rodowodem, ruinami twierdzy z XIII w., kościołem z XIV w. i kilkusetletnią lipą: Nad Zalewem w Mönkebude: I wieczorno-deszczowe Ueckermünde: 2. A dzisiaj sprawiłam sobie do Speca hybrydowe pedały SPD, bo buty kupiłam kilka tygodni wcześniej. Do bloków muszę się przyzwyczaić i poćwiczyć w bezpiecznych okolicznościach, zanim wyjadę na drogi publiczne - nigdy do tej pory nie jeździłam, więc powrót z serwisu jeszcze oczywiście w "cywilnych" butach.
  7. tanova

    Kilka dni w Budapeszcie

    Mariusz - buty nad brzegiem Dunaju to pomnik ofiar Holokaustu, które zostały rozstrzelane, a ich ciała wpadły do rzeki.. Obeliski podobne jak ten z drugiego zdjęcia, z czasów ... hmmm Układu Warszawskiego, bardzo często można spotkać również w miasteczkach byłego NRD. Co więcej - tamtejsza lewica wciąż składa pod nimi kwiaty w ważniejsze rocznice 🤔. Świetna relacja i fantastyczny wyjazd. Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.
  8. tanova

    Kilka dni w Budapeszcie

    Super trafiliście z pogodą. Długo zostajecie w Budapeszcie?
  9. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    @cyniczny, poproszę trochę słońca na północ - dzisiaj znów jazda w mżawce
  10. Oj, kręcą się wokół Ciebie te szybkie dziewczyny - w kwietniu Nicole, we wrześniu Petra ...
  11. tanova

    Trochę alpejskich wspomnień

    Mariusz, po powyższych komentarzach, gdzie życie manifestuje się w bardzo skrajnych i ekstremalnych (pozytywnie i negatywnie) przejawach i emocjach, pewnie mój wpis zabrzmi trochę banalnie - ale cieszę się, że chce Ci się pisać i podzielić z nami wspomnieniami, że Twoja "wideoteka" jest teraz w jednym miejscu i z przyjemnością będę dalej czytać. Chyba za jakiś czas też dołączę do tego działu, jak czas pozwoli - mam już nawet kilka pomysłów .
  12. Jakiś mały ten parking na wizualizacji. Jaką miałby mieć pojemność i czy nie byłoby sensowniej od razu pomyśleć o zadaszonym parkingowcu?
  13. Hm, no aktualnie jednak pewne turbulencje z ekipą, zobaczymy. A Ty? W styczniu to zupełnie inna historia. W lutym to jest normalna cena za sam apartament. Mam nadzieję, że napiszesz jak było - ciekawa jestem Twoich wrażeń.
  14. Jak masz dobrą ofertę, to proponuję brać, a co do skipassów to możesz zdecydować na miejscu. Nie wiem, jaki macie termin ferii, ale w ostatniej turze jest w tym roku duży problem z dostępnością kwater i są bardzo drogie. Chyba nałożyło się kilka terminów feryjnych w różnych krajach - koniec karnawału, a np. na trzeci tydzień lutego bilety lotnicze z UK do praktycznie wszystkich portów lotniczych w pobliżu Alp osiągnęły już teraz zawrotne ceny. Z trudem udało mi się coś sensownego znaleźć (apartament), i to nie w ośrodku pierwszego wyboru.
  15. Jest gdzie pojeździć, ośrodek jest urozmaicony, mimo, że "tylko" ok. 100 km tras. Ale jeśli lubisz codziennie być w innym miejscu, to obydwie doliny Ski Juwel da się na dobrą sprawę objechać w trzy dni, a w sumie nie jest daleko do SkiWelt czy Zillertalu. Mnie osobiście Ski Juwel wystarczyło na 6 pełnych dni jazdy, ale ja nie jestem pożeraczką kilometrów i zupełnie nie przeszkadza mi, że parę razy zjadę tą samą trasą, jeśli jest fajna. Na jeden dzień podjechaliśmy w ramach odmiany do Niederau - kameralny ośrodek, jest na wspólnym skipassie z Alpbachtal-Wildschönau. Tutaj moja relacja sprzed trzech lat.
  16. W tym roku tuż po 1 stycznia już prawie wszystko działało - również dwie trasy na wieczorne jeżdżenie, tylko czarna trasa FIS była częściowo zamknięta. A śniegu było aż nadto, ledwie dojechaliśmy autem bez łańcuchów. Tak więc szansa jest.
  17. tanova

    Rowerowe eskapady - relacje

    @marboru to my mieliśmy trochę bliżej na pizzę, bo do kultowego baru "Nad Zalewem" w Trzebieży. Od samego rana przez naszą miejscowość ciągnął sznur samochodów grzybiarzy, zmierzających do Puszczy Wkrzańskiej. Rowerki szosowe zostały więc dzisiaj w garażu, a my uciekając w leśne drogi i malownicze płytówki wzdłuż wałów powodziowych nad Zalewem zrobiliśmy trekkingową pętelkę nad wodą. Mniej więcej 50% asfalt i 50% lekki teren i terenowe drogi. Dzień - wspomnienie lata . Słońce, ciepło i wciąż jeszcze zielono. I nasza nagroda na tarasie z takimi widokami
  18. Wydaje mi się, że @Jusik2002 pyta o promocję na skipassy. Napisałabym maila z zapytaniem na adres kontaktowy konkretnego ośrodka, do którego się wybieracie.
  19. tanova

    Narty

    O, żesz ...
  20. tanova

    Narty

    JAKIE??? 😱
  21. Jeśli znajomi chcą jechać w terminie polskich ferii, to bym odradzała.
  22. tanova

    Kibicujemy Maćkowi!

    Wielkie gratulacje i brawa, Maciek! Wspaniały sezon ultra za Tobą! Dystans blisko 1000 km w niecałe trzy doby jest po prostu kosmiczny, a to, że pierwsza osoba pokonała go w niespełna 40 godzin to już w ogóle jakaś abstrakcja.
  23. A tak wpadło mi w oko: Ciekawe, kto jest autorem 300.000-go posta?
  24. tanova

    Kibicujemy Maćkowi!

    Poprzedni maraton MRDP Góry na pewno był ogromnym obciążeniem dla kolan i stóp, a czasu na regenerację nie tak wiele. Oby wystarczyło Maćkowi i tym razem zdrowia i sił!
  25. tanova

    Otwieram sezon 19/20. 😃

    Mogłabym się tam przeprowadzić ...
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...