Narty - skionline.pl
Jump to content
Sign in to follow this  
Gerald

Tetnuldi - nowy ośrodek w Swaneti (Gruzja).

Recommended Posts

Mija rok, od otwarcia zupełnie nowego ośrodka narciarskiego "Tetnuldi", leżącego w gruzińskiej Górnej Swaneti, niedaleko miejscowości Mestia.

Za tydzień tam będę, i zobaczę na własne oczy. Gruzja rozwija się bardzo prężnie pod względem narciarstwa zjazdowego. Warunki idealne do tego.

Obecnie działają cztery wyciągi krzesełkowe, którymi najwyżej można wyjechać na 3165 m. Na filmach widać, że ludzi jest tam niewiele. Ośrodek jest zupełnie nowy, więc mało ludzi wie o jego istnieniu. Strona internetowa obecnie też pozostawia wiele do życzenia (tetnuldi.com)  Karnet w granicach około 12 USD/dzień.

Ponadto można zakupić karnety obowiązujące we wszystkich 5 ośrodkach gruzińskich. Taki karnet na 7 dni kosztuje 95 USD, na 10 dni 113 USD, na cały sezon zaś 190 USD.

Jak działa to w praktyce, dopiero przetestuje.

tetnuldi-ski-map.jpg

Plany rozwoju są niesamowite, w przyszłości ma powstać olbrzymi kompleks wyciągów. Jednym z nim wyjedziemy na  3913 m.n.p.m! Zastanawia mnie tylko, ile zostanie z niegdyś niedostępnego i surowego regionu, jakim jest Górna Swanetia.

Tutaj plany rozwoju (ze strony snow.ge):

tetnuldi-ski-resort-project%2013.jpg

Dla nieznających cyrylicy, zaznaczona w środku wieś, to Adiszi (Adishi) - można znaleźć na google maps.

tetnuldi-ski-resort-project%2012.jpg

  • Like 8

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc... wróciłem. Jeździłem tam z kolegą od 1 do 3 marca.

Widoki dopisały... pogoda raczej nie. Zmrożony śnieg, opadów od wielu dni nie było jak na lekarstwo.

Tras przygotowanych i wytyczonych, niewiele. Możliwości zjazdów freeridowych trochę jest, chociaż z uwagi na śnieg, nie było jak tego wykorzystać i przetestować. Temperatura w okolicach naszego przyjazdu skoczyła znacznie do góry, więc co rusz schodziły gdzieś lawiny. Ponoć w sobotę 25 lutego zginęła jedna osoba porwana przez lawinę.

Ośrodek powstał na fali inwestycji poprzedniego rządu, na którego czele stał Sakaszwili. Obecnie w tym kraju inwestycje znacznie zwolniły, więc ciężko powiedzieć jak rozwinie się sytuacja z dobudowywaniem kolejnych wyciągów. Widać że jeden wyciąg był w budowie.

Dojazd do samego ośrodka, to szutrowa droga, która po nocnych mrozach miejscami w wyższej części zmienia się w lodowisko. Gruzini nie przejmują się jakością dróg, lepiej mieć terenowy samochód i szutrową drogę, niż na odwrót. Dojazd z Mestii - czyli miejscowości która jest centrum regionu, i relatywnie najbliższym miejscem noclegowym może zajmować od 30 do 50 minut w jedną stronę. Miejscowi nie przywiązują takiej wagi do czasu... Pierwszego dnia, chcieliśmy przyjechać o 10, na otwarcie wyciągów, jednak mocno ociągaliśmy się ze śniadaniem. W praktyce byliśmy o 10:30 na miejscu. Ale nic nie straciliśmy, bo wyciąg ruszył o 10:40. W kolejnych dniach, z reguły wyciągi ruszały koło 10:30, bo wcześniej z reguły i tak nikt z dołu nie dojechał, więc obsłudze też się nie spieszyło.  Kupno 10 dniowego karnetu na całą Gruzję, przysporzyło nam nie lada zabawy. Otóż ten ośrodek jest nowy, więc niewiele ludzi się tam zapuściło. Przyjeżdżają głównie Rosjanie, spotkaliśmy też małą ekipę skitourową z Polski, i Niemców. Kasjerki zrobiły wielkie oczy, na hasło takiego karnetu. Mówię płynnie po rosyjsku i angielsku, więc zaczęliśmy dyskusję. Stanęło na tym, że kasjerka wyszła przed budkę, pokazałem jej pozycje w cenniku, po czym nastąpiła w środku 10 minutowa debata. Po chwili kasjerka powiedziała, że jestem pierwszą osobą która kupi tutaj taki karnet (w kraju poradzieckim - skipass na cały kraj!), zrobiła mi prymitywną kamerką internetową zdjęcie, i tak oto dostałem imienny karnet, ze swoim zdjęciem. Bomba, najlepsza pamiątka.

Podczas zjazdu trasami, delektowałem się pięknymi widokami, szczególnie na szczyt Uszba (4710 m.n.p.m.), który jest nazywany potocznie Matterhornem Kaukazu. Jest pięknie!

Jak potoczą się dalsze losy Tetnuldi Ski Resort? To się okaże. Jeśli się rozbuduje, to warto wracać w takie miejsce.

Plusem jest jego znaczne odosobnienie, z dala od dużych ośrodków miejskich. Miejsce niesamowicie kameralne. 

 

 

  • Like 12

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za relację. Coś o trasach, stopień trudności (oprócz freeraidu)?. Jak z dojazdem, noclegi?. Bo miejsce rzeczywiście odlotowe!

Może nie świeży, ale śniegu raczej nie brakowało ?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śniegu nie brakowało na trasach. Szczególnie rano trasy były świetnie wyratrakowane. Ogólnie nie ma tam sztucznego naśnieżania, ale specyfika tego miejsca jest taka, że naturalny śnieg utrzymuje się tam bardzo długo.

Ten ośrodek jest nowy, powstał bodajże w 2014 roku. W odległości kilku kilometrów, jest jeszcze jeden wyciąg "Hatsvali", zbudowany ponad 10 lat temu. Jest tam jedno niewyprzęgane krzesło (chyba wszystko jest od Pomy), i trochę tras przez las. Nie byłem tam, z racji gorszych warunków śniegowych niżej. Poza tym jechać w takie wysokie góry, i jeździć w lesie jak w naszych Beskidach - mnie nie pociąga ;-)

W Tetnuldi, nie działały wyciągi T4 i TH (oznaczenia na pierwszym schemacie/pierwszy post). Podobno na T4 coś się zepsuło. Drugim argumentem było to że tam wyżej było spore zagrożenie lawinowe.

Pytasz mnie o poziom trudności tras. Ciężko mi to ocenić, bo ja jeżdżę dosyć dobrze. Powiem tak - są to bardziej nartostrady, niezbyt szerokie, na których można się porządnie rozpędzić. Niektóre trasy oznaczone na schemacie są specjalnie nieratrakowane, ale były tam oznaczenia w terenie w postaci tabliczek o np skałach, czy rowie w którym spływa mały ciek wodny.

 

Dojazd - z okolic Tbilisi (4-5 razy w tygodniu) i z Kutaisi (dwa razy w tygodniu) do Mestii, lata samolot Let410 Turbolet, obługiwane przez Vanilla Sky (vanillasky.ge). Połączenie jest dotowane przez rząd, samolot zabiera ok 20 pasażerów. Kursy często są odwoływane, ze względu na fatalne warunki lub silną mgłę (lotnisko w Mestii nie ma oświetlonego pasa). Bilety są bardzo tanie, a widoki z okna przepiękne (mały samolocik, leci nisko). Niestety skuteczną barierą może być jedna rzecz - brak możliwości zabrania bagażu większego niż 15 kg.

Droga lądowa Zugdidi - Mestia. Przejechanie jej może zajmować 3-4 godziny (ok 140 km). Praktycznie cały ten odcinek to serpentyny i co kilka minut zakręty o 180 stopni, jedzie się bardzo powoli, miejscami nawierzchnia mocno uszkodzona. W zimie na drogę często schodzą lawiny śnieżno-kamienne, lub spadają głazy. Kiedy my jechaliśmy, okazało się że kilka dni wcześniej na drogę spadł głaz wielkości ciężarówki, wszyscy pasażerowie w busie aż podskoczyli na jego widok. Ledwo dało się go objechać. Droga po takim zawale jest od razu na bieżąco czyszczona przez policję i służby drogowe ciężkim sprzętem. 

W planach jest budowa drogi tunelami od strony południowej - z Kutaisi. Inwestycja koszmarnie droga, i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do jej fizycznej realizacji.

Sam dojazd do tego regionu (Górna Swanetia), sprawił, że nawet w okresie ZSRR, był to region w okresie zimowym całkowicie odizolowany od reszty świata przez sporą część roku. To wszystko sprawiło, że Swanetia jest bardzo surowym regionem, a i ludzie bardziej powściągliwi niż w innych częściach Gruzji. Ale to temat nie do opisywania tutaj ;-)

Od jakiegoś czasu zaczęto rozwijać turystykę w Swanetii. W Mestii, jest w co drugim domu pensjonat/pokój do wynajęcia. Z noclegiem nie ma żadnym problemów. Z jedzeniem też. Jeśli byś coś konkretnie planował - napisz do mnie. Byłem w Swanetii dwa razy.

  • Like 9

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawa i prawdziwa relacja. Warto zaznaczyć, że wyjazd na narty do Gruzji nie jest dla każdego, w szczególności nie to wyjazd dla ludzi jeżdżących zwyczajowo z biurami podróży do krajów zachodnich. Warto mieć tego świadomość przed wyjazdem bo potem może być płacz :D  Problem z dojazdem do Mestii jest nawet latem, a co dopiero zimą. Oczywiście bez względu na warunki Gruzini swoimi marszrutkami jeżdżą jak wariaci i w 99% dojedzie sie na miejsce, ale dla ludzi z chorobą lokomocyjną czy słabszym sercem emocji nie będzie brakować. Z wynajęciem pensjonatów faktycznie nie ma problemu, jedzenie jest bardzo dobre, ale generalnie standard prywatnych pokoi i pensjonatów jest bardzo niski. Trzeba mieć świadomość, że większość domów była tam budowana z okolicznych kamieni i dopiero od niedawna cos tam sobie grzebia przy remontach. Tym samolotem z Tblisi nie leciałem ale o ile pamiętam jest to samolot transportowo-pocztowy i lata bardzo nieregularnie i zawsze dzień wcześniej trzeba sie dowiadywać czy poleci. My siedzieliśmy w Tbilisi 4 dni i nie doczekaliśmy wylotu.

Jak ktoś się jednak uprze, że chce zaliczyć narty w Gruzji to jednak łatwiej będzie mu się dostać do ośrodków położonych przy Gruzińskiej Drodze Wojennej. Góry nie gorsze, a infrastruktura lepsza, dojazd też zdecydowanie szybszy i łatwiejszy, a i wybór pensjonatów lepszy.

 

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, michaś napisał:

Ciekawa i prawdziwa relacja. Warto zaznaczyć, że wyjazd na narty do Gruzji nie jest dla każdego, w szczególności nie to wyjazd dla ludzi jeżdżących zwyczajowo z biurami podróży do krajów zachodnich. Warto mieć tego świadomość przed wyjazdem bo potem może być płacz :D  Problem z dojazdem do Mestii jest nawet latem, a co dopiero zimą. Oczywiście bez względu na warunki Gruzini swoimi marszrutkami jeżdżą jak wariaci i w 99% dojedzie sie na miejsce, ale dla ludzi z chorobą lokomocyjną czy słabszym sercem emocji nie będzie brakować. Z wynajęciem pensjonatów faktycznie nie ma problemu, jedzenie jest bardzo dobre, ale generalnie standard prywatnych pokoi i pensjonatów jest bardzo niski. Trzeba mieć świadomość, że większość domów była tam budowana z okolicznych kamieni i dopiero od niedawna cos tam sobie grzebia przy remontach. Tym samolotem z Tblisi nie leciałem ale o ile pamiętam jest to samolot transportowo-pocztowy i lata bardzo nieregularnie i zawsze dzień wcześniej trzeba sie dowiadywać czy poleci. My siedzieliśmy w Tbilisi 4 dni i nie doczekaliśmy wylotu.

Jak ktoś się jednak uprze, że chce zaliczyć narty w Gruzji to jednak łatwiej będzie mu się dostać do ośrodków położonych przy Gruzińskiej Drodze Wojennej. Góry nie gorsze, a infrastruktura lepsza, dojazd też zdecydowanie szybszy i łatwiejszy, a i wybór pensjonatów lepszy.

 

 

Jeżeli ktoś taki właśnie jest, jak na początku opisał przedmówca, to w Gruzji się tym zawiedzie. Przygotowanych tras jest mało, i nic nie jest tak dokładnie dopracowane jak w Europie Zachodniej, gdzie wychodząc na autobus o 8:14, przyjedzie się o 8:36 lub minutę później. W Gruzji mikrobus ma być o 14, ale może będzie o 14:40 bo ktoś ze współpasażerów musi dokupić jeszcze coś na bazarze. I nikomu się nie spieszy.

Natomiast, jeśli ktoś chce i pojeździć na nartach, zjeść dobre jedzenie, poznać wspaniałych ludzi, ale na wszystko to patrzeć z przymrużeniem oka, to tam się odnajdzie.

W Gudauri przy Gruzińskiej Drodze Wojennej też byłem, ale to już jest kurort. Więc... mniej kameralnie, mniej smacznie.

ps. samolot lata regularnie, według rozkładu, jeśli pogoda nie jest fatalna

  • Like 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej

Super relacja! coś innego od ciągle tych samych topowych kurortów alpejskich ;)
Na KFG ostatnio był wykład toprowca Andrzeja Maciaty, który przybliżył trochę okolice Mesti, wyciągów, ale także skiturów i alpinizmu w tym rejonie, łącznie z relacją wejścia na Tetnuldi. Ośrodek mocno miał być rozwijany, ale niestety kasa się trochę rozeszła... jeszcze gorzej jest z ratownictwem gdzie były duże środki aby powstała służba ratownicza, ale środki też się rozeszły - niestety korupcja jest bardzo duża. Nasi toprowcy w ramach współpracy szkolili część ratowników, mają duże chęci i zapał, ale brak jeszcze wyszkolenia, doświadczenia i sprzętu! niestety to na czym byli szkoleni wróciło do Polski. W ramach szkolenia wchodzili m.in. na Tetnuldi i jak się okazało dla większości lokalesów to był ich pierwszy raz! :o tak mając taką górę "pod nosem" nigdy tam nie byli. Na śmigłowiec nawet nie licz. Jednym słowem tylko i wyłącznie ratownictwo partnerskie, albo liczysz na partnerów z zespołu, albo możesz czekać kilka godzin lub dni aż pomoc nadejdzie. Mimo wszystko wśród wielu prelekcji w ostatnim czasie ta utknęła mi bardzo w pamięci :) może za sprawą bardzo luźnego sposobu mówienia Andrzeja :) zawsze lubię go słuchać :), a może za sprawą jeszcze jednego zdania... "wyobraźcie sobie, że jesteście z kolegą w Tatrach... i w całych Tatrach nie ma nikogo, tylko Wy - we dwójkę".

 

Pozdrawiam
Tomek

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 25.03.2017 o 00:02, Gerald napisał:

Więc...

Dzięki za relację. W takie miejsce pewnie się nigdy nie wybiorę, więc tym bardziej dziękuję za przybliżenie i pokazanie tak nietypowego dla nas miejsca narciarskiego.

Pozdrawiam serdecznie i życzę jak najwięcej takich wypadów no i sobie oczywiście relacji z nich :) .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 27.03.2017 o 08:35, MajorSki napisał:

Hej

Super relacja! coś innego od ciągle tych samych topowych kurortów alpejskich ;)
Na KFG ostatnio był wykład toprowca Andrzeja Maciaty, który przybliżył trochę okolice Mesti, wyciągów, ale także skiturów i alpinizmu w tym rejonie, łącznie z relacją wejścia na Tetnuldi. Ośrodek mocno miał być rozwijany, ale niestety kasa się trochę rozeszła... jeszcze gorzej jest z ratownictwem gdzie były duże środki aby powstała służba ratownicza, ale środki też się rozeszły - niestety korupcja jest bardzo duża. Nasi toprowcy w ramach współpracy szkolili część ratowników, mają duże chęci i zapał, ale brak jeszcze wyszkolenia, doświadczenia i sprzętu! niestety to na czym byli szkoleni wróciło do Polski. W ramach szkolenia wchodzili m.in. na Tetnuldi i jak się okazało dla większości lokalesów to był ich pierwszy raz! :o tak mając taką górę "pod nosem" nigdy tam nie byli. Na śmigłowiec nawet nie licz. Jednym słowem tylko i wyłącznie ratownictwo partnerskie, albo liczysz na partnerów z zespołu, albo możesz czekać kilka godzin lub dni aż pomoc nadejdzie. Mimo wszystko wśród wielu prelekcji w ostatnim czasie ta utknęła mi bardzo w pamięci :) może za sprawą bardzo luźnego sposobu mówienia Andrzeja :) zawsze lubię go słuchać :), a może za sprawą jeszcze jednego zdania... "wyobraźcie sobie, że jesteście z kolegą w Tatrach... i w całych Tatrach nie ma nikogo, tylko Wy - we dwójkę".

 

Pozdrawiam
Tomek

 

Górale w góry nie chodzą, a ludzie mieszkający nad morzem, morza nie widzą. Stare powiedzenie.

Natomiast... śmigłowiec widziałem w Mestii, tam jest chyba coś takiego jak stacja ratownicza.

Ale tak jak napisałeś, widać że dużo tam brakuje.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podobna awaria wyciągu była 03 stycznia 1994r (niedziela godz. 10.15) w Szklarskiej Porębie, przebudowane kanapy  na Szrenicę.16 osób rannych. Powodem cofania się kanap, była awaria systemu hamowania. Wyciąg po przebudowie uruchomiono 21 grudnia 1993r. Sprawa w prokuraturze ciągnęła się latami.

Share this post


Link to post
Share on other sites
39 minut temu, marionen napisał:

Podobna awaria wyciągu była 03 stycznia 1994r (niedziela godz. 10.15) w Szklarskiej Porębie, przebudowane kanapy  na Szrenicę.16 osób rannych. Powodem cofania się kanap, była awaria systemu hamowania. Wyciąg po przebudowie uruchomiono 21 grudnia 1993r. Sprawa w prokuraturze ciągnęła się latami.

Dokładnie masz rację. Tylko że jak piszesz, wyciąg na Szrenicę nowy nie był modernizowany - chyba z lat siedemdziesiątych???

A ten w Gruzji to na całkiem współczesnego Doppelmaera wygląda (z cztery tego typu chyba w Białce są)

Po tym co widziałem na drugim filmiku Leitnera to i tak cud że nie ma zabitych

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, KrisRR napisał:

Dokładnie masz rację. Tylko że jak piszesz, wyciąg na Szrenicę nowy nie był modernizowany - chyba z lat siedemdziesiątych???

A ten w Gruzji to na całkiem współczesnego Doppelmaera wygląda (z cztery tego typu chyba w Białce są)

Po tym co widziałem na drugim filmiku Leitnera to i tak cud że nie ma zabitych

Mała poprawka, wypadek w Szklarskiej był 02.01.1994. Poprzedni wyciąg to było 1 osobowe krzesło i działało od 1962 roku do 1993. Ta niby nowa kolejka to pochodziła z demobilu z Alp i to jest ta która działa do dzisiaj. Wypadek był na górnym odcinku, od pośredniej do Szrenicy. Miałem wtedy jeździć w Szklarskiej, ale z uwagi na tłok (nowość - patrz dzisiejszy Szczyrk) pojechaliśmy wtedy do Harrachova.

Edited by marionen

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
2 godziny temu, surfing napisał:

Gudauri  awaria kanapy wypadek

 

 

Pytanie inżyniera za 100pkt. do znających konstrukcyjnie napędy tych kanap, dlaczego obsługa nie wciska odcięcia zasilania napędu?

Share this post


Link to post
Share on other sites

nie znam się na konstrukcji wyciągu ale tu wygląda jakby puściły hamulce, obciążona jest siłą rzeczy jedna strona wiec jedzie w dół, przecież te krzesełka jadą do tyłu

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
25 minut temu, Sariensis napisał:

Pytanie inżyniera za 100pkt. do znających konstrukcyjnie napędy tych kanap, dlaczego obsługa nie wciska odcięcia zasilania napędu?

Bo tu właśnie zasilanie napędu wysiadło, a nie zadziałał hamulec.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
32 minuty temu, Sariensis napisał:

Pytanie inżyniera za 100pkt. do znających konstrukcyjnie napędy tych kanap, dlaczego obsługa nie wciska odcięcia zasilania napędu?

Tak z ciekawości inżyniera czego? Myślisz że grawitacja jest zasilana elektrycznie?

Osiem osób rannych w tym dwie ciężko.

Tutaj nagranie Polaków którzy tam byli z dosadnym komentarzem:

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
46 minut temu, krait napisał:

Tak z ciekawości inżyniera czego? Myślisz że grawitacja jest zasilana elektrycznie?

Osiem osób rannych w tym dwie ciężko.

Tutaj nagranie Polaków którzy tam byli z dosadnym komentarzem:

 

Z puknktu widzenia inżyniera, przy zachowaniu instrukcji, niemożliwe, wszelkie urządzenia do transportu ludzi sa projektowane nadmiarowo, ze zdublowanymi zabezpieczeniami, obawiam sie, ze tutaj zawinił czynnik ludzki, na pewno nie konstrukcyjny. Przykładowo, operatorzy pras, często robią obejście osłony, bo „lepiej” i szybciej sie pracuje, stolarze starej daty ściagają wszystkie osłony itd. Ktoś to z obsługi myślał ze jest cwany, a zapłacili użytkownicy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czemu piszecie to w temacie o zupełnie innym ośrodku, innymi wyciągami innej firmy?

może nie oceniajmy tego za szybko, Doppelmayr wysłal swoich pracowników...

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, Sariensis napisał:

Z puknktu widzenia inżyniera, przy zachowaniu instrukcji, niemożliwe, wszelkie urządzenia do transportu ludzi sa projektowane nadmiarowo, ze zdublowanymi zabezpieczeniami, obawiam sie, ze tutaj zawinił czynnik ludzki, na pewno nie konstrukcyjny. Przykładowo, operatorzy pras, często robią obejście osłony, bo „lepiej” i szybciej sie pracuje, stolarze starej daty ściagają wszystkie osłony itd. Ktoś to z obsługi myślał ze jest cwany, a zapłacili użytkownicy. 

To gdzie zdobyłeś tego inżyniera? :) To że coś jest nadmiarowe (w tym przypadku hamulce) nie znaczy że nie może się zepsuć zarówno system podstawowy jak i rezerwowy. To pewnie się z czasem wyjaśni.

PS. Njlepiej jak by admin zrobił nowy wątek i tam to wrzucił

Edited by krait

Share this post


Link to post
Share on other sites

W przypadku kolejki w Szklarskiej winnego szukano długo . Po pięciu latach skazano pracownika dozoru technicznego, za dopuszczenie kolejki do ruchu. Powodem wypadku była awaria systemu hamulcowego i podobnie jak w Gruzji wszystkie krzesła pojechały do tyłu.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
21 minut temu, marionen napisał:

W przypadku kolejki w Szklarskiej winnego szukano długo . Po pięciu latach skazano pracownika dozoru technicznego, za dopuszczenie kolejki do ruchu. Powodem wypadku była awaria systemu hamulcowego i podobnie jak w Gruzji wszystkie krzesła pojechały do tyłu.

 

 

W przypadku Gruzji, dotarły informacje o zaniedbaniach w zakresie okresowych, obowiązkowych przeglądów i zalecanych napraw, nie zachowano procedur wiec, trudno winić producenta za zaistniała sytuacje. Czynnik ludzki, niestety i głupie oszczędności na bezpieczeństwie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

  • Similar Content

    • By Argon
      Cześć Narciarska Brać.
      Szukam namiaru na wyjazd do Gruzji na narty. Niestety oferty w necie jakie znajazłem ( wyjazd ma być w lutym 2020) oscyluja wokół 3500 PLN na tydzień. Podobno można wyjechać tam za dużo mniej  😃Przy okazji chętnie poznam opinie osób które tem były i jak oceniaja warunki narciarskie, hotele itp. 
      Dzięki za pomoc. ⛷️
    • By Gerald
      I stało się. Bilety na samolot kupiliśmy z kolegą kilka dni temu.
      Zastanawiałem się czy już zaczynać relację, czy się tym chwalić. Nie mam już blogu jak @Chrumcia, a z kolei gdzie ludzie chcą czytać o nartach?
      Zachęcony wątkiem napisanym przez @lski@interia.pl
      Oraz impulsem z fejsbukowej grupy "freerajderzy":
       

      Takie i inne wypowiedzi, i odzywki, towarzyszą mi niezmiennie od wielu lat.....
       
      Więc po kolei.
      Podróż się zacznie za nieco ponad miesiąc, ale trzeba się do niej przygotować.
      W połowie stycznia zamierzam odwiedzić trzy duże kurorty narciarskie na północnym Kaukazie:
      - Prielbrusie oraz Czeget, leżące u stóp Elbrusa, koło miejscowości Terskol, w Kabardyno-Bałkarskiej Autonomicznej Republice.
      - Dombaj leżący w Karaczajo-Czerskieskiej Autonomicznej Republice.
       
      Dwa lata temu odwiedziłem narciarsko Gruzję. Wcześniej turystycznie, o innych porach roku byłem w Gruzji, Armenii oraz Abchazji. Postanowiłem w styczniu 2019 pierwszy raz pojechać w północną część Kaukazu.
      Plan rysuje się następująco.
      - Przylot do Moskwy - 1,5 dnia na miejscu
      - Pociąg firmienny "Elbrus", relacji Moskwa Kazańska - Nalczyk. Pociąg wyjeżdża w sobotę o 22:18, przyjeżdża do Nalczyka w poniedziałek o 9:53 (pociąg kursuje codziennie poza tym).
      - Nalczyk - spacer po stolicy Kabardyno-Bałkarii
      - 5 dni pod Elbrusem na nartach
      - 1 dzień na zwiedzanie Piatygorska który jest stolicą Federalnego Okręgu Autonomicznych Republik Północno-Kaukaskich.
      - 4 dni jazdy w Dombaju na nartach
      - przejazd nocnym pociągiem do Machaczkały - stolicy Dagestanu (pociąg rel. Rostów Nad Donem - Baku)
      - 2 dni w Machaczkale / Dagestanie - zwiedzanie
      - Powrót do Polski samolotem Aeorofłotu, przez Moskwę.
       
      Pewnie ktoś zapyta po co? Zawsze chciałem zobaczyć północną część Kaukazu, tak odmienną od południowej, która teraz przeżywa boom na turystów z Polski i nie tylko. Możliwość pozwiedzania i pojechania na narty wydawała się kusząca. W zasadzie ceny biletów lotniczych są prawie takie same jak do Gruzji, dochodzi tylko koszt wizy rosyjskiej (ok 250 zł za wszystko). Reszta formalności, jak bilety na pociągi, autobusy i rezerwacje noclegów, załatwię bez problemu przez internet. 
       
      Prielbrusie - znane wszystkim chyba.

      Czeget

      Dombaj

       
      Dombaj
      Czeget - trasy nie ratrakowane, to wręcz kultowe miejsce. Stare wyciągi, wszystko wydaje się wyglądać jak 40 lat temu.
       
    • By leitner
      W ośrodku Goderzi w Gruzji doszło do niecodziennej sytuacji. W górach zamiast śniegu spadł piasek z Afryki. Efekty tego są niesamowite
       



    • By Gerald
      Jak napisał Wiktor Pieliewin w jednej ze swoich książek "Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich był państwem doskonałym i jako twór doskonały, zgodnie z ideami buddyzmu osiągnął stan nirwany i...zniknął "
      Zakładam wątek o nartach w największym państwie które powstało z tego upadku - Federacji Rosyjskiej.
      Tysiące kilometrów łańcuchów górskich, kilkadziesiąt nikomu nic nie mówiących pasm górskich a jedynie kilka kojarzących się. Sajany, Góry Stanowe, Chibiny, Góry Czerskiego, to tylko przykłady.

      Zakładając ten wątek, nie chciałbym prowadzić dyskusji politycznych
      Dla mnie najważniejszym wyznacznikiem jest fakt, iż na teren Federacji Rosyjskiej (FR) możemy udać bez problemów w podróż. Mogę zaryzykować że 95% terenu Rosji, poza sporadycznymi wydarzeniami w niektórych republikach autonomicznych Kaukazu Północnego, będzie zupełnie bezpiecznie. Będę wdzięczny za powstrzymanie się od głupich komentarzy. :-) Ta część Świata interesuje mnie pod różnymi względami, a ten wątek zakładam tylko i wyłącznie z powodów geograficzno-narciarskich. 
      A potencjał narciarski jest duży - chociaż infrastruktura jest niewiele.
      Nie liczę na szeroki odzew tutaj, ale zachęcam wszystkich do dyskusji. Szczególnie tych ludzi którzy gdzieś tam byli i podzielą się swoimi opowieściami. Najpopularniejszym celem jest oczywiście Elbrus, i jeden z najwyżej położonych ośrodków narciarskich na Świecie.
      Spędziłem w Rosji - na 4 różnych wycieczkach (z czego 2 przejazdem do innych krajów) ponad 2 miesiące. Jeździłem na nartach tylko jeden dzień - w Chibinach.  

       
       
       
       

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...