Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.03.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień faceta dziś się święci więc życzę Wam tego co Was kręci Śniegu po pachy:D i dobrych chęci. Niech Was licho złe nie nęci "złe" przygody niech Was miną oraz troski w dal odpłyną Wszytkiego co zapragniecie i wyśnicie tego ja Wam dzisiaj życze16 punktów
-
Drodzy Panowie, Zatem w dniu Waszego Święta: - żeby zima trwała tyle, żeby można się było nią nacieszyć - żeby Szczyrk przestał być skansenem - żeby stoki były zawsze przygotowane i bezpieczne - żebyśmy ( kobiety ) w końcu załapały co to takiego "spalony" i oglądając mecz wiedziały którzy to " nasi" ( ) - żeby zawsze w lodówce czekała na Was butelka zimnego piwa - awansu piłkarskiej reprezentacji w rankingu FIFA minimum do miejsca z 2007 roku ;-) - transmisji sportowych w 3D - i kręcącej się łezki w oku kiedy odgrywają Mazurka... - zredukowania palety kolorystycznej do 8 kolorów ( ) - radości i dobrego humoru i oczywiście z przymrużeniem oka : http://www.youtube.com/watch?v=Qiil4sLeZQc&feature=related14 punktów
-
Najlepszego panowie i zawsze idealnie przygotowanych tras oraz mnóstwa śniegu poza trasami P.S. święto dość nowe i słabo rozpowszechnione stąd niewiedza wielu osób14 punktów
-
też nie wiedziałam o takim święcie:o ale sprawdziła i rzeczywiście w niektórych miejscach na świecie jest dzisiaj obchodzony "dzień mężczyzny", u nas w Polsce co prawda bardziej popularny "dzień chłopaka" 30 września... ale co tam... dobrych życzeń nigdy dość tak więc panowie naj naj naj lepsze życzenia:):)13 punktów
-
Ja również chciałam się do tych życzeń przyłączyć i życzyć Szanownym Kolegom samych radousnych chwil w życiu, oczywiście jak najwięcej na stoku spełnienia wszystkich marzeń i dużo uśmiechu na codzień A w wolnej chwili możecie sobie obejrzeć skecz: http://www.youtube.com/watch?v=9dBDXOSZ5wI oczywiście potraktujcie go z przymrużeniem oka11 punktów
-
Witam sam korzystałem z relacji przed wyjazdem, to napiszę swoją może ktoś skorzysta. Kwatera: Apartament w centrum Dorfgastein, 80 e/4 osoby/noc, wykończenie dość rustykalne, ale darmowe wifi co było dla mnie dużym plusem. Ogólnie plusy Dorgastein to centralne położenie pozwalające na dojazd zarówno do Bad Hofgastein i dalej, jak i do Wagrain, dość rozwinięte apres ski. Minusy to wąskie uliczki ciężko jeździć autem, i brak basenu w zimie. Dojazd: jechałem z południa Krakowa także przez Słowację, Wiedeń ominąłem przez Eisenstadt, uwaga na Policję, mieszkańcy coś tam protestują że jadący w alpy jeżdżą przez ich miasteczko są nawet takie transparenty przy drodze, dalej A2, S6, A9 wyjątkowo pięknie położona i pusta autostrada, koło Schladming mały korek, droga 10 godzin spokojnej jazdy z przystankami, plus że na S6 tak samo można jechać 130 jak na autostradzie, właściwie nie ma żadnej różnicy nie wiem czemu to nie A6, ale to już pytanie do austriackich drogowców 1 dzień: Dorfgastein/Grossartal, pogoda słaba pochmurno dość ciepło lekki deszcz, ośrodek dość fajny ale nie zachwyca wąskie trasy dużo zakrętów, jak ktoś lubi carvingowe lotniska to się zawiedzie. Grossartal fajniejszy ale więcej ludzi szczególnie holenderskie kolonie uczących się jeździć zajmujące pół stoku. Najlepsze trasy na dole pod gondolkami, jednak śnieg mokry 100% sztuczny, powrót do Dorfgastein na dół wąską ścieżką śniegu wokół zielonych łąk szumnie nazwaną trasą na której pod koniec dnia robi tłoczno i muldziście, początkujący ścielą się gęsto na śniegu. 2 dzień: Wagrain/Flachau dojazd zajmuje ponad półgodziny, dodatkowo po zaparkowaniu w jednym bucie narciarskim orientuję się, że stoimy na parkingu pod gondolką Grafenberg zamiast Flying Mozart, szybki odwrót, ale zaczynamy jazdę po 9 30 wyjątkowo późno jak na mnie, pogoda najpierw pochmurno i mgliście,ale potem słońce. Po kolei jeździmy najpierw Flying Mozart, Rote 8, bardzo fajne długie zjazdy przyjemnie nachylone, człowiek się nie nudzi, ale też nie walczy o przetrwanie. Potem przenosimy się na wypasione kanapy do Flachau, tutaj sporo ludzi oczywiście kolejek nie ma bo te "krzesełka" to wywożą chyba z milion osób na godzinę, ale na trasach tłok, potem walczymy na weltcup strecke, niestety trasa spływa z powodu wysokiej temperatury i słońca, śnieg sztuczny tzw. kasza. Dalej atakujemy krzesełko Mulde i nieprzygotowane trasy, fajna zabawa w końcu mniej ludzi i w ogóle szkółek. Na koniec dnia wracamy na latającego Mozarta, ale jest już mocno zmuldzuny trzeba odbijać na boki żeby coś pojeździć. Ogólnie po jeżdżone dobrze, ale bez zachwytu, część Flachau to taka austriacka Białka, nastawiane super wyciągów na łące jeden koło drugiego. Ciąg dalszy jutro.6 punktów
-
Ok - wnioslem kilka poprawek np uwag - nie jest ich zbyt wiele bo i uwag nie za wiele wyłapałem bo temat strasznie sie rozbujał i to czesto niekoniecznie we wskazanym kierunku, jeśli jest wola by to kontynuowac to prosze o dalsze uwagi czy wskazówki aby ten szkielet poprawić nie tylko w zakresie samych poziomów czy granic ale również jezyka czy sformowań. 1 Dopiero zaczynam- zaczynam i niewiele umiem, każda trasa to problem ale mam zapał 2 - na niebieskiej trasie fajnie jeżdżę,nawet przestaje pługiem sobie pomagać 3- jeżdżę nieco po czerwonych trasach ale na stromych odcinkach miewam zawsze trudności, nie radzę sobie w szybkiej jeździe po stromym stoku, złe warunki to dla mnie schody, lód , muldy to dla mnie za duże wyzwanie 4- dobrze sobie radzę na czerwonych trasach, ale jak są gorsze warunki to na stromych, wąskich odcinkach mam kłopoty 5- czerwone bez problemu w każdych warunkach, na czarnych trasach też bywam i sobie radzę raz lepiej raz gorzej – mam przyjemność z jazdy po bardzo trudnych trasach 6- każdy rodzaj przygotowanej trasy, na bardzo stromych w gorszych warunkach miewam kłopoty , małe wypady poza trasę w dobrych warunkach nie są problemem, mam już duże doświadczenie w jeździe w bardzo różnych warunkach śniegowych, stosuje różne techniki w zależności od warunków 7 - każda trasa w każdych warunkach, szybko, jazda poza trasą, w puchu, radze sobie na tyczkach, duże doświadczenie i duże objeżdżenie w każdych warunkach, 8 -jazda na najwyższym amatorskim poziomie, startuje w zawodach amatorów i (lub) dużo jeżdżę poza trasami (także nie przywyciągowo), 9- jeżdżę od lat, jestem instruktorem lub byłym zawodnikiem, mam nienaganną technikę i radzę sobie doskonale w każdych warunkach na każdej trasie jak i poza trasą w każdych warunkach , startuje w zawodach lub jeżdżę dużo pozatrasowo w trudnym terenie, moja jazda to walka z czasem (lub trudnościami) i staranie o rozwijanie jak największych prędkości 10- jestem zawodnikiem i można na dziś powiedzieć, ze jestem zawodowcem6 punktów
-
dobra jedziem dalej z tą telenowelą. 3 dzień: Bad Gastein / Bad Hofgastein, dojazd z kwatery zajmuje poniżej 15 minut, ale wyjazd na górę jest słabo rozwiązany, najpierw z parkingu trzeba iść z 300 metrów i tunelem pod drogą, potem 50 albo i więcej schodów do dolnej stacji kolejki typu tramwaj/pociąg, zależy jak się trafi można od razu wsiąść do wagonika, albo mógł akurat odjechać i czekamy 10 minut na następny, jak już wyjedziemy wagonikiem, który rano dodatkowo jest całkiem zapchany gorzej niż ostatni nocny autobus, to znowu musimy zasuwać po schodach razem z tłumem ludzi i wsiadamy do gondoli typu kasprowy. Samochód zaparkowałem o 8 30, a efektywną jazdę zacząłem o 9 15, ale przynajmniej dobra rozgrzewka 150 schodów. Najpierw pojeździłem trochę na krzesełkach, aha nie napisałem o pogodzie otóż prawdziwy narciarski raj w nocy trasy przymrożone i przysypane lekko świeżym śniegiem, w dzień bez żadnej chmurki delikatnie +1;+2 ale nie na tyle żeby topić śnieg, jak ogarnę technologię to wrzucę zdjęcia. No więc gdzieś do 11 zjeździłem kilka krzesełek schlossalm, potem wdrapałem się muzealną dwójką na szczyt i po raz pierwszy zjechałem całą hohe scharte, trasa może nie wybitnie sportowa ale turystycznie petarda, świetne widoki i jadąc przekraczasz dosłownie jakby kilka stref klimatycznych od mrozu i gołych skał na samej górze, do wiosny i zielonej trawki na dole, gdzieś od 1500 w dół śnieg 100% sztuczny kasza, ale i tak warto. Z powrotem na górę, orczykiem i zjazd wzdłuż żółtej gondoli do angertal, trasa wybitnie ustawiona południowo także o 12 już trochę zniszczona ale i tak fajna, dalej czerwoną gondolą na szczyt Stubnerkogel, tam sesja fotograficzna na moście wiszącym pomiędzy dwoma stacjami gondolek, zjazd w kierunku Bad Gastein, ale tam kompletna plaża przecierki na trasach, otwarte tylko do mittel station niżej trawa, choć przynajmniej przejechałem się w gondolce z prawdziwą angielską szlachtą. Państwo zerwali się na narty o 11 i właśnie zaliczali drugi zjazd o 13 mieli kończyć bo mieli zaplanowane jakieś zabiegi spa, a w gondolce poruszali tematy takie jak sir Richard który w Northamptonshire założyl niezwykle pożyteczną fundację dla chorych koni. Dalej do końca dnia katujemy trasy wzdłuż krzesełka i gondoli w angertal, fantastyczne ciemno czerwone, twarde i bezludne. Postanawiamy zakończyć jeszcze raz hohe scharte, już po 16 jesteśmy na szczycie i spokojnie zjeżdżamy w dół jako jedni z ostatnich. Fantastyczny dzień, ośrodek bardzo fajny, położony na dużej przestrzeni, do ideału brakuje więcej śniegu i trochę nowocześniejszych wyciągów, bo o niektórych to można napisać zgrany żart, że pamiętają chyba jeszcze hitlera. Może dla niektórych to herezja, ale dla mnie lepszy niż Wagrain/Flachau. P.S. Cholerny Skiline nie policzył mi wyciągów, a jestem pewien, że przekroczyłem 100km CDN4 punkty
-
3 punkty
-
Cześć Od razu zaznaczam, że nie czytałem całego wątku ale mysle, że to nie ma znaczenia. Ze skalą zawsze bedzie kłopot bo rzadko kto umie siebie poprawnie ocenić. Pragne jedynie zwrócic uwagę - co zresztą podnosi tu Mihumor i paru innych kolegów chyba też - na to że narciarstwo to nie umiejetność skręcania. Skręcać lepiej czy gorzej umie każdy po dwóch trzech dniach nauki - tylko co z tego. Narciarstwo to skomplikowana i wielowymiarowa działalnośc techniczna i trzeba chcąc nie chcać to zaakceptować. Człowiek, który jeździ dwa czy trzy sezony nie wie o narciarstwie wiele i to nie wina jego braku ambicji czy też tepoty tylko braku mozliwości w tak krótkim czasie spotkania się z wieloma aspektami jazdy na nartach. Ocena narciarza nie ma tez nic wspólnego z wiekiem czy też stażem. Znam osoby, które przez 30 lat ślizgają sie na paru dosłownie stokach i bagaz doświadczeń pomimo wielu lat jest mały. Znam tez dzieci w wieku 9-10 lat, które sa juz doświadczonymi narciarzami potrafiącymi ocenić jednym rzutem oka rodzaj sniegu, automatycznie dostosowac technike, poprowadzić grupę prawidłowym i bezpiecznym torem jazdy itd. Pamietajmy więc przy ocenianiu a zwłaszcza przy samoocenie o tym, że sama technika to tylko bardzo niewielki wycinek wiedzy, która jest niezbedna świadomemu i samodzielnemu narciarzowi. Podziwiam Mihumorze za próbę modyfikacji skali bo jest to zadanie niezwykle trudne a efekt nigdy nie bedzie idealny. Serdecznie pozdrawiam PS Kolego Jack - najniebezpeczniejsze upadki dla naszych kończyn to te na niewielkiej prędkości gdzie energia ruchu skretnego jest zbyt mała aby bezpiecznik puścił. Upadek na dużej prędkości i przy dużej dynamice jazdy pozwala zazwyczaj rozejść sie energii podczas koziołkowania czy rolowania a narty wypinają juz w pierwszym jego momencie. Oczywiście nie dotyczy to zderzeń - to inna para kaloszy a tu bezpieczeństwo może zwiększyć tylko odpowiednia technika i taktyka jazdy. Pozdrawiam3 punkty
-
Najlepszy skecz jaki słyszałem :D:D part 1. [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=3gSFsALL0dE[/YOUTUBE] part 2. [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=9Qunc88exxY[/YOUTUBE]3 punkty
-
3 punkty
-
9 marca - CieńkówDzień urlopu przeznaczony na narty trafiony w 100% z rana lekki mrozik, potem kilka stopni na plus i piękne słońce :DTrasy jak na aktualne warunki pogodowe rewelacyjne: stok twardy i równy, bez zlodowaceń czy minerałów. Narciarzy niewiele i jeździło się na bieżąco.Dopiero koło 13 utworzyły się miejscami lekkie muldy - generalnie czasem w szczycie sezonu nie ma takich warunków ;)Buszowaliśmy na stoku od 9.30 do 14 i wróciliśmy bardzo zadowoleni.Jak wszystko dobrze pójdzie w sobotę wybieramy się do Istebnej, bo tam zawsze ciut niższe temperatury to i chyba da się jeszcze pojeździć. Tym razem już z synem.I kilka fotek dla zobrazowania wypadu P.S. ostatnia fotka dla pokazania jak wygląda okolica poza stokami. Ten pas śniegu to Klepki oczywiście.3 punkty
-
Piotr Pyjas ustanowił nowy rekord VI już Próby Szybkości o Puchar Holmenkola. Zawody, w których liczy się uzyskiwana przez narciarzy prędkość, odbyły się w Białce Tatrzańskiej na Kotelnicy. W tym roku impreza została rozegrana na nowej trasie. http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&strona=1&kat=&id=&typ=&id=119892 punkty
-
ja bym dodał od siebie ,trochę żartobliwie , że od 7-ki w górę nie zadaję na forum pytań z prośbą o pomoc w doborze nart;) ja rozumie ,że jak ktoś w profilu ma 7 czy więcej to szuka informacji na temat konkretnego modelu ,najlepiej od użytkowników danego sprzętu ale jak zadaje pytania typu : co mi doradzacie , na jakiej narcie będzie mi się lepiej jeździło to coś tu jest nie tak:rolleyes:2 punkty
-
2 punkty
-
Ustroń, Czantoria 09.03.2011Witam!Dziś (wreszcze) wybrałem się na narteczki, korzystając podobno z ostatniego dnia słonecznego, pociorac na Czantori. Przyznam się że mnie nie było tam 35 lat. Warunki do jeżdzenia b. dobre. Oczywiście śnieg sztuczny, trasa (czerwona) jedyna, dobrze przygotowana. Rano (ok. 10) lodzik prawie nie wystawał a z upływem godzin i zjazdów trochę więcej. Brak minerałów na trasie. Ludzi mało:D, koło południa jeszcze mniej niż rano, ale to dobrze bo trasa nie jest zbyt szeroka. Pogoda i trasa na paru zdjęciach. Jakość niezbyt, robione telefonem.Polecam chętnym na pare najbliższych dni, dopóki nie zmyje śniegu deszcz.2 punkty
-
Tak czytając to forum widzę, ze skala umiejetnosci tu powieszona jest po prostu do niczego. Dlaczego? Praktycznie każdy początkujący, ktory pojeździ niespecjalnie mocny sezon daje sobie 4-5, Ci po 2-3 sezonach (czasem to ok 30 dni na stoku) regularnie 5-6, wielu ludzi mających wcale nie tak wielkie doswiadczenie i niewiele jak dla mnie jeżdżacych wpisuje sobie 7 a i bywało 8 (7 i pół też pamiętam). Potem sie okazuje w szczegółach, że nie chcą zbyt sztywnych nart bo z kondycja jest na bakier (a maja po 20parę lat niektórzy), że jeżdą na 7 w butach flex 70 na nartach o 15 cm za krótkich i inne kwiatki których wiele. To jest w zasadzie powszechne i niewiele samoocen tak naprawdę mówi nam jak dana osoba jeździ - nawet w przyblizeniu. Chyba jedyne to informacja,że ktoś nie jeździ juz pługiem. Z tej skali wynika,że moja 6 letnia córka jeżdzi na 5-6 a jedynastoletnia to na 7 bo po tyczkach na trasie Pucharu Swiata zjechała i każdą czarna trasę zjedzie jak są super warunki:D. Jeśli mamy komuś pomóc to potrzebne jest dobre narzędzie, które rzeczywiscie coś tam oddaje a nie atrapa o praktycznie żadnej przydatnosci, która głównie wprowadza w błąd albo w doby humor czytających:D1 punkt
-
jak domagać się odszkodowania pracuję w ubezpieczeniach na życie i podzielę się z wami paroma radami. poniższe rady można stosować w przypadku ubezpieczeń turystycznych, majątkowych i na życie. Ubezpieczajcie się u krajowych ubezpieczycieli, bo w razie skarg i problemów możemy wtedy liczyć na rzecznika ubezpieczonych, uokik, itp. Infolinia - warto powiedzieć pracownikowi infolinii ze napiszmy pismo bezposrednio do prezesa ze skargą na tą konkretną osobę oraz że kierujemy pismo do rzecznika ubezpieczonych oraz uokik z opisem sprawy. Tu mamy pewność, że konsultant zrobi co w jego mocy, żeby sprawę w ramach swoich możliwości optymalnie rozwiązać. Skarga. Wchodzimy na stronę tow. ubezpieczeniowego i patrzymy kto jest prezesem ew. członkiem zarządu i nasze pismo ze skargą kierujemy bezpośrednio na nazwisko prezesa (poleconym). Pewnie nie przeczyta, ale tego typu korespondencja jest traktowana poważnie i priorytetowo. Dobrze tez jest powiedziec, ze postaramy sie, aby sprawa zostala opisana w Fakcie i SE. Ponaglenie. Jesli sprawa nie ma odpowiedniego tempa, to piszemy mail do calego zarządu - na pewno ktoś przeczyta. Jak znalezc email? Sprawdzamy nazwiska zarządu w krs (=google) lub na stronie towarzystwa. Latwo tez sie dowiedziec jaka jest domena (to w email po @, np. @pzu.pl) - skladamy to do kupy i slemy do zarzadu. Zaden manager nie bedzie chcial, zeby czlonek zarzadu dostal ponownie skarge na opieszalosc jego departamentu... W razie braku satysfakcji kontaktujemy się z rzecznikiem ubezpieczonych a potem wysylamy skargę do uokik. Jesli chodzi o konkretną kasę to nie boimy się skierować sprawy do sądu. Zwykle dochodzi do ugody, jesli ubezpieczyciel zobaczy, ze klient jest zdeterminowany. Warto skonsultowac z prawnikiem pozew, zeby ubezpieczyciel zobaczyl, ze ma po drugiej stronie prawnika. Wypadek. Tu nie jestem ekspertem, ale generalnie zainteresowanie ubezpieczyciela drastycznie zmaleje po transporcie do kraju. Bedąc np. w Austrii stanowczo nalegałbym na lekarza, że nie jestem gotowy do transportu do kraju (mowie o powaznych urazach). OC. Jesli wjedziemy w austriaka, spiszą nasze dane to nie przyznajemy się do winy. Przyznanie się nic nam nie daje. Zresztą chyba zgodnie z warunkami ubezpieczenia nie możemy isc na żadną ugodę bez zgody ubezpieczyciela. Jesli nie mamy OC, to w lokalnym sądzie w Austrii odbywa się sprawa, załóżmy ze bez naszej wiedzy i udzialu, przegrywamy i zasądzają nam 100,000 eur odszkodowania. Nawet pomiedzy krajami UE jest to niemal niesciagalne (opinia mojego prawnika). Jest wtedy ryzyko, ze jak nas policja wylegitymuje w tej austrii w przyszlosci, to grożą nam sankcje, czyli trzeba wtedy jezdzic do francji Zawsze dobrze przeczytać OWU (ogólne warunki ubezpieczenia) i upewnić się, że transport ze stoku jest objęty zakresem ubezpieczenia. I zwrócić uwagę na definicje np. 'Nieszczęśliwy wypadek'. Bodajże w mbanku piszą, że nieszczęśliwy wypadek to taki, w wyniku którego mamy trwały uszczerbek na zdrowiu lub śmierć (z pamięci piszę). Wstrząs mózgu, złamana noga to nie jest trwały uszczerbek... Otrzymanie swiadczenia z tytułu utraty bagażu jeśli jedziemy samochodem jest tak prawdopodobne jak czołowe zderzenie dwóch 60-latków na nartach w radomiu 29.02 - sprawdzcie zapisy OWU w tym zakresie. Pamietajmy, ze zgodnie z prawem, wątpliwości muszą być rozstrzygane na naszą korzyść. Warto o tym przypominać ubezpieczycielowi.1 punkt
-
Nic dodać nic ująć... po prostu pięknie. Jeszcze chłopak z Mazowsza. Radość serce napawa.1 punkt
-
Panie Janie, panie Janie, rano wstań, rano wstań.... Nie chcę być samozwańczym rzecznikiem pana Grubego Miśka, ale ja tu żadnych wątków ksenofobicznych nie zauważyłem, a jedynie drobną uszczypliwość, zwyczajną zresztą podczas tradycyjnego dogryzania sobie na linii transatlantyckiej. Liczyłem, że pan wykonasz jakąś efektowną zastawę, odparujesz cios, a następnie przejdziesz do ataku, któremu z kolei odpór da pan Gruby Misiek. A tu pan, panie Janie, przybrał patetyczną pozę i z ręką na sercu śpiewa: O, powiedz, czy widzisz, w pierwszym świetle świtu... Z tego co pan napisał, najbardziej spodobało mi się to, że pan nie masz czasu leżeć w betach z cycatą blondyną, bo w tym czasie pakujesz pan manele i fiu na narty;). I ja pana rozumiem! Czymże są płoche chucie wobec majestatu Gór Skalistych!1 punkt
-
Narta jest pokryta smarem zabezpieczającym ślizg więc lepiej ją zostawić tak jak się kupiło. Przed sezonem do serwisu by ściągneli smar zabezpieczający (jest antypoślizgowy i zmula narty) i nasmarowali, ostrzyć nie musisz bo są fabrycznie w miarę naosterzone, może nie jakoś rewelacyjnie ale kilka dni na stoku to ostrzenie wytrzyma.1 punkt
-
Ta dyskusja zdecydowanie zbacza z tematu...Od forumowej skali umiejętności - czy jest dobra, zła, czy może być lepsza (z fajną propozycją Mihumora), do złośliwej pyskówki, czy lepiej mieć na nogach trudne narty ze źle ustawionym wiązaniem, czy też lepiej łatwe z dowalonymi na maxa i które z nich wyrządzą większa szkodę narciarzowi...1 punkt
-
1 punkt
-
Nie ma co dyskutować. Jestem NIEDOBRYM NARCIARZEM bo 100 mm pod butem w Kluszkowcach mi zawadza i daję rady w głębokim śniegu w Chamonix na 80 mm.. Ale to tylko Europa. Tu ścigają się faceci w rajtuzach po ubitym i nie wiedzą kto to Tim Dutton, Oliver Holmes czy Clare Burns. Gamonie z USA co nie potrafią jeździć tacy jak Lindsey Vonn czy Tom Ligety albo degeneraci jak Bode Miller emigrują do Europy i bez sensu jeżdżą w przereklamowanym Bormio czy Schladming po ubitych maszynowo trasach.:eek: Masz rację. To jest dyskusja Settembriniego i Naphty jak zresztą większość dyskusji narciarskich, rybackich, żeglarskich i włóczęgowskich i politycznych Co do meritum to dalej będę bronił naszego zasłużonego moderatora JC bo przekonał mnie swoją pisaniną, żebym sprzedał trzy z moich pięciu par nart i kupił Rictory. Zaraz dam ogłoszenie i pozbędę się przez JC trójki ukochanych dzieci. Dlatego będe go bronił jak niepodległości przez zakusami Yankesów.:1 punkt
-
Pracownik fabryki frytek popadł w dziwną obsesję. - Mam nieprzepartą ochotę włożyć przyrodzenie w obieraczkę ziemniaków, zwierza się żonie. - Absolutnie nie rób tego! - krzyczy kobieta. Po kilku dniach facet wraca do domu blady: - To było silniejsze ode mnie, zrobiłem to. - Włożyłeś go w obieraczkę ziemniaków? I co? - Zwolnili mnie z pracy. - A co z obieraczką? - Ją też zwolnili.1 punkt
-
Niczego nie ujednolicać! Nie kastrować języka! I mylisz się, że różnic nie słychać. Np. "h" jest dźwięczne (kiedyś wyraźnie to było słychać), "ch" - nie. A jak ujednolicimy pisownię słów może i morze? Morze pojedziemy nad może? Chcesz pisać: muj wuj, czy mój wój? I tak polszczyzna się skundliła przez ćwierćinteligentów, gwałcących ją stale w telewizji. Czy ktokolwiek wie jeszcze, że "spolegliwy" to ten, na kim można polegać, a nie uległy? Wystarczy posłuchać dwóch panów posłów z dowolnych partii i już morzna się pożygać.1 punkt
-
W weekend byłem w Skiteam i te narty kosztowały 1149,- na allegro jest trochę taniej. Można też podjechać w weekend na giełdę narciarską na Stegnach i może tam pojawią się te narty (ostatnio były Aliasy, ale nie Carbon).1 punkt
-
jestem po jazdach testowych na niewielkiej górce - Wieżyca tak jak napisałem wczesniej wybór padł na Fischer Progressor 7+, nie miałem okazji jeździć wcześniej na żadnych innych nartach z tego segmentu, więc mogę w porównaniu odnieść się tylko do desek rossignol actys 100 dł 162 http://www.skionline.pl/sprzet/?co=kolekcje_narty&id_grupy=2152&id_modelu=2734 - zdecydowana poprawa w stabilności, zwrotności i w ogóle na każdym polu zdecydowana poprawa. żadnych nerwowych zachowań przy większej prędkości. - Nie zauważyłem żadnych niedogodności przy zmianie długości nart z 162 na 170. - patrząc po sobie i swoich umiejętnościach, uważam, że te narty zdecydowanie można polecić nawet początkującym narciarzom, którzy na stoku spędzili zaledwie kilka godzin. Nie wiem czemu Fischer określa je jako "zaawansowane" dzięki wszystkim za zainteresowanie wątkiem i pozdro1 punkt
-
Fajny filmik o łamaniu granic:) http://www.youtube.com/watch?v=Vo0Cazxj_yc&feature=share1 punkt
-
Tak masz racje każda ma jakiś stopień przepuszczalności światła podany w %. Sporo osób kupuje Szybki Clear chociaż ich przeznaczenie podawane jest głownie na sztuczne oświetlenie. Ale błekit i róż też nie przeszkadza przy sztucznym oświetleniu. Osobiście jestem antyfanem gogli Uvexa i wszelakiego rodzaju żółtych szybek Nartami niestety się nie zajmuje wiadomo spora inwestycja a nart na rynku ogrom chociaż w przyszłości będę nad tym myślał ale skieruje cie do mojego byłego szefa Marcina Szafrańskiego najbliższa znana mi osoba która ma w ofercie Voelkla1 punkt
-
Z tym podkładem to zdziwiłaś mnie że Ci się podoba. Mało człowieków lubi tą muzykę :-)1 punkt
-
mysiauek- świetne:D:D:D skecz http://www.joemonster.org/filmy/33203/Znakomity_brytyjski_skecz !!!!1 punkt
-
Wczoraj wieczorem wybrałem się do Rabki na Polczakówkę. Stok czynny jest na tygodniu od 16 - efekt jazda od 19 do 21 po równej i super przygotowanej trasie. Co do ilości osób to do policzenia ich wystarczyłaby jedna, góra dwie ręce. Zaznałem też wczoraj po raz pierwszy niesamowitego uczucia, gdy znajomi zrobili sobie przerwę na dole. Stanąłem na górze sam, a przede mną pusty stok, bez ani jednej osoby i rozstawiony gigant .... ech piękne przeżycie i to po dwakroć. Niestety sezon zbliża się do końca i co ciekawe nie z powodu braku śniegu, którego w tym roku gestorzy wyjątkowo dużo we wszystkich stacjach (które odwiedziłem) nasypali, ale z powodu braku chętnych do jazdy:confused: Normalnie niczym w Austrii w ubiegłym sezonie;).1 punkt
-
Bodego nie mieszaj w forum Wystarczy, jak 10 ma były bardzo dobry zawodnik, albo ktoś, kto jest powiedzmy w pierwszej 30 w Polsce - to wg mnie. Apeluję o lekkie spuszczenie z tonu. Zamiast konstruktywnie pogadać zrobiła się tu mała "przepychanka". Nie wygląda to fajnie. Spokojnie można usunąć 3 strony w tym wątku i nic na tym nie straci, bo więkasza część to utarczki forumowiczów między sobą, a nie dyskusja nad tym, czego przedmiotem jest wątek. Czytajac posty ustaliłem, dwie rzeczy: - wszyscy są zgodni, co do tego, ze nie ma bezbłędnej skali - moga byc tylko trochę lepsze - większość osób, która zajęła jakieś w miarę konkretne stanowisko w tej sprawie uważa, z emożna nieco poprawić skalę obowiązujaca aktualnie. Proponuję, żeby Mihumor wrzucił swoją propozycję - już dopracowaną - i potem się kulturalnie przedyskutuje ewentualną zmianę i wysle propozycję do JC1 punkt
-
Jeśli Alpy, to, moim zdaniem, jest to za mało. Proponuję rozważyć PZU Traveler (czy jakoś podobnie).1 punkt
-
Zdarza się chociaż nie często.Woda pomiędzy szybkami to już ewidentna wada fabryczna porostu nie dokładnie sklejone dwie szybki w tym przypadku wymiana od ręki. Sądzą że jakościowo są nawet bardziej niz bardzo Ok ale mniej Ok jest ich cena prawda JC?1 punkt
-
- Dlaczego student jest podobny do psa? - Bo jak mu się zada jakieś pytanie, to tak mądrze patrzy...1 punkt
-
Nie jest rzecz w tym w jak twardych butach kto jeździ bo o umiejętnościach to nie swiadczy, tylko to,że ktoś pisze,że jeździ na 7 dajmy na to i doszedł do tego na nartach 150 cm i w butach o flexie 60 - nigdy w twardszych nie jeździł a i na dłuższych (prawidłowo dobranych) nartach też nie. Też znam ludzi, którzy znakomicie jeźdża i ja nie osiągne nigdy ich poziomu a buty twarde porzucili i teraz jeżdżą w dosyc miękim obuwiu - to jednak jest poza tematem1 punkt
-
8 marca 2011 - Zieleniec . Dzień Kobiet ----------------------------------------------------1 punkt
-
1 punkt
-
Sorki że się wtrącam bo nie siedzę w temacie (do smarowania mam serwisanta) . Czytałem ostatnio fajny artykuł na stronie Rasc.pl o konserwacji nart i tu cytuję fragment : Nie wiem czy się to przyda ale podaję Link do całego artykułu1 punkt
-
Troszeczkę za daleko od tyczki i prawa ręka powinna być troszeczkę bardziej z przodu, a tak to naprawdę przyzwoita pozycja1 punkt
-
az trudno uwierzyć że to pierwszy sezon na tyczkach biodro nizej niz kolano na SL to jest to! bardzo nisko i agresywnie. instruktorska technika+sportowe szkolenie=efekty naprawdę super.1 punkt
-
Wielkie dzięki, dla mnie fotka SUPER! od razu mam więcej energi, niestety w tym sezonie nawet nie powącham tyczek bo w wtorek przeciążyłem na Soszowie kolano i muszę ten sezon ostrożnie potraktować. Czekam na kolejne fotki z treningów i życzę wygranych.. pozdrawiam1 punkt
-
Maxim, dzięki za miłe słowa Z fotek z SL, bardzo lubię tą, może jest trochę nieostra, ale jest dynamika. W zeszłym roku zacząłem jazdę sportową, więc to był pierwszy sezon na tyczkach1 punkt
-
1 punkt
-
Shodan, jeśli trenowałeś w grudniu na Tuxie z Kostelicem, to nic dziwnego, że mu tak dobrze idzie w tym sezonie A poważnie, to gratulacje i zazdroszczę1 punkt
-
1 punkt
-
Witam Jako, że na forum cłąy czas pojawiają sie pytania o buty z takim czy innym flexem, ktore z założenia nie są dobrze postawione pozwalam sobie na nieśmiałą próbę powalczenia z mitem, którym to słowo (flex) obrosło: Zacznijmy od tego jakie funkcje spełnia but narciarski: - łącznik pomiędzy narciarzem a nartami – to funkcja podstawowa. - ochrona – to funkcja, która pojawiła się w momencie wprowadzenia na szeroką skale butów skorupowych. Pamiętajmy jednak, że buty skorupowe nie zostały stworzone w celu ochrony a w celu lepszego przekazu sił pomiędzy narciarzem a nartą. - wygoda – to właściwie nie funkcja w wymóg który pojawił się w momencie upowszechnienia się buta skorupowego wśród narciarzy amatorów. Tak więc pierwotnie podstawową funkcją buta narciarskiego nie jest „wygoda” ale odpowiednie przekazanie sił wywieranych przez narciarza na narty w celu jak najpewniejszej i najbezpieczniejszej jazdy. Jak widać ta funkcja dla bardzo wielu osób jest nieważna lub zgoła nieznana. Podstawowym elementem na który zwraca się uwagę stała się wygoda. Niestety dobra kontrola nad narta i super wygoda są elementami, które się wzajemnie wykluczają. Konieczny jest więc kompromis pomiędzy tymi dwoma funkcjami. Stopień tego kompromisu może być różny i stąd mamy buty o różnej twardości i różnym stopniu wygody. Jak widać z historii rozwoju buta jest pewne ograniczenie w dążeniu do wygody po przekroczeniu, którego but jest do jazdy na nartach po prostu nieprzydatny. Mówi o tym chociażby porażka koncepcji butów typu Soft Rossignola. W druga stronę również mamy do czynienia z ograniczeniami wynikającymi z niedoskonałości techniki narciarskiej, ograniczonej wytrzymałości czy tez barier technologicznych. Tak więc wygoda to nie jedyny wyznacznik dobieranego przez nas buta. But powinien być wygodny ale jednocześnie zapewniać możliwie jak najlepsze przekazanie sił, przez nas wywieranych, na narty. I tu pojawia się twardość buta a właściwie twardość skorupy bo o nią głównie chodzi. Flex jest próbą określenia względnej twardości buta w kolekcji producenckiej. Index pojawił się na butach ponad 10 lat temu. Jak na razie nie ma czegoś takiego jak flex zunifikowany - jednolity dla wszystkich firm. Samo określenie flexu jest tylko sugestią, że mamy do czynienia z butem twardszym lub miękkim a doboru należy dokonywać na podstawie własnych odczuć i doświadczeń. Nie należy więc kupować buta dlatego że ma jakiś tam flex. Flex jest jednak cenną wskazówką upraszczającą wybór. Z powyższego wynika, że dobór buta powinien być robiony na zasadzie: maksymalnie twardy ale wygodny. To oczywiście uproszczenie ale stosując ta zasadę zaoszczędzimy wydatków na zmianę butów. Buty o małej twardości są przeznaczone dla osób, które dopiero zaczynają przygodę a z nartami. Nie wiedzą jak ma czuć się stopa w bucie narciarskim. Nie znają odczuć. Zazwyczaj pierwszy buta starcza na dwa sezony. Wtedy większość osób przekonuje się że wybrała but za duży! – wcale nie za miękki bo tego w bucie źle dobranym ocenić się nie da. Kupują więc but trochę twardszy - żeby był postęp – i lepiej dopasowany. Myślę, że gdzieś max połowa dobiera ten drugi but dobrze. Robimy postępy a więc do szybszej jazdy potrzebna jest nam lepsza kontrola. But miękki charakteryzuje się: - stosunkowo miękką skorupą - stosunkowo dużą ilością wyściółki w botku, która na dodatek jest bardziej miękka i podatna na odkształcenia niż ta w butach twardszych. Zakładam że robimy postępy a więc jeździmy pewniej szybciej i potrzebujemy lepszej kontroli nad nartami. Sporo osób nie zdaje sobie z tego w ogóle sprawy. Jest im wygodnie przyzwyczaili się i nie mają potrzeby zmian. Po prostu nie wiedzą o tym, że jeżdżą lepiej lub, że sprzęt zaczyna ich ograniczać i może być lepiej. Nawet jeżeli postępów nie robimy to gdy sprzęt jest niższej klasy, buty miękkie narty o słabej konstrukcji to po pewnym czasie zaczyna on nas ograniczać. Po sezonie dwóch miękki but jest już zazwyczaj luźny (wypracowany botek wewn. ) co zmusza nas do mocniejszego zapinania bo chcemy uzyskać lepsze trzymanie. Mocniejsze zapinanie nic nie daje bo skorupa jest miękka więc nie zniwelujemy w ten sposób uczucia zbytniego luzu w stawie skokowym. Na to wszystko nakładają się punktowe uciski spowodowane mocniejszym dopięciem w miejscach wypracowania botka oraz nadmierne ściśnięcie stopy. Te elementy zmuszają nas do kolejnej wymiany butów itd. Do elementu oszczędności. (zysk nr 1) Można tego uniknąć kupując od razu buty o większej twardości a dokładniej mówiąc o twardości lepiej dostosowanej do naszej jazdy i warunków fiz. A więc mieć od razu lepszą kontrolę nad nartami (zysk nr2) Do tego dochodzi element bezpieczeństwa: W bucie za miękkim – nawet nowym i dobrze dobranym – częściej może dojść do przeprostu kolana w wyniku odsprężynowania buta – zwłaszcza na nierównym stoku. (zysk nr3) I ekonomiki jazdy: W bucie twardszym i sztywniejszym znacznie więcej sił potrzebnych do prawidłowego balansu możemy przerzucić na but odciążając w ten sposób mięśnie nóg (zysk nr4)– głównie łydka i mięśnie odpowiedzialne za trzymanie nogi w stawie sokowym. Do tego dochodzi wymuszane przez but twardszy ugięcie nogi w stawie kolanowym przez co przesuwamy środek ciężkości ciała do przodu i polepszamy balans (zysk nr5). Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji i uzupełnień1 punkt







