Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
05.03.2012 - 05.03.2012
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 05.03.2012 uwzględniając wszystkie działy
-
Jeździłem w sobotę w Szklarskiej na Skiarenie od 8,30 do 12,30 najlepsze warunki na Fisie i Hali były równe dobrze przygotowane niebyło żadnych przetopień na pozostałych trasach trafiło się kilka miejsc gdzie wystawała trawa ale spokojnie można to było ominąć. Przez cały czas jak jeździłem było bardzo twardo beton (zmrożony firn) widziałem parę podobnych zsunięć ze ściany jak na na poście 651 tylko znacznie dłuższych. Kolejek do wyciągów rano nie było wcale później tylko do I sekcji i Karkonosza 5-10 min. . Po popołudniu zaliczyłem Jakuszyce na biegówkach trochę było tłoczno bo trwał Bieg Piastów ale dało się zaliczyć 15km. Ogólnie wyjazd udany a do tego super pogoda. Dodaje fotki z górnego fisu ze ścianką i górnej loli z górną stacją Karkonosza3 punkty
-
Tysiące naszych narciarzy na Słowacji nikogo już nie dziwi, ale Słowak na polskim stoku (najwyraźniej nieświadomy tego co go czeka) to zjawisko które warto odnotować. Jakie wyniósł wrażenia ze zwiedzania narciarskiego skansenu? Podróż w czasie 20 lat do tyłu, godzinny wjazd na górę siedmioma wyciągami po kolei, lodowisko zamiast parkingu, beznadziejnie przygotowane trasy, ale i pozytywy - piękne widoki i grzeczne oczekiwanie Polaków pojedynczo w kolejce do wyciągu na Pilsko. Nigdy bym się nie spodziewał, że ktoś zza granicy pochwali nas właśnie za kulturę. Ale marne to pocieszenie, bo tak jest chyba tylko na Pilsku - do każdego innego wyciągu nie stoi kolejka, tylko "napierający tłum". Tak wygląda jeden z naszych "lepszych" ośrodków okiem narciarza zza południowej granicy (skiforum.sk): Já jsem v sobotu navštívil lyžařské středisko Korbielow-Pilsko a připadal jsem si, že jsem se o minimálně 20 roku vrátil zpět. Všechno začíná už špatným nebo chybějícím značením od hlavní cesty. Parkoviště bylo brutálně zledovatitelé a výmoly na parkovišti měli hloubku 25 cm. Po příjezdu bylo jasné že do celodenního skipasu nejdu, tak jsem koupil dopolední za 40 zlotých. Výjezd sedačkou BABA, která je tak nešikovně postavená, že musíte sjet znovu dolu na kotvu aby jste mohli vyjet na navazující vleky. Nahoru potom vlekem č. 3 nebo 4 a teď vás čeká cca 800 m po hřebenu bruslení. Sice tam jsou dva krátké vleky, ale ty jsou taky velmi nešťastně postavené. Po asi kilometrovém sjezdu se dostanete k Hala szczawiny k hlavním vlekům ve středisku. Celý výjezd od spodní stanice až na horní stanice vleku vám zabere hodinu! a převýšení je okolo 900 m. Lyžařské terény jsou ve středisku nádherné, ale zato úprava tratí je přímo hrozná. Lyžování jsem si zpříjemnil výstupem na horu Pilsko, s které jsou opravdu bombové výhledy :-) Co mě velmi překvapilo, jak jsou poláci disciplinovaní v čekání na vlek, všichni se postaví do řady za sebe. Řada má sice 100 m ale odbavení je velmi rychle, protože se nikdo ne předbíhá. Určitě stojí lyžařské středisko jednou navštívit.3 punkty
-
Lampa w Szczyrku. Kocham narty w marcu!Piękna pogoda i niezłe waruneczki!Ale od początku. Musiałem zawieźć Żonę do Żywca,więc nie było szans zrealizować plan,żeby być pierwszym przy kasie.Mimo to byłem ok. ósmej... w kolejce i to sporej!Przynajmniej 15 minut,zanim ruszyłem na wyciąg.Na pierwszy ogień Golgota,póki warunki są.No i były,naprawdę fajne!Owszem,beton był,ale taki znośny: Co ciekawe,kolejki do kasy szybko zmalały: Mimo,że tu mi dobrze było,ruszyłem dalej,na Juliany.Trasy fajnie przygotowane,bez tłoku,ale pod wyciągami masakra!Kolejki na ok 20 min!Momentami nawet jeszcze dłuższe.Nie wiem skąd niektórzy piszą o kolejkach 5 - 10 min.?Może poza weekendem?Bo nie wierzę,że wczoraj było zdecydowanie lepiej... Kiedy wydostaję się z "czarnej dziury" (Juliany) ruszam na Golgotę,bo tam przynajmniej niewielu chętnych - wolę powalczyć niż stać w kolejkach!Ale bardzo szybko odzywa się dwóch kolegów,co mi wczoraj spać nie dali:"jesteśmy na Hali Skrzeczeńskiej,gdzie mamy się kierować?"Mówię,żeby zjechali do Suchego,ale po drodze był Bar... No tak,to ja muszę się namęczyć i poszukać!Ruszam na wyciąg i niezły Zonk,jak na Julianach: Dobra!Będę za pół godziny... Ponieważ jeden z kolegów to taki narciarz przy okazji,jeździmy łatwymi trasami,najwięcej z Małego Skrzycznego.Przy okazji zdjęcia Tatr: No i sama traska: Koledzy mieli karnety do 13-ej,więc pit-stop i pożegnanie.Zostałem sam,więc czas nawijać ile tylko pary starczy!Myślałem,że mogę śmigać do 16.00,ale nie!Mogę do 17.00! Ok 14-ej robię zmianę nart na Coombacki.Jest sporo miękkiego śniegu na trasie,ale też chciałem przetestować co tam słychać poza trasami.Robię kilka prób,ale w większości spotykam nierówny twardy lodoszreń.Po paru próbach rezygnuję,lepszy jest ten kopny śnieg,który narciarze usypali.Od tego momentu ciągle śmigam od Hali Skrzeczeńskiej do Suchego,do total zamęczenia.Kolejki znikły,jest pusto,więc śmigam tak do samej 17-ej.Na koniec zjeżdżam trasą pod parking i tu miłe zaskoczenie - trasę przed chwilą wyratrakowano!Jest miękko,ale dla Coombacków równy i miękki śnieg to tylko sama radość!Przyjemny ostatni zjazd. :smile: Oto dowód,że Golgota jest ratrakowana na wieczór: Podsumowując. Warunki całkiem dobre,choć przeważał beton,jednak jazda do samego końca baaardzo przyjemna!Pogoda mega!Chciałbym,żeby tak zawsze było!Ogólnie wybór SON na dziś był trafny!Była też impra,o której tu już pisano - "Narty nie na żarty" - była jazda za darmo przez pierwsze dwie godziny,później normalnie,do tego można było wylosować jakieś gadżety narciarskie.Niestety ja byłem tak zajęty jazdą,że nie namierzyłem stanowiska "Radia Katowice". :redface:3 punkty
-
Od czwartku do niedzieli byłem w Krynicy. W czwartek, 1.03.2011 jeżdziłem na Jaworzynie. Było ciepło, miekko. Szybko zrobiły sie muldy. Ludzi średnio duzo, do gondoli czekałem najdłuzej ok 3-4 minuty, dłuzej do kasy- ok 15 minut. Piatek- Słotwiny-Azoty. Stok dużo lepiej przygotowany od Jaworzyny. Miekko, temperatura powyzej zera i od rana deszczyk przechodzący w mżawkę. Pogoda marna ale cóż, trzeba być twardym. Sobota , 3.03.2011, pogoda bajka, ani jednej chmurki. Stok twardy jak diabli, całą tę breję z poprzednich dni zmroziło, sztruks trzymał sie bardzo długo. Po południu, w miejscach gdzie najbardziej dopiekło słoneczko, zrobiło się miękko. Jazda była wyśmienita! Podobnie w niedzielę z tym, że zmrozony stok już tak długo nie trzymał sztruksu. Po godz 11 zrobiły się małe muldki, które słabszym mogły przeszkadzać. Najważniejsze; mimo pieknej słonecznej pogody i weekendowych dni- praktycznie nie stałem w kolejkach! Do krzesła stałem max 2 minuty! Wracając do auta widziałem, że do wyciagu na Słotwinach kolejki były większe. I jeszcze jedna informacja- Azoty pracują od godz. 8 do 18! Odwiedziłem też Tylicz. Tu takze zaskoczenie- pozytywne!!! Dzienny karnet kosztuje teraz 30 zł! Jazda od godz. 9 do 16 i parking gratis. Jak czytam o moim ulubionym Pilsku i tych kolejkach, to zastanawiam się, kiedy ja tam sie wybiorę, i po co?2 punkty
-
Tak jest szefie :D:D Jesteś dobrze jeżdżącym narciarzem, ale nowicjuszem w gigancie.Masz równowagę, obciążasz wystarczająco dolną nartę.W skrecie za szybko przyjmujesz pozycję co przenosi się na nieruchomość tułowia w dalszej fazie skretu. Ręce masz zblokowane , nieruchome, dzwigasz je mieśniami barku(łokcie za daleko od ciala i za bardzo z tylu).O takiej jeździe mówi się ,że facet się zwozi .W takiej pozycji wyjscie do następnego skrętu jest tylko siłowe.Tor jazdy dobrze realizowany(wysoki najazd) ale bardzo jedziesz na okrągło i daleko od bramki.Przestan jeżdzić w bramkach, bo jesli to zawody to OK , ale jesli piłujesz już tą jazdę to za wczesnie. Jeszcze duzo jazdy przed Tobą "lużnej".Jak będziesz miał opanowana tzw. jazdę sytuacyjną (swobodna jazda bez utraty stylu we wszystkich warunkach) gdzie masz dużo nie rytmicznych skretów, wymuszonych wyimaginowanymi przeszkodami, to będziesz gotowy do jazdy w bramkach.2 punkty
-
"Lot Wacława" W ekipie był jeden narciarz,który jeździł bardziej przy okazji.Zabraliśmy go na czerwoną do Czyrnej,bo tam po drodze bar był... :biggrin: Ścianka i lód go przerosły,więc się przejechał... : "Ciekawe,kiedy się zatrzymam?" :smile: Jak widać,choćby po trzymaniu kijków,specjalnie się nie przejął... Po utracie nart pokonał co najmniej 200m!!!Taki lód był.Narciarz,który dowiózł mu sprzęt,nie dowierzał,że tak daleko go poniosło... :stupid: No cóż,czekana nie miał... :tongue:2 punkty
-
i dalsze foty z 5-tki - no i godzina 15:20 - nareszcie kolejka zmalała:tongue: - - o tej godzinie na odwrót jak tydzień temu na SON-ie - wyższe partie:Pilsko - Miziowa - jeszcze w miarę ale Miziowa - Szczawiny - już dużo zdarć stoku przez to więcej oblodzeń. Na koniec zjazd 6-tką- przez to że wąska to chyba w lesie mocniej pozdzierana - a gorzej za zakrętem gdzie przechodzi w zieloną 4-kę. Pod koniec dnia z sypkiego śniegu porobiło się trochę małych muld - nazwałbym to kupki zdartego, sypnego śnieg (coś jak na filmiku mysiauek'a) - ale dawało je przewalczyć - kupki sypkiego śniegu, które po wjechaniu wyhamowywały i czasem wybijały z rytmu. Ogólnie rzecz biorać - twardo, twardo i to bardzo twardo. A im dłużej tym więcej zdartego sypkiego śniegu ale nadal twardo:wink: Ogólnie po styczniu i lutym strasznie byłem byłem napalony na ponowną wizytę na Pilsku ale powiem Wam szczerze - po ubiegłotygodniowej wizycie w SON-ie - chyba Pan Richter po wykupieniu ośrodka zaczyna mocno mi mieszać w głowie:tongue::wink: (w porównaniu z tym, co przeżywałem w Szczyrku w zeszłym roku z GAT-em)- przyznam szczerze - pod względem tras - lepiej jeździło mi się w zeszłym tygodniu w SON-ie, no ale - Pilsko - jako góra, widoki, poczucie bycia wyżej - coś za coś. Jeśli SON zadba o trasy na przyszły weekend a i będzie taka możliwość, tochyba prędzej skieruje tam swe kroki.2 punkty
-
SonWybrałem się dziś do Szczyrku ale jadąc z B-B cały czas myślałem czy wybiorę COS czy SON? Bałem się tych kolejek z racji, że jazda za darmo, z kolei we wtorek mam być na COSie. W końcu padło na SON. W Czyrnej byłem przed 8:00, mała kolejka do parkingu, aut już sporo, myślę że chyba źle zrobiłem! Ale nic, płacę 5 złoty i do kas. Przed kasami kolejka, wyciągi jeszcze stoją, a do wyciągów też już kolejka... Szybko ominąłem kolejkę do kas, bo podszedłem parę metrów w górę do kasy nr1, tam szybko karnet bo trzeba było go mieć żeby skorzystać z promocji. 8:02 byłem już na wyciągu. Jeździłem na kilku trasach, dwa razy Małe Skrzyczne, najwięcej razy zjechałem do Czyrnej trasą niebieską. W Czyrnej nie czekało sie długo, najczęściej wybierałem ten wyciąg najbliżej czerwonej trasy, tam nawet o 11:00 nie było kolejki. Najdłużej czekałem koło 10:00 na Julianach. Tak więc myślałem, że będzie gorzej z tymi kolejkami.Warunki na trasach dobre, twardo, trzeba mieć przygotowane krawędzie. Piękne słońce, bardzo fajny narciarski dzień. Pozdrawiam Maciek2 punkty
-
cz.II Po kolejnym dniu nartowania w Pilsku udaje się na umóioną kolację z Sławkiem.Drogi w tym regionie wyrastają jak grzyby po desczu i widzę,że jazda na pamięć prowadzi mnie w nieznane rejony,dopiero nawigacja pozwala dotrzeć do celu!.Miło spędzony czas,pyszne jedzenie,rozmowy do rana! Niedziela-to wizyta w ośrodku Zagroń w Istebnej,wstepnie z Johnnym umówilismy się na popołudniowe narciarstwo,wiedząc,że kolacja u Sławka będzie obfita:wink: Zajeźdzam o 14,00 na parking w Zagroniu i kolejny zonk:tongue:,pełno samochodów,ludzi przy kasie jeszcze więcej,a przy krześle jak na otwarciu nowego Intersport:eek:Kupuje karnet na 10 zjazdów znając Wasze relacje,że w takich warunkach czasówka to błąd.o 15,00 pojawia się Maciek,a z Nim zamieć śnieżna.Ludzi ubywa,wszyscy uciekają.Wsiadamy bez kolejki na krzesło i wykonujemy kilka zjazdow po szerokim stoku,trasa miękka,ale bez kopek i innych nierówności.Xenon daje radę,to warunki dla tej narty.Szukając czegoś innego śmigamy po nieprzygotowanej trasie pod krzesłem,a później po polach.Głównie pozatrasowo lodoszreń i miejscami połacie puchu,ale jest fajnie i zawsze coś innego.Robi się ciemno,pada śnieg-wracamy na oznaczoną trasę i tutaj niedoskonałość ośrodka -brak odpowiedniego oświetlenia.Śmigaliśmy prawie do 21 w przyzwoitych warunkach,ośrodek przypomina Rusin-ski,jest Park Wodny.Stok z dołu wygląda na bardziej stromy niż w w rzeczywistości.Wracam do hotelu i dopada mnie depresja,ze w poniedziałek koniec przyjemności,pakowanie i spać.Rano tknęło mnie ,żeby spojrzeć w voycher i okazuje się,że pobyt do 28.02.szybko sprawdzam w kalendarzu i jest super,cały dzień na nartach i może jeszcze jeden. Pełen optymizmu pojawiam się o 9.00 na parkingu w Solisku,kupuje karnet całodzienny i wjazd orczykiem wzdłuż Golgoty.Na górze czeka już Sławek i się zaczęło...dostałem taką szkołę narciarstwa!,przegonił mnie po tych trasach jak młodego!.Fajnie,zapoznał mnie z ośrodkiem,pokazał zjazd Golgotą,świetne czerwone trasy,przyjemne niebieskie i Bieńkulę do czyrnej.Tam dał trochę czasu na złapanie oddechu w knajpce,gdzie dołaczył Maciek.Po spożyciu płynów kalorycznych:wink:ponownie trening i jazda po całym ośrodku-Juliany,Małe Skrzyczne,znowu Golgota.Z czasem już coraz trudniej utrzymać krok-Ślad Sławka,czuje zmęczenie..Pogoda super-słońce,mróz i okresowo opad śniegu-pełna zima!.Wszystkie trasy otwarte,wyciągi chodzą-bosko.Czytając wcześniejsze wasze relacje miałem mieszne uczucia wybierając się w ten rejon,ale okazało się,że jak dla mnie jest to najlepszy ośrodek narciarski w Polsce,może nie pod względem infrastruktury,ale tras narciarskich.Jakby unowocześnić infrastrukturę stałby się znaczącym ośrodkiem w Europie Wschodniej.O 13.00 żegnamy Sławka i zjeźdzamy razem do Soliska,gdzie przekazał moje heady titan,które dzień wcześniej dałem mu do serwisu.Namawia mnie do sprawdzenia krawędzi,decyduję się na zminę sprzętu i wjazd z Maćkiem ponownie do góry.Jazda boska,w końcu jazda na sprawnej narcie,trzyma krawędź na lodzie i idzie jak burza!!Nogi jednak powoli odmawiają posłuszeństwa,po spojrzeniu w oczy obydwoje z Maćkiem podejmujemy decyzję o zakończeniu jazdy.Chęci były,ale mocy brak!.Takiej ostrej jazdy jak w tym dniu już dawno nie miałem. Wróciłem do hotelu i padłem chyba już o 20.))Rano ból rąk po orczykach,za oknem pada śnieg z deszczem-rozterka-jechać na deski,czy już do domu.Ale myślę,że w takiej Istebnej pewnie śnieg pada i stok łatwy,przed wyjazdem do domu może dam radę pare zjazdów zrobić,Na parkingu mało samochodów,do 10,00 jestem jednym z niewielu narciarzy,jazda po całym stoku.Po 10.00 zjeźdzją szkólki narciarskie i kilku zapaleńców.Podczas kolejnego zjazdu słyszę krzyk..."Darek...Darek//" jakoś zbytnio nie zwróciłem uwagi,ale jak padło ..."Darek Lewandowski" - to już wiedziałem,że chodzi o mnie-szybki skręt-stop i widzę narciarza w pięknym "Schoffel',zaskakują moje ostatnie komórki mózgowe i rozpoznaję Marcina/marcin/.Po narciarskim powitaniu,łykamy stok na pusto.Dołączył później Kolega marcian z Lublna.który również został skażony skimaniactwem!.Wspólne nartowanie zleciało szybko,o 13,00 zmiana dekoracji w restauracyjnej wc i jazda do domu,w Elblągu byłem o 22.00. Panowie Wszystkim Dzięki za spotkanie ,miło było poznać Tych co wcześniej nie znałem w realu! Muszę przyzanać,że dawno takiego narciarstwa jak z Wami dawno nie przeżyłem:rolleyes:: Super Dzięki dla Johnnego narciarza ,za poświęcenie swojego czasu i pokazanie najciekawszych ośrodków tego rejonu,jak również dzięki jego żonie,że na to mu pozwoliła. Ogromne Dzięki Dla SŁAWKA za gościnę,szkołę narciarstwa i super serwis nart!!.Sławku przeproś żonę w moim imieniu za zakłocenie ciszy nocnej:wink: I jeszcze RAZ WSZYSTKIM DZIEKI za spotkanie i wspólne nartowanie,Beskid już na stałe będzie wpisany w mojej mapie narciarskiej!!! Super wyjazd,to były prawdziwe narty!2 punkty
-
Witajcie Krzysiek leży w szpitalu w Schwaz - ok. 30 km od Aschau. Nogę już mu poskładali, oprócz śrub ma na razie dreny i czekamy co jutro powie lekarz... Generalnie to trzyma się dzielnie Pozdrawiam Wszystkich i dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia (jutro mu przekażę)2 punkty
-
Oczywiście na bieżąco były sprawzodnia i relacje zdjęciowe z mojego pobytu,dodawane przez moich Kolegów,ale parę słów mojej relacji również się należy: Po kilku zaproszeniach Sławka/SB/ i nieodbytych wspólnych wyjazdach,zdecydowalem się na wyjazd w Beskidy w okresie 24-28.02.2012.Termin wyjazdu wybrałem już w grudniu,myśląc,że to będzie najbardziej optymalny termin na zimowe szaleństwo w tym rejonie naszych gór.Miejsce bytowanie wybrałem-Wisła-hotel Patria.Kilka lat temu byłem już w tym rejonie i bardzo podobała mi się ta miejscowość,a i miejsce fajne,jako wypadowe do tutejszych ośrodków narciarskich.Wyjazd z Elbląga o 6.00 rano,podróż w deszczu i Wisła również przywitała w deszczu.Dzwoni Sławek chcąc się dowiedzieć,jak podróź,a ja go staram się przekonać na sobotnio-niedzielne narty,ale jak stwierdził,że to raczej czas stracony i zaprosił mnie na sobotnią kolację,zdeklarował narty w poniedziałek.W takim układzie dzwonię do Johnnego ,jesteśmy umówieni wcześniej na nocną jazdę w Nowej Osadzie,A ten Gość bryka w deszczu na Pilsku,ale spoko będzie na 16.00 w Wiśle . Melduję się w hotelu,warunki bytowe bardzo dobre,jak na pokój dla jednej osoby super/dwuosobowy,ale odpłatność za jedną/,miła obsługa,narciarnia,spa itp.łatwy dojazd-polecam!.Po szybkim odświeżeniu wybieram się na Nową Osadę,o 15,30 jestem na parkingu-pustki,pada deszcz..Nie wieje optymizmem,ale jak Maciek twierdzi,w takich warunkach to tylko jeźdzą eksperci:wink:.Jedyny optymizm to brak ludzi,dlatego decyduję się na zakup karnetu czasowego do 21,00.Pojawia się Maciek i zaczynamy brykać,trasa miękka,bez kopek-wybrałem heada xenona,który uwielbia takie warunki:tongue:.Po kilku chwilach ustaje deszcz,jazda staje się bardziej przyjemna,jedyna przeszkoda to mokre siedzenia na krzesełkach:smile:Po paru zjazdach odwiedziny w barze z kozą do suszenia odzieży i dalej susy.. Jeździmy na full,ja z powodu głodu nart,a Maciek z grzeczności dla gościa:biggrin:Na sobotę umawiamy się na Pilsko,choć nie brałem wcześniej takiej opcji z powodu odległości od Wisły,ale chęć spotkania z innymi Userami wzięła górę .Dojeżdzam po trudach podrózy na 9.30,miły widok na parkingu i bez kolejki kupuje karnet całodniowy.Dzwonię do johnnego w celu namierzenia i dowiaduje się,że jest kicha na trasach,zupełnie nieprzygotowane i oblodzone.Pytam zjeźdzających narciarzy,jak waruneczki-każdy twierdzi,że dobrze:tongue:.Decyduję się na xenon mając na uwadze raczej mokry śnieg.Chłopcy jeźdzą na Babie i tam się skierowałem,robię zjazd -myśląc,że najszybciej ich spotkam przy stacji dolnej krzesła,a tu k... zonk:mad::sam lód,trasa jak w Pucharze Świata w Soczi,jakby zlali wodą.Na xenonach zjazd ześlizgiem już dla mnie był ekstremą,krawędzie zupełnie nie trzymały-za miękka narta i nie do takich warunków.Na dole spotykam Maćka z ekipą tj.Mariuszem,Michałem i jego żoną.Decyduję się na zmianę nart na slalomkę,która może bardziej będzie stabilna podczas jazdy w tych warunkch.Po wymianie sprzętu lepiej nie było,krawędź pewnie też już nie ta,co miesiąc temu:frown::Dopiero koło 11.00 zaczęło się robić bardziej przyjażnie dla amatorów,a to skłoniło Maćka ,Mariusza i mnie do odwiedzenia tras położonych wyżej.Puściliśmy się Buczynką,twardo,kalafiory i ogromne dziury/2m-3m/-kto odbiera te trasy?: :Jedynie sympatyczne towarzystwo rekompensowało te niedoskonałości:rolleyes::Mariusz w tym dniu musiał wracać do domu,także dał radę pojeździć do 12..00,Michał to imprezowicz,także też się zerwał wcześniej razem z żoną:tongue:Zostając jedynie z Maćkiem decydujemy się na wjazd wyżej,a tam kupa ludzi:eek: i ponownie maziowa,buczynka i baba .Widziałem w rzeczywistości narty Michała-salomon BBR,zupełnie inaczej ta narta wygląda w realu,niż na zdjęciach:tongue:Piękna,wzbudzająca zainteresowanie i respekt,a Michał pokazał,że można na niej śmiało jeździć na lodzie:rolleyes::1 punkt
-
Bardzo, bardzo dziękuję za wsparcie! Miło było w szpitalu słuchać jak Beata mówiła mi o tych wszystkich postach z życzeniami powrotu do zdrowia:) Jeszcze raz wielkie dzięki. Dzisiaj jestem troszkę zmęczony, ale postaram się coś napisać: Wypadek miał miejsce 29.02, ten rok przestępny okazał się dla mnie pechowy:) Dojechaliśmy do Mayrhofen, wjazd gondolą, wysiadka, na termometrze +4st C. Zapowiadały się ciężkie warunki, a po wcześniejszych wyczynach te 3 ostatnie dni miały być luźniejsze, bez szaleństw. Decyzja, że jedziemy na czarną 17stkę póki jest płaska jak stół bo potem bedą muldy do pasa:) Na samej górze króciutka rozgrzewka na "sucho" - rozciąganie i troszkę "wyginanie" kolan. Ze względu na mokry, tępy śnieg, pierwszy zjazd, robimy przerwę co pewien czas, no i po takiej jednej z przerw, kilka skrętów i już przy samym końca, może jakieś 50-100m na wypłaszczeniu przed stromszym odcinkiem (o ile dobrze kojarzę, przebieg tej trasy ale tak mi się wydaje), jakoś lub coś zblokowało mi lewą nartę i już przewracając się czułem że coś jest nie tak, zjechałem kilka metrów (3-5m) po tym stromszym ostatnim odcinku, leże i analizuje mój stan, w tym momencie podjeżdza BeataM: - dzwoń po pomoc bo rozwaliłem nogę.. - moje pierwsze słowa jak ją zobaczyłem. Oznaczenie miejsca wypadku (skrzyżowane narty nad osobą ranną), i czekanie na pomoc, pierwsze podjeżdża skuter z ratownikiem, bada sytuację, wzywa topogan:biggrin: (bo to w sumie w moim przypadku i przy tym nachyleniu stoku to było najrozsądniejsze i najmniej bolesne), po chwili pojawiają się ratownicy z tym sprzętem, rozpinają mi buta - widoku nie będe opisywał:biggrin::stupid: i usztywniają mi nogę za pomocą takiej dmuchanej szyny. Ładują mnie na topogan, zjezdzają te kilkadziesięt metrów na płaskie teren i czekamy na śmigło. Lekarz z helikoptera czymś mnie szprycuje, kręci mi się w głowie i bezboleśnie ściąga buta. Lecimy do Schwaz oddalone o jakieś ok 30km. Wypadek miał miejsce ok 9:31 (akurat SMSa dostałem jak leżałem:wink:), w szpitalu o 10:04 mam już robione zdjęcia RTG, potem rezonans, konsultacja lekarzy i o 15:50 jestem po RTG po operacji. W nodze mam teraz trochę aluminium i 6 śrubek:) Po operacji przychodzi lekarz i mówi, że operacja "perfect", a moja noga "perfect" poskładana. Potem po każdym dniu ze zdziwieniem patrzał na gojenie się rany i na postępy w początkowej fazie rechabilitacji. Ale jak mogło być inaczej skoro tyle osób dobrze mi życzyło? Wielkie dzięki! Dziś o 10:00 wypis ze Schwaz, od 9:00 czeka na mnie już karetka z dwoma świetnymi ratownikami, w dodatku oboje też Krzyśki:D:stupid: Podróż przebiegła super! Duże BRAWA dla nich za stworzenie takiej atmosfery tej podróży! O 20:00 wychodzę ze szpitala w Mikołowie bo nie było sensu, żebym leżał dłużej skoro takie postępy a noga poskładana tak dobrze. Leżeć w szpitalu żeby tylko leżeć to bez sensu, a na konkretną rechabilitacje jeszcze za wcześnie. I jeszcze jedno, bo był taki wątek.. Do teraz przechodzą mi ciarki i dreszcze co by było jakbym nie miał wykupionej polisy PZU WOJAŻER POMOC W PODRÓŻY.. W momencie wypadku jak czekaliśmy na topogan, Beata zadzwoniła zgłosić szkodę i że będzie helikopter, potem już tylko wymiana informacji na linii PZU - szpital. Przy końcu miła pani z centrum alarmowego dzwoniła, z pytaniem do jakiego szpitala w Polsce mają mnie zawieść, ewentualnie z kim się w tej sprawie kontaktować i czy mam jakieś pytania.., niczym, dosłownie niczym nie musiałem się zajmować, żadnych podpisów ani nic.. Wczoraj wieczorem jeszcze jeden telefon z informacją, że karetka już wyjechała i panowie rano do mnie zadzwonią. Pozdrawiam i do zobaczenia w przyszłym roku na stoku!!1 punkt
-
Znajomy się zdziwi jak na Skrzyczne będzie sie wlókł przestarzałą kanapa pół godziny.COS określa warunki narciarskie jako dobre czyli będa ledwie dostateczne http://www.skionline.pl/pogoda/?co=pogoda&id_miejscowosci=22 Sam nie byłem w zimie (W COS-ie ) i się nie wybieram. W lecie można super wolną kanapą wyjeżdżać ,ale zimą na nartach to lepiej już orczykiem w SON-ie.1 punkt
-
Cześć Nie przyjmuj tego jako szyderstwo. Raczej chodzilo o to, ze na podstawie zdjęcia naprawdę niewiele mozna powiedzieć. Myślę, że Niko - pomimo iż sporo napisał - zgodzi się z faktem, że aby ocenić jazdę po jedym zdjęciu trzeba zrobić sporo zalożeń, które nie zawsze będą prawdziwe. Pozdro serdeczne1 punkt
-
Kanapa + 2 orczyki Jedynymi orczykiami który ma prawo zostać to jeden na Julianach i na Małe Skrzyczne. Mam nadzieję, że pan Richter szybko porzuci plany zostawienia orczyków z Soliska. Jeśli je zostawi musi koniecznie poszerzyć trasy, bo ludzie z kanapy się będą rozjeżdżali na trasach obok tych wyciągów (za duża przepustowość). Kanapa i tak pójdzie przez las więc wiatr jej nie straszny. Z resztą jakie ma znaczenie wiatr w SONie, przecież w tym sezonie orczyki stawały... bo wiało:biggrin: Mostostal, z całym szacunkiem, ale daj sobie spokój z tym ratowaniem orczyków. Te ponad 30 letnie cudeńka nie mają prawa bytu przy stoku, ale ewentualnie w skansenie. Potem znowu będzie trzeba słuchać "lina spadła", "kurtkę mi usyfiło", "boże, jaka kolejka". Wybacz, ale przerzuć się na skansen na Pilsku i tam ratuj orczyki, bo inwestycje na Pilsku są właściwie niemożliwe. I będzie to dobre dla nas i dla Ciebie Wilk syty i owca cała1 punkt
-
Nie zrozumiałeś sensu mojego postu i nie porównuj jak nie samej Szklarskiej to przynajmniej Skiareny do czasów komuny bo widocznie nie żyłeś w tym czasie i nie wiesz jak to wtedy wyglądało (ja już wtedy jeździłem). Chodziło mi o obiektywne spojrzenie pokazanie plusów i minusów. Wszystkie Polskie ośrodki narciarki skrępowane są przepisami blokującymi inwestycje w na terenie Natura 2000 i to jest główny hamulcowy rozwoju (w Czechach i na Słowacji można to ominąć). Z racji tego, że zjeździłem większość Polskich ośrodków Szklarska nie odbiega od nich w wielu jest podobnie i jak ty to nazywasz „ tradycji FWPoskiej”. A jeśli chodzi o infrastrukturę narciarską to Szklarska w ostatnich dwóch latach mocno poszła do przodu w stosunku np. Szczyrku. Nie wiem czy wiesz o budowę nowego wyciągu spółka (której głównym udziałowcem jest właściciel stacji St. Anton w Austrii ) walczyła 10 lat z oporem biurokracji i „ekoterorystów” dlatego wydawałoby się tak prostej i oczywistej rzeczy (też dla właściciel Skiareny) jak wybudowanie wyrwirączki w KPN wymaga zgody Ministra Ochrony Środowiska i setki innych dokumentów a na koniec „ekoteroryści” zablokują ją . Dla tego spółka skupiła się na dużych inwestycjach bo ilość zezwoleń jest taka sama (latem maja przebudować kasy jeden z twoich postulatów a za dwa lata mają wymienić ostatni stary wyciąg). Jeżeli masz tak siłę to powalcz o zmianę przepisów żeby wycinka kawałka lasu (własność Lasów Państwowych) pod nowy parking pod wyciągiem jest zgodnie z obecnymi przepisami praktycznie nie możliwa. Z tego co wiem miasto planuje budowę parkingów w okolicy podejścia do wodospadu Kamieńczyka (w tych okolicach ma w przyszłości? stanąć wyciąg na górę Przedział leży on poza KPN) skąd na nartach można by było zjechać prosto pod wyciąg. Nie miałem zamiaru namawiać cię do ponownego odwiedzenia Szklarskiej ale pokazać, że nie wszystko jest czarno-białe.1 punkt
-
Tak się składa, że też miałem okazję pojeździć na BBR-ach. Jeździłem na nich w warunkach w miarę podobnych do tych, które pokazał na filmiku mysiauek (może było trochę równiej). Narty ciekawe, przyjemne, ale bez rewelacji. Można nimi jechać baaaardzo długim skrętem, jak i krótkim. Dlaczego pisze, ze bez rewelacji? A dlatego, że nie jest to ani gigantka, ani slalomka, a ja przyzwyczaiłem się do tego sztywnego podziału i oczekuję od narty konkretów. Ale wszystko zmienia się wraz z nastawieniem Lekka zmiana priorytetów i BBR-y wypadają już znacznie lepiej. Zjazd z trasy, chwila zabawy w puchu i w lesie = banan na twarzy. Potem można wrócić na trasę - tym razem już głównie łachy lodu podzielone kopnym śniegiem - narty jadą Myślę, że jest to bardzo ciekawa propozycja. Oczywiście nie zastąpi klasycznych salomek czy gigantek, ale może dać mnóstwo frajdy popołudniu Fajnie można się na niej pobawić. A jeśłi ktoś nie oczekuje konkretnych osiągów od narty, szuka czegoś, na czym mógłby jeździć cały dzień czerpiąc z tego mnóstwo przyjemności, to może rozważyć zakup BBR-ów zamiast all-mountain'ów czy allround'ów1 punkt
-
Krzysiek właśnie rusza w trasę powrotną do ojczyzny Jak tylko się dorwie do netu to mam nadzieję że napisze coś od Siebie1 punkt
-
Gdyby ktoś miał nam za złe to sorry, bo to trochę OFF TOPIC. Staram się pomóc Koledze.:angel: Na stronie DSS są przedstawione przykłady dwóch różnych karnetów. Jeden to Dolomiti Skipass, a drugi (inny) to My Dolomiti Superski Card. To nie są dwie strony tego samego karnetu. Nie musisz więc wpisywać numerów we wszystkich okienkach. Ty dysponujesz Dolomiti Skipass więc musisz wpisać tylko numer ze skipassa w to podwójne okienko, które jest zamieszczone wyżej. Czyli pierwsze trzy cyferki w pierwsze okienko i następnych pięć cyferek w to nieco większe obok. Natomiast zamieszczone trochę niżej największe okienko jest przeznaczone do wpisania ośmiu cyfr z My Dolomiti Superski Card. Ciebie więc nie interesuje. Klikasz "check" i gotowe. To powinno wystarczyć. Napisz czy się powiodło. Jeśli nie to spróbuje odszukać swoje stare karnety i sam to ponownie sprawdzę. Ale to chyba dopiero jutro. :laughing: Kurczę! To musi działać. Zawsze działało!1 punkt
-
Po wczorajszym przesiedzeniu dnia w domu zastanawiałem się tylko nad jednym - w niedzielę - albo SON, albo Korbielów. Rozum podpowiadał SON, serce mówiło - Korbielów. I tu i tu też małe akcje - w SON-ie za darmo, w Korbielowie - zawody. W końcu padło - Korbielów. Tym razem udało się być trochę wcześniej - 9:20 melduje się w sznurku do zaparkowania przy Strugach - czekamy aż zliczą auta czy znajdą jeszcze jakieś wolne miejsca - w końcu każą ruszać. W lusterku widzę, że 5 aut za mną zamykają parking taśmą - aut full! Podjeżdżam na jedne z ostatnich wolnych miejsc - od razu Pan - 5 zł się należy - małe zdziwko ale parking privat pod Kubicówką wiesz płać i ciesz się, że masz gdzie zaparkować. Narty w rękę i mała rozgrzewka pod wyciąg. Pogoda przepiękna - jedziemy w górę - dojeżdżamy do Szczawin i wita nas widok przepięknej kolejki do lewego orczyka - od razu myk na prawy i w górę. A na górze - jeszcze gorsza kolejka:tongue: . Po trasach widać, że na górze sypki śnieg a pod spodem twardo1 punkt
-
Zdjęcie to trochę za mało żeby Ci udowadniać że narciarsko nie istniejesz:stupid: :biggrin:1 punkt
-
1 punkt
-
Uściślijmy... Na stok idziemy głównie jeździć na nartach, a nie je strugać:stupid: O narty trzeba dbać na bieżąco, nie dopuszczać do stanu że krawędzie są okrągłe, tak dojechanych krawędzi nie da się wyprowadzić klęcząc na śniegu, czy w holu gondoli. Tak więc na stoku jak stwierdzimy że chyba się nam narty przytępiły to wyciągamy maszynkę i 2 min zdjęcie drutu i już:smile:. Ja w warunkach technicznego śniegu o twardości betonu na wyjazdach wielodniowych profilaktycznie robię taką kosmetykę codziennie. Jeśli chodzi o dolne krawędzie to są potrzebne dodatkowe narzędzia, czyli zaraz się okaże że trzeba zabrać na stok całą skrzynkę gratów:tongue:, czyli o robieniu w warunkach polowych dolnych krawędzi zapomnijmy:rolleyes::. No, nie...nie cudotwórcą nie jestem:stupid:1 punkt
-
1 punkt
-
Ha-na mnie zawsze takie historie działają jak wiadro zimnej wody (żeby nie czuć się zbyt pewnie). Może skoro jechał wolno (wg swoich kryteriów) to właśnie dlatego nie był zbyt skupiony na jeździe-bo to była dla niego taka bułka z masłem? I stąd ta kraksa?A może warto założyć wątek o wypadkach narciarskich-w jakich okolicznościach i dlaczego do nich doszło?Ku przestrodze i nauce? A może jest gdzieś taki wątek tylko ja go jeszcze nie znalazłam?1 punkt
-
No i właśnie mylisz się w tu swoim głębokim teoretyzowaniu:rolleyes:: Jestem świeżo po rozmowie telefonicznej z Krzyśkiem i opowiadał mi jak się to stało, jechał właśnie wolno w mokrym śniegu i po prostu przekręciło mu nogę, a wiązanie nie puściło, jeszcze przypuszcza że może by się tak nie stało, gdyby miał mocniej buty zapięte. Można dalej teoretyzować że przy większej prędkości zerwało by mu nartę i by się co najwyżej potłukł, ale to wszystko gdybanie, nie ma na to żadnych reguł, może to spotkać każdego, w równym stopniu młodego jak i starego narciarza. W poniedziałek będzie Krzysiu transportowany do Polski.1 punkt
-
Taka fajna relacja i takie niemiłe zakończenie...Oby nasze wyjazdy jak najrzadziej tak się kończyły...I jak tu nie jeździć wolno i asekuracyjnie,skoro nawet starym wyjadaczom przytrafiają się takie przygody?A dla założyciela wątku szczere życzenia jak najszybszego i pełnego powrotu do zdrowia!1 punkt
-
To bardzo przykra wiadomość. Ja również życzę jak najszybszego powrotu do pełnego zdrowia. Trzymaj się dzielnie Szparaa i nie pękaj. Dobrze będzie! Jest jeszcze wiele tras do przejechania.1 punkt
-
Szpara trzymaj się. Współczucia od kogoś kto miał podobnie. Ale żeby aż w 4 miejscach. Toś pojechał chłopaku. Wracaj do zdrowia. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
Współczucia i przede wszystkim szybkiego powrotu do zdrowia... i na śnieg życzę.1 punkt
-
Szparaa,życzę szybkiego powrotu do zdrowia i żebyś w już w przyszłym sezonie śmigał na całego! Serdecznie współczuję. :sorrow: Kurcze,poważna sprawa! :eek:1 punkt
-
: :eek: To bardzo nie fajna wiadomość. szpara TRZYMAJ SIĘ! Wracaj szybko do pełni zdrowia.1 punkt
-
Nie wiem czego moglby potrzebowac oprocz odpoczynku i spokoju, ale chetnie pomoge w razie czego jeszcze raz zyczenia szybkiego powrotu do zdrowia1 punkt
-
1 punkt
-
Proszę przekazać bratu pozdrowienia i życzenia szybkiego powrotu do zdrowia.1 punkt
-
:frown::ała ła ja też czekałem na dalsze relacje. POSKLEJANIA I ZDRÓWKA ŻYCZĘ.1 punkt
-
1 punkt
-
Wiem że w Mayrhofen na Penkenie, wiem że Krzysiu miał być tam dzisiaj pierwszy raz i stało się to podczas pierwszego porannego zjazdu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
czyzby zjazd na Devil's Run :eek: Fatalna sprawa :frown::, wiesz moze w ktorym i jak dlugo moze przydalyby mu sie odwiedziny, zycze szybkiego powrotu do zdrowia! pozdro1 punkt
-
Wyrazy współczucia. Wcale nie myślę, że jedną z przyczyn mogło być Twoje podpuszczanie.1 punkt
-
1 punkt
-
Witam.Byłem w Zawoi przez tydzień od soboty 4 stycznia z rodziną. Dużo nie jeździłm ale za to codziennie:) Przeważnie od godziny 9:00 do najdalej 11:00. Rano sztruks, stok przygotowany był dobrze, ludzi do godziny 10:00 malutko, pierwsze 2,3 zjazdy to na trasie pusto. Koło 10:00, 11:00 ludzi trochę przybywało ale bez kolejki do krzesła. Co do krzesła, to niestety wolne, albo chodzi na pół gwizdka, nie wiem! Ale wygodne i bardzo fajne widoki na trasę i Babią Górę. Ogólnie na stoku prawie codziennie się coś działo. W niedzielę były zawody o puchar Mosornego Gronia (może następnym razem wystartuję), w poniedziałek testy Fischera, w środę zamknięte testy Salomona. Niestety można było tylko pooglądać, ale sam w piątek zrobiłem sobie swoje testy próbując jazdy na kilku parach nart (fajnie mi się jeździło długim skrętem na jedynych gigantkach jakie mieli z Salomona). Parking darmowy, fajna knajpka przy dolnej stacji z ubikacją za darmo, przy parkingu po drugiej stronie karczma Zbójnicka, też polecam. Śnigu dużo, a jeszcze coś pewnie dosypie, pozdrawiam. Maciek1 punkt







