Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.01.2013 w Odpowiedzi
-
Zacznę od najważniejszych wiadomości1)karnet całodzienny obowiązuje na jazdę nocną.Niestety oświetlona sensowna trasa to tylko Deny1 -bez kanapy.Ale czy tylko? :)2) w Zdiarze jeżdżą bezpłatne BUSiki do Bachledowej.W piątek 17:45 z Katowic, na A4, Zakopianka...paaaada deszcz...śnieg?... sypie śnieg nic nie widać w Rdzawce.Pozdrowienia dla Pana z chyba fioletowej Toyoty Corolli SW : 20km/h na zwężeniu na górze w Rabce i dalej do pierwszej górki gdzie można wyprzedzać. Pogratulować! W Białce wszystko totalnie płynie...w Jurgowie biaaało. Granica i jesteśmy w królestwie zimy. Droga oczywiście totalnie biała. Po przejechaniu przez przełęcz droga zawiana a na zjeździe do Pension Vasko już mocno zawiana. 2:30 jesteśmy na miejscu. Oczywiście sypie śnieg :)Znajomi dojechali o 1:30 w sobotę, wyszdłem pomóc im zaparkować, mój samochód zasypany aż miło patrzeć!Rano... w sobotę pobudka ... jużo 10tej Śniadanko i już około 11.30 na Bachledowej. Sypie dalej i wieje potężnie. Ludzi... średnio dużo(?). A raczej mało jak na sobotę środek dnia. Deny1 puste.My pchamy się na górę i na stronę Jezerska. Wieje niemiłosiernie. Wiatr zwiewa z lasu śnieg na trasy, lub zwiewa śnieg z tras.Parę razy podrywa śnieg tak, że nic nie widać.Ale: trasy twarde i super przygotowane. 99% na pełnej szerokości.Największa kolejka: po drugiej stronie raczej pusto i na bieżąco pod kolejkę. TO samo pod wszystkimi wyrwijajkami, w tym najfajniejszym czyli do trasy Efka2.Jeździmy do zmroku. Potem szybka przekąska, kolejne piwo i na Deny1. 20 osób może było max. Wytrzymaliśmy dwie godziny na idealnie ubitym stoku. Ubitym z górną warstwą przewianą, ale bez twardego lodu. Natomiast krawędzie trzeba było mieć ostre. Nie wiem ile razy zjechałem tego dnia... ale wiem, że dawno tyle mi się nie trafiło. Kolacyjka, wino i spać.Niedziela:meldujemy się rano, pierwszy od wjazdu parking ...pusty. Stajemy prawie pod samymi kasami wzdłuż drogi. Karnet do 12stej.Warunki jeszcze lepsze, Długie momentu słońca. Nie wieje. Ideał. Ilość ludzi na trasach: Ludzi brak, kolejek brak. Wjeżdża się praktycznie od razu na wyciąg.Wracamy zmęczeni pod pensjonat i zaczynamy walkę: Podsumowanie: dwa dni jazdy na nartach w idealnych warunkach. Zero przetarć. Zero deszczu. Kolejki tylko w sobotę i to dość krótko w szczycie. Na pewno nie jest to najnowocześniejsza stacja. Krzesełka wolne. Ale przygotowanie stoku w tym roku -po raz kolejny odkąd tam jeżdżę- na 5.Powrót po kawce i herbatce u Państwa Bekeszów z Pension Vasko.W Jurgowie puuuustki na HawrańSki. W Białce jak zwykle. Dwie godziny do Krakowa a tam mokry śnieg ale widoki równie piękne. Kilka fotek w kolejnym poście12 punktów
-
11 punktów
-
Kilka zdjęć z otwarcia sezonu z dziś w ON Pilsko. Były otwarta trasa nr 5( przy końcu trasy kamienie wymieszane z grudkami lodu) i trasa z Kopca. Są to zdjęcia przed opadami popołudniowymi opadami śniegu, więc zapewne już jest lepiej. Armatki działały na buczynce i właśnie na tym słabym odcinku trasy 58 punktów
-
Veni, vidi, vici.Wyjazd z BB 8.40, na miejscu 9.40. Dojazd równo 53 km.Wejście na wyciąg 9.50. Ludzi na stoku może z 20-30 osóbPierwszy oczywiście nie byłem i trasa już trochę wyjeżdżona była czyli nierówna, ale wg mnie to była ona ledwo liźnięta przez ratrak. Wydaje mi się, że z powodu zbyt cienkiej pokrywy śniegu ratrakowy nie ryzykował jakiegoś głębokiego równania trasy, aby nie powyciągać kamieni. Kilka luźnych minerałów turlało się w górnej części stoku, ale nie był to żaden problem. Stok można porównać do Nowej Osady (może ciut mniej nachylony), ale najbardziej do Kiczery w Wiśle.Oprócz nart przeprowadziłem kilka rozmów na kanapie:1. Ze starszym panem z Węgierskiej Górki, który twierdził, że zna właścicieli i że trwają procedury prawne, aby Duży Rachowiec po uregulowaniu spraw własnościowych także uzbroić w nową kolej. Czy na przyszły sezon to zobaczymy.2. Z dzieciakami z pobliskiej szkoły (300m od stoku) w wieku 12-14 lat. Okazało się, że są na lekcji WF z nauczycielem i że na następnej lekcji maję test z chemii z gazów szlachetnych i że ich klasa ma 11 czy 13 dzieciaków :eek:3. Z młodym człowiekiem z kamerą GoPro, którą oprócz przyklejenia z boku kasku miał jeszcze sznurkiem zabezpieczoną bo kiedyś jak się glebnął to mu mocowanie odpadło od kasku (miał ślad z przodu kasku od kleju). Kamera ocalała.4. Z narciarzem z BB, którego ponownie przypadkowo spotkałem po wcześniejszym spotkaniu 3 tygodnie wcześniej na Cienkowie.O darmoszce dowiedział się z naszego forum. Wymieniliśmy się nr telefonów.Jak widać nie nudziłem się.Kilka obserwacji.Parking duży, ale nie mega duży więc jak ktoś w weekend późno przyjedzie to może nie znaleźć miejsca od strzału.Podjazd do parkingu krótki, ale stromy i kilka aut musiało zostać na mniejszym dolnym parkingu.Zbiornik na górze na prawdę duży z bulkającymi gejzerami. Gość z wyciągu mówił, ze wodę ciągną 2 km z potoku.Piękne armaty stojące w rządku i jak przyjdzie mróz to nastrzelają dużo, dużo śniegu.Oznaczenie dojazdu z drogi "S" - brak znaków. Pierwszy znak dopiero tuż przed parkingiem.Miejscowość Zwardoń po zjechaniu do "centrum" to jak na dzisiejsze czasy prawie skansen. Nie widziałem poza współczesnym pociągiem na stacji i nowej drogi dojazdowej (nie wspominam o wspaniałym terminalu granicznym) żadnych nowych inwestycji. Ale może to i dobrze ma swój klimat.Prawdopodobnie nowa stacja narciarska bardzo przyczyni się do rozwoju Zwardonia i tego mieszkańcom życzę. Zbiornik wodny a w tle Duży Rachowiec z łapaczami śniegu, ponoć bardzo go wywiewa ze stoku7 punktów
-
Nu i prijechał k damoj. Tak należałoby mówić po trzech dniach tam spędzonych. Na kanapie, żeby można było do kogoś po polsku pysk otworzyć to naprawdę potrzeba było dużo szczęścia. Porównałbym to do 11 listopadowych najazdów gości z Polski na Austryjackie lodowce. Co do zmian od czasu mojego pobytu tam kilka lat temu. Przybyły dwa wyciągi i trzy trasy no dobra wg planu ośrodka niech będzie, że 4. Dla początkujących idealna jest trasa pod nowym "Mercedesem" Pasieka expres -trasy 8 i 8a. Tyko tam dojechać w warunkach braku śniegu trasą nr 7 niemożliwe. A trasami 6 i 6a dla początkujących nie bardzo. Wspomniane trasy 6 i 6a bardzo ciekawie położone w lesie, nachylenie idealne, długość do kitu. Plusem jest krzesło je obsługujące idące w lesie osłonięte od wiatru. Z tras narciarskich to by było na tyle. Ogólnie i tak najlepsza w tym ośrodku jest trasa FIS. Warunki pogodowe i śniegowe. Deszcz ze śniegiem na przemian przez całe trzy dni. Pod nartą kasza, cukier mokre ciężkie i tępe. Jedynie pierwszego dnia czyli w czwartek jakoś to wszystko trzymało to się najeździłem chyba 9 godzin mi wyszło z przerwą na obiad. A ile było ludków..... Niby jakiegoś drastycznie długiego stania w kolejkach nie doświadczyłem. Ale jest jedno ale, przepustowość wyciągów jest tak duża, w stosunku do powierzchni stoków, że nawet przy niewielkich kolejkach tak na kilka minut na trasach jest masakra. Jak tu się dziwić jak taką trasę FIS, która ma w porywach no nie wiem 30-40 m szerokości obsługuje kanapa 4 os plus dwa orczyki: kotwica i talerzyk. Nie jest to przecież trasa jakoś szczególnie ostra. Jednak to co tam się dzieje.....brrrr. Zderzeń narciarzy jak się jedzie krzesłem w górę to kilka razy za każdym wjazdem się zdarzało. Najgorsze jest to, że często ofiarami były dzieci. Bardzo przykro na takie rzeczy patrzeć. Także wniosek jeden mi się nasunął zaraz po pierwszych godzinach. Mojego dziecka w do Białki na narty nie zabrałbym i tyle. I Wam też nie polecam. Chyba, że na jazdy wieczorne wtedy jest luz. Ceny. Karnety do tanich nie należą około 90 PLN za całodniowy -nie jest tanio. Knajpy nie są tak bardzo drogie. Porównując 6 PLN za duże jasne z pianką a 3,5 Eu w Alpach czy 17 PLN w Sopocie na molo za małe nie jest to jakaś wielka drożyzna. Ale nie na piwo się jeździ w góry tylko na narty, więc to żadna zaleta. Podsumowując: nie powiem, że sobie nie pojeździłem. Poćwiczyłem. Czasem fajne rzeczy i przejazdy się udawały. Po trzech dniach trochę w nogach czuć. Jednak, żeby tam tak z własnej i nieprzymuszonej woli to chyba niekoniecznie. A i jeszcze jedno Terma Bania: ja tam narciarzem wodnym nie jestem to może dlatego mi się niezbyt tam podobało i tyle. Jak ktoś lubi godzinami siedzieć w wodzie z bąblami. na plus, to że jest tam ciepła woda i ciepło w pomieszczeniach. Komfort cieplny jest ważny w takich miejscach. Dziękuję za wypowiedź. Pozdrawiam.6 punktów
-
4 punkty
-
nie ma sie co dziwic ludziom, forum to w wiekszosci zbieranina zapelncow, pasjonatow narciarstwa. ja staram sie postawic w roli kogos, kto ten sport uprawia rekreacyjnie - jako jeden z wielu - i rozumiem doskonale. Narty to tez zima, a przede wszystkim gory. od malego pamietam, jak jezdzilem na Pilsko, badz na przygraniczne osrodki na Slowacji. Te kupy sniegu po bokach, drzewa przy trasie do granicy ze Slowacja, a wlasciwie ich galezieuginajace sie pod ciezarem sniegu, tworzyly swoisty dach nad trasa. Na podworkach zaspy, sniegu po pas, dla mnie jako dziecka frajda, bo po nartach byly sanki, skocznie, zamki ze sniegu. i wg mnie sporo ludzi, glownie z wiekszych miast, miedzy innymi po to jezdzi na narty. by wyrwac sie z betonu i poczuc prawdziwa, bajkowa zime. narty to tez otoczka wokol nich, karkowka z grilla, grilowany oscypek, zgrzyt sniegu pod butami itp takze nie ma sie co dziwic, ze ludzie nie chca dreptac po blocie i jezdzic w brunatno-bialym sztucznym sniegu, zwilzanym przez deszcz. poza tym wiem po swoich znajomych - ciezko kogos nowego zachecic do sporotow zimowych. Kumple moi dopiero majac 20 pare lat dali sie przekonac, wczesniej mimo iz wiedzieli ze ja i inny kolega jezdzimy na nartach i desce, w polskie badz alpejskie gory, nie ciagnelo ich do tego. Dopiero jak sprobowali na gorce sosnowieckiej, to sie przekonali z drugiej strony - jest pewien paradoks. jeszcze 4-5 lat wstecz(moze nawet blizej) kazdy narzekal na tlok, kolejki, ze 1 minuta jazdy, 20 czekania. teraz jak jest luz na stokach, to tez nie dobrze moral z tego taki ze narciarzowi nie dogodzisz a wg mnie my, zapalency ( o ile nie jestesmy wlascicielami stokow, badz hotelarzami ) powinnismy sie z tego tylko cieszyc, bo komfort jazdy sie poprawia3 punkty
-
3 punkty
-
Właśnie wróciłem z Krynicy. Przez 4 dni ( byłem tam od czwartku) napotkałem mróz, snieg, deszcz, mzawkę, marznacy deszcz, wichury, mgłę, słońce! Z pogodą żle trafiłem! Najlepsze warunki były w czwartek i niedzielę. W piatek i sobotę była odwilż i deszcz we wszystkich odmianach. Te cztery dni spędziłem na Słotwinach z uwagi na upodobanie do tego miejsca mojej żony, która łagodnie mówiac, nie jest sprawną narciarką. Z resztą, gdybym nawet chciał zaliczyć Jaworzynę, nie miałoby to sensu- w piatek i sobotę nie chodziła gondola. Chyba z uwagi na zbyt silny wiatr. Na Słotwinach naśnieżone, widać było małe przetarcia. Jak się ochłodziło to i miejscami zrobiło się twardo i zlodowaciało. Ogólnie stok przygotowany słabo- jak na standard do jakiego mnie Słotwiny przyzwyczaiły. Dałbym 4-. Widocznie w takich warunkach pogodowych nie jest łatwo utrzymać stok na zadowalajacym mnie poziomie. Mimo wszystko wyjazd udany!3 punkty
-
wieje to mało powiedziane prawdziwa zamieć śnieżna ok80km/h wszystko stoji ale śnieg z tras zwiewa bo nie ratrakują na bieżąco przy xandu warunki idealne ale wyciąg stoi kolejny dzień w hotelu jutro nawet jak przestanie wiać zanim ruszą kolejki trasy muszą przejść kontrole lawinową jeśli będzie pomyślna to ruszą ok 12 chociaż szczeże w to wątpie sypać ma do czwartku a na piątek przewidują spadek temperatury do -50 stopni jakaś masakra co do hotelu to tak jak pisałm max 4 gwiazdki basen na zdjęciach wygląda o wiele bardziej okazale zaniedbane posadzki zczerniałe fugi itp sauna sucha w miare nowa porowa troche zmęczona siłownia wporządku jedzenie jak pisałem dobre ale trochę za mało urozmaicone trunki ok nie rozcięczane droga narciarnia ok 35 euro tydzień w żadnym razie nie kupować karnetow w polsce na miejscu ok 20 euro dzień a prawda jest taka że można pojezdzić za 3 euro dziennie bo na górze nikt nie kontroluje skipasów warto wykupic all bo piwo czy kawa 5 euro nie wspominając o mocniejszych drinkach serwis nart 30 euro straszną mam ochote napisać coś o trasach ale na razie nie mam takich możliwości bo to co przejechalem to 10% jednego ośrodka2 punkty
-
Na koniec ubiegłego sezonu takie cudo udało mi się wyrwać nowe w sklepie za 900 PLN. Membrana 20000 i tam różne cuda wianki. Kolor żarówiasty seledyn w stronę żółtego. Na pierwsze wrażenie rzuciła mi się niewielka waga kurtki w porównaniu z moją poprzednią. Kolejny pozytyw po pierwszych nartach na Tux nie przewiewa i ciepła i oczywiście bardzo oddychająca. Bardzo dopasowany i wygodny krój dla osoby powiedzmy delikatnie bez nadwagi. Już wtedy byłem z niej bardzo zadowolony. Teraz jak jeździłem trzy godziny w deszczu to jestem po prostu zachwycony. Lała się woda z góry, mokre oparcie i siedzisko normalnie potop. Woda na kurtce tak się zachowywała jak na patelni teflonowej, drobne kropelki w ogóle nie przywierały do materiału tylko spływały z niego. A ja byłem suchutki. Rewelacja, polecam, pozdrawiam. PS: dziś można dostać za ok 1500 PLN. Model lekko zmodyfikowany.2 punkty
-
Jakby kogoś to interesowało jak wyglądają warunki teraz to jest masakra absolutna. Wiedzieliśmy, że Chopok to żaden raj, więc jechaliśmy bez nastawienia. Wiedzieliśmy też, że to jedyne miejsce blisko PL ze śniegiem (mało ale jest). To, co tam się dzieje to jest kongo. Parkingi malutkie. Ludzi tysiące. Złe oznakowania zapełnienia parkingów- podają na wjeździe do Doliny Demanovskiej, że zapchane a potem nagle okazuje się, że masa wolnych miejsc a my w krzakach zaparkowaliśmy i szliśmy na piechotę w butach narciarskich kawał drogi, żeby zobaczyć pełno wolnych miejsc na parkingu (dot. oczywiście jazdy nocnej na trasie 13 przy parkingu P2). Chopok nie jest przygotowany na taką liczbę narciarzy. Za dnia masakra. Cudem znaleźliśmy wolne miejsce- korki, ludzie samochody na poboczu zostawiali i na piechotę po lodzie (nikt o to nie dbał) zasuwali do kas. Przewracali się, górami szli, żeby nie po lodzie. Gościu się rympsnął przy kasie i łeb rozbił. Masakra, naprawdę. A liczą sobie. Naprawdę wolę wsiąść w auto i jechać te kilkanaście godzin, ale do Austrii czy Francji. Gościu, totalnie nie umiejący jeździć wjechał we mnie, rozwalił mnie i zwiał. Nagrane kamerą mamy- jechał se na pałę i we mnie prosto. Pojechaliśmy do pracowników (zgodnie z regulaminem wypisanym na ich stronie, że trzeba dane zebrać itd.) a oni nic, że nie wiedzą co trzeba zrobić. W końcu policję wezwaliśmy (miałam kask, ale walnęłam głową w ziemię więc różnie mogło być potem). Nieprzygotowane trasy- otwarte. Ludzie jadą i bach o kamień. Nie przesadzam. My patrzyliśmy na to wszystko i stwierdziłam, że Słowacy to tacy Polako-Turkowie haha. Bałagan, te niedziałające znaki parkingowem, tłumy i cenowo tak sobie. Najlepsze było schodzenie z Zachradky po schodach. Gdy wybiła 15:30 pielgrzymka setek osób szła pierw po schodach (tak, schody hahaah) w butach, z nartami a potem po lodzie i po ulicy do aut w krzakach. Stało się i liczyło ile ludzi leży. Nikt o to nie zadbał. Tatralandia była najlepsza z tego wszystkiego. Przereklamowane chachłactwo. Chcemy przygotować relację na YT i uwierzcie mi, że to brzmi jakbyśmy przesadzali, że nie wiadomo czego oczekujemy- nie, to naprawdę było nienormalne wszystko. Nie ma śniegu? Trudno, ale jak można otwierać trasę, na której jest pełno gołych kamieni i po prostu ziemi? Jop, tak jak wyżej napisano- alpejsko? Nie widziałam reklamy, ale ludzie, nie dajcie się oszukać. To nie ma nic wspólnego z Alpami. NIC, choć ceny powiem niezłe jak na takie "nic". Pojechać kolejny raz na Słowację mogę w góry, pochodzić, tak jak rok temu. Na narty jednak wracam w Alpy. Byliśmy 27.12-1.01.132 punkty
-
Moda na narty powoli mija a i pogoda kapryśna. Na przykładzie mojej rodziny. Siostra i szwagier oprawiający narciarstwo, typowo rekreacyjnie tzn. 6-8 wyjazdów w sezonie czekają na prawdziwa zimę z pokrywą naturalnego śniegu około 30 cm.Dzisiaj przekonywałem ich do wyjazdu i zachwalałem stoki pokryte śniegiem wytworzonym sztucznie. Przykład na odwrót od narciarstwa to moje córki ,którym wystarczy jeden lub dwa wyjazdy w sezonie . Są dorosłe i pracują to stać by je było na znacznie więcej wyjazdów. Wolą wyjazdy w lecie do ciepłych krajów a wśród znajomych nie mają narciarzy.Nic nie mogę poradzić . Taka ich wola.Następny przykład to szwagier i dwóch młodych narciarzy dziesięciolatków ,którzy też potrzebują grubej warstwy naturalnego śniegu, słonecznej pogody i temperatury minus 2 do minus 5. Przy innych warunkach nie chcą jeździć . W ostatnich czterech sezonach udało im się po 3-4 razy na narty wybrać.Podobnie jest z dorosłymi: dwoma siostrzeńcami i siostrzenicą ,którzy to na nartach średnio w sezonie śmigają ze 2 razy.Imprezy,koncerty letnie wyjazdy ,jazda na rowerze te zajęcia i zainteresowania wygrywają z nartami. Co ja mogę: Jeżdżę od trzech sezonów 12-14 razy na narty w sezonie co w mojej rodzinie jest oszałamiająca ilością i uważa mnie się za fanatyka narciarstwa ,któremu na starość kompletnie odbiło.Pozdrawiam rzeczywistych fanatyków i narciarzy rekreacyjnych,do których to ja się zaliczyam:smile:2 punkty
-
COS SkrzyczneSkrzyczne dzisiaj. Na fisie do szafy warunki całkiem całkiem śnieg twardy jak beton przez to bardzo szybki tylko ta mgła Potem już trochę gorzej przejazd na czerwoną trasę a tam sporo drobnych minerałów. Sporo Rosjan specjalnie dla nich COS włączył chłodzenie krzesełek na kolei linowej aby czuli się jak na Syberii :biggrin: Od połowy góry w dół warunków śniegowych brak. Koło południa zaczął padać śnieg więc warunki trochę się poprawią spadło ok 10 cm puchu i sypie nadal :2 punkty
-
Ja też myślę, że do szkolenia Nowa Osada będzie lepsza. Tym bardziej, że to środek tygodnia i tłumów raczej nie będzie. Nie wybieraj się tylko w środę, może być problem z dojazdem ze względu na skoki w Malince:)1 punkt
-
Jeździłem tam w końcówce lat 70-tych i początkowych 80-tych ubiegłego wieku. Miałem "metę" wtedy w ówczesnym DW SKALANKA. A na narty to dymało się z buta na stok o nazwie SKALANKA. Tam był taki ciekawy wyciąg. Był to rodzaj wyciągu talerzykowego ale zaczep miał jak ówczesne "wyrwirączki". Facet z obsługi każdy taki zaczep odpinał z liny wyciągowej na górnym peronie i przewieszał na inną linkę "wyszpanowaną" pomiędzy górną i dolną stacją.Po tej lince siłą grawitacji każdy talerzyk z zaczepem powracał na niej z impetem do dolnego peronu. Przy odrobinie nieuwagi podczas podchodzenia na miejsce startu można było zarobić w pałę co równałoby się ze śmiercią.:eek: Nigdy nie słyszałem żeby ktoś zarobił w pałę. Ale kilka razy byłem świadkiem kiedy tylko centymetry brakowały aby stała się tragedia. Sam byłem tej jesieni na wycieczce sentymentalnej po Zwardoniu. I,....nie zgubiłem się.:stupid: Nic,ale to nic się nie zmieniło. A jazdy na Małym Rachowcu nigdy nie lubiłem.Bo to stok z trawersem. Ale w ramach podróży sentymentalnych wybiorę się kiedyś sprawdzić jak zniwelowali ten trawers. Najchętniej żeby to już z Dużym Rachowcem było połączone.:smile:1 punkt
-
Z dwojga złego:biggrin: wybierz Nową Osadę, stok szerszy łagodniejszy, jak do szkolenia bardziej przyjazny.1 punkt
-
Wyczuwam silne emocje w Twojej wypowiedzi, no i najwyraźniej źle trafiliście. No i przede wszystkim nie ma się co wybierać jeśli podają że jest 35cm śniegu, bo wiadomo że to za mało. Jak mówią na dolnych parkingach że nie ma miejsca na górze - jechać do góry.. zawsze można się wrócić. Gdy jest dużo śniegu, jest się odpowiednio wcześnie rano, można zaparkować przy samym stoku i pojeździć wyśmienicie. Dla mnie jest to najciekawszy ośrodek w promieniu 200km od Bielska. Niestety cenowo nie przemawia nic za tym by do niego uczęszczać, gdyż dokładając 4-5h jazdy samochodem, można za tą samą cenę pojeździć w alpach.. ale wiadomo, wtedy dochodzą noclegi, jedzenie itp.1 punkt
-
Janek, ja pamiętam jak mieszkając w akademikach na Ligocie-Zadolu w Katowicach i mając pod nosem dworzec PKP w Piotrowicach próbowałem moich kolegów wyciągnąć na wyjazd do Szczyrku (PKP do Bielska, a potem PKS do Szczyrku) - matko, po kilkunastu próbach udało mi się wyciągnąć jednego kumpla. Generalnie pamiętam, że jak o 5.00 rano z nartami zasuwałem z akademika na dworzec PKP to wzbudzałem niemałą sensacje u kolegów wracających z imprez właśnie , a jeszcze większą u portierki :biggrin: Już wtedy moi koledzy traktowali te wypady narciarskie jako przejaw przedawkowania czegoś, no bo "normalny" człowiek nie wstaje tak w środku nocy, jedzie PKP, by na mrozie pozjeżdżać z jakiejś górki !! A było to lat temu ponad 15. Jest grupa ludzi, która potrafi niezmiennie od lat wstać wcześnie, poświęcić inne zajęcia, sprytnie urwać się z roboty, bo pośmigać - cieszę się , że do tej grupy zaliczam i oby jak najdłużej. Z obserwacji mojego otoczenia nie mogę się jednak zgodzić, że coraz mniej osób jeździ - namówiłem wielu swoich znajomych do spróbowania przygody z nartowaniem a moim sprzymierzeńcem były moje i ich dzieciaki, które pokazały dotychczas "niejeżdżącym" rodzicom, że to fajna zabawa. Teraz planujemy wspólne wyjazdy i liczymy na fajną zabawę - a modę lub jej brak mamy gdzieś :biggrin:1 punkt
-
Ciąg dalszy bo przypadkowo zatwierdziłem odpowiedź. W cenie pobytu mieliśmy karnet 3+3 (Aprica + Ponte di Legno z Tonale). Byłem z rodziną, a umiejętności moich najbliższych pozostawiają jeszcze dużo do życzenia, żona można powiedzieć zaczynała przygodę z nartami a syn jak chce to jeździ fajnie, ale najczęściej się tylko wozi... Tak więc Aprica okazała się jak najbardziej dobrym miejscem dla nich, ale PdL z Tonale ich nie zachwyciło. Może powodem tego było to, że trafiliśmy na turnus w którym dopadało mnóstwo śniegu i przez pierwsze 2-3 dni Włosi nie byli w stanie doprowadzić stoków do użytku i część tras z tego powodu była zamknięta, było prawie metr świeżego śniegu. Z tego też powodu byliśmy zmuszeni nadłożyć sporo kilometrów przez objazd bo wjazd od strony Dimaro do Tonale był zamknięty i byliśmy zmuszeni wracać do autostrady i objeżdżać przez Briesce było to jakieś dodatkowe 300-350km (najdłuższy objazd w moim życiu), do hotelu dotarliśmy dopiero ok. 24.00, a mogliśmy być na 17.00. Za drugim razem byłem sam ze starszym synem, żona została z naszym 4 miesięcznym maluchem. Wyboru dokonał młody i sam chciał tam jechać. Hotel ten sam (nazywa się Arish), ale skipass już płatny i w rozsądnej cenie tyko obejmował samą Apricę. Do PdLegno-Tonale jest jakieś 40 km dojazdu i z tego powodu nie napinaliśmy się na dokupienie suplementu, nie chciało mi się jeździć samochodem skoro piechotką mogłem iść na stok. Mój młody przez pierwsze dwa dni katował Panoramicę od samej góry do dołu, a ja mu towarzyszyłem... Po rozjeżdżeniu się zaliczyliśmy większość otwartych czerwonych tras. Piszę otwartych bo tym razem trafiliśmy na małe opady śniegu i sporo "kryształów" wystawało ze śniegu i na jednym z dolnych zjazdów potargałem zdrowo ślizgi w moich nowych Progresorach. Fajnie było na górze, ale dół pozostawiał dużo do życzenia. Sam ośrodek to jakieś 70 km tras narciarskich, jest wszystko i dla początkujących i dobrze jeżdżących. Można pojeździć... W mojej ocenie fajne miejsce na wypad rodzinny, na samym dole sporo oślich łączek z orczykami. To co zwróciło moją uwagę to sporo tam narciarzy zza naszej południowej granicy - czeski byli zdecydowanie po włoskim najpopularniejszym używanym językiem. Pozdrawiam Zbyszek Jak masz jakieś inne pytania to pisz na prv.1 punkt
-
W cieniu Łysicy Kolejny narciarski dzień zaplanowany w miejscowości Krajno Zagórze, na stoku: Sabat Krajno: http://www.sabatkrajno.pl/ Jest to najdłuższa i najbardziej płaska Górka do szusowania w świętokrzyskim. Wybór z tego względu, że dzisiejsze narty odbywały się z osobą, która po raz pierwszy debiutowała na Stoku. Długość trasy to ok 1000m. Temperatura w czasie drogi autem +2. Pierwsze, widoczne zmiany - to parking w Ośrodku zrobiony z kostki. Do tej pory, niestety, szczególnie w cieplejsze dni człowiek parkował w błocie i w błocie zakładał buty. Imponująca karczma przy stoku: W Sabacie, rozrywką w sezonie letnim jest Park Linowy, oraz Park Miniatur, pojawiły się nowsze ratraki... Pierwszy rzut oka na trasę: I do kasy: Infrastruktura narciarska, to dwa wyciągi talerzykowe. Ponieważ w dniu dzisiejszym była niewielka ilość narciarzy działał tylko jeden: Powierzchnia podobna do tej w Bałtowie. Jest twardo, śniegu odpowiednia ilość. Zmrożone podłoże spowodowało, że można było nabrać przyzwoitej prędkości w czasie jazdy: Widok na najwyższy Szczyt Gór Świętokrzyskich: Łysicę: Najstromszy fragment trasy: Dół jest całkiem płaski: W Ośrodku znajduje się "ośla łączka" z wyciągiem taśmowym. To właśnie z jej powodu znaleźliśmy się w tym miejscu dzisiaj (w tle Watykan i sławna paryska Wieża): Godzina z instruktorem kosztuje tu 70zł. Wjazd wyciągiem talerzykowym 3zł. Są karnety godzinne, na 1 godzinę 20zł, 2 godziny 35zł, 3 godziny 45zł. Taśma wjazd 1,5zł. Po zakupieniu 10 przejazdów + 2 gratis. Najbardziej przykuwająca uwagę w tym miejscu jest z całą pewnością Miniatura WTC: Po bardzo miłym popołudniu - podróż do domu. Podsumowując - doskonałe miejsce dla dzieci, doskonałe miejsce do nauki narciarstwa. Doświadczeni - będą się tu nudzić. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Wszyscy czekają na opinie kogoś kto był na miejscu więc z przyjemnością się podzielę . Więc byłem w terminie 27.12.12 - 03.01.13 oczywiście oferta Itaki , hotel Xanadu Snow White . Jeżeli chodzi o hotel to rewelacja . Hotel jest nowy na wysokości prawie 2100m , jedzenie rewelacja (bufet szwedzki śniadanie,obiad,kolacja ) wszystko bardzo smaczne i bardzo duży wybór . Dodatkowo od godziny 17.00-18.00 w lobby był tak zwany TEA TIME czyli herbata , kawa i ciasteczka oczywiście za darmo . Codziennie podczas kolacji była muzyka na żywo . Basen bardzo przyjemny z ciepłą wodą . Rewelacyjnie rozwiązanie dla narciarzy , wychodzimy z pokoju , przechodzimy przez recepcje i wchodzimy do przebieralni narciarskiej gdzie mamy szafki na sprzęt , ubieramy buty , bierzemy narty i wychodzimy bezpośrednio na stok . Wyciąg hotelowy czynny od 8-20 . Trasy mają naśnieżanie więc były najlepiej przygotowane w całym regionie (tu było śniegu pod dostatkiem ) .Czynne dwie trasy czarne , jedna czerwona i jedna niebieska . Nieczynna była tylko jedna czerwona przecinka o długości około 800 m . Ogólnie było luzno . Przez dwa dni w godzinach szczytu była kolejka na 4 min stania , to dlatego , że tylko tu były normalne warunki . Trasy dobrze przygotowane ale przez 3 noce włączali naśnieżanie no i na rano już się nikomu nie chciało rozepchnąć kup śniegu ratrakiem . Ogólnie w hotelu po angielsku da się porozumieć ale poza hotelem np. gdzieś na wyciągu to tylko na migi . Przejdzmy do ośrodka Palandoken . Sobota - wszyscy mówią , że ośrodek nie chodzi . Wybraliśmy się więc to sprawdzić . Okazało się , że chodziła gondola do stacji pośredniej oraz jeden wyciag krzesełkowy . Ale warunki ?? coż , 5 zjazdow bez patrzenia pod narty i nadają się do kosza . Praktycznie na trasach 1-2 cm śniegu , kamienie , ziemia , miejscami gdzie im nawiało śniegu dało się przejechać 100 m na luzie . Byliśmy tam około godziny 15.30 i zobaczyliśmy parodie a mianowicie Turcy zapinają armatkę do ratraka i wyciągają 200 m wyżej . Kierowca wsiada do ratraka , zaczyna jechać a z tyłu armatkę pcha dodatkowo 6 Turków , następnie jeden odpina armatkę a pozostałych 6 się przygląda . Załamani warunkami wracamy do hotelu i liczymy na opady śniegu zapowiadane na niedziele . Opady rzeczywiście były ale spadł ledwie 1 cm na wysokości hotelu . W wyższych partach widocznie coś te opady pomogły bo w poniedziałek dostaliśmy informacje o otwarciu nowych tras , najbardziej ucieszyło nas otwarcie czarnej 1 o długości około 8 km . W poniedziałek byliśmy na wycieczce w górach Kaukazu , ośrodek narciarski Sarikamis . Zdecydowaliśmy się bo podobno były rewelacyjne warunki i dużo śniegu . To prawda , wszędzie około 50 cm śniegu , na trasach brak naśnieżania więc tylko to co napadało ale żadnych przetarć , trasy przygotowane profesjonalnie , temperatura około -4 i cały dzień słońce . W ośrodku około 30 km tras ale drzewa rosły bardzo rzadko więc można były jezdzić wszędzie poza trasami , była jedna specjalna trasa nie ratrakowana . Świetne widoki . Z hotelu podróż trwała 2 godziny . Ogólnie wszystko rewelacja . Poniedziałek - czas na Palandoken . 9,30 wyjezdzamy skibusem z hotelu . Kupujemy bilety jeden wjazd gondolą czyli 5tl ( 10 zł ) . Bilety mają jeszcze takie papierowe które trzeba włożyć do czytnika . Tylko dwa rodzaje : jeden wjazd lub cały dzień w cenie około 80 zł . Dobra rada dla wszystkich tam przebywających (sami tak robiliśmy) , kupujemy jeden wjazd który sprawdzają przy gondoli . Wyżej już nikt nie sprawdza a czytniki nie działają , czyli to najtańszy ośrodek bo można jezdzić cały dzień za 10 zł . Wjeżdzamy na szczyt 3140 m , widoki boskie , pogoda plaża-żadnej chmurki , kierujemy się więc na czerwoną nartostradę która dojedziemy do trasy na której działa orczyk . Trasa łagodna , nad przepaściami , wąska ale widoki rewelacja . Dojezdzamy do orczyka przy którym jest otwarta trasa czerwona o długości około 800 m , super przygotowana i szeroka . Tam spędzamy godzinę i jedziemy dalej w dół 8 km niebieską trasą widokową . Dojezdzamy do 2-os. krzesełka i wjezdzamy na wysokość połstacji gondoli , zjezdżamy pod dolną stację 2- os. krzesła na szczyt . Jest ono bardzo długie , jechaliśmy nim 14 min . Jedziemy czarną jedynką , trasa piękna , długa ( 8 km ) i ostra ale tutaj dużo śniegu , niema najmniejszego kamyczka . Jezdziliśmy tam jeszcze 2 godziny po czym wróciliśmy do hotelu bardzo zadowoleni . W środę mieliśmy jechać do Konakli ale we wtorek wieczorem dostaliśmy wiadomość , że jedyna niebieska trasa którą rano otwarli już jest nie przejezdna . Pozostałe dni spędziliśmy na Paladoken i Xanadu . Pogodę mieliśmy super , 6 dni samego słońca , i w ciągu dnia lekki mróz . Ogólnie wszystkim polecam pod warunkiem , że jest dużo śniegu . Gdyby ktoś miał jakieś pytania , chętnie odpowiem . Chciałbym zamieścić zdjęcia , może redakcja by jakoś pomogła ??? Zrobiłem też film przy pomocy kamery go pro który niebawem wrzucę na Youtube . Jak się pojawi napiszę link .1 punkt
-
Dzisiaj rano naprawdę dobre warunki na Telegrafie(sam byłem zaskoczony).Z racji,że zaczynamy o 0700 pierwsze wjazdy jeszcze przy sztucznym świetle.Połowa stoku przeratrakowana,połowa szkliła się w świetle lamp od lodu.Tam gdzie przeszedł ratrak zrobiło się miękko,więc giganta stawiamy na lodowej powłoce.Dzięki temu przez dwie godziny jeździmy w dobrych warunkach(przy dwóch bramkach zrobiło się miękko i drobne wyrwy,ale generalnie twardo i szybko aż do 0900).Jedyny minus to trochę szwankujący pomiar czasu.1 punkt
-
Zdecydowanie polecam gasthoff Almstube.Położenie idealne(na stoku),bardzo fajna atmosfera i miła obsługa.1 punkt
-
Proponuje obrońcom Pilska postąpić tak jak Burmistrz Szklarskiej Poręby przy wydawaniu decyzji na budowę nowego wyciągu, który zarządzał od organizacji „ekologicznych” (miedzy innymi Pracownia) będących stronami w procesie wydawania decyzji środowiskowych pełnej dokumentacji księgowej z kilku lat (co jest zgodne z ustawą). Dokumentacje przebadali biegli z urzędu i stwierdzili wiele naruszeń prawa podpadające pod zarzuty prokuratorskie. Pracownie wysłała pisma do Urzędu Miasta informujące, że wycofują się z procesu wydawania decyzji. Już w czasie budowy pracownia próbowała blokować ale sąd odrzucił jej wniosek o wstrzymanie budowy. Burmistrz Korbielowa powinien skontaktować się z Burmistrzem Szklarskiej Poręby jak zablokować „ekologów”.1 punkt
-
1 punkt
-
W Alpach nie byłem nigdy (JESZCZE ! ) wiec nie będę się wypowiadał.Opiszę natomiast moją ostatnią wyprawę na narty.Zakwaterowałem się w Białce i codziennie dojeżdżałem na Słowację, no może poza jednym dniem spędzonym na Kotelnicy. Chciałem zobaczyć nowe krzesło no i jazda do 22. Kotelnica jest ma na prawdę dobre oświetlenie. Trasy były dobrze przygotowane i nie zastałem też dzikiego tłumu jakiego się spodziewałem (pewnie przez te -20C), ale odstać swoje trzeba było i tak.Trasa przy nowym krześle BARDZO płaska, idealna do nauki, można całą pokonać na krechę ;P Minus za niedziałające ogrzewanie krzesła, niby awaria ale słyszałem że oszczędzają na tym!W końcu Słowacja... Tatrzańska Łomnica, Pierwsze wrażenie bardzo pozytywne. Jedno krzesło (6-os) obsługuje pierwszy odcinek (niebieską trasę). Bardzo wygodne no i to ciepełko wiecie gdzie Czas stania w kolejce 5-10 minJeżeli chcemy się dostać na Strbskie Pleso musimy skorzystać z gondoli (4-os), ta już faktycznie odstaje od dzisiejszych reali. Czas oczekiwania w kolejce 15-20 min.W końcu się udało wjechałem na 1750m, na Łomnickie Siodło tylko popatrzyłem z przerażeniem. Pogoda idealna, nawet jednej chmury na niebie. Widok zdecydowanie wart 26E. Trasa miejscami wąska ale przyjemnie się zjeżdżało no i widoki, widoki, widoki. Około 13.00 trasa była już tak zryta że połowa osób się przewracała. Zastanowiły mnie siatki ochronne, a właściwie ich brak. Były takie miejsca gdzie nie chciał bym wypaść z trasy.Na sam koniec zostawiłem sobie niebieskie krzesło (8-os) obsługuje ono nową trasę czerwoną 1000m FIS, kolejek zero przez cały dzień, nie czekałem nawet minuty.Ogólnie krzesła bardzo nowoczesne i szybkie, podstarzała gondola i Łomnickie Siodło. W sezonie 2012/2013 mają zainstalować nową gondolę obsługującą Strbskie Pleso, wtedy na pewno ośrodek nadąży za swoją reklamą. Jak dla mnie już teraz zrobił duże wrażenie. Co do wypasionych fur na parkingu to fakt, ale sporo należało też do naszych rodaków :)Kolejny dzień SkiBachledova. Tutaj na pewno cena 17E - wychodzi taniej niż w Polskich ośrodkach no i jest jazda nocna, niestety za dopłatą +10E. Ośrodek nie jest tak wysoko położony jak TŁ ale ma za to sporo różnorodnych tras. Trasy są położone w lesie z widokiem na Wysokie Tatry. Mamy tutaj wszystkie kolory od zielonego po czarny. Dużą atrakcją jest też możliwość pojeżdżenia po za trasami. Są kawałki otwartego terenu ze świeżym puchem jak i też możemy spróbować swoich sił w lasku między drzewami. Orczyków nie próbowałem co do krzeseł to są one dość stare i wolne, zwłaszcza to 3-os. Co do kolejek to przy 3-os 1min max a przy 4-os 3-4min max. Po ilości samochodów na parkingu spodziewałem się tłoku, ale ku mojemu zaskoczeniu nie odczułem tego, na trasach też było luźno. Tłumaczę to tym że ośrodek jest dość duży przez co ludzie mają gdzie się rozjechać w przeciwieństwie do TŁ.Dorzucam parę zdjęć z Łomnicy1 punkt
-
Zebrałem kilka zdjęć z kamer internetowych w ośrodkach alpejskich. Wygląda to mało ciekawie. Zobaczcie sami1 punkt







