Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MajorSki

    MajorSki

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      831


  3. spi630

    spi630

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      317


  4. janek57

    janek57

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      1 699


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.12.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. W takim razie obiecane fotki z soboty 14.12.2013r Na 2 zdjęciu od lewej: Ja, Maciek, Tomek Pozdro
    15 punktów
  2. Wierchomla Ponieważ nigdy w życiu nie byłem w Wierchomli, to śladem oficjalnego początku sezonu postanowiłem odwiedzić to miejsce. Pół godzinna jazda autem, to również wytchnienie dla nóg. Podróż się przedłuża - nawigacja podprowadza nas nie do tej doliny co trzeba...a tu mimo, że na jednej z wypożyczalni widzę kilka znajomych Skionlinowych log, to krzesło niestety nie działa :frown:: Jak to? Myślałem, że znak naszego narciarskiego portalu jest wszechmocny :wink: Jesteśmy na miejscu. Tu parking jest tańszy niż w Krynicy - 7zł. Podchodzimy do kasy, i tu też promocja. Karnet 3 godzinny kosztuje 25zł. Kaucja to samo, co we wcześniej odwiedzonym ośrodku: 15zł. Pierwszy rzut oka na stok. Śniegu jakby więcej, narciarzy niewielu. Temperatura jaka jest wskazywana na stacji dolnej: 0 stopni. Krzesełko czteroosobowe jest tu bardzo wolne, dolny fragment trasy jest już rozjeżdżony. Widoczność podobna do tej na Jaworzynie, śniegu naturalnego poza trasami jakby mniej. W karczmie na stoku - pustki: Armaty na pozostałych, nieczynnych trasach pracują całą parą. Jak to jest możliwe skoro temperatura nie wskazywała na dole mrozu? Gdyby pogoda była ładna, widoki z tego szczytu byłyby przepiękne: Jak dobrze pójdzie to za kilka dni powinny w ośrodku być uruchomione wszystkie trasy: Na szczycie okolicznościowa fotka ekipy: ...i jazda. Trasa w przeważającej części jest płaska. Po środku ma delikatny "próg" i w końcówce również. Jest raczej wąsko i nierówno. Nie czuję się komfortowo ze swoją sprawnością tutaj. Tym bardziej, że sporo świeżego śniegu z armatek, który wyraźnie przytrzymuje narty. Jeżdżę ostrożnie, dosyć szybko zjeżdżając. Minus - wolne krzesełko... ...jakoś dziwnie mi się tu jeździ, mało ciekawie. Może gdyby otwarte były pozostałe trasy, byłoby ciekawiej? Z całą pewnością. Czas minął nieubłaganie szybko. Do domu spory kawałek jazdy autem. Ostatni zjazd: ...i po godzinie 16 odjazd. Podsumowując: - najważniejsze, z nogą po solidnej rozgrzewce nie jest tak źle. Może jakoś dam radę do końca sezonu podtrzymując dalsze ćwiczenia i wspomaganie farmakologiczne? - stabilizatory - to pożyteczne wynalazki. - bardzo miłe zaskoczenie dobrymi warunkami na stokach. - balansowanie na krawędzi ryzyka, tym razem nie poskutkowało niczym złym. Co dalej? Trening. Przemyślany i raczej łagodne wchodzenie w sezon narciarski 2013/2014. pozdrawiam marboru
    8 punktów
  3. Dzięki Panowie Od siebie dodam że zdjęcia udało się zrobić dzięki: 1. odpowiedniej godzinie (złotej godzinie bo 2 ostatnie zdjęcia są ok 10godz. reszta ok 15:30-16 i widać różnice!) 2. sporemu wysiłkowi ( nie każdemu chce się drałować spod wyciągu na szczyt szczególnie że na nogach miałem ok 12kg (+oczywiście X kg na plecach ) co przy mojej obecnej wadze 58kg jest sporo musze zmienić buty i wiązania na Dynafita 3. sporym akrobacją na koniec ponieważ zjezdzaliśmy ok 16:30 Tomek i Maciek pojechali trasą i trafili akurat na ratrak -szczęściarze! ja skusiłem się na trasę 5a wydawała się idealna do offpiste na sam koniec... niestety godzina 16:30 to jakieś 1,5h trasy w cieniu... przy ujemnej temperaturze trafiłem na szreń łamliwą... i to w wersji bez śniegu pod skorupą po prostu szreń a pod spodem pustka i trawa... niestety to moja pierwsza przygoda z takim śniegiem na takim nachyleniu.... skończyło się ok 5-6 glebami w wersji na supermena oraz kilka fikołków . Niestety ani jazda normalna ani jazda na tyłach ani nawet powolne obsuwanie się bokiem nie pomagało i za każdym razem zapadałem się pod szreń wpadając w pustkę ok 20-40cm zaliczając efektowną glebę . Końcowe stromsze 30-40m trasy 5a (zanim łączy się z 5) zrobiłem z nartami w ręku - dupozjazdem ponieważ nie dałem rady nawet schodzić (zapadałem się znowu pod łamiącą się skorupą pod kolana... a czym stromiej tym grawitacja robi swoje nabiera się prędkości aż wkońcu gleba za to dupozjazd dało się zrobić na sladzie po skuterze. Więc podsumowywując warto się pomęczyć dla takich chwil (na miejscu) oraz tych fotek (chwil uchwyconych aparatem) czasami wystarczy kilka kroków wyżej czasami kilkaset ale wysiłek jest warty poswiecenia bo wrażenia bezcenne . Tomek i Maciek trochę byli oporni aby się wybrać z buta (ja na fokach)... ale udało się ich namówić chociaż po drodze Maciek miał chwile słabości (stan przedzawałowy ) to na miejscu myślę że każdy z nas powiedział "naprawdę warto!". Pozdrawiam
    5 punktów
  4. Jeszcze krótkie video z wczorajszej Jaworzyny. W roli głównej, Pani w brązowym wdzianku :happy: [video=youtube;6RbDaQcuAZo] Filmik nagrany przez kolegę Expata. Dzięki.
    4 punkty
  5. Jaworzyna Krynicka rozpoczęcie sezonu 2013/2014 Od zeszłego tygodnia kusiło mnie by rozpocząć swój sezon narciarski 2013/2014, no i się stało. Kilka szybkich telefonów pod koniec tygodnia i zapadła decyzja. Niedziela, wyjazd o 5 rano - kierunek Jaworzyna Krynicka. Spodnie, kurtka, rękawice, kask wszystko zabrane... ...nie, nie wszystko. Powrót do domu po stabilizator. Z tego wszystkiego całkiem zapomniałem, że w to lato niestety miałem poważny problem z kolanem. Skręcone trzy razy... Nim nastąpił dzień dzisiejszy, całe cztery miesiące, po miesiącu od feralnego ostatniego razu trwał trening. Najpierw rower i przejechane 600km z ryzykiem...a potem delikatne ćwiczenia domowe. Cóż - noga niestety nie jest sprawna w 100%. Może w 70%. Raz kozie śmierć... Pod Jaworzyną Krynicką jesteśmy, na dwa samochody o godzinie 9:30. Parking - 10zł. Pierwsze spojrzenie na stok i wiemy, że jest ok. Mimo słabej widoczności ośrodek działa. Szybkie przebranie i jesteśmy przy kasach. Karnet od godziny 9, do godziny 15 kosztuje 50zł. Kaucja za plastik 15zł. Ośrodek został uruchomiony w sobotę - w ten weekend promocja. Ludzi przy gondoli niewielu. Wsiadamy bez tłoku i w górę. Działają dwa wyciągi. Główny oraz orczyk przy trasie numer 3. Temperatura u góry: Zapinam narty i przystępuje do rozgrzewki. Na początek 30 przysiadów, potem rozciąganie i wyginanie kolan na boki. Czuję się mało komfortowo, nie tylko zważywszy na stan fizyczny, ale również psychiczny. Zwyczajnie - boję się. Na stoku jest twardo, a śniegu odpowiednia ilość. Widoczność u góry, podobna jak na dole. Jadę... ...a raczej się ześlizguję... Kolano bardzo niepewnie prowadzi lewą nartę. Próba hamowania i niestety delikatny ból. Zatrzymuję się przy karczmie wytracając prędkość prawą nogą. Czuję się mocno niepewnie, a strach powoduje, że odłączam się od grupy znajomych i postanawiam się mocniej rozgrzać. Ćwiczę...a inni patrzą się na mnie dziwnie...a przecież, to nic dziwnego. Lecę dalej. Bardzo niepewnie i asekuracyjnie. Kończę pierwszy zjazd pod orczykiem, na razie nie pozwalam sobie na jazdę do samego dołu. Muszę się przestać bać, a mięśnie muszą pracować na 100% gdy kolano sprawne na 70. Płaski kawałek po którym zjechałem jest przygotowany idealnie. Jest równo i szeroko. Śniegu pod dostatkiem, zero przetarć i lodu. Drugi raz pewniej, trzeci raz lepiej, czwarty - pewny. Czuję się mocno rozgrzany, kolano jakby dostało powera. Nawet lewa strona zaczyna hamować... Jadę do dołu. Przystaję w połowie popatrzeć i do dalszej jazdy przystępuję z kolejną falą strachu. Bardziej stromy odcinek, to dużo większe obciążenie na nogę. Pierwszy fragment pokonuję dosyć pewnie. Krawędzie mocno trzymają, nabieram prędkości. Stop...intuicyjnie, to prawa noga hamuje przed ostatnim najtrudniejszym fragmentem trasy. Zsuwam się przy dolnej stacji ale docieram bezpiecznie. Przy kolejce robi się mała kolejka, 3 minuty i wracam katować górny kawałek trasy - cała 1dynka to jednak za wcześnie. Przy orczyku w lesie sporo naturalnego śniegu: Na płaskim szusuje mi się super. Mija strach a noga coraz pewniejsza. Zjeżdżamy już w grupie kilka razy, po czym kolejny raz cała trasa do dołu. Wychodzi nieco słonka: A my postanawiamy coś odmienić...
    4 punkty
  6. Nie doceniłem Noki . Po naładowaniu okazało się ,że są trzy fotki. W piątek wstawię krótką relację.Pozdrowienia dla Wróżki i Wszystkich Forummowiczów smile:
    4 punkty
  7. No i się zaczęło:biggrin:Koledzy zapodali, że fajne warunki więc dzisiaj padło na Pilsko.Pod kasą o 8.00 zakup karnetu na 4h i sru do góry.Tym razem orczyki już pracowały:smile:Pogoda niestety trochę się od wczoraj zmieniła.Było mgliście i praktycznie brak słońca.Od Kopca do Hali Miziowej lekkie mleko, poniżej na szczęście widoczność dobra.Warunki na czynnych trasach jak wspominali koledzy naprawdę dobre.W mojej ocenie 4+ (moja skala 1-6).Było twardo i do 12.00 śnieg nie puścił.Na trasie 5 brak przetarć i zero minerałów od Kopca do Szczawin.Tu parę fotek: Ludzi o dziwo było bardzo mało:biggrin: co widać na fotkach z tras.Praktycznie około 11.00 do orczyka ze Szczawin stało z 10 osób.Rozpoczęcie sezonu bardzo udane.Myślę że jedno z lepszych.Na koniec krótki filmik:[video=youtube;uN9JgaFLR2c] Pozdrawiam
    4 punkty
  8. W imieniu naszej uroczej koleżanki Kasi, przekazuję wszystkim buziaki i pozdrowienia z St. Anton: :smile: Jak widać na załączonym obrazku słoneczka jej nie brakuje! :applause: Gorzej z warunkami.. są.. mierne.. śnieg z kamieniami.. W Stuben: cyt. "tragedia, zero sztucznego naśnieżania, wolne niewyprzęgane krzesła i śnieg zmieszany ze żwirkiem.."Takie informacje od Wróżki Kasi przekazuję :smile:
    3 punkty
  9. Witów-Ski14 grudnia w Witowie rozpoczęcie sezonu. Pojechałem ze znajomymi. Chociaż górka niezbyt długa i plaskata to pojeździć można było za połowę ceny :happy:Warunki bardzo fajne. Piękna pogoda. Słoneczko, błękitne niebo, zmrożony śnieg. Stok bardzo dobrze przygotowany. Śnieg naturalny zmieszany ze sztucznym. Brak kolejek, do godziny 14 jazda na bieżąco, zero przetarć, chociaż stok trochę już zaczął puszczać. Ogólnie bardzo miło spędzona sobota. Jak na początek sezonu to sympatyczna górka. Mojej żonie się podobało bardzo bo nie za stromo, słoneczko i ciepło.... :smile:
    3 punkty
  10. Konkurencja na rynku narciarskim jest mordercza. Najwięksi producenci wypuszczają niemal po milionie par rocznie, zalewając rynek towarem drogim, choć nie zawsze najlepszej jakości. Z wojny gigantów korzysta mała polska manufaktura Monck Custom. Jej właściciel Szymon Girtler nie boi się nazywać siebie narciarskim rzemieślnikiem. Najważniejsze jest drewno — przeważnie jesionowe i świerkowe. Jesion daje sprężystość i sztywność, ale jest ciężki. Dlatego obok niego kładzie się listwę ze świerku. To jest serce narty — jej niezastąpiona część. Elementy muszą być dobrze sklejone. — Każda para nart musi mieć drewniany rdzeń. Niezależnie od tego, jakimi bajerami byłaby wypełniona. Chodzi o to, jak pracuje materiał, jak się zużywa. Najlepsze, nawet w porównaniu ze wszystkimi cudami chemii, jest poczciwe drewno — opowiada Szymon Girtler, założyciel Monck Custom, pierwszej w Polsce manufaktury nart. Ciekawość, zdziwienie, złość Od dzieciństwa lubił sprawdzać, jak coś działa. Rozkręcać, rozcinać, zaglądać do wnętrza sprzętów i urządzeń. Ta ciekawość była przyczyną wielu kłopotów, ale stała się też okazją do założenia biznesu. — Pracowałem w garniturku, wykonywałem jakieś zadania związane z moim wykształceniem na wydziale stosunków międzynarodowych, ale to nie było to. Największą przyjemność daje przecież połączenie pracy z pasją, a ja uwielbiam jeździć na nartach. Nawet nie pamiętam, kiedy zacząłem, w każdym razie od dziesięciu lat jestem instruktorem. W tak zwanej karierze zawodowej miałem epizod menedżera szkoły narciarskiej, prowadziłem też zimowe obozy dla dzieciaków. Nie wiem, na ilu parach nart jeździłem, ale kiedyś naszła mnie ochota, by sprawdzić, co jest w środku. No i zacząłem je kroić — wspomina Szymon Girtler. Zniszczyć drogi sprzęt sportowy jest trudno, ale przychodzi to łatwiej, kiedy po rozkrojeniu pierwszej deski okazuje się, że środek ma niewiele wspólnego z wnętrzem opisywanym w broszurze producenta. — Bardzo, bardzo się zdziwiłem tym, co zobaczyłem. Niestety, często klienci mają prawo czuć się oszukani. Oferta nart wielkich producentów opisana jest w taki sposób, by wydawało się nam, że wszystkie modele wyposażone są w nowoczesne rozwiązania technologiczne, na przykład elementy tytanowe czy jakieś specjalne chipy. Tymczasem są one częścią najdroższych modeli, a w tańszych przeważnie nie ma nawet drewnianego rdzenia, niezbędnego, by zachować odpowiednie właściwości jezdne — przekonuje właściciel Monck Custom. Ciekawość, zdziwienie i złość sprawiły, że niespełna trzydziestoletni warszawiak ze znanej rodziny architektów odnalazł pasję w rękodziele. Na początku było to hobby i seria prób — dobierania odpowiedniego drewna, poszukiwania producentów. Potem doskonalenie osiągnięć. — Sedno tkwi, jak to zazwyczaj bywa, w materiale. Odpowiednie proporcje pasów jesionu i świerku zapewniają dobre właściwości. Narta musi być giętka nie tylko w pionie, ale również w poziomie, by zachować właściwy promień skrętu. Eksperymentowałem z różnymi gatunkami drewna, również z bardzo lekką i plastyczną balsą, szeroko stosowaną w modelarstwie, ale to nie to — tłumaczy Szymon Girtler. Fach w ręku, maszyny w garażu Z czasem jego dzieła były coraz lepsze, znajomi pożyczali sprzęt, wreszcie zaczęli prosić o pary desek specjalnie na swoje zamówienie. Wciąż jednak nie traktował tego jako sposobu na życie. Potrzebował trzech zim i ponad dwudziestu wykonanych par nart, by zrozumieć, że może z tego żyć. — Maszyny już miałem po wcześniejszych eksperymentach. Częściowo standardowe — wiertarki, młotki, piły i tak dalej. Częściowo przerobione pod okiem specjalistów, a także wykonane przeze mnie. Na przykład taka prasa do sklejania kolejnych warstw narty. Przecież nigdzie bym tego nie kupił, musiałem sam to wymyśleć. Miałem szczęście, bo przez jakiś czas to była przede wszystkim zabawa, ciekawa rozrywka, coś wspaniałego dla człowieka z rzemieślniczą pasją. Potem, gdy się okazało, że trzeba założyć działalność, miałem nie tylko fach w ręku, ale i maszyny w garażu — opowiada. Jest panem swojego sukcesu. Nie dostał żadnego dofinansowania. Wszystko opłacił z własnych pieniędzy, choć ma szczęście, mogąc polegać na życzliwości rodziców, którzy udostępniają mu miejsce na warsztat. — Z dofinansowaniem unijnym jest tak, a przynajmniej takie mam wrażenie, że musisz we wniosku udowodnić swoją życiową nieporadność. A więc mieć potwierdzony okres bezrobocia, wykazać nieudane zaangażowanie w walce o pracę i tak dalej. Starałem się spełnić wymagania, ale władza uznała najwyraźniej, że mój pomysł jest tak dobry, że wsparcia nie potrzebuje — śmieje się Szymon Girtler. Narta jak sandwicz Nie jest to taśmowa produkcja. Manufaktura w dwa tygodnie może wyprodukować do pięciu par nart, przygotowywanych jednocześnie.Każda warstwa musi być dokładnie przygotowana i sklejona z kolejną. Aż do efektu końcowego. — Narta jest jak sandwicz albo lepiej — kanapka, robisz warstwę, pielęgnujesz ją, lakierujesz, czekasz, przygotowujesz kolejną warstwę, ściskasz pod prasą — i tak w kółko. Oczywiście, proces można przyspieszyć nawet do tygodnia, są nawet sposoby, aby taki produkt wciąż był dobrej jakości, ale chyba warto poczekać — uważa rzemieślnik. Czekać warto, szczególnie, że największe wrażenie robi warstwa ostatnia — pokrywająca wierzch narty. — Deski od masowych producentów prawie niczym się od siebie nie różnią. Przynajmniej te ze średniej półki. Nawet jeżeli ktoś zachwala najnowszy model, jest on najprawdopodobniej taki sam jak rok temu, ale ze zmienioną grafiką. Ja robię narty, które są niepowtarzalne. Bo każdy materiał jest inny. Przecież przekrój deski ze słojami jest niepowtarzalny — opowiada Szymon Girtler. Możliwości są olbrzymie. Zabawa słojami, inkrustacja różnymi gatunkami drewna, także tak egzotycznymi jak oliwka czy eukaliptus, wreszcie możliwość łączenia wielu elementów. (...) Tekst pochodzi z grudniowego magazynu PB Weekend, całość artykułu w tejże publikacji. Polecam obejrzeć stronę: http://monckcustom.com/ i arcydzieła narciarskie :happy:
    3 punkty
  11. pewnie że tak. a jeszcze za dzień/dwa złoże film z moją córką o której wcześniej rozmawialiśmy, powiem tylko że szelki poszły w kąt, a młoda w wieku 3 lat i miesiąca, po pięciu dniach nowego sezonu jeździ sama, hamuje pługiem i skręca po dziecięcym slalomie!
    3 punkty
  12. Ekolodzy nic nie ujawnili! Taśmociąg zgodnie z otrzymanym zezwoleniem nie był trwale połączony z podłożem, w Alpach takich wyciągów ustawianych tylko na zimę jest od groma. Pech chciał, że na taśmociągu zdarzył się wypadek, co wszawobrody pasożyt natychmiast wykorzystał do swojej kampanii. Więc wybuduj taki ośrodek na miarę XXI wieku, pokaż że potrafisz coś więcej niż tylko torpedować inicjatywy innych, to wtedy porozmawiamy. Ja tam wolę mieć ośrodek na miarę XX wieku, niż żaden. A w ogóle, to w przypadku przegrania postępowania eko-teroryści powinni być obciążeni kosztem strat poniesionych przez inwestora z ich powodu. Po pierwsze, to obecnie prędzej Słowacy przyjeżdżają na narty do nas, niż my do nich, a po drugie, na Słowacji nikt "nie odwala popeliny", bo tam eko-terroryści mają tyle do powiedzenia, co Żyd podczas okupacji.
    3 punkty
  13. RohaceWitam!Zachecony wczesniejszymi relacjami wyruszylem na Rohace.Po malych problemach dotarlismy o 9.30 pod stok.Troszke zdegustowany sporo iloscia aut i stale dojezdzajacych klientow wyjechalem i... Bosko!Temperatura -1 do 0, wiatr slaby, kolejki max na 20sec, trasy swietnie przygotowane.Troszke na koniec wyszly chmury, to doslownie tuz przed zamknieciem stacji.Miejsce polecam- bezplatny parking, dobre ceny w knajpce i samych wyciagow.Po polskich przygodach takie rzeczy robia wrazenie.Pod koniec pojawily sie tez (sporadycznie, ale jednak) mineraly- rzecz normalna w tym okresie.W sobote planuje nastepny wypad do naszych sasiadow i tutaj moje pytanie do Was.Co polecanie w tych rejonach?Duzo nie wymagam i bede bardzo wdzieczny za pomoc.Pozdrawiam.
    3 punkty
  14. Wrzucam film z treningu w Moso w Alta Pusteria. Trafiliśmy idealnie, 6 dni słońca bez chmurki, lekki mrozik, zero ludzi, bomba! [video=youtube;ysrMBiT8X-M] jako ciekawostka, log gps z pulsem z jednego przejazdu po gigancie: http://www.movescount.com/moves/move22524893
    2 punkty
  15. Zaraz do rękoczynów dojdzie z tych przepychanek :wink:
    2 punkty
  16. Przepisuję esa z kolby(telefonu) tera dopiero, bo wcześniej czasu nie było, haruję się co byście święta mieli, uprzedzam domysły, nie sprzedaję choinek i karpi i nie jestem organistą i nie biegam po wsi z opłatkami:biggrin: No więc treść esa: godzina 1255 Dzisiaj jest super, mało ludzi, wylizane stoki i lampa! trasy w Lech są szerokie i fajnie ukształtowane. Buziaki Ale nie pisze że dla wszystkich :stupid:
    1 punkt
  17. Ale oprócz tego, że fajnie jeździ to też fajnie i zgrabnie wygląda w tym uniformie, tak że bezpieczniej na pewno jechać przed nią, bo za nią, to zapatrzeć się można i o wypadek nietrudno :stupid:
    1 punkt
  18. Pani w białym kasku jak na trzeci sezon na deskach – super! A Pan w żółtych spodniach po płaskim jeszcze jako tako…nic nie oszukuje. Bo zahamować nie mogłem, to i dogonić nie mogłeś hahaha Wzdłuż drogi tych miejsc to niewiele zaobserwowałem. Ciasno, wąsko i nawet przy niewielkim obłożeniu narciarzy kiepskawo z zaparkowaniem tuż przy stacji. Stwierdziłem, że w moim przypadku najlepszym lekarstwem będzie ruch…zobaczymy jak na tym wyjdę? A co do dogonienia Pani w brązowym…cóż, robi postępy bardzo szybko, więc kolano w przyszłości może być jedynie wymówką.
    1 punkt
  19. To stary ściemniacz jest ;-) Ledwo karwa za nimi nadążałem ;-)
    1 punkt
  20. Pani w brązowym wdzianku rewelacja :biggrin: Pan w żółtawych spodenkach jak na kalekę też niczego sobie :stupid: (a może tylo nas wszystkich oszukuje???)
    1 punkt
  21. byłem ostatnio w Modlnicy, na wylocie z KRK w kierunku Olkusza tuż przed węzłem z obwodnicą po prawej stronie jest taki sklep dobrenarty.pl, mieli tam dość spory wybór używanych nart dla dzieciaków, w długościach 80-90 cm ze 20 par na pewno. Cenowo 150-250 PLN, można negocjować :biggrin: Podjedź sobie może coś sensownego jeszcze wybierzesz. Ja tam kupiłem kask i gogle dla córki, a przy okazji szybko rzuciłem okiem i na deski.
    1 punkt
  22. W Szczyrku na Skrzycznem wraz z otwarciem nowego krzesła uruchomiono nowoczesny system dostępu oparty na bramkach dalekiego zasięgu firmy Base System.
    1 punkt
  23. Drugi odcinek nowej serii, powstałej przy współpracy portalu Powder.pl, operatora ośrodków w Jasnej na Chopoku i Wysokich Tatr w Tatrzańskiej Łomnicy oraz dystrybutra nart 4FRNT. PPV pokazuje wyczyny czołowych Polskich freeriderów i speedriderów W filmie zobaczymy między innymi: - Michała Trzebunię, jedynego Polaka, który wygrał eliminację Freeride World Qualifier, znanego między innymi z filmów "Into the White" oraz "The Emotions" - Mikołaja Kocota, wielokrotnego reprezentanta polski w zawodach freeridowych, alpinistę, paralotniarza i speedridera - Mateusza Kiełpińskiego, jednego z najbardziej obiecujących freeriderów młodego pokolenia. Zdobywca 3 miejsca w zawodach Tatra Freeride Open. [video=youtube;ZKnHrEgKbUg] Źródło: Powder.pl
    1 punkt
  24. Dawno nie oglądałem tak dobrych zimowych zdjęć. Chapeau bas.
    1 punkt
  25. Rewolucja w butach narciarskich - wreszcie zaczęło się!Od dłuższego czasu narzekam dlaczego to "normalni" narciarze muszą jeździć w topornych, ciężkich grzmotach a turowi mają piękne, lekkie obuwie o pełnych parametrach zjazdowych i doskonałe w chodzeniu. No bo popatrzcie sami choćby na ten bucik flex "tylko" 120, dwa kąty pochylenia cholewki, 60 stopni ruchu stawu skokowego (przy chodzeniu)! i waga 2900 g - połowę tego co większość z Was ma. Wystarczyłoby "wymienić" podeszwę na zjazdową i byłoby tak pięknie. Pokazany bucik to nie jest jakiś wyjątek są duuużo lżejsze a dalej do jazdy się nadają w 100%. Ten poniżej - para ma 2400 g (a jest wersja 2100 g) I zostałem wysłuchany - w tym roku w segmencie butów zjazdowych jest prawdziwy wysyp ciekawych i nowoczesnych konstrukcji, który uzasadnia chyba tytuł. Skupiłbym się na dwóch wyraźnie widocznych zjawiskach. 1. But zjazdowo-turowydo niedawna poza pionierską konstrukcją Factora BD segment ten nie istniał. Teraz jest kilkadziesiąt modeli. Są to buty z wymienną podeszwą i bardzo dobrymi możliwościami chodzenia oraz umiarkowaną wagą. Taki but można doskonale wykorzystać w normalnej boiskowej jeździe, można uruchomić tryb chodzenia i "z buta" bardzo wygodnie i bezpiecznie schodzić po zaśnieżonej rampie na parking czy podchodzić po grani. Można zapiąć je do wiązań szynowych albo po wymianie podeszwy na turową do insertowych. Popatrzcie na te zgrabniutkie buciki, które wydały mi się najciekawsze w opisywanym segmencieSalamon Quest Max BC 120 - 3600 gAtomic Waymaker Tour 110 - 3600 g Te dwa modele mają na tyle niską wagę, że spokojnie nadają się na praktycznie wszystkie tury, nawet z elementami skialpinistycznymi. Mamy więc prawdziwie uniwersalny but umożliwiający rozwój a nie narażający na podwójne wydatki. Trzeba powiedzieć, że większość konstrukcji w tym segmencie ma zdecydowanie większą wagę. Niektóre firmy przygotowały za to dużą gamę modeli o różnym flexie a także różnych szerokościach. Są tutaj m.in.:- k2 Spyne 130, 110, 90 - ok 4500 g, różne szerokości- k2 Pinacle 130, 110 - 4600 g różne szerokości- Atomic Waymaker carbon 130 - 4300 g- Atomic Tracker- Tecnica Cochise 130, 120, 110, 90 - 4100 g- Head Venture 1302. Mniej nie oznacza gorzejDo niedawna obiegowa mądrość głosiła, że dobry but musi mieć cztery klamry. Nic to, że od wielu lat firmy turowe robiły znakomite dwuklamrowe modele. Mniejsza ilość zarezerwowana była na kobiece, słabsze modele. Ale i tu się zmienia. Poniżej mamy buty o dużej sztywności, dwuklamrowe i wadze około kilograma mniejszej od dotychczasowych. Bardzo dobrze odbieram szeroką gamę flexów u Atomica. myślę, że niedługo bedzie dobierało się flex do wagi na podobnej zasadzie jak długość do wzrostu. Atomic Livefit 130, 100, 90, 80, 70 (jedyną informację o wadze jaką znalazłem to, że są o 20% lżejsze od tradycyjnych) Salamon Ghost Max 130, 110 - 4400gChyba powoli model buta race-owego jako wzorca dla butów dla szerszych grup narciarzy odchodzi w niebyt. Możliwość dobrego chodzenia to nie jest żadna fanaberia - popatrzcie na narciarzy schodzących po schodach czy pochylniach. Podobnie z wagą jeśli but mógłby ważyć połowę tego co ważył to oznacza mniejszy wysiłek nie tylko przy chodzeniu ale także szybsze manewry przy jeździe bo to jest masa rotująca (rowerzyści będą od razu wiedzieli). Podobnie z flexem - jeśli ktoś waży 100 kg to musi mieć but sztywniejszy od tego co ma 70 kg, na logikę o połowę sztywniejszy. Ale równie dobry i dopasowany a nie jak to drzewiej bywało - mniejszy flex oznaczał gorszy but.Cieszy mnie ten wysyp tych nowych rozwiązań. W przeciwieństwie do nart dobór buta jest bardzo ważny i jest szansa, że nam się to uda.PozdroWiesiek
    1 punkt
  26. Jakieś dwa lata temu, kumpel w akcie desperacji (nie umiał znaleźć buta, w którym noga go nie bolała) kupił buty o flexie 90. Jako że jest wagi koguciej (poniżej 70kg) okazało się to idealnym dla niego rozwiązaniem. A wysyp nowych konstrukcji mnie cieszy- w przyszłym roku będzie mnie czekała wymiana, co by moje aktualne buty nie doszły do pełnoletniości Pozdr Marcin
    1 punkt
  27. Otwieramy krzesło. Nikt nie pisał o trasach A tak poważnie, to otwarcie tras dla narciarzy planowane jest na piątek 20.12 Jak wyjadę na górę to zerknę na FIS Mobilnie Jacek
    1 punkt
  28. tym razem byłem z Pawłem Polakiem ze skiracingdays.pl który wszystko organizuje. Jeździłem też min. z Michałem Kałwą moresport.pl i też było fajnie.
    1 punkt
  29. Jak Ty to robisz Mariusz? Dwa ośrodki w jeden dzień i jeszcze zdjęcia potrafisz zrobić! Szacunek!
    1 punkt
  30. Mariusz tych Twoich relacji tu brakowało. Dobrze, że spróbowałeś, kolano całe i powoli, powoli wjeździsz się w sezon. Trzymam kciuki, żeby bez żadnej kontuzji :happy:
    1 punkt
  31. fajnie:happy:no i gleba zaliczona:rolleyes:: najbardziej wkur.... mnie, było to widać na filmiku Ci na deskach siedzą na środku stoku i perd... o dupie marynie, jakby nie mogli zjechać na bok! rozumiem wywala się, powoli zbiera zię i jedzie dalej, ale żeby takie zebrania robić to przesada i w dodatku nielegalne:stupid:
    1 punkt
  32. Myślenice wracają Podobno Myślenice otwierają się na nowo Info na oficjalnym FB: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=656733414369379&set=a.179896925386366.42547.109919149050811&type=1&theater
    1 punkt
  33. Dwóch kosmitów wylądowało na ziemi. Ciemna noc pustkowie idą. Dochodzą do zamkniętej stacji benzynowej. Podchodzą do dystrybutora. Jeden z nich mówi: - Dzień dobry my jesteśmy kosmici, przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach chcemy tylko porozmawiać. Dystrybutor milczy. Tak trzy razy. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i mówi: - Chyba mu przywalę z lasera. Na to drugi: - Nie rób tego, to jakiś kozak. Więc jeszcze raz próbują a dystrybutor ciągle milczy. Więc ten jeden wyciąga laser, strzela, stacja wylatuje w powietrze. Wstają pół kilometra dalej otrzepując się z kurzu. Jeden drugiego pyta: - Ty skąd wiedziałeś że to kozak? -Jak byś się okręcił 2 razy dokoła swoim penisem a następnie wsadził go sobie w ucho też byłbyś kozak.
    1 punkt
  34. Pierwszy raz od ponad trzech lat wypożyczyłem narty.Nie mam dużych problemów . Buty narciarskie jedna torba ,narty plus kijki w jednym pokrowcu, reszta czyli rękawice,gogle (rzadko biorę), skarpety narciarskie, stabilizatory na kolana, termos, prowiant, szmatka i pędzel do czyszczenia nart , smar oraz środki przeciwbólowe (maść, tabletki) oraz kilka innych drobiazgów mieści się w średniej wielkości plecaku. W autobusie mam trzy średniej wielkości bagaże raptem. Potrafię z takim bagażem spokojnie przejść do 2km. W czasie jazdy na nartach wożę pokrowiec na narty i torbę na buty zwinięte w plecaku. Buty ( traperki) albo wiszą przy dolnej stacji wyciągu w torbie na buty narciarskie albo wożę je w plecaku.Przyzwyczaiłem się i nawet w Alpach jeżdżę z tym samym plecakiem , w którym często wożę buty do chodzenia. Na wszelki wypadek. Lubię jeździć sam. Kasku nie mam i nie przewiduję jego kupna.Pozdrawiam.
    1 punkt
  35. Cześć Nie nie ... Ja tam byłem wcześniej, nie w sezonie czy tez czasie wypadku. Chodziło mi o wrażenie jakie robił start starym wagonem z Cavalese jedynie a nie publikacje rodem z Super Expresu. Pozdrowienia
    1 punkt
  36. Jak pisałem, tak zrobiłem czyli tam zawitałem.Mróz i słońce czyli pięknie.Ludzi jak na lekarstwo.Stok wyratrakowany na 4. Im więcej trasa była "zjeżdżona" tym paradoksalnie lepsze warunki bo ludziska wyrównali to co zrobił ratrakowy czyli niewielki garbki między śladami ratraka.Po wczorajszej odwilży i nocnym mrozie twardo cały czas. Krawędzie miały co robić. Braki w technice (moje) wychodziły jak na dłoni.W dwie godziny (10:04 do 12:02) obróciłem 20 razy i to wystarczy.Jeden cykl góra-dół średnio trwał 6 min - wjazd do bramek bezpośredni bez jakiegokolwiek stania.W niedzielę też trwało to 6-7 min, ale z 2-3 min. staniem w kolejce.Wniosek: dzisiaj przy minimalnym obłożeniu kolejka jechała sporo wolniej niż by mogła.Ale z racji pięknego słońca, które grzało prosto w dziób wcale mi to nie przeszkadzało. widok na Ochodzitą sąsiedni dzisiaj niedziałający Zagroń z dołu być może nowa trasa na Zagroniu końcówka Czantorii w Ustroniu
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...