Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.02.2014 - 24.02.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
8 punktów
-
WitamWczoraj wieczorem wróciłem z tygodniowego wypadu do Dwóch Dolin. Byłem rodzinnie z większa grupa znajomych w bardzo różnym wieku i o pełnym przekroju umiejętności. Uwzględniając zdanie wszystkich uczestników wyjazdu mogę jedynie napisać - rewelacja - a uwzględniając warunki tej zimy z faktem iż na miejscu opad naturalny może być raczej pomijalny to po prostu cud. Przez cały tydzień była piękna pogoda - momentami lekkie zachmurzenie i mały opad. Jednego dnia deszcz padał solidnie ale w godzinach wieczornych i nocnych. Przez cały tydzień temperatura w dzień na solidnym plusie z niewielkim mrozem w nocy lub nawet jego brakiem. Uwzględniając te fakty przygotowanie stoków należy uznać za znakomite. Ze względu na temperatury oczywiste była ranne wstawanie i pojawianie się na wyciągu przed 9.00. Napotykało się wtedy idealne warunki do naprawdę konkretnej jazdy. Później stok miękł i w rejonach gdzie śniegu było więcej oraz trochę stromszych ( ścianeczka na końcu w Szczawniku oraz dół Wierchomli) warunki robiły się męczące.Połączenie pomiędzy głównymi wyciągami pomimo trudności (brak naturalnego śniegu, konieczność dowożenia tegoż itd.) jest cały czas zachowane i nie wymaga więcej wysiłku niż kilkanaście odepchnięć kijkami. W środę uruchomiono po awarii wyciąg przy trasie nr 5. Krótka ale naprawdę fajna traska z dobrym śniegiem. Myślę, że pomimo wyjątkowo nieszczęśliwej w tym sezonie zimy w SZ/W spokojnie będzie można spędzić jeszcze przynajmniej dwa, trzy narciarskie tygodnie. Polecam informacje śniegowe na stronach bo chłopaki nie kłamią!.Dłuższą relację ze zdjęciami dam w innym temacie.Pozdrowienia8 punktów
-
W nocy człowieka wywołują, a trzeba spać Wyniki typowania Soczi 1.darek67 60 2.rush 50 3.pete 49 4.marioen 48 5.miraz 47 6.dzw 45 7.szymonidus 44 8.m-ski 43 9.roch 42 10.pinio 41 Walka była zacięta, tylko lider nieco uciekł. Dzięki za wspólną zabawę7 punktów
-
Dzisiaj "zamknąłem" ośrodek, ale opłacało się. Choćby dla tego zdjęcia Pogoda... dopisała. czułem się dzisiaj jak w kwietniu. Warunki na wyżej położonych trasach genialne. Niżej z każdą godzina robiło się bardziej kopnie. Można zapomnieć, że to luty. czułem się jak w kwietniu. Na stokach południowych wiosna, na północnych zima. Ludzi sporo. Rano trzeba poczekać do gondoli ok. 2-3 minut . Zamieściłem kilka zdjęć w galerii.6 punktów
-
Przeglądając net wpadłem na ten super ciekawy filmik, który potwierdza miłość narciarzy free do natury i przyrody. Gdyby nie oni, zwierzak nigdy sam by z puchu się nie wykaraskał... ...a Oni korzystając z zestawów lawinowych, wzięli i "rogatego" uratowali :applause: :applause: :applause: Akcja rozegrała się gdzieś w austriackich górach, lasach. [video=youtube;4ciFRhvwSxY]http://www.youtube.com/watch?v=4ciFRhvwSxY6 punktów
-
WITAM-dorwalem sie wkoncu do komputera i moge napisac kilka slow o moich wakacjach w norwegii. 1-dzien Sobota 22.02-po przylocie ranairem od razu pojechalismy do miejscowosci NOREFFIEL,pogoda przywitala nas bardzo po skandynawsku pochmorno i na szczytach mgla,ale nic to rozpakowywanie i na stok.Pierwsze podrywamy GS,do 1000m na przemian pogoda i zachmorzenie od 1000m do szczytow czyli jeszcze 200m mgla jak cholera na dwa metry nic nie widac.Szczyty sobie odpuszczamy i walimy do dolu czerwona 1a jakies 800 m i wskakujemy na czarna1b 400m-nogi zaczynaja piec ale mamy jeszcze niebieska do wyciagow-jest dobrze mamy usmiech na twarzy na to czekalismy.Jeszcze kilka zjazdow po tym stoku i przemieszczamy sie na orczyk gdzie przy nim sa dwie piekne trasy do szlifowania skretow typowe 600m czerwone-na ten dzien najlepszi mysle ze chyba tak zostanie do konca tego dnia 2-dzien Niedziela 23.02-jestesmy pierwsi przy kanapie i od razu wzbudzamy sensacje wszyscy jestesmy w gumach narciarskich a na nogach GS.Pierwsz kanapa rusza,jedziemy z pewnym bardzo fajnym starszym narciarzem Norwegiem,pyta sie skad jestesmy oczywiscie z Polski a onjedzie ze kiedys tutaj byly rozgrywane konkurencje olimpijskie w roku 1952 i on bral w nich udzial-sensacja :shocked:od razu zaznaczyl ze byl w tamtych czasach w Zakopanem i tam tez trenowal i jezdzil na nartach . jutro wiecej musze opuscic komputer,wlascicil wola na piwo i polska zobrowke-do jutra:biggrin::angry:5 punktów
-
Myślę, że w tej sportowej złości jest zasadniczy niuansik. Jak mistrz po przegranej złości się na siebie, bo zawalił przejazd, skok.... - to OK. Ale jak złości się na tego co wygrał i na cały świat przy okazji - to jest do kitu... Dzieciuch rozkapryszony! Wbrew pozorom doskonale widać czy mamy do czynienia z punktem 1 czy 2. Tadek5 punktów
-
Noriaki Kasai niech pozostanie moim komentarzem do całego wątku. Pozdrawiam.5 punktów
-
Szwajcaria pełna Słońca W tym roku pogoda nas nie rozpieszcza. Nie dosyć, że szaro buro i bez mrozu - to Słońca jak na lekarstwo, a przecież jazda na nartach w promieniach naszej Gwiazdy jest czymś, co my, narciarze Kochamy najbardziej. Ponieważ obiecałem mojej "Połóweczce", że dzisiaj ją zabiorę do Szwajcarii Bałtowskiej - nie wypadało nie spełnić swojej obietnicy. Ośrodek został zamówiony, zamówiony był również sztruks. By to, drugie zamówienie spełnić - zarządziłem pobudkę o 6:30, po to, by być na miejscu przed otwarciem. Po wczorajszym Kazimierzu (relacja niżej), dzisiaj wstał piękniejszy dzień - jasny. Temperatura +3, skrobanie szronu z szyb auta zasugerowało - że w nocy, bądź o świcie był przymrozek. Fajnie. Szybko pakuję auto, a moja Narciarka robi śniadanie - podział obowiązków przecież jakiś musi być. Ja narty pakować mogę cały czas... Jedziemy. Jedziemy a wokół ślicznie. Nie tylko Góry i górskie krajobrazy są piękne, piękna potrafi być również równina, mazowiecka przestrzeń: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/mazowiecka_nizina.jpg Jesteśmy na miejscu o 8:30, czyli - pół godziny przed uruchomieniem wyciągów. Nasze autko jest pierwszym wehikułem na parkingu, to mi się podoba - złoty medal! Kupujemy karnety dwugodzinne - w weekend, w tym miejscu nie ma co dłużej jeździć, bo później liczba narciarzy zdecydowanie wzrasta. Mamy plastik i robimy rozgrzewkę, pierwsze fotki. Stok wygląda na doskonały - twardy, że kijki ciężko wbić. Zawsze podziwiałem Bałtów, za liczbę znaków i różnych takich dupereli w ośrodku... Stok: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/znak.jpg Jedziemy talerzykiem w górę i strzela spod nart - tak twardo! Micha mi się cieszy, bo wiem, że będzie walka i jazda na ostro. Pod wyciągiem widać ok 20cm naniesionego szuflami i uformowanego śniegu - bitwa o warunki jest i jak nadal nie będzie deszczu - to spokojnie, jeszcze za tydzień będzie można szusować. Jesteśmy na górze. Niemal idealnie... http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/niebieska_trasa_numer_2.jpg Krzesło jeszcze nie działa - pewnie dlatego, że Pan z obsługi wpuścił nas 6 minut przed czasem. Nim przeniesiemy się pod kanapę, robimy cztery bardzo dynamiczne zjazdy. Jadę na maksa! Ostro krawędzie w stok i do przodu, agresywnym krótkim skrętem. Moja druga "Połóweczka" również próbuje sportowej jazdy...co kończy się niestety stłuczeniem tyłka... No i poszedł foch na lodowe warunki hahaha Pocieszam, instruuję o bezpiecznej jeździe i masuję zbitą część ciała - pomaga! Jedziemy dalej. Jak na razie jeździmy sami - i powiem Wam, że uwielbiam jak jest tak na stoku, pusto. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_przy_talerzyku.jpg Uruchamiają drugą część ośrodka - i tutaj również jesteśmy pierwsi, jedyni w czasie pierwszych zjazdów. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/g_rna_stacja_krzes_a.jpg Stok tak jakby mniej lodowy. Salomony Lava trzymają dużo lepiej i jadą "Różowym Portkom" podobnie jak moje Xsy. Zachwycająco jest! http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/na_sztruksie.jpg Cały stok nasz. Krótki, długi, średni - urozmaicamy jazdę. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/dolny_ostrzejszy_fragment.jpg Urozmaicamy i korzystając z kompletnej pustki wykorzystujemy ten krótki, 500 metrowy stok w 200% jadąc całą szerokością i wykonując skręty do samych bramek. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/trasa_pod_krzes_em_fotka_z_do_u.jpg Pierwsza godzina mija nie wiadomo kiedy? Pojawia się kilku narciarzy a stok idealnie trzyma. W połowie drugiej godziny, zaczyna puszczać. Słońce bardzo przyjemnie ale i mocno grzeje - czuć to wyraźnie na twarzy. Korzystając z zacienionej strony stoku przy snowparku jeździmy ostatnie zjazdy. Wyżyci i narciarsko nasyceni powoli kończymy tą intensywną jazdę. Jestem zaskoczony, bo mimo tego, że dużo i cały czas ostatnio jeżdżę - zaczynam czuć, że pojawiają mi się zakwasy. Na wewnętrznej stronie ud, nieco powyżej kolan - nie wiedziałem, że i tam są jakieś mięśnie... Piękny, słoneczny dzień i zwierzątka chętniej biegają po tutejszym, bezkrwawym safari - podchodzą do górnej stacji kolejki: http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/safari.jpg Ciekawostka na koniec - obraz, w jaki sposób został wyprofilowany i zrobiony stok pod krzesłem w Bałtowie. Dwie warstwy ziemi z kamieniami - odwodnienie w postaci mat pomiędzy warstwami + odprowadzenie wody. http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/jak_to_jest_zr Podsumowując: piękny "wiosenny" dzień w środku zimy. Piękne słońce, super twardo, szybko i sportowo. Super fajny narciarski poranek z mega intensywnym treningiem. Niech żałują Ci, co zamiast zaryzykować i wybrać się z deskami z samego rana na stok - zostali w domu. "Kto rano wstaje, temu sztruksik się dostaje" http://skionline.pl/forum/gallery/files/7/7/0/1/xsy_na_sztruksie.jpg Po wielu depresyjno, burych narciarskich dniach - taki dzień jak dzisiaj był nam potrzebny. Wyjeżdżamy z Bałtowa po 11, temperatura +9. Ludzi jest już dużo, więc nie mamy więcej co tu robić... ...wyjeżdżając z bałtowskiego jaru - zachwycamy się błękitem nieba: Wracamy do domu zastanawiając się i cicho licząc na to, by taka wiosna: narciarska trwała jak najdłużej...bo wiosenne narciarswo w pięknych okolicznościach przyrody lubimy najbardziej. pozdrawiam marboru5 punktów
-
Dzień dobry ze SkiWelt - największego, połączonego regionu narciarskiego w Austrii. Dzisiaj czekana mnie tylko 242km tras z 279, na które dojadę 82 wyciągami z 91. Mobilnie Jacek4 punkty
-
Ty się na zapas o Rosję nie martw! Poczytaj trochę o Rosji, bo wydaje mi się że wiedzę o tym kraju czerpiesz z naszej telewizji. W Rosji jest wystarczająco dużo sportowców aby należycie wykorzystać wybudowane hale. Wystarczająco dużo narciarzy aby jeżdzili na trasach w górach.Wystarczająco duzo ludzi chcących odpoczywać w Soczi. Ty się lepiej powinieneś martwić obiektami wybudowanymi na Euro w Polsce, bo jak na razie to nie widać perspektyw na ich samofinansowanie. Czyli trza Ci zabrać z kieszeni, aby opłacić utrzymanie stadionów i zarządzających. I to długo, długo, przez wiele lat!4 punkty
-
Jak przetestować nowe krzesło nie męcząc pośladków na starym? Po Waszych "namowach" padło dzisiaj na Skrzyczne. Miałem ochotę przetestować nowe krzesło, ale nie chciałem męczyć pośladków na starym 2-os. Przy okazji pomyślałem że fajnie byłoby założyć pierwszy ślad!. Plan był ambitny wyjazd o 5 rano na miejscu 6:30 i z nartami na "husara" w górę, a gdy pojawi się śnieg to na fokach. Plan zakładał być najpóźniej 8:15 na górze. No ale jak to bywa w planowaniu.. w praktyce się troche przesunał troche tu troche tam i wyszło że wyjechałem o 5:15, na miejsce dotarłem 6:45, a guzdrając się przy aucie do góry wyruszyłem o 7:00. Już na starcie wiedziałem, że założenie pierwszego śladu jest nie możliwe z wyjściem na samą górę, ale pomyślałem że może chociaż na Jaworzyne i uda się pojechać jako pierwszy nowym krzesłem. Więc chop do góry, robie krop po kroku, a po kilku krokach kilka sekund przerwy na oddech.. cholera przytyka, plecak ciąży, a narty przytroczone nie pomagają. Czym wyżej tym coraz częściej pojawiają się śladowe ilości śniegu. W kilku miejscach dosyć mocne oblodzenie szlaku utrudnia wejście, wiec trzeba ostrożnie lub zejść na trawę. W pewnym momencie przy krótkim przytkaniu i chwili oddechu widzę że krzesło jedzie... pojawia się od razu myśl... cholera nie zdarzę! a sił mniej bo przytyka coraz bardziej. Myślę sobie "przegrałem z samym sobą", ale nie ładuje akumulatory naciskam mocniej na rękojeść kijków i mocniej cisnę w górę! Wychodzę na Jaworzynę i cisnę od razu do kasy! hmm zamknięte wiec czekam 2-3min... nic. Schodzę niżej i pytam obsługi czy jest jakaś inna czynna kasa? Dowiaduje się że eee za wcześnie Panie otworzą za ponad pół godziny! Szybko zerkam na komórkę która godzina 7:55 czyli wszedłem w około 50min. Pierwsza myśl jak mam czekać 35min to może pocisnę do góry? Pierwszy ślad jest możliwy? jednak rezygnuję ustawiając się w kolejce do kasy, a ze daszku śmietnika robię kuchnię turystyczną, posiłkując się drugim śniadaniem, suszoną żurawiną i ciepłą herbatą. Około 8:15 pojawiają się pierwsi narciarze, wiec czekam czy ktoś otworzy kasę... a tutaj mija mnie pierwsza dwójka, potem czwórka, potem jescze pięć osób, nagle grupa szkółkowa chyba z 15... co jest!? hmmm 8:30 i w końcu 3h karnet kupiony, ale niestety ktoś inny będzie miał przyjemność założenia pierwszego śladu . Wsiadam w końcu w nowoczesne "cudo" narciarskie. Oooo tak! to jest to! Dlaczego nie ma takich więcej? Na poczatku duża mgła, średni wiatr ale dzięki osłonom wjeżdżało się bardzo przyjemnie. Trasa jak na panujące warunki dobrze przygotowana, sztruks zmrożony trzymał do 11. Potem bardzo szybko robiło się coraz gorzej. Oczywiście było trochę "minerałów" i trzeba było czasami ich unikać, ale obsługa zjezdzała z łopatami i zgarniała. Spokojnie można zrobić ok 6 zjazdów w godzine. Ja zrobiłem 17 z przerwą na małe siku i herbatę. Przy ostatnim zjezdzie musiałem jeszcze wykonać specjalną misję odzyskania rekawiczki która spadła mi z krzesełka na szczęście udało ją się zlokalizować i przedarłem się przez orczyk a potem trawy/las, misja zakończona powodzeniem (na szczęście miałem zapasowe łapawice w plecaku). I to miałby być koniec, ale do tej pory taszczyłem narty przytroczone, więc trzeba jeszcze na koniec "zafoczyć" wiec po ostatnim zjezdzie zapinam foki na Jaworzynie i cisnę do góry, ufff jak gorąco! czapka ściągnieta, rękawiczki tez... kurtka w plecaku a rękawy w polarze podciągnięte! a i tak chodzi mi po głowie zeby się rozebrać do samej bielizny termoaktywnej. Po drodze zamieniam kilka zdań z innym narciarzem, oraz podziwiam paraglidowców, którzy szybuja niczym sokoły w powietrzu, no i te starty miło popatrzeć. Na górze melduje się po 40min... krótka przerwa małe co nieco i idę sprawdzić jak wygląda zielony szlak w stronę Małego Skrzycznego. Niestety po ok 700m rezygnuję z dalszej wędrówki za dużo kamieni szkoda fok. Powrót... znowu mała przerwa na jedzenie i zapinam się do ostatniego zjazdu... jest ok 13:30 i już jest porządnie "zryte". Pierwszy raz zjezdzam z kamerką na monopodzie i tragedia... cholernie brakuje mi drugiego kijka! bez niego czuje sie mało stabilnie w takich warunkach. Ale zjazd scianką na FISie nawet spoko dużo lepsze warunki niż wyżej ponieważ prawie wszyscy skręcają na Kaskadę. Dojeżdzam do dolnej stacji Doliny3 i jeszcze ok 200m nizej gdzie kończy się śnieg. Znowu się rozbieram, przytraczam narty do plecaka i znowu na husara dylam w dół do auta. Po drodze stwierdzam że zamiast iść do szlaku czy dalej w błotnistym Ondraszku pójdę na skróty po łąkach... o dziwo trafiam szybciej do auta. Tak to już koniec! ponad 700m przewyższeń, 3h ciągłej jazdy, do tego zrobiło się ciepło i śłonecznie z pięknymi widokami... czego chcieć wiecej!? Jak widać nawet podczas takiej zimy mozna mieć na prawde świetne wiosenne wypady! Zdjecia z komórki: Pozdrawiam Tomek4 punkty
-
Jujce, jeżeli to do mnie to nie trafione.Podziwiam tak jak ty jego kunszt narciarski i tyle.Dziwię się jednak temu, że na bazie przekazu telewizyjnego, mowy ciała itp. wyciągacie tak daleko idące wnioski.Wychodzi na to, że ten chłopak to oszust, wredny ch....j itd.Przecież go nawet nie znacie.Nie wiecie jaki jest na co dzień, jakim jest naprawdę człowiekiem.Nie wiecie o czym myślał w tamtej chwili.Pytam się więc co was uprawnia do takiej oceny.To dlatego napisałem wcześniej "mniej empatii" bo nie mamy monopolu na wiedzę o czym ludzie myślą i co czują. Pozdrawiam3 punkty
-
Mercedes Hunter X6 A co Chłopaki powiecie na takie auto na narty? Do śniegu przystosowany... Quad w zestawie... I ładne wzorki ma: Kuchnia dosyć... ...przestronna: Do łazienki wejście z sypialni... ...no i wyrko niczego sobie... I jak? Może być?3 punkty
-
Druga Transatlantycka Wyprawa Kajakowa Aleksandra Doby Start z Lizbony: 5 października 2013 godz. 15:08 UT. Lądowanie na Bermudach: 24 lutego 2014 godz. 11:03 UT. Całkowity czas na oceanie: 141 dni 19 godzin i 55 minut. Przebyta trasa: 4500 mil morskich. Brawo!!! Brawo!!! Brawo!!!3 punkty
-
Panowie gdybacie. Jest również i taka możliwość - przegrany się uśmiecha, gratuluje jest super. A w środku się gotuje i bluzga się na zwycięzcę. Czyż jest to możliwe? To właśnie biorąc pod uwagę inne możliwości napisałem, że ocena kogokolwiek na podstawie jego grymasu czy miny jest nadużyciem. A z drugiej strony wolę wiedzieć, że ktoś jest wku...ony, niż mam oglądać uśmiechniętego "fałszywego" kolesia. Pozdrawiam3 punkty
-
zgadzam się z Wróżką zawodnik musi mieć przed startem "ciśnienie" na wynik . Na mecie tylko zwycięzca powinien być usatysfakcjonowany w 100% , reszta pewnie przełyka gorycz porażki , a reakcje różne , jak różni są ludzie . Mnie bardziej irytuje widok sportowca , którego "ambicją" jest tylko wystartowanie w zawodach , a wynik jest gdzieś na drugim , czy nawet na trzecim planie , a porażkę przyjmuje z uśmiechem na twarzy ja gdyby nigdy nic.....3 punkty
-
Zerwaliśmy się na nogi wraz ze wschodem słońca zapowiadał się ciekawy i aktywny dzień w sympatycznym towarzystwie.Pierwszy wyjazd na górę cudem techniki o którym SON i jego zwolennicy( w tym i ja ) mogą pewnie tylko pomarzyć zrobił na nas wrażenie.Kanapa wygodna i szybka .Na szczycie mgła taka że widoczność na max.kilkanaście metrów dalej biała ściana.Ograniczona widoczność utrzymywała się mniej więcej do wysokości "skałek" i mniej więcej do godziny 10.00 później można było podziwiać okoliczne widoki zupełnie jak z pamiątkowych pocztówek.Trasa na początku twarda i równa przez pierwsze dwie godziny czyli do ok. 10.20 jeździło się bardzo dobrze, brak przetarć a na trasie jedynie w kilku miejscach luźne malutkie kamyczki ale spokojnie dało się je omijać.Ludzi bardzo mało brak kolejek do kanapy na karnecie cztero godzinnym zaliczyliśmy kilkanaście przejazdów mimo iż często czekaliśmy na któregoś z członków ekipy.Po 11.00 zrobił się większy ruch w interesie w związku z czym trasa z każdym przejazdem stawała się bardziej wymagająca a pod koniec pojawiło się sporo przetarć więcej kamieni kopce" piaskowe" i mulda na muldzie.Ogólnie tak jak pisał wcześniej góral polecam ale w godzinach 8.00-11.00 później to już jazda na siłę i mija się z celem.3 punkty
-
Michał Mifilim aktualnie jest na kursie i nie może wrzucić filmiku ze swojej ostatniej jazdy na Telegrafie, ale ja robię to niejako w jego imieniu i po jego akceptacji. Mimo nie najlepszych warunków na stoku, mi osobiście jazda Michała podoba się, a pewnie dobrze by było, gdyby wypowiedzieli się forumowi spece od analizy technicznej jazdy. YT filmik nieźle skompresował, ale coś tam widać: [video=youtube;fpYE6azpW3o]2 punkty
-
Dla mnie zdecydowanym wygranym całych IO jest Noriaki Kasai. Mało kto wierzył w niego, że może jeszcze cokolwiek zdobyć czy odegrać jakąś większą rolę w zawodach. I ta jego radośc ze srebra, pomimo że niewiele mu brakowało do złota.2 punkty
-
No nie gdybam! Parę razy w życiu startowałem w jakiś amatorskich zawodach i do głowy mi nie przyszło żeby: "A w środku się gotuje i bluzga się na zwycięzcę". Żeby mieć takie uczucia w stosunku do kolegi???? To chore! Owszem byłem zły na siebie jak coś zawaliłem, czasami całymi miesiącami. Ale na kolegę, który wygrał, czy był przede mną??? Tadek PS. Fakt, nie startowałem w Olimpiadzie, ale dla mnie zawody szkolne były tak samo ważne jak Olimpiada dla Marcela czy Verweija2 punkty
-
W trzecim odcinku z cyklu poświęconego serwisowaniu nart, Marek Żurawiecki demonstruje, jak wyczyścić ślizgi.2 punkty
-
A my dzisiaj ruszyliśmy sprawdzić warunki w Beskidzie Małym a konkretnie Czarny Groń8o kilometrów i po 80 minutach jesteśmy na miejscu.Ludzi już troszkę jestSprawa dojazdu do stacji podobnie rozwiązana jak na Stożku,tyle że tu dowożą nasz na przemiennie ukraińskie fury :biggrin:,oczywiście za freeKupujemy skipaski na 4 godz za 45 zł od osoby dorosłej,dziecko do 12 lat tylko 5żł taniej :stupid:Tem.na plusie ,mgiełka która mija po jakimś czasie i mamy już tylko słoneczko :smile:Coż warunki jak warunki,to znaczy wiosenne z kwadransu na kwadrans śnieg robi się coraz cięższySama trasa fajnie przygotowana,śniegu mają sporo i myśle że spokojnie co najmniej tydzień jeszcze pociągną :Górna część spokojniutka,natomist od połowy traska na pewno nie dla początkującychNa dole fajna oberża z cenami takimi sobie.Jest możliwość noclegu ale tak jak pisałem,ceny za jedynkę od 110zł,pobliskie pensjonaty od 30 zł,tyle że nie mieszkamy już na stokuNa górze dumnie się prezentuje nowe krzesło,które to zastąpi talerzyki w przyszłym sezonieOgólnie fajny dzionek,na co beż wątpienia miała wpływ słoneczna pogoda :smile:2 punkty
-
Widzę, że nie tylko mi się z Verweijem skojarzył biedny Marcelek, ale czy on był, aż takim faworytem? Tylko 2 wygrane slalomy w tym roku i w klasyfikacji PŚ w tej konkurencji też nie powinien prowadzić, z powodu wiadomej tyczki. Liderem powinien być Felix a 20 punktów za nim Henrik a 50 Marcelek.2 punkty
-
Witam, jakoś wreszcie doszedłem do siebie.Co do wyjazdu, co tu dużo mówić, jak zawsze super.Wyjazd nie był szczególnie zaplanowany. Nie wiedzieliśmy co będziemy robić uzależniając to zarówno od pogody jak i od naszego samopoczucia. Jak czas pokazał to wyjazd okazał się być strikte narciarski – zero wycieczek.Całe sześć dni od rana do późnego popołudnia jeździliśmy po całej Zillertalarenie. Od Zell am Ziler do Kriml-a.Po prostu warunki śniegowe były tak zajefajne, że nie chciało się tracić czasu na jazdę po innych ośrodkach. Przez całe sześć dni pomimo zmieniającej się aury – od pięknego słońca do sypiącego gęstego śniegu – jazda była po prostu ogromną przyjemnością. Rzadko się zdarzało aby śnieg był tak lekki i przyjazny narciarzowi. Krawędzie trzymały bez zbędnego wysiłku. Moja żona robiła bez problemu co dziennie 50km !!!!!. Do tej pory dla niej były to wartości nieosiągalne.Co tu więcej pisać. Po prostu trafiliśmy na niesamowite warunyyyyyyy.Jeszcze mnie nogi rypią.Tu parę fotek: I krótki filmik:[video=youtube;EdYM62H18b4] Gwoli uzupełnienia w sprawie jazdy przez Czechy. Co mogę powiedzieć, trzeba było od początku tak jeździć a nie wymyślać, że przez Słowację lepiej.Przez Czechy jest szybciej, taniej, bliżej. Te płyty to mit, mnie się te autostrady w Czechach podobają bardziej jak te na Słowacji.Ogólnie jazda z Bytomia do Zell am Ziler - 880km - 9h.Ten jedyny kawałek bez autostrady - pomiędzy Czechami a Austrią wykorzystać na zatankowanie - stacja w miejscowości Hobersdorf - najtańsze paliwo w ciągu całej trasy (na autobanie ceny około 1,67E, na tej stacji 1,36E)Dzięki JC za dokładny opis drogi po nowych odcinkach w Austrii - suuuuuper dokładnie opisane. Artykuł polecam wszystkim jadącym. Nie mniej oznakowanie jest czytelne.Pozdrawiam2 punkty
-
A tak mi sie rzucił na oko pośród łez tego padolu :smile: No zobaczymy, szczególne jak cos wygra swoim oszukanczym slalomem:biggrin:1 punkt
-
Nie Piotr to nie do Ciebie, to tak w ogóle. Masz rację, mógł wtedy tak bardzo o czymś myśleć, ze o " wszystkim innym" zapomniał. I nawet wolę, żebys mial rację, świat bedzie piękniejszy, a my radosniejsi. A to, ze oszukuje w zawodach, zwycięstwo "po trupach" uczciwosci, to przecież możemy pominąć, zapomnieć. Szkoda tylko, ze to 1+1 daje mi 2. Ale ok., przepraszam wszystkich których urazilem swoją opinia o tym wspaniałym sportowcu i być moze człowieku. Czy i jak jest "ch" to nie wynikam, bo mnie to lotto:biggrin::wink:1 punkt
-
Wygląda na to, że miętka Ja sie zastanawiam od dłuższego czasu nad czymś twardym, podwiniętym z jednej strony... ale tyle co ostatnio (nie)jeżdże... Powodzenia Maciek!1 punkt
-
1 punkt
-
Porozmawiaj z gajowym01,organizuje niskobudżetowe wyjazdy do Austrii w fajne miejsca http://www.skionline.pl/forum/member.php/7994-gajowy01 :smile:1 punkt
-
Dzięki marcinnie, ja Tobie też życzę :smile: A jak mi się powiedzie...i by los mnie takim czymś zaskoczył w życiu - to obiecuję, że Cię na narty zabiorę nim :smile:1 punkt
-
Piszesz takie głupoty jak napisałeś informacje o sobie w profilu1 punkt
-
Taki byl pierwotny plan... Parapet juz kupilem... :biggrin: Wkrotce zdradze... Pewnie nikt nie zgadnie.1 punkt
-
No to gratulacje! Sprzedać narty w sezonie zimowym, bez zimy...i to jeszcze łopaty - to niezły wyczyn :smile:1 punkt
-
I kto by pomyślał, że mój drugi wyjazd w Alpy będzie ledwie kilka górek dalej niż pierwszy :crazy: A codziennie patrzyłem sobie na tereny SkiWelt znajdujące się za masywem Wilder Kaiser i po jego lewej stronie. Jacku zostaw nam trochę tej ładnej pogody i śniegu, tak żeby na 7 dni starczyło :wink:1 punkt
-
Złośliwiec:smile::smile::wink: No z tą różnicą, że na tych fotkach wygląda to jakby MH kupował a MB sprzedawał (może przymierza się do z miany zawodu?) Zaraz zaraz, MB to nie ktoś z forum??????::wink::wink::smile: Pozdrawiam1 punkt
-
Może i większy, pewnie Maciek po zakończonej "karierze" narciarskiej będzie w Szczyrku ratrakiem jeździł, więc garaż pod ratrak, a Marcel po zakończonej karierze nie będzie musiał robić nic:applause:No ale póki co oba chłopaki w garażu, czy mniejszym, czy większym mają prawie to samo:tongue::stupid:1 punkt
-
Przyjmując twój tok rozumowania to prawdziwym mistrzem był np. Pan Mateja w skokach. On faktycznie perfekcyjnie przyjmował porażki:wink: Tu mnie trochę uprzedził Aklim:smile: Pozdrawiam1 punkt
-
Dzięki Piotrze za relację :smile: Ostatnie ujęcia z filmiku - i Twój gigant przy wyciągu... :biggrin: Niewiele brakowało, a Zillertal byłby celem mojego marcowego wypadu...tak się nie stało, więc może w niedalekiej przyszłości - pewnie tak się stanie.1 punkt
-
Najwieksze rozczarowanie tych Igrzysk? Bez watpienia kontuzja Tiny Pewnie w Lichtensteinie byly juz przygotowane specjalne znaczki na czesc jej tryumfow w Sochi... A tak powaznie, to uwazam, ze za to, co dziewczyna prezentowala przez caly sezon i za to, jak wiele pozytywnej energii wnosi do Pucharu Swiata powinna byla stanac co najmniej raz na podium (z tym chyba wiekszosc sie zgodzi, a wg mmnie, powinien to byc najwyzszy stopien). szkoda jej bardzo a o pozytywach pomysle, bo duzo tego1 punkt
-
Na tym zdjęciu,dzięki zamglonemu tłu,można by pomyśleć,że byłeś w Alpach... Czy nawet w samej Szwajcarii. :cheerful: Relacja jak zwykle świetna! :applause:1 punkt
-
Jak pojawią się wyniki za slalom mężczyzn to podsumuję wszystko i zamieszczę na forum.1 punkt
-
Mistrzów poznaje się nie po tym jak cieszą się z wygranej ale po tym jak przyjmują porażkę.1 punkt
-
Panowie, ocena człowieka na bazie filmiku z grymasem na twarzy to chyba lekka przesada:smile: Można zabrnąć zbyt daleko. Tu macie taki przykład jak zachowują się przegrani - prawdziwi mistrzowie: http://eurosport.onet.pl/soczi-2014/lyzwiarstwo-szybkie/soczi-2014-kanadyjscy-reprezentanci-krytykuja-polskich-lyzwiarzy-tak-nie-powinno-sie/n7wl0 Pozdrawiam. PS: Ludzie może trochę mniej empatii?:wink:1 punkt
-
Jeszcze odnośnie analogii pomiędzy Kristoffersenem a Jansrudem. Nie wiem czy jeszcze pamietacie, ale w 2006 roku, młodziutki Jansrud (miał wtedy 20 lat), jechał na igrzyska w Turynie jako sensacja slalomowa, rok wcześniej wygrał generalkę PE, zdobywając trofea w slalomie i gigancie, a w tamtym sezonie przebił się w PŚ zajmując między innymi 4 miejsce w slalomie. Na igrzyskach zdążył zając 10 miejsce w kombinacji, ale na trasie giganta doznał kontuzji i potem przez prawie dwa lata nie startował, blisko będąc decyzji o końcu kariery. Wrócił silniejszy i już nie walczył o czołowe miejsca w slalomie, ale stał się jednym z najlepszych gigancistów i w Vancouver zdobył medal w tej specjalności, kolejne sezony przyniosły dalszy wzrost siły i przesunięcie w stronę najpierw super-g, a potem zjazdu. W zeszłym roku na MŚ jednak zerwał na trasie super-g ACL i znowu jego kariera stanęła pod znakiem zapytania, ale wrócił i odniósł w Sozi największy sukces w karierze, czym też dał mi nadzieję, bo sam zmagam się właśnie z rehabilitacją po rekonstrukcji1 punkt
-
Wczorajsze reakcje i zachowanie Hirschera też nienajlepiej o nim świadczy. Jednak Benny Raich był austriackim mistrzem z o wiele większą klasą, szkoda że zastąpił go taki człowiek. Ale z drugiej strony może czas Marcela się kończy, zastanawiałem się wczoraj nad tym, że w wieku 19 lat większość zawodników, którzy osiągają potem sukcesy w PŚ marzy o wejściu do 30, ale w PE, czyli potem robią potężny progres. Skoro taka jest reguła to jak Kristoffersen uczyni podobny postęp szybko zostanie zdecydowanym liderem w slalomie. Pytanie tylko jak Norwegowie podejdą do jego kariery, chłopak jest wysoki, więc może nabrać masy i walczyć w szybkościówce, już widać że nad nim pracowali, bo w zeszłym sezonie wyglądał jak tyczka slalomowa, podobno 5kg mu przybyło. Svindal, a szczególnie Jansrud też zaczynali od slalomu, a potem trening siłowy sprawiał, że na trasach slalomu tracili mnóstwo ze swoich umiejętności. I na pytanie kto największą gwiazdą igrzysk w sektorze męskim osiągnięcia przemawiają za Jansrudem, ale wiele osób zapamięta styl zwycięstw Teda i Mario.1 punkt
-
To co prezentuje Marcel Hirscher jako narciarz - mam tu na myśli umiejętności i technikę - jest godne najwyższych zaszczytów. Ale to co już kilkukrotnie zdarzyło mu się zaprezentować jako sportowcowi, czy nawet zwyczajnie - człowiekowi - jest niestety godne pożałowania.1 punkt
-
Właśnie wróciłem. Wyjechaliśmy później niż zwykle gdyż mój kompan zaspał (albo jego żona wyłączyła z premedytacją budzik) ale jeździło się wypasik. Przynajmniej na początku. Karnet 3 godzinny w zupełności wystarczył. Chciał bym zaznaczyć że w tym sezonie cały czas czekałem na przyjście prawdziwej zimy więc to było moje otwarcie sezonu (dłużej czekac już nie mogłem), i prawdopodobnie zakończenie. Po tym co widziałem pod koniec dnia na trasie to nie wyobrażam sobie jutro jazdy. Ostatnią godzinkę trasy były puste. Znaczy trasa. Kolejek brak absolutny. Raz stałem. Około półtorej minuty. Niestety śnieg w takiej atmosferze sprawia problemy, (tak mi powiedział mój kompan, bo ja cały czas cieszyłem i prułem przed siebie-wygłodzony). Na koniec dnia widziałem kilka plam wielkości mojej łazienki, wyglądały jak kamienie zalane lodem. No i deska kilka razy boleśnie przełknęła jakieś kamienie. Ale bez większych uszkodzeń. Ogólnie ciesze się jak diabli że pojechałem. A na przygotowywaniu stoków się nie znam, może połatają te dziury, może dosypią trochę śniegu.1 punkt
-
Rabkę Polczakówkę wykorzystujemy co roku na treningi i muszę napisać same superlatywy-nienaganne przygotowanie w granicach możliwości temperaturowych,spory spadek,szybki wyciąg,przyjazna obsługa,zero kolejek...Dla miłosników ostrego pojeżdżenia na pewno lepsza niż niejeden przereklamowany osrodek z tłumem lansiarzy.1 punkt
-
Podają, że jest 90 cm śniegu - w ostatnich dniach dopadało :happy: Twoją relację widziałem...i to chyba ona była inspiracją na wybór Podhala, na nartowanie walentynkowe - choć plany były inne...które mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zrealizuję. Gregor - produkuj śnieg na Pilsku, proszę :smile: Co do samego Kasprowego - cóż, jak widać nawet w środku ferii, gdy dookoła kiepsko ze śniegiem i warunkami - Kasprowy jest luźny! Jazda bez kolejek i dużej ilości narciarzy - po prostu rewelacja! Stereotypy na temat tego ośrodka, jedynego w Tatrach są utarte i krzywdzące moim zdaniem. Brak kolejek i super waruneczki! A cena? Cóż...raz, czy dwa razy w roku uważam, że można zapłacić te niestety duże pieniądze. Wrócimy tu jeszcze - na wiosnę. Dzisiaj z rana piękne słońce i mrozik - z pewnością będzie cudownie tam w górze... ...a My, powoli pakowanie i powrót do domu. Po drodze, oczywiście jeszcze coś zaliczymy :happy: Coś, znaczy Jurgów :happy:1 punkt







