Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.02.2014 - 27.02.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.02.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Mikaela Shiffrin (ur. 13 marca 1995 w Vail) – amerykańska narciarka alpejska, specjalizująca się w slalomie. Mistrzyni olimpijska z Soczi dzięki temu wyczynowi stała się najmłodszą alpejką w historii która wywalczyła złoty medal na igrzyskach olimpijskich. 16 lutego 2013 roku, mając dokładnie 17 lat i 340 dni, zdobyła złoty medal Mistrzostw Świata Seniorów w slalomie w austriackim Schladming jako trzecia najmłodsza zawodniczka w historii. Młodsze od niej były tylko Esmé MacKinnon w 1931 oraz Hanni Wenzel w 1974 roku. Najlepsze wyniki w Pucharze Świata, osiągnęła w sezonie 2012/2013, kiedy to zajęła 5. miejsce w klasyfikacji generalnej, a w klasyfikacji slalomu wywalczyła Małą kryształową kulę. Mikaela jest brązową medalistką w slalomie specjalnym z mistrzostw świata juniorów w Crans Montana w 2011 roku. Zwycięstwa w zawodach Pucharu Świata chronologicznie Szwecja Are − 20 grudnia 2012 (slalom) Chorwacja Zagrzeb − 4 stycznia 2013 (slalom) Austria Flachau − 15 stycznia 2013 (slalom) Szwajcaria Lenzerheide − 16 marca 2013 (slalom) Finlandia Levi – 16 listopada 2013 (slalom) Włochy Bormio – 5 stycznia 2014 (slalom) Austria Flachau − 14 stycznia 2014 (slalom) Pozostałe miejsca na podium w zawodach Pucharu Świata chronologicznie Austria Lienz – 29 grudnia 2011 (slalom) - 3. miejsce Finlandia Levi – 10 listopada 2012 (slalom) - 3. miejsce Rosja Moskwa – 29 stycznia 2013 (slalom równoległy) - 3. miejsce Niemcy Ofterschwang - 10 marca 2013 (slalom) - 3. miejsce Stany Zjednoczone Beaver Creek - 1 grudnia 2013 (gigant) - 2. miejsce Austria Lienz – 28 grudnia 2013 (gigant) - 3. miejsce Austria Lienz – 29 grudnia 2013 (slalom) - 2. miejsce W sumie (7 zwycięstw, 2 drugie i 5 trzecich miejsc). Trochę jazdy Złotej Mikaeli z piękną muzyką Coldplay: [video=youtube;t15PBvNMftg] Źródło: Wikipedia + YT9 punktów
-
Witam tak jak objęcałem podzielę się swoimi spostrzezeniami Wyjazd wyskoczył spontanicznie bo w wypdł ktoś z grupy i udało mi się wskoczyć na to miejsce Mieszkamy w HUben kawałek za LAngenfeld , do przystanku skibusa ok 100 m, domek dla 14 osób w cenie 1400e, ta jak na tę porę cena całkiem przyzwoita. 1.dzień - Ruszam skibusem 7.47 pod gondolką jestem 8.02 - słoneczko świeci lekki mrozek Warunki o jakich marzy się każdemu narciarzowi a deskarzą zwłaszcza , po wyratrakowaniu spadł świeży opada śniegu który pięknie się cieło gdy były pustki na stoku , minusem takich warunków to iż w wielu miejscach się zmuldziło okropnie , jazda na sam dół bez sensu , kasza i cukier ale góra super. 2. Dzień - wyruszam tak samo , pogoda cudo , trasy rewelacja Ludzi rano mało , potem odbijają i miejscami tłoczno ale ja staram się podążać odwrotnie niż pedzacy tłum Te dwa dni poswiecilem na Giggijoch i lodowiec , moja opinia o trasach jest taka iż każdy początkujący i jeżdżący lepiej znajdzie tu swoje miejsce Mi najbardziej podoba się 11 czerwona i 14 czarna która ma jakby dwa oblicza to pod ławką gdzie powinna być czerwona oraz najbardziej położona na prawo gdzie prawie nikt nie jeździ bo kawałek ścianki i ludzie rezygnują . 3. Dzień wyjazd do Obergurgl co dalej zwany będzie GUrgl Ruszam 7.09 i w Gurglach jesteśmy pod wyciągiem jesteśmy przed 8.00 a tu niemiła niespodzianka , wyciągi ruszają dopiero od 9.00 Trudno idziemy na kawę i czekamy , 8.48 otworzyli i jazda Pogoda cud miód malina , lekki mrozek śnieg bajka trasy super Startujemy z centrum gondolką na sama górę i jazda 1 czerwona plus 17 i 16 Jazda bez trzymanki nikogo na trasach nie widać Obje góry w Obergurgl godne polecenia , po 12 zmiana i jedziemy top-express do Hoch Tam troszkę wiecej ludzi ale można znaleść samotne trasy , mi najfajniej jechało się z dołu gondolką na górę tam 26 niebieska do gondolki gdzie ciagle jechałem sam która prowadziła do trasy 28 No i jazda 28 czerwona kawałek niebieska i 25 czerwona na sam dół ( polecam taką kombinacje ) Na trasach warunki do samego końca super Orczyki sobie odpuscilem Cały ośrodek biorąc pod uwagę trasy , przygotowanie , widoki , wyciągi jak dla mnie czołówka alpejska a mniejsza ilośc ludzi powoduje iż lepiej się tam jeździ niż w SOlden ( jak dla mnie ) Zdjęcia po powrocie Cd. Nastąpi4 punkty
-
Zastanawiam się tylko z czego miałby JC czerpać taką wiedzę. W ośrodkach narciarskich (poza lodowcami) praktycznie wszystkie trasy są sztucznie naśnieżane. Zaczynają już w listopadzie aby uruchomić sezon z początkiem grudnia. Czyli można przyjąć, że wszystkie mają jako podkład sztuczny śnieg. Potem śniegu już przybywa (naturalnego i sztucznego). Przypuszczam, że na trasach obecnie jest warstwa naturalnego śniegu. Ale ile? Kto to wie. pewnie tylko zrządzający ośrodkiem. Ale ile go tam zostanie na marzec? Tego pewnie już nikt nie wie. Pomijam już do czego taka wiedza jest potrzebna. Ważne aby było go wystarczająco. A czy to sztuczny czy naturalny? Pewnie w marcu to już "miszung":smile: Pozdrawiam4 punkty
-
http://www.portalgorski.pl/nowosci/rozne/2722-protesty-w-beskidzie-przeciwko-budowie-osrodka-narciarskiego A ja mam nieodparte wrażenie że te teksty z przytaczanego linku to pisze jedna i ta sama osoba - nasz Radziu Ś z je....j pracowni. A co do inwestycji w Brennej to właśnie jego ogródek więc się będzie przypinał łańcuchem do każdego krzaka niesłusznie wyrwanego . A tu małe co nie co o ekologach: Zimowe popołudnie. Piękna dama wychodzi na spacer w futrze i spotyka na ulicy członków ekologicznej organizacji Greenpeace. - Jak pani nie wstyd nosić futro zdarte z żywych norek? - To nie norki, to poliestry. - A czy pani wie, ile poliestrów musiało oddać życie, żeby pani miała futro?! Przed jaskinią rozmawia dwóch jaskiniowców. – Pijemy krystalicznie czystą wodę, oddychamy nieskażonym powietrzem, jemy organiczne jedzenie – mówi jeden. – Dlaczego więc do cholery umieramy w trzydziestym roku życia? – dziwi się drugi.3 punkty
-
Wszystko zależy od tego jak się coś chce przekazać. Trasa, o której piszesz, jest teraz zamknięta i nie da się nią zjechać. Na 279 km tras otwartych jest 233. Więc jest gdzie jeździć. Wstawię inne zdjęcie, aby zobrazować, że nie jest tak źle. Na zdjęciu masz dokładnie tę samą dolinę Brixental, tylko widok na stoki północne (widok na miejsce, z którego ty zrobiłeś zdjęcie).3 punkty
-
Witam Alta Badia... Od dawna chciałem tam zawitać ze względu na widoki i bliskość większości najwspanialszych tras Dolomitów. Pomimo wielu różnych opini na temat tego regionu pojechałem do Alta Badii i...nie zawiodłem się mimo baaardzo niesprzyjającej pogody.Od kilkunastu lat w lutym zazwyczaj jeżdżę do Włoch,bo po pierwsze uwielbiam Dolomity;klimat ,widoki,ludzi, itd..a,po drugie jest gwarancja pięknej pogody:biggrin:...ale niestety nie w tym roku.: Miszkaliśmy w Pedraces (Badia); Apartament, tradycyjnie znaleziony i zaklepany dzień przd wyjazdem.Do dyspozycji mieliśmy jakieś 70m2; dwie sypialnie,dwie łazienki,duży przedpokój , kuchnia i to za 23 euro do osoby,co uważam za bardzo sensowną propozycją w tym rejonie i w tym terminie.2 punkty
-
SkiWelt - luty 2014 Sławek z tego co wiem, to już masz zaplanowany wyjazd na śnieg... tylko sztuczny. Nawet jestem tego pewien! Tydzień po sztucznym , gdzie rano będzie twardo i lodowato, a po południu muldy po pas. Wracając do SkiWelt, to jeżeli ograniczyłbym się do jazdy w wyższych partiach, po północnych stokach, to tylko pot pod kaskiem, a nie mokry śnieg przypominałby mi jaka jest temperatura. Mobilnie Jacek2 punkty
-
Akurat jestem od niedzieli na chopoku. 2 trasy na południu są całkowicie zamknięte, 1 częściowo (pół otwarta, pół zamknięta) ze względu na mistrzostwa świata juniorów. Warunki są słabe, większość tras wygląda jakby nie widziały ratraka przez kilka dni, po 11 ciężko się jeździ - dużo ludzi + mulda na muldzie. Gdzieniegdzie już widać prześwity i kamienie. W niższych partiach szybko rozpuszcza się śnieg, opadu nie było od kilku dni. Mam wrażenie, że przez te mistrzostwa w ogóle zapomnieli, że mają też inne trasy... Ogólnie nie polecam teraz tutaj jechać.2 punkty
-
Tłusto-Czwartkowo Wieczór, zimno, leje deszcz... Idzie facet ciemną ulicą i widzi zziębniętą sierotkę. Pyta: - Zimno ci? - Tak. - A może głodna jesteś? - No tak. - To może chcesz na pączka? - A jak to jest na pączka? :biggrin:2 punkty
-
a ja mam nadzieję , że powstanie a takie pierd.....nie , że mieszkańcy nie chcą :, to krótko , nie mieszkasz tutaj ,więc nie wiesz jak jest naprawdę , a tylko powtarzasz wymyślone pierdoły ( że wilki , że niedźwiedzie , może jeszcze Yeti:stupid: ) , które wygaduje , czy też wypisuje pseudo obrońca wszystkich istot.2 punkty
-
W poniedziałek byłem na Złotym Groniu w Istebnej. Środek trasy przetarty bardzo mocno, ale tam, gdzie była glina i minerały odgrodzone płotkami czy chorągiewkami, więc nie było niemiłych niespodzianek. Jadąc z góry wystarczyło się trzymać prawej strony (oczywiście sam początek - pierwsze kilkadziesiąt metrów od kolejki trzeba było środkiem) i było spoko, a od wypłaszczenia już całą szerokością bez przetarć. Cały czas jeździliśmy w "strefie treningowej" - tam sporo śniegu mają, także luz. Niestety na początku nie było czasu na robienie zdjęć, ponieważ telefon dzwonił cały czas, później się wkurzyłem, wyciszyłem gadzinę i przez to zapomniałem, ze go mam, dlatego żadnych zdjęć nie zrobiłem Za to bardzo przepraszam... Wracając przejechaliśmy przez salmopol, więc mówię, jak sytuacja wygląda z perspektywy parkingu: - Złoty Groń - jak wyżej - Zagroń - wygląda na to, ze śniegu mają więcej, patrząc z parkingu do góry wszystko białe, bez przetarć - Cieńków - tyle, ile zdołałem zaobserwować: niby biało, ale widać, że już straszna bryndza (byłem tam koło 13) - Klepki - podobnie, jak Cieńków, ale chyba mniej śniegu. Szczerze powiedziawszy bardziej się tam skupiłem na obserwacji Cieńkowa - Juliany - dużo samochodów na parkingu, z którego niewiele widać. Tyle, ile widziałem wyglądało ok - chyba lepiej jak Cieńków. - Biały Krzyż - biało, ale wiadomo, jak tam jest - głównie pługiem do tyłu i dość gęsto W Istebnej powiedziano mi, ze w nocy cały czas temperatury na minusie, więc ostro śnieżą, ale w ciągu dnia po 11 już lampa mocna i szybko odpuszcza. Ten Zagroń fajnie wygląda, więc może jest to jakaś opcja na weekend, bo wszystko ma zacząć spływać od piątku. Także do weekendu 7-9.03 może już być nieciekawie. Jutro będę na Złotym od rana do wieczora. W sobotę jadę do Zwardonia na Mały Rachowiec (najprawdopodobniej). 3-7.03 będę na Harendzie. Jak tylko znajdę chwilę i dostęp do neta, to coś tutaj wrzucę na szybko Możliwe, że jeszcze 8-9 gdzieś tam będę w okolicach Zakopanego, to też postaram się dać znać co i jak2 punkty
-
Ciekawy artykuł na temat pogody. Podczas gdy Polacy cieszą się wyjątkowo ciepłą końcówką zimy, Ameryka Północna znów zmaga się z ogromnym atakiem lodowatego powietrza z północy. Andrzej Gołota i wielu innych mieszkańców Chicago, zmagać się będzie w nocy nawet z 30-stopniowym mrozem, a w kanadyjskim Winnipeg możliwe są nawet temperatury o 10 kresek niższe. Czy nam też ciągle grozi taki atak zimy? Niestety, jest to możliwe, choć obecnie mało prawdopodobne. Warto zresztą zauważyć, że światowa pogoda to swoisty system "naczyń połączonych", a mrozy w Ameryce Północnej sprowadzają do nas wiosenne ciepło. Dzieje się tak, ponieważ tamtejsze zimne powietrze sprzyja powstawaniu atlantyckich niżów, które z kolei pompują do nas ciepłe powietrze z południa. Dopóki wir polarny w Ameryce nie wycofa się, będziemy mieli w Europie taką właśnie, przedwiosenną lub wręcz wiosenną pogodę, zupełnie nieprzystającą w teorii do pory roku. Scenariuszy rozwoju sytuacji meteorologicznej w Europie jest jednak znacznie więcej. Gdyby pojawił się swoisty "klin" wiru polarnego w Ameryce Północnej, zalegającego daleko na południe, to o zimie w Europie moglibyśmy już całkowicie zapomnieć, podczas gdy Kanadyjczycy i mieszkańcy północnych stanów USA, jeszcze długo marzliby "na kość". Teoretycznie sytuacja może jednak ulec odwróceniu. Już w 2001 roku naukowcy wykryli powiązanie pomiędzy odkrytymi zmianami w funkcjonowaniu wiru a anomaliami pogodowymi zimą na półkuli północnej. Wir bowiem funkcjonuje w sposób coraz bardziej nieprzewidywalny sposób, a zimne masy powietrza z Arktyki spycha na południe. Przyjmuje się obecnie, że powodem takiego stanu rzeczy jest zmniejszenie się powierzchni lodu w okolicach bieguna północnego. Mniej lodu i śniegu, to mniejsze odbicie światła słonecznego, co sprawia, że zwiększa się parowanie, co z kolei prowadzi do zmian ciśnienia i gradientu temperatury wiru polarnego. W ten sposób zmienia się amplituda prądu strumieniowego (w skrócie: to strumień ogromnych mas powietrza płynących z zachodu na wschód), co może sprawiać, że cieplejsze powietrze dostaje się wysoko, a chłodniejsze do bardziej południowych rejonów półkuli północnej. Gdy prąd strumieniowy się zatrzymuje, dochodzi do blokady mas powietrza, które potrafią, jak choćby w 2010 roku, utrzymać w Polsce mrozy przez miesiąc. więcej http://pogoda.wp.pl/kat,1035641,title,Amerykanskie-mrozy-przeniosa-sie-do-Polski-Oby-nie,wid,16433358,wiadomosc.html1 punkt
-
Pozdrawiam z Alta Badii. Dwa dni sypało, a dzisiaj tak Lagazuoi. Niestety nie mam internetu.1 punkt
-
Ledwo zakończyły się Igrzyska Olimpijskie rozpoczyna się kolejna duża impreza narciarska, z częścią tych samych uczestników, a o tyle ciekawa, że tuż za naszą granicą, w Jasnej na Słowacji. Wśród zgłoszonych uczestników niejaki Henrik Kristoffersen, a także punktujący solidnie w slalomie w tym sezonie szwajcarzy Luca Aerni i Daniel Yule. Grono zawodników, którzy zdobywali w tym sezonie punkty uzupełniają Santeri Paloniemi z Finlandii oraz Marcus Monsen z Norwegii. Poza tym cała grupa zawodników punktujących w PE i po raz pierwszy od dawna wśród najwyżej notowanych w swojej specjalności Polak Michał Jasiczek (nr 13 w klasyfikacji slalomowej juniorów). Od jutra pierwsze zawody super-g i superkombinacja mężczyzn.1 punkt
-
Ruszamy dalej do La Villa,żeby się tam dostać trzeba przejechać krzesłem które prowadzi wzdłóż doliny:mad::,a następnie szybką czwórką na Sponatę i zjazd czerwoną do La Villi.To fajne..Potem znów wolnym krzesłem nad doliną...odpięcie nart i ciupanie do gondoli na Piz la Villa.Na szczęście wygodna i szybka. Mapka; Do La Villi prowadzę dwie fajne trasy,czerwona i czarna.Obie warte grzechu, ale tylko rano,póżniej muldy(obsypy) po kolana i dużo ludzi. Dalej jedziemy fajną czerwoną 6 do San Cassiano. Zjazd czerwoną 11 do San Cassiano i niemiła niespodzianka ;tłum ludzi do gondoli,jakieś 15 minut stania:mad:: Nie zjeżdzamy więcej,jedziemy dalej do Corvary..ale pogoda coraz gorsza.zaczyna padać śnieg z deszczem,a nawet deszcz,widoków żadnych,a poza tym środek Alta Badii sprawia wrażenie jakiegoś chaosu,krótkie wyciągi porozrzucane w różnych kierunkach...nie wiadomo gdzie jechać?PATOLOGIA:biggrin: Jakoś jednak dotarliśmy do Corvary.Szybki wyjazd gondolą na Boe i wolny zjazd zmasakrowaną 19 z powrotem do Corvary. Mała przerwa na kawę i powrót do kwatery.Dość długi i żmudny.Więcej jeżdzi się na wyciągach niż na nartach,co w przypadku złej pogody może bardzo zniechęcać.1 punkt
-
W pierwszy dzień pogoda od rana nie rozpieszczała,zachmurzenie całkowite,bez nadziei na poprawę,ale nie sypie. Postanowiliśmy zwiedzić wszystkie pobliskie stoki.Do wyciągu na S.Croce mieliśmy 600m,jeżdzi skibus co parę minut,ale my tradycyjnie swoim autem. Parking pusty jak zwykle o tej godzinie ,wyciągi startują 8:30.Oczywiście pierwsi na stoku. Jeżdzimy na takim sprzęcie; a góra wygląda tak; Łagodna fajna trasa dla początkujących,w sam raz na rozjeżdżenie się.Najmniej ludzi w całej Alta Badii.1 punkt
-
4. Dzień Ruszamy normalnie czyli 8.01 pod gondolką i słoneczko świeci pięknie , minus pięć rano , trasy :angel: atakujemy Giggijoch Pięć razy 11 aż się najechalo , to zmiana i leciały na lodowiec , tam zabawa na 38 , krawędzie aż piszczą i nawet na orczyk się skusilem ( warto ) i jak po chwili zrobiło się za ciasno to uciekam laweczką i polecam wrócić 36 czerwona którą mało kto śmiga Spokojnie zostawiając tłum za sobą lecę 33 niebieska do gondolki i spowrotem na górę ale juz nie do tunelu (gdzie pojechali wszyscy ) Tylko niebieska szeroka 32 i dalej czarna 31 i tak cztery razy , jest cudownie słońce świeci ludzi nie ma , bajka Widzę ze wraca naród to ewakuacja i jadę do Giggijoch na pustą 24 idealnej 13 i maksymalnie w lewo na czarna 14 Jazda bez tłumów i na koniec spokojne na sam dół Końcówka to nie moje klimaty , na samym dole kasza muly ( ale na samym dole ) Dzień bajkowy1 punkt
-
Jest takie powiedzenie, że o gustach nie dyskutuje się, tak że jedni wolą blondynki inni brunetki, a sęk w tym, żeby dobrze sobie popier..., pojeździć sobie znaczy się :biggrin: A jak będzie i czy będziemy zadowoleni czy też zawiedzeni to przekonamy się za 1,5-2 tygodnie. Mariusz pojedzie wszędzie i po wszystkim i będzie mu to sprawiało frajdę, ja tam osobiście wolę podobnie jak Sławek luźno, równo i szybko. W Waidring fajnie mi się jeździło i myślę, że tu też znajdę wiele tras gdzie będzie mi się świetnie jeździło, a nie muszę zjeżdżać też całego SkiWelt wzdłuż i wszerz po trasach i w miejscach, gdzie nie będzie mi to sprawiało przyjemności. A Kitzbuhel-Kirchberg z chęcią też odwiedzę, bo na poprzedni wyjazd brałem też ten ośrodek pod uwagę, ale Kitzbuhel skończyło się jedynie na przejeździe przez miasto i 2-godzinnym pobycie w AquaArenie, która w ogóle nie przypadła mi do gustu.1 punkt
-
1 punkt
-
Wyślę kurierem. Będzie szybciej. Pozdrawiam. PS I bombardino w jednym barze to mają takie, że klękajcie narody.1 punkt
-
Skazana na slalom Po zaprezentowaniu osiągnięć sportowych i suchych faktów, kilka słów, to tym kim naprawdę jest Mikaela - jak to się zadziało, że osiągnęła sukces? Bardzo fajny artykuł, o tej młodziutkiej i bardzo sympatycznej Dziewczynie. Ameryka podziwia Lindsey Vonn, Teda Ligety i Bode Millera, bo Ameryka jeszcze nie bardzo wie, że ma nową dziewczynę, która podbije alpejskie stoki. Nazywa się Mikaela Shiffrin. Żyje w dwóch światach. Pierwszy to USA. Spędza w ojczyźnie czas głównie w podróżach między stanem Kolorado, bo tam jest Vail, znany ośrodek narciarski, a innymi górami, gdzie trenuje lub startuje. W czerwcu skończyła sportową szkołę średnią – Burke Mountain Academy w północnym Vermoncie, specjalność oczywista: narty alpejskie. Drugi świat to Austria, gdzie kadra amerykańska ma swą bazę i skąd jeździ na europejskie zawody Pucharu Świata. Dlatego uczy się niemieckiego. – Lindsey Vonn mówi płynnie po niemiecku, no i każdy szanuje cię bardziej, gdy potrafisz się dogadać – mówi Mikaela. W ojczyźnie jest zwykłą nastolatką, która uczy się i trenuje. Jeździ na zawody z mamą Eileen, po wyścigu siada z nią na kanapie i ogląda seriale, albo razem grają na gitarze. Stosunek do świata, po amerykańsku pozytywny. Jeśli idzie do kina to na film o rówieśniczkach, albo komedię romantyczną, horrory odpadają. Jeśli uprawia sport, to z zapałem i wcale nie chce tylko jeździć szybko między bramkami slalomowymi. W tenisa gra dobrze i w popularną amerykańską grę dla dziewczyn, czyli soccer – też. Jednak rodzina skazała ją na narty, na razie na slalom. Tata Jeff ścigał się w drużynie B Dartmouth University, mama wciąż startuje w zawodach seniorek, starszy brat Taylor też narciarz. Historię narciarską Mikaeli da się streścić tak: jeździła w Vail od dziecka, w 2003 roku rodzina przeniosła się do Lyme, w stanie New Hampshire, by ojciec mógł pracować w szpitalu w Dartmouth jako anestezjolog. Pięć kolejnych lat spędziła w drużynie narciarskiej o ładnej nazwie Lebanon Outing Club. W 2008 roku rodzice posłali ją do Burke Mountain, szkoły, którą skończyła niejedna sława amerykańskich nart. Rok później zaczęła wygrywać każde zawody juniorskie, w których stanęła na starcie. Gdy miała 15 lat, wygrała we Włoszech prestiżowe zawody dziecięce Trofeo Topolino. Najbliższą rywalkę wyprzedziła o 3,4 sekundy. Dyrektor Burke Mountain, Kirk Dwyer, mówił: – Ona nie chciała wiedzieć, jaka jest dobra. Ciągle pytała co robić, by być lepsza. Nie mieliśmy w żadnym roczniku większego talentu, choć szkołę w Vermoncie kończyli Daron Rahlves czy A. J. Kitt. Tata dodał do jej wykształcenia sportową teorię psychologiczną wyłożoną przez profesora Andersa Eriksona z uniwersytetu stanowego na Florydzie. Teoria mówi, mocno streszczając, że wielkość sportowca nie jest darem, tylko rodzi się z 10 tysiącami godzin pracy na treningu. W Pucharze Świata zaczęła startować w 2011 roku. Nie było na co czekać. Kilkanaście miesięcy później, w marcu 2013 roku po pierwszym całym sezonie trenerzy mieli co podliczać: mała Kryształowa Kula za slalom specjalny, cztery zwycięstwa pucharowe, no i mistrzostwo świata w Schladming w wieku 17 lat i 240 dni. Tylko Hanni Wenzel z Liechtensteinu w 1974 roku była trochę młodsza, gdy wręczano jej złoto za slalom specjalny. Na te i inne rekordy Ameryka nie zwróciła wielkiej uwagi, bo w USA mistrzem narciarstwa zostaje się dopiero po medalu olimpijskim. To dlatego każdy wie, kto to Picabo, Lindsey czy Bode. Mikaela jest sławna, ale w Austrii. Poznają ją w sklepie i na ulicy. Poznają i każą robić wspólne zdjęcia, przybić piątkę, zagadują. Kiedy leciała po mistrzostwach świata do domu, na lotnisku w Nowym Jorku zaczepił ją jakiś pasażer. – Ty jesteś Mikaela Schiffrin, prawda? – zapytał. – Tak, ale jesteśmy w Stanach, skąd to wiesz? – Bo jestem Austriakiem – odpowiedział. W USA jej talent chwalą na razie tylko ci, którzy się znają. – Ona jest fenomenem – mówi Bode Miller – To przyjemność patrzeć, jak startuje. Ona się nie peszy, jest pewna siebie, jest osobą, na którą chce się stawiać. – Jestem podekscytowana, myśląc o tym, co może osiągnąć, bo sądzę, zupełnie uczciwie, że jest tak dobra, albo lepsza niż Lindsey Vonn – stwierdziła dwukrotna mistrzyni olimpijska Picabo Street. – Na razie dopiero rozkwita i ma mentalność nastolatki, której otoczka sukcesów nie obchodzi. Musi jednak zacząć myśleć, co robić, by poradzić sobie ze sławą, z tym, że będzie ściągać uwagę, że stanie się dla wielu wzorem do naśladowania i nawet z tym, że stanie się celebrytką – dodaje. – Ja ją jeszcze trochę bronię przed otoczeniem, daję odrobinę normalności, nawet w tym zwariowanym świecie sportu. Już spada na nią tyle obowiązków. Sądzę, że tak trzeba, Jestem jej tarczą – twierdzi mama Eileen. W Austrii ma już grupy młodych fanów, którzy stoją na zawodach z transparentami, a potem przychodzą po autografy i zdjęcia. – To bardzo miłe, ale wydaje mi się, że to ja jestem wciąż na ich miejscu, gdy widzę Bode, Lindsey czy Picabo. Wiem, co te dzieciaki czują i wydaje mi się czasem, że to bez sensu... Ja? Gwiazda? Nie mogą sobie wybrać kogoś innego? Ale w końcu to miłe, że mam na nich jakiś wpływ – mówi. Jeszcze czasem sama staje się taka jak one. Nawet ostatnio w Soelden zrobiła sobie fotkę z Millerem, o którym kiedyś pisała w szkole wypracowania. Na otwarcie Pucharu Świata 2013/14 w Soelden była szósta w slalomie gigancie. To jeszcze nie jest jej specjalność, ale rywalki wkrótce powinny zacząć się bać. – Sama jestem ciekawa, jak się poprawię w gigancie do igrzysk – mówi z uśmiechem. Wzór na dalszą karierę ma blisko. Chce jak Vonn wygrywać we wszystkich konkurencjach. Po Soczi zabierze się wreszcie na poważnie za supergigant i zjazd. Start ostry w slalomie specjalnym będzie miała za dwa tygodnie w Levi. Za zwycięstwo są tam jak zawsze punkty rankingowe, premia, kwiaty i jeszcze renifer. Oryginalny, lapoński. Renifer zostaje na szczęście w Laponii, właścicielka może śledzić jego życie i przygody przez internet. Potem kilkanaście tygodni startów i w lutym olimpiada. Po niej Ameryka chyba pozna się na Mikaeli Shiffrin. – Może pozna, może nie. Może tylko trochę się to zmieni i będę miała więcej przyjaciół na Facebooku. Bo ja bym chciała wciąż zachować w Stanach prywatność – twierdzi skromnie nastolatka z patentem na wygrywanie slalomów. Po medalu w Soczi z tą prywatnością jednak chyba się nie uda. Źródło: rp.pl1 punkt
-
Nie mam za bardzo czasu teraz na wnikliwe czytanie, poczytałem sobie tak po łebkach, no i niestety muszę przyznać Mariuszku że pinkolisz trzy po trzy, szczególnie o jeździe w ten mgle, muldach ect, co by być lepszym narciarzem, no to w takim razie czekaj zawsze do ostatniej chwili i jak jest katastrofa z pogodą w Alpach to wtedy jedź:stupid:, wyrobisz się wtedy jak... jak... nie wiem co:rolleyes:: A teraz do rzeczy, mam takie pytanie co Wami kierowało akurat, że wybraliście Ski Welt? Moim zdaniem i z moim nie chwaląc się nie małym doświadczeniem to zły wybór, jest kilka takich ośrodków w Alpach gdzie się po prostu w nieśnieżne zimy nie jedzie, do takich należy właśnie Ski Welt. Ja jadę zawsze do śniegu, dlatego też w tym roku wylądowałem 2 razy we Włoszech, gdzie ostatnio byłem tam 7 lat temu, bo po prostu wolę AT. Jak miał bym jechać do AT teraz, czy w marcu, wybór był by oczywisty, było by to coś w Karyntii, lub w Tyrolu wschodnim, tam ośrodków z pod śniegu nie widać, tak dowaliło i na sztucznym w tym sezonie to się tam już nie pojeździ:tongue:1 punkt
-
http://analizyrynkowe.cal.pl/pliki_rozne/Raport_klimatyczny_Marka_Adamczyka_cz_I.pdf Taka ciekawa analiza mojego znajomego - warto poczytać Marek prosi o jak najszersze rozpowszechnienie tej Analizy Czeka go sądowny bój z Komisją Europejską -chce ich w tym roku pozwać o nieprawdę o szkodliwości CO2 Najprościej wpisać w Google "raport klimatyczny " wyskakuje jako pierwszy1 punkt
-
Dzisiaj suche zdecydowanie gorzej Rano po nocnym przymrozku ani sladu. Strasznie miękko. I chyba zaraz będzie padać. Wysłane z mojego C21051 punkt
-
Kolego myślę, że się zagalopowałeś w swojej opinii na temat artykułu Jacka, posądzając go o brak obiektywizmu. Bo niby skąd taka Twoja opinia? Wciąż odnoszę wrażenie, że nie czytałeś tej relacji z należytą uwagą - a szkoda, bo to świetnie opisane dwa dni na nartach w SkiWelt. Jacek w swojej relacji pisze - o tym, że zamknięta jest trasa z Twojej fotografii, że do miejsca gdzie nocował w Scheffau nie ma co jeździć popołudniu, bo warunki są bardzo trudne i wiosenne. Więc zapytam Cię: skąd atak na JC i jego reportarz? Odnoszę wrażenie, że tak właśnie jest. Piszesz coś o sztucznym śniegu wstawiając "szeroki uśmiech" - jeśli to rada dla mnie, by nie odwiedzać tego terenu narciarskiego, to dziękuję i odpowiem Ci: że dla mnie nie ma to znaczenia czy jeżdżę na nartach po naturalnym śniegu, czy tym pochodzącym z armat. W bieżącym sezonie, z 25 dni na nartach tylko 7 spędziłem na naturalnym śniegu: w rejonie Madonny di Campiglio oraz na Kasprowym. Uwierz mi, że w pozostałych 19 dniach, na sztucznej pokrywie jeździło mi się równie dobrze - i dla mnie osobiście nie ma to dużego znaczenia. Kolejna "obśmiana" przez Ciebie sprawa: ilość i różnorodność stoków. Co do ilości - każdy laik, jeśli spojrzy na Skiwelt oraz Kitzbuchel jako całość - a zamierzamy jeździć i tu, i tu - stwierdzi, że znajdzie dla siebie tam "narciarski raj". Różnorodność? Dla mnie to nie kolor stoku - po czerwonych trasach z reguły jeździ mi się najlepiej - a zupełnie inne walory są najważniejsze: przyroda, widoki, góry, las, klimatyczne knajpki a przede wszystkim wartości krajobrazowe - patrząc na piękne fotografie Jacka, nie mam wątpliwości, że jadę do ciekawego i fantastycznego miejsca. Na koniec piszesz o rzetelności... ...zastanów się Kolego nad sensem swoich wpisów. Bo dla mnie, prostego Chłopaka - bardziej rzetelny jest opis warunków, które były "wczoraj" i podawany jest niemalże online, niż opinia ze stycznia. pozdrawiam serdecznie marboru1 punkt
-
Nie no martwi się, coby koledzy na darmo kasy nie puścili:wink: A tak na poważnie: "A to trasa 1b po której zjeżdżaliśmy w styczniu," tej zimy to normalka. Ja właśnie wróciłem z Zillertalu. Jeżdżąc po Zillertalarenie widać trasę na Hochzillertal (1). Praktycznie zero śniegu. Doliny zielone. Jednak powyżej 1300 metrów jest po prostu bajka. Byłem teraz 5 raz w Zillertalu i stwierdzam, że śnieg był najlepszy jaki tam kiedykolwiek miałem. Jazda idealna. Śnieg delikatny, jeździło się doskonale, choć śniegu jest relatywnie niedużo (bywało duuuużo więcej). Tak, że nie ma się co na zapas martwić. Pozdrawiam1 punkt
-
Soszów Witam, Byliśmy dzisiaj na Soszowie z kumplem, otwarte tylko krzesłoi śnieg tylko na 2 niebieskiej kawałek 1 czerwonej do zielonej 5 i teoretycznie ta 5 (teoretycznie bo masakra z kamieniami). Tak naprawdę to do 12.00 dało się pojeździć na 2 i w zasadzie tyle. Po dwunastej wiosna zrobiła swoje i traska się trochę rozlazła. Mimo wszystko trochę soszów jeszcze pojeździ. Z tego co słyszałem to Czantoria może być na dniach zamknięta. Z drogi widać wielką czarną plamę i chyba brak możliwości jej naprawienia.1 punkt
-
To naprawdę najlepsza rada - wszystkie te ośrodki znam i w każdym byłem łącznie po parę dni Stubai to około 6 porządnych urządzeń wyciągowych, Axamer Lizum podobnie, zjazd Wild'n Grubn w niczym nie jest lepszy od tego do Axams (o ile te zjazdy są możliwe). Z Axamer Lizum jest zjazd do wspomnianego Muttereralm i to kolejne 2 gondolki z wysokimi (1000 m) przewyższeniami. A jeślibyś mógł pojeździć w Kuhtai (i Hochoetz) to nie ma się co zastanawiać. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
czesc, jak dla mnie nie ma porwnania na korzysc Stubaiera, ktory jest po prostu o wiele wiekszy. Po tym jak w zeszlym roku ilosc km tras zostala zweryfikowana do "jedynych" 41km (poprzednio 110km) i tak jestem pewien ze jest ich drugie tyle co w Axamer Lizum gdzie liczba km nie ulegla zmianie (teraz sa liczone po lini spadku a nie jak niektore albo wszystkie wczesniej liczyly po tzw. sredniej trasie zjazdu). Poza tym tzw. ski routen tez sie da zaliczyc, jest ich 19km (prznajmniej najdluzsza z nich Wilde Grub'n do parkingu dlugosc calkowita to ok. 10km) tym bardziej ze lubicie czarne trasy. Co do Axamer Lizum to tez fajny osrodek ale nia na tydzien, poza tym nie w drugiej polowie marca. Wlasnie dzis podali ze to druga nacieplejsza zima odkad prowadzone sa pomiary co kaze myslec o warunkach za 3 tyg. Osobiscie nie zastanawialbym sie ani chwili. No chyba ze pojedziecie doline dalej a tam Sölden i Hochgurgl-Obergurgl to juz jest gdzie pojezdzic przez tydzien. Pozdro1 punkt
-
:laughing: Pomyłka :laughing: Moj przystanek to Runhof , dolina jeżdżą rożne autobusy i jest jasno i czytelnie opisane Skibusow nie brakuje Nikt nic nie sprawdza , fajnie było w gurglach jak podjechał pełny skibus i odjechał nie otwierając drzwi , zdziwienie było Następny za 30 minut , a tu po 7 min przyjechał pusty pozaplanowy autobus ! Zabrał wszystkich i po kłopocie A od dziś skibusy już przedłużone i zmiana rozkładu jazdy i to mi się podoba ze reagują1 punkt
-
Cześć Dobrze wyczuwasz nutkę ironii. Te czerwone i czarne są śmieszne i trącą akcja z cyklu: jesteśmy wielkimi narciarzami - sporo tu takich - na stoku gorzej, wierz mi i nie popełniaj błędu lekceważenia zabawy na jakiejkolwiek trasie. Rada natomiast była całkiem serio. Jeżeli jedziecie pierwszy raz i na dodatek jesteście, że tak to określę normalni (nie szukacie dziury w całym) to wybierzcie ofertę, która Wam po prostu spasuje cenowo, terminowo, kolorem pokoju itd. To nie żart. Jeżeli traficie dobrą pogodę uśmiech nie zejdzie z Waszych ust. Jeżeli gorszą to będzie trzeba poczekać do następnego razu. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Dziś jeździłem w Korbielowie, korzystając z ostatniej chyba okazji by sprawdzić nowe krzesełko. Przed sezonem stwierdziłem wprawdzie, że dam sobie już spokój z wolnymi kanapami i krótkimi stokami, skoro pod nosem mam Czantorię i "nowe" Skrzyczne, ale na skutek "zimy stulecia" musiałem zweryfikować swoje plany, bo jeździć w kółko po jednej trasie (którą znam na wylot) niespecjalnie mi się uśmiecha.W Korbielowie wiosna - piękna pogoda sprawiła, że mimo kiepskich warunków (tabliczka o kamieniach i jeździe na własną odpowiedzialność) nikt nie miał ochoty na narzekanie. Zacząłem od trasy przy nowym krześle, ale im później, tym więcej narciarzy przechodziło po pasie błota na trasę przy "Babie" (na tym samym karnecie, pod warunkiem zakupu "czasówki" a nie punktów). Tam pas leżącego śniegu był znacznie szerszy, a przetarcia (nie licząc miejsca przy wysiadaniu) zaczynały się dopiero w połowie stoku, gdzie zaczyna się nieco stromiej. Ten stok jest bardziej nachylony na północ, a poza tym ma trawiaste podłoże. Natomiast przy "czwórce" nieźle było tylko na dole, od momentu wjazdu w las (bardzo równo i twardo), wyżej dużo kamieni, zwłaszcza w środkowej części. Wyżej był też naśnieżony kawałek trasy z Buczynki (widać przygotowali się na otwarcie), no ale nic z tego. Jacyś narciarzy widać było w oddali także na polanie Strugi, choć wydawało mi się, że armatek tam nie było.Pod nową kolejką wita narciarzy napis "Zakaz wjazdu pseudoekologów!", którym jednak udało się doprowadzić do likwidacji naśnieżania z Miziowej na Szczawiny. Oby właściciel nie zniechęcił się tym, a także kiepską zimą - wyprzęgana "czwórka" spod Jontka na Buczynkę to chyba najpilniejsza inwestycja.1 punkt
-
Jeśli w cenie noclegu masz karnet na Axamer Lizum to jedź tu - będziesz zadowolony i na pewno się wyjeździsz. Czy masz karnet na samo Axamer Lizum , czy również na Muttereralm i Gotzens ? Możesz nabyć również karnet Olympia World Skipass - http://www.axamer-lizum.at/de/winter/olympia-world-skipass.html na którym pojeździsz w obu tych ośrodkach , jak również w uroczym i wysoko położonym Kuhtai - wszystkie warte odwiedzenia.1 punkt
-
Jeżeli nie jesteście zbyt wymagający to rzeczywiście cokolwiek z tych dwóch ośrodków wybierzecie będziecie zadowoleni ,ja postawiłbym na Stubai a co do ilości w km.tras czarnych i czerwonych to i tak się nie da tego za bardzo rozgraniczyć bo musiałbyś jeździć tam i z powrotem po kilku a przesmyki ,łączniki ,odnogi trzeba wszystkiego spróbować tak żeby się nie nudziło .Nie liczyłbym również na czerwone super przygotowane w marcu no 2 godz.na początku ,później musisz się liczyć z kopnym śniegiem i muldami a szczególnie w dolnych partiach tras,żebyś się również nie zdziwił jakie czarne mogą być w Austrii przeważnie oddzielny wyciąg tam prowadzący jest pusty ,tylko z dołu wygląda to ok.ale oczywiście da się ,ludzie jeżdżą ale nie jest to na cały dzień ,czerwone bywają często muldziaste nie zawsze ale część tras jest nie ratrakowanych w ogóle lub tak często bo są na takie warunki amatorzy ,ogólnie będziecie naprawdę zadowoleni a jeszcze w obliczu braku zimy w PL to podwójnie .Pozdrawiam .1 punkt
-
Cześć Dominiku - czuj się jak "u siebie" w domu :cheerful:1 punkt
-
Witaj Dominik,nie po raz pierwszy :smile:1 punkt
-
byłem w obydwu wskazanych ośrodkach .... jeżeli nigdy nie byłeś w alpach dostaniesz szoku .... to nie są wielkie ośrodki, a jak by były w Polsce były by największe :eek: również mogą cię zszokować ich czerwone trasy, a czarne szczególnie :biggrin: ... bardziej prestiżowy jest Stubai , jest wyżej ma to swoje minusy ale i plusy .... minusy - przy złej pogodzie ( chmury , mgła ) nie pojeździsz w ogóle, ale nie będziesz miał miękko na dole . w tym roku również w Alpach Austriackich nie ma szału ze śniegiem - na niskich wysokościach szybko się śnieg topi po 12 stoki puszczają .... na niższych wysokościach .... Jeżeli ja miał bym wybierać z tych dwóch ośrodków to jednak Stubai ale jeżeli faktycznie szukasz czarnych i czerwonych tras to ośrodki które wskazałem lub każdy duży wysoki ośrodek.1 punkt
-
1 punkt
-
No na zeszłą zimę chyba narzekać nie możemy.... Ja jeszcze 10 kwietnia jeździłem na nartach w mikrostacji narciarskiej Paczoskowo (12km od Gdańska) i śniegu było ponad pół metra! Wieżyca, Elbląg śmigały jeszcze do pierwszych dni maja! To był sezon sezonów. Najstarsi kaszubscy górale spod Wieżycy tak długiego sezonu nie pamiętali. W górach o ile pamiętam też niczego sobie było... ! Cóż... fortuna kołem się toczy. Po dwóch potężnych zimach musiało nieco odpuścić. Ja w tym roku nawet nie zamontowałem bagażnika na narty. Szczyrk odwiedziłem tylko online, mimo, że miałem zaklepane 2 tygodnie. Ale jechać 650km po to żeby w błocie się taplać... Szkoda kasy. Ostatni raz nie byłem na nartach w górach w 1981r po wybuchu stanu wojennego. Masakra, ale jakoś nie żałuję. Całe moje narty w tym roku to dosłownie kilka godzin w Sopocie na Łysej... ;-)) [video=youtube;Zcuga3RN5sI]1 punkt
-
1 punkt
-
WITAM-dorwalem sie wkoncu do komputera i moge napisac kilka slow o moich wakacjach w norwegii. 1-dzien Sobota 22.02-po przylocie ranairem od razu pojechalismy do miejscowosci NOREFFIEL,pogoda przywitala nas bardzo po skandynawsku pochmorno i na szczytach mgla,ale nic to rozpakowywanie i na stok.Pierwsze podrywamy GS,do 1000m na przemian pogoda i zachmorzenie od 1000m do szczytow czyli jeszcze 200m mgla jak cholera na dwa metry nic nie widac.Szczyty sobie odpuszczamy i walimy do dolu czerwona 1a jakies 800 m i wskakujemy na czarna1b 400m-nogi zaczynaja piec ale mamy jeszcze niebieska do wyciagow-jest dobrze mamy usmiech na twarzy na to czekalismy.Jeszcze kilka zjazdow po tym stoku i przemieszczamy sie na orczyk gdzie przy nim sa dwie piekne trasy do szlifowania skretow typowe 600m czerwone-na ten dzien najlepszi mysle ze chyba tak zostanie do konca tego dnia 2-dzien Niedziela 23.02-jestesmy pierwsi przy kanapie i od razu wzbudzamy sensacje wszyscy jestesmy w gumach narciarskich a na nogach GS.Pierwsz kanapa rusza,jedziemy z pewnym bardzo fajnym starszym narciarzem Norwegiem,pyta sie skad jestesmy oczywiscie z Polski a onjedzie ze kiedys tutaj byly rozgrywane konkurencje olimpijskie w roku 1952 i on bral w nich udzial-sensacja :shocked:od razu zaznaczyl ze byl w tamtych czasach w Zakopanem i tam tez trenowal i jezdzil na nartach . jutro wiecej musze opuscic komputer,wlascicil wola na piwo i polska zobrowke-do jutra:biggrin::angry:1 punkt
-
25.02-wtorekTak bardzo sie dziesiaj spieszylem ze zapomnialem zagladnac za okno:eek:mgla ogarnela caly osrodek Dalem ciala ale mlodziez jest zwarta i gotowa-tak wiec zaczelismy jezdzic we mgle.Bylo bardzo zle,sil wystarczylo na kilka zjazdow po czerwonych i niebieskich trasach-objazdowka nr.5Po poludniu ciut sie poprawilo ale dzisiejszy dzien zaliczamy do nieudanych i w tej zlosci sportowej wieczorem rozpalamy saune:smile:Na jutro zapowiadaja zmiane pogody to mamy nadzieje ze zaliczymy naprawde dobre narty bo naprawde jest po czym jezdzic i wielkosc tego osrodaka swiadczy o super trasach i wielu atrakcjach dla slabo,sredni i dobrze jezdzacych narciarzach-pozdrowienia dla wszystkich spragnionych takich fajnych gorek u nas w POLSCE1 punkt
-
SON na koniec sezonu 2013/2014???Zdecydowałem się na SON bo w tym sezonie nie byłem a drugi powód to lekki mróz w nocy w nocy z niedzieli na poniedziałek w rejonie Beskidu śląskiego. Nie tylko tam bo w Rudzie śląskiej o szóstej rano w poniedziałek 24.lutego było –3 stopnie co jest rzadkością w bieżącym miesiącu. Na miejscu czyli w SON od 09:55 do 13:50. Jazda z kilkoma przerwami w godzinach 10:30-13:30. Jako mało wymagającemu narciarzowi turystyczno-rekreacyjnemu wystarczył karnet punktowy za 52 zł. Warunki meteo : wiatr słaby ,zachmurzenie umiarkowane, temperatura na Solisku od +2 o 10-tej do +5 o 13:20 czyli ,,chłodno ‘’ jak na tegoroczny luty. Warunki narciarskie. Tory pod orczykami przygotowane dostatecznie. Trasa nr 10 na ,,Julianach” warunki dobre ,czyli wystarczająca ilość twardego śniegu ,trochę lodu i po 12-tej sporo ,,cukru lub kaszy ”. Na tej trasie mało przetarć i nieliczne kamyki. Tam można było sobie pojeździć . Warunki zadowalające na trasie numer 8 na ,,Julianach ‘’ oraz Golgocie czyli przetarć niezbyt dużo a kamyków niewiele i oczywiście ,, cukier i kasza ” na lodzie. Mając szerokie narty na Golgocie w tych warunkach jechało mi się dobrze. Otwarta też jest trasa 7 aż od Hali skrzyczeńskiej ,na którą nie radzę wjeżdżać bo w kilku miejscach duże braki śniegu , za to sporo kamyków i kamoli. Zrobiłem błąd i pierwszy zjazd to właśnie tam uczyniłem. Omijać tą trasę.!!! Reszta tras nieczynna a naturalnego śniegu ślady. O pogodzie napiszę innym razem. Jeszcze parę dni ,,pociągną’’ Wyjazd , jak zwykle udany a narty tylko nieznacznie uszkodzone. Fotki poniżej1 punkt
-
Widzę że w kraju totalna wiosna,jak komuś brakuje śniegu to zapraszam w Dolomity,tu sypało prawie cały tydzień z małymi przerwami. Wstawiam mój filmik z drogi na Passo Falzarego na zachętę:biggrin: [video=youtube;ueWSwvzvvWU]1 punkt







