Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
13.03.2014 - 13.03.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 13.03.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Jeszcze 10 dni temu myślałem,że napiszę dla Was kilka relacji z Solden.Tymczasem z powodu nagłych kłopotów współtowarzyszy podróży wylądowałem na włoskiej ziemi.Nie było to łatwe ,bo za Brennerem -w obu kierunkach-trwają prace drogowe tak,że jazda w korku 6-7 km zajęła dobrze ponad godzinę.Na pasie przeciwnym na przedostatnich bramkach przed brennerem kolejka do nich wynisła ponad 7 km a tirów znacznie więcej.Pierwsze dwo dni rewelacja pod względem śniegowym i pogody.Pełne słońce w zasadzie bezwietrznie i do 12-13 twardo pod butem.Potem inaczej ale naturalny śnieg nawet potraktowany słońcem pozostaje przyjazny.Jeżdziliśmy od Marillewy poprzez "gencjanę)do Madonny.Mnie osobiście Madonnan )mzđle o terenach narciarskich)zawiodła. Najciekawsze trasy na Monte Spinale obsługiwane są przez archaiczne wyciągi z których jeden(dwuosobowy)nawet nazywaliśmy nazwiskiem włoskiego wodza faszystowskiego z pierwszej połowy XX wieku albowiem wyglądał jak budowany w jego epoce.Co prawda jedną z 2 najciekawszych tras tj trasy 75 i 78 obsługiwała gondla (na całej długości 75) to ja jednak nie jestem miłośnikiem odpinania nart.Nie jestem,mimo że zwłaszcza ostatni odcinek 75 to pełna adrenalina. Passo Groste trasy w pełni relaksowe ale za to z niezapomnianymi widokami i doznaniami estetycznymi (nie myśle tutaj o kobietach tylko walorach krajobrazowych).Widoki jak z reklam dolomitów a w zasadzie ładniejsze. Po przeciwnej stronie Madonny super 56 z Pradalago ,ale znowu ten sam problem-obsługiwana jedynie przez gondolę. Jadąc do VDS myślałem,że będę gównie śmigać w rejonie MDC a tymczasem najciekawiej było w Folgaridzie -czarna jedynka na zmianę czasem dla odpoczynku z 2i3 odpowiednio niebieska i czerwona.Niestyty te trasy też są obsługiwane jedynie przez gondole.Natomiast zupełna rewelacja to wjazd wyciągiem 4 osobowy doppelmayer niewyprzęgany poniżej górnej stacji gondoli z Marillevy 1440 na Dos De La Pesa i złączony zjazd 25 i 26 .Przy ich łączeniu uwaga na wąski przesmyk w siatkach który przeważnie jest zjeżdżony.Można ten zjazd powtarzać korzystając z 2 wyciągów ale nietety są one klasy Goryczkowej.Natomiast trasa wymagająca,ale bez przesady, pusta i cały dzień mimo słońca twarda. Po dwóch dniach miałem wrażenie,że gospodarze ośrodka inwestują w wyciągi przy niebieskich i czerwonych trasach,natomiast czarne-jako relatywnie obsługujące niedominujący procent narciarzy-traktowane są po macoszemu. Chcąc sprawdzić czy te przypuszczenia polegają na prawdzie 3 i 4 dnia mieliśmy odwiedzić Pinzolo i Passo Tonale.Dla mnie niestety sprawdzenia zakończyły się we wtorek ok.9.30 na prostym i płaskim. odcinku dojazdowym do łącznikowej z Pinzolo gondoli gdzie miałem dosyć poważny wypadek i sezon-oby tylko ten- mam zakończony. Pozdrawiam z naprawdę słonecznej doliny. Zdjęcia po po pwrocie do kraju5 punktów
-
5 punktów
-
Gubałówka - reaktywacja za 100 milionów Polskie Koleje Linowe rozbudują górną i dolną stację na Gubałówce, poprowadzą też 3 nowe trasy narciarskie. Inwestycja kosztować będzie 100 milionów złotych. Dziś władze spółki przedstawiły ambitne plany lokalnym samorządom współtworzącym z PKL spółkę Polskie Koleje Górskie. Za 100 milionów złotych pozyskanych od strategicznego partnera, MID Europa Partners, rozbudowana zostanie górna i dolna stacja na Gubałówce. Wybudowane będą nowe wyciągi krzesełkowe i podziemny parking dla samochodów. - Najważniejsze dla nas są rozmowy z właścicielami działek, na których stworzymy nowe szlaki dla narciarzy - mówi Jan Lasyk, wiceprezes Polskich Kolei Linowych - Będą one alternatywne dla starej, zamkniętej przed laty trasy na Gubałówce. Zrobimy wszystko, by narciarze wrócili do Zakopanego. Źródło: tygodnikpodhalanski.pl4 punkty
-
Cóż.... dwa piękne Leitnerki jeden z 1968r wygląda wizuwalnie na produkt całkiem młody, drugi (z podporami bramowymi) talerzyk także uroczy... z 2007r !!! Może i on powstał w tym miejscu w 2007r ale system dużo starszy...Myślę, że to składak z pozostałości. Same orczyki mają ramy podobne do Swobody z lat 70 ale bębny z "trąbką" wedle najnowszych szyków - Turbo z olejowym lub silikonowym spowalniaczem zwijania.. ;-) Przy okazji... Podpory bramowe Leitnera były w Polsce skopiowane przez Mostostal... ;-) A jakże. Tu licencji żadnej nie było. Są one dość delikatnej budowy, mają charakterystyczne zastrzały. Pierwszą taką podporę wstawiono we wczesnych latach 80, tuż przed stacją przewojową wyciągu "Stary" (Mostostal WN750 z 1966r - na licencji Muller GMD z oryginalnymi podporami kratowymi Mullera) w Suchej Dolinie. Oryginalna brama Mullera została złamana przez orczyk który wbił się wprzęgłem między rolkę a wahacz - spadła lina - akurat wtedy tam byłem jako 13 latek.. ;-)) Pamiętam jak naprędce montowali ją w szczycie sezonu w ferie. Luty '83 Później powstało kilka Mostostali WN500 i WN750 z "Leitnerowskimi " podporami, m.in. na Soszowie (dziś połowa tego wyciągu to kanapa), Poniwcu, Nowej Osadzie i Karlikowie, który widać poniżej: I dla porównania oryginalny Leitner i jego podpora bramowa: ;-))3 punkty
-
czym wyżej tym drożej : Oetz, Längenfeld , Huben 1,9e Solden 2,10e Obergurgl 2,6 e opłaty dziennej za osobę - ( polskie klimatyczne). Krzysztof - dla mnie jesteś guru w temacie Austrii !!! , szkoda że nie mieszkasz w Warszawie :wink:,to co robisz dla innych i w jakich cenach, jest dla mnie wzorem hobby..... już kilka osób pojechało z tobą z "polecenia" mi się niestety nie udało .... :sorrow: masz tam raj niebieskich szerokich stoków - dla wielu trasy 13,15 to szczyt doznań ( ten cały teren jest równany i szeroki (300 metrów minimum ? ) , wielu dotrze do bajecznej szerokiej niebieskiej 38/39 generalnie 14 czarna dla mnie jest jak mocna czerwona 11/12, ale czarna 3 budzi respekt - krótka ale okrutnie równomierna ,szeroka i ostra ,1 czerwona jak ją widzisz to szok ma ścianki - wymagająca , 33 niebieska w polsce bankowo czerwona-jednak szeroka , wąskie trasy to 21,22,2a, 6,7,8,10, reszta .... dostaniesz szoku ....pozytywnego :eek:2 punkty
-
Już w tym roku Złoty Groń miał być na tym samym skipassie z Chichotem,ale tego drugiego nie udało się naśnieżyć.Pewnie kwestia niedługiego czasu,żeby dołączył Zagroń,a być może jeszcze Ochodzita.O Zwardoniu już wspomniałeś. Ja myślę,że lada chwila stoki w Istebnej,Koniakowie i może jeszcze w Zwardoniu,będą dostępne na Wiślańskim Skipassie.Aż się prosi o to! : Uważam też,podobnie jak Aklim,że zdrowa konkurencja wymusi na mniejszych ośrodkach szukanie nowych rozwiązań,które mogłyby przyciągnąć klientów.Jednym z nich byłoby łączenie się tych bliżej położonych,choćby jakimś poziomym krzesłem,a tam gdzie dalej będzie regularnie kursował darmowy skibus. Pamiętajmy,że na Pilsku też jest mocny inwestor i zapewne nie będzie zasypiać gruszek w popiele!Jedno krzesło już postawił,modernizuje trasy,zbudował zbiornik do naśnieżania - jednym słowem wszystko co do tej zimy się dało.Uważam,że Pilsko będzie mocną konkurencją,bo warunki terenowe ma równie dobre (jak nie lepsze) co Szczyrk. Osobiście mam jeszcze nadzieję,że TMR kupi stok w Zawoi i w Międzybrodziu Bialskim (Góra Żar).Już od jakiegoś czasu krążą plotki o budowie krzesła z rejonu Kozubnika i wytyczeniu nawet 4 tras.W samy Kozubniku rzeczywiście drgnęło,więc kto wie... : Mosorny Groń też ma spory potencjał. Dalej liczę,że TMR wprowadzi jeden całosezonowy skipass,który obejmie wszystkie ich góry po polskiej i słowackiej stronie.Jeszcze lepiej,jakby inwestycje TMR-u przyspieszyły połączenie na jednym karnecie "Beskidzkiej 5". Co jeszcze?Ostatnio słyszałem,że np. takie Klepki "rozmawiają" z Cieńkowem o wprowadzenie jednego wspólnego karnetu. Jeszcze jedno,zanim TMR zacznie inwestować i odbierać klientów z sąsiednich miejscowości... Dobrze będzie,jeśli żaden z tych mniejszych ośrodków nie padnie po tej zimie! Taki Poniwiec nie zdążył postawić nowego wyciągu przed zimą w zeszłym sezonie,a obecna nie pozwoliła mu nawet rozpocząć sezonu! :frown:: Ciekawe tylko czy TMR-owi uda się dogadać z COS-em co do wspólnego skipassu... :2 punkty
-
Piwniczanka, ta którą mamy w sklepach nie czerpie wody z odwiertu P-9. Masz jeszcze jakieś rewelacje do pokazania? Jakie więc znaczenie dla regionu ma odwiert, z którego w lesie kapie woda i korzystają z niego przypadkowi turyści? Pokaż na mapie odwiert P-9 bo znając życie to nawet nie wiesz gdzie on jest. Spadku zagazowania wody spowodowanego wycięciem drzew nawet nie chce mi się komentować, bo za takie farmazony to powinni palić na stosie. Kicarz, to nie jest materiał na nowoczesną stację narciarską, tylko na kameralny ośrodek na jeden dzień. Widoki z stamtąd są super i wraz kompleksem Wierchomli, a być może w przyszłości 7Dolinami, będzie tworzyć fajną jednodniową alternatywę.2 punkty
-
1 punkt
-
Nie do końca tak, tzn. w Ski Amade rzeczywiście nie ma wyboru - na moje oko to faktycznie jak zwarta korporacja broniąca swojego terytorium; ale np. w Karyntii jest różnie. Dla przykładu w Nassfeld musisz kupić cały regionalny - co jest szczególnie bez sensu, bo Nassfeld trochę na uboczu i trudno go połączyć logistycznie z innymi ośrodkami. Zawsze to odbierałem jako walenie po rogach Dla odmiany np. na Katschbergu, Gerlitzen, Goldeck, Innerkrems i in. - są karnety lokalne, tańsze. W Salzburgerlandzie (poza Amade) jest wybór ...który rzadko się opłaca dla odmiany - jeden zbiorczy SSSC, choć jest drogi - często wychodzi taniej od pojedynczych - jeśli się chce jeździć w różnych ośrodkach oczywiście. W Tyrolu nie ma wspólnych poza sezonówką, i np. poza Zillertal - ale tam nie nazwał bym tego jakąś zmową Akurat Zillertaler Superskipass wydaje mi się bardzo atrakcyjny i niedrogi. Dla odmiany dość absurdalny wydaje mi się brak wspólnego skipassu na Sölden i sąsiednie Gurgle - to co jest, czyli 1 dzień extra u sąsiada - to jednak patologia. Ogólnie - wspólne skipassy mają swoje plusy i minusy - na pewno minusem jest to, że najczęściej (nie zawsze) wychodzą tyle ile najdroższy z ośrodków - ale za to jest wygoda i elastyczny wybór. Jeden dzień? Cały? Tak ogólnie - widzę dwa możliwe sensowne warianty rozwoju ośrodków w PL: - albo system wyciągów, ciekawy, z przeplotami tras, wyciągów itd - te na cały dzień, weekendowe - "stacje" jednowyciągowe - mają sens tylko w pobliżu dużych aglomeracji, na 2-4 godziny - przed/po robicie, zajęciach, na wagarach itd. Tych pierwszych jest a lekarstwo tych drugich jest aż za dużo ...piszę z perspektywy Krakowa. Itd. - tyle wielkim skrócie bo to już osobny temat i nie chcę go tu rozwijać szerzej.1 punkt
-
To ja jako, że też siedzę obecnie w Val di Sole wrzucę zdjęcie :happy: Potwierdzam to co pisał kolega jank w relacji. Warunki ekstra, widoki bajka. Reszta fotek i szersza relacja po powrocie.Cholera chciałem poprawnie wkleić to zdjęcie ale przy prędkości wifi, które mam do dyspozycji chyba tego nie ogarnę :angry:1 punkt
-
Możliwe, w Lagenfeld jest taniej, na początku doliny jeszcze taniej Jeszcze tytułem uzupełnienia - a propos pytania o "sprawdzone" kwatery - nie ma się czego bać ...one wszystkie tam są wielce OK W Austrii nie ma lipy, a zwłaszcza w takich dolinach jak Oetztal. Zacytuję sam siebie, bo edytowałem posta, więc jeszcze raz, żebyś nie przegapił ;-)1 punkt
-
Coraz częściej miewam takie przemyślenia że te wspólne karnety to nic innego jak monopolizacja rynku i ogromny skok na kasę, naszą kasę. Po prostu stawia się narciarza pod ścianą, bez możliwości wyboru tańszego wariantu karnetu, w szczególności gdy jest to wyjazd na narty na jeden dzień, gdzie wiadomo że nie będzie się skakać z ośrodka do ośrodka. Dlatego też nie bardzo rozumiem po co miał by być taki karnet na którym można jeździć i w Wiśle i w Zwardoniu, kiedy to znaczna większość użytkowników stoku wpadła na 1 dzień. Chyba tylko po to żeby to więcej kosztowało:rolleyes::. To jest prawie jak zmowa cenowa:rolleyes::.1 punkt
-
1 punkt
-
to samo o 8:00, jednak by się przebić na lodowiec z rana możesz odczekać na c31 jedynej drodze na lodowiec - a później na kolejnym wąskim gardle na lodowiec( połączenie gigjocha i gaisla) d51 w drodze na lodowiec ( część ludzi pędzie wyłącznie na trasy 32/33//34/36/37/38/39 (lodowcowe) - fakt bajecznie fajne !!! lepiej zacząć od gigjocha, a później z lodowca zjechać na gaislach ....1 punkt
-
Jank przede wszystkim szybkiego powrotu do formy A jak byś jeszcze jakieś zdjęcia kopsnął z doliny słońca1 punkt
-
dodam jeszcze, jedno miejsce które tym razem, sam zarezerwowałem na początek kwietnia na kilka dni na pożegnanie sezonu.... dobre ceny http://www.apart-raffl.at znajomy był polecił 15 minut piechotką od aqua dome ,7 od skibusa ze sprzętem . to ich ceny przy obłożeniu 60 metrowego apartu w 4 osoby (od osoby) ceny są fajne szczególnie że nocujemy tam tylko 3 noce.... 01.09.2013 bis 20.12.2013 - 18,50 EUR 21.12.2013 bis 10.01.2014 - 25,50 EUR 11.01.2014 bis 21.02.2014 - 20,50 EUR 22.02.2014 bis 14.03.2014 - 25,50 EUR 15.03.2014 bis 04.04.2014 - 20,50 EUR 05.04.2014 bis 19.04.2014 - 25,50 EUR 20.04.2014 bis 02.05.2014 - 20,50 EUR zonk to 30 euro za sprzątanie, na plus gratis internet.1 punkt
-
uuu, a co się stało? Ps. podzielam całkowicie Twój pogląd, że trasy są najlepsze w Folgaridzie!1 punkt
-
1 punkt
-
Wróżka gratki za maksa w SG :biggrin:też bym miał, gdyby Ania się zamieniła miejscami z Larą :stupid:1 punkt
-
1 punkt
-
Zacznę do końca. Najlepszym przykładem jest moja skromna osoba.Ilekroć wybierałem się dawnymi laty do Szczyrku to obiecywałem sobie,że pojadę "na górnicze" (tak się kiedyś mówiło :laughing:). Ale im bliżej Szczyrku biłem się z myślami - a może jednak na Skrzyczne.(krzesło I zazwyczaj parkowałem lub wyskakiwałem z PKSu "pod kolejką" (też tak się mówiło) A,że zazwyczaj byłem pół godziny przed startem krzesła to i "buła ludzi" mnie nie odstraszała,bo jej najzwyczajniej jeszcze nie było. Jeśli jednak zdarzyło się trafić na nadkomplet to śmigałem na górnicze,ale tam zazwyczaj był horror i nartowanie kończyło się po max 2 godzinkach. Tak więc wygoda z pewnością przyciąga ludzi. Jest jakaś część której nie przeszkadzają orczyki i będą tam jeździć. Czy uda się wyżyć? No tego to ja już nie wiem. Ciężko to porównać do Alp,gdzie w ośrodku potrafi się bez przerwy kręcić kilka wyciągów (np.orczyków)bez żadnego obłożenia.Tylko sporadycznie ktoś z nich korzysta,bo są to jakieś wyciągi łącznikowe. Przecież na te "luźno latające" zarabia kilka innych,które mają bez przerwy obłożenie,nawet jeśli nie stoi się do nich w żadnej kolejce. Wielki wpływ na to będzie również miała natura. Śnieżna zima pozwala o wiele,wiele łatwiej utrzymać nawet najmniejszą górkę,na którą zawsze jacyś chętni się znajdą. A bogatsze stacje muszą się nauczyć od Kotelnicy i Bani utrzymywania warstwy śniegu i przygotowania tras.1 punkt
-
1 punkt
-
Może Lara zapoczątkuje nowy trend, może inne panie pójdą w ślady. A czy SB przesłała z koszulką instrukcję zakładania i ściągania:wink:1 punkt
-
Inwestycje w Szczyrku,jeśli rzeczywiście będą,nie powinny nikomu zaszkodzić. Zarówno poszczególnym mniejszym stacjom narciarskim a już w szczególności nie ich klientom. Pewne stoki czy SN mają swoich zagorzałych zwolenników a nawet wielbicieli. I choćby im dupki miodem smarować to i tak będę do nich jeździli. Przykładem niech będzie mysiauek,który ma swoje preferencje (co zrozumiałe) i woli na Podhale czy na Słowację. Popularność narciarstwa w naszym kraju rośnie.Klientów więc przybywa a nie ubywa. W gorszym "położeniu" w stosunku do Wisły czy Ustronia może być Brenna.Choć i ta ma swoich zagorzałych zwolenników,którzy jej nie opuszczą w biedzie. Mam tu na myśli infrastrukturę,no i te nie najciekawsze dróżki dojazdowe do poszczególnych wyciągów. I o ile wyciągi będzie można zmodernizować w Brennej to te kiszkowate i kręte dojazdówki ciężko będzie zmienić.1 punkt
-
:biggrin:Przepraszam, jak chcesz być dokładny, o to napisz "chłopie", chyba, że masz korzonki na Śląsku, to możesz pisać "chopie"! :biggrin::angel::stupid:1 punkt
-
Tu rzeczona trasa w całej okazałości - zaczyna się na 3200 (ten niższy, półokrągły wierzchołek, po prawej), a kończy na samym dole, na 12001 punkt
-
CD oftopu Mostostal a co powiesz o tym cudzie techniki http://www.skiresort.info/ski-resort/kartitschst-oswald/slope-offering/ Wsiadanie samoobsługa, trasa bajka przeważnie sztruks cały dzień, a narciarzy na palcach można policzyć- adres do kamerki pod moim postem To jest widok z mojej co rocznej kwatery:)1 punkt
-
W tej kwestii jestem z ekologami, bo oni są z naukowcami! poniżej cytat: "Geolodzy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej ostrzegają, że rozpoczęta budowa ośrodka narciarskiego na górze Kicarz grozi zniszczeniem źródeł Piwniczanki. A bez niej miasteczko będzie musiało pożegnać się z przydomkiem "zdrój". W grudniu ubiegłego roku na biurka ministrów zdrowia i środowiska naturalnego, wojewody małopolskiego i nowosądeckiego starosty trafiła opinia - ostrzeżenie autorstwa prof. dr. hab. Jacka Motyki, dr Lucyny Rajchel i dr. Mariusza Czopa z AGH. Wynika z niej, że z odwiertu oznaczonego symbolem P-9, z którego czerpie wodę Piwniczanka, znika dwutlenek węgla, a woda może stracić swoje właściwości! Dzieje się tak, zdaniem naukowców, od wiosny 2010 roku. Wtedy to na stoku Kicarza kończono wycinkę drzew pod budowę stacji. Jeszcze w marcu w każdym litrze wody było 2250 miligramów gazu. W listopadzie 2010 r. już tylko tysiąc... Dwutlenek węgla rozpuszczony w wodzie ma kluczowe znaczenie. Jeśli w skalnym podłożu wędruje woda z gazem, ma zdolność rozpuszczania zawartych w skałach substancji mineralnych i staje się wodą cenną dla lecznictwa. Woda bez dwutlenku węgla słabo albo wcale nie wzbogaca się w cenne składniki. - To nie pierwszy przypadek, gdy w wyniku nieprzemyślanych inwestycji w rejonach występowania wód mineralnych źródła ulegają zniszczeniu. Tak zamieniono wodę mineralną ze źródła Szymon w Szczawnicy w zwykłą wodę słodką i doprowadzono do odgazowania i osłabienia mineralizacji słynnego źródła Jan w Krynicy- Zdroju- mówi dr Lucyna Rajchel. Zauważa, że obydwa przypadki to skutek prowadzenia prac budowlanych w sąsiedztwie źródeł. " W kwestii Rytra proponuję przeczytać to: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/1076724,brakuje-chetnych-do-ryterskiego-raju,id,t.html Dziwne gdyby zaś właściciele czy zarządcy gminy prezentowali oficjalnie stanowisko że jest krucho z tym biznesem. Wystarczy informacja o zaległościach firm z branży turystycznej z Rytra (okolic) żeby opisać sytuację tej branży w regionie. Natomiast co do mojego poparcia dla modernizacji SON, COS, Pilska czy Suchej Doliny to już spieszę z krótkim wyjaśnieniem: Otóż wszystkie te ośrodki - bez wyjątku mają ponad przeciętne warunki naturalne, wszystkie są usytuowane wysoko i wszystkie przy dobrym systemie naśnieżania mogą spokojnie funkcjonować przez cały sezon nawet przy takiej zimie jak w tym roku, wszystkie też nie wymagają jakiejś drastycznej wycinki hektarów lasów w chronionych obszarach ani jakiejś skomplikowanej przebudowy systemu komunikacji drogowej. Wystarczy zgromadzić pieniądze, zainwestować i udostępnić narciarzom. Inwestycje w takich miejscach na pewno podniosą atrakcyjność narciarską Polski, a nie jak w przypadku Kicarza wtopią się w marność przy jednoczesnej degradacji tego co naprawdę cenne.1 punkt
-
1)Jak uzasadnisz logicznie sens tej inwestycji podczas gdy w Rytrze gdzie funkcjonuje już praktycznie identycznej wielkości stok który ledwo się trzyma a gmina chce sprzedać 12% udziałów i nikt tego nie chce tykać, nawet obecny właściciel większościowy 2)Ponadto jeśli oświecisz mnie jaka to ogromna część narciarzy zamiast 12 km tras w pobliskich dwóch dolinach na wysokości 700-1000 m.n.p.m. (gdzie także narzeka się na frekwencję na stoku) wybierze 5km tras na wysokości 400-700 m.n.p.m. 3)I jeśli uzasadnisz jaki sens ma wycinanie lasu na tym pagórku podczas gdy parę km dalej w suchej dolinie z doskonałymi na tle kicarza warunkami śniegowymi rdzewieją pozostałości po wyciągach a trasy zarastają... 4)I ew. wykażesz że zanieczyszczona woda z Popradu wykorzystana do naśnieżania na pewno nie zanieczyści źródeł Piwniczanki... 5)I będziesz przy tym merytoryczny To porozmawiamy! Na gadki typu co komu na wsi itd... to wybacz. Tak to można rozmawiać ale na poziomie spod przysłowiowej budki z piwem. Bynajmniej nie dajesz o sobie dobrego świadectwa takimi wpisami... A! i nawiasem mówiąc nigdy nie mówiłem nt. tej inwestycji że "nie robią" to źle. W tej kwestii akurat przynajmniej w części stanowisko "ekologów" czy też czasami "łże-ekologów" popieram, co nie znaczy że wszelkie ich działania popieram. Oczywiście zdarzają się bez sensowne działania jak blokowanie Pilska co jest skandalem, podobnie na przykład ew. przeszkody z ich strony przy przebudowie SON-u będą uważam niedopuszczalne i w tym przypadku na pewno będę za przebudową.1 punkt
-
Wysokość maksymalna 703 m.n.p.m, 10 km do Wierchomli, 8km do Rytra, nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Ja tam już wolałem korzystać z wód mineralnych z piwnicznej niż ze stoku zrobionego na siłę, gdzie o dobrych warunkach można będzie raczej tylko pomarzyć... a plajta tego stoku po kilku takich zimach jak obecna jest więcej niż prawdopodobna... Nawiasem mówiąc sucha dolina i eliaszówka jak stały odłogiem tak stoją. Bezmyślność ludzka widać nie zna granic.1 punkt
-
Piwniczna. Spółka Kicarz dostanie kredyt na budowę stacji narciarskiej Ślusarczyk z Pracowni przegrał w NSA :applause: - pozwolenie na budowę prawomocne. http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3362183,piwniczna-spolka-kicarz-dostanie-kredyt-na-budowe-stacji-narciarskiej,id,t.html1 punkt
-
Temat powrócił za sprawą użytkownika HenrykFord ze skiforum. Jak to czytałem to jeszcze bardziej żałuję, że nie poznałem tego nietuzinkowego człowieka. Pozwalam sobie tu wkleić cały post: ŚLADEM CZŁOWIEKA. Osiedlowy trener GW Kraków nr 0, wydanie z dnia 21/08/1996 Sposób na ośmiu kółkach Pan to taki duży harcerz - mówią o nim ludzie. Niektórzy, widząc jak jeździ na rollerach, śmieją się: "taki stary i taki głupi". Jerzy Dzięcielak - z zawodu żołnierz, pracował jako wykładowca w szkole oficerskiej, od kilku lat na emeryturze. Ma swój własny sposób na życie. - Na własnoręcznie wykonanych łyżworolkach jeździłem już w latach sześćdziesiątych. Były ciężkie, niewygodne, ale nie było wtedy dobrego sprzętu. Pewnie dlatego sport ten nie zdobył sobie wtedy popularności - wspomina pan Jurek. Przestrzeń dla rollerów Kiedy zapanowała moda na rollery, Jerzy Dzięcielak wyciągnął z szafy swoje stare, wielokrotnie przerabiane wrotki. W końcu jednak kupił nowe - rollery z prawdziwego zdarzenia. Najpierw jeździł sam. - Jak zobaczyłem z okna jeżdżących chłopaków, to zaraz do nich pobiegłem. Chciałem im pomóc. Miałem doświadczenie w jeździe na nartach biegowych. To bardzo podobna technika. - A potem to już sami zaczęliśmy szukać pana Jurka - przekrzykują się chłopcy. Stłoczeni w samochodzie pana Dzięcielaka wracamy z rampy przy krakowskim Domu Harcerza. Codziennie przyjeżdżają tu rowerzyści, deskorolkowcy, wrotkarze, rollerowcy i dzieciaki, które po prostu chcą pobiegać i pobawić się. To jedno z niewielu miejsc, gdzie dzieci mają swobodę, w pobliżu nie pędzą autobusy i samochody, a mieszkańcom nie przeszkadzają hałasy. Pan Jurek odkrył Dom Harcerza dwa lata temu i od tej pory przywozi tu "swoich" chłopców. Często jeżdżą też na Rynek i pod hotel "Forum". - Szkoda, że mój samochód jest taki mały i nie mogę zabierać z sobą więcej dzieci - narzeka Dzięcielak. Od kiedy zajął się pracą z dzieciakami, poświęca temu zajęciu pół dnia. I ma co robić! W wakacje przyjeżdża do niego około pięćdziesięcioro młodych zapaleńców. Siedzi z nimi, naprawia sprzęt, uczy tego wszystkiego, co sam wie na temat rollerów. Zakręcić się w powietrzu Jeszcze niedawno marzył o tym, żeby wykonać każdą opanowaną figurę z podwójnym obrotem. Dotąd umiał zakręcić się w powietrzu tylko raz. - Ludzie mówią, że pewne rzeczy są niemożliwe, a mnie najbardziej ciągnie właśnie to, co jest niemożliwe. Jeśli mi coś nie wychodzi, to jeszcze bardziej się zacietrzewiam - tłumaczy. Teraz już prawie zawsze udaje mu się wykonać w powietrzu podwójny obrót. Zawsze bardzo lubił sport i poświęcał mu dużo czasu. Najpierw uczył narciarstwa swoją córkę. Kiedy, mimo licznych sukcesów, porzuciła sport, poszukał nowych uczniów. Lubi pracować z dziećmi, dzięki nim czuje się młodziej. Na temat rollerów stara się zdobyć maksimum wiedzy teoretycznej, czyta książki, ogląda kasety wideo, analizuje każdy ruch zawodników. Śmieje się, że każe chłopakom uczyć się wzorów fizycznych. Osiedlowe slalomy - Wszyscy bardzo go lubimy. To niesamowity człowiek. Poświęca naszym dzieciom czas i nawet pieniądze, bo przecież ciągle wozi je samochodem za darmo - opowiada Aleksandra Chojnacka, mama Roberta. - Kiedy mój syn zaczynał jeździć na rolkach, bałam się o niego. Poszłam wtedy po radę do pana Jurka. I teraz już się nie boję, bo wiem, że syn ma dobrego opiekuna. Osiedle na Woli Duchackiej tętni życiem, mimo że jest już ciemno. Kiedy podjeżdżamy pod blok, kilka dziewcząt na rollerach chwyta się za tył samochodu, a pan Dzięcielak powolutku jedzie. Kilkanaścioro dzieci sunie po asfalcie. - To jedyne miejsce na naszym osiedlu zdatne do jazdy - mówi pan Jurek, wskazując palcem na drogę wewnętrzną. - Ci, którzy nas znają, nie rozpędzają się tutaj, ale niektórzy jadą tędy po raz pierwszy, na nich trzeba uważać. Jak dotąd nie było żadnych wypadków. Ci mieszkańcy, którzy znają Dzięcielaka, darzą go sympatią, inni śmieją się z 57-letniego faceta, który z gromadą dzieci pędzi na rollerach. Tylko jednej pani przeszkadzają rollerowcy, otwiera okno i krzyczy: - Wy górole! Czasem wieczorem, kiedy nikt nie widzi, mamy zabierają rolki swoich pociech i same próbują jeździć, niektóre już rozumieją zapał pana Jurka. Każdy ma swój sposób na życie Pierwszy raz rozmawiałam z panem Dzięcielakiem jesienią ubiegłego roku. Kiedy po długiej zimie dzwonię do niego do domu, stwierdzam, że niewiele się zmieniło: odbiera żona i mówi: "Męża nie ma, on teraz siedzi z dzieciakami na podwórku". Zajmuje się teraz młodszymi dziećmi. - Bo te starsze - stwierdza z żalem - chodzą, a właściwie jeżdżą swoimi drogami. Nie czekają już na samochód, ale wsiadają w autobus i pędzą na rampę. Czasem przychodzą do "trenera" po radę albo pochwalić się, co nowego potrafią. Ostatnio zbudowali na osiedlu własną skocznię i zaprosili na nią pana Dzięcielaka. Pan Jerzy nie narzeka, kiedy na podwórzu dzieciaki pytają go, czy będzie je uczył jeździć. Smutno mu tylko, że teraz to już coraz mniej dzieci będzie przyjeżdżać, bo powstają kluby, które mają sponsorów, a on nie może tego samego zaproponować małym rollerowcom. Piruet z pchłami - Robię to, co inni ludzie. Staram się zagospodarować swój wolny czas. Całe nieszczęście polega na tym, że polubiłem taki sport, który uprawiają głównie dzieci - śmieje się Dzięcielak. - Przyzwyczaiłem się do tego, że ludzie się ze mnie śmieją. To mi nie przeszkadza. Każdy ma swój sposób na życie. Kiedy szedłem na emeryturę, zastanawiałem się, co będę robić. Obudziłem się na drugi dzień rano i zapomniałem o mojej dotychczasowej pracy. Zacząłem po prostu żyć od nowa. Katarzyna Śliwińsk KR-DLO Niesamowity gość. Pozdrawiam1 punkt
-
zadzwoń: 0043 5253 6254 - mówią dobrze po angielsku ( huben /solden ), skibus przy samym budynku, styl rustykalno - wiejski / słabe śniadanie, ale cena może być ok jak mają sporo wolnego.1 punkt
-
1 punkt
-
Zawsze byłem fanem Szczyrku, a nie S. Richtera, ale spoko, mogę robić za jego obrońcę... Jak by mu chodziło o kasę, to by sprzedał spółkę TMR-owi rok albo nawet dwa lata temu. Zarobił by pewnie wielokrotnie więcej, niż na jej prowadzeniu do końca życia. Teraz nie sprzedał jej dla kasy, tylko dlatego, że była praktycznie w stanie upadłości. Chyba nie masz wątpliwości, że za upadłą spółkę płaci się wielokrotnie mniej niż za działającą i z perspektywami. Ciągłe zarzuty, że Richter nic nie robił, to oczywista nieprawdą. Zrobił naśnieżanie trasy 2, dużej części trasy 3, 4 i 12 - o ile dobrze pamiętam. Zrobił naśnieżanie trasy orczyków z Czyrnej i zmodernizował naśnieżanie Bieńkuli. Zakupił lance i co bardzo ważne - zwiększył o 50% wydajność pomp. Także poszerzył trasę 2 w miejscu, gdzie była najwęższa. Mało? Też uważam, że mało. Ale jak na niestety biedną spółkę, to tyle ile było można bez jej nadmiernego zadłużania. Zresztą robił to, na co starczało kasy i na co były zezwolenia. Czego nie robił. Przede wszystkim głupot. Jakich? No to lećmy po przykładach. Nie postawił taśmociągu bez zezwolenia i zabezpieczeń uniemożliwiających powstanie wypadku z udziałem dziecka. Nie wyciął lasu bez zezwolenia i nie musiał potem sadzić drzewek w tym miejscu. Nie postawił bez papierów super wypasionej wyprzęganej kanapy na oślej łączce jako nieruchomego pomnika działania bez zastanowienia (nie chcę, choć aż się prosi, użyć ostrzejszych słów). Nie postawił krzeseł (na co były papiery) przez środek Golgoty na samą górę Wierchu Pośredniego. Nie chcę mi się uzasadniać dlaczego to jest głupota - myślę że to jest oczywiste. Tak, SON dostał pozwolenie na dwukrotnie większy pobór wody. I Richter o tym mówił. Tylko chyba każdy powinien wiedzieć, wydaje się to oczywiste, że jak woda nie płynie, to tego pozwolenia nie da się przepompować do armatek i zrobić śniegu. Już nie wspomnę, że jak są dodatnie temperatury, to nawet woda nie wystarczy. Czyli wracamy do problemu zbiorników retencyjnych. I problemu władz Szczyrku. Bo bez wykonania przez nie obowiązków gospodarza, nawet TMR nie pomoże. Naczelny forumowy obrońca S. Richtera. :wink: Tadek1 punkt







