Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
20.03.2014 - 20.03.2014
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.03.2014 uwzględniając wszystkie działy
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.4 Najfajniej jeździ nam się trasami czarnymi 5a, 5b przy których również pisze new? Czyżby to były nowe tutejsze stoki przeznaczone do jazdy i nowy orczyk? Bardzo fajnie, bo jest tutaj nieco luźniej i nie odczuwa się ścisku i tłoku. Widok - na wprost do Zell am See. Powtarzamy zjazdy. Warunki? Bez żadnych zarzutów mimo, że czujemy jak topi nam na twarzach krem z filtrem 50. Zaliczamy 4c, do której zbliża się powoli cień zbocza oddzielającego ją od tras czarnych. Ustawiony jest tutaj gigant...szkoda tylko, że kolejka do niego długa. Znowu robimy "kroczek" i z uwagą wykręcamy skręty pomiędzy ludźmi na 4b. Potem analogicznie 4c. 4a i widoczek na 1, 1a oraz Gipfelwelt. Kolejne trasy zaliczane 3a, 3b, 9, 7 i nareszcie przerwa przy barze lodowym. Piwko, tościk, kibelek w białym, futurystycznym kibelku i ochłoda w lodzie... ...przy barze... ...i ze ślicznotką. Kończymy nartowanie. Trzeci po Pitztalu i Marmoladzie lodowiec zaliczony. Kitzsteinhorn. Turystyczny dzień, bez pośpiechu został odfajkowany w pięknych okolicznościach przyrody... Można by do fotki z "windą do nieba" dodać tę drugą... ...z drugą windą - do piekła. Piekłem jest tu bowiem olbrzymia ilość ludzi... ...nie lubię tak jeździć - podobnie, jak w Białce. Bo ani, to bezpiecznie, ani pojechać na pełnym speedzie strach. Mimo wszystko wracamy z Kaprun bardzo zadowoleni - bo przecież od początku to miał być dzień turystyczny i wycieczkowy...a narty? Cóż fajnie było wykręcić kilka porządnych skrętów na mniej uczęszczanych trasach czarnych - "Czarnej Mambie", czyli 14 oraz 5a i 5b. Jadąc do Langwied ostatni zjazd czerwoną 11 - mimo większej wysokości niż w SkiWelt, czy Kitzbuhel (2452 do 1976m) - muldy jak wszędzie, cukier a nawet miejscami przetarcia do skał - zaobserwowałem również minerał wielkości kostki brukowej. Z opalonymi twarzami udajemy się na dół... CDN13 punktów
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.3 Z wysokości 3029m nawet tutejsze trasy, wyciągi narciarskie wyglądają jak jakieś zabawkowe...nawet jeden z poniższych wierzchołków wygląda jak malutka piramidka. Poniżej drugi łącznik z tarasem widokowym - kolejka szynowa. Zwróćcie uwagę, nie tylko na panoramę...ale również na ilość tras do uprawiania narciarstwa biegowego na dole. Człowiek, uwierzcie mi, przy takich widokach może się zamyślić... Skionline na "dachu Salzburga": Dość wpatrywania się w przestrzeń, pora ponartować! Do stoków dostajemy się małą "gubałówką". Mijamy jakieś roboty w skałach... Zaliczamy jeden z tutejszych orczyków: ...i mkniemy na dół. Pierwsza na rozkład trafia trasa numer 2. Po prawej stronie, tuż przy zboczu Kitzsteinhornu wytyczona jest trasa free X1. Chwilkę się tu bawimy...ale, to żadna przyjemność jeździć po twardych muldach i nierównościach - szkoda, że nie "dowieziono" jakiegoś puszku... Wracamy na trakt. Gdyby ktoś chciał "windą do nieba"...to chyba ją odkryliśmy! Wciągamy się przedpotopowym, w stylu Goryczkowej krzesełkiem przy snowparku a następnie jedziemy do Alpincenter. Na środku "Info Base" Planujemy przerwę...ale dopiero jak zaliczymy wszystkie lodowcowe "dróżki".11 punktów
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.2 Jedziemy w górę i powoli odsłaniają się nam górne partie lodowca. Szczyt Góry wygląda imponująco...podobnie jak rozmiar znajdujących się tu tras narciarskich. Dopinamy buty - jest coraz cieplej. Przy orczykach pojawiają się sznureczki kolejek - szusujących po śniegu, na razie, jest niewielu. To chyba charakterystyka każdego Glaciera? Poranne wdrapywanie się ludzi i przemieszczanie w górę i na boczne stoki. "Korki" to chyba coś normalnego? Zastanawiamy się jak wykonać kolejny zjazd, by się gdzieś nie przytkać... ...wybór pada na dosyć długi zjazd 12stką i 11stką. Początek jest łagodny: Mijamy podążający na górę ratrak. Jak się później okaże: jechał wyżej - z boku tras, by przepychać śnieg i "odkładać" go do lepszego przygotowywania stoków. Mijamy opisane w poprzedniej części skrzyżowanie. W połowie drogi robimy fotkę. Jak Chłopaki mówią w czasie całego wyjazdu - nasze barwy są doskonale widoczne z daleka... ...ale mimo tego - już teraz jeździmy ponownie porozdzielani. Z nami Marcin, Andrzej sam i ojciec z synem razem. Zgubić się to nie problem. Zdobywam jeden z tutejszych wierzchołków znajdujący się pomiędzy licznymi trasami offpise. Kilka skrętów i jesteśmy, po raz kolejny, na ścieżce prowadzącej tymi samymi wyciągami w górę. Na widelec idzie Czarna Mamba, czyli tutejsza nowość (przynajmniej tak wynika z mapki) - 14stka. Fajna, na początku szeroka trasa wije się jak wąż ze śmiercionośnym jadem... ...widać że, mimo wysokości i terenu lodowca - bogaty system sztucznego naśnieżania - tak więc w tej części - jeździmy raczej po sztucznym śniegu. Ponieważ dzień dzisiejszy to dla nas raczej turystyka, a w ośrodku miejscami i pod wyciągami jest istna Białka Tatrzańska postanawiamy wybrać się na taras widokowy Gipfelwelt. Stoimy więc, w kolejce, by dostać się na górę. Pech chce, że jestem ostatnim pasażerem dużej gondoli - Marcin i "Różowe porteczki" zostają na bramce. Szybko mknę po niebie niczym sardynka w puszcze i czekam aż towarzystwo dojedzie. Widok w stronę Zell am See zapiera dech w piersiach...tamtejsze jezioro wygląda niczym kałuża gdzieś w oddali. Spotykamy Michała z "Młodym", brakuje wyłącznie Bumera. Podziwiamy widoki, robimy sobie internetową fotkę w tutejszym charakterystycznym punkcie. Jest bardzo ciepło.9 punktów
-
Dzień Piąty - Kaprun, cz.1 Ponieważ trzy osoby z naszego składu nie było nigdy na lodowcu: Junior, moja druga Połóweczka i Marcin - a my, chcieliśmy sprawdzić jakie są warunki na sporo wyższych wysokościach, postanowiliśmy odwiedzić Kaprun i mieszczący się tam Kitzsteinhorn 3203 m. Odległość od Scheffau, ok 70km więc pobudka tego dnia o godzinę wcześniej. Za oknem...chyba już nie muszę pisać, że lampa... Szybkie pakowanie i jazda. Po drodze mijamy uroczą miejscowość Zell am See i jeziorko. Po prawej stronie: tutejszy ośrodek narciarski mieszczący się na zboczach Schmittenhohe 2000 m. Warunki przy głównej gondoli w centrum miasteczka wyglądają ok. Natomiast od strony Schuttdorfu - na dole...dramat. W oddali pojawia się nasz cel: Czym jesteśmy bliżej Kaprun - przybliżamy się również do tutejszej, drugiej odsłony narciarskiej tej miejscowości - ośrodka Maiskogel 1675m, o bardzo długiej trasie błękitnej 33. Jedziemy w górę, w sznureczku aut. Docieramy na wysokość 900m i dolne parkingi Lodowca. Ponieważ jest jeszcze w miarę pusto, samochody zostawiamy blisko gondoli Panoramabahn. Zakładamy buty, wyciągamy sprzęt z boksa i w drogę. Kaprun i Kitzsteinhorn to również tragiczne wydarzenia sprzed lat. 11 listopada 2000 roku - w dzień otwarcia sezonu narciarskiego - o godzinie 9.02, w tunelu linowo-szynowej kolejki - zabierającej narciarzy na szczyt lodowca - wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Życie utraciło w nim 155 ludzi, a jedynie dwunastu udało się uratować. W kolejce Gletscherbahn nr. 2 życie straciło 150 ludzi, lecz trujące gazy dotarły także do drugiej, znajdującej się w tunelu kolejki, zabijając konduktora i jedynego pasażera, a następnie wydostały się na górnej stacji - do centrum handlowego, zabijając dodatkowo trzy osoby. Wśród ofiar znalazły się m.in. sławy narciarskie jak np. Sandra Schmitt. Największą liczbę ofiar stanowili Austriacy - 92. Źródło: Wikipedia. W chwili obecnej tunel jest zamurowany, a w miejsce pechowej kolejki postawiono dwa równoległe wyciągi gondolowe, w górnej części kolejkę i krzesło. Jedziemy w górę, i właśnie przesiadamy się na Langwiedbahn - wysokość 1976m. Mapa narciarska: Tu z dołu widać końcówkę czerwonej trasy numer 11. Jesteśmy w AlpinCenter 2452m. Ponieważ dalsza logistyka, to tłum ludzi, postanawiamy pojechać bokiem... ...mijając skrzyżowanie tras 11, 12: ...i uciekamy w lewo, tą drugą - pod krzesełko Kristallbahn.9 punktów
-
No cóż Mariusz napisał wszystko, tak że od siebie dodam kilkanaście marnych zdjęć zrobionych komórką, bo niestety aku w aparacie wyzionęło ducha. i tradycyjnie na koniec dnia iSki Tracker, widać że lajcik7 punktów
-
Nim zajmę się opisem lodowca... ...na prośbę Wróżki - letnia odsłona "Różowych Portek" :happy: ...troszkę lata w zimowym, narciarskim wątku :happy: Chorwacja 2013. I razem... "Różowe Porteczki" pozdrawiają Ciebie Wróżko jak i wszystkich Forumowiczy :cheerful:5 punktów
-
Myślę, że forum to miejsce gdzie warto być otwartym na dyskusję i wymianę myśli. Szczególnie jeśli poparte jest to rzeczowymi argumentami. Myślę, że MarioJ wskazując na pewne niebezpieczeństwa wyboru w tym roku SkiWeltu miał uzasadnione obawy a nie kierowała nim złośliwość. Wyszło, że 300 m różnicy wysokości (o czym pisałem) w położeniu ośrodków (skiwelt i Kitzbuhel) to istotna różnica - nietrudno więc zauważyć, że kolejne 500 m to dalsza różnica. Czyli na etapie planowania warto być wyczulonym na "niuanse". Nie zmienia to oczywiście faktu, że podstawowa sprawa to podejście do narciarstwa. Chęć wykorzystania każdych warunków, każdego ośrodka, każdej chwili - słowem wyciśnięcie wyjazdu jak cytryny do ostatniej kropli soku. Czekanie na otwarcie pierwszej gondoli 15 min przed czasem a nie 5 po, kombinowanie jak tu się jeszcze załapać na ostatni wjazd i delektowanie się nim - bo to już niestety ostatni w tym dniu. Potraktowanie gęstej mgły jako ćwiczenie czucia głębokiego, podobnie lodowisk i kalabraków - to pola do nauki. Widać, że takie jest Wasze podejście i po drodze nam! I JurekByd i MarioJ i ja jesteśmy nieuleczalnie chorzy na narty i jeśli czasem wydaje się, że "malkontencimy" to wynika to właśnie z wyciskania białej kołderki do ostatniego kłaczka. Pozdro Wiesiek5 punktów
-
Mariusz opisał 4 dzień, czyli ośrodek Kitzbuehel-Kirchberg, tak że i ja dodam coś od siebie. Ośrodek ten brałem też wcześniej pod uwagę pod kątem wyjazdu z żoną oraz synkiem i... powiem szczerze, że dobrze, że wtedy finalnie wylądowaliśmy w leżącym ok. 25km bliżej Salzburga ośrodku Waidring-Steinplatte. A to dlatego dobrze, że tam trasy niebieskie to były trasy niebieskie, długie, bardzo szerokie o w miarę jednostajnym nachyleniu. W Kitzbuehel, a raczej w Kirchberg tak nie było. Tu na trasach niebieskich było dość dużo odcinków tras mocno czerwonych, a ich niebieskie objazdówki byłyby chyba jeszcze bardziej niebezpieczne dla uczącego się jeździć 5-latka niż zsunięcie się tymi czerwonymi odcinkami. A to dlatego, że były poprowadzone półkami bez żadnych zabezpieczeń, które po prostu kończyły się praktycznie kilkusetmetrowymi przepaściami. I tak zastanawiałem się jakimi ratrakami były one równane, bo czasem ich szerokość wynosiła może maks. 3 metry. Tak, że gdybym tam zabrał żonę i synka, to żona zabiłaby mnie chyba gdybym zabrał ją na takie niebieskie trasy z takimi objazdami i czerwonymi fragmentami, a ja sam bardzo obawiałbym się o synka, zwłaszcza że przez pierwsze godziny było dość twardo, a następnie robił się cukier, muldy i odsypy. Ale teraz czas na mój krótki opis, bo Mariusz napisał naprawdę bardzo dużo i szczegółowo, a także kilkadziesiąt zdjęć z 4 dnia spędzonego w Kitzbuehel-Kirchberg. Na dzień dobry zjazd wzdłuż gondoli Fleckalmbahn początkowo czerwoną 25a, a następnie niebieską 25 do dolnej stacji gondoli. To m.in. tutaj te niebieskie objazdówki były najbardziej wąskie i niebezpieczne. A na czerwonej generalnie sztruks i twardo, na niebieskiej już bardzo twardo i lodowo i jak jechałem za Mariuszem i filmowałem go, to przy szybkiej jeździe aż mi łeb podskakiwał na lodzie i nierównościach. To już długa, szeroka i prawdziwie niebieska 26 prowadząca ze szczytu na dół do gondolki Maierlbahn Na której w pewnym miejscu była taka ścianka Zjazd niebieską 18 z Ehrenbachhohe, która prowadzi do wyciągów C1, C2, C4 oraz do czarnych tras. I właśnie tam robiąc zdjęcia wcięło mnie, tzn. wcięło resztę ekipy. No nic, oni pojechali na pucharówkę zjazdu w Kitzbuehel, a mi nie chciało się ich gonić, tylko jeździłem sobie swoimi drogami.3 punkty
-
Pewnie o tym będziemy już niebawem sporo pisać, ale jako uwerturę mieliśmy Memoriał Heleny Marusarzówny i Bronisława Czecha w Jurgowie. Poniżej wyniki: SL Kobiety SL Mężczyźni Warto podkreślić dobrą dyspozycję młodziutkich Polek - Sabina Majerczyk rocznik 93 wygrała, trzecia była Kasia Wąsek rocznik 96. Wśród Panów wygrał weteran, ale tuż za podium uplasował się medalista Akademickich Mistrzostw Polski i Śląska Sebastian Białobrzycki rocznik 94, a Dominik Białobrzycki rocznik 95 był siódmy.2 punkty
-
Sam sobie odpowiem... PKL na swojej mordoksiążce się chwali, że jutro startuje Goryczkowa2 punkty
-
Mało alpejska, mało "laseczka", ale jak najbardziej godna podziwu: [video=youtube_share;Qz-pDPSrdGc]2 punkty
-
A tu widoki na czarne trasy prowadzące ze Steinbergkogel Widok na fragment czerwonej 19 Pomiędzy Steinbergkogel a Pengelstein czarne mieszają się z niebieskimi Widoczki z góry na góry2 punkty
-
A kto mówi że wybralismy najlepsze ośrodki w całej Austrii? Byliśmy gdzie bylismy, podobało się nam, pogoda dopisała ( choć znajdą się pewnie i tacy, którzy będą krytykować słoneczko i lazurowe niebo), towarzystwo również. Na Kitzsteinhornie byłem, ale z chęcią pojechałem tam jeszcze raz, choćby po to, aby odnowić moje wspomnienia i zobaczyć co się tam zmieniło. A do SkiWelt i do Kitzbuehel chętnie wrócę. Mnie to pasuje. Zauważam pewną prawidłowość. Niektórzy zawsze mają do dodania swoje 3 grosze. Jak napiszesz że podobało się na Stubaiu, napiszą że lepiej jest w Solden czy Kaprun. Jak napiszesz że we Włoszech było fajnie, odpiszą że w Norwegii lepiej. Dla nich zawsze najlepiej jest tam gdzie byli sami a nas nie było. Ich wybory są najlepsze, nawet jak mieli deszczową, mglistą pogodę czy opady śniegu albo mróz. A ja, życzyłbym sobie samych takich wyjazdów i takiego towarzystwa z jakim byłem. I nawet ta "drabina" do łóżka i bure ręczniki, brak wieszaków, nie mają wpływu na moją pozytywną ocenę "Operacji All Star Card".2 punkty
-
W 6. odcinku serii Marek Żurawiecki wyjaśnia, co zrobić, gdy narty zostały już odpowiednio potratowane smarem - albo płynnym, albo na gorąco. Kolejna operacja nosi nazwę "podwieszania krawędzi", czyli podcinania ich od strony ślizgu. Zapraszam na film1 punkt
-
Chcący/niechcący zrobiliście sobie mały konkurs fotek. I tak: marboru - relacja świetna :applause:, ale jeżeli chodzi o fotki to kmarcin - zdecydowanie wygrywasz! :applause:. Świetny kadr! I to bez względu na sprzęt.1 punkt
-
W sumie tutaj sobie możecie prześledzić dokładne wyniki rodaków Proszę zwrócić uwagę na rok urodzenia! KLASYFIKACJA POLEK KLASYFIKACJA POLAKÓW1 punkt
-
A jakie ma jeszcze inne zalety, to ho, ho :laughing: Nie narzeka i nie marudzi jak baba, jak jest głodna to nie jest zła, albo jeszcze nie jest faktycznie głodna, widzi same plusy, a nie minusy, jeździ cały dzień wytrwale, jest bardzo sympatyczna, a do tego robi bardzo dobre jedzenie :applause: Aaa i ma tak kapitalny kolorystycznie strój, że zawsze to jej szukałem jako pierwszej :laughing:1 punkt
-
Witam polecam Hochjoch,czynny prawie cały rok tylko daleko 1200 km ,mam namiar (sprawdzony )kwatera 9 km od lodowca w fajnym pensjonacie ,tanio i fajne warunki pozdrawiam aneta1 punkt
-
Zanim zajmę się opisem odwiedzonego w zeszłym tygodniu lodowca w wątku Operacja "All Star Card": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19046-Operacja-quot-All-Star-Card-quot?p=194312#post194312 ...kilka ciekawostek historycznych, dotyczących alpejskich lodowcy. Zachęcam do ciekawej lektury. Alpejskie lodowce odsłaniają ciała żołnierzy poległych podczas I wojny światowej Włoscy żołnierze na lodowcu Presena, 13 stycznia 1918 r. Podczas I wojny światowej, alpejskie rejony pogranicza Górnej Adygi i Lombardii, a w szczególności okolice strategicznie ważnej przełęczy Tonale, były sceną walk między wojskami austro-węgierskimi i włoskimi. Szacuje się, że podczas działań wojennych, określanych mianem Białej Wojny, straciło życie 150 - 180 tys. żołnierzy. Zagrożeniem dla walczących stron były nie tylko kule i szrapnele. W trudnych górskich warunkach śmiertelne żniwo zbierał mróz, burze śnieżne i przede wszystkim lawiny, które odpowiadały za jedna trzecią wszystkich ofiar. Od tamtych czasów minęło już prawie stulecie, a wciąż w pobliżu stoków mieszczących się tu teraz popularnych ośrodków narciarskich, znaleźć można pamiątki tamtego krwawego konfliktu. Znalezione artefakty: broń, amunicję, rzeczy osobiste żołnierzy, części mundurów, sanie, narty, raki itp., gromadzą lokalne muzea prowadzone przez pasjonatów historii - w prowincji Trentino jest ich prawie 20. Jednak góry zaczęły w ostatnich latach zwracać znacznie bardziej poruszające znaleziska. Wraz z ocieplaniem się klimatu, cofające się lodowce odsłaniają od czasu do czasu zmumifikowane ciała poległych żołnierzy, którzy mieli na zawsze pozostać w wiecznej zmarzlinie. Dzisiaj mogą w końcu spocząć wśród swoich towarzyszy broni na okolicznych cmentarzach, pochowani z honorami. Ilu ich jeszcze pozostało w górach? Nie wiadomo... Źródło: Onet.pl1 punkt
-
1 punkt
-
Ładne masz te różowe porteczki Mariusz,ładne,pozdrów,pozdrów :smile: A i się już tak nie chwal :wink:1 punkt
-
Wujot, zgadzam się z Tobą, na etapie planowania wyjazdu trzeba brać wszystkie aspekty ośrodków pod uwagę. Co się tyczy warunków na stokach austriackich, przyznasz mi rację że w porównaniu do tegorocznej mizeroty w polskich górach, każdy austriacki ośrodek będzie wyglądał o niebo lepiej. Ale skończmy pisać o śniegu, mam też inne spostrzeżenia. SkiWelt nie jest ośrodkiem dla początkujących!!! Podobnie Kitzbuehel. Porównując go z Jaworzyną Krynicką trzeba by na niej wszystkie trasy oznakować jako niebieskie!!! No może 5 (czarna) byłaby czerwoną, może nie? To taka pierwsza i myślę że ważna uwaga. Oczywiście znajdzie się tu trasa w całości łatwa, ale często jest tak, że na niebieskiej wystepują dość strome "ścianki". Fakt, z reguły są dość szerokie a często jak dobrze się poszuka, wytyczone są jakieś "objazdy" takich miejsc.Czyli wyjeżdżając np. z dzieckiem czy z osobą słabo jeżdżącą nie bardzo będzie można podróżować sobie po ośrodku. Druga sprawa, brak zabezpieczeń tras przy urwiskach czy dużych spadkach przyległego terenu. Trzeba uważać! No i trzecia uwaga, nieczytelne mapki tras! Fatalne!!! Bez pokazania kierunku zjazdu, rysunki nie odzwierciedlają rzeczywistego przebiegu tras w stosunku np. do wyciągów, restauracji, nie pokazują wszystkich wariantów tras. Do tego dochodzi brak zachowania skali ( co dla inżyniera jest szczególnie mylące i irytujące). O takich niuansach też powinniśmy się informować, co niniejszym czynię.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Nie wiem, czy jest sens się pchać na Stubai na kilka dni, to typowo lodowcowy ośrodek tras raptem 30 km - Ja zawsze wpadałem tam na dzień i ruszam dalej.... a na Tux-ie czy Solden (i ich dolinach) 2-3 razy więcej w Isghl też jest ponad 150km tras powyżej 1900 metrów , a jak ktoś chce dalej (150-300 km ), ale i drożej na miejscu, to trzeba pamiętać również o Szwajcarskich ośrodkach które chodzą do początku maja z tych większych : 4 doliny , Zermat ,St Moritz - Corviglia, laax i kilka innych1 punkt
-
"Produkcja kolegi - film w jakośc full HD 1080p [video=youtube;lQDlg6CimXU] Pozdrawiam, Michał1 punkt
-
Ja polecam też Stubai, sam sie wybieram na początku kwietnia i - drugi raz - na koniec kwietnia (tak sie jakoś fajnie złożyło w tym roku). Pitztal też fajny, ale mniejszy, z drugiej strony może być mniej ludzi. W dolinie Stubai możesz kupić skipas kombinowany. Moja relacja ze Stubai była w zeszłym roku, ale coś linki wysiadły. Całą galerię z zeszłorocznego, kwietniowego -Wielkanocnego wypadu na Stubai można obejrzeć tutaj: https://plus.google.com/photos/111862774368961486293/albums/5865376598928133825?banner=pwa&authkey=CKitu-Sw5dfTBw1 punkt
-
pogrzeb, poszukaj - to takie zestawienie które ci pomoże: http://www.bergfex.com/oesterreich/suchen/ ja kupuje najczęściej jednodniówki, wychodzi drożej jednak czasami ostro skaczemy ...1 punkt
-
to już nie ma sensu ale przynajmniej w dwóch miejscach w tym sezonie widziałem krzesła 8 osobowe na jednej linie z gondolami 10/12 osobowymi ( wszystko było wyprzęgane i były dwa wejścia ) ( krzesło - taśma ) (gondola-z pomostu obok).1 punkt
-
1 punkt
-
Prawdziwy narciarz buty narciarskie trzyma w bagażu podręcznym !!!!!! Bo jak Ci narty i kijki zgubią to trudno - kupisz albo pożyczysz na miejscu. Jak Ci walizkę zgubią to trudno - kupisz sobie ciuchy na miejscu nowe. Ale jak Ci Twoje i tylko Twoje, personalizowane Twoim własnym potem buty zgubią/zniszczą to... urlop w plecy:biggrin:1 punkt
-
Wybacz, ale trafiłeś w pudło. Odpowiedziałem tylko dlatego że koledzy w podtekstach dopominali się o komentarz. Nic nie poradzę że mam inne zdanie o SkiWelt niż Wy, ale to uzasadniam. Dziwne jest to forum, mam wrażenie że tutaj nie można mieć innego zdania, niż jakaś grupa. Z mojej strony EOT.1 punkt
-
Taki tam photopoint na górze W drodze na czarną 23 W stronę Pengelstein Czarna 38 "Direttissima" czy jakoś tak Widok na dolną czy też środkową część ośrodka W stronę Wilder Kaisera Niebieska 30 z Pengelstein, raczej powinna być oznaczona na czerwono I wyciąg z iSki Trackera: Generalnie, kapitalny ośrodek, świetne trasy, a warunki śniegowe sporo lepsze niż w SkiWelt, choć to też zależy na których trasach.1 punkt
-
MarioJ świetnie, że byłeś w super ośrodku jakim jest Ischgl, też tam kiedyś zawitamy, tam i generalnie w tamte rejony, tak że co się odwlecze to nie uciecze. A póki co przez ten tydzień zjeździliśmy cały SkiWelt, zjeździliśmy cały fantastyczny region Kitzbuehel-Kirchberg-Johberg, jeździliśmy na lodowcu Kitzsteinhorn, a cały wypad jeździliśmy na zasadzie zwiedzania ośrodków jeżdżąc i po kapitalnych trasach będących przez większą część dnia w bardzo dobrym stanie i jeżdżąc też po trasach, którym wiosenna aura i piękna słoneczna pogoda dały się we znaki. Pokazaliśmy to w relacjach, nie ograniczając się do tego, żeby pokazać tylko to co fajne i godne pozazdroszczenia, a ukryć gorsze warunki, widoki i trasy. Poza tym wyjazd był typu low-cost, gdzie z karnetem AllStar obejmującym ponad 1000km tras, dojazdem, ubezpieczeniem, jedzeniem (śniadania, obiadokolacje) i piciem, w apartamencie 150m od gondoli zmieściliśmy się w kwocie do 2000zł na osobę. Wyjeździliśmy się solidnie, poznaliśmy nowe ośrodki, nowe miejsca, a każdy z nas był bardzo zadowolony. Nie przeczę, że Ischgl jest lepszym, ciekawszym ośrodkiem z lepszymi warunkami śniegowymi, ale to nie znaczy, żeby krytykować i ironicznie pisać o naszym wyborze, bo czy jeździliśmy tutaj, czy pojechalibyśmy np. do Ischgl to i tak i tak wyjeździlibyśmy się. Zresztą sam tak bardzo krytykowany przez Ciebie SkiWelt zajął nam tylko połowę wyjazdu. Drugą połowa to region Kitzbuehel do którego mieliśmy ok. 17km + Kitzsteinhorn. Czy to też nie warte odwiedzenia ośrodki? Osobiście to był mój drugi wyjazd w życiu w Alpy, a zarazem drugi w tym roku, bo równo miesiąc wcześniej spędziłem tydzień z żoną i synkiem w Waidring-Steinplatte (5dni) oraz Lofer (1 dzień) i nawet przez sekundę nie żałowałem ani tamtego wyboru ani tego. MarioJ nie zazdroszczę Ci też tego, że byłeś w lepszych warunkach, fajniejszych ośrodkach. Bardzo dobrze, nawet cieszę się, że byłeś zadowolony, że pogoda Wam się tam udała i wyjeździliście się solidnie. Tak jak pisałem, wszystko przede mną, był SkiWelt, przyjdzie czas na Ischgl, SFL i wiele innych innych ośrodków. A swoją drogą, to do SkiWelt mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wrócę, bo jakby nie patrzeć podobało mi się tam i trasy też mi się podobały. Pozdrowienia dla Ciebie i ekipy z którą jeździsz. Dużo śniegu, lekkiego mrozu, dużo słońca, pustych tras życzę i Wam i Nam i nie ważne gdzie czy w lepszym czy w gorszym ośrodku, ale lepszy i gorszy, to wrażenia czysto subiektywne.1 punkt
-
haha...ten Gość ze zdjęcia wyżej to pewnie ten którego spotkałem w 2009 na Vratnej: Nawet spodenki te same :biggrin: pozdr.Torres1 punkt
-
I nadszedł pierwszy słoneczny dzień opisany dość dokładnie przez Mariusza, a ja dodam jedynie trochę zdjęć poglądowych1 punkt
-
Dobra, nie będę zakładał nowego wątku, bo to w większości byłoby dublowanie wątku Mariusza, a tutaj po jego relacjach z każdego dnia będę wrzucał swoje zdjęcia, bo Nasze drogi na stokach dość często rozchodziły się. I tak na dzień dobry kilka kadrów z drogi do Scheffau, którą opisał już Mariusz. Jedziemy przez Słowację Mijamy Bratysławę Wjeżdżamy do Austrii i przez przewodnika Hołka z nawigacji zahaczamy o centrum Wiednia Następnie ok 40km przed metą olbrzymi korek, latają helikoptery, pewnie jakiś wypadek, tak więc decyzja objazd przez Niemcy malowniczą i krętą drogą1 punkt
-
Dzisiaj byłem ze znajomymi (m.in. Zitą) W Rzykach. Po raz pierwszy w życiu jeździłem na Czarnym Groniu i powiem, że jestem mile zaskoczony. Po pierwsze, jak na te warunki atmosferyczne, przygotowanie stoku było autentycznie ok. Po drugie, wyszli do ludzi i zrobili super ofertę na karnety - za 4-godzinny płaciliśmy połowę ceny, a więc 22,50 zł. Na stoku w sumie jeździło kilkanaście osób. Rano u góry (trasa nr 3) nawet było zmrożone - zaczęliśmy jazdę o 9:30 i spotkaliśmy u góry jakieś pozostałości po sztruksie. Na dolne (trasa nr 1) już raczej "bryndza". Koło 11:30 zrobiliśmy przerwę, na tarasie leżaki, także można się było legnąć w słońcu, w barze ceny przyzwoite Przez cały dzień na górnej stacji temp. utrzymywała się na poziomie -1, natomiast na dole było nawet +17 z tego względu na samym dole (również na trasie orczyka) pojawiały się plamy z błota i kamieni i to spore. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia, bo dbając o ślizgi walczyłem o jak najlepszą linię przejazdu na orczyku. Co więcej, po 11 wychodziły minerały na dolnej trasie, a ok 12-13 można było trafić już na spore, niebezpieczne dla krawędzi, gadziny.Reasumując: dzień zdecydowanie na plus! I coś, co mnie bardzo zaintrygowało - trochę niefortunny znak :stupid::stupid:1 punkt







