Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
26.01.2015 - 26.01.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Dla odmiany coś ze stoków położonych bardziej na zachód od najczęściej tu opisywanych.Sobotnio-niedzielny wypad do Zieleńca, a tam warunki bardzo przyzwoite, śniegu na stokach nie brakuje.W sobotę ok. -6 na termometrze, bezwietrznie, lekko przymglone, ale czym później, niebo czyściło się coraz bardziej i były momenty, że słońce oświetlało stoki całkiem sporo czasu. Śniegu poza trasami leży również sporo, chociaż żeby się przedostać dołem z Gryglówki do Nartoramy jeszcze trochę mało, górą bez problemu chociaż trochę trzeba przedreptać.Jako, że górne stacje wyciągów leżą praktycznie na granicy z Czechami można wyskoczyć (dla leniwych jest nawet orczyk po płaskim) na piwko do Masarykovej Chaty, bardzo klimatycznego miejsca położonego tuż przy niebieskiej trasie Nartoramy. Nowa kanapa w części Nartoramy, po pierwszych problemach, już hula w pełnej konfiguracji, tj. poza krzesłami z bublinami, są też gondole w ilości sztuk 2 (słownie: dwie) :laughing: a poza tym jako, że już popołudnie na trasie sporo odsypów i przetarć, których praktycznie nie było w części Winterpola, Gryglówki. Niedziela z temperaturą ok. -3 stopni, ale już niestety z większą mgłą, bez przejaśnień na niebie, a po południu dołączył jeszcze zmrożony deszcz.Chociaż momenty czyste też były Ludzi na stokach sporo, chociaż nie na wszystkich, mimo to w sobotę, poza pomarańczową kanapą, do innych wyciągów praktycznie bez kolejek. W niedzielę ludzi więcej, ale poza powyższą kanapą czas oczekiwania nie przekraczał 2 minut. Gdyby jeszcze tylko te trasy były dłuższe...Podsumowując wyjazd bardzo udany i jeśli na Górnym Śląsku warunki się nie poprawią polecam odwiedzić Zieleniec :happy:14 punktów
-
13 punktów
-
Dzień czwarty – eksploracja czarnych, drugie WZF Skionline. Część III. Sweetfocia z przytulnego krzesełka: Po dotarciu na koniec wyciągu – zaliczamy czerwony wariant 4ki i zaczynamy się kierować na miejsce spotkania z mirazem i chłopakami – mamy lekkie opóźnienie, więc wysyłam smesy o naszym spóźnieniu. Do knajpki przy trasie 66 docieramy po jakimś czasie. Opóźnienie się pogłębia ponieważ trasa, tuż przy miejscu spotkania przez kilka minut jest zablokowana przez wypadek i lądowanie helikoptera. Służby bardzo sprawnie blokują narciarzy, zajmują się poszkodowanym i po kilku minutach „puszczają” ruch jedną stroną zjazdu. Sprzęcik mają niczego sobie: Po dotarciu na miejsce licznik Endomondo wskazuje nam tego dnia już ok 70km na nartach – dobre tempo. Zdzwaniam się z mirazem i po zamówieniu i spożyciu jedzonka udaje nam się wreszcie spotkać. Poznajemy jego żonę, syna i znajomego. Bardzo miła rozmowa kończy się na trasie 76 wspólnym nartowaniem. Bella też tam była...hahaha – nie dosyć, że przy trasie są skały przypominające Dolomity, to też włoskie słówka... Robimy parę zjazdów i wspólną fotkę: To krótkie i bardzo miłe spotkanie kończy się przynajmniej z naszej strony niedosytem... ...i to pewnie dlatego los jeszcze sprawi, że będziemy mieli okazję ponartować wspólnie razem w dalszej części Silvretta adventures. Mirku – super, że się spotkaliśmy i poznaliśmy. Jesteście nie tylko wszyscy super narciarzami ale przede wszystkim bardzo ciepłymi i miłymi ludźmi. Dzięki. Wracamy na narciarski szlak. Pojawiamy się przy piętrowej gondoli L1 i możemy poobserwować trening giganta...ależ te dzieciaki świetnie jeżdżą! Kolejny narciarski, wspaniały dzień się kończy... W jego końcówce zaliczamy jeszcze takie oto dzieło artystyczne: ...jak myślicie, co przedstawia rzeźba? My wspólnie mamy różne wersje – ciekawe jaką Wy będziecie mieli? Zjazd na dół długą 1dynką. Slalom między ludzikami, odpięcie nart...i wykrzacza się Endomondo przy zapisywaniu danych – przed tym technicznym psikusem telefonu dostrzegam dystans przebyty w górach tego dnia: równe 114km w 8 godzin i 6 minut. GPS zczytuje ostatnie dane w knajpce przy trasie 66 – jak tam będziecie uważajcie na tą anomalię, bo Endo w tym miejscu, tego dnia zostaje odcięte również expatowi. Cudowny czwarty dzień się skończył. CDN11 punktów
-
Właśnie zjechałem ze Skrzycznego. Warunki trudne. Padał drobny śnieg do tego mgła. Na stoku świeży śnieg nie związał się jeszcze ze zmrożonym podłożem. Zaczęły pojawiać się osłonięte miejsca twarde i zlodzone. Lepsza widoczność dopiero od zjazdu z FISu. Ruch mały i sporo osób dla których FIS nie jest najrozsądniejszym wyborem.11 punktów
-
Dzień drugi za nami Śniadanie w hotelu pierwsza klasa tylko wybitni malkontenci mogą narzekać widok z okna hotelowego Ruszamy BEZPŁATNYM hotelowym busem o 9.30 , staję w kolejce do kasy jestem trzeci i powiem Wam .../xz/z zwolnili by te baby w okienku w każdym kurorcie , kupujemy dzienny skipass bo nie wiadomo co jutro pogoda będzie wyczyniać tylko na LaMolina za 41 euDziałają wszystkie krzesła w LaMolinaNa stokach pusto pusto , pięknie zjechaliśmy cały czynny ośrodek , przygnębiający widok to brak śniegu poza trasami ale coś za coś , na trasach pusto , śnieg jak dla mnie idealny tylko śmigać nie jest to region dla osób kochająch czarne lub jazdę poza trasami przy wyjeździe rodzinnym - DOSKONAŁY STOSUNEK CENA - JAKOŚĆ czasem mam wrażenie że śmigam na prywatnych ( moich ) trasach kończymy 16.45 parking prawie pełny i tak ciekawostka Ci co pytają czy warto tu się wybrać muszą sobie odpowiedzieć czego oczekują ?Jazdy non-stop , pustek na trasach i tylko ok 45 km tras - zapraszam Osoby które lubią inne atrakcje zapraszam do ośrodków w ...................... ( MB nie chcę urazić miłośników Zakopanego ) Moje odczucia są takie , ujeżdżony jestem na maksa , pewnie że wolałbym śnieg dookoła itd. ale za cenę którą zapłaciłem nikt mnie nie namówi na Białkę czy Małe Ciche8 punktów
-
Mifilim już trochę napisał odnośnie dzisiejszego wypadu do podkieleckiego Tumlina, ale co on tam może wiedzieć jak kulawy, jeździć nie może, a zza szyby baru ładując browary to niewiele mógł czuć i widzieć :crazy: No a było tak: Ze swoim młodym miałem zacząć nartowanie od 10, ale zbierał się jak to on, więc na miejscu byliśmy o 11. Na parkingu ze 30 samochodów, a na stoku może ok. 60-70 osób, tak że kolejki do wyciągu były mniej więcej takie: No to kupuję karnety 3-godzinne po 45zł i jazda orczykiem na górę, skąd widoki były mniej więcej takie: A warunki... temp. ok -2'c, pochmurno i padający drobny śnieg. Na początku nawet ok, czuć było trochę nierówności spowodowanych dotychczasową pogodą. Warstwę lodu i cukru przykrył świeży, padający śnieg i póki nie zostało to wszystko rozjeżdżone, pozmiatane, to było całkiem nieźle, choć w tej mieszance cukru i świeżego śniegu narty miejscami trochę odjeżdżały w skręcie. Co mnie zaskoczyło, to w górnej części trasy było sporo małych kamyczków i całkiem sporych kamieni, które powychodziły na wierzch zapewne dzięki ratrakowi. Po kilkudziesięciu minutach wraz z napływem kolejnych narciarzy kolejki do wyciągów wydłużyły się do max. ok 10 osób: A na stoku wzrosła liczba narciarzy i pogorszyły się warunki, zrobiło się niezbyt równo i zaczęły pojawiać się odsypy no i co jakiś czas jakiś nieszczęśnik zaliczał glebę. Na stok podjechali też fanatycy dwóch kółek, którzy wyjechali z lasu, popatrzyli chwilę i w las wjechali z powrotem: A oprócz nich pojawiło się także ekstra towarzystwo w postaci Michała (Mifilim) z synem. Szkoda, że Michał nie mógł jeździć przez kontuzję, ale liczę, że jeszcze w marcu może trochę pojeździ. Pogadaliśmy, obgadaliśmy pół forum, no i tu muszę zdementować to co wcześniej powiedziałem, bo Michał nie siedział w knajpce i nie walił browarów, a dzielnie stał na mrozie i filmował swojego syna, a i mojemu też udało się załapać co prawda akurat w najgorszym zjeździe, no ale jednak. No i tu przyszli skionlajnowcy razem: Także to byłoby na tyle ze świętokrzyskich górek :happy:8 punktów
-
Witam. Ja dziś odwiedziłem ski-suche na Podhalu . Warunki jak dla mnie rewelacja. Kolejek rano brak, w okolicach południa stania na ok minutę do dwóch. wieczorem to już w ogóle luzik. Nawet przed zamknięciem luźny śnieg nie sprawiał większych kłopotów, nawet mojemu uczącemu się dziecku. Wszystkie trasy otwarte i bardzo ładnie przygotowane. Fotek niestety nie posiadam bo mi bakteria siadła. Dodam iż wczoraj byłem od ok 19 na harendzie i warunki były do d... w porównaniu do tego co dziś zastałem na suchem. Z ciekawostek w Zębie nie opodal suchego są jeszcze takie nieduże małe stacyjki. Odwiedziłem Potoczi. całkiem fajna malusieńka stacja do nauki dzieciaków. Są tam trzy orczyki cos ok 500m niestety każdy płatny osobno (każdy góral sobie rzepkę skrobie) Dwa całkiem nieźle przygotowane jeden niestety chyba nie ratrakowany albo rzadko.6 punktów
-
6 punktów
-
Tez tam jeżdziłem dzisiaj (11:30-13:50). Mnie najlepiej jeździło się na trasie z Małego S. do Hali S.(chociaż były kamyki o czym uczciwie ostrzegano) Na siódemce i Golgocie dużo gorsze warunki bo niezwiązany świeży śnieg na zmrożonym podkładzie ,lodowe placki i odsypy. Jako ,że jestem surowy w ocenach i nowemu właścicielowi (MTR) wystawiam 3-. Na razie nie widzę zmian na lepsze a wręcz przeciwnie. Dzisiaj pogoda to pełne zachmurzenie,słaba widoczność i okresowo padający drobny śnieg a temperatura (tylko na wyczucie) -1 niżej do -4 w rejonie szczytu Małego S. (tablice informacyjne MTR wyłączył). Jest drożej bo karnet punktowy za 50 zł to na spokojne i z przerwami jeżdżenie 2,5 godziny. W poprzednich sezonach było taniej a narciarze ,którzy kupili ,,czasówki'' tez narzekali na drożyznę . Tory jazdy pod orczykami w znacznej części wyboiste i co jakiś czas ktoś wypadał ,,z raji". Dalej już nie krytykuję... a wyjazd narciarsko jak zawsze uważam za udany. Mnie osobiście przejęcie SON-u przez MTR nie cieszyło i dalej nie cieszy ,ale pożyjemy-zobaczymy. Może będzie powód do zmiany zdania o tym narciarskim molochu .Jutro Wisła ze znajomym (chyba Soszów:confused:6 punktów
-
Dzień czwarty – eksploracja czarnych, drugie WZF Skionline. Część II. Trasa po jakimś czasie „wchłania” 14c i tworzy zaznaczoną na mapach trasę o osławionej pochyłości 70%. 14c – początek: Rzeczywiście jest ostro...ale niestety również lodowo. To mojej Lady nie pasuje...więc odpuszczamy 14stki i udajemy się w inną część ośrodka. Wyciągiem C3 przedostajemy się na 30stkę. Chmury się rozchodzą – pojawia się błękit i Słońce. Potem krzesełkiem E2 przedostajemy na trasy czarne 35 i 34. Powtarzamy każdą po parę razy – są rewelacyjne! Ponieważ jeździmy w cieniu, trochę marzniemy mimo dosyć intensywnej jazdy – postanawiamy zrobić krótką przerwę przy ulubionej knajpce na końcu trasy 38. Kolejny nasz cel, to trasy 37 oraz 7...a po drodze 1a. Początek – to ponownie niebieska 40b. Zaczynamy od pierwszej, czerwonej...która w pewnym momencie jest raczej buraczkowa... Ścianka jest imponująca i kończy się długim wypłaszczeniem... ...na jego końcu – orczyk. Orczyk jest poniekąd atrakcją, ponieważ w pewnym momencie ciągnie narciarzy w dół a opis przy jego początku instruuje by końcówkę z wyciągu trzymać w ręce. Można by przejechać ten fragment na nartach – ale w takim tempie? W stylu łyżwowym i przy użyciu kijków? Komu by się chciało? Docieramy do stacji pośredniej A3 wciągamy się na górę i rozpoczynamy 1a na której końcu jest opisywana przez Wróżkę super wypasiona gondola A2. Wciągamy się na górę i stajemy na początku trasy 7, którą mamy w planach. Krótka dojazdówka i jesteśmy na właściwym stoku, który położony jest w wąskiej dolince. Jazda jest super – a sama trasa doskonała dla narty gigantowej. Dojeżdżamy do najbardziej archaicznego krzesełka w Ischgl – coś ala Goryczkowa. Z góry widok na 7mkę w pełnej krasie: Trasa przypada nam do gustu.6 punktów
-
Dzień czwarty – eksploracja czarnych, drugie WZF Skionline. Część I. Dzień czwarty zaczynamy od umówienia się z mirazem przy tej samej gondoli, z której codziennie startujemy – A1. Na parkingu jesteśmy wcześnie rano i niektórzy jeszcze śpią...cóż – Księżniczki tak mają, że lubią pospać hahaha Wyciąg jest otwierany o 8:30, przy wejściu gromadzą się ludzie... ...jesteśmy pierwsi jak zwykle – i niespodzianka, brama podnoszona do góry i otwierana jest prawie 15 minut wcześniej – ponieważ nie chcemy się wycofywać i przeciskać przez napierających do przodu narciarzy startujemy wcześniej i do spotkania nie dochodzi. Komunikuję się z Mirkiem poprzez smesa, że spotkanie przekładamy na godziny popołudniowe a miejscem spotkania będzie knajpka przy trasie 66. Dzisiaj postanawiamy rozbić grupę – chłopaki postanawiają pojeździć po łatwiejszych szwajcarskich trasach, natomiast ja i moja druga połowa postanawiamy pozaliczać troszkę czarnych tras ośrodka, po których jeszcze nie jeździliśmy. Niebo tego dnia, rano jest w paski. Zaczynamy od trasy 15 – kierujemy się pod wszystkie warianty 14, w tym 14a która jest z 70% spadkiem. Niebo o poranku, gra cieni, promieni, kolorów jest przykuwająca uwagę. Jak co rano – na trasach tłumy... Pierwsza do „golenia” idzie 14b. Na początku jest wąsko i dojazdówka...potem ostra ścianka i przejście w czerwoną 24. Jazda jest niesamowita – zero oblodzeń, gładko jak na stole. Cudo! Kolejna 14a. Sztruksik: Dolna część:6 punktów
-
6 punktów
-
no wyprzęgana kanapa gwarantuje mega komfort i mega bezpieczeństwo, także na inną jak wyprzęgana nie wsiadać! bo grozi trwałym kalectwem!. Zanim Ty komuś coś doradzisz to pomyśl najpierw. Wyciąg orczykowy żadnemu narciarzowi krzywdy nie zrobi, a jazda na nim to nauka panowania nad nartami i prowadzenia ich, utrzymanie równowagi w przeciwieństwie do kanapy. Ale co ja tam wiem Ty pewnie już setki narciarzy nauczyłeś jeździć i wiesz co mówisz5 punktów
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część III. Zaliczamy trasy 30, 31, które łączą się na dole: Tu z moją „drugą połówką” robimy sobie kilka romantycznych fotek na tle skałek przypominających nam Dolomity... ...po czym zaliczamy polubioną przez Wróżkę, czarną 35. Po ostrzejszym początku, jest trochę ostrzej...a potem szeroko i fajnie nachylony stok. Narciarzy tutaj niewielu a warunki są doskonałe nawet w drugiej części dnia. Obiecujemy sobie wrócić tu i przećwiczyć tę trasę jeszcze...tym czasem 32ką udajemy się w dalszą podróż i zaliczanie zjazdów. Przedzieramy się z powrotem do Szwajcarii – na lunch jesteśmy umówieni na tarasie knajpy przy wypasionej, dwupiętrowej kolejce L1, którą podróżowaliśmy dzień wcześniej. Do końca dnia jeździmy u Swisów. Zaliczamy wyciąg M1 i trasę 76, która przypadła nam do gustu...a przypadła dlatego, że jej położenie również przypomina nam klimat ulubionych naszych Dolomitów. Czas mija nam szybko. Takie dni jak tamten wspomina się zawsze z tęsknotą. Doskonały dzień na nartach w cudownym miejscu. W drodze powrotnej do Ischgl zaliczamy jeszcze wyciąg M2 i trasę 66 oraz 68, po czym ponownie się nim wciągamy... ...i udajemy w stronę Idapl. Endomondo tego dnia wskazało nam przebyty dystans ok 91km. Tego, drugiego dnia, nie udało się nam spotkać, na kolejnym kameralnym wzf forumowym Skionline z mirazem – ale udało nam się to uczynić dnia następnego. PS. Idealist – nie wiedziałem, że jesteś w Ischgl w tym samym czasie co my – szkoda, miło byłoby Cię poznać. CDN5 punktów
-
3 punkty
-
Zgodnie z zapowiedzią przetestowałem stoki na południe od Marakeszu. Dokładna relacja tutaj: http://www.taniwypad.pl/2015/01/15/tani-wypad-na-narty-do-afryki-maroko/ w razie pytań chętnie pomogę3 punkty
-
byłem dzisiaj i się zawiodłem, stok dosyć ciekawy lecz zbyt wąski przy dużej ilości narciarzy jest kiepsko, mnóstwo lodu i wiele nierówności co powoduje, że staje się jeszcze węższy, pojawiały się kamienie, przed wieczorną jazdą konieczne ratrakowanie!!! może jak otworzą czerwoną to się rozłoży na dwie i będzie luźniej2 punkty
-
Witam.Przesyłam trochę danych z Pomorza.Odwiedziłem dzisiaj Wieżycę.Pogoda średnia +1 zachmurzenie pełne , wiatr słaby, śniegu 20-60cm ( podobno) , ale wyratrakowany ( na obrzeżach widać sztruks:happy:)Oczywiście ten wypad to tylko mizerna namiastka planowanego wyjazdu w lutym do Austrii, ale dobrze jest się trochę wjeździć w sezon.Pozdrawiam2 punkty
-
Krótkie video mojego autorstwa wykonane w Soelden. [video=youtube;LldzbCbMNLk] Jakiekolwiek sugestie, komentarze, co poprawić przy następnym filmie - Mile widziane. Pozdrawiam!2 punkty
-
Przecież drzewa w lasach wycina się niezależnie od tego, czy na danym terenie buduje się wyciągi (lub cokolwiek innego), czy nie. Na tym właśnie polega tzw. "produkcja leśna", która stanowi zasadnicze źródło dochodów właścicieli lasów. Gdyby było inaczej, to trzeba by zlikwidować cały przemysł drzewny. A poza tym, na miejsce drzew wyciętych posadzono 3000 nowych, co można zobaczyć na ich stronie http://www.kronplatz.com/pl/live/kronplatz-tv/2 punkty
-
2 punkty
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część II. Biorąc pod uwagę Piz Val Gronda oraz tutejszy wypasiony wyciąg, okoliczne warunki podejrzewam, że w przyszłości powstanie tu kilka tras i innych środków lokomocji dla narciarzy. Widoki są tutaj imponujące... Tak łatwo sobie tutaj wyobrazić kolejne trasy... Ale nie tylko z tej strony grani – podejrzewam, że od strony miejscowości Fimbaalp również. Wg mojej opinii w ta stronę ośrodek będzie się w przyszłości rozwijał. Poniżej przybliżenie omawianej gondoli...prawda, że wygląda troszkę jak z filmu S-F? Po tej krótkiej „wycieczce” w bok udajemy się trasą 40 i 41 do ulubionej knajpki na cafe late. Na dole taki oto widok: Skuter wywozi narciarzy free pewnie, właśnie, w okolice Fimbaalp na zjazdy po dziewiczym puchu? Ale chyba nie tylko skuter robi takie podwózki? Ratrakoautobus również tym się zajmuje? Jurek – może coś wiesz więcej na ten temat? Po krótkiej przerwie, ruszamy dalej, niebieską 40b. Po drodze tyrolskie klimaty... ...i ciekawe miejsce do mieszkania – dom „przytulony” do skały: Wciągamy się w górę i zaliczamy 36: Magia gór z tamtejszego dnia: I jak tu nie robić tylu fotek?2 punkty
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część I. Kolejny narciarski dzień w Ischgl zaczynamy ponownie na darmowym parkingu w okolicy kolejki A1. Wstające słoneczko maluje nad miejscowością, na chmurach ciekawe kolory, jest mróz i w dolnych partiach ośrodka armaty intensywnie produkują śnieg. Idalp tego dnia od góry do dołu pokryty idealnym sztruksem...i tak jakby troszeczkę jaśniej tego dnia w tym miejscu. Na niebie ciekawe kształty... ...czyżby jakaś trąba powietrzna? Przedostajemy się na szwajcarską stronę, ponownie ku jaśniejszej stronie gór. Zaliczamy na początek bardzo ciekawą trasę numer 62a. Docieramy ponownie do głównego miejsca nartowania w Szwajcarii. Niby taki olbrzymi ośrodek a narciarzy? Zobaczcie poniżej ilu można spotkać z rana: Trasy tylko czekają by ich idealne przygotowanie skazić krawędziami desek. Bez żadnych zahamowań robimy to raz po raz zaliczając poszczególne zjazdy i „ścieżki”. Między innymi obydwa warianty czerwonej 67. Po rozgrzaniu mięśni postanawiamy się przedostać z powrotem na stronę austriacką – kierujemy się ku Piz Val Gronda 2812m npm i jednej z najnowocześniejszych, tutejszych wyciągów E5. Po drodze mijamy charakterystyczny szczyt przy najbardziej nachylonej trasie 14c, 14a (70% - ale o tym będzie dalej w relacji). Przemieszczamy się czerwoną trasą 15, która jest w zasadzie wąską i bardzo długą przejazdówką: Zaliczamy kilka zjazdów i po chwili siedzimy w olbrzymim wagonie a potem na szczycie Góry, która jest celem naszej podróży. Z Piz Val Gronda rozpościera się przepiękny widok na Piz Tasna 3179m npm oraz Fluchthorn 3398m npm. Poniżej ten pierwszy: Wieje i jest tutaj naprawdę wietrznie. Trasę 42 raz zawiewa śniegiem, raz wywiewa z niej białe... ...odczucie chłodu jest silne. W dół podąża się tutaj raczej stadnie. Olbrzymia kabina wywozi dziesiątki narciarzy, a oni jakby się umówili i ruszają wszyscy naraz. Ja wolę poczekać i zjechać sobie w pełnym luzie i komforcie mając tę czerwoną trasę wyłącznie dla siebie.2 punkty
-
2 punkty
-
Zloty Gron.Dużo dzieciaków - szkółki. Cały czas pada, muldy konkret, duzo lodu na gorze. Miejscami sporadycznie minerały, ale naprawdę malutko. Ogólnie, jak dla, mnie, po mału koniec jazdy. Przyjemność już minęła, zaczyna się walka o życie :)Nie ma przejazdu miedzy Zagroniem, obsługa twierdzi, ze za mało śniegu. Trochę fotek z dzisiaj. Pozdrawiam ze Złotego Gronia.JacekWysłane z mojego Nexus 5 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Szwajcaria...tym razem Bałtowska... Cóż, jak się jest nartoholikiem, to trzeba jeździć... Jeszcze nie zdążyłem opisać całego pobytu w Ischgl oraz szwajcarskim Samnaun z wątku http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19842-Silvretta-adventures?p=210150#post210150 , jeszcze w piątek śmigałem po alpejskich zboczach...a dzisiaj na pocieszenie i bardziej z ciekawości postanowiłem powrócić w narciarskie klimaty Szwajcarii...z tym, że tym razem Szwajcarii Bałtowskiej. Ponieważ ostatnio brakowało na forum relacji z centralnej Polski - a ciekawość mnie paliła, by samemu sprawdzić jak wyglądają warunki narciarskie na nizinnych górkach, postanowiłem jechać. Dzisiejsza jazda była dla mnie 30stym dniem na nartach w sezonie...który jak widać z relacji z niniejszego wątku jest dosyć kapryśny - kapryśny, bo niestety pogoda jest taka. Rano rzut oka za okno - szyby w aucie zamarznięte, kałuże niestety nie. Temperatura +1, mżawka. Po sprawdzeniu w necie - okazuje się, że mimo niesprzyjających warunków czynny jest cały ośrodek - wszystkie trasy, krzesło i dwa orczyki. Na miejsce docieram parę minut po godzinie 9tej. Ludzi jest tyle co na lekarstwo, śnieg na pierwszy rzut oka wygląda na miękki - w rzeczywistości tak jest. Cukier, na dodatek z dodatkiem cukru trzcinowego. Kupuję karnet dwugodzinny i w górę. Pod orczykiem widać, że tylko zapasy sztucznego śniegu i ciężka praca obsługi w uklepywaniu ścieżek dla narciarzy pozwoliła na utrzymanie ośrodka jako czynnego. Główna, bardziej stroma trasa przy orczyku rano nie wygląda jeszcze tragicznie: Dłuższa, wokół lasu również. Są miejsca gdzie naprawdę nie wygląda to źle... ...ciągnie "wilka" do sztruksu... Najdłuższa trasa przejazdowa z górnej stacji krzesła, dookoła lasu, do dolnej stacji orczyków również rano jest w miarę ok. Jazda jest dosyć szybka, niestety asekuracyjna - na slalomkę grząska, miękka nawierzchnia nie jest zbyt bezpieczna. Przenoszę się pod wyciąg krzesełkowy. Warunki są identyczne jak na trzech powyższych trasach. Jest wilgotno, pojawiają się drobne opady deszczu, odczuwalność chłodu jest duża. Po pół godzinie jestem cały mokry - jeździć z szybą się nie da ze względu na słabą widoczność. By zrobić w miarę ostre zdjęcie muszę najpierw przetrzeć dosyć dokładnie obiektyw...z tym, że za bardzo nie mam czegoś suchego. Mija czas a warunki na stoku zdecydowanie się pogarszają - odsypy, przeciery i takie tam wodne jeżdżenie się robi. O dziwo przybywa ludzi. Chyba urlopy i ferie mazowieckie powodują to, że nawet w taką pogodę społeczeństwo odczuwa głód zimy i nartowania. Czuję się raźniej, że nie tylko ja jestem taki popierniczony... Marznę na krześle - oprócz deszczu pojawia się wiatr. Przenoszę się na orczyki gdzie kończę swój karnetowy czas. Wyjeżdżam a parkingi zaczynają pękać w szwach - tłok. Przy takim natężeniu narciarzy jak ok godziny 12stej stoki nie przetrwają długo jeśli aura się nie zmieni. Na pocieszenie w drodze powrotnej zaczyna zamiast deszczu pojawiać się śnieg. Temperatura wskazywana przez auto również spada, do zera. Oby spadła poniżej zera by nizinne ośrodki mogły ponownie włączyć armaty śnieżne. 30 dzień na nartach wg Endomondo: DYSTANS 22.28 km CZAS TRWANIA 2g:15m:03s MAX PRĘDKOŚĆ 54.6 km/h KALORIE 1191 kcal Wieczorem postaram się dopisać kolejny dzień z alpejskiego dnia, z wątku Silvretta adventures. pozdrawiam marboru2 punkty
-
W tym wątku postanowiłem napisać o braku profesjonalizmu sklepu internetowego pod adresem http://pmproshop.pl/ 28.12.2014. kupiłem przez stronę internetową kask firmy POC w kolorze niebieskim i od razu wykonałem przelew 494 zł . Następnego dnia zadzwoniłem do sklepu aby upewnić się czy dotarło zamówienie i przelew . Miły pan zapytał mnie czy zamawiałem różowy w rozmiarze s i poinformował mnie ,że stany w sklepie internetowym od dawna nie były uaktualnione . Wiec zamówienie anulował . I tutaj problem. Po 10 stycznia brak zwrotu na koncie wiec wysłałem maila przez kontakt na stronie internetowej. Po kolejnych dwóch dniach bez odpowiedzi zadzwoniłem do sklepu i miły pan poinformował mnie ,że na stronie są złe adresy i podał mi prawidłowy mail. 15 stycznia otrzymałem mailem potwierdzenie zwrotu. Dziś mamy 26.01. i nadal nie otrzymałem zwrotu w kwocie 494 zł.1 punkt
-
I my mieliśmy niedosyt...ale co się odwlecze to ....wiadomo Co do super narciarzy to nie przesadzaj... no może Szymon ma szanse ::happy: Fajnie poznać pozytywnych ludzi z pasją . Dziękujemy za wspólne nartowanie.1 punkt
-
Aressi pisałem na priv ale masz pełną skrzynkę Po mojemu nie ma co liczyć na śnieg w najbliższych dniach Trasa przy gondoli dla mnie super , poza wypłaszczeniem na dole i ja mogę coś takiego non -stop Przyjechałem z grupą i się do nich dostosowuję a oni maja ujechane po uszy1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Sam kiedyś robiłem smarkatymfonem zdjęcia i jak się "zaparł" to robił tylko takie do góry nogami. I nie wyczaiłem z jakiego powodu,ani też dlaczego powrócił do "normalności".:proud: Podśmiechów koniec. Nawet będę obracał laptoka byle tylko oglądać.:biggrin:1 punkt
-
Ten artykuł już się pojawił w tym poście. Smutny. Niestety. Ale dobitnie pokazuje jedno. W polskim sporcie, nie tylko w sportach zimowych, rządzi amatorszczyzna! Od początku do końca! I dlatego nie mamy prawa oczekiwać jakichkolwiek rezultatów. I tak dostajemy więcej niż nam się należy sądząc po nakładach jakie jako kraj przeznaczamy na sport. Stwierdzenie: "pokaż nam swoje wyniki to pogadamy" kompromituje "działacza", który je wypowiedział! A gdzie organizacja? Gdzie szkółki, szkoły, kluby, inwestycje? Najpierw to, a potem rezultaty. Inna sprawa, że na całym świecie profesjonalny sport uprawiają osoby, które mają do tego predyspozycje. W Polsce profesjonalny sport uprawia ten kto chce. A już dziś odpowiednie badania potrafią dać odpowiedź czy w danego zawodnika opłaca się inwestować. Czy ma on jakiekolwiek szanse osiągnąć cokolwiek w sporcie, który uprawia. Tu mała dygresja. Ostatnio Bode Miller pojawił się na treningu zjazdu w Wengen. Jak wiadomo ostatnimi czasy Bode zastanawia się co dalej robić w życiu i na treningi i zawody nie poświęca uwagi i czasu. Ale na treningu w Wengen Bode z marszu przyjechał 3 sekundy za najlepszym zawodnikiem. Bez żadnego przygotowania! Tymczasem nasi czołowi zjazdowcy po morderczych przygotowaniach przyjeżdżają po 5-6 sekund za najlepszymi. Może czas sobie postawić podstawowe pytanie - czy oni się do tego nadają? Tak to funkcjonuje bo niestety prawda jest taka, że te nakłady musza się zwrócić. W takiej czy innej formie ale muszą! Laboratorium medyczne Bayernu Monachium pochłania rocznie podobno 2 mln euro. W trakcie meczu (!) badają stopień zakwaszenia organizmu zawodnika żeby ewentualnie w przerwie go zmienić lub podać mu odpowiednie specyfiki. Tymczasem nasz narciarz dowolny musi sam dojechać na zawody i znaleźć sobie parking. Kpina! Wszystkie nasze związki sportowe patrzą na sprawę w ten sam sposób - ile nakładów kosztuje medal olimpijski albo medal mistrzostw świata. Nie ma zresztą w tym niczego dziwnego bo tak do tematu podchodzą wszyscy. Inwestycja musi się zwrócić. W naszej ogólnej sportowej mizerii szansę na cokolwiek maja tylko Ci, którzy dają nadzieje na medal (Małysz, Kowalczyk, Stoch). Te nakłady i tak są mizerne i nieporównywalne z tym na co mogą liczyć zawodnicy z innych krajów (Austria, Norwegia). Ale zacząć trzeba od podstaw. A podstawy to sport masowy. Odpowiednia selekcja. Szkółki, szkoły treningi, kluby, nakłady, inwestycje w infrastrukturę, sprzęt, zawodnika. A na końcu dla jednego czeka medal olimpijski!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zapraszam do naszej galerii. Wstawiłem zdjęcia zawodników teamu Atomica z zawodów w Kitzbuehel1 punkt
-
Marboru, jak zawsze fantastycznie relacjonujesz i czekam na kolejne odcinki. Ja poczynię tutaj jedynie mały wtręt i powiem "i ja tam byłam, miód i wino piłam...":angel: Cały wyjazd uważam za niezwykle udany i podsumowując hasłami, napiszę: plusy: - pomimo dość ubogiej w śnieg zimy przygotowano WSZYSTKIE trasy, jest więc wiele wariantów zjazdów, a niedzielny, solidny opad śniegu był prezentem dla wielbicieli jazdy poza trasą - wspaniała, wydajna infrastruktura, prawie nie odnotowałam kolejek, a koleje A1, A2 i A3 zabierające narciarzy z doliny to po prostu mistrzostwo świata - nasze trasy "the best of" to: 65, 70, 34, 35, 40 :angel: - trafiliśmy na rewelacyjną pogodę - 5 dni ze słońcem, choć oczywiście jest to loteria i kwestia szczęścia - świetna sieć skibusów, połączenie z Kappl, w którym stacjonowaliśmy, wręcz wzorowe - bardzo sprawny system ratownictwa, o czym niestety przekonał się jeden z naszych znajomych, który miał poważny wypadek i nadal przebywa w szpitalu w Zems, sam szpital też jakby z innej rzeczywistości, niż ta, którą znamy... minusy: nie jest ich wiele - w przypadku złej pogody nie za bardzo jest gdzie uciekać, wysokie położenie tras skazuje je na chmury, mgłę i słabszą widoczność - prawa strona ośrodka (trasa 40) często jest bardzo wietrzna - knajpy w Szwajcarii, droższe niż w Austrii, dają mniejsze porcje, a Apfelstrudlem od nich można uszczelniać okna jak kitem, nie polecam, naszą ulubioną była knajpa przy wyciągach C1, C3 Ogólnie wyjazd MEGAudany, druga wizyta w Ischgl pozwoliła nam na jeszcze dokładniejszą eksplorację tras i nie wykluczam, że przyjadę tu po raz trzeci, może nie za rok, ale za jakiś czas pewnie tak :smile: A teraz czekam na ciąg dalszy w wykonaniu Marboru :smile:1 punkt
-
SkolnityDzisiaj padło na Skolnity. Wyjazd przed siódmą i o ósmej meldujemy się pod kasami. Kupujemy promocyjne karnety czasowe do godziny 10 za 20zł. Na stoku pusto, jeździ maksymalnie 30 osób. Warunki dobre, prószy drobny śnieg, brak lodu i przetarć. W środkowej części trasy pojawiają się kilka minerałów. Obsługa reaguje jednak błyskawicznie i kamienie znikają z trasy. Wyjazd na plus :happy:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
ZWARDOŃ - Mały RachowiecBez wątpienia się starają, ale to, co podają na stronie (http://www.zwardonski.pl/) to delikatna przesada. Napisali, że warunki "bardzo dobre". Moim zdaniem takowe nie były. Cukier, lód, przetarcia, czasem gdzieś jakieś minerały. Sporo ludzi. Tzn. o ile kolejka do wyciągu niewielka - można powiedzieć, że jazda na okrągło, o tyle na trasie gęsto, w takich warunkach było trochę wypadków i wywrotek. Knajpa w okolicach godziny 13 zapełniona po brzegi, czas oczekiwania na posiłki dość długi, choć obsługa uwijała się w pocie czoła - ale co się dziwić, najlepiej przygotowany stok w regionie, to trochę ludzi sie zjechało. Duży plus to parking, który był dobrze przygotowany i zorganizowany. Kanapa daje radę. Ogólnie ok, ale bez specjalnego szału.1 punkt
-
1 punkt
-
Dzień pierwszy w Ischgl - szwajcarska strona Słońca. Część III Ktoś kiedyś gdyby mnie zapytał jaki krajobraz chciałbym, by wisiał na mojej ścianie w salonie...to z pewnością taki jak poniżej: zaśnieżone szczyty gór, potok, w oddali gondola, urokliwe domostwa... ...niesamowita cisza, klimat i miejsce, do którego wciąż chce się wracać. Dziwicie się zatem jurkowi, który w Ischgl spędza tak wiele swoich narciarskich dni? Ja – absolutnie! Przechodzimy przez parking i ulicę, wjeżdżamy windą do dolnej stacji piętrowej kolejki gondolowej L1 i wracamy na narciarskie stoki szwajcarskiej strony skąpanej w Słońcu. Expat: Centrlane miejsce i skrzyżowania tras oraz wyciągów: Jest tego trochę...a jakość tras – pierwsza klasa. Nasze ulubione: 65a, 67, 76. Na fotce poniżej 65a: I prowadzące do niej krzesełko: Świetna jazda, świetne towarzystwo – czego chcieć więcej? Innych tras? Ok – nie ma problemu. Przejeżdżamy ponownie na trasy austriackie. Jurek prezentuje nam 1a super 5tkę i bardzo przyzwoitą 4kę. Jeździmy z obydwóch tras 4 i 5 do stacji pośredniej A3. Tutaj, po prawie całym dniu na nartach rozstajemy się z forumowym Kolegą. Czy nie jest to coś niesamowitego, że miejsce takie jak Skionline potrafi łączyć, pozwala poznawać bardzo ciekawych ludzi? Ludzi, który są otwarci, uśmiechnięci i pełni pasji...narciarskiej pasji. Jurku – dziękuję w swoim i współtowarzyszy za towarzystwo, wspólne chwile poświęcony czas – jesteś nie tylko doskonałym narciarzem...ale zwyczajnie jest z Ciebie super Gość! Dziękujemy i do zobaczenia. Jedna z wielu śniegowych rzeźb w Ischgl: „Wróżkowy” „drogowskaz”... Kasia jest zresztą tematem naszych rozmów, ciepłych słów i wspólnie uzgodnionych forumowych pozdrowień ode mnie i od Jurka. Pozdrawiamy. Dzień pierwszy w Ischgl kończymy pod tą samą kolejką gdzie zaczynaliśmy. W tym dniu udało się zrobić na nartach (wg Endomondo) blisko 89km. Takie dni jak tamten, chciałoby się, by trwały w nieskończoność. CDN1 punkt
-
Dzień pierwszy w Ischgl - szwajcarska strona Słońca. Część II Podążamy wg wskazówek na miejsce spotkania trasą 13 pod główną restaurację w Idalp - wg wskazań Wróżki niezbyt ciekawą i tanią kulinarnie. Spotykamy Jurka, który poznaje nas bez żadnych problemów. Od tej pory jest naszym przewodnikiem po ośrodku. Udajemy się na jego ulubioną trasę numer 40... ...zanim jednak po niej zjedziemy z oddali możemy podziwić przepiękne widoki, Góry i masę niedawno co spadłego śniegu. Poniżej widok na Piz Val Gronda 2812 m npm. Fotka Skionlinowa z Jurkiem: Zaliczamy bardzo fajną trasę, a następnie, po krótkiej przerwie kolejne równie fantastyczne: Spory przymrozek, mała ilość narciarzy i ten wszędobylski sztruksik...normalnie żyć, nie umierać. Jazda jest fantastyczna. Narty trzymają, a spod nich charakterystyczny, miły uszą dźwięk. Kolejny cel – Samnaun. Trasa widokowa numer 80. Na jej płaskim fragmencie – nie wiedzieć czemu zaliczam swoją pierwszą glebę. Nic groźnego. Prędkość marna a sam incydent dosyć komiczny. Widoki w dolinie? Nieziemskie. Miasteczko malownicze, a sama końcówka trasy płaska. Praca kijkami, ala Justyna Kowalczyk, a oczy, głowa dookoła kręcą się podziwiając urok tej szwajcarskiej miejscowości.1 punkt
-
1 punkt
-
To się nazywa "splot długi" (w odróżnieniu od splotu krótkiego, który powoduje pogrubienie liny) i jest stosowany wtedy, gdy splatana lina ma przechodzić przez jakieś krążki lub bloki. Polega on na stopniowym zastępowaniu pokrętek (żył) jednej liny, pokrętkami drugiej splatanej liny. Zaplatanie (szplajsowanie) takiego splotu widać na filmie z budowy kolejki Ried na Kronplatzu: Montażysta filmu pomylił tam jednak kolejność operacji i szplajsowanie przedstawił jako czynność przed wciągnięciem liny nośnej na podpory, podczas gdy w rzeczywistości jest to ostatnia operacja wykonywana na linie przed jej nałożeniem na koło napędowe stacji.1 punkt
-
Proszę pisać wyraźnie o kogo chodzi. :wink: :tongue: Bo ja nie koniecznie chcę być z tym powiązany.:crazy:1 punkt
-
Marboru i ekipa mają wymarzoną pogodę, a dziś jeździli sobie w Szwajcarii. Relacja na pewno będzie mega obszerna z każdego dnia, no ale dajcie mu się też napić i zregenerować we właściwy sposób :smile:1 punkt
-
Jedż i zalicz Pejo. Jak Ci się będzie podobać, postawisz piwo. Jak nie, trudno, ja Ci postawię, oczywiście jak kiedyś spotkamy się na stoku.1 punkt







