Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.02.2015 w Odpowiedzi
-
W poniedziałek (26.01.15) tym samym, oczywiście pierwszym skibusem :biggrin: udajemy się kilka kilometrów dalej na przełęcz Passo San Pellegrino. Pogoda cudowna, niebo błękitne, kilka stopni mrozu. Pierwsze kursy dużą gondolą na Col Margarite pokonujemy sami. Na początek szusujemy różnymi wariantami czarnych i czerwonych tras (La Volatta, La Ciavette czy Col Margaritta), nie spotykając praktycznie nikogo. Rewelacja.Potem przenosimy się na stronę Falcade, tu trasy również bardzo dobre, szczególnie czarna (choć trochę na wyrost) z Le Buse do Molino, długa, kręta, niezbyt szeroka w lesie, przeważnie pusta. W Falcade można spotkać bardzo dużą ilość polskich szkółek, w ogóle obok włoskiego, polski jest językiem dominującym w tym ośrodku. Po popołudniowym odpoczynku regeneracyjnym :biggrin: w słońcu na leżaczkach czas wracać powoli w okolice gondoli na Col Margaritte. Dzień kończymy na przeciwległych skąpanych w słońcu stokach San Pellegrino. Zapis z iski trackerahttp://www.iskitracker.com/tracks/shared/U9T64R5nHeQRrjZM5RTa10 punktów
-
Planowanie styczniowego wyjazdu narciarskiego zaczęliśmy już albo dopiero, w październiku ubiegłego roku i po przeanalizowaniu kilku ofert spełniających nasze kryteria i burzliwym ale demokratycznym głosowaniu, wybór niejednogłośnie padł na Moenę. Tak się jakoś złożyło, że Dolomity odwiedzamy regularnie, ale Moeny i jej okolicznych ośrodków nie dane było nam jeszcze zakosztować.Tradycyjnie już naszym środkiem transportu jest autokar jednego z biur podróży, w którym wykupujemy sam przejazd tzw. białą linię (kursuje w różne miejsca Włoch), natomiast noclegi rezerwowaliśmy już bezpośrednio na stronce "fassaapartamenti". Podróż z Katowic do Moeny trwała ok 16 godzin :eek: , także koło sobotniego południa byliśmy już na miejscu. Apartament zlokalizowany w samym centrum Moeny, odległość od skibusu ok 150-200 m. W większości decydujemy się na zakup 6-dniowych karnetów 3+3 (3 dni Tre Valle + 3 dni DSS). Na pierwszy ogień idzie ośrodek najbliżej położony, raptem kilka kilometrów od centrum czy Alpe Lusia. Godne polecenia są tu szczególnie trasy w kierunku Moeny, które piłujemy w różnych konfiguracjach przez większą część dnia. Od strony Bellamonte trasy są już zdecydowanie łatwiejsze i szczególnie na tych niżej położonych większa ilość ludzi i różnorakich szkółek narciarskich. Tutaj fajna była czarna choć krótka Direttisima oraz trasy poprowadzone z najwyższego punktu ośrodka czyli Zirmes i Laste. Infrastruktura w porządku, większość to dość szybkie 4-osobowe krzesła z bublinkami, co tego dnia było zbawienne ze względu na dość silny wiatr. Warunki na trasach do samego końca dobre, ilość ludzi umiarkowana, popołudniu już praktycznie pustki szczególnie na czerwono-czarnej Fiemme Oro do Moeny-Ronchi. Dzień jak na niedzielę i dzień rozruchowy rewelacyjny. Zapis z iski trackerahttp://www.iskitracker.com/tracks/shared/WH3zp5NGgnNqPHLyCzVg7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Gwiazdeczką to może być Cichopek, a ta kobieta jest wybitną narciarką która już i tak zapisała się wielkimi zgłoskami w historii narciarstwa alpejskiego. Mam również nadzieję, że jeszcze dopisze parę tych zgłosek. Chłopaki się podłamali jak związała się z tym "bez zęba na przedzie":smile::wink: Więc temu takie nieprzychylne wypowiedzi. Szczerze mówiąc nie wiem czemu. Pozdrawiam PS: oczywiście moja "pretensja" nie jest do ciebie m!xer, wykorzystałem tylko cytat.6 punktów
-
Byłem dzisiaj rano na Poniwcu. Mimo, że w nocy nasypało dużo śniegu to i tak w kilku miejscach zaczęły pojawiać się kamienie. Trasa średnio wyratrakowana, a świeży opad śniegu i powstające muldy sprawiły, że bardziej czułem się jak na kartoflisku niż na stoku. Warunki dla mnie trudne i po 2h dałem sobie spokój. Rano śnieżyły 2 armatki. (Zdjęcia z samego rana o 8:00)5 punktów
-
Dzisiaj szybki wypad na Żar. Niestety mogłem być dopiero na 11:30 więc trasa już z lekka rozjeżdżona, zwłaszcza na dole gdzie jest bardziej stromo. Warunki przyzwoite, armatki cały czas pracują, minerałów widziałem może ze 3 na całej trasie i to głównie w okolicach lasku. Jednak uciążliwe jest to, że za każdym razem trzeba odpinać narty aby wrócić na górę. No co zrobić taki urok góry5 punktów
-
Jaworzyna, od 1997r, czyli od uruchomienia kolei gondolowej, spędzam tam corocznie kilka ( kilkanaście) dni. Widziałem jak się zmienia, jak uruchamiają nowe trasy i wyciagi. Widziałem jak zmieniają profile tras. Widziałem jak się zmienia na szczycie i w ogóle, otoczenie w Czarnym Potoku. Szkoda tylko, że to wszystko co powstaje, jest obliczone na coraz to grubszy portfel klienta. Camping Czarny Potok zabudowano ogromnym kompleksem hotelowo-wypoczynkowym a właściciel zażyczył sobie ponad 4 stówy za noc w pokoju! Może dlatego, że na otwarciu zaproszony był gwiazdor taneczny Maserak? Może dlatego, że własciciel ośrodka na otwarciu ubrał spiczaste buty z zawiniętymi do góry czubami? No cóż, gusta, gusta, ale jednego nie można mu odmówić, posiadania kasy! Podobnie Eris, kiedyś produkowała kremy tańsze od Pani Walewskiej, a dziś? Pegaz na tle tych przykładów wyglada jak ubogi krewny! Ceny za karnety na Jaworzynie należą chyba do jednych z najwyższych w Polsce, a wagoniki gondolki zdezelowane juz poważnie! Zasyfione w środku, porysowane, brudne. Chyba w żadnym wagoniku nie jest czynna juz klapka wentylacyjna w dachu! Z uwagi na ceny, odnoszę wrażenie, że nastepuje stały, powolny odwrót od tego ośrodka. Jest to szczególnie widoczne poza szczytem świątecznym i po feriach. Nota bene ten okres najlepiej na Jaworzynie lubię. Wracając do meritum, w dalszym ciągu nie jest czynna trasa 4 i 5! Trasa 3 to początkowy odcinek głównej, czyli 1. Tak więc czynne są 2 trasy, główna z wariantem przy krześle (6) no i 2. A powrót 2 na górę jest uciążliwy i mało komfortowy.5 punktów
-
MAIKEL czepiasz się :biggrin:Wracając do sedna ostatnie 2 dni pośmigaliśmy w San SimonOśrodek oddalony od Foppolo raptem 8km ale droga wąska kręta trzeba jechać ok 30min środek został wchłonięty na wspólny karnet Brembo Ski to też nie omieszkaliśmy zobaczyć co oferujeTak więc mamy następny bardzo kameralny ośrodek z około 20 kilometrami tras,3 wolnymi krzesłami i 2 talerzykamiPrzyjechaliśmy nie na pierwsze krzesło tylko grubo po 9 i co..pustki,pustki i jeszcze raz pustki :smile:Parę aut na parkingu,większość chyba od obsługi na trasach sztruks można bylo znależć póżnym popołudniem ale to nic dziwnego jak oprócz nas kilkanaście osóbTrasy przygotowane perfect,obsługa bardzo pomocnaPiękny kameralny ośrodek,z dużą możliwością pojeżdżenia poza trasami :angel:Ceny w knajpkach to już wiecie jakie są :cheerful:5 punktów
-
Oby się nie okazało, że właśnie jesteśmy świadkami powstania nowej "mniejszości", która wkrótce zacznie się domagać dla siebie przywilejów w rodzaju wejścia na wyciąg poza kolejnością, zniżkowych skipassów oraz zarezerwowanych miejsc na parkingu tuż pod wyciągiem.4 punkty
-
4 punkty
-
MŚ Beaver Creek 2015 ...ta gwiazdeczka wróciła po blisko dwóch latach przerwy spowodowanej ciężką kontuzją... Można ją lubić albo nie bo ciężko jest być wobec niej neutralnym ale na pewno zasługuje na ogromny szacunek. Przemyślcie kolejne kpiące z LV posty... Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk4 punkty
-
Krynica Zdrój - Jaworzyna No i w nocy dostałem na maila kolejną porcję fotek od Kumpeli z Krynicy - tym razem z Jaworzyny. Ludzi raczej mało - popołudniu delikatne odsypy: Czynne trasy: 1,2, 2a, 3, 6 i szkoleniowy żółwik. Skipass 4 godzinny, koszt 87zł. Śniegu pod dostatkiem, twardo, lekki mróz - bajka. Widoczki, przejżystość podobna jak w weekend. Słoneczko i błękitne niebo... Ahhh, szkoda, że nie mogę pojechać :frown:: pozdrawiam marboru4 punkty
-
Cześć wszystkim, dziś relacja ze Skrzycznego.Pobudka rano godz. 8:20, podnoszę roletę i widzę piękne błękitne niebo a w oddali Skrzyczne które jest dziś moim celem. Godz 9:10 wsiadam w autobus do Buczkowic, skąd o 9:45 mam autobus do Szczyrku. Pod kolejką melduje się około godziny 10:10. Szybciutko przebieram buciki i biegnę do kolejki (jakieś 3 minuty stania) po czym kupuje karnecik 4 godzinny. Wyjazd powolnym krzesłem mija mi w sympatycznej atmosferze z kolegą, lecz niepokoi mnie zmiana pogody, która niestety zaczyna się pogarszać. Około 10:30 jestem na Jaworzynie, ludzi jeszcze nie tak dużo lecz po godzinie 11:00 z każdą minutą ich przybywa, gdzie w poźniejszym czasie swoje w kolejce trzeba odstać. Ze Skrzycznego pierwsze jazdy rozgrzewkowe rozpoczynam na Ondraszku. Tam warunki dość dobre do momentu minięcia slupów kolejki. Tam niestety musimy mocno wyhamować i starać się omijać takie niespodzianki jak trawa, lód, kamienie. Ludzi na tej trasie dość sporo, wiele osób widać że dopiero zaczyna swoją przygodę z narciarstwem. Około godziny 12:00 w okolicach tej trasy pojawia się także GOPR oraz helikopter który zabiera narciarza najprawdopodobniej do pobliskiego szpitala. Mam już dość Ondraszka, dlatego przenoszę się na FIS który jak poźniej się okażę ratuje mi d*pe. Tam warunki przyzwoite, twardo, w paru miejscach pojawia się trochę lodu ale da się przeżyć. Minerałów nie zauważyłem, przejazd przez Doliny i fruuuu do wyciągu. Dodam jeszcze że ludzi także sporo (widać że ferie). Po pewnym czasie tłoczny FIS przestaje mi się podobać, i widząc pustą Kaskadę z wielką nadzieją się na nią przenoszę, pomimo rozmowy z miłym Panem na wyciągu, który poinformował mnie że lodu trochę jest ale da się zjechać. Zakładam gogle i fruuu jazda. Już na samym początku mi się nie podoba. Jadę po grutkach śniegu z których nie czerpie przyjemności dojeżdżam do ścianki i myślę sobie jak ja tu mam zjechać. Totalna masakra, lód, grutki śniegu a na końcu kamienie. Jakoś mi się udaje pokonać ściankę, którą przy normalnych warunkach bardzo lubię. Teraz wiadomo dlaczego tak mało osób wybierało dziś czerwoną! To był mój pierwszy i ostatni dzisiejszy przejazd Kaskadą, i resztę karnetu do godziny 14:00 katuję FIS-a. Po ostatnim zjeździe kolega namawia mnie abyśmy zjechali do Szczyrku na nartach, niechętnie ale przyjmuje propozycję. Na górze w miare ok, lecz czym niżej tym gorzej. Po drodze mijam doliny które były dziś intensywnie naśnieżane. O 15:00 pakuje się do autobusu spod kolejki i wracam do domu. Dzień zaliczam do udanych, lecz niektóre niedoskonałości ratuje dziś FIS oraz pogoda która po południu znacząco się poprawiła.4 punkty
-
Nie byłem, ale byłem w Krajnie.:smile: Stok twardy jak po jakimś "śniegowym braveranie"! Nie , nie, nachylenie pozostało, czyli stok jakby leżący, no ale twardy! Cena za 2 godz. to 35 zł, czyli w porównaniu do Czarnego Gronia taniej. Tylko za co taniej? Za 600m płaskiej trasy i orczyk oraz bramki "trudno przepuszczające" narciarza? Może za szybko jeżdziłem i bramka mnie powstrzymywała? Dobrze, że wiatr wiał w plecy, to i 53 km/h udało się osiagnąć! W Bodzentynie ciemno było, wyciag stał! Śnieżyli natomiast, widocznie szykują się na weekend!3 punkty
-
Krynica - Azoty Właśnie Koleżanka Aneta - przebywa :smile: warunki w Krynicy, na Azotach - doskonałe. W okolicach bajkowo. Różowa Landrynka :angel:3 punkty
-
Wczoraj znowu udało się wyjechać na narty po 6. O 8 meldujemy się na Julianach. Karnet 8 godzin- zaszalejemy. Zaczynamy jazdę trasami niebieskimi - niema za dużo śniegu ale da się pojeżdzić.Po kilkunastu minutach przechodzimy na Golgote i tam CUDO! Takiej goloty jeszcze nie widziałem, równo, szybko, zdecydowanie najlepsze zjazdy tą trasą w tym roku.Tak samo trasy z Małego Skrzycznego do Suchego. Niebieska czy czerwona - idealnie przygotowane. I tak jeżdzimy przez 6 godzin.Po 6h przenosiny na COS - jeszcze nigdy tam nie jeżdziłem - i tu pierwszy szok - o 14.45 (godzine przed ostatnim wyjazdem) kasują mnie na 10 zł parking.Póżniej długa droga 2 osobowym krzesłem ( zawsze zatrzymuje się tak często czy mieliśmy pecha ? 8 czy 9 przerw podczas drogi do góry) potem bublinki i kilka zjazdów górnymi częściami tras.Trochę lodu ale da sie jeżdzić. Zjeżdzamy na sam dół i tu zraziłem sie do COS. Niebieska trasa nie do przejechania! Pisało warunki trudne (jak na Czyrnej w SON ale Czyrna to niebo w porównaniu z trudnymi warunkami na COS) ale ta trasa powinna być zamknięta. Wszędzie kamienie, przetarcia. Narty do ostrzenia po takim zjezdzie - troche się postrzępiły. COS nie zostawił odbrego wrażenia, w przeciwieństwie do SON. Jednak wolę orczyki i SON. Przy okazji wiecie może czy da się kupić i zamontować jakoś ten ogranicznik na kijku narciarskim na dole? Jak prawie widać na 5 zdjęciu gdzieś mi się stracił3 punkty
-
Jedzie długo, to duży minus bo sama trasa bardzo mi odpowiada. Za 2 godziny obróciłem tylko 9 razy.2 punkty
-
Wczoraj i dzisiaj rano Skolnity w Wiśle - dosyć twardo, miejscami jakiś lód przebijał, ale ogólnie fajnie można pojeździć - na stoku pustki, jest środek śląskich ferii, ładna zimowa pogoda a jeżdżąc od 8-10 jeździłem sam na krześle. Jak ktoś nie lubi tłumów to polecam (w ciągu 2 godzin spokojnie można 13-14 razy zjechać bez jakiś szaleństw). W górnej części naśnieżają drugą trasę, ale tylko jedna armatka, więc chyba nie prędko otworzą..2 punkty
-
Napisze kilka zdań o nauce jazdy na nartach mojej czteroletniej córki. Sama naukę rozpoczęła od typowej zabawy na śniegu w butach narciarskich, by się do niech przyzwyczaiła. Potem pierwsze ześlizgi na wypożyczonych nartach - nie byłem pewny czy złapie bakcyla i bez dużego nacisku, tak zakończyła poprzedni sezon. Początek tego to pierwsze próby zjazdu pługiem (ja trzymając dzioby nart), wykorzystując do tego wyciągi dywanowe. Nauka krótka, maksymalnie 2, 3 godziny na śniegu z przerwą na frytki i ciepłą herbatę :tongue: Po drodze była jedna lekcja z instruktorem, w pytaniami na co zwracać uwagę. W chwili obecnej jeździ jak na poniższym filmie ( jakość nie najlepsza ze względu na oświetlenie). Następny etap, to chyba dodanie kijków. [video=youtube;B85pA2eK-TE]2 punkty
-
I o takim użyciu szelek właśnie pisałem - nie dłużej. (z tym, że ja mimo wszystko bym ich nie używał :wink: - trzymam sie swojego). A potem - zgadzam sie w pełni z Mitkiem - dobór stoku i jazda tyłem przed dzieckiem. Z tym, że przy odpowiednim doborze nachylenia wydaj mi sie, że nie trzeba być wielkim specem od jazdy tyłem. Mi osobiście więcej problemów i energi pochłonęły wspólne pierwsze wyjazdy z Zuzą (czy wczesniej JUlką) na wyciągu linowy z zaczepami, talerzyki, itd. Spocony jak kot byłem po pierwszych przejazdach, dopóki nie złapałem odpowiedniej techniki. Ale późniejsze efekty i "tatusiu! patrz jak jade !" - bezcenne!:biggrin: PS. fajny blog :applause:2 punkty
-
Fakt, że to wróżenie z fusów. :laughing: FIS zmienia specyfikację nart prawie co rok, więc firmy i zawodnicy też muszą zmieniać sprzęt.2 punkty
-
Dla mnie sprawa jest prosta - pojade np. na Żar Karnet 3 godz. Za 35 zł + 6 zł za parking,do tego o wiele dłuższa,szersza i fajniejsza trasa. Fanja ofertę wieczorną ma też Soszow czy nawet Skolnity. To fakt i to się chwali. Mogli choc uprzedzić na stronie z kilkudniowym wyprzedzeniem,albo ,jak w innych stacjach, wprowadzić wysoki i niski sezon. Z drugiej strony sam zbyt często nie sprawdzam cenników. : Również pozdrowka wielkie.2 punkty
-
Cześć Z pewnością szelki nie zabezpieczą przed zderzeniem z szaleńcem - nie zdążysz zareagować tym bardziej, że jesteś nad dzieckiem patrzysz w dół a nie w górę skąd szaleniec może się pojawić. Tylko poprzez właściwy dobór stoku, właściwy dobór toru jazdy oraz jazdę kontrolowaną poniżej dziecka z wglądem w górę stoku - do tego niestety trzeba umieć jeździć tyłem jaki należy. Jadą poniżej dziecka zakładasz mu optymalny tor jazdy, który ono mimowolnie naśladuje i uczy się wyboru trasy. Jadąc ponieżej dziecka eliminujesz jazdę na wprost, zawężanie skrętu itd. Dzieci powinny być uczone jazdy skrętem łączonym od momentu gdy są w stanie stanąć na nartach i utrzymac równowagę - czyli od początku. Co do Mateusza i innych w ten sposób uczonych dzieci to z pewnością postęp jest i chwała Ci/Wam za to. natomiast w tym samym czasie mógłby opanować w pełni kontrolowana jazdę skrętem łączonym na stokach płaskich i średniostromych bez najmniejszego problemu. Popatrz na jazdę Mateusza z filmu: - szelki są praktycznie cały czas napięte, jest podtrzymywany, widać jak w momencie gdy przecina linie spadku stoku jest hamowany, szelki powodują że nie jest w stanie kontrolować samodzielnie położenia środka ciężkości i się wyważać. Tutaj nie ma jazdy samodzielnej. Jeszcze raz podkreślam - każda próba edukacji i zabawy z dziećmi w narciarstwo jest super natomiast efekty można osiągnąć bardzo różne. Właśnie o to chodzi, że droga ta wcale nie musi być odległa. Jeżeli na narty stawiamy trzylatka to w wieku 6 lat może być już zupełnie samodzielnym narciarzem przy dobrym prowadzeniu i spędzaniu na śniegu max miesiąca w sezonie. Pozdrowienia serdeczne Cześć Slavko nic na siłę. Najlepiej sprawdź jak będzie reagowała. Dzieci rozwijają się bardzo różnie i czasami trzeba odczekać sezon czy dwa a czasami już w wieku dwóch i pół roku dziecko może samodzielnie jeździć. Jeżeli nie jesteś bardzo dobrym narciarzem to sugeruje instruktora. Przykład jeżdżącej osoby jest podstawą w nauczaniu dzieci. Gadanie i ćwiczenie niewiele tu daje ale obcowanie z osobą dobrze technicznie i taktycznie jeżdżącą to podstawa. Dziecko uczy się głównie przez naśladownictwo podświadome. 4 lata to wiek, to taki umowny wiek graniczny od którego instruktorzy podejmują się uczenia z dużą szansą na szybki efekt. Zaznaczam jest to wiek umowny bo często zaczyna się znacznie wcześniej albo trzeba odczekać. Pozdrowienia2 punkty
-
Niestety to było do przewidzenia, że jak ruszy kanapa to i ceny ruszą razem z nią. Opcja na 2h za 40 zeta jest trochę przesadzona w moim przypadku skończyły się wypady po pracy. Wszyscy czekaliśmy na otwarcie kanapy ale chyba nie wszyscy zdawali sobie sprawę co się stanie po jej uruchomianiu, poza podwyżkami bardzo pogorszyła się jakość jazdy, kanapa wyrzuca za dużą ilość narciarzy w stosunku do długości i szerokości tego stoku, w zasadzie w weekendy można się tam tylko poślizgać a o jakiejś szybszej jeździe niema mowy żeby nie zrobić sobie i innym krzywdy. Pozostaje trasa przy orczyku, niestety kolejka do orczyka w weekendy skutecznie zniechęca do jazdy na niej. Obawiam się że w przyszłym sezonie po otwarciu nowej kanapy jeśli nic się z trasami nie zmieni będziemy mieli tłok w całym ośrodku chyba że podniosą na tyle ceny że skutecznie odstraszą mniej zamożnych klientów. Ja osobiście w weekendy z rodzina już tam się nie pojawię wolę jechać na Słowację może dalej ale za 40 zeta w takim Sihelnym czy Hrustinie pośmigam 4h, może niema kanapy ale za to jest jazda na okrągło i tańsza gastronomia w ogólnym rozrachunku na rodzinę wychodzi taniej. Pozdrawiam2 punkty
-
Jak na razie pełna zgoda. A w jaki sposób chcesz zabezpieczyć dzieciaka przed zderzeniem z innym narciarzem lub rozjechaniem przez jakiegoś szaleńca, choćby takiego, o jakim pisał dembus? Widoczny na filmie Mateusz, w dwa lata później jeżdżąc już całkowicie samodzielnie, na prawie pustym stoku na Kronplatzu zderzył się z drugim takim samym 6-letnim "narciarzem", też Polakiem. Kontuzji żadnej nie było, ale płaczu po tym zderzeniu było co niemiara. Więc ciekawi mnie, jaki to inny sposób zabezpieczenia miałeś na myśli pisząc o "poradzeniu sobie w inny sposób". Powyższy filmik był nakręcony gdy Mateusz był piąty lub szósty raz na nartach, za każdym razem po 2-3 godziny. Czy naprawdę uważasz, że nic się przez te kilka dni jeżdżenia na szelkach nie nauczył? Wydaje mi się, że to jest jeszcze dość odległa droga od chwili gdy 3-latka uczymy stawiać pierwsze kroki na śniegu, do stanu gdy puścimy go całkiem samemu jeździć w Alpach.2 punkty
-
Podsumowanie Nie chcę już Was dłużej męczyć...ale przydałoby się słowo końcowe, podsumowanie. Poprzeplatam je kolejną porcją "epickich" fotek - tym razem z Ischgl, również z telefonu mojej lubej. Po pierwsze Kappl - bardzo fajny ośrodek na rozruch, jedna bardzo długa nartostrada - 8km, kilka fajnych tras czerwonych i czarnych. Kameralnie, mało ludzi, trasy różnorodne a widoki - spójrzcie post niżej. Po drugie Ischgl - ktoś, kto twierdzi, że jest tu słabo, bądź trasy niefajne, infrastruktura zła, bądź jeszcze coś wymyśli niestworzonego np. o armatach do naśnieżania na środku tras...oczywiście rzecz subiektywnej oceny i gustu, dobrego wzroku? na taką ocenę pewnie wpływ mogą mieć trafione warunki pogodowe, śnieg - śmiem mimo wszystko twierdzić: powinien się zastanowić nad sobą bardzo poważnie, bo ocena taka, nie jest obiektywna niestety i wprowadza w błąd innych. Ośrodek - to światowa jakość pod każdym względem. Polecam go każdemu narciarzowi - trasowemu i poza trasowemu. Teraz to, co wskazało mi Endomondo przez cały, sześciodniowy pobyt. Ilość kilometrów spędzonych na stokach (góra dół): 550,36km. Średnio 91,72km dziennie. W czasie 45 godzin 48 minut - średnia na dzień ponad 7 i pół godziny. Spalone wszystkie kalorie: 23812cal. Średnia na dzień: 3968cal. Maksymalna prędkość wskazana przez aplikację 130,1 km/h :biggrin: Oczywiście to z całą pewnością błąd. Drugie, najwyższe wskazanie, to 90,3km/h. Przewyższenie (góra + dół): 90,6km. Koszt wyjazdu od osoby (przejazd + noclegi + skipass): 1800zł. Trochę żal, że nie zobaczyliśmy dwóch, pozostałych ośrodków w dolinie: See i Galtur. Trochę żal...że nie było jazdy poza trasami... Cóż - może następnym razem? Kiedyś z pewnością wrócimy do Silvretty, po kolejne przygody. pozdrawiam marboru2 punkty
-
Opiszę jeszcze naszą dzisiejszą turę na KW .Start naszej 3-osobowej ekipy z Andrychowa o 4-tej rano . W Kuźnicach na parkingu jesteśmy o 6-tej . Szybki gramoling i ok 6,15 zaczynamy foczenie . Ok 8-ej docieramy "wylizaną" przez ratraki nartostradą do krzesła na Goryczkowej. Tam krótki 15 minutowy popas .Przy okazji dowiadujemy się , że Goryczkowa jest wyratrakowana i dzisiaj sprawdzają krzesło od strony technicznej , a jutro Kocioł powinien formalnie ruszyć , chociaż i tak , jak się później okazało ,dzisiaj było wielu chętnych do "zaliczenia" Goryczkowej . Spotykamy przy okazji zjeżdżającego TOPR-owca , z którym zamieniamy kilka słów . Prawdopodobnie , po krótkiej wspólnej konsultacji:wink: , dochodzimy do wniosku , że był to Adam Marasek . Dalej w drogę , na tym odcinku już zdecydowanie stromszą:sorrow: . Po drodze mijamy sympatycznego 77-letniego(!!!) skiturowca .Po dwóch godzinach meldujemy się na szczycie . Tam sesja zdjęciowa :smile: , pogoda zajefajna :applause: , potem pół godziny w schronisku i zjazd Goryczkową na dół . U góry próbujemy poza trasą , ale śnieg mocno przewiany o konsystencji gipsu więc przyjemność mocno średnia . Mijamy zakosy i odbijamy na Kondratową . Tam już śnieg dużo przyjemniejszy i trochę zabawy w puchu . Przejazd przez las do Polany Kondratowej , potem zjazd do nartostrady dalej Kuźnice , jazda na nartach do parkingu ( da się wzdłuż drogi duuużo śniegu ) , gramoling odwrócony i szczęśliwie do domciu na mecz Polska - Hiszpania ( braaaawo nasi :applause::applause::applause: ).Kilka zdjęć z dzisiaj2 punkty
-
A więc jednak Ski Circus.Miało być Ischgl,Kitzbihel lub Val Gardena a wylądowałem wczoraj w Leogangu I po pierwszym dniu mogę powiedzieć I bardzo dobrze.Jazda dzisiej sza w super warunkach śniegowych przy generalnie słonecznej pogodzie z zachmurzeniami ale z dobra widocznością.Dzisiaj był rekonesans I właściwie przejechaliśmy wszystkie do Kohlmaiskopf włącznie oraz zaliczyliśmy jeden wjazd ernkogelbahn po wcześniejszym spacerze do tej gondoli przez uliczki Saalbach.Trasy któren nam dzisiaj najbardziej się spodobały to 61 i 59 a zwłaszcza na porannym sztruksie połączenie 88,89 i 89a.Dwa takie zjazdy przed nadejściem większej ilości narciarzy nastrajają naprawdę optymistycznie na cały dzień.I na koniec troche polityki.Jak pamiętacie Austria była jedynym krajem przed 1989r. z którego krasnaja armia wycofała się w wyniku politycznych negocjacji.Przypomniało mi się to jak u jednego z młodych chłopaków z obsługi zauważyłem buty które wygrały II Wojnę Światowa ,a w zasadzie ich salzburską odmianę. Czy to może w tym niespokojnym czasie coś oznacząć zwłaszcza ,że rosyjskiej mowy dzisiaj ani raz nie słyszałem. I na koniec pytanie do Pań ,czy jak przywiozę żonie tego typu suwenir z wyjazdu na narty to.... ?1 punkt
-
No i pierwsze medale w SG rozdane:pierwsza ,,dziewczyna" ROCHA (Anna) ,druga,,dziewczyna SB (Tina),trzecia ,,dziewczyna WSZYSTKICH (Lindsey):biggrin::stupid: szkoda tylko że tak wiało,co mogło wypaczyć zawody1 punkt
-
1 punkt
-
Jak tylko będzie pokrywa śnieżna to nikt nie będzie Cie gonić, sam byłem z żoną 11 maja i było pełno osób . Dodam że jeszcze praktycznie do końca czerwca jeżdzą w rejonie Kotła pod Rysami (z Niżnych i "rysą Rysów") i w innych wysoko położonych żlebach o wystawie północnej.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć To bardzo rozsądne użycie szelek. Ja na przykład montowałem coś w rodzaju szelek ale używałem tego jako wyciąg. Znakomity trening dla dzieci i rodzica. Co do ostatniego zdania to jestem przekonany, że można tylko, że to jest niesprawdzalne. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
1 punkt
-
Johnny Jak robiłem pierwsze próby z turowaniem , używałem zwykłych butów zjazdowych i była to dla mnie prawdziwa mordęga . Praktycznie każde wejście kończyło się obtarciem stóp plus mało wygodna pozycja nóg . W tym sezonie kupiłem okazyjnie Salomon Quest Pro i teraz podchodzenie to przyjemność:smile: . Tak , że narty , nartami , wiązania , wiązaniami , ale wygodne buty to podstawa :wink:1 punkt
-
Wystarczy ten Trekker,do tego choćby jakieś używane tanie foki i juz możemy się wspinać! :cheerful: Jak na razie,używam zwykłych butów narciarskich.Narty też nie są typowo turowe,ale mi takie pasują. Kije,plecak itp. to już chyba każdy ma.1 punkt
-
Moim zdaniem wypadek to wypadek.Ma prawo się wydarzyć.Z szelkami czy bez. Sam zazwyczaj spoglądałem nieprzychylnym okiem na "szelkowców". Wydaje mi się to dziwne aby sterować dzieckiem za pomocą szelek.Ma to swoje uzasadnienie przy tak nachylonym stoku jak Chełm który to podaje za przykład ChrisM. Moim skromnym zdaniem pierwsze kroki należałoby jednak zaczynać na górkach o mniejszym nachyleniu. Wiem,że nie każdy chce i nie każdy może sobie pozwolić na instruktora. Mimo to uważam,że można dziecku przekazać złe nawyki. Przy tym wszystkim trzeba jeszcze mieć zdolność przekazywania wiedzy.Ja takiej wiedzy,nie mówiąc już o zdolności jej przekazywania nie posiadam. Jeśli więc kiedykolwiek przyszłoby mi z wnukiem stanąć na deskach to raczej dopiero po wstępnym szkoleniu dziecka przez instruktora. Co do szelek się nie zarzekam. Bo życie lubi płatać różne figle.:tongue:1 punkt
-
To opisz ten wypadek, bo mnie zaintrygowałeś. Cała czwórka moich wnuków uczyła się jeździć przy pomocy szelek, nigdy żadnych problemów spowodowanych szelkami nie mieliśmy i uważam, że nie ma szybszej i skuteczniejszej metody na to, żeby dziecko nauczyć jeździć na nartach. W innym wątku już prezentowałem kilka filmików na ten temat, a teraz zamieszczę następny, na którym mój najstarszy wnuk w swoim pierwszym sezonie na nartach (jeszcze przed ukończeniem czwartego roku życia) jeździ przy pomocy szelek na górze Chełm w Myślenicach: [video=youtube;x9tiq1nAvKg] Krakusy wiedzą, że to nie jest ośla łączka, dla pozostałych podam, że średnie nachylenie tego stoku wynosi 29,6%.1 punkt
-
Mistrzostwa świata 2015 Wstawiam program Eurosportu - jest mnóstwo powtórek, ale ja wstawiam tylko "live". Oczywiście trzeba na bieżąco weryfikować czy coś nie jest odwołane/przełożone. Poniedziałek 2.02 18:21 Vail / Beaver Creek - Zjazd kobiet, trening (68min) Wtorek 3.02 18:45 Vail / Beaver Creek - Supergigant kobiet (120min) 21:30 Vail / Beaver Creek - Zjazd mężczyzn, trening (90min) Środa 4.02 14:00 Beaver Creek Cafe (15min) 18:45 Vail / Beaver Creek - Supergigant mężczyzn (90min) Czwartek 5.02 14:45 Beaver Creek Cafe (15min) 18:00 Vail / Beaver Creek - Zjazd kobiet, trening (60min) 19:00 Vail / Beaver Creek - Zjazd mężczyzn, trening (45min) Piątek 6.02 18:45 Vail / Beaver Creek - Zjazd kobiet (120min) 21:30 Vail / Beaver Creek - Zjazd mężczyzn, trening (90min) Sobota 7.02 18:30 Vail / Beaver Creek - Zjazd mężczyzn (135min) Niedziela 8.02 17:45 Vail / Beaver Creek - Superkombinacja mężczyzn, zjazd (105min) 22:15 Vail / Beaver Creek - Superkombinacja mężczyzn, slalom (75min)1 punkt
-
może forma jeszcze nie powala , ale staram się :wink: ja się na tym jeszcze za bardzo nie znam , ale koledzy mówili , że pokrywa jeszcze dosyć niestabilna i trochę strach zapuszczać się na te eksponowane stoki .Przykładem poniższa fotka , a lawinka zeszła całkiem spora , czoło doszło prawie do nartostrady1 punkt
-
Tak więc 2 dni jazdy za nami,pogoda dopisuje :smile:.Mortki już mamy nieżle zjaraneWprawdzie większość drogi do Foppolo prowadzi przez autostrady ale ostatnie 40km z Bergamo to udrękaWąsko,kręto,cały czas pniemy się do góry i z każdym kilometrem dłuży się to niemiłosiernie :Na szczęście gdy jesteśmy już na miejscu zapomina człowiek o wszystkim .Sam ośrodek jak ktoś szuka setek kilometrów tras to zły adresTo samo tyczy się infastruktury,oprócz jednego wszystkie krzesła nie wyprzęganeOśrodki ukierunkowane na pobyty rodzinne,pomoc z każdej stronyLudzi jak na weekend tak sobie,stania w kolejkach nie uświadczyliśmyTrasy przygotowane perfekcyjniePrzypuszczam że od jutra będą pustki :Ogólnie w naszym hotelu sami makaroniarze,para angoli i myJutro nartujemy w San SimonPs.Soory,ale muszę wyklikać...Włochy to także przepyszna wyżera,to co serfują w hotelu to poezjaA i ceny na stokach bardzooo przyzwoite,może dlatego że stacja znajduje się w takim odległym miejscu :Dla zwykłego polskiego wyjadacze to chyba by było zad....:tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
No o nadszedł czas podsumowania wyjazdu. Pięć dni na nartach,z czego dwa -poniedziałek I środa-przy pięknej pogodzie,pozostałe w pełnym zachmurzeniu I z opadami śniegu.Najgorsza sytuacja pogodowa była we wtorek,kiedy do tego doszedł jeszcze mocny wiatr który unieruchomił kilka wyciągów.Ale każdego dnia minimum 6,5 godz. jazdy.Udało mi się to między innymi dzięki nowemu nabytkowi[ATTACH=CONFIG]19343[/ATTACH] w postaci gogli które nawet w takich warunkach[ATTACH=CONFIG]19344[/ATTACH] dawały radę.Ich niewątpliwą zaletą byłą możliwość reakcji na warunki pogodowe poprzez wymianę szybki. W tej przeżroczystej widzialność nawet w zadymce umożliwiałą jazdę. Ośrodek ski circus jest moim zdaniem zupełnie wystarczający dla 5-cio dniowego pobytu.Jeśli chodzi o ocenę tras moją zdecydowaną faworytką do drugiego miejsca w osobistym ranking zostałą czerwona 16 położona na obrzeżach Hinterglemm I to mimo,że jest dostępna tylko z orczyka .Tutaj ujęcia ze szczytu I z wyciągu [ATTACH=CONFIG]19345[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]19346[/ATTACH]Kolejnymi trasami wartymi polecenia są z pewnością czerwona 61 -jeżdziłem nią górnym odcinkiem do Schonleiten 6er- oraz zjazd z Asitz na dolnym odcinku 89 I 89a.Niestety w czasie gdy byłem na stokach Hinterglemm zamknięte były weltcapowe 13 I 15 ale ta ostatnia z gondola robiła naprawdę duże wrażenie.Równiez 7 I 7a ze Schattberga West którą polecam na koniec dnia albowiem z uwagi na prawie całodzienne zacienienie I małą ilość osób decydujących się nią jechać zachowuje równe podłoże.Teraz czas na absolutnego championa zjazd z Schattberga Ost do Saalbach.Przejeżdżałem tą trasę zarówno po dziewiczym sztruksie jak I pod koniec dnia .Mimo konieczności dojścia do wyciągu mostkiem nad szosą o tej trasie można mówić tylkoi wyłącznie w superlatywach.Skicircus ma również bardzo sympatyczną I efektowną widokowo bazę sikuski.Tak poptwierdzenia dwa przykłady A z jakich rejonów pochodzi ta fotka to już pozostawiam dla siebie. Pozdrawiam I udanych wyjazdów1 punkt
-
1 punkt
-
Przychodzi Tusk do wróżki i mówi: - Opowiedz mi o mojej przyszłości. - Widzę, że jedziesz odkrytym, długim samochodem, a wokół samochodu setki tysięcy Polaków. Donald się uśmiecha. Wróżka komentuje: - Widzę, że ludzie są bardzo zadowoleni, stoją z flagami, krzyczą radośnie i mają szczęśliwe twarze. - Kochają mnie... A czy ściskam im ręce? - Nie - A dlaczego? - Trumna jest zamknięta Siedzi facet przy grobie i krzyczy: - Dlaczego musiałeś umrzeć! Dlaczego musiałeś umrzeć! Podchodzi do niego drugi i pyta: - Panie, kogo pan tak żałujesz? Ojca, syna? - Pierwszego męża mojej żony! Idzie dwóch policjantów. Jeden znalazł lusterko i mówi do drugiego: -Patrz, moje zdjęcie. -Pokaż - mówi ten drugi. -Nie, to moje zdjęcie! - powiedział. Ten pierwszy schował lusterko do kieszeni i zabrał do domu. Przychodzi do domu. Córka zagląda do kieszeni ojca i mówi: -Mama! Tata trzyma w kieszeni zdjęcie jakiejś laski! Mama patrzy na to zdjęcie i mówi: -No coś ty. To jakaś stara rura.1 punkt
-
1 punkt
-
Dwaj koledzy z pracy rozmawiają o trzecim, który poważnie zachorował i lezy w ciężkim stanie w szpitalu. -Heniek, moze bysmy dziś poszli po robocie do szpitala odwiedzić Jurka? - pyta kolegę Zenek. -Dobra Zenek, mozemy pójść, odpowiada Heniek. Jak już przybyli do tego szpitala, Zenek zastanawia się co w takiej sytuacji powiedzieć choremu koledze, jak go pozdrowić? Nic mu do głowy nie przychodzi, a poza tym to on zna się na robocie, a nie na gadaniu, więc proponuje Heńkowi. -Heniek, zagodoj do Jurka. Ty mosz lepszo gadke. Jo nie bardzo umie. Weszli do sali gdzie leży kolega, dostrzegli go na łóżku i podchodzą do niego. -Cześć Jurek, co kuńcysz się?! - zagadnał taktownie wygadany Heniek.1 punkt







