Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.02.2015 - 17.02.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.02.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
cz.3 Wejście na szczyt Kawałek trasy z Kopca na Szczyt dał mi nieco popalić,bo tam stromo jak na foki i nie wszędzie tak lajtowo mogłem przejść. Ale jakoś poszło. Dale już lekko,za to pojawił się silny wiatr. Ale widoki z każdym krokiem piękniejsze. Po drodze spotykach 3 młodych chłopaków,którzy też chcą wejść na samą górę,ale niosą narty. Mała wymiana zdań i zrobili mi fotkę,później ja im - jeśli to czytacie,to pozdrowionka dla Was! Tu chyba nie ma co wiele pisać,tylko zdjęcia puszczać! Tatry Niżne słabiej widoczne Wiatr szybko mnie wychładzał,czas wracać.Droga powrotna to długa płaska przestrzeń.Niestety o puchu nie ma mowy,raczej taki gips,tudzież lodoszreń. nawet gdyby był,to wszystko dookoła rozjeżdżone na amen! :biggrin: Dalej ruszyłem trasą nr 5 pod schronisko.Tu jeszcze drugi pit stop na placki ziemniaczane i grzańca. Jest po trzeciej,więc nawet wyciągi zaraz wyłączą,czas ruszać na sam dół. Waruneczki spoko,ale i tu zdarzało się po drodze widzieć wystającą trawę. Czasem też jakieś minerały. Buczynka super! Pewnie temu,że nie mieli jej jak rozjeździć,bądź wygrzebać minerały spod śniegu. No i BABA... Tu miejscami walają się kamienie,tak samo pod nowym krzesłem,ale dalej już fajnie! Na tyle mi się podobało,że nawet myślałem kupić jakiś karnet 2 godzinny,ale czas... Duża zasługa moich nart, które za każdym razem mnie miło zaskakują. Dziś jechałem wolno,mocno kręcąc - Armady są chyba wtedy w swoim żywiole. Przy czy nie istotne jakie mamy warunki. Pojeździłem,czas znikać.Po drodze chciałem zaliczyć jeszcze pewien sklep sportowy w Żywcu,stąd nie zdecydowałem się na dalszą jazdę. Trochę mi żal,bo dziś wszystko mi pasowało.Brakowało tylko puchu...14 punktów
-
cz.1. Wleźć na Babę Mój 30 dzień na nartach miał być wyjątkowy,więc trzeba było wybrać jakąś fajną górkę.Rozważałem Skrzyczne,Rysiankę,a nawet Kasprowy,ale ostatecznie wybrałem moje ukochane Pilsko.Taki kompromis między Tatrami,a Beskidami. Nie mogłem sobie wyjechać o właściwej porze,tj. o świcie,więc tym bardziej Pilsko było najlepszym kierunkiem.Wyjechałem tuż po 9 i skierowałem się na malowniczy odcinek drogi,to jest przez Przegibek,a następnie wzdłuż jezior.Wiadomo,most w Żywcu i wieczny korek. Niestety tu też sporo samochodów,do tego co drugi strasznie dziadzi. Pozostało delektować się widokami. Do Korbielowa dociera 10.20 i parkuję pod Babą,bo tutaj mało samochodów i najbliżej do śniegu. Poza tym uznałem,że ten stok najbardziej nadaję się na tury. Gramolenie trwało,jakoś się zebrać nie mogę... Jeszcze pod domem pizgało mocno,ale tu istna plaża! Nabrałem różnych ciuchów zupełnie niepotrzebnie i od razu musiałem się porozbierać. Odczucia mam takie,że można by nawet w krótkich spodenkach wystąpić,czyli tak jak lubię. :angel: Cóż,trza wejść na Babę,b an Babie fajnie jest... Warunki dobre i bardzo dobre,gdyby nie dość sporo kamieni w górnej części trasy. Kilka sam wyrzuciłem. Tutaj w ogóle mało ludzi i jazda na bieżąco. Przez chwilę nawet zastanawiałem się czy nie kupić karnetu 2 godzinnego i się nie pobawić,ale czas gonił. Tutaj miejscami nawet szeroko jest. W połowie wychodzenia na Babie,robi mi się tak gorąco,że się muszę mocniej rozebrać... :wink: Ale baba mi się podoba,wygląda zachęcająco,mimo wysokiej temperatury. Kiedy tak porozbierany idę dalej,niemal wszyscy się na mnie gapią.Oni w grubych kurtkach,więc się nadziwić nie mogą.A ja nie mogę uwierzyć,że im nie robi się gorąco... Dość już z tą Babą... Przy okazji przyjrzałem się pracom nad nowym wyciągiem. Coś tam grzebią,linę chyba wciągają,ale robota nie pali się w rękach. Szkoda,bo brak połączenia z górą jest niewątpliwie sporym minusem,zwłaszcza dziś. Baba zaliczona,czas ruszać dalej.13 punktów
-
cz.2 Przez Buczynkę na Miziową Jak ktoś już wcześniej pisał,Trasa z Buczynki jest ładnie wyratrakowana.Pewnie temu,żeby zjeżdżający z góry mieli dobre warunki i nie musieli zjeżdżać krzesełkiem. Pozytywny obraz psuł mi jedynie jeden wielki,perfidny minerał,do tego na zwężce. Podszedłem i cisnąłem go daleko w las. Dale już wszystko wyglądało jak należy. Przede mną było 3 turowców,ale szybko zniknęli z horyzontu. Muszę jeszcze potrenować. Taka myśl mi jeszcze przeszła,że na Buczynce mają taki mały talerzyk - może trzeba było go uruchomić,jakby ktoś chciał tu pośmigać? Choć z drugiej strony nie za bardzo da się do niego dotrzeć bez wspinaczki. Pewnie nie każdy wie,że w kilku miejscach Buczynki widać Tatry.Niestety zbyt słabo dla aparatu,ale dla ok wystarczająco.To taka informacja dla tych,co chcieliby je zobaczyć,nie wchodząc na szczyt. Poniżej widok z początku Buczynki. Teraz trochę bardziej lajtowo,a nawet trochę w dół. Zrobiłem fotki górnej stacji i dalej w stronę Miziowej. Tutaj nawet dość spory ruch,najwidoczniej niektórzy wracają,albo uciekają na dół,bo kolejki... Im wyżej,tym zimniej i wiatr się wzmaga. Powoli muszę się poubierać. Ale ciągle ma tylko koszulkę i cienkiego windstoppera. Widoki też bardziej zimowe. Po nieco ponad dwóch godzinach docieram do Miziowej. Ludzi mnóstwo! Pozajmowane wszystkie ławki w barze,a przy wyciągu na Kopiec spora kolejka. Tym bardziej nie żałuję,że wybrałem tury. Czas też zrobić mały pit stop,ale taki malutki,bo już mnie w środku męczy... Grzaniec,oscypek z grilla i ruszam trasą nr 5 do góry. Warunki na górnych trasach dobre,ale są miejsca jak 5 tuż przed Miziową,gdzie wystaje trawa. Tak poza tym raczej ok. Ja na początku kierują się na Kopiec. tam parę fotek,zanim ruszę na szczyt. Ten kawałek górki wygląda interesująco.Myślałem kiedyś się tam zapuścić...13 punktów
-
Patrze przed siebie i na boki. Im szerszy skręt tym bardziej poszerzam kąt patrzenie na boki. Jeżeli mi się zdarzy podkręcać pod stok zawsze najpierw patrzę za siebie i pod górę. Jak lecę w dół, tak lub inaczej, nie patrze do tyłu. Pod górę nie jeżdżę. Dla mojego szczęścia wystarczy jak inni będą robić tak samo. Bangladeszu nie będzie. Pozdrawiam6 punktów
-
Dziś znowu Kompleks Beskid w Spytkowicach.Pogoda bajkowa,warunki też.Ale i ludzi zdecydowanie więcej.W szczycie nawet 10 minut stania do krzeseka :eek:,orczyki prawie na bieżąco. Dużo szkółek-wiadomo;ferie.Mimo tego dało się fajnie pojeździć.Córa bardzo zadowolona. Parę zdjęć; Pozdrawiam:smile:5 punktów
-
A przychodzi wam do głowy taka refleksja: A może, to ja stwarzam zagrożenie zbliżając się do przełamania terenu ze zbyt dużą prędkością? A czy za tym przełamaniem nie może leżeć ktoś kto się chwilę wcześniej wywrócił? W moim przypadku jeżeli jadę na przełamanie bez asekuracji to po prostu zwalniam do takiej prędkości aby móc się w miejscu zatrzymać. Nigdy nie wiem czy nie ma tam (za niewidocznym przełamaniem) grupki snowboarderów czy leżącego po upadku dzieciaka. Pozdrawiam PS: jata_70 tak to byłeś ty, ale to tylko przykład (nic osobistego). Takich dyskusji było już wiele.5 punktów
-
Cześć Spędziłem bardzo dużo czasu na wyjazdach z Deskarzami. Celowo napisałem przez D bo tak jak są Deskarze przez D tak są narciarze prze N i narciarze przez n. Ci, którzy sugerują, że od sprzętu zależy poziom kultury człowieka natomiast nie są nawet przez n czy d. Ich w ogóle nie ma. A może by tak pogadać na krześle, zapytać się: Stary dasz rade zejść bez problemu czy może Ci jakoś pomóc? Podtrzymać jak koleś upada. Niestety ... Tak jak zacząłem: sporo czasu spędziłem z deskarzami, jeżdżąc, mieszkając, imprezując. Zdecydowanie mniej napięcia, chęci udowodnienia wyższości, zadufania, niż wśród narciarzy. Pozdrowienia5 punktów
-
Można lubić parapety lub je nienawidzić.To wolno każdemu. Co by się jednak nie działo na dole,to nie uprawnia nikogo do rękoczynów,chamskiego zachowania i chamskich odzywek.5 punktów
-
To i ja zaprezentuję dzieło zrobione moją nową kamerką Sony Action Cam HDR-AS20. Zaznaczam, że jest to mój pierwszy samodzielny montaż i zdaję sobie sprawę, że sporo odbiega od doskonałości. [video=youtube_share;60Xe0_bSTRs] Pozdrawiam.4 punkty
-
Ta dyskusja do niczego nie prowadzi. Okopywanie się na swoich pozycjach nikomu nie przynosi pochwały. Przecież ci co piszą, że przede wszystkim zwracają uwagę na narciarzy jadących poniżej, nie zakuwają sobie łbów na wszystko co jest powyżej ich. Zwracają uwagę, w mniejszym lub większym stopniu, na wszystko co jest na stoku, ale z tyłu człowiek nie ma oczu! Czy to jest zrozumiałe, wydaje mi się, że nie dla wszystkich? Choćby sr.ł i grał, to i tak dużo bardziej kontroluje się to co przed nami, a nie za nami!!! W związku z powyższym, tą prawidłowość usankcjonowano w kodeksie narciarskim. To prosta i zrozumiała zasada! Podawanie tu filmików z idiotami ( w komentarzu Ruskich "jebanyje Poljaki")na drodze, rozmywa jedynie temat. Stał się przykry wypadek. Paulina jest na tyle dobrą i doświadczoną narciarką, że praktycznie nigdy nie powinna w takim wypadku uczestniczyć! Ale, nawet jakby uczestniczyła, to powinno się to skończyć jedynie szuraniem po śniegu. Stało się inaczej, doświadczona narciarka uczestniczyła w banalnym wypadku na łatwiutkim stoczku! Uczestniczyła w bardzo grożnym wypadku. Ja stałem obok, wszystko widziałem, a jakie wówczas myśli miałem w głowie gdy Paula lezała bez ruchu, gdy patrzyłem na bezradnego i zrozpaczonego Mariusza, pozwólcie, że zachowam dla siebie, i ewentualnie dla nich, gdy tego zechcą. Niech ten wypadek będzie przyczynkiem do zastanowienia się nad sobą, nad swoja jazdą, swoim zachowanie na stoku. Niech każdy czytający ten temat wyciągnie wnioski z nieszczęścia Pauliny, aby zwiększyć swoje bezpieczeństwo na stoku. Każdy na swój sposób niech to przemyśli!4 punkty
-
Wiem Mitek co chcesz powiedzieć. Z mojego doświadczenia: 100 lat temu w Rokytnicach, na środku stoku stoi mama, tata i dziecko, moja prędkość zdecydowanie przekraczająca umiejętności, krawędź nie utrzymała i pojechałem na bioderku. Ostatnią siłą woli rozwaliłem faceta zamiast babeczki i dziecka. Moje szczęście że trafiłem w jego kije i buty. Faceta wypięło z nart i przefrunął górą, ja zatrzymałem się kilka ładnych metrów dalej. Za nim facet się pozbierał, już byłem obok niego. Nic poważnego się nie stało (ścieło mu tylko kije), ja zaczynam go przepraszać, etc, a tu słyszę "Nic się nie stało, to moja wina, staliśmy na środku stoku" Upewniłem się że wszystko ok i odjechałem zanim pomyślał że warto mnie skasować za kije. Identyczna sytuacja w zeszłym sezonie, tylko że na Czernej Horze, inne narty, umiejętności, przewidywanie zachowania jeżdżących. Ominąłem taką rodzinkę ze sporym zapasem ... wystarczy się podszkolić i nie ma sytuacji na stoku, która może zaskoczyć Niedawno miałem przyjemność spędzić parę dni w Val di Sole z rodzinką + syn kuzyna mojej matki (7 woda po kisielu), 18 lat, deskarz ... ale, jak ktoś to ładnie nazwał na forum, z rodowodem narciarskim. Ani razu, nigdzie i nigdy, nie miał problemu ze zjechaniem z kanapy, nie miał problemu w kolejce (fakt że nie było jakiś specjalnych, ale ...). Siadał z boku, żeby dopiąć wiązanie. Osobiście nie rozumiem, jak można w tak nienaturalny, wręcz sprzeczny z fizjologią sposób, układać nogę - mam na myśli przypiętą do deski - żeby poruszać się do przodu, ale pewnie dlatego jeżdżę na nartach. Zatem, że powtórzę słowa Mitka - wystarczy się podszkolić i nic nie przeszkadza. I więcej - nic nie musisz nikomu udowadniać. Bo to raczej problem obu panów z filmiku. Jak te dwa rogacze na rykowisku... kto ma większego "kija". Całe szczęście wraz z umiejętnościami i obyciem na stoku przychodzi taki moment, że nie masz tego imperatywu wewnętrznego do udowodnienia pyskiem jaki jesteś mocny w nogach.4 punkty
-
Mój pierwszy filmik kamerką GoPro hero 3 white. Weekend w Białce Tatrzańskiej 10-11.01.2015, w sobotę taki wiatr że kolej nr 6 wyłączyli termometr wskazywał +10. Niedziela słoneczko, zero wiatru i na minusie. [video=youtube;OPYFDnNAkuA]4 punkty
-
Parapet tu nie ma nic do rzeczy. Burakiem się po prostu jest lub nie, niezależnie od tego co się ma pod nogami. Pozdrawiam4 punkty
-
Cóż...dzisiaj w domu, cisza, spokój - miałem sporo czasu na skręcenie filmiku z nartowania w Parchatce. Wymyśliłem również nowy temat, miejsce gdzie wszyscy będą mogli się pochwalić swoimi produkcjami filmowymi. Temat o kamerkach jest, są w nim wskazówki dotyczące sprzętu, programów do obróbki...a jak dotąd nie było jednego miejsca, wątku na efekt naszych kręceń z wypadów narciarskich, czyli filmów. Ciekawe, czy przyjmie się pomysł na ten wątek? By zachęcić Was do publikacji - zacznę pierwszy. Poniższy filmik nakręcony został 14.02.2015 w malutkiej stacji narciarskiej nieopodal Puław - Parchatce. Kamera GoPro Hero 4 Silver - wszystkie ujęcia z ręki + uchwyt na kasku. Będzie fajnie jak napiszecie, co mógłbym zrobić lepiej? Zapraszam na projekcję :wink: [video=youtube;6HLy9bRRyxk]3 punkty
-
Podróżując ostatnio w okolicach Zakopanego, odwiedziłem ośrodek RusinSKI a dokładnie nowy wyciąg Porsche-Bartholet. Nazwa "mocna" ale na niej nie pojeździmy Sam stok polecam tym, którzy szukają do wyszalenia się trasy określanej jako nietrudna-czerwona lub szybsza niebieska. Samo nachylenie jest równe na całej długości ( około 1200m), dla mnie to duży plus gdzie mogę popracować nad brakami w technice:) Możliwe że taki stok powoduje iż nie ma muld, twardo z braku świeżego śniegu ale spokojnie pod kontrolą. Bardzo przyjazny, nowy system skanowania biletów, bramki można przejechać bez zatrzymywania się, wystarczy wysunąć rękę do przodu a dwie połówki "zapórek" otwierają się idealnie. Wjazd i zjazd to około 7 min. Miejsc do parkowania sporo, z gastronomią słabo ale picie, tosty, frytki i zapiekanka jest. Mnie trafiła sie pogoda typowa dla Italianskich kurortów, jakieś -2 i mega słońce:) PSNiestety na nocną jazdę wpadłem do Białki, gdzie zarzekałem się że nigdy tam moja noga nie postanie :crazy:Mała uwaga, nie polecam tego miejsca Obrzydliwa kawa, jedzenie marne...poszukajcie czegoś innego :wink:3 punkty
-
Chris_M jeżdżę na nartach wystarczająco długo, że mógłbym takich przypadków przytoczyć setki. Niestety w większości z nich główną rolę odgrywają ci na dwóch deskach a nie na jednej. Nie rozumiem z czego bierze się ta niechęć do snowboarderów. Kiedyś wlepiłem filmik z Pilska, który kończył się moim upadkiem. Na nieszczęście odbyło się to przy siedzącej na śniegu grupce deskarzy. Winy z ich strony nie było żadnej, ot taka zwykła gleba w pierwszy dzień nartowania. Od razu znalazł się głos "najbardziej wk...ją mnie ci siedzący na deskach". Z jakiego powodu? Przecież to tacy sami ludzie. Myślę, że największym problemem na stoku nie jest to czy ktoś jeździ na jednej czy dwóch deskach, a brak zwykłej empatii, o czym wspominał Mitek. Pozdrawiam3 punkty
-
A ja tu widzę też drugą stronę medalu - może i facet pojechał mu po desce i deskarz miał prawo się wnerwić, ale moim zdaniem to teksty które rzucał do faceta a które widzimy na filmie są dość prowokacyjne, rozumiem że chciał uwiecznić kamerą jak mu gość obija twarz żeby go podać do sądu. Kulturę ciętej riposty też trzeba sobie wyrobić, jątrzenie nic tu nie wnosi. Na filmie widać że facet już odchodzi a deskarz podkręca atmosferę krzycząc za nim jakieś równie chamskie uwagi. Obu panów trzeba by nauczyć jak wygląda dyskusja na poziomie.3 punkty
-
koniec Mistrzostw - wracamy do PŚ: Piątek 20.02. 11:15 Saalbach, Austria - Zjazd mężczyzn, trening (75min) E2 Sobota 21.02. 09:45 Maribor, Słowenia - Gigant kobiet, 1. przejazd (75min) 11:00 Saalbach, Austria - Zjazd mężczyzn (105min) 13:15 Maribor, Słowenia - Gigant kobiet, 2. przejazd (60min) E2 Niedziela 22.02. 09:45 Maribor, Słowenia - Slalom kobiet, 1. przejazd (60min) E2 11:00 Saalbach, Austria - Supergigant mężczyzn (75min) 12:15 Maribor, Słowenia - Slalom kobiet, 2. przejazd (90min)3 punkty
-
Dwa przypadki tylko z ubiegłego sezonu: 1. Grudzień 2013, Małe Ciche. W kolejce do wyciągu stoi kilkadziesiąt osób. Nagle, w kolejkę wpada jadący ze sporą prędkością snowboardzista. Przejeżdża stojącym w kolejce po nartach, wywraca się po drugiej stronie kolejki przy drewnianym płotku "cielętnika". Odpina deskę i bez najmniejszego słowa "przepraszam", całkowicie ignorując stojących w kolejce, przepycha się do grupy snowboardzistów stojącej już blisko wejścia na peron. Nikt mu nawet słowa nie powiedział, wszyscy tylko zęby zacisnęli, więc trudno mówić o jakimś prowokowaniu. 2. Marzec 2014, Zillertal Arena. W króciutkiej kolejce do 6-osobowego krzesełka stoi w piątkę nasza rodzina (ja, żona, syn i dwóch wnuków) oraz jeszcze ktoś szósty. Stoimy w szóstkę tyralierą, dla obserwatora nie ulega wątpliwości, że jedziemy razem. Nagle z boku pojawia się jakiś młody człowiek na snowboardzie, który bokiem, przeciągając się wzdłuż płotka, omija stojących w kolejce. W momencie gdy nasza szóstka wjeżdża w bramki prowadzące na peron, on się wciska do bramki przed moja żonę. W efekcie my jedziemy, ale żona zostaje sama na dole. Trochę mi się ciśnienie podniosło, już nawet miałem zamiar powiedzieć, że na parapetach to jednak jeździ hołota bez względu na narodowość, ale zacisnąłem zęby i przemilczałem. Rozmawiamy po polsku, nic nie komentując wydarzenia. Nagle u łebola dzwoni komórka, on odbiera i zaczyna rozmawiać po polsku! Cieszę się że nic nie powiedziałem. Dojeżdżamy do górnej stacji. Przy wysiadaniu łebol podcina swoją deską mojego syna, ale ten się ratuje i nie wywraca. Odjeżdżamy parę metrów od górnej stacji. Łebol nas wyprzedza, wjeżdża w mojego 4-letniego wnuka, wywraca go i znowu bez najmniejszego słowa "przepraszam" próbuje odjechać! W tym momencie nasza cierpliwość się wyczerpała. Syn go dogonił i kazał mu przeprosić małego. Łebol ani myślał, jeszcze coś się stawiał. Wtedy ja się włączyłem i skłoniliśmy go do wypowiedzenia słowa "przepraszam" ale był bardzo niechętny. To były dwa przypadki tylko z ostatniego sezonu, a takich opowieści można by przytoczyć znacznie więcej, jak choćby przypadek mojej znajomej, dentystki, na którą wpadł snowboardzista łamiąc jej nadgarstek, gdy ta stała w kolejce do wyciągu. Snowboardzista uciekł, a dentystka już nigdy nie odzyskała pełnej sprawności tej ręki i już nie wróciła do swojego zawodu.3 punkty
-
A dzisiaj odwiedziłem Spytkowice;Kompleks Beskid; Mały,fajny,niezatłoczony ośrodek,niedaleko Krakowa.Jeden z najlepszych w okolicy do nauki jazdy. W miłym towarzystwie: Spędziłem tu parę godzin. Szczególnie polecam ośrodek rodzinom z dziećmi,nawet osoby niejeżdżące :eek:Będą miały co robić;przy stoku jest hotel z basenem. Pozdrawiam3 punkty
-
Zepsuta północNa północy Słowacy zniszczyli trasy. Były dobrze przygotowane, a ci idioci w nocy naśnieżyli i nie wyratrakowali. Takie górki śniegu leżały na 5 z Vyhliadki w dół, w dolnej części 14 (Lućky), na 12 (Priehyba-Záhradky), na 7a (Zrkadlo-Otupne), na 2 (Priehyba-Koliesko), na 13 (Biela Put) oraz na 10 i 10a (Brhliska-Otupne). Tuż obok górek śniegu były całe płaty lodu :angry:. Tak się zastanawiałem, dlaczego tego nie wyratrakowali? Czyżby brakowało im muld? Dzisiaj cały dzień słonecznie i mroźno - temperatura cały czas nie wzrastała powyżej -1*C. Powyżej Lukovej wiatr umiarkowany, powodujący zamiecie śnieżne. Na górnym FIS-ie znowu lodowisko, pojawiły się także spore przetarcia. Na trasie Chopok-Priehyba pod małą warstwą puchu czaił się lód. Przynajmniej kamieni nie było.Na dolnym FIS-ie pojawiały się małe grudki twardego śniegu. Na czarnej 7 bardzo dużo było twardego podkładu - taki "urok" sztucznego naśnieżania . Podczas zjazdu z niej dostałem blokadę i nie mogłem się ruszyć :shocked: Na szczęście blokada po kilku minutach minęła i spokojnie zjechałem do krzesełka. Kolejek właściwie nie było - do funitelu stało się kilka minut. Mimo innych planów, uciekłem na południe :wink:2 punkty
-
Jeśli ścianki nie są zbyt mocno oblegane przez wolniej jadących narciarzy, to można się puścić na krawędziach. Problem polega na tym, że dość gwałtownie prędkość wzrasta, więc trzeba uważać, żeby nie rozjechać innych zamieniając się w pocisk Dobra, a tak na poważnie - im stok jest mocniej nachylony tym bardziej trzeba "wisieć" na przodach nart, mocniej docisnąć krawędzie i jednocześnie dłużej prowadzić skręt, co pozwala kontrolować prędkość. Mimo to czasem stawiam narty bokiem, żeby zwolnić. Największy opór psychiczny może dawać fakt, że na naprawdę stromych stokach, jadąc w poprzek stoku trzeba się "rzucić w przepaść" Najgorsze co można zrobić wjeżdżając z łagodnej trasy na ściankę jest zostanie za nartami - tak daleko się nie zajedzie Pozdrawiam2 punkty
-
Walentynka...i dramat na stoku... Mam słabość jeżeli chodzi o bezpieczeństwo dlatego jeszcze kontynuuje temat...ale mam wrażenie, że odbijam się od ściany bo łatwiej jest na siłę udowadniać swoją rację nie próbując zrozumieć tego co staram się przekazać. To o czym pisze nie odnosi się bezpośrednio do Pauliny, pojawił się temat bezpieczeństwa na stoku więc postanowiłem zabrać głos w dyskusji i pokazać troszkę odmienny punkt widzenia od zasady - "na stoku przejmujemy się tylko tym co poniżej nas/przed nami". Nie chcę popadać w skrajność, nie sugeruję jeżdżenia z lusterkiem albo odwracania głowy w tył co 15 sekund. Namawiam tylko, aby w momencie kiedy wyraźnie zmieniamy tor jazdy odwrocić głowę i spojrzeć nie tylko obok siebie ale i trochę na to co za nami. Ja nie wyobrażam sobie manewru przytrzymania skrętu bez upewnienia się, że nie wjadę na tor jazdy innego użytkownika stoku. Na stoku nie jesteśmy sami więc dbajmy ma wzajem o własne bezpieczeństwo i chociaż w minimalnym stopniu stosujmy się do zasady ograniczonego zaufania... Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
antenko, jesteś naiwna...tak życiowo. Już kiedyś tłumaczyłem osobie przekonanej o tym, że druga strona "MUSI" i jakie będą konsekwencje kiedy zapomni o tym "MUSI". Czy rozglądasz się przed przejściem dla pieszych ? przecież kierowca "MUSI" się zatrzymać...a co jeżeli się nie zatrzyma ? bo zagapi się ? bo będzie pijany ? bo i tu można wstawić 100000 różnych rzeczy...Ty będziesz kaleką do końca życia bo on "MUSIAŁ" się zatrzymać ale jednak się nie zatrzymał...i co z tego, że większą część swojego życia spędzi na Rakowieckiej albo innej Białołęce ? Myślisz, że zderzenie człowieka z samochodem jadącym 50 km/h różni się od zderzenia z narciarzem jadącym 50 km/h i upadkiem na twardy jak beton stok ? A dzisiaj 50 km/h na nartach to nie wyjątek a powoli norma więc prędkość przy takim zdarzeniu może być większa... juice napisał, że jednak można przekręcić głowę i popatrzeć co z boku lub z góry trasy nadjeżdża. Wszystkim tym którzy uważają że, "Nie ma możliwości oglądania się za siebie przy dużej prędkości, ponieważ trzeba obserwować to co dzieje się przed tobą i obok" proponuję trochę zwolnić bo najwyraźniej jest dla Was za SZYBKO. EDIT : tu jeszcze taki filmik....na szczęście kierowca przeżył. [video=youtube;dUOFrRIJJ6E]2 punkty
-
To nie przepychanki, tylko rozmowa o bezpieczeństwie na stokach, żeby nie dochodziło do dramatów jak w tytule tego wątku.2 punkty
-
Dobra dorzucam coś z innej perspektywy, tym razem po równym stoczku Nie sugerujcie się pierwszym, kilkusekundowym ujęciem - zrobione dla picu trochę [video=youtube;JTbCOGNIZE8]2 punkty
-
Zapewne wielu nie zaakceptuje mojego postu ale...jeśli faktycznie gość miał powód to nie dziwie się jego zachowania. Sam niecałe 2 dni temu pocisnąłem dwóm narciarzom gdy przeciskali się w kolejce tak skutecznie że o mało co sam się nie przewróciłem na bok. Też mam mordę niewyparzoną ale jak trzeba mówię przepraszam i po temacie, najzwyczajniej czasami coś się zdarza. Niektórzy dopiero po zaliczeniu K.O zaczynają rozumieć to magiczne powiedzenie. Widziałem osobiście takie zgrzyty, kończyły się dużo gorzej. Są tacy którym widok kamerki nie przeszkadza.2 punkty
-
Zawsze można sobie zamontować klapki żeby łatwiej było obserwować tylko to co przed nami...tak jak i w ruchu drogowym tak i na nartach trzeba mieć troszkę szerszą perspektywę aniżeli kilkanaście stopni, dla naszego i innych bezpieczeństwa. Podobnie jest z jazdą na rowerze. Wiele razy musiałem wyhamowywać niemal do zera podczas wyprzedzania innych na scieżce dlatego, że wyprzedzana przeze mnie osoba nie patrząc za siebie rownież postanowiła wyprzedzić kogoś przed sobą. Ja rozumiem, że łatwiej jest patrzeć tylko przed siebie ale wtedy stoki narciarskie przypominać bedą drogi Bangladeszu gdzie każdy jeździ jak mi pasuje nie zwracając w ogóle uwagi na innych ;-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
Cześć To było do wszystkich, którym ktoś inny na stoku przeszkadza w jeździe. Siedzenie na stoku może mieć różne przyczyny. Jeżeli to posiadówka bez przyczyny wystarczy zwrócić uwagę z uśmiechem - zazwyczaj działa wielokrotnie sprawdzone. Ale przyczyna może być inna i warto się zainteresować czy coś takiego nie zachodzi. Zapewniam Cię że gdy podjedziesz do siedzących i zapytasz: Cześć, czy potrzebujecie jakiejś pomocy bo chyba nie siedzicie w takim niebezpiecznym miejscu bez potrzeby? Każdy się usunie i zapamięta. To właśnie sugeruje przemyśleć. Pozdrowienia2 punkty
-
Od godziny 8:00 do 10:00 Wisła Skolnity. Ratrakowy chyba sobie dzisiaj zaspał. Narciarzy puścili, a on dalej na stoku. Pierwsze 3 zjazdy trzeba było na niego uważać. Pewnie w nocy śnieżyli do końca i nie miał za dużo czasu na przygotowanie stoku, co było niestety widać. Na niebieskiej w 2 miejscach, a na czerwonej w 3 pojawiły się kamyczki. W wielu miejscach grudy lodowe wielkości pięści. Ludzi mało, może z 20 osób, po godzinie 10:00 przyjechała jakaś większa grupa dzieciaków. A czerwona trasa na własną odpowiedzialność.2 punkty
-
Jak dla mnie to właśnie snowboardziści są bardziej przyjaźni na stoku i nie mają jakiś porypanych kompleksów jak niektórzy narciarze . A takie przypadki jakie opisujecie tutaj wiadomo, że się zdarzają ale to raczej narciarze nie panują nad prędkością, wpadają w kolejki itd . Więcej luzu panowie, bo niektórzy na widok deski reagują chyba pianą na ustach . Wysłane z mojego HTC One przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Czy to tylko w PL zdarza się że w kolejce do wyciągu ludzie praktycznie wchodzą ci na plecy? Pomijam przypadkowego najechania na narty, są tacy co przeproszą ale większość czyni wyścigi do kanapy, kto szybciej, kto więcej razy wjedzie itd. Mnie samemu zdarzy się skomentować takie zachowanie. Wina leży po "obu" stronach, nie ma znaczenia deska czy narty. Filmiku komentować nie będę bo nie znam całej sytuacji ale wiem że nawet najbardziej spokojnego człowieka można doprowadzić do szału. Wystarczy trochę odwagi cywilnej i przeprosić, jeśli było coś nie tak. Czy w kolejce tak trudno powiedzieć "przepraszam-chciałbym podjechać do dziecka czy żony" ???2 punkty
-
W niedzielę powtórka z soboty,prawie tak samo-tylko ludzi połowę mniej.No i trzeba uważać na "gminnych":biggrin: :eek:2 punkty
-
W sobotę wieczorna Śnieżnica.Świeżo po ratrakowaniu,od 18 do 21.W godzinę można obrócić 5 razy.Ludzi niedużo,kolejek brak.2 punkty
-
Dziś wybór padł na Ochodzitą. Dlaczego? Bo można tu pojeździć bez stania w kolejkach:-) Wspomnienia z tą górką mam dobre, pamiętam jak dwa lata temu jeździłem tu z Johnnym i Andym-w i byliśmy zadowoleni!Jeździłem dziś 2 godzinki od startu do 11:00 za 30 złotych. Warunki dobre i bardzo dobre. Po godzinie jazdy stałem może minutkę w kolejce, może dwie, odpalili wtedy druga nitkę wyciągu i można było śmiało śmigac na bieżąco!Poza trasami warunki trudne, warstwa zmrożona na wierzchu, ale da się bez uszczerbku na sprzęcie zjechać. Pozdrawiam Maciek2 punkty
-
Dzisiaj przeżyłem najgorszy dzień w życiu... Moja druga połówka miała bardzo poważny wypadek na stoku... Dopiero wróciłem ze szpitala i cieszę się, że jest wszystko w miarę ok. Jak to się stało? Byliśmy od rana z Bumerem w Bałtowie - po dwóch godzinach jazdy pod krzesłem, w trakcie trwającego dnia zaczęło przybywać ludzi - postanowiliśmy przenieść się pod orczyk...w zasadzie, to ja stwierdziłem, że na głównej trasie jest zbyt dużo narciarzy i jest niebeziecznie... Zjazd - ja z Andrzejem dłuższą, płaską trasą, Paula ostrzejszą krótszą. Jeden skręt widzę ich obydwoje...drugi skręt... widzę Paulę leżącą na stoku - bez nart, kije wyrzucone...a ona leży i się nie podnosi. Byłem przy niej po kilku sekundach... ...myślałem, że to nic groźnego... A ona dziwnie wygięta, w konwulsjach, nieprzytomna...z buzi ślina i drgawki coraz większe... Szybko położyłem ją na bok, sprawdziłem czy oddycha, czy ma puls... Krzyknąłem do Andrzeja, by dzwonił po pogotowie... Dalej, to chyba on będzie potrafił lepiej to opisać? Myślałem, że złamała kręgosłup...że za chwilę umrze mi na rękach... To co wówczas przeżyłem - to najgorsze chwile w moim życiu. Bezsilność, rozpacz...? Wszystko co najgorsze - na raz. Po chwili zjawiła się przytomna dziewczyna, która zaczęła mi pomagać, potem pomoc medyczna, pracownicy Szwajcarii Bałtowskiej... Wydarzenia zaczęły, czas zaczął, płynąć tak szybko... Na szczęście - po 15-20 minutach pojawił się ambulans z ratownikami medycznymi i lekarzem. Paula częściowo odzyskała przytomność - nic nie złamała, nic sobie nie zrobiła z innymi częściami ciała. Impet upadku przyjęła głowa. Z rozmów potem, była to prawdopodobnie skroń, prawa strona czoła - na kasku zero oznak upadku, uderzenia. W sumie tylko przypuszczamy, że tak się wydarzyło? Bo nie widziałem, i pewności nie mam. Po chwili karetka odjechała spod stoku, a my z Bumerem za nią... ...w szpitalu ostrowieckim dosyć szybko, tomograf - i uffff wygląda na to, że wszystko jest ok. Skończyło się dramatycznymi wydarzeniami na śniegu... ...a dla Pauli wstrząśnieniem mózgu i pewnie kilkoma dniami w szpitalu. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Emocje chyba dopiero teraz, gdy to piszę, trochę mnie puściły - trałma i stan mojej kochanej połóweczki, bezsilność i myśli, że ją stracę...kogoś najbliższego mi w życiu, "na rękach"... Nigdy więcej nie chcę przeżywać czegoś takiego. Jak doszło do wypadku? Niestety wina mojej narciarki - najechała na końcówki nart Bumera, straciła równowagę, narty...poleciała w górę, spadła na głowę... Nie dostosowała prędkości, zagapiła się, zamyśliła? Ona nic nie pamięta oprócz tego, że najeżdża na Andrzeja... Nawet nie wiecie jak się cieszę, że dramatyczne wydarzenia tego dnia znalazły pozytywne zakończenie... ...i tak, jazda wieczorem w piątek - super, wczoraj w Parchatce - super!...dzisiaj w piękny, słoneczny dzień - dramat. A wczoraj w nocy składałem testowy, GoProwy filmik z Nią w roli głównej - Walentynkowy...i patrzyłem sobie jak sobie fajnie śmiga. [video=youtube;S9OVFiBfrnY]https://www.youtube.com/watch?v=S9OVFiBfrnY [video=vimeo;119654867] Paula... ...pewnie to czytasz teraz, ze szpitala, albo może przeczytasz gdy się obudzisz - bo wiesz, że ten wątek musiał powstać... Kocham Cię Skarbie.1 punkt
-
1 punkt
-
Tatry, ładnie wyratrakowana trasa, chyba cię zainspirowałem do tego tour-u. W niedzielę znów funduję dzieciakom tą trasę ale na deskach to raczej z Pilska do Kamiennej przez Buczynkę z karnetem do 12.00 do wyjeżdżenia na kanapie. Maciek, prawda że ta trasa jest jedną z najładniejszych. Pozdrawiam1 punkt
-
lokiec3 zwróć uwagę, że o naszych wyjazdach mówi się w wątku "Puchar Świata" :D :D Ale mi teraz klata urosła! :)1 punkt
-
To nie moja wina,że nie rozumiesz co będzie jak przywalisz w kogoś kto jedzie przed Tobą...pozdrawiam.1 punkt
-
hehe, zaufania to ja nie mam żadnego..... tak bezpieczniej : PozdrawiamM P.s. kiedy jedziesz na narty?1 punkt
-
Nie słyszałem o feriach warszawskich:wink:....raczej mazowieckie,a ten jegomość mógłbyć z Radomia,Płocka lub np Siedlec:wink:...Bananowa Republika to chyba obecnie cały kraj:biggrin: Ja odebrałem ten post jako raczej "wycieczkę osobistą" w kierunku ludzi mieszkających na Mazowszu.Mam rodzinę w Warszawie i oni się z tych kompleksów innych regionów kraju poprostu śmieją:biggrin:...i niestety muszę im przyznać rację:redface: Wracając do tematu.. mig12345 jeśli widzę kogoś leżacego na stoku w pozycji spoczynkowej(nie mylić wypadku) to go poprostu omijam bo kontroluje swoją prędkość i raczej staram się jeżdzić tak aby nikomu nie zrobić krzywdy.Nie stosuję retoryki moralizatora i nie zatrzymuję się na stoku do grupy 5 parapetów i nie prawie im prelekcji...bo mnie zwyczajnie oleją i już:biggrin:....mało kto lubi publiczne połajanki....wiem,wiem...jest tu grupa niezłomnych populizatorów,którzy dzielnie walczą o bezpieczeństwo wasze i nasze:tongue:No cóż,to się tylko sprawdza na forach internetowych,bo w praktyce raczej nie działa już tak dobrze. Na koniec,bo w tym wątku Wasze doświadczenie i wiedza mnie pokonało:biggrin:...powiem tylko tyle...Autor wątku ma z nas niezłą polewkę:biggrin::biggrin::biggrin: Tylko mam do niego jedno pytanie:Czy się żali czy chwali?:stupid: P.S Wszyscy po części macie rację bo jesteście doświadczonymi narciarzami,tylko czy chcą tą wartościową wiedzę przyjąć snowboardziści?...Wątpię...1 punkt
-
No stoją i to tez jest dalekie od idei bezpiecznego poruszania się po stokach. Generalnie jestem zwolennikiem teorii że początkujący powinni jeździć na oślich łączkach a nie rzucać się od razu na wysokie szczyty, ja tak się uczyłem, polecam każdemu. Żadna to przyjemność wyjechać na górę i się zsunąć z niej bokiem bo inaczej się nie potrafi. Kiedyś będąc totalnie początkującym wujek wyciągnął mnie na Nosal - wtedy byłem na etapie poprawnego radzenia sobie na górkach typu Bukowina. Jak stanąłem na górze i spojrzałem na uciekający teren w dół to miałem ochotę zjechać, ale z powrotem krzesełkiem Ambicja (albo jak kto woli głupota) zwyciężyła i zjechałem a raczej zsunąłem się bokiem. Przyjemność żadna, stres olbrzymi, do dziś to pamiętam choć minęło ze 12 lat od tamtego czasu. co do empatii, myślę że powinien decydować zdrowy rozsądek, empatia nie ma tu nic do rzeczy1 punkt
-
1 punkt
-
I właśnie to jest kolejny, dobitny przykład na to, że potrzebny jest skipatrol taki, o jakim mówię, czyli gazrurka w ręce i jazda takiemu po nerach...1 punkt
-
burak burakiem zostanie broń Boże żebym go bronił, ale musisz przyznać, że sam nieco prowokujesz klient odjeżdża, a Ty wyskakujesz ze słomą, Czubówną, machaniem poza tym już na dole, tekstem o choince, wsi , zachęcasz go do konfrontacji słownej mam wrażenie, że chciałeś go nieco sprowokować, a że gość jest narwany to wyszło jak wyszło, liczyłeś może, że filmik zrobi furorę w internecie? i z milion odsłon będzie albo w TV wyświetlą: licznik nieźle bije już ponad 20 tyś wyświetleń, ponad 3 tyś na godzinę1 punkt
-
Bez względu na to co się stało wcześniej nic nie tłumaczy zachowania narciarza i takie zachowania świadczą o poziomie tego gościa i czy to jest narciarz czy deskarz nie ma nic do rzeczy. Ostatni tydzień byłem w Zieleńcu i notorycznie zarówno narciarze jak i deskarze wpychali mi się na plecy "jakby się chcieli przytulać" a na kulturalne uwagi w większości był FOCH, no chyba że ktoś z uśmiechem przeprosił i wtedy wywiązała się miła rozmowa na krześle , ale to trzeba mieć kulturę a nie kompleksy i siano w głowie. Jakby co jestem narciarzem. Pozdrowienia dla wszystkich pozytywnie zakręconych na śniegu.1 punkt
-
ZPanowie mowicie tu o oczywistych oczywistosciach...przepraszam, dziekuje, pozdrawiam, saluto itp...zycie jest bardziej skomplikowane i ludzkie zachowania bardziej zlozone...ja nic nie mam do parapetow bo to kawalek materialu zlozonego, ale czesto do filozofii tych co jej używają...jeszcze nigdy nie uslyszalem slowa przepraszam od snowboardzistów w różnych sytuacjach...pewnie nie mam szczescia do kulturalnych ludzi...taki mamy klimat...i zeby nie bylo w Alpach ta grupa ma podobną filozofie do pojmowania bycia na stoku...wszedzie leżą za hopkami, rozpychaja się w kolejkach itp. Przepraszam ze mam inne zdanie na ten temat i nie idę w nurcie milosci do wszystkich istot na stoku.: Może autor watku zdradzi nam tajemnice tego zajścia, bo cos nie wierze w bezpodstawne takie oburzenie narciarza:rolleyes:: No dobra koniec milosci zaczynamy wojne....snolbordzista vs narciarz i Warszawiak vs reszta Polski:biggrin:1 punkt
-
Większość zawodów amatorskich u nas jest stawiana pod coś o promieniu 17-20 m,dlatego ja najczęściej używam Blizzarda 182/20 m.Ale na wszelki wypadek przeważnie mam w aucie jeszcze slalomkę i komórkę Nordica 193/27 m,bo w niektórych miejscach fantazja ustawiaczy jest nieograniczona...Ale raczej nie w zawodach tej rangi,jak w Szpindlu,tylko różnych pucharach starostów,wójtów i burmistrzów. Ale nie tylko promień jest istotny,miałem Volkla z promieniem 27 m,który chciał jeździć tylko na wprost,a ta Nordica skręca ,jakby promień był 20 m...1 punkt
-
Pilsko dzisiaj. Dzisiejszy filmik z wyjazdu na Pilsko. Wyjazd z Bielska 6,30, na miejscu 7,30. Wyjazd na górę po ósmej. Do dziesiątej jazda praktyczne na okrągło. Później coraz więcej ludzi i kolejki. Po 11 odwrót. Pogoda wspaniała, słońce, wietrznie, rano mroźno, w południe powyżej zera. Po dwunastej zakończyliśmy jazdę. Filmik z dzisiaj: [video=youtube_share;UywTfRiixcI] Pozdrawiam JaroW1 punkt







