Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. lski@interia.pl

    [email protected]

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      3 290


  2. nurek1974

    nurek1974

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      874


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.05.2015 uwzględniając wszystkie działy

  1. W ramach programu eksploracji nowych terenów narciarskich,udałem się jak co roku za Kaukaz.Mój wymarzony cel,separatystyczna Republika Abchazji,okazał się niestety ubogi w infrastrukturę-po prostu się tu nie jeździ,choć góry są i po 4 tys. m w zasięgu ręki.Sława kraju dzikiego i niebezpiecznego odstrasza skutecznie turystów,więc czułem się jak w domu,zwłaszcza po ostrzeżeniach gruzińskich pograniczników przy wyjeździe,że udaje się na tereny okupowane i nie odpowiadają za moje bezpieczeństwo i radzą nie wychodzić po zmroku.Przy powrocie byli wyraźnie zdziwieni,że wracam żywy,a nie za pośrednictwem firmy BONGO w jej opakowaniu firmowym.Abchazja bardzo ciekawa,do lat 90 tych był tu ośrodek,w którym próbowano skrzyżować małpę z człowiekiem,podobno prace przebiegały w dwóch zespołach-jeden tworzył wojownika sprawnego i odpornego,drugi sowieckiego człowieka pracy-posłusznego,acz nieco otępiałego.Podobno nie brakowało ochotniczek-komsomołek do eksperymentów.Niestety ostatnią małpę zjedzono w czasie wojny abchazkiej 1992-93.Jest za to kilka pięknie położonych ulubionych daczy Stalina.Żeby przedłużyć miłe doznania,postanowiłem wrócić z Batumi do Tbilisi nie główna drogą ,jak wszyscy,ale przez góry Adżarii.To ostatni zakątek Gruzji,którego nie znam,podchodziłem do niego już parę razy,ale zawsze coś stanęło na przeszkodzie-gdy wypożyczałem porządną terenówkę,to czasu starczało tylko na doliny Kaukazu głównego,gdy próbowałem sforsować te drogę osobówką,skutki były opłakane.Tym razem wyglądało,że będzie podobnie-nikt nic nie wiedział,w Batumi nie dało się wypożyczyć auta ze zwrotem w Tbilisi,taksówkarze po długich naradach i konsultacjach orzekli,że droga jest nieprzejezdna i już byłem przed autobusem do Tbilisi,gdy zaczepił mnie właściciel zdezelowanej marszrutki pytając,gdzie chcę jechać.Na odczepnego powiedziałem,że do Tbilisi,ale przez góry adżarskie i okazało się,że jedzie właśnie do jakiejś wsi na końcu świata w tym rejonie.Pierwsze 100 km jechaliśmy 4 godziny,aż dojechaliśmy do przełęczy Goderdzi na wysokości 2025 m,gdzie tunele śnieżne miały po 4-5 m wysokości.Najciekawsze,że na górze była kolejka linowa i krzesełko,o którym nikt nie wiedział i dlatego byłem przekonany,że narciarska Gruzja to tylko Gudauri i Bakuriani,gdzie bywałem wielokrotnie.Śniegu spada tam podobno do 10 m,więc naśnieżania nie ma,standart przygotowania tras nieznany,ale raczej będzie kaukaski niż alpejski,mimo to zamierzam tam zaglądnąć w przyszłym sezonie,jeśli czas pozwoli.Zdjęcia będą wkrótce,bo mam problemy techniczne,a jeśli ktos chce wiedzieć więcej,to www.goderdzi.ge...
    12 punktów
  2. Ja też majówkę spędziłem w Tatrach Johnny tylko trochę wyżej niż TY. :biggrin: Plan było zrobić Rysy 2499 i 2503m.n.p.m. ale mieliśmy dobry dzień w niedziele pogoda nas dawno tak nie rozpieszczała więc zrobiliśmy jeszcze Rysy Niżnie 2430m.n.p.m. Na Rysy trasa była zmrożona i twarda cały czas -1-2 pełno brył nierówno wszytko to pozostałości po lawinach większych lub mniejszych ludzi praktycznie brak co nas trochę zaskoczyło bo pogoda była wyśmienita. Wisienką na torcie okazały się jednak Rysy Niżnie podejście w słońcu nikogo przed nami tam nie było w tym dniu, potem dotarły dwie dziewczyny na skiturach i to one wygrały w tym dniu podejmując taką decyzje, inni skiturowcy męczyli się w rysie na zmrożonym kartoflisku nie wiem chyba szli tylko po to tam żeby pochwalić się zjazdem z Rysów, a tymczasem niewiele dalej była istna bajka do jazdy całe połacie śniegu nietkniętego równego i lekko miękkiego idealne warunki do jazdy.Jednym słowem Johnny nie przywiązuj się tak do tej tradycji bo to tylko Cię ogranicza, gdybyś poszedł na skitury w niedziele na Rysy Niżne teraz pisałbyś że to będzie twoją tradycją :eek:Parę fotek z KW Bielsko w akcji :biggrin: Pozdrawiam Rafał
    8 punktów
  3. Cześć Mitku, Pytasz o kilka rzeczy, więc je ponumerowałem, by w pełni odpowiedzieć na Twoje pytania. Ad.1. Rok pływania - to fakt, pewne doświadczenie już jest. Najtrudniejsza zwałkowa woda na jakiej płynąłem, to Drzewiczka (gdzieś w wątku jest relacja). Kajak zadziwiająco skakał po drzewach aż miło - na dnie, na burtach nie ma nawet po tym śladu. Z obsadą - dwóch chłopów po ok 85kg, pełen sprzęt biwakowy i daliśmy radę. Minus jest taki, że na wąskiej, małej rzeczce kajak jest taką małą krówką...jest długi i przez to mało manewrowny. Ale jeśli masz doświadczenie na rzekach zwałkowych, to wiesz, że każda dwójka i obsada dwuosobowa wbrew pozorom nie jest najlepszym rozwiązaniem. Rzeka po jakiej pływałem z największą ilością bystrzy - Nida. Kajak sprawił się idealnie. W przy pływaniu na zwałkach i z białą wodą lepiej nie zapinać na dno skegu. Kajak ma wówczas bardzo niewielkie zanurzenie i pokonuje wszystkie przeszkody idealnie. Niestety traci na nautyce, mniej się słucha wiosła...ale jak to z nartami... Dobry kajakarz nawet tego nie zauważy... Poniżej filmik znaleziony na necie jak sobie radzi Seawave na białej wodzie (producent podaje, że nadaje się do pływania nawet do WW II): [video=youtube;1ewaeM7LP98] Wyporność? Mitku, kajak kupiłem głównie z tego powodu. Ponieważ, do tej rasowej dwójki, można opcjonalnie dokupić pokład jednoosobowy - sprzęt idealnie nadaje się na długie wyprawy z całym majdanem biwakowym i zaopatrzeniem. W dwójkę się da...ale wówczas trzeba część rzeczy umieścić w workach wodoszczelnych na pokładzie. Podróżując samemu? Tak jak w hotelu 5 gwiazdkowym pod tym względem - bomba. Ad. 2. Na mniejsze rzeki Seawave nie jest idealnym rozwiązaniem - idealna będzie famura: http://www.prokajak.com/15045220.html bądź też malutki, jednoosobowy Twist: http://www.prokajak.com/15439450.html Pierwszy zrobiony jest z Nitrilonu, z tego samego pancernego materiału co Seawave - taki polecam, choć cena? Delikatnie rzecz ujmując nie jest mała... Drugi, to Hevealon - nie dotykałem, nie próbowałem, więc nie wiem jak to się sprawuje i czy daje radę? Ale ten model zrobiony jest na białą wodę, więc wytrzymałość swoją musi mieć. Ad. 3. Byłoby miło zobaczyć kogoś, kto się udziela w wątku oprócz mnie :happy: więc bardzo proszę. Mam wrażenie, że stworzył się tu, taki mini kajakarski mój blog. Ad. 4. W tym roku mamy zamiar z Kolegami popływać trochę po Wiśle, Wieprzu, Pilicy. Chciałbym wypróbować kajak na Morzu...więc może jakiś weekend na Bałtyku? Kto wie. Seawava kupiłem właśnie z myślą o pływaniu na dużej wodzie + duża woda i biwakowanie. Marzy mi się podróż na Chorwację i nie tylko wiosłowanie, ale również pływanie kajakiem na żaglu...ale to chyba nie w tym roku. Poniżej filmik z pływania Seawavem po Śródziemnym: [video=youtube;G6dUJhhwf1o] Wielu moich znajomych ma trochę tańszy sprzęt (niestety bez pokładu), który nosi nazwę Solar410c. Zrobiony również z Nitrilonu... ...a pływa (jeździ po skałach), to pływadło tak: [video=youtube;Dz8ltWS-SGg] Ogólnie dla mnie dmuchaniec to rewelacja. W pływaniu oczekuję mobilności, od sprzętu, tego by było można wszędzie ze sobą go zabrać i praktycznie na każdą wodę. Na dużej i wymagającej wodzie pneumatyk mam wrażenie jest o wiele stabilniejszy od tradycyjnych konstrukcji. Super zaleta - lekkość (Seawave waży 17,5kg - dla porównania dwójka "sztywna" średnio ok 40 kg). "Sztywniaki" mają przewagę w prędkości...cóż nie wszystko jest idealne. Do rozkładania i składania można się przyzwyczaić. Jeszcze jeden filmik mojego kumpla Tadka (On jest z Warszawy i pewnie gdybyś chciał, to chętnie Ci zaprezentuje sprzęcik na żywo) - szczęśliwego posiadacza Famury. Test zimowy: [video=youtube;akYsRIMu4d8] I na sam koniec jedynka Safari od tego samego producenta - jedynka na górskie rzeki... [video=youtube;fYDvWfd53nY] Co do jakości? Wytrzymałości słyszałem o jednej awarii Gumotexa - Swinga...ale on zrobiony jest z cienkiego Nitrilonu light. Reszta, to pancerniki. Cóż? Nie namawiam... ...a przed decyzją o kupnie najlepiej przetestować. Jak będziesz planował jakieś pływanie, to daj znać - może uda się nam z kolegami pojawić nad tą samą wodą co Ty, wtedy potestujesz sam wiosłując i wtedy ocenisz. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, to wal śmiało - chętnie odpowiem. Pozdrawiam Mariusz
    4 punkty
  4. cz.1 Wczoraj wieczorem byłem jeszcze przekonany,żeby jechać na Rohace,ale coś mnie wewnątrz męczyło. Obudziłem się o 4 rano i już spać nie mogłem.Poszedłem do okna,a tam pięknie świeci księżyc i widzę czyściutkie niebo.Nie,tak tego nie mogłem zostawić! Skoro dorwała mnie bezsenność,to ja się zbieram i cisnę na Kasprowy!Jakoś tak mam sentyment,a po za tym,chciałem sobie urozmaicić weekend. Prognoza pogody na Skionline nie była zbyt optymistyczna,ale moje przeczucie mówiło mi coś innego. Niestety trochę się wahałem i miałem obsuwę półgodzinną,ale zdążyłem w ostatniej chwili.Znaczy się,że drogi puste,więc udało się trochę nadrobić.Po drodze "budzi" wschód słońca: Do Zakopanego,a właściwie pod BP docieram o 6.40 - trochę późno.Chwila na ogarnięcie i szybko ruszam na "mój" parking.Niezłe zdziwko! Zawsze tam było pusto,kiedy przyjeżdżałem,a teraz niemal pełno! Ale ja znajduję sobie idealną pozycję. Trochę niepokoi ilość przebierających się narciarzy,ale większość z nich to Tourowcy,na szczęście. Ilość samochodów mnie zdopingowała i szybko udałem się na Buskia.Ten przyjechał niemal natychmiast i już o 7.00 byłem pod kasami.Ludzi może 15 osób.Kasy niestety zamknięte.Długo jednak nie czekam,bo 7.20 otwiera się jedna.Ale tylko jedna... Jakoś to poszło nawet szybko,tylko czemu jedna? Mała frekwencja? Nie istotne. Szybko do gondoli i do góry. Z okien widać,że już ubyło sporo śniegu,ale Goryczkową chyba by jeszcze przejechał. Dojechałem,więc od razu długa do wyjścia.Krzesło jeszcze stoi,ale to zrozumiałe,bo ono ma ruszyć o ósmej.Robię kilka fotek i jadę.Nie mam na co czekać.Na dole pisali,że warunki trudne... Skoro tak,to się spodziewałem,że ratrak już uziemiony,ale nic podobnego! Trasa była przygotowana i wygląda dobrze.No,może po za paroma szczegółami... Ponieważ zapowiadali mróź,a po południu na plusie,zabrałem Rictory,czyli moje najbardziej uniwersalne narty.Później okaże się,że właściwie mogłem zabrać zarówno K2 Hellbent,jak i Progressory. Typowo wiosenna aura,nie wiadomo co wybrać. Rano jednak twardo i na minusie,choć słońce szybko to zmieni. Ale trasa dobrze wygląda i do tego ta pustka... Niestety są też minusy,a właściwie miejsca jakich być nie powinno... Niepokojąco wygląda też początek trasy,ale to tylko tak postraszyło... Ale kto by się przejmował pierdołami,kiedy ma cudowną pogodę i piękne widoki.Do tego na początku całkowita pustka,bo tak się ludzie zbierali do "narciarskiej roboty".Ta jest jednak bardzo przyjemna i nie ukrywam,że posmakowałem tej Górki jak należy!
    2 punkty
  5. cz.2 Warunki narciarskie są dobre,a nawet bardzo dobre!Jedyny problem to przygotowanie tras... Przypuszczam,że napisali "warunki trudne" ze względu na początek Gąsienicowej: Tak po za tym,to dało się pojechać i to szybko!Trasa puszczała,ale przez długi czas jedynie na najbardziej nasłonecznionych miejscach. Rictory,a właściwie chyba ja,a nie narty,dawały sobie radę wyśmienicie! Trochę za miękkie są,ale to przeszkadzało jedynie podczas pierwszych zjazdów.Później bajka... Wyjeździłem się bardzo dobrze! Chciałoby się więcej,choć chyba już powoli mam dosyć - ileż można? Jakoś tak dziś przyszła taka refleksja,że chyba czas pozwolić odejść tej zimie... Wracamy do cywilizacji... I takie wspomnienie na koniec... Żegnamy góry...
    2 punkty
  6. Coś mi się @Hextor wydaje, że nie o kampanię medialną tu chodzi, jeno o kasę. Większość polskich "średniaków" planuje jeden wyjazd na narty w sezonie, w ferie. To musi, i ma wystarczyć. Chętnie pojechaliby chyba jeszcze kilka razy w góry gdyby mieli dłuższe urlopy i.... kasę. Szkoda że nie ma u nas "tradycji" korzystania z całego sezonu narciarskiego z mozliwością wykupienia sezonowego (taniego) karnetu. To się trochę z roku na rok zmienia i idzie, mam nadzieję, w dobrym kierunku.
    1 punkt
  7. Pilsko chodziło dość długo, prawie do końca Kwietnia. Tak więc musiało im się to finansowo opłacać. Trochę kasy musieli nazbierać na nowe inwestycje. Słaba frekwencja wiosną kwestia marketingu. Większość ludzi uważa że sezon kończy się w lutym. Jak ja jechałem na narty pod koniec Marca to w Krakowie słyszałem komentarze "Co za debil, śniegu nie ma od dawna a ten z nartami idzie". Przydała by się jakaś kampania medialna promująca narty wiosną, mogły by się złożyć na nią największe stacje narciarskie Podobnie kampania reklamowa przydała by się ośrodkowi Pilsko. Wszyscy kojarzą Białkę jako super stacją, a Pilsko jest już trochę zapomniane.
    1 punkt
  8. Rafał,dzięki za info! Chyba w tym roku raczej się nie zapuszczę,ale powoli zacznę planować,obczajać itp... Może w przyszłym roku się uda coś zdziałać. : Zacząłem się rozglądać za sprzętem,ale raki czy czekan to dość droga impreza.Można oczywiście pożyczyć. No zobaczymy,co jeszcze wymyślę w tym roku.Zachęciłeś mnie tą relacją na Rysy Niżne... Również serdecznie pozdrawiam.
    1 punkt
  9. Raki, czekan trzeba mieć praktycznie zawsze no może raki do końca czerwca zależy od warunków nigdy nie wiadomo na co trafisz i niema znaczenia jaką górę zdobywasz, trzeciego stycznia na Babiej Górze zakładaliśmy raki nie chodziło o trudność podejścia ale o wiatr tam zastany poprostu nieszło ustać bez raków. Foty z twojego cytatu to jest podejście na Rysy wariantem zimowym, czyli rysą tą którą zjeżdża się w dół na skiturach. Rysy Niżnie są w większej części łagodniejsze w podejściu (hehe o ile w Tatrach można tak powiedzieć) tylko krótki odcinek jest stromy za to szerszy w przeciwieństwie do tej rysy jest nasłoneczniony więc śnieg pewnie szybciej tam zejdzie nie prowadzi tam oficjalnie szlak więc trochę się ryzykuje wychodząc na ten szczyt. pozdrawiam ps. kask tez dobrze mieć, podczas schodzenia rysą turyści powyżej spychali odłamki zmrożonego śniegu powiem że dwa razy dostałem w łydkę małym kawałkiem i myślałem że jajko zniosę, raz w kask tak porządnie.
    1 punkt
  10. Cześć Ja bym powiedział, że właśnie o to chodzi. Mnie osobiście rażą przetarte rzeki gdy goście płyną łodzią ze spalinówkami i tną wszystko jak popadnie. Albo gdy przeszkody sztucznie wzmacnia się linami czy klamrami. Człowiek czuje się jak na jakimś torze a nie na rzece. Polecam Ci popłynąć całą Wdę i całą Brdę odkąd się da ze zwróceniem uwagi na odcinki w górze rzek - będziesz zadowolony!. Pozdrowienia
    1 punkt
  11. Dopiszę co sam przepłynąłem. Wieprz: moim skromnym zdaniem fajny jest na odcinku Hutki-Zwierzyniec. Niestety rzeka nie jest zbyt czysta... mocno spływa nawóz z pól i to czuć. Tanew: nie próbowałem przed Szumami, ale dalej jest pierwsza klasa. Natomiast, sam szlak jeszcze trzy lata temu nie był zbyt zadbany i było co nieco przeniosek nad zwalonymi drzewami. Mała Panew: Zawadzkie-Kolonowskie. Czysto, dość płytko. Miły spływ na parę godzinek. Jedna przenioska przez jaz na rzece przy dopływaniu do Kolonowskiego. A na koniec, mój hit. W zeszłym roku odkryłem rzekę, o której można marzyć. Wda. Przepiękny odcinek Błędno -Stara Rzeka. Można zacząć wcześniej i spłynąć jeszcze dalej Rzeka czysta, a powiedziałbym nawet że bardzo czysta, dużo ryb, lasy... marzenie kajakarza. Szczerze mówiąc, to nie myślałem, że w Polsce można spotkać tak czystą rzekę. Wokół lasy, bory sosnowe... Zamierzam tam jeszcze kiedyś wrócić i polecam każdemu kto lubi takie klimaty.
    1 punkt
  12. nie ma to jak swobodne dryfowanie :D:D
    1 punkt
  13. W sobotę, po piątkowych odwiedzinach BIAŁOrusi, pojeździłem trochę po podlaskich drogach. Razem ok. 34 km. Bez pośpiechu, bo i gdzie się spieszyć? Ze Starej Kamionki, gdzie mieszkaliśmy, ruszyliśmy drogą wojewódzką 674 (całe szczęście nie było dużego ruchu) na północ. Po 6km dojechaliśmy do Sokółki. Na chwilę zatrzymaliśmy się nad jeziorem, potem pojechaliśmy do kościoła p.w. św. Antoniego Padewskiego. W 2009 roku cała Polska usłyszała o Sokółce. To tam wydarzył się cud - na komunikancie pojawił się fragment ludzkiego mięśnia sercowego w stanie przed agonalnym. Z pod kościoła jedziemy do muzeum tatarskiego. Na Podlasiu jest największe skupisko Tatarów - mieszka ich ok. 400. W muzeum były także opisy herbów tatarskich. Bończa? To od tego? Kręcimy się jeszcze trochę po Sokółce i ruszamy na wschód, mijając m.in. znane zakłady produkcji okien i drzwi.
    1 punkt
  14. 30 km po Radomce do Wisły. Cz. 2 Drugi fragment spływu jest o wiele bardziej ciekawy krajobrazowo. Płyniemy głównie po lesie. Od czasu, do czasu napotykamy na osobliwe budowle: stare kładki, pozostałości pomostów. Są również dwie zwałki, które musimy przenieść ponieważ na dnach kajaków zamontowaliśmy dzisiaj, dla lepszej nautyki, skegi - i one zatrzymały by nas na zwalonych w poprzek rzeki drzewach. W takich miejscach trzeba trochę uważać - jeden zardzewiały gwóźdź i po kajaku. Klimat mazowieckiej rzeki: Jedna z nielicznych mijanych po drodze miejscowości, nawet tutaj drzewa nam się kłaniają koronami w głąb rzeki. Mijane skarpy z niesamowicie jasnym piaskiem: Mija 6 godzina naszego rejsu - dopływamy do mostu w Ryczywole, pod którym w zeszłym roku, ze względu na stan wody powodziowy, skończyliśmy spływ. Płyniemy dalej do ujścia w miejscowości Kłoda. W tle pojawia się elektrownia Kozienice. Ostatni kilometr jest bardzo płytki - woda po kostki. jak, ktoś się zagapi - ląduje na takiej oto łasze: Docieramy do celu naszej wędrówki - Wisły. Poniżej fotka zrobiona w ujściu Radomki. Gdzieś tam z przodu, przed nami... Bałtyk. Kończymy ten piękny dzień zaliczając 30 km niezłego machania. Zakwasy murowane. pozdrawiam marboru
    1 punkt
  15. 30 km po Radomce do Wisły. Cz. 1 W tym roku z planów zimowego pływania wyszły nici - za dużo nart :wink: Sezon kajakowy rozpocząłem, a w zasadzie rozpoczęliśmy dopiero dzisiaj - 3 maja. Expat z Kobietą oraz my... Spływ był powtórką zeszłorocznego pływania po Radomce do ujścia - w tym roku, ponieważ stan wody jest ok, udało się dopłynąć do samego ujścia i Królowej polskich rzek. Radomska flota nam rośnie i patrząc na poniższą fotkę, myślę nawet, że przez pączkowanie: Dwa Seawavy - w tym jeden, Piotrka tuż przed "dziewiczym" rejsem. Tak naprawdę, to flota zawiera jeszcze jeden tego typu kajaczek - Kolega Jacek nie mógł dzisiaj uczestniczyć w inauguracji sezonu. Woda jest wyraźniej niższa i od czasu do czasu, na wypłyceniach pojawiają się małe bystrza. Pogoda jest w kratkę: raz słoneczko, raz chmurki - temperatura w okolicach 15 stopni. Temperatura wody? Bryyy - bardzo zimna. Przed miejscowością Brzóza - pod mostem niebezpieczny próg wodny usiany ostrymi kołkami - przymusowa przenoska. Z drugiej strony - wygląda, to tak: Wiosna w pełni, dookoła mnóstwo kwitnących drzew, krzewów, kwiatów. Przerwa... I tradycyjna polska kuchnia...grille się nie umywają do kiełbaski z ognia. Cóż za smak... Po przerwie dalej do roboty!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...