Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.04.2016 w Odpowiedzi
-
Szrenica Lany Poniedziałek Jak ten czas szybko leci. Dopiero co był Śmigus Dyngus, a już mamy nowy weekend. Ja wracam jeszcze do poprzedniego, bo był genialny. Warunki w drugi dzień świąt fantastyczne. W nocy był lekki mróz. Trasy narciarskie Śnieżynka, góra Loli przy Świątecznym Kamieniu i trasy na Hali Szrenickiej perfekcyjne. Do godziny 10-11 twarde. Jedynie Puchatek miękki od rana. Później góra lekko puszczała, ale spód dalej twardy, a ja takie warunki uwielbiam. Do tego piękna słoneczna pogoda. Wiatr tylko na samej Szrenicy i górnej części Hali Sz. I najważniejsze mało narciarzy przy wyciągach i na trasach.Jeszcze widoczność na 20 km i było co oglądać. Ja nie pamiętam lepszych warunków w Szklarskiej od wielu, wielu lat. I na sam koniec sezonu okazuje się, że w Polsce też można. Byłem naprawdę zachwycony. Jak było, ano tak: Śnieżynka góra Loli (Świąteczny Kamień) nawet na Ścianie mimo, że zamknięta było po czym pozjeżdżać Schronisko Szrenica kierunek Śnieżne Kotły Schronisko Na Hali Szrenickiej w całej okazałości Widok ze szlaku z Hali Szrenickiej na Szrenicę moje routy ze Szrenicy (kosodrzewinę omijałem!) Pozdrawiam serdecznie. PS Myślałem, że to już koniec jeżdżenia w polskich Karkonoszach, ale dzisiaj byłem w Karpaczu i myślę, że było jeszcze cudowniej jak w święta. Takiego klimatu w Karkonoszach jeszcze nigdy nie widziałem. Jutro od rana będę z Anią na Szrenicy, bo w poniedziałek wyciągi idą do konserwacji i przeglądu niestety. Będę ubrany na kurczaka, żółte spodnie i czerwona kurtka. Pod wyciągiem zaraz po 8.11 punktów
-
Dzień 3. Narty i powrót. Ekipa Skionline wyjeżdża, a my z Johnnym jeździmy do godzin popołudniowych na nartach. Z samego rana trasy jakże odmienione! Sztruks, równo, twardo, mega szybko. By nie tracić czasu - robimy znikomą ilość fotek. Jeździmy! Na pierwszy ogień A1. Ponieważ jesteśmy jednymi z pierwszych na niej, to mamy ją wyłącznie dla siebie. Pokonujemy ponad 6km bez chwili wytchnienia, bez żadnej przerwy - na raz! Nogi palą, ale każdy skręt na krawędziach, niemal każdy dokręcony i z maksymalną prędkością. Jak potem wskazują GPSy w naszych telefonach zjechaliśmy A1 z prędkością przewyższającą 70km/h. Na dole? Ogień w nogach! Robimy kolejne powtórki - do połowy, jadąc każdym z wariantów dolnego przejazdu. Jesteśmy również niemal sami pośród hektarów tras... ...co to oznacza? Jazdę na maksa! Kręcimy, ćwiczymy, dokręcamy każdy skręt, a puszczający pod wpływem temperatury stok trzyma. Krawędzie prowadzą narty jak po torach. Na twarzach banan! Tak wygląda szczęśliwy narciarz: Jeszcze jedno spojrzenie na region płotekSki: Na wyciągach jest czas na dyskusję, obserwacje, wymianę poglądów... ...na temat polskich ośrodków narciarskich, Chopoka, jazdy na krawędziach, jazdy śmigiem, naszej jazdy itd. Jestem zaskoczony do jakich wniosków dochodzi Johnny...mam wrażenie nawet, że zgadza się z częścią mojego postrzegania narciarstwa, zmienia się...i wielu kwestiach przyznaje rację. Może w swojej relacji podzieli się swoimi przemyśleniami? Byłoby fajnie. Sąsiedni ośrodek... ...kusił, kusił - ale A1 i inne trasy z Aineck wygrały. Widok na wiosenną dolinę i końcówkę czarnej 21. Czyż wiosenne nartowanie nie jest piękne? Do Karyntii w pierwszym momencie podszedłem przez pryzmat mojej Pauli, która preferuje wysokie ośrodki narciarskie...jakże się pomyliłem... Niższe góry, inny charakter, inny klimat... gorszy? Nie! W Karyntii jest inaczej, jest bardziej narciarsko, pusto...a czas jakby przez dostatek i urok tutejszych tras pędził na złamanie karku, tak jak i my pędziliśmy w dół wbijając swoje narty w stoki. Jedziesz, jedziesz i końca nie widać... ...mózg produkuje endorfiny narciarskie w 200%. Czujesz się wolny, szczęśliwy, spełniony. Ale jak się tu nie zakochać? Zakochać, a potem tęsknić? Już tęsknię wiedząc, że mój sezon narciarski 2015/2016 w Alpach się skończył. Wrócę tu! Jak nie za rok, nie za dwa - to później. Kończymy jazdę pysznym jedzonkiem na stoku. Żegna nas Katschi: Pojawia się nostalgia przy ostatnich spojrzeniach z auta na trasy Aineck... A jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, czy Karyntia jest piękna...czy oferuje jakieś inne atrakcje, widoki nie koniecznie narciarskie - to dla niego mam poniższe zdjęcie. Dla forumowych Kolegów: SB i MB, którzy w Karyntii zostawili również kawał swoich narciarskich uczuć, fotka: Ileż tu miejsc, ile tajemnic, opowieści i historii? JC - Jacku, dziękuję Ci jeszcze raz! Nie tylko za uczestnictwo we wspaniałej imprezie, ale również za pokazanie Karyntii i zabranie mnie, w to jakże ciekawe i klimatyczne miejsce! Za skosztowanie jazdy na wspaniałych nartach od Fishera. Za rozmowy o narciarstwie i nie tylko. Za atmosferę wyjazdu... ...za wszystko! Dziękuję! Dziękuję Tobie Maćku - za podróż i szczęśliwe dowiezienie na miejsce, a potem do Polski. Za to jaki jesteś. Przyjaciół takich jak Ty - niewielu. Za to, że z szeroko otwartymi oczyma zacząłeś patrzeć na narciarstwo i to, jak ono się zmienia. Za to, że dostrzegasz, że w tym procesie również uczestniczysz. Dziękuję! Pawle "Klimku" - Tobie też wielki dzięks! Super, że życie stawia przede mną tak ciekawych i interesujących ludzi. Potrafisz poszerzyć horyzonty! Choć Świat jest mały... Dziękuję! pozdrawiam serdecznie marboru9 punktów
-
Przy okazji World Ski Testu 2016 miałem przyjemność, w doborowym towarzystwie, pośmigać troszkę po terenie narciarskim Topschiregion Katschberg. Część zdjęć z tras, krótki opis dojazdu na miejsce znajduje się w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/21319-WorldSkitest-2016?p=237679#post237679 Na stronie www.katschi.at podana jest informacja o łącznej ilości tras narciarskich ok 70 km (niebieskie 10, czerwone 50, czarne 10). Ośrodek ma dwie gondole, sześć krzeseł i osiem orczyków. Wszystkie trasy narciarskie znajdują się na zboczach dwóch gór: Tschaneck 2030 m npm oraz Aineck 2220 m npm. World Ski Test odbywał się na trasie czerwonej numer 12 w "orczykowej" części terenu narciarskiego na zboczach ww pierwszego ze szczytów. Ta strona wygląda w całości tak (widok z jednej z tras przeciwległego wzniesienia): Jedno z krzeseł i charakterystyczne apartamentowce w Katschberghohe - jeśli ktoś jest zainteresowany, to jeszcze kilka jest do sprzedania. W tej części dominują trasy czerwone, które są raczej łagodne i mega szerokie. W zasadzie, to jedna olbrzymia trasa narciarska poprzecinana znamiennymi dla całego ośrodka drewnianymi płotkami. Jest gdzie pojeździć, jest co robić. Frekwencja jak na poniższej fotce: Połączenie dwóch gór przebiega przez biegnącą do miejscowości Katschberg drogę asfaltową, przez którą częściowo przedostajemy się wyciągiem taśmowym - dalej (dotyczy to obydwóch kierunków) niestety musimy pouprawiać trochę narciarstwa biegowego. Do wyboru styl klasyczny bądź łyżwa... ...docieramy do wolnego krzesełka trzyosobowego pod trasą czerwoną 11. Tego dnia do końca jeździmy na Ainecku. Czarna 11a jak na kolor, który reprezentuje nie jest zbyt wymagająca. Pierwsza ścianka ma odrobinę pochyłości ale reszta jest raczej czerwona, a nie tak jak na mapach - "ciemna". Prosta. bez trudności technicznych - dobrze przygotowana i mega szeroka. To, co na nas zrobiło kolosalne wrażenie, to trasa A1. Długość ponad 6km, niewąsko, kręto, z różnym stopniem ostrości, w dolnej części: malowniczo przez las - wspaniale! Jakaż szkoda, że w Polsce nie ma chociaż jednego, podobnego zjazdu. Można wykonać kilka skrętów... Od A1, mniej więcej od połowy są trzy, cztery różne warianty zjazdu - wszystkie wspaniałe! Jedyny minus, to, że na samym dole czeka na nas wolne krzesło dwu osobowe. Ono przywozi nas pod gondolę, która już wyciąga na samą górę. Czemu gondola nie z samego dołu? Ośrodek niewątpliwie ma klimat i super trasy, małą ilość narciarzy - z pewnością byłby dużo bardziej atrakcyjny gdyby powymieniać stary sprzęt wyciągowy. Na czarnej 21, w górnej części ustawiony jest slalom. Ja tej trasy z pewnością nie oznaczyłbym tym kolorem. Ten dzień, w drugiej jego połowie jest bardzo ciepły... ...kończymy więc sesją zdjęciową pod palmą. Już pierwsze oględziny Topschiregion Katschberg i wiemy, że część Aineck jest tu najatrakcyjniejsza narciarsko.7 punktów
-
Dzień 2 W drugim dniu testy kończymy ok godziny 10siątej. Pogoda o tej porze wygląda wyśmienicie. Słoneczko, ciepło - typowe wiosenne nartowanie, po miękkich stokach. Mimo, że miękko, to niektóre trasy bądź fragmenty tras są nietknięte żadną nartą. Promienie wytapiają sztruks, a my zaczynamy jeździć rozbierając się ze zbędnych ciuchów - ufff jak gorąco. Na poniższej fotce widać nie tylko Maćka, ale również Aineck wraz z trasami 11 i 11a. Ośrodek zyskałby niewątpliwie, gdyby powymieniał znajdujące się w nim orczyki na krzesełka. Jedna, czy dwie trasy? Dwie - bo stoi płotek. Katschi, to ośrodek drewnianych płotków. By namnożyć kilometry, stawia się tu tego typu bariery - cóż? Marketing marketingiem - jest na pewno bezpieczniej i urokliwiej. Z lewej płotek, z prawej płotek...trzy trasy! hahaha Na dole znajduje się krzesełko i trasa niebieska numer 2. Doskonały teren dla rodzin, dzieci i uczących się. Nie tylko łagodność trasy, ale również spora ilość knajpek bezpośrednio przy tym zjeździe, bliska odległość od dużej ilości hotelów, apartamentów i noclegowni - to zaleta dla tych, którzy wybierają się z małymi pociechami do szkółek narciarskich, po naukę. Znudzone jazdą maleńkie dzieci można w kilka minut odstawić na kwaterkę bądź iść coś zjeść. Zaletą tej trasy jest również to, że pozostała część ośrodka jest niemal pusta, bez początkujących. Fatalny logistycznie fragment przejazdówki między stronami ośrodka znajdował się przy naszym hotelu. Fatalny, bo trasa narciarska, to też wjazd na parking - dla narciarzy małe utrudnienie...dla wyjeżdżających aut - w tym, naszego małego - nie lada problem dla spojlera i niskiego zawieszenia. Narciarzu - lepiej narty z nóg! Trzeba jednak nadmienić i pochwalić włodarzy regionu, ponieważ by - mimo wszystko udrożnić ten fragment - codziennie, w to miejsce, ciężarówki wieczorem zwoziły śnieg, a rano ratraki równały i wygładzały atakowany mega wysoką temperaturą powierzchnię. Czarna 3. Fajna - mega szeroka i długa. Szkoda, że tutaj nie odbył się WST. Czy jest, tam gdzieś, drugi koniec trasy? Szerokość - to istotna i olbrzymia zaleta Katchsbergu. Poniżej - trasa numer 25... ...wiodąca do drugiej, bliźniaczej gondolki na Ainecku. Widok na nią spod stacji dolnej: Płotki i Karyntia w całej swej krasie! Bajka! Po prawej stronie (patrząc z góry) od wyciągu kabinowego rozpościerają się trasy numer 28, 28a, 29, 30 - wspaniałe. Ten dzień kończymy w wyśmienitych humorach... ...bo, jak nie cieszyć się z pełni zimy, piękną wiosną?7 punktów
-
Trochę wrażeńPodróż do KaryntiiWłaściwie nie bardzo jest o czym pisać,bo w sporej większości jedzie się dobrą autostradą.Tylko krótkie odcinki jeszcze trzeba się pomęczyć.Trochę niepokojące były opady deszczu po drodze,bo nawet niecałe 100 km. od celu jeszcze się zdarzały.Prognozy nie były idealne,tym bardziej mały niepokój.Natomiast sama trasa bardzo malownicza i jazda tam to sama przyjemność.Ostatnie 3 km to ostry podjazd,bo Katschberg to właściwie taka przełęcz.Dla mojego autka nawet spory podjazd,bo czasem musiałem redukować do dwójki! Autko dało radę,ale na szczycie jakby lekki swąt ze sprzęgła,czy coś... :-D ZakwaterowanieZaparkowaliśmy przy hotelu,do którego puścił nam Jacek link na mailu i od razu na pewniaka z walizkami poszliśmy na recepcję. Podaliśmy swoje dane i... pani szuka,szuka,dała nam listę,bo uznała,że może inaczej się piszę nasze nazwiska itp,ale My również siebie nie znajdujemy. Zacząłem się zastanawiać,czy przypadkiem nie weszliśmy do innego hotelu,ale pani gdzieś zadzwoniła i wszystko się wyjaśniło.Trza było podejść ze 200 m i już byliśmy na miejscu.Tylko te walizki... Za to apartament duży,w dobrym standardzie,trzy pokoje,salon z dużym aneksem kuchennym,wyposażonym we wszystko co trzeba i dwie łazienki - super! Zakwaterowali nas tam wszystkich we czwórkę co było jak najbardziej genialnym posunięciem! Do tego na miejscu miła niespodzianka: na kanapie w salonie leżały prezenty od organizatorów.Były 4 pary kijków Komperdell i jakieś takie ładne chusty.[ATTACH=CONFIG]31068[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31069[/ATTACH]widok z okna Czas na kolację i odprawęKolacyjkę mieliśmy w sąsiednim hotelu,po drugiej stronie ulicy.Tylko weszliśmy,a już Jacek zaczął nam przedstawiać różne osobistości.Największy szok jak tak sobie przechodzą prawdziwe gwiazdy narciarstwa obok nas i to tacy zupełnie normalni,skromni ludzie! Nikt tu nie zadziera nosa,jak nasze pseudo gwiazdy serialowe,najnormalniej w świecie dyskutują,witają się,przedstawiają - bardzo przyjemna atmosfera.Chwilę później kolacyjka i omówienie WorldSkiTestu,przedstawienie organizatorów i innych osób,które będą nam towarzyszyć i pomagać podczas imprezy.Wstępnie zostaje ustalona lista kto co i kiedy będzie testować.Niestety mnie i Mariusza na liście nie ma,więc musimy sami się wpisać.Wybieramy Open Space,bo na GS czy SL nie ma już miejsc,a na tą grupę jeszcze nie ma chętnych.Będziemy mieli luz... Jacek został wpisany na godz. 10.00.[ATTACH=CONFIG]31071[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31072[/ATTACH]Czas na testyPierwsza grupa ruszała do boju o 7.00,co oznaczało śniadanie o 6.00 i jeszcze wcześniejsze wstawanie.No w końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności,tylko do pracy! ;-) Śniadanie oczywiście "Szwedzki Stół" - jest wszystko co by sobie człowiek nie wymyślił,a nawet więcej.Najedzeni ruszamy we czterech pod krzesełko,gdzie nas wywiozą pod właściwą trasę.Niestety nad szczytem wisi chmura i u góry kiepska widoczność.Jedna w kluczowym miejscu stał człowiek,który skierował nas we właściwym kierunku.Trochę martwił wygląd trasy,choć tragedii nie było.Na dole już wszystko gotowe.Dostaliśmy karteczki z numerem pierwszej pary nart do przetestowania i ruszamy do wskazanego "adresu". Magiczne buty narciarskieDla serwisantów potrzebne były dwa podstawowe parametry: długość buta i siła wypięcia.To oczywiste. Więc podaję i słyszę:"nie,to niemożliwe". Sam wielokrotnie to sprawdzałem,bo mam je długo i wiem,że mają 338 mm. Ale cóż,może jednak czegoś nie wiem? Serwisant pooglądał,nic nie mógł znaleźć,więc bezpośrednio przymierzył buta i zaczął odkręcać,tj.rozszerzać.Wyszło,że mam niby 348 mm! Ja się nie znam,więc przyjąłem to za pewnik.Ustawił i pojechałem.Pierwsza narta mi się spodobała,więc na pewno wiązanie musiało być dobrze ustawione. Trochę zdziwiony byłem... Druga narta też tak "przeszła",ale przy trzeciej podałem te 348 mmm - "nie,to na pewno za dużo"! Kolejny serwisant znów mi ustawił i tym razem wyszło,że ma 340 mm... Ja zgłupiałem. Przy następnej znów właściwym wymiarem było 348 mm,żeby przy ostatniej wyszło na moje,że but ma 338 mm! Ale ostatnia to była chyba SL... Grupa Open Space to grupa,gdzie wrzucono narty Freeride,All Mountain, SL i GS.Wszystkiego po trochu.Tak pomyślałem po tym doświadczeniu,że zwłaszcza narty Free mają specyficzne wiązania i może nie do końca potrafili je właściwie ustawić? Może przy rozszerzaniu trzeba było ruszyć też piętkę,a tego nie robili? Przecież but nie mógł się rozciągać i kurczyć... Po testach nagrodaRobota wykonana,dostaliśmy bilety na jedzonko i picie.Ja spytałem jeszcze Gerharda czy możemy jeszcze po testować.Niestety nie było takiej możliwości,bo po prosu znacząco przedłużyłoby czas samego testu,jak i czas pracy ludzi,którzy później muszą to wszystko "posprzątać".Nic to,jeździmy sobie na swoich nartach,czasem trasami obok,Mariusz nawet filmuję,aż Jacek zakończy testy.Przy okazji wspomnę o Pawle,który non stop fotografował całą imprezę i nas samych.Odwali dobry kawał roboty! Wyobraźcie sobie,że podczas jednego dnia zrobił 1700 zdjęć!!! Także jedni pracowali (testowali narty,bądź fotografowali),a inni się lansowali z zawodnikami... ;-) Później już tylko lunch i zwiedzanie ośrodka.Sam lunch wypasiony - każdy zamawiał co tylko chciał,przy czy zawsze dostawał full wypas! Przy okazji lunchu mogliśmy ocenić design nart.Czas na Fashion ShowWieczór to nie tylko kolacja,czy raczej późniejszy mega wypasiony obiad,ale też pokaz narciarskiej mody.Z tego co później usłyszałem,to zorganizowany na szybkości (chyba,że źle zrozumiałem),ale bardzo profesjonalnie.Tak więc pooglądaliśmy sobie propozycję,wśród których było sporo takich "nowoczesnych puchówek",ale też różnej maści funkcjonalnych kamizelek,koszulek itp,aż do plecaków z ABS - puszczałem zdjęcia na żywo.Atmosfera wspaniała,a kiedy robiłem zdjęcie,modelki i modele sami chętnie ustawiali się uśmiechnięci w stronę obiektywu.Nice! Po prostu atmosfera zabawy rewelacyjna!Czas podkręcić śrubę Na kolejny dzień Jackowi udało się wpisać nas na preferowane grupy nart.Ja z Jackiem mogłem przetestować narty GS i to w bardzo doborowym towarzystwie! Przy pierwszym dniu miałem "stresa" jak to wszystko będzie wyglądać,przy drugim,czy nie będę zamulać... Niestety drugi dzień,a właściwie wczesny poranek,zaczął się mgłą. Jakby tego było mało,od początku było miękko. Na odprawie Gerhard zwracał uwagę na panujące warunki... Cóż,na to nie mamy wpływu.Trzeba było uważać,a tam gdzie lepsza widoczność i warunki,wycisnąć z nart co się da.Zdecydowanie ta grupa nart odpowiada mi najbardziej! Gdzie tylko się dało,szedłem pełnym piecem. Tylko jedna para nart była jakaś taka bardziej miękka i na obecnym etapie bym jej nie kupił,reszta bardzo zbliżona do siebie.Miałem sporo frajdy przy testowaniu!Rozmiar buta come back!Przy pierwszej parze nart podałem najczęściej sprawdzający się numer buta w dniu poprzedzającym,czyli 348 mm. Sympatyczny,starszy człowiek,z uśmiechem na twarzy stwierdził,że to za dużo. Pooglądał buta,ale jak dzień wcześniej jego poprzednik,nic nie znalazł... Po chwili zastanowienia powiedziałem po niemiecku,że chyba właściwy numer to 338 mm. Ustawił więc tak i... wyszło na moje! Od tej pory cały czas podawałem tą długość i zawsze się to zgadzało! Czyżby więc w nartach free itp. mieli problem z właściwym ustawieniem wiązania? Ponieważ wyjątkowo pozytywnym człowiekiem był ów serwisant,zawsze kiedy mnie obsługiwał,mówiłem wymiar po niemiecku w "pełnej wersji",co wprowadzało uśmiech na jego twarzy,bo nawet Austriacy szli na skróty... Robota skończona!Tym razem zakończyliśmy test wszyscy razem i to dość wcześniej.Skoro tak,to można było lepiej zapoznać się z ośrodkiem i zjeść w Restauracji,oczywiście na koszt organizatorów.Wieczorem ponownie wypasiona kolacja,a właściwie kolejny obfity obiad,koledzy jeszcze wzięli mega deser lodowy,co było wcześniej w tym wątku i zaczął się czas pożegnań.Właściwie to już tego wieczoru było bardzo kameralnie. Do naszego stolika dosiedli się nasi południowi sąsiedzi - Czesi. Sympatyczna dyskusja i dostaliśmy w prezencie po egzemplarzu czeskiego "Ski Magazin". Również sam Gerhard dosiadł się do nas i chciał usłyszeć moją opinię,jako nowicjusza,na temat WorldSkiTestu. Niestety ja po angielsku lepiej rozumiem,niż potrafię się wypowiedzieć,więc nie pochwaliłem jak należy.Ale to tylko motywuję,żeby przypomnieć sobie więcej z... języka niemieckiego. Koniec dobregoNastępnego dnia Jacek z Pawłem,tuż po śniadaniu,ruszyli w drogę powrotną,a ja z Mariuszem ruszyliśmy jeszcze pozwiedzać ośrodek - to opiszę w osobnym wątku.Śniadanko oczywiście full wypas i czas pośmigać! Bajka była! Niestety tego dnia mieliśmy też wyjeżdżać,więc tuż przed 12.00 pojawiliśmy się w knajpie na ostatnie dobre jedzonko,dalej pakowanie i czas ruszać w drogę.Mieliśmy jeszcze mały dreszczyk emocji przy wyjeździe spod hotelu - Mariusz już pisał w swojej relacji - bo trudny do pokonania przejazd i dalej już tylko spokojna podróż w stronę domu.Może jeden dreszczyk z powodu opóźnienia tankowania,ale to wszystko...To tak z grubsza opowiedziałem,jak to było.Nie wiem ilu zechcę to przeczytać,ale może choć jeden do końca. tekst mógłby być o wiele dłuższy,ale wiem,że wtedy to chyba byłbym jedynym,co go do końca przeczytał... Jacek,powtórzę to jeszcze raz - wielki dzięks dla Ciebie,że mnie zabrałeś na tak zacną i wspaniałą imprezę!Dla mnie to była przygoda życia! W tym poście zawarłem wrażenia w wielkim skrócie,ale i tak chyba łatwo wywnioskować,jak wielkie to dla mnie było przeżycie. Dziękuję,dziękuję i jeszcze raz bardzo dziękuję i chylę czoła! :applause:Dziękuję również Pawłowi i Mariuszowi za wspaniałą wspólną zabawę,za ten niepowtarzalny klimat.Najlepiej ten wyjazd podsumowują słowa Jacka,kiedy wracaliśmy z kolacji:"jesteśmy tu dwa dni,a czuję się jakby minął tydzień" - to najlepiej oddaje natężenie atrakcji,oraz dobry klimat zabawy. Nice!5 punktów
-
W Austrii wprowadzono odcinkowy pomiar prędkości. Z tego co się zorientowałem, to prędkość mierzona jest na dłuższych ograniczeniach prędkości, w miejscach gdzie prowadzone są prace drogowe.5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Katschberg to taka niby Karyntia-granicą między landami przebiega na przełęczy, cała strona od Ainecka do St Margarethen to Salzburgerland, pozostałe 2 ośrodki , wczodzące w skład regionu Lungau to też Salzburgerland. Patologiczne krzesło z dołu St.Margarethen ma być ponoć wreszcie wymienione w przyszłym sezonie.Polecam mały , niedoceniany ośrodek Fanningberg, gdzie z 2 krzesełek i 1 orczyka poprowadzonych jest aż 14 tras , co powoduje iż nigdy nie ma tłoku na trasach.Dziś spotkała nas tam niespodzianka - skipass tylko za 20 euro zamiast cennikowych 40.Na uwagę zasługuje też bardzo tani karnet sezonowy na 3 ośrodki Lungau kosztujący tylko 319 euro , co jest chyba dobrą alternatywą dla Chopoka.5 punktów
-
aktualne warunki kto dziś przyjechał ten nie powinien żałować, od rana lampa, w nocy był mróz więc twardo i nawet po 13 da się pojeździć. Był lód rano dlatego pojechałem od razu na południe - twardo bajkowo, potem 11 i 13 na polnocy. Slowacy mocno pracowali w nocy, w tym odpalili brhiska i lucky. Jutro też powinno być fajnie, zapowiadają mroz w nocy, choć ma być cieplej niż dziś. Udanego nartowania! Dziś jest sporo ludzi, ale kolejka głównie do funitela.5 punktów
-
4 punkty
-
Potwierdzam, że trasy na Ainecku są za...biste. Ośrodek w sumie niezbyt duży, ale wyjeździć można się wspaniale. Gdyby nie płotki to niektóre trasy miałyby szerokość kilkuset metrów :biggrin: W lecie te płotki chyba wyznaczają pastwiska, ale pewien nie jestem. W odległości kilkunastu km jest jeszcze ośrodek na górach Speiereck i Grosseck, który także bardzo polecam. No i jeszcze Fanningberg (najmniejszy). I wszystko to w odległości ok. ok 660 km od naszej granicy. czyli jedne z bliższych nam Alp.4 punkty
-
Marcin,warunki po godzinie 15.00 były zdecydowanie lepsze niż te na Chopoku o godzinie 9.30... Taka jest różnice między Alpami,a naszymi najbliższymi stokami.Tam nawet po 15-ej może zobaczyć sztruks! A to tylko niewielki ośrodek w Karyntii,choć bardzo fajny! :angel:4 punkty
-
Jasiek,testy odbywały się 2 dni i do tego co dzień dwie grupy testerów.Warunki? Te były zróżnicowane,bo w pierwszy dzień rano był beton! Później lekko puściło,a na końcu miękko.Ale to się rozłożyło na dwie grupy.W każdej grupie 10 testerów! Od amatorów,jak ja, do Mistrzów Świata i Mistrzów Olimpijskich! To zróżnicowanie,zarówno jeśli chodzi o warunki,jak i o umiejętności,na pewno da konkretną średnią - tak uważam. Natomiast testów nie należy traktować jak wyroczni,tylko co najwyżej jako wskazówki. Każdy ma różne preferencje,wymagania i nie ma jednej idealnej narty dla każdego. Pierwsze 3 skręty Blizzard Quattro i mały zawód.Ale po zejściu z wyciągu i kolejnych próbach zachwyt! Ot takie właśnie niespodzianki czekają na WorldSkiTeście... : Według mnie wyniki testów są wiarygodne,nawet jak masz wątpliwości co do warunków,w których były przeprowadzane. Problem to zróżnicowane wymagania nas samych,preferencję i nasz prawdziwy poziom... Wszystko zależy czego oczekujemy... :4 punkty
-
Byliśmy 10:30, na dole łysy igielit. Na krzesła i do góry. Pogoda piękna, lekki minusik chyba, zjechaliśmy raz Śnieżynką i Puchatkiem, góra twarda i zmarznięta, dół już mocno puścił ale było ok. Za drugim razem kurs Hala Szrenicka a tam....bajkowo. Śnieg super, równo, słońce praży, żyć nie umierać. Pojeździliśmy trochę, później frytki w schronisku i decyzja ze jedziemy na dół. Na Puchatku bagno, więc odwrót na Halę i dalej jazda na maksa, aż do bólu. Wyszedł jeden z lepszych dni na nartach w tym sezonie. Jutro od rana na Halę kończyć sezon definitywnie. Jak ktoś był dziś na Szrenicy to może się spotkaliśmy na orczyku, byłem w zielonej żarówiastej kurtce 4f ? Wysłane za pomocą mTalk3 punkty
-
Kasprowy - teraz. Foto od Expata. Na pytanie, czy czynna Goryczkowa - otrzymałem takie oto stwierdzenie od Piotrka: "Czynna, ale przetarcia są. Na Gąsienicowej ciągle twardo, w miarę. Za tydzień Mario, raczej nie będzie po czym jeździć."3 punkty
-
Plan mam taki .Pobyt w Zakopanem od 08.04 wieczora do 11.04.16.rano.W sobotę 09.04.16 busem o 06.20 podjeżdżam do Kuźnic ,kupuję tam skipass jednodniowy za 130zł i wyjeżdżam pierwszym wagonem na Kasprowy Wierch w towarzystwie gromady Forumowiczów(około20 osób?) Taki plan i zaliczka na kwaterze wpłacona. Prognoza pogody niestety ,dla nas narciarzy, katastrofalna bo najpierw klika dni prawie letniego ciepła a potem śnieg ,deszcz mgła i wiatr to z planów może być wielkie ,,G'' ,ale trzy dni w górach spędzę.http://www.wetteronline.de/wettertrend/kasprowy-wierch Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Kontakt 5070401482 punkty
-
Mariusz wyjeździłeś się w tym sezonie na maksa po taaaakich ośrodkach (nie o wielkość chodzi, a o frajdę z jeżdżenia), to jak ty teraz zbierzesz się, żeby jeździć kilkadziesiąt kilometrów w jedną stronę i zjeżdżać z oślich łączek, bo tak można powiedzieć o tych naszych stokach o dł. 400 metrów w porównaniu do Alp czy chociażby Chopoka ? :wink: A tak poważnie to dzięki za fajne zdjęcia, super relacje i opisy. Po nich aż chce się jechać do tych miejsc. I wniosek taki, że żeby się wyjeździć, to wcale nie trzeba jechać do popularnych ośrodków, które mają 200 czy więcej km tras, a wystarczy taki, który ma 50 km, ale ma fajne, szerokie i dobrze przygotowane trasy, po których jeździ niewielka ilość narciarzy.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Paolo, Twój filmik doskonale uświadamia mi i potwierdza, że jeśli chce się pojeździć... ...trzeba jechać w Alpy - gdziekolwiek byle z dala od tego typu historii. Kolejka przy wyciągu, to jakiś koszmar :eek: Dzięki za filmik - jak dla mnie, jest bardzo wymowny! PS. Muza super - Metallica w klasyku, na pudłówkach :applause:2 punkty
-
O Kotelnicy to mogę napisać tylko tyle, że byłem, zobaczyłem, odhaczyłem. 80% czasu wystałem w kolejkach więc odczucia miałem bardzo mieszane. Na pewno jest tam fajnie a infrastruktura bardzo dobra, ale następnym razem trzeba będzie przyjechać po feriach szkolnych. Poskładałem do kupy, co tam sobie ponagrywałem ku pamięci, ale tym razem zabierałem się do tego jak pies do jeża. Z mojej perspektywy tak to wyglądało: [video=youtube;8GB2YKsrk-Q]2 punkty
-
Właśnie skończyłem filmik z ostatniego wyjazdu Do Szpindlerowego Młyna. To jedno z moich ulubionych miejsc. W miarę blisko, dobry dojazd, tania miejscówka u znajomego i zawsze dobre warunki. W sam raz na 2 lub 3 dniowy wypad narciarski. Karnet w sezonie nie należy do najtańszych, ale działa gopass i wychodzi trochę taniej. Nasz wyjazd, to dwa dni w Szpindlerowym (Medvědín i Svatý Petr), a trzeciego dnia Cerna Hora. W tym roku w obu tych ośrodkach nowe 6 osobowe kanapy i nowe trasy. Jednym słowem jest gdzie jeździć. Polecam.2 punkty
-
Temat Francji, widzę że jest mało popularny na tym forum. Sam też jakoś nigdy wcześniej się na francuskie stoki nie zapuszczałem. Ale w tym roku (2016) tak się złożyło, że pierwszy mój wyjazd do Francji był akurat do Val Thorens. Byłem tam akurat w połowie marca. Na 6 dni jazdy tylko 1 dzień był słaby - mocno wiał wiatr (wg stacji meteo w porywach nawet do 100km/h), w nocy dodatkowo spadł śnieg, więc była jedna wielka kurzawa. Poza tym jednym słabym dniem ogólnie była piękna lampa. Polecam rozszerzyć karnet na całe 3 doliny - jak przykładowo w Val Thorens jest zimno, wystarczy przejechać na nartach do sąsiedniego Méribel, gdzie jest już bardzo przyjemnie. Ogólnie trasy są wszędzie. Ludzi miliard, ale tras jest więcej niż ludzi - po prostu gubią się na tych setkach kilometrów tras i nie tylko, bo sporo ludzi ciśnie poza trasami... Cały dzień do godz.17 można było cisnąć na krawędziach, więc to o czymś świadczy. Skleiłem filmik z wyjazdu - do zobaczenia poniżej: [video=youtube;hotbqfDHMgk]2 punkty
-
Tyle lat na nartach i odkrywam narciarstwo na nowo. Pojawia się retoryczne pytanie - dlaczego tak późno. Dzięki Wieśkowi (Wujot) wreszcie udało mi się poturować na nartach. Muszę przyznać, że to jest wspaniałe narciarstwo. Wiesiek osobiście niestety nie mógł dzisiaj z nami być (bo śmiga teraz w Alpach - powodzenia i czekam na relację i wspaniałe zdjęcia z wyprawy) ale skontaktował mnie ze swoim kolegą Tadeuszem i dzisiaj pojechaliśmy do Karpacza podejść na Kopę. Tadeusz punktualnie odebrał mnie w umówionym miejscu. Po drodze zachaczyliśmy o Cieplice, gdzie wypożyczyłem skiturowy sprzęt (narty, foki, buty Dynafit i do tego regulowane kijki). Za komplet zapłaciłem 90 zł/dzień. Mniej więcej tyle co karnet. W Karpaczu jesteśmy po 9. U mnie stres, pierwszy raz zakładam foki (okazało się, że to prosta czynność), z wiązaniami trochę gorzej, różne ustawienia wysokości i zapięcie do zjazdu, motam się deczko, ale pomaga mi Tadeusz i po piętnastu minutach ruszamy na szlak. Pierwsze wrażenie, buty wygodne, lekkie i nic nie cisną, w stosunku do zjazdowych to bambosze. Ruszamy w górę Liczykrupą, znowu pierwsze wrażenie - lekko, łatwo i przyjemnie, narty szorują do przodu i żadnych uślizgów, śnieg przyjemny, świeci słońce, a narciarzy prawie wcale. Tadeusz ciśnie pierwszy, a ja za nim. Widok z trasy na hotel wiadomo jaki Idziemy dalej wzdłuż trasy Euro 2 Grupa dzieci szaleje i śmiga obok nas w dół (nawiasem mówiąc świetnie jeżdżą, widać że są szkoleni przez fachowców) My po małym postoju na popas suniemy w górę po bardziej stromej Liczyrzepie Piękne widoki na Karpacz, Jelenią Górę, Ściegny, Kowary itd. Widoczność jest fantastyczna Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Nie mogę pisać w tym wątku, bo zaraz zalewam się łzami, a klawiatury nie mam wodo i solo odpornej ncfn878*%$$#":>}{ o znowu zwarcie. Gratuluję wszystkim uczestnikom i pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
To był udany dzień na Chopoku, najlepszy z dwóch w tym sezonie na tej górze :smile: Odwiedziłem po raz pierwszy południe, krótko - nie ujęło mnie szczególnie może to wina warunków lub umiejętności. Odczuwalne zniechęcenie po godzinie dziesiątej potem powrót koło 12 na północ i mi leży ta strona a dziś, najfajniej trasa nr. 11 ze szczytu do Zahradek Jedynka rano fajna ale wyślizgana po południu. . Dodaję kilka fotek ku pamiętności :smile:1 punkt
-
Ja na Szrenicy, od razu kierujemy się na Halę, bede jutro kolo 9:30-10 (dzieci się muszą z rana ogarnąć), zielona żarówa, czarne spodnie i kamera na kasku ☺ Wysłane za pomocą mTalk1 punkt
-
Ja odwiedzam Białkę przed feriami lub po wtedy można pojeździć praktycznie bez stania.1 punkt
-
Buta formujesz na gołej stopie na którą serwisant nakleja taśmy w miejscach newralgicznych na palcach masz założony kapturek ew.poprawki polegają na identycznym oklejaniu stopy plus druga warstwa w miejscu gdzie uciska . Co do ustawiania kątów to trza poczytać w opisie modelu na pewno nie ustawia się tak jak jak w serii soma1 punkt
-
Z prędkością to tam nie jest tak źle. Raczej tłoki w dzień są nie do zaakceptowania. Bywałem tam często od 19:00 i jak na PL może być, a tym bardziej dla słabo i średnio jeżdżących.1 punkt
-
Wyruszamy we trójkę z Wrocławia 4 marca o godzinie 6:30: Kamil, jego syn i ja. Chcemy się stawić najpóźniej o 9 w Jakuszycach. Droga przebiega bez większych problemów, tylko z powodu naszego zagadania Kamil omija zjazd na autostradzie na 5-ke i zjeżdżamy następnym ślimakiem. Przed Strzegomiem znajdujemy drogę nr 5 i tniemy na Bolków, następnie na Jelenią. Za Szklarską widać już wzmorzony ruch kołowy, biegacze dojeżdżają do Jakuszyc, ale jakiegoś strasznego korka nie ma. Łapiemy pierwszy wolny parking i się zatrzymujemy. W dniu zawodów wszyscy chcą extra zarobić i płacimy 30zł za postój (zwykle pobierają 10zł). Do tego dochodzi opłata startowa w wysokości 80zł, która systematycznie rośnie w miarę zbliżania się zawodów aż do 200zł.Przebieranko i lecimy już na nartach do namiotu z wydawaniem numerów. Mamy kilkaset metrów, więc w sam raz aby się troszkę rozgrzać i rozjechać świeżo nasmarowane w domu narty. Pogoda zapowiada się bajecznie, jest pełne słońce i lekko na minusie. Docieramy do namiotu z numerami, mała kolejka, stoimy jakieś 10-15 minut. Odbieramy numery startowe oraz prezenty, oglądamy mapki i czapeczkę Biegu Piastów. Ruszamy dalej, do szatni. Wzieliśmy ze sobą plecaki z ubraniami na przebranie, aby zostawić je blisko startu i jednocześnie mety. Do kieszeni wkładam dwa batony musli, zapinam sobie dwie buteleczki z wodą. Po szatni robi się godzina 9:45, więc najwyższy czas ładować się do swoich sektorów. Formalnie o godzinie 9:50 sektory zostają zamykane. Kamil i Kuba mają wyznaczony sektor drugi, dzięki wynikowi z poprzedniego sezonu na tym samym dystansie. Ja mam sektor chyba szósty. W Biegu Piastów wszyscy zawodnicy są podzieleni na sektory. Jeden sektor zawiera 200 zawodników. Sektory startują w odstępach 3 minut. Kieruję się do swojego sektora, ale nie jest to takie proste. Wszędzie są płoty, muszę znaleźć dokładnie swój sektor oraz bramkę do niego. Na bramce stoi funkcjonariusz Straży Granicznej, który sprawdza zawodników i odznacza na liście tych do weszli. Przed 10 jestem na torach, ale jeszcze nic się nie dzieje, rozciągam się trochę czekając na start. Rozmawiam też z najbliżyszmi Panami, którzy są z Radomia i z Łodzi. Pytają się mnie że skoro ja z Wrocławia, to czemu tak daleko stoję :-) Kiedy pierwsze sektory ruszają, my jeszcze na nogach przesuwamy się powoli do przodu. Dopiero kiedy jesteśmy tuż przed startem, zazynamy zakładać swoje narty. Na starcie jest 8 torów równolegle, bardzo szeroko, i tak za metą jeszcze przez kilkaset metrów. Pierwsze sektory ruszały tak: W końcu jest, rusza mój sektor, bieg zaczyna się i dla mnie. Ruszamy spokojnie, prędkość grupy raczej niska, jedziemy wszyscy razem, jest pięknie. Niektórzy próbują już wyprzedzać, też się rozglądam, ale odpuszczam, trochę ciasno. Zakręcamy 180 stopni, jakieś pierwsze upadki, ja biegnę. Widzę już przed sobą zwężenie, 8 torów schodzi się do trzech. Cały czas biegnę w grupie, obieram tor skrajny z lewej. Rozglądam się co się dzieje, jak inni wyprzedzają i zaczynam to samo za nimi. Wyprzedzanie generalnie pomiędzy dwoma torami albo skrajnie z prawej. Szczególnie po 2-3 km od mety to już moja stała praktyka, jest tam cały czas z 1m szerokiej trasy wyratrakowanej. To jest miłe, cały czas prawie równa trasa , jeszcze że śladem ratraka. W torach jadę zwykle w dół i po płaskim, tory są twarde i szybkie. Pod górkę jednak zwykle tory opuszczam i wchodzę po lepiej trzymającym wyrównanym śniegu z prawej strony. Wracając do wyprzedzania. Jakoś dobrze mi się biegnie i co jakiś czas próbuję wyprzedzać. Ludzie zwykle układają się w większe grupy, po ich ominięciu jest trochę spokojnej jazdy , po czym dochdodzę kolejną grupę. I taka taktyka się fajnie układa. Przed schroniskiem Orle wybiegamy na polanę. Słońce świeci, zaraz będzie popas. Trasa biegnie kilkoma zakosami lekko w dół, widać całą plejadę biegaczy, baaardzo ładnie to wygląda. Mi się fajnie zjeżdża, zakręty, bardzo przyjemnie. Przy większej prędkości jak jest miejsce, to biorę zakręt na przekładance. Zbliżamy się do punktu popasowego, rozglądam się co dają i łapie kawałek kajmaka produkcji domowej, wyśmienity. Do tego dopijam kilka kupków ciepłego napoju. Biegniemy dalej, teraz jest pod górkę, zrobiło się wyraźnie luźniej, wyprzedzanie jest spokojne, biegnę swoim tempem. Na około 20km drugi popas, tutaj tylko w biegu łapie garść rodzynków, popijam dwoma kubkami i bez zatrzymania jadę dalej do mety. dojechałem do ludzi którzy biegną taką prędkością jak ja. Do tego pojawiły się 4 tory, biegniemy jak na autostradzie po Dolnym Dukcie. Szeroko, warunki super, lekko w dół. To już ostatnie kilka kilometrów. Najlepiej byłoby bezkrokiem odbijając się rękami, ale niestety lędźwie już nie dają rady. Biegnę na zmianę jednokrokiem i krokiem klasycznym. W ten sposób wpadam na metę, gdzie otrzymuję medal na szyję. Wspaniale mi się biegło, warunki śniegowe były bardzo dobre. Przez kilka dni przed zawodami, po troszkę dopadywał świeży śnieg. Było równo i gładko. Trasa była niezbyt trudna, były tylko dwa miejsca gdzie musiało się użyć wyraźnie podejścia nożycami. Poza tym większość trasy pod górkę szło się krokiem klasycznym z odbica.Idę teraz do szatni po plecak i robię przebranko bielizny górnej. Wchodzę do namiotu, rozglądam się w prawo w lewo czy nie ma kogoś znajomego, podchodzę do lady po plecak, a tu widzę że Pani mi już z daleka podaje worek z moim numerem. To było bardzo miłe. Przebieram się szybko i udaje się do stołówki zawodników na posiłek i picie. Tam spotykam kolegów i z emocjami omawiamy wyniki. Mój czas to 2.5h, miłe zaskoczenie dla mnie. Kamil miał zbliżony czas do mnie, jego syn natomiast wymiata mocno 2h 5min. W przyszłym roku startuję więc z sektora 2-3. To mnie cieszy, od początku będę mógł biec swoim tempem. Impreza była wspaniale zorganizowana. Polecam biegaczom wziąć przynajmniej raz udział. Tym bardziej że są do wyboru trzy główne dystanse: 12, 25 i 50km. Moim ulubionym jest 25km. Szef zawodów oraz zwycięzca:1 punkt
-
MarioJ - gratulacje za ukończenie biegu!!! :applause: Dzięki za obszerną relację i, że zechciałeś się z nami podzielić odrobiną "innego" narciarstwa :cheerful:1 punkt
-
Ponoć dzisiaj stał człowiek z obsługi przy bramkach, więc może jednak zaczęli kontrolować godzinę przejścia przez bramki. Warunki z relacji znajomych nie zachwycają, Goryczkowa ponoć bardzo nie fajna - na górze lód, na dole trawa z kamieniami. Przyszli o 8:10 i czekali ponad 2h. Nie nauczą się, że tylko kto rano wstaje...1 punkt
-
:eek: :eek: :eek: Jakie kolejki!!!! No i to ciągłe odpychanie się kijkami... :sorrow: Nie nie,to nie dla mnie! :stupid: Ale filmik fajny!1 punkt
-
Ja jadę PKS Ciechanów i o 6:50 jestem w Zakopcu. Ale z karnetem będę musiał coś pokombinować1 punkt
-
1 punkt
-
ehh...... poprostuje hehe : - w twardych butach lepiej sie sprawdzają cienkie skarpetki - nie ma co dyskutować - żadne kosmiczne - zwykłe socsy / roche czy inne ale cienkie -jak kupujesz buty które możesz formować to dążysz do ideału mają być idealne bo taki jest zamysł tej technologii -mocne spinanie klamer ehh .... tych butów nie powinno się spinać mocno jak ich nie masz na nogach - nie zrozumiałeś -buty formowanwe termicznie to postęp i wygoda szczególnie w butach twardych powyżej 120 - nie każdy ma modelowe stopy więc bardzo fajna sprawa powtórzę w butach twardych. -nawet długie mierzenie butów i ich formowanie nie zastapi typowej jazdy na nartach - dlatego czasami trzeba but ponownie poprawić co do odmrożeń i dretwienia stóp - wygrzałem na cienkiej skarpetce, but był wtedy idealnie dopasowany to było już w drugim sezonie - założyłem grube skarpetki typowy standart , nie było zbyt komfortowo ale dało się jeżdzić (wrażenie ciasnego buta) ..... cały dzień na nartach - wieczorem klasyczne odmrozimy któregoś tam stopnia - nigdy wiećej tego nie miałem jeżdząc w cienkich skarpetkach dla których but był formowany - wydaje się niewiele 1-3 mm ale róznica bezcenna. rc4 130 z 13/14 (szeroka stopa) - zmieniłem na xmax130 - i po jednym sezonie i kilku poprawkach są idealne - moge w nich spać :tongue: używam do dziś ....1 punkt
-
Super zrobiony film, trochę ponad 3m o których, pisałem a materiału wyszło że hoho. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Śnieżnickie tury 2016-02-14Relacja trochę historyczna, bo sprzed tygodnia, ale może komuś się przyda info o wypożyczalni w Sudetach.W niedzielę wybraliśmy się z Kamilem do Dolnej Moravy na foczenie. Moim głównym celem było pożyczenie nart z oprzyrządowaniem kłowym i sprawdzenie jak mi leży taki sprzęt i jak się mają w praktyce moje buty. W Dolne Moravie jest centrum testowe Skitour pod nazwą Rock Art. Mają na składzie głównie sprzęt Dynafita (narty, wiązania, buty) oraz trochę Dynastara (narty). To co mnie najbardziej cieszyło, to szeroki wybór nart z wiązaniami kłowymi. Narty zdarzają się z wiązaniem Speed Turn albo z najnowszym modelem Radical ST 2.0. I właśnie to ostatnie udało mi się wypożyczyć i było to posadzone na narcie Seven Summit w długości 172cm, czyli dokładnie tyle ile celowałem. Niewiele wcześniej byłem na zjazdówkach w Dolnej Moravie i dzwoniłem do Rock Art kilka razy w środku tygodnia i nikt nie odbierał telefonu. Udałem się też rano w godzinach otwarcia (8:00 do 9:30) i nic, karteczka w stylu “CHWILOWO ZAMKNIĘTE”. W końcu zadziałał kontakt przez Fejsa, ale już z Wrocławia! Zaczeliśmy się dogadywać po angielsku. Pan obiecał że w weekend będzie na pewno otwarte, oczywiście trzeba się stawić nie później niż 9:30, a życzenie było “the sooner the better”. Wspólnie z Kamilem stawiliśmy się więc chyba nawet przed 9:00 w wypożyczalni. Na żywo Pan okazał się bardzo miłym specjalistą Dynafita, zapytał z ciekawością o moje buty, wybraliśmy narty, spisano dokumenty, zostawiłem kaucje i poszliśmy asfaltem do trasy narciarskiej. Z informacji z wypożyczalni wynikało że poza trasą w wyższych partiach jest góra 30-40 cm śniegu i w zasadzie poruszanie ogranicza się do tras narciarskich i ścieżek turystycznych, gdzie jest bardziej równo. W planach więc wejście trasą na grzbiet i przejście w kierunku Śnieżnika. Tuż przed naszym przybyciem spadło kilka centrymetrów świeżego śniegu i warunki wchodzenia były bardzo przyjemne. Skiturowcy na trasie zjazdowej są mile widziani, są wyznaczone różne oficjalne ścieżki do chodzenia. Wchodzliśmy trasą czerwoną w kierunku chaty Slamenka. W górnej części było zachmurzenie i z rozpędu weszliśmy na szczyt Slamnik. Trasa czerwona miała bardzo przyjemny wygląd i ja miałem wielką ochotę przetestować jak najszybciej sprzęt na zjeździe. Więc skomplikowana jeszcze dla mnie przepinka, czyli zdjęcie fok, przełączenie wiązań na zjazd, pozapinanie butów, zmiana wysokości kijków, założenie gogli, dobranie drugiej kurtki i fru na dół do baru. Zjazd niezmiernie przyjemny po samodzielnym wejściu. W chacie wymieniliśmy płyny i ruszyliśmy na fokach znów na szczyt Slamnika. Po Slamniku poszliśmy dalej falowanym grzbietem. Odległość do Snieżnika jednak jest dość spora i nie udało nam się zmieścić w czasie. Ustalone było z centrum, że ja o 16:00 muszę zwrócić sprzęt. Mimo że do Śnieżnika została nam tylko godzina, to przy Strbrnicka Peak zawróciliśmy. Kilka fotek z grzbietu. Na koniec testów zjechaliśmy sobie czarną trasą. Warunki były zaskakująco mokre, w ciągu dnia niżej musiał padać deszcz, bo trasa była bardzo grząska z dużymi odsypami. Natomiast na grzbiecie masywu w ciągu dnia nic nie padało. Pożegnanie ze Śnieżnikiem w oddali. Teraz jeśli chodzi o sprzęt. Warte notki są wiązania Dynafit Radical ST 2.0, które mogłem potestować. Jest to model, który w tym sezonie wszedł do sprzedaży (w sensie wersji drugiej). Wiązania (poza drobnymi mankementami) są rewelacyjne, działa to pewnie i stabilnie. Nie mam już obaw do technologii TLT, przynajmniej jak na moje potrzeby skiturowe. Narty Seven Summit są raczej miękkie, w tych warunkach sprawowały się więc dobrze.Po oddaniu sprzętu do wypożyczalni mieliśmy w planach jeszcze raz wejść po trasie na górę i zjechać na czołówkach. W bagażniku mieliśmy wąskie narty (70mm pod butem) ze Speedami od Wujota, generalnie sprzęt bardzo lekki i była okazja aby to porównać z kompletem wypożyczanym. Przeszliśmy gdzieś połowę czerwonej trasy i foka u Kamila przestała się trzymać (kilka razy w ciągu tego dnia już kleiliśmy) i musieliśmy zakończyć foczenie, zjechaliśmy w dół i pakowanie do auta.Wg danych GPS zrobiliśmy 1050m przewyższenia oraz 19km śladu i zjazdów.Kilka faktów jeszcze:Centrum testowe znajduje się na wysokości krzesła Snieżka ale nie bezpośrednio przy tym krześle, lecz poniżej (przy tej głównej drodze) na samym dole doliny, w pobliżu duży bezpłatny parking (jest znak o opłacie, ale nikt nie kasuje).Do wypożyczenia sprzętu potrzebne są dwa dokumenty (do spisania) oraz kaucja 8000 koron (mi się udało znegocjować do 4000, bo więcej nie mieliśmy :-).Link do wypożyczalni: http://www.ski-alp.cz/ http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/Kontakt na fejsie: https://www.facebook.com/skitourdolnimorava/Trasy skitour http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/skialp-tury-pro-vas/1 punkt







