Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.04.2016 w Odpowiedzi
-
Skitury - czyżby Śnieżka Ta Góra jak jestem blisko, działa na mnie jak magnes, nie mogę się Jej oprzeć. Tadeusz czeka, aż miną skurcze mięśniowe, a ja gapię się w górę i nie wiem co zrobić. Przecież nie dam rady, ale jak nie spróbuję....... Dobra podejdę do Domu Śląskiego i tam zawrócę. Ale jak jestem tak bliziutko to tak troszeczkę wejdę do pierwszych łańcuchów Piękne widoki na Równię Pod Śnieżką i czeskie schronisko Lucni Bouda z własnym browarem (może kiedyś się nauczę pić piwo - choć wątpię). To jeszcze trochę podejdę, może zobaczę talerze? Ostatnie 100 metrów, najwyżej się wczołgam, jak bym nie dał rady. I niczym się obejrzałem jestem tu Został mi tylko jeden problem, jak wrócić. Nie pomyślałem, żeby spytać kogoś mądrego jak wrócić na Kopę. Na szczycie nikogo z narciarzy nie było. Tędy co wchodziłem nie bardzo chciałem - sam lód i trochę nawianego śniegu. Tu niestety wychodzi brak doświadczenia w skiturach. Zjeżdżam trochę w stronę Malej Upy i odbijam na Drogę Śląską. Wiem, że jest zamknięta, ale nic innego mi do głowy nie przychodzi. Początkowo na nartach źle mi się zjeżdża. Są zbyt krótkie ok 170 (może nawet mniej) , w skręcie tyły mi uciekają, do tego mało sztywne, a stok pokryty samym lodem. Poprawiam trochę technikę i już tyły mi nie uciekają, szkoda że nie mam więcej czasu na adaptację. Droga Śląska praktycznie cała zasypana, widać tylko kawałek murku kamiennego. Staram się trzymać 2-3 metry powyżej niego i trawersuję w stronę Domu Śląskiego. Chyba pierwszy raz w życiu bałem się zjeżdżając (cykor mnie trochę usztywniał, jednak do końca wierzyłem w swoje umiejętności zjazdowe). W między czasie Tadeusz pokonał skurcze i przeszedł do Domu Śląskiego i z powrotem na Kopę. Dalej wszystko było proste. Z Kopy na dół po kolei - Liczyrzepa, Euro 2 i Liczykrupą do samochodu. Podsumowując skiturami jestem zachwycony!!!! Pozdrawiam serdecznie.17 punktów
-
Tyle lat na nartach i odkrywam narciarstwo na nowo. Pojawia się retoryczne pytanie - dlaczego tak późno. Dzięki Wieśkowi (Wujot) wreszcie udało mi się poturować na nartach. Muszę przyznać, że to jest wspaniałe narciarstwo. Wiesiek osobiście niestety nie mógł dzisiaj z nami być (bo śmiga teraz w Alpach - powodzenia i czekam na relację i wspaniałe zdjęcia z wyprawy) ale skontaktował mnie ze swoim kolegą Tadeuszem i dzisiaj pojechaliśmy do Karpacza podejść na Kopę. Tadeusz punktualnie odebrał mnie w umówionym miejscu. Po drodze zachaczyliśmy o Cieplice, gdzie wypożyczyłem skiturowy sprzęt (narty, foki, buty Dynafit i do tego regulowane kijki). Za komplet zapłaciłem 90 zł/dzień. Mniej więcej tyle co karnet. W Karpaczu jesteśmy po 9. U mnie stres, pierwszy raz zakładam foki (okazało się, że to prosta czynność), z wiązaniami trochę gorzej, różne ustawienia wysokości i zapięcie do zjazdu, motam się deczko, ale pomaga mi Tadeusz i po piętnastu minutach ruszamy na szlak. Pierwsze wrażenie, buty wygodne, lekkie i nic nie cisną, w stosunku do zjazdowych to bambosze. Ruszamy w górę Liczykrupą, znowu pierwsze wrażenie - lekko, łatwo i przyjemnie, narty szorują do przodu i żadnych uślizgów, śnieg przyjemny, świeci słońce, a narciarzy prawie wcale. Tadeusz ciśnie pierwszy, a ja za nim. Widok z trasy na hotel wiadomo jaki Idziemy dalej wzdłuż trasy Euro 2 Grupa dzieci szaleje i śmiga obok nas w dół (nawiasem mówiąc świetnie jeżdżą, widać że są szkoleni przez fachowców) My po małym postoju na popas suniemy w górę po bardziej stromej Liczyrzepie Piękne widoki na Karpacz, Jelenią Górę, Ściegny, Kowary itd. Widoczność jest fantastyczna Pozdrawiam serdecznie.9 punktów
-
Dziś podhalańskie pożegnanie sezonu, czyli ostatni dzień na Kotelnicy: to chyba będzie przejazd na Kaniówkę: czemu nie jeździmy tam: ?Pojeździłem od 9 do 14. Tak do 12 znośnie, a potem bardzo mokro. Wertepy takie, że plomby wypadały :wink: Pogodo świetna, +18. Ludzi bardzo mało, jak na Białkę, to można powiedzieć, że nie było ich wcale. Miło spędzony dzień.Wiadomo coś więcej o połączeniu z Kaniówką i Rusińskim ?9 punktów
-
Krótki filmik z WorldSkiTestu 2016. Miłego oglądania :happy: [video=youtube;w_WfbSNtW5c]9 punktów
-
8 punktów
-
Skitury - wejście na Kopę Zaczynają się lekkie problemy. Liczyrzepa oblodzona, a tam gdzie lodu brak to nawiany świeży, wczorajszy śnieg. Myślałem, że po świeżym lepiej podchodzić, ale on się obsuwa i zaczynamy trawersować. Mimo to podoba mi się podchodzenie, dalej jest fantastycznie i te widoki ciągle mnie zaskakują Patrzę na podróżujących na Kopę krzesełkiem Zbyszek, wracają dawne wspomnienia, na przykład na początku lat 70 wyglądało to prawie tak samo jak dziś Te dwa piękne cyce (owłosione - zalesione) to Rudawy Janowickie, a dokładniej Krzyżna Góra i Sokolik (chyba) Narciarstwo to nie jest bezpieczny sport, ale na szczęście czuwają nad nami GOPR-owcy i zawsze można na ich pomoc liczyć, na Liczyrzepie też można Ich spotkać Tadeusza łapią skurcze i ostatnie podejście podchodzi z buta Wreszcie docieramy na Kopę. Jestem zachwycony. Zjadam pomidorową za 9 zł. i zastanawiam się co dalej, kusi mnie jakaś góra w oddali....? Pozdrawiam serdecznie.8 punktów
-
Trochę wrażeńPodróż do KaryntiiWłaściwie nie bardzo jest o czym pisać,bo w sporej większości jedzie się dobrą autostradą.Tylko krótkie odcinki jeszcze trzeba się pomęczyć.Trochę niepokojące były opady deszczu po drodze,bo nawet niecałe 100 km. od celu jeszcze się zdarzały.Prognozy nie były idealne,tym bardziej mały niepokój.Natomiast sama trasa bardzo malownicza i jazda tam to sama przyjemność.Ostatnie 3 km to ostry podjazd,bo Katschberg to właściwie taka przełęcz.Dla mojego autka nawet spory podjazd,bo czasem musiałem redukować do dwójki! Autko dało radę,ale na szczycie jakby lekki swąt ze sprzęgła,czy coś... :-D ZakwaterowanieZaparkowaliśmy przy hotelu,do którego puścił nam Jacek link na mailu i od razu na pewniaka z walizkami poszliśmy na recepcję. Podaliśmy swoje dane i... pani szuka,szuka,dała nam listę,bo uznała,że może inaczej się piszę nasze nazwiska itp,ale My również siebie nie znajdujemy. Zacząłem się zastanawiać,czy przypadkiem nie weszliśmy do innego hotelu,ale pani gdzieś zadzwoniła i wszystko się wyjaśniło.Trza było podejść ze 200 m i już byliśmy na miejscu.Tylko te walizki... Za to apartament duży,w dobrym standardzie,trzy pokoje,salon z dużym aneksem kuchennym,wyposażonym we wszystko co trzeba i dwie łazienki - super! Zakwaterowali nas tam wszystkich we czwórkę co było jak najbardziej genialnym posunięciem! Do tego na miejscu miła niespodzianka: na kanapie w salonie leżały prezenty od organizatorów.Były 4 pary kijków Komperdell i jakieś takie ładne chusty.[ATTACH=CONFIG]31068[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31069[/ATTACH]widok z okna Czas na kolację i odprawęKolacyjkę mieliśmy w sąsiednim hotelu,po drugiej stronie ulicy.Tylko weszliśmy,a już Jacek zaczął nam przedstawiać różne osobistości.Największy szok jak tak sobie przechodzą prawdziwe gwiazdy narciarstwa obok nas i to tacy zupełnie normalni,skromni ludzie! Nikt tu nie zadziera nosa,jak nasze pseudo gwiazdy serialowe,najnormalniej w świecie dyskutują,witają się,przedstawiają - bardzo przyjemna atmosfera.Chwilę później kolacyjka i omówienie WorldSkiTestu,przedstawienie organizatorów i innych osób,które będą nam towarzyszyć i pomagać podczas imprezy.Wstępnie zostaje ustalona lista kto co i kiedy będzie testować.Niestety mnie i Mariusza na liście nie ma,więc musimy sami się wpisać.Wybieramy Open Space,bo na GS czy SL nie ma już miejsc,a na tą grupę jeszcze nie ma chętnych.Będziemy mieli luz... Jacek został wpisany na godz. 10.00.[ATTACH=CONFIG]31071[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]31072[/ATTACH]Czas na testyPierwsza grupa ruszała do boju o 7.00,co oznaczało śniadanie o 6.00 i jeszcze wcześniejsze wstawanie.No w końcu nie przyjechaliśmy tu dla przyjemności,tylko do pracy! ;-) Śniadanie oczywiście "Szwedzki Stół" - jest wszystko co by sobie człowiek nie wymyślił,a nawet więcej.Najedzeni ruszamy we czterech pod krzesełko,gdzie nas wywiozą pod właściwą trasę.Niestety nad szczytem wisi chmura i u góry kiepska widoczność.Jedna w kluczowym miejscu stał człowiek,który skierował nas we właściwym kierunku.Trochę martwił wygląd trasy,choć tragedii nie było.Na dole już wszystko gotowe.Dostaliśmy karteczki z numerem pierwszej pary nart do przetestowania i ruszamy do wskazanego "adresu". Magiczne buty narciarskieDla serwisantów potrzebne były dwa podstawowe parametry: długość buta i siła wypięcia.To oczywiste. Więc podaję i słyszę:"nie,to niemożliwe". Sam wielokrotnie to sprawdzałem,bo mam je długo i wiem,że mają 338 mm. Ale cóż,może jednak czegoś nie wiem? Serwisant pooglądał,nic nie mógł znaleźć,więc bezpośrednio przymierzył buta i zaczął odkręcać,tj.rozszerzać.Wyszło,że mam niby 348 mm! Ja się nie znam,więc przyjąłem to za pewnik.Ustawił i pojechałem.Pierwsza narta mi się spodobała,więc na pewno wiązanie musiało być dobrze ustawione. Trochę zdziwiony byłem... Druga narta też tak "przeszła",ale przy trzeciej podałem te 348 mmm - "nie,to na pewno za dużo"! Kolejny serwisant znów mi ustawił i tym razem wyszło,że ma 340 mm... Ja zgłupiałem. Przy następnej znów właściwym wymiarem było 348 mm,żeby przy ostatniej wyszło na moje,że but ma 338 mm! Ale ostatnia to była chyba SL... Grupa Open Space to grupa,gdzie wrzucono narty Freeride,All Mountain, SL i GS.Wszystkiego po trochu.Tak pomyślałem po tym doświadczeniu,że zwłaszcza narty Free mają specyficzne wiązania i może nie do końca potrafili je właściwie ustawić? Może przy rozszerzaniu trzeba było ruszyć też piętkę,a tego nie robili? Przecież but nie mógł się rozciągać i kurczyć... Po testach nagrodaRobota wykonana,dostaliśmy bilety na jedzonko i picie.Ja spytałem jeszcze Gerharda czy możemy jeszcze po testować.Niestety nie było takiej możliwości,bo po prosu znacząco przedłużyłoby czas samego testu,jak i czas pracy ludzi,którzy później muszą to wszystko "posprzątać".Nic to,jeździmy sobie na swoich nartach,czasem trasami obok,Mariusz nawet filmuję,aż Jacek zakończy testy.Przy okazji wspomnę o Pawle,który non stop fotografował całą imprezę i nas samych.Odwali dobry kawał roboty! Wyobraźcie sobie,że podczas jednego dnia zrobił 1700 zdjęć!!! Także jedni pracowali (testowali narty,bądź fotografowali),a inni się lansowali z zawodnikami... ;-) Później już tylko lunch i zwiedzanie ośrodka.Sam lunch wypasiony - każdy zamawiał co tylko chciał,przy czy zawsze dostawał full wypas! Przy okazji lunchu mogliśmy ocenić design nart.Czas na Fashion ShowWieczór to nie tylko kolacja,czy raczej późniejszy mega wypasiony obiad,ale też pokaz narciarskiej mody.Z tego co później usłyszałem,to zorganizowany na szybkości (chyba,że źle zrozumiałem),ale bardzo profesjonalnie.Tak więc pooglądaliśmy sobie propozycję,wśród których było sporo takich "nowoczesnych puchówek",ale też różnej maści funkcjonalnych kamizelek,koszulek itp,aż do plecaków z ABS - puszczałem zdjęcia na żywo.Atmosfera wspaniała,a kiedy robiłem zdjęcie,modelki i modele sami chętnie ustawiali się uśmiechnięci w stronę obiektywu.Nice! Po prostu atmosfera zabawy rewelacyjna!Czas podkręcić śrubę Na kolejny dzień Jackowi udało się wpisać nas na preferowane grupy nart.Ja z Jackiem mogłem przetestować narty GS i to w bardzo doborowym towarzystwie! Przy pierwszym dniu miałem "stresa" jak to wszystko będzie wyglądać,przy drugim,czy nie będę zamulać... Niestety drugi dzień,a właściwie wczesny poranek,zaczął się mgłą. Jakby tego było mało,od początku było miękko. Na odprawie Gerhard zwracał uwagę na panujące warunki... Cóż,na to nie mamy wpływu.Trzeba było uważać,a tam gdzie lepsza widoczność i warunki,wycisnąć z nart co się da.Zdecydowanie ta grupa nart odpowiada mi najbardziej! Gdzie tylko się dało,szedłem pełnym piecem. Tylko jedna para nart była jakaś taka bardziej miękka i na obecnym etapie bym jej nie kupił,reszta bardzo zbliżona do siebie.Miałem sporo frajdy przy testowaniu!Rozmiar buta come back!Przy pierwszej parze nart podałem najczęściej sprawdzający się numer buta w dniu poprzedzającym,czyli 348 mm. Sympatyczny,starszy człowiek,z uśmiechem na twarzy stwierdził,że to za dużo. Pooglądał buta,ale jak dzień wcześniej jego poprzednik,nic nie znalazł... Po chwili zastanowienia powiedziałem po niemiecku,że chyba właściwy numer to 338 mm. Ustawił więc tak i... wyszło na moje! Od tej pory cały czas podawałem tą długość i zawsze się to zgadzało! Czyżby więc w nartach free itp. mieli problem z właściwym ustawieniem wiązania? Ponieważ wyjątkowo pozytywnym człowiekiem był ów serwisant,zawsze kiedy mnie obsługiwał,mówiłem wymiar po niemiecku w "pełnej wersji",co wprowadzało uśmiech na jego twarzy,bo nawet Austriacy szli na skróty... Robota skończona!Tym razem zakończyliśmy test wszyscy razem i to dość wcześniej.Skoro tak,to można było lepiej zapoznać się z ośrodkiem i zjeść w Restauracji,oczywiście na koszt organizatorów.Wieczorem ponownie wypasiona kolacja,a właściwie kolejny obfity obiad,koledzy jeszcze wzięli mega deser lodowy,co było wcześniej w tym wątku i zaczął się czas pożegnań.Właściwie to już tego wieczoru było bardzo kameralnie. Do naszego stolika dosiedli się nasi południowi sąsiedzi - Czesi. Sympatyczna dyskusja i dostaliśmy w prezencie po egzemplarzu czeskiego "Ski Magazin". Również sam Gerhard dosiadł się do nas i chciał usłyszeć moją opinię,jako nowicjusza,na temat WorldSkiTestu. Niestety ja po angielsku lepiej rozumiem,niż potrafię się wypowiedzieć,więc nie pochwaliłem jak należy.Ale to tylko motywuję,żeby przypomnieć sobie więcej z... języka niemieckiego. Koniec dobregoNastępnego dnia Jacek z Pawłem,tuż po śniadaniu,ruszyli w drogę powrotną,a ja z Mariuszem ruszyliśmy jeszcze pozwiedzać ośrodek - to opiszę w osobnym wątku.Śniadanko oczywiście full wypas i czas pośmigać! Bajka była! Niestety tego dnia mieliśmy też wyjeżdżać,więc tuż przed 12.00 pojawiliśmy się w knajpie na ostatnie dobre jedzonko,dalej pakowanie i czas ruszać w drogę.Mieliśmy jeszcze mały dreszczyk emocji przy wyjeździe spod hotelu - Mariusz już pisał w swojej relacji - bo trudny do pokonania przejazd i dalej już tylko spokojna podróż w stronę domu.Może jeden dreszczyk z powodu opóźnienia tankowania,ale to wszystko...To tak z grubsza opowiedziałem,jak to było.Nie wiem ilu zechcę to przeczytać,ale może choć jeden do końca. tekst mógłby być o wiele dłuższy,ale wiem,że wtedy to chyba byłbym jedynym,co go do końca przeczytał... Jacek,powtórzę to jeszcze raz - wielki dzięks dla Ciebie,że mnie zabrałeś na tak zacną i wspaniałą imprezę!Dla mnie to była przygoda życia! W tym poście zawarłem wrażenia w wielkim skrócie,ale i tak chyba łatwo wywnioskować,jak wielkie to dla mnie było przeżycie. Dziękuję,dziękuję i jeszcze raz bardzo dziękuję i chylę czoła! :applause:Dziękuję również Pawłowi i Mariuszowi za wspaniałą wspólną zabawę,za ten niepowtarzalny klimat.Najlepiej ten wyjazd podsumowują słowa Jacka,kiedy wracaliśmy z kolacji:"jesteśmy tu dwa dni,a czuję się jakby minął tydzień" - to najlepiej oddaje natężenie atrakcji,oraz dobry klimat zabawy. Nice!8 punktów
-
Dzień 3. Narty i powrót. Ekipa Skionline wyjeżdża, a my z Johnnym jeździmy do godzin popołudniowych na nartach. Z samego rana trasy jakże odmienione! Sztruks, równo, twardo, mega szybko. By nie tracić czasu - robimy znikomą ilość fotek. Jeździmy! Na pierwszy ogień A1. Ponieważ jesteśmy jednymi z pierwszych na niej, to mamy ją wyłącznie dla siebie. Pokonujemy ponad 6km bez chwili wytchnienia, bez żadnej przerwy - na raz! Nogi palą, ale każdy skręt na krawędziach, niemal każdy dokręcony i z maksymalną prędkością. Jak potem wskazują GPSy w naszych telefonach zjechaliśmy A1 z prędkością przewyższającą 70km/h. Na dole? Ogień w nogach! Robimy kolejne powtórki - do połowy, jadąc każdym z wariantów dolnego przejazdu. Jesteśmy również niemal sami pośród hektarów tras... ...co to oznacza? Jazdę na maksa! Kręcimy, ćwiczymy, dokręcamy każdy skręt, a puszczający pod wpływem temperatury stok trzyma. Krawędzie prowadzą narty jak po torach. Na twarzach banan! Tak wygląda szczęśliwy narciarz: Jeszcze jedno spojrzenie na region płotekSki: Na wyciągach jest czas na dyskusję, obserwacje, wymianę poglądów... ...na temat polskich ośrodków narciarskich, Chopoka, jazdy na krawędziach, jazdy śmigiem, naszej jazdy itd. Jestem zaskoczony do jakich wniosków dochodzi Johnny...mam wrażenie nawet, że zgadza się z częścią mojego postrzegania narciarstwa, zmienia się...i wielu kwestiach przyznaje rację. Może w swojej relacji podzieli się swoimi przemyśleniami? Byłoby fajnie. Sąsiedni ośrodek... ...kusił, kusił - ale A1 i inne trasy z Aineck wygrały. Widok na wiosenną dolinę i końcówkę czarnej 21. Czyż wiosenne nartowanie nie jest piękne? Do Karyntii w pierwszym momencie podszedłem przez pryzmat mojej Pauli, która preferuje wysokie ośrodki narciarskie...jakże się pomyliłem... Niższe góry, inny charakter, inny klimat... gorszy? Nie! W Karyntii jest inaczej, jest bardziej narciarsko, pusto...a czas jakby przez dostatek i urok tutejszych tras pędził na złamanie karku, tak jak i my pędziliśmy w dół wbijając swoje narty w stoki. Jedziesz, jedziesz i końca nie widać... ...mózg produkuje endorfiny narciarskie w 200%. Czujesz się wolny, szczęśliwy, spełniony. Ale jak się tu nie zakochać? Zakochać, a potem tęsknić? Już tęsknię wiedząc, że mój sezon narciarski 2015/2016 w Alpach się skończył. Wrócę tu! Jak nie za rok, nie za dwa - to później. Kończymy jazdę pysznym jedzonkiem na stoku. Żegna nas Katschi: Pojawia się nostalgia przy ostatnich spojrzeniach z auta na trasy Aineck... A jeśli ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości, czy Karyntia jest piękna...czy oferuje jakieś inne atrakcje, widoki nie koniecznie narciarskie - to dla niego mam poniższe zdjęcie. Dla forumowych Kolegów: SB i MB, którzy w Karyntii zostawili również kawał swoich narciarskich uczuć, fotka: Ileż tu miejsc, ile tajemnic, opowieści i historii? JC - Jacku, dziękuję Ci jeszcze raz! Nie tylko za uczestnictwo we wspaniałej imprezie, ale również za pokazanie Karyntii i zabranie mnie, w to jakże ciekawe i klimatyczne miejsce! Za skosztowanie jazdy na wspaniałych nartach od Fishera. Za rozmowy o narciarstwie i nie tylko. Za atmosferę wyjazdu... ...za wszystko! Dziękuję! Dziękuję Tobie Maćku - za podróż i szczęśliwe dowiezienie na miejsce, a potem do Polski. Za to jaki jesteś. Przyjaciół takich jak Ty - niewielu. Za to, że z szeroko otwartymi oczyma zacząłeś patrzeć na narciarstwo i to, jak ono się zmienia. Za to, że dostrzegasz, że w tym procesie również uczestniczysz. Dziękuję! Pawle "Klimku" - Tobie też wielki dzięks! Super, że życie stawia przede mną tak ciekawych i interesujących ludzi. Potrafisz poszerzyć horyzonty! Choć Świat jest mały... Dziękuję! pozdrawiam serdecznie marboru7 punktów
-
To był udany dzień na Chopoku, najlepszy z dwóch w tym sezonie na tej górze :smile: Odwiedziłem po raz pierwszy południe, krótko - nie ujęło mnie szczególnie może to wina warunków lub umiejętności. Odczuwalne zniechęcenie po godzinie dziesiątej potem powrót koło 12 na północ i mi leży ta strona a dziś, najfajniej trasa nr. 11 ze szczytu do Zahradek Jedynka rano fajna ale wyślizgana po południu. . Dodaję kilka fotek ku pamiętności :smile:5 punktów
-
Dzień 2 W drugim dniu testy kończymy ok godziny 10siątej. Pogoda o tej porze wygląda wyśmienicie. Słoneczko, ciepło - typowe wiosenne nartowanie, po miękkich stokach. Mimo, że miękko, to niektóre trasy bądź fragmenty tras są nietknięte żadną nartą. Promienie wytapiają sztruks, a my zaczynamy jeździć rozbierając się ze zbędnych ciuchów - ufff jak gorąco. Na poniższej fotce widać nie tylko Maćka, ale również Aineck wraz z trasami 11 i 11a. Ośrodek zyskałby niewątpliwie, gdyby powymieniał znajdujące się w nim orczyki na krzesełka. Jedna, czy dwie trasy? Dwie - bo stoi płotek. Katschi, to ośrodek drewnianych płotków. By namnożyć kilometry, stawia się tu tego typu bariery - cóż? Marketing marketingiem - jest na pewno bezpieczniej i urokliwiej. Z lewej płotek, z prawej płotek...trzy trasy! hahaha Na dole znajduje się krzesełko i trasa niebieska numer 2. Doskonały teren dla rodzin, dzieci i uczących się. Nie tylko łagodność trasy, ale również spora ilość knajpek bezpośrednio przy tym zjeździe, bliska odległość od dużej ilości hotelów, apartamentów i noclegowni - to zaleta dla tych, którzy wybierają się z małymi pociechami do szkółek narciarskich, po naukę. Znudzone jazdą maleńkie dzieci można w kilka minut odstawić na kwaterkę bądź iść coś zjeść. Zaletą tej trasy jest również to, że pozostała część ośrodka jest niemal pusta, bez początkujących. Fatalny logistycznie fragment przejazdówki między stronami ośrodka znajdował się przy naszym hotelu. Fatalny, bo trasa narciarska, to też wjazd na parking - dla narciarzy małe utrudnienie...dla wyjeżdżających aut - w tym, naszego małego - nie lada problem dla spojlera i niskiego zawieszenia. Narciarzu - lepiej narty z nóg! Trzeba jednak nadmienić i pochwalić włodarzy regionu, ponieważ by - mimo wszystko udrożnić ten fragment - codziennie, w to miejsce, ciężarówki wieczorem zwoziły śnieg, a rano ratraki równały i wygładzały atakowany mega wysoką temperaturą powierzchnię. Czarna 3. Fajna - mega szeroka i długa. Szkoda, że tutaj nie odbył się WST. Czy jest, tam gdzieś, drugi koniec trasy? Szerokość - to istotna i olbrzymia zaleta Katchsbergu. Poniżej - trasa numer 25... ...wiodąca do drugiej, bliźniaczej gondolki na Ainecku. Widok na nią spod stacji dolnej: Płotki i Karyntia w całej swej krasie! Bajka! Po prawej stronie (patrząc z góry) od wyciągu kabinowego rozpościerają się trasy numer 28, 28a, 29, 30 - wspaniałe. Ten dzień kończymy w wyśmienitych humorach... ...bo, jak nie cieszyć się z pełni zimy, piękną wiosną?5 punktów
-
A tak jeszcze w kwestii śniegu, a raczej jego braku... Tutaj dla przypomnienia jego nadmiar? Żaden nadmiar! :biggrin: proszę o taką ilość co roku! [video=youtube;Qn7eTV4kIac] Może ktoś jezdził tam w tym czasie? :smile:4 punkty
-
Krótki filmik z WorldSkiTestu 2016 oraz z ośrodka narciarskiego, który odwiedziliśmy. Wstawiam również w swój kącik na forum. Uwagi mile widziane :cheerful: [video=youtube;w_WfbSNtW5c]4 punkty
-
Marcin jesteś jeszcze młody - wszystko przed Tobą. Z całego serca, życzę Ci byś jak najszybciej pojawił się w Alpach. Wystarczy zaplanować i potem zrealizować cel (wbrew pozorom, nie jest to, ani takie trudne, ani drogie - spójrz na koszty wypraw z Jurkiem). Nawet trochę Ci zazdroszczę, bo gdy sobie przypomnę swój pierwszy raz na Pitztalu - uczucia jakie wówczas mi towarzyszyły...to coś, czego się nie zapomina do końca życia... Wspaniałe! Cieszę się, że Ci się podoba ta relacja :happy: być może inne też... lata praktyki na Skionline :wink: :biggrin: One - te alpejskie właśnie pisane są głównie dla tych, którzy nie byli w danym miejscu...choć dla tych, który byli też - każdy inaczej przecież postrzega "to samo", region, stoki, ma wspomnienia z danym miejscem, sentyment itd. Być może również pisane są dla samego siebie - po to, by się rozwijać, nie zostać analfabetą, robić mniej błędów (oj tych, to jeszcze dużo) - właśnie się zastanawiam?... Baaa nawet narciarstwo każdy inaczej widzi i odczuwa - i to, właśnie jest piękne, bo gdyby było inaczej...to dopiero wtedy, wiałaby nudą :wink: Alpy - uwierz mi na słowo, to Raj dla nas - Narciarzy. Pozdrawiam Cię serdecznie i do zobaczenia na Kasprowym :cheerful:4 punkty
-
4 punkty
-
Witam wszystkich, chciałem podzielić się relacją ze swojego wyjazdu do Włoch. Wyjazd odbył się w dniach 12-19.3.2016. Miejsce noclegu: mały hotel w miejscowości Dimaro. Łącznie 6 osób, 2 samochody. Miejsce jazdy: region dookoła, czyli okolice Madonna di Campiglio, Folgarida, Marileva, Pinzolo Wyjazd z Polski w sobotę po północy, przyjazd na miejsce koło południa. Generalnie droga do Włoch jest dobra, gorzej droga powrotna. W dzień z powodu kontroli na granicy Austriacko-Niemieckiej tworzą się gigantyczne korki, dlatego celowaliśmy tak, żeby być tam w godzinach nocnych. Wariant ten jest bardzo dobry, wieczorem ruch jest dużo mniejszy, jest zwężenie do 1 pasa, ale idzie to płynnie. Warto dodać że ta kontrola jest tam ustawiona raczej na dłużej - zwężenie na 1 pas zbudowane jest z betonowych bloków, jest rozłożony namiot i (zapewne) miły pan policjant patrzący kto przejeżdża zaprasza niektóre samochody na boczek w celu kontroli. Jadąc do Włoch z powodu tego zwężenia korek miał kilkanaście ładnych km. Na stok dojeżdżaliśmy własnymi samochodami. Generalnie pierwotnie chciałem znaleźć hotel przy wyciągu, ale jako iż mi się nie udało, dojeżdżaliśmy codziennie samochodem. Okazało się to o tyle dobrym rozwiązaniem, że mogliśmy się zdecydować codziennie na start w innym miejscu - każdym z wymienionych powyżej. Zawsze to większa różnorodność tras już od samego początku jazdy. Warunki pogodowe - tydzień przed naszym przyjazdem napadało trochę nowego śniegu. Dzięki temu śniegu nie brakowało, a do tego był dość nowy. Drugiej nocy spadł nawet nowy śnieg, przez co jazda trzeciego dnia odbywała się początkowo po świeżym, nie wyratrakowanym śniegu. Trasy przygotowane są bardzo dobrze, jedyny problem ze śniegiem występuje popołudniami na niższych wysokościach (przy dolnych stacjach). A tak nie ma co narzekać. Z uwagi na lekki przymrozek nie było ciapy, nie było wielkich muld. Nic tylko jeździć. Tłoku można było doświadczyć jedynie w niedzielę. Poza tym spokojnie i luźno, no z wyjątkiem łącznika pomiędzy Madonną i Folgaridą w godzinach popołudniowych - mogliby tam wybudować wydajniejszy wyciąg, skoro codziennie tworzą się "korki". Miłym zaskoczeniem była wizyta w Pinzolo - niby trochę na uboczu, ale świetna trasa no i piękny widok ze szczytu. Na pewno warto tam skoczyć na 1 dzień. Jeżeli ktoś się zastanawia czy warto - to tak, warto. Trochę tras przedstawiłem na filmiku poniżej. Poza tym otoczenie szczytu passo groste we mgle - cudowne. Również warto tam pozjeżdżać Pierwszy raz na nartach byłem 5 lat temu w Folgaridzie. Tym razem pojechałem tam i byłem w stanie przejechać praktycznie cały kompleks - i mogę polecić tą okolicę każdemu. Być może osoby lubiące bardzo strome trasy nie znajdą ich tam bardzo bardzo wielu - ale warto przynajmniej dla widoków i dla dużego zróżnicowania tras. Uważam też że termin marcowy nie jest zły - karnety są już trochę tańsze, ludzi znacznie mniej niż w sezonie, a warunki wyśmienite. W drodze powrotnej żeby zgubić trochę czasu zahaczamy o Bolzano, gdzie decydujemy sie poszukać jakiejś lokalnej knajpki (a więc nie nastawionej na turystów) i zjeść lokalną pizzę. I d e a l n a. Mógłbym tam siedzieć i jeść ją codziennie przez tydzień. I zachwytu nad pizzą i całym wyjazdem nie popsuł nawet fakt, że jeden z samochodów postanowił nie odpalić. 5 prób pchań bez rezultatu (nie polecam pchać samochodu wyładowanego rzeczami dla 3 osób + bagażnik dachowy z nartami... - siłownia gratis). Znalezienie sklepu z kablami do akumulatora zajęło nam ledwie... ponad godzinę, bo stacje to tam nie pracują w sobotnie popołudnia. Na ostatnią chwilę udało nam się wpaść do OBI, tuż przed zamknięciem. Zadowoleni wracamy z kablami do drugiego samochodu żeby go odpalić, a on... tym razem normalnie odpalił. Mały złośliwiec... Nocny przejazd przez granicę - bez problemu. Jeżeli ktoś ma taki zasięg, tankować polecam w Austrii. Straszne są te różnice w cenach. W Niemczech przy autostradzie 1.4E, w Austrii 1.3E, a we Włoszech 1.7E. Opłaca się też zjechać z autostrady - pierwsza lepsza miejscowość i już paliwko po 1.01E. Także warto. Jeżeli ktoś by miał jakieś pytania odnośnie wyjazdu w te okolice - chętnie podpowiem, jeżeli będę coś wiedział Jeżeli ktoś miałby ochotę - załączam filmik z naszego wyjazdu. Montażysta ze mnie amator (to moje pierwsze filmiki z nart, sam widzę trochę niedociągnięć):Filmiki oczywiście polecam w wersji HD i na całym ekranie. Filmik ogólny, bardziej chaotyczny, z całego wyjazdu - 4 minuty:https://youtu.be/zUB5YnQq0rU Filmik z Pinzolo, pokazujący tamtejsze trasy - bardziej nastawiony na trasy - 12 minut:https://youtu.be/M8FBves2ucE Dorzucam też kilka zdjęć, jeżeli ktoś jest ciekawy widoków.3 punkty
-
Topschiregion Katschberg - Karyntia po raz pierwszy Marboru!!! Coś ty się na łykał??? Jakie Heady??? Nie wiesz na czym jeździłeś??? No nie wytrzymam!!! Całe szczęście mam dowód na zdjęciu!3 punkty
-
Wst 2016 Gdyby ktoś nie dotarł, do innych dwóch wątków gdzie opublikowałem filmik... ...zamieszczam również tutaj. Materiału do jego skręcenia nie miałem wiele, więc musiałem się posunąć do pewnych kombinacji :wink: Uwagi mile widziane. [video=youtube;w_WfbSNtW5c] pozdrawiam marboru3 punkty
-
A to czemu? : Poczytaj,bo warto! Ja czytam relację z zainteresowaniem nawet z miejsc,gdzie pewnie nigdy nie zawitam.Choćby dlatego,że nie warto mi jechać 600 km nad nasze morze,żeby pojeździć na króciutkiej trasie... :stupid: Trzeba iść do przodu! :3 punkty
-
Przy okazji World Ski Testu 2016 miałem przyjemność, w doborowym towarzystwie, pośmigać troszkę po terenie narciarskim Topschiregion Katschberg. Część zdjęć z tras, krótki opis dojazdu na miejsce znajduje się w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/21319-WorldSkitest-2016?p=237679#post237679 Na stronie www.katschi.at podana jest informacja o łącznej ilości tras narciarskich ok 70 km (niebieskie 10, czerwone 50, czarne 10). Ośrodek ma dwie gondole, sześć krzeseł i osiem orczyków. Wszystkie trasy narciarskie znajdują się na zboczach dwóch gór: Tschaneck 2030 m npm oraz Aineck 2220 m npm. World Ski Test odbywał się na trasie czerwonej numer 12 w "orczykowej" części terenu narciarskiego na zboczach ww pierwszego ze szczytów. Ta strona wygląda w całości tak (widok z jednej z tras przeciwległego wzniesienia): Jedno z krzeseł i charakterystyczne apartamentowce w Katschberghohe - jeśli ktoś jest zainteresowany, to jeszcze kilka jest do sprzedania. W tej części dominują trasy czerwone, które są raczej łagodne i mega szerokie. W zasadzie, to jedna olbrzymia trasa narciarska poprzecinana znamiennymi dla całego ośrodka drewnianymi płotkami. Jest gdzie pojeździć, jest co robić. Frekwencja jak na poniższej fotce: Połączenie dwóch gór przebiega przez biegnącą do miejscowości Katschberg drogę asfaltową, przez którą częściowo przedostajemy się wyciągiem taśmowym - dalej (dotyczy to obydwóch kierunków) niestety musimy pouprawiać trochę narciarstwa biegowego. Do wyboru styl klasyczny bądź łyżwa... ...docieramy do wolnego krzesełka trzyosobowego pod trasą czerwoną 11. Tego dnia do końca jeździmy na Ainecku. Czarna 11a jak na kolor, który reprezentuje nie jest zbyt wymagająca. Pierwsza ścianka ma odrobinę pochyłości ale reszta jest raczej czerwona, a nie tak jak na mapach - "ciemna". Prosta. bez trudności technicznych - dobrze przygotowana i mega szeroka. To, co na nas zrobiło kolosalne wrażenie, to trasa A1. Długość ponad 6km, niewąsko, kręto, z różnym stopniem ostrości, w dolnej części: malowniczo przez las - wspaniale! Jakaż szkoda, że w Polsce nie ma chociaż jednego, podobnego zjazdu. Można wykonać kilka skrętów... Od A1, mniej więcej od połowy są trzy, cztery różne warianty zjazdu - wszystkie wspaniałe! Jedyny minus, to, że na samym dole czeka na nas wolne krzesło dwu osobowe. Ono przywozi nas pod gondolę, która już wyciąga na samą górę. Czemu gondola nie z samego dołu? Ośrodek niewątpliwie ma klimat i super trasy, małą ilość narciarzy - z pewnością byłby dużo bardziej atrakcyjny gdyby powymieniać stary sprzęt wyciągowy. Na czarnej 21, w górnej części ustawiony jest slalom. Ja tej trasy z pewnością nie oznaczyłbym tym kolorem. Ten dzień, w drugiej jego połowie jest bardzo ciepły... ...kończymy więc sesją zdjęciową pod palmą. Już pierwsze oględziny Topschiregion Katschberg i wiemy, że część Aineck jest tu najatrakcyjniejsza narciarsko.2 punkty
-
Ale patologia :stupid: Skutecznie mnie zniechęciłeś do wybrania się na Kasprowy w tym sezonie :biggrin:2 punkty
-
Do 2004 roku myślałem sobie - po co tam (w Alpy) pojadę, przecież tu (Szczyrk, Pilsko) też jest fajnie (bo jest - jeżeli są dobre warunki). Ale właśnie w 2004 roku pojechałem do Val di Sole. No i się zaczęło - kilka razy ponownie Val di Sole, potem Saalbach, Dolomity, a w poprzednim i w tym sezonie dwa wypady - Kronplatz w grudniu i Ischgl z okolicami w marcu. I pewnie tak mi zostanie - w grudniu może jakaś 4-ro dniówka (Schladming, Lungau - tylko ~ 650 km z BB), a w marcu Serfaus-Fiss-Ladis, albo coś podobnego. Jeżeli w pierwszym wyjeździe "siądzie" ci pogoda, warunki i towarzystwo, to raczej już po powrocie będziesz się zastanawiał, gdzie pojechać w następnym sezonie. Oczywiście są ograniczenia - czasowe i finansowe (6 dni w Dolomitach - Civetta; autobus, skipas, spanie ok. 1700 zł).2 punkty
-
Łoooł! Dziekuję! Łabajów - wyczytałem oo nim tylko w książce Marka Barana. W sieci kompletnie nic ne jego temat! Wyciąg to ZnPPW / Mostostal 750. ZnPPW jest wyciąg ale orczyki i baterie rolkowe są Mostostalu. Umówmy się... ZnPPW Korzystało z rozwiązań Mostostalu Zabrze i na odwrót. Pomijając serię wyciągów bazujących na Mullerze GMD oraz późniejszą serię WN750 / WN1000 (Zapalenica '69, Hondraski, Kaskada, Sahara, Rzeczka itd) to w realiach gospodarki socjalistycznej firmy działały w zasadzie jakby razem. Nie stanowiły dla siebie konkurencji. Przeciętny Kowalski nie mógł kupić sobie wyciągu w Mostostalu czy ZnPPW. Do tego był trzeci gracz - FAMPA, która też korzystała z niektórych rozwiązań Mostostalu a w końcowych latach sam Mostostal korzystał np z podpór T Fampy. Jedynym w pełni autonomicznym producentem wyciągów był wtedy Polsport. Nie liczę tu bezpodporowych wyciągów "Bahleda" z Nowego Sącza bo to końcówka komuny a wyciągi te były tylko nieco zmodernizowaną wyrwirączką. W Łabajowie widać np podpory bramowe konstrukcji Leitnera. Nie ma mowy o licencji. ZnPPW "zapożyczało" takie rozwiązania. To wyciąg tzw średniego typu. Taki sam wyciąg był na Poniwcu i na Soszowie a dwa takie działają do dziś w Karlikowie. W Łabajowie podpora jest wykonana z profili zimnogiętych (ceowniki dwuteowniki rury) i prawdopodobnie była jedna z pierwszych tego typ[y konstrukcji. ZnPPW podobne podpory użyło w wyciągu na Małe Skrzyczne, z tym, że podpory te nie miały typowych dla Leitnera zastrzałów. Takie podpory miał też wyciąg Mostostal WN500 z Korbielowa Kamiennej. Przebudowano go podczas modernizacji ośrodka dla GON na początku lat 80. Wprowadzono wtedy stacje napędową i przewojową ZnPPW oraz orczyki Swoboda MKII. Wcześniej był to wyciąg typu Muller GMD (taki jak "Stary" w Suchej Dolinie) jednak już bez kratowych podpór. Podpory te były wzorowane na bramach Doppelmayr. W Łabajowie do takich podpór porzucono leitnerowskie zastrzały. Później bramy były wykonywane z profili rurowych, jak u Leitnera. no! Leitner - podpora bramowa:2 punkty
-
Plan mam taki .Pobyt w Zakopanem od 08.04 wieczora do 11.04.16.rano.W sobotę 09.04.16 busem o 06.20 podjeżdżam do Kuźnic ,kupuję tam skipass jednodniowy za 130zł i wyjeżdżam pierwszym wagonem na Kasprowy Wierch w towarzystwie gromady Forumowiczów(około20 osób?) Taki plan i zaliczka na kwaterze wpłacona. Prognoza pogody niestety ,dla nas narciarzy, katastrofalna bo najpierw klika dni prawie letniego ciepła a potem śnieg ,deszcz mgła i wiatr to z planów może być wielkie ,,G'' ,ale trzy dni w górach spędzę.http://www.wetteronline.de/wettertrend/kasprowy-wierch Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Kontakt 5070401482 punkty
-
Szrenica Lany Poniedziałek Jak ten czas szybko leci. Dopiero co był Śmigus Dyngus, a już mamy nowy weekend. Ja wracam jeszcze do poprzedniego, bo był genialny. Warunki w drugi dzień świąt fantastyczne. W nocy był lekki mróz. Trasy narciarskie Śnieżynka, góra Loli przy Świątecznym Kamieniu i trasy na Hali Szrenickiej perfekcyjne. Do godziny 10-11 twarde. Jedynie Puchatek miękki od rana. Później góra lekko puszczała, ale spód dalej twardy, a ja takie warunki uwielbiam. Do tego piękna słoneczna pogoda. Wiatr tylko na samej Szrenicy i górnej części Hali Sz. I najważniejsze mało narciarzy przy wyciągach i na trasach.Jeszcze widoczność na 20 km i było co oglądać. Ja nie pamiętam lepszych warunków w Szklarskiej od wielu, wielu lat. I na sam koniec sezonu okazuje się, że w Polsce też można. Byłem naprawdę zachwycony. Jak było, ano tak: Śnieżynka góra Loli (Świąteczny Kamień) nawet na Ścianie mimo, że zamknięta było po czym pozjeżdżać Schronisko Szrenica kierunek Śnieżne Kotły Schronisko Na Hali Szrenickiej w całej okazałości Widok ze szlaku z Hali Szrenickiej na Szrenicę moje routy ze Szrenicy (kosodrzewinę omijałem!) Pozdrawiam serdecznie. PS Myślałem, że to już koniec jeżdżenia w polskich Karkonoszach, ale dzisiaj byłem w Karpaczu i myślę, że było jeszcze cudowniej jak w święta. Takiego klimatu w Karkonoszach jeszcze nigdy nie widziałem. Jutro od rana będę z Anią na Szrenicy, bo w poniedziałek wyciągi idą do konserwacji i przeglądu niestety. Będę ubrany na kurczaka, żółte spodnie i czerwona kurtka. Pod wyciągiem zaraz po 8.2 punkty
-
Kiedy zeszłej zimy przeczytałem ten wątek wróciły wspomnienia sprzed trzydziestu lat, kiedy zaczynałem jazdę na nartach w górach. Obiecałem sobie że napiszę kilka słów o miejscu gdzie ja, tak jak wielu innych zaczynałem swoją przygodę z narciarstwem w górach.Łabajów, tak nazywany był ten wyciąg, był zbudowany w roku 1980 przez nieistniejącą już kopalnię Dębieńsko, z myślą o swoich pracownikach i ich rodzinach. W latach osiemdziesiątych narciarstwo stało się bardzo popularne, szczególnie wśród pracowników kopalń i ich rodzin. W dni wolne, ferie jeździło tu kilka autobusów dziennie. Kolejki do wyciągu były dwie. Jedna ogólnodostępna, druga dla pracowników kopalni i ich rodzin, którzy mieli specjalne karnety ze zdjęciem. Karnety też były dwojakie, dla pracowników uprawniające do bezpłatnego korzystania z wyciągu, i dla rodzin które uprawniały do zakupu ulgowych biletów. Często bywało że kolejka „uprzywilejowana” była dłuższa niż ogólnodostępna, a czas oczekiwania wynosił około godziny. To wtedy powstało najwięcej ośrodków narciarskich, które w większości służą do dziś. Na szczęście część z nich jest obecnie zmodernizowana i wyposażona w nowoczesne kanapy. Niestety nie wszystkie te ośrodki miały szczęście i doczekały się modernizacji. Niektóre funkcjonują nadal wykorzystując urządzenia sprzed około trzydziestu lat, czekając na inwestora, jak to do niedawna miało miejsce w przypadku Szczyrku , który dwa lata temu wreszcie doczekał się inwestora. Niestety niektóre jak wspomniany tu Łabajów, nie miał tego szczęścia, i od kilku lat już nie funkcjonuje popadając w kompletną ruinę. Przed dwoma laty jadąc na Stożek zapytałem miejscowych o ten wyciąg. Z ich relacji wynika że wyciąg przestał funkcjonować w roku 2007, w wyniku jakiś nieporozumień na linii obecny dzierżawca a poprzedni. Ale ile w tym prawdy? Nie wiem. Z ciekawości wybrałem się któregoś letniego popołudnia by na własne oczy zobaczyć co jeszcze zostało z ośrodka w którym spędziłem wiele godzin szusując na niewielkiej, około 600 metrowej zamuldzonej trasie. Co do muld to podjazd był za wąski i nie pozwalał na wjazd ratraka na stok. To co zastałem przedstawiam na zdjęciach bez komentarza. Co do kwestii technicznych, to niestety nie wiem jakiego typu był to orczyk, może ktoś rozpozna ze zdjęć, jednak patrząc trudno nie dostrzec elementów spotykanych w różnych urządzeniach i maszynach na dole kopalni. Ja osobiście jeździłem tam jeszcze w końcu lat dziewięćdziesiątych, gdy wyciąg nie należał już do kopalni, jednak nie było to już tak często jak w latach osiemdziesiątych. Kolejka do orczyka była już jedna, ale też znacznie się skróciła. Z trasy zniknęły muldy gdyż był ratrakowana. Jeżeli znajdę jeszcze coś interesującego na temat tego wyciągu to wrzucę.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Zawsze mówię,że początek kwietnia to najlepszy czas na narty na Kasprowym! Tu to jest nawet połowa kwietnia! Chyba w 2009 było blisko rekordu i pokrywa miała 335 cm,a 1 maja jeszcze 160 cm! Ten tydzień ma być dość ciepły,ale bez obaw,śniegu nie zabraknie! :1 punkt
-
1 punkt
-
Serwisant który formował moje buty zalecał natomiast- i tak zrobiłem-aby na plastry - a w zasadzie takie quasi filcowe nakładki-ubrać skarpetę w której zazwyczaj się jeżdzi.Zalecał aby używać po formowaniu skarpet o zbliżonych parametrach do tych w których było formatowanie.1 punkt
-
Nie mogę pisać w tym wątku, bo zaraz zalewam się łzami, a klawiatury nie mam wodo i solo odpornej ncfn878*%$$#":>}{ o znowu zwarcie. Gratuluję wszystkim uczestnikom i pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Katschberg to taka niby Karyntia-granicą między landami przebiega na przełęczy, cała strona od Ainecka do St Margarethen to Salzburgerland, pozostałe 2 ośrodki , wczodzące w skład regionu Lungau to też Salzburgerland. Patologiczne krzesło z dołu St.Margarethen ma być ponoć wreszcie wymienione w przyszłym sezonie.Polecam mały , niedoceniany ośrodek Fanningberg, gdzie z 2 krzesełek i 1 orczyka poprowadzonych jest aż 14 tras , co powoduje iż nigdy nie ma tłoku na trasach.Dziś spotkała nas tam niespodzianka - skipass tylko za 20 euro zamiast cennikowych 40.Na uwagę zasługuje też bardzo tani karnet sezonowy na 3 ośrodki Lungau kosztujący tylko 319 euro , co jest chyba dobrą alternatywą dla Chopoka.1 punkt
-
Ta Białka to była takie "pierwsze koty za płoty" - mój (nasz) pierwszy prawdziwy wyjazd na narty Myślę, że i ja, i żona, i córcia ogarnęliśmy się tam z tematem i teraz łatwiej będzie nam się wypuścić na głębszą wodę. Bo apetyt na Alpy już jest, a i na Pireneje bo z tej strony bliżej, a fajnie tutaj na portalu relacjonowano tamte okolice. Pamiętam, że wtedy z Kotelnicy jak na skrzydłach na Kaniówkę poleciałem. Bo dzięki Kozińcowi i Kaniówce wyjazd do Białki bardzo nam się podobał :laughing: Świetny ten aranż Metallicy Tutaj link do oryginału: Szkoda, że koleś nie zagrał solówki do końca i dosztukowałem koncertową wersją z Seatlle z 1989: Mega :laughing: Masakra jakaś, nie? :shocked: Tak może z dwa, trzy miejsca znalazłem by ciut szybciej pojechać (pewnie nawet wszystkie w filmiku umieściłem). Jak tam ludzie bez kijków jeżdżą, to jest pytanie??? :wink:1 punkt
-
Potwierdzam, że trasy na Ainecku są za...biste. Ośrodek w sumie niezbyt duży, ale wyjeździć można się wspaniale. Gdyby nie płotki to niektóre trasy miałyby szerokość kilkuset metrów :biggrin: W lecie te płotki chyba wyznaczają pastwiska, ale pewien nie jestem. W odległości kilkunastu km jest jeszcze ośrodek na górach Speiereck i Grosseck, który także bardzo polecam. No i jeszcze Fanningberg (najmniejszy). I wszystko to w odległości ok. ok 660 km od naszej granicy. czyli jedne z bliższych nam Alp.1 punkt
-
Kasprowy - teraz. Foto od Expata. Na pytanie, czy czynna Goryczkowa - otrzymałem takie oto stwierdzenie od Piotrka: "Czynna, ale przetarcia są. Na Gąsienicowej ciągle twardo, w miarę. Za tydzień Mario, raczej nie będzie po czym jeździć."1 punkt
-
O Kotelnicy to mogę napisać tylko tyle, że byłem, zobaczyłem, odhaczyłem. 80% czasu wystałem w kolejkach więc odczucia miałem bardzo mieszane. Na pewno jest tam fajnie a infrastruktura bardzo dobra, ale następnym razem trzeba będzie przyjechać po feriach szkolnych. Poskładałem do kupy, co tam sobie ponagrywałem ku pamięci, ale tym razem zabierałem się do tego jak pies do jeża. Z mojej perspektywy tak to wyglądało: [video=youtube;8GB2YKsrk-Q]1 punkt
-
Jasiek,testy odbywały się 2 dni i do tego co dzień dwie grupy testerów.Warunki? Te były zróżnicowane,bo w pierwszy dzień rano był beton! Później lekko puściło,a na końcu miękko.Ale to się rozłożyło na dwie grupy.W każdej grupie 10 testerów! Od amatorów,jak ja, do Mistrzów Świata i Mistrzów Olimpijskich! To zróżnicowanie,zarówno jeśli chodzi o warunki,jak i o umiejętności,na pewno da konkretną średnią - tak uważam. Natomiast testów nie należy traktować jak wyroczni,tylko co najwyżej jako wskazówki. Każdy ma różne preferencje,wymagania i nie ma jednej idealnej narty dla każdego. Pierwsze 3 skręty Blizzard Quattro i mały zawód.Ale po zejściu z wyciągu i kolejnych próbach zachwyt! Ot takie właśnie niespodzianki czekają na WorldSkiTeście... : Według mnie wyniki testów są wiarygodne,nawet jak masz wątpliwości co do warunków,w których były przeprowadzane. Problem to zróżnicowane wymagania nas samych,preferencję i nasz prawdziwy poziom... Wszystko zależy czego oczekujemy... :1 punkt
-
ehh...... poprostuje hehe : - w twardych butach lepiej sie sprawdzają cienkie skarpetki - nie ma co dyskutować - żadne kosmiczne - zwykłe socsy / roche czy inne ale cienkie -jak kupujesz buty które możesz formować to dążysz do ideału mają być idealne bo taki jest zamysł tej technologii -mocne spinanie klamer ehh .... tych butów nie powinno się spinać mocno jak ich nie masz na nogach - nie zrozumiałeś -buty formowanwe termicznie to postęp i wygoda szczególnie w butach twardych powyżej 120 - nie każdy ma modelowe stopy więc bardzo fajna sprawa powtórzę w butach twardych. -nawet długie mierzenie butów i ich formowanie nie zastapi typowej jazdy na nartach - dlatego czasami trzeba but ponownie poprawić co do odmrożeń i dretwienia stóp - wygrzałem na cienkiej skarpetce, but był wtedy idealnie dopasowany to było już w drugim sezonie - założyłem grube skarpetki typowy standart , nie było zbyt komfortowo ale dało się jeżdzić (wrażenie ciasnego buta) ..... cały dzień na nartach - wieczorem klasyczne odmrozimy któregoś tam stopnia - nigdy wiećej tego nie miałem jeżdząc w cienkich skarpetkach dla których but był formowany - wydaje się niewiele 1-3 mm ale róznica bezcenna. rc4 130 z 13/14 (szeroka stopa) - zmieniłem na xmax130 - i po jednym sezonie i kilku poprawkach są idealne - moge w nich spać :tongue: używam do dziś ....1 punkt
-
Cześć - Dla zawodników tak ale reszta to bzdura. Twardość 120 w butach wyczynowych ?? - chyba dla dzieci. - Pełna zgoda. Trzeba po prostu umieć dobrać sobie buty i tyle. - zgoda pewnie tak jest choć mnie - kupuje buty w sklepie gdzie sprzedają profesjonaliści i do tego narciarze nikt nigdy jeszcze tego nie zaproponował tylko opisywał dokładnie właściwości modeli przy doborze. - Zgoda - skarpetki tak ale nie muszą być jakieś kosmiczne i cienkie tylko po prostu w miarę dobre. Wniosek z bólem i odmrożeniem... głupota. - Wcale nie. Nigdy nie formowałem butów ani nie robił tego nikt z mojego najbliższego otoczenia, po prostu trzeba umieć but dobrać i nie mieć dziwnych oczekiwań. - przy dobrze dobranych butach nie trzeba spinać mocno klamer nawet do jazdy (rozumiem, że cały czas mówimy o porządnych sztywnych butach i narciarzu) dopięcie dopiero przy solidnej jeździe. A przede wszystkim trzeba sobie dobrze dobrać buty a nie być zaślepionym formowaniem bo pomimo, że takie buty są już na rynku pewnie ponad 20 lat to dopiero ostatnio wymyślono że to niezły interes, i można ludziom wcisnąć, że to niezbędne. Pozdrowienia1 punkt
-
aktualne warunki Dziś planowy dzień przerwy w jezdzeniu. O 9 było 11 stopni na Biela put, bez mrozu w nocy na dole. W ciągu dnia pogoda się zmieniła, o 16 bylo tylko 6 stopni a teraz o 19 jest ok. 0 na Biela Put. Zapowiada się mróz w nocy. Jutro będzie rano więc twardo a nawet lodowo! Dziś na parkingach bylo dużo więcej aut niż w poprzednie dni, do hoteli przyjeżdżają też nowi goście, W tym nawet autokary! sporo osób chcę chyba zakończyć jazdę w ten weekend. Byłem zobaczyć 13 po południu, jest wciąż przejezdna więc jutro też będzie. Startuje jutro o 8.30 z Biela Lut!1 punkt
-
1 punkt
-
Tak,jest czarna.Niestety mnie nie urzekła,choć źle jej nie oceniłem.Może jakbym dostał ją na dłużej... :wink: Macie rację.Mój pech,że na początku,jak było twardo,dostałem szerokie dechy,a na sam koniec,jak już "puściło" SL i GS...Być może ten Scott byłby bardziej przyjazny.Dodam tutaj jeszcze,że sam posiadam dwie pary łopat i obie w tych warunkach zdecydowanie lepiej jadą! tak więc nie do końca warunki zdecydowały.Dziś testowałem GS - jak wspomniał wcześniej Mariusz.Warunki są jakie są i nie ma co narzekać.Rano mgła i od razu miękko.Być może moje typy byłyby inne,gdyby było twardo,ale jedno wrażenie raczej by się nie zmieniło - te dechy są bardzo do siebie zbliżone.Jedna para,jak dla mnie,była wyraźnie bardziej miękka,ale to nie znaczy,że całkiem do bani.Mam swoje typy,ale wiecie... nie wolno mi. Moja to była 105 i 107,jeśli dobrze pamiętam. Pierwsza,którą testowałem,była jak moje Progressory. Czułem się,jakbym jechał na swojej narcie. Następna wyraźnie twardsza i od razu mi się bardziej spodobała. No ale później było jeszcze trochę... Pewnie gdyby było twardo,tooo... ale po co gdybać?1 punkt
-
Dzień drugi WST - cz.2 W części drugiej zamieszczę kilka fotografii ośrodka, po którym się dzisiaj rekreacyjnie poruszaliśmy. Z pewnością, po powrocie z Polski postaram się napisać coś więcej na jego temat. Widok z Tschaneck 2030 m npm. Z klimatem: Jedna z czerwonych tras w środkowej części Katschberghohe: Niebieska trasa numer 2 - doskonała dla dzieci i uczących się: Przejazdówka pomiędzy dwiema częściami ośrodka. Po prawej nasz hotel. Widok z krzesła na czarną 3: Górna i najbardziej pochylona część tej trasy: Przygodnie napotkany narciarz z Polski... Widok w stronę Aineck Czarna 3 w całej okazałości: ...widok z Aineck na Taury Piękna Karyntia w pełnej krasie: Ponieważ nie chcę zaśmiecać wątka z WST - pełną relację postaram się napisać po powrocie do domu. Pozdrawiam marboru1 punkt
-
Dzień drugi WST - cz.1 Niestety, zarówno w nocy jak i o świcie - nawet najmniejszego mrozu. Zaczęliśmy z samego rana, jadąc na miejsce docelowe WST, we mgle. JC i Johnny testowali GS ja High Performance. Zaczynam od narty 705 itd., itd... Pod koniec testu wyszło słoneczko i zrobiło się bardzo ciepło. Na trasie miękko i wodniście. Widok na WST z ekologicznej toalety... ...na drugą połowę trasy numer 12, na której odbywała się impreza. Stacja dolna orczyka + wytopiony przez ciepło sztruks. Śnieg to ciężka kasza. Ekipa Skionline "po robocie". Dobra... koniec fotek i smęcenia - kilka słów o nartach, które testowałem. HP, to dosyć szeroka kategoria desek. Jakie to są narty? Z reguły, to górna półka cenowa nart, topowe w danej kategorii, bądź takie, których nie można jednoznacznie przypiąć do jakiejś grupy nart, nowości, nowe technologie. Wśród testowanych przeze mnie, były zarówno takie o charakterystyce slalomowej jak i AM, czy GS. Kilka z nich naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyło. Zaskoczyło również w tym sensie, że narta przy dojeździe do wyciągu wydawała się nijaka, a później na trasie testu gdy nabrałem prędkości pokazała charakter i była super ciekawa w prowadzeniu. Czterech producentów przedstawiło bardzo dobrą propozycję. Najbardziej spodobały mi się dwie pary - jedna o "stylu" coś pomiędzy SL a GS oraz jedna narta wyraźnie GSowska. Te oceniłem najwyżej. Trafiła się w HP również bardzo fajna deska o charakterystyce SL oraz AM. Mam wrażenie, że producenci starają się przygotować naprawdę bardzo ciekawą propozycję dla zaawansowanych amatorów, która wyraźnie nawiązuje do sportowego charakteru narty - z pewnością, jest to również oferta dla osób poszukujących rozwiązań uniwersalnych i nie szablonowych. Fajnie, bo dotychczasowa propozycja AM mam wrażenie nie do końca wypełniała wszystkie potrzeby bardziej wymagających narciarzy. Podsumowując - byłem pozytywnie zaskoczony czterema parami nart, które wyraźnie się wyróżniały na tle innych z grupy, która nie wydawała mi się ciekawa jako całość. Wśród tych mniej czarujących moje doznania, nie było wyraźnie słabej propozycji. Może producenci czytali Skionline.pl, forum z wątkiem z WST 2016 i moją jednoznacznie czarno białą opinię? hahaha wątpię - ale odniosłem wrażenie, że stawka się wyrównała. Gdybym miał podzielić te 10 par nart wg oceny, to: 4 pary bardzo dobre, 4 dobre, a dwie słabe. Bardzo słabych - 0. Biorąc pod uwagę bardzo subiektywną opinię - pewnie każdy z Was inaczej by podszedł do takiego testu - mogę śmiało napisać, że kategoria HP była bardzo interesująca. W każdym bądź razie - idzie ku lepszemu. Szkoda tylko, że w tym roku nie było do testowania kategorii SL, która mnie osobiście najbardziej interesuje. To na razie tyle, co mogę napisać w temacie. Z pewnością szczegółowa moja ocena, najbardziej ciekawych nart, pojawi się w momencie kiedy będę mógł o tym pisać. Obiecuję, że tą czwórkę opiszę szczegółowo. Pytanie jak moja ocena wypadłaby, w zgoła innych warunkach. Zimowych a nie wodnych? Myślę, że podobnie. Ja po prostu lubię twardsze deski bez względów na to po czym jadą. Po godzinie dziesiątej zrywamy się z imprezy kończąc ją oficjalnie. Zaczynamy jazdę rekreacyjną. Kilka zjazdów i możemy ponownie rozkoszować się pysznym, włoskim jedzeniem... w sumie jesteśmy nie tak daleko Włoch.1 punkt
-
Bucket Lift - wyciąg koszowy. Rzadkość. W Polsce nie wystąpił ani razu. Stosowane są głównie we Włoszech. Robiła to Giovannola i chyba też Graffer ale nie jestem pewien.1 punkt







