Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. keisyzrk

    keisyzrk

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      669


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. johnny_narciarz

    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      8 428


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 26.10.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. Trochę zaległa relacja,bo wcześniej nie było czasu,a później sypnął śnieg... Póki jeszcze było ciepło,spotkaliśmy się skromną ekipą w liczbie sztuk 3,aby wspólnie zdobyć na rowerze Skrzyczne.Ekipa składała się z: Andy-w,Mati1981 i ja. Dla dwóch ostatnich to był któryś raz z rzędu,ale Andrzej atakował tą górę po raz pierwszy. Dla mnie nowością była trasa,którą poprowadził nas mój imiennik - Maciek. Ale zacznijmy od początku. Umówiliśmy się w centrum Szczyrku o godz. 12.00. Chłopaki przyjechali samochodem,ja tradycyjnie na rowerze,bo do Szczyrku to gdzieś niecałe dwie godziny drogi,albo nawet mniej. Skierowałem się na czerwony szlak rowerowy, prowadzący z Czechowic-Dziedzic do Bielsk-Białej,dalej przez centrum w stronę Ratusza i ścieżkę rowerową w stronę Szczyrku. Na wysokości zjazdu z nowej obwodnicy,kierunek w stronę rz. Biała,a następnie tuż za ekranami dźwiękochłonnymi. Przez park w Wilkowicach i dalej wzdłuż drogi na Szczyrk - jest tam kawałek ścieżki rowerowej. Inna opcja do jazda górą Bystrej,ale trochę by się droga wydłużyła.Na owy szlak wjechałem nieco dalej i prosto przez pola... Tak jak się spodziewałem,do centrum dotarłem tuż przez 12. Ponieważ reszta ekipy dopiero wyjeżdżała z B-B,udałem się na szybką przekąskę. Przy okazji namierzył mnie JC. Nie mógł z nami się zabrać,ale choć krótka pogawędka,po czym zadzwonił telefon - czas ruszać! Panowie stanęli kilkaset metrów za centrum. Szybkie wypakowanie rowerów i już ciśniemy w kierunku Golgoty. Tam zaczyna się nasz szlak. Przy okazji zobaczyliśmy małe roboty przy dole. Chyba wreszcie SON coś tam rusza z robotami. Robimy fotki i ruszamy do góry.Początkowo jedziemy asfaltem,który dość szybko przechodzi w szuter,ale taki bardzo równy i o stałym,niebyt dużym nachyleniu. Nie jest ona zbyt wyczerpująca,więc non stop trwają dyskusję. Im wyżej,tym więcej pięknych widoków. Choć to już zaawansowany wrzesień,to jeszcze tej jesieni nie czuć za bardzo. Ciepło jak w lecie,do tego nie za wiele żółtych drzew. Duża zaleta tego szlaku to kompletny brak ludzi! Tak to ja lubię odpoczywać. Po ok. godzinie jazdy (o ile jeszcze dobrze pamiętam) docieramy do zielonej trasy z Małego Skrzycznego do Hali Skrzeczeńskiej. Byłem tu niedawno,ale zawsze jakoś tak przyjemnie dla narciarza... Po drodze oczywiście koledzy przetestowali Fat Bikea. W końcu docieramy na Skrzyczne.Tam straszne tłumy! Ale co się dziwić w taki dzień. Mieliśmy w planie coś przekąsić w schronisku,jednak patrząc jak się kotłuję,zrezygnowaliśmy. Do tego na szczycie odbywała się jakaś... msza.Nie mam nic przeciw,ale czy nie można by zrobić tego nieco z boczku,żeby ludzie mogli sobie porobić zdjęcia przy tabliczce? Pozostało zrobić sobie fotkę na tle charakterystycznego masztu i jazda w kierunku Malinowskiej Skały. No i tu punkt kulminacyjny wyprawy. Przynajmniej dla mnie... Jadę sobie po prostym odcinku tuż za resztą ekipy i nieco bezmyślnie robię fotki. Szybko przeleciała mi myśl,że jak trafię na jakiś większy kamień,to jedną ręką mogę nie utrzymać kierownicy. Jak pomyślałem,tak się stało - FOLF! Leżę! Kamerkę upuściłem z ręki i się poturlała. Ja bez żadnej kontroli walnąłem zwłokami o glebę,coś jakby worek ziemniaków zrzucony z traktora... Pierwsze uderzenie przyjął kask,ale i tak policzkiem walnąłem w wystający kamień. Po za tym ręce poharatane i potargana koszulka na lewym ramieniu. Wstaję, powoli dochodzę do siebie i zaczynam ostrożnie oceniać straty. Nogi na szczęście całe,bez żadnego większego zadrapania. O dziwo łokcie równie nie zdarte. Mam za to sporo zadrapań "na prostych odcinkach" ręki. Jeszcze obdarte kostki na prawej dłoni. Tyle ja. Nie jest źle,choć boli... Rower na szczęście też cały. Jedynie spadł licznik i jak się później okażę, ułamało się jego mocowanie. Zatrzymał się przy nas też turysta pieszy,który zaoferował plastry,ale w sumie i tak byłem cały z kurzu, więc to bez znaczenia. Po chwili dyskusji postanawiam jechać dalej,ale już ponad przeciętnie ostrożnie, bo nie chcę się doprawić. Dodam jeszcze,że kamerka SJ4000 przeżyła,ale przybyła jej spora rysa na obiektywie - kolejna strata.Ale zdjęcie wyszło! Po chwili jazdy ból powoli ustaje,a wszelkie rany się zasklepiły. Powiało optymizmem i "powracam do życia".Piękne widoki dodatkowo odwracają moją uwagę od wypadku.Zwłaszcza z Malinowskiej Skały. Niestety czas uciekał i nie było szans już zajrzeć od góry na BSA - chcieliśmy tam dojechać po szczytach - więc skierowaliśmy się stronę Białego Krzyża i dalej już asfaltem wprost do centrum Szczyrku. Panowie obawiając się,że będę za bardzo cierpiał,zaproponowali mi,że mnie odwiozą samochodem,ale ja już nie czułem bólu i postanowiłem jeszcze "dowinąć" jeszcze nieco kilometrów,żeby wyszła stówa. Pięknie spędzony dzień i sporo wrażeń tego dnia. Mimo upadku, humor mi się nie zepsuł,a rany już zagojone. Może jeszcze koledzy coś dodadzą od siebie. Pozdrawiam, Johnny PS. To taka próba przed sezonem
    3 punkty
  2. Czas pomału kończyć relację stacją na pograniczu Chile-Argentyna Portillo-stacja narciarska która wywarła w mojej psychice niezapomniane wspomnienia Już sam dojazd do stacji drogą ,../Chrystusa Odkupiciela potrafi wywołać palpilację serca Napęd na cztery koła zdecydowanie się nam tu przydał No ale jak już jesteśmy na miejscu to micha uśmiechnięta od ucha do ucha przez całe 5 dni pobytu Mieszkamy w charakterystycznym żółty hotelu położonym pośród andyjskich szczytów tuż nad jeziorem Lagun del Inca na wysokości 2600 Tu dane nam było spotkać kadry narodowe alpejczyków(Austria,USA) Ze względu na ograniczoną liczbę karnetów na dzień nigdy tu nie ma kolejki Z każdej strony jesteś otoczony wysokimi szczytami Andów,niesamowite miejsce Jeśli ktoś chciał by tu przyjechać i po nartach jak choćby w Solden pobyć ,zaliczyć apres-ski zapomnijcie Narty,narty,narty ewentualnie po obiadokolacji w hotelu można pomoczyć się w basenie termalnym obok hotelu Trasy w większości wymagające,najdłuższa chyba z 3,5km Piękny wysokogórski ośrodek
    3 punkty
  3. Kolejny ośrodek to Nevados de Chilla Mały kameralny ośrodek,położony na wysokości 1800-2500 Z daleka ośrodek prezentuje się świetnie Temperatura na małym minusie Trasy przygotowane wzorcowo
    3 punkty
  4. W tą piękną niedzielę wybraliśmy się (Jaro-W, Marcin i ja) kolejką na Skrzyczne. Chciałem Marcinowi pokazać epicki zjazd do Buczkowic czyli 7 km wszystkiego po trochu. Jest tu enduro, dh, flow i turystyczny szlak. Było pięknie, ale do czasu. Gdzieś w 1/3 zjazdu nasz przejazd przecinał trasę FIS. Tutaj na Marcina czyhała na trawersie płytko zakopana w ziemi stalowa rura do naśnieżania na którą Marcin najechał. Przednie, wilgotne koło straciło gwałtownie przyczepność, a Marcin wyleciał jak z katapulty i upadł na pień ściętego drzewa. Wstał, trochę go przytkało i dał znać kciukiem, ze jest OK. Tak się wydawało. Zjechaliśmy jeszcze do auta. Marcin odczuwał coraz większy ból poniżej żeber. W szpitalu okazało się, że jest pęknieta śledziona i krwotok w jamie brzusznej. Pierwsze 2 doby zadecydowały o tym, że śledziona zostanie zachowana i obejdzie się bez interwencji chirurga. Przewidywany pobyt w szpitalu to 3 tygodnie. Muszę bardzo pochwalić lekarzy i pozostały personel ze szpitala dziecięcego w Bielsku za bardzo dobrą opiekę nad synem. Mówią, że wyjdzie z tego. Sezon narciarski dla Marcina raczej stracony I tak to rower i infrastruktura narciarska przeplatają się wzajemnie.
    2 punkty
  5. Tęsknota za tak miłą koledze @Mostostalowi ski-egzotyką wymaga pewnego zaopatrzenia... a mianowicie: dobre, najlepiej skórzane rękawice dla pewnego uchwytu na linie (często kapiącej smarem) "wyrwirączki", no i dobre narty do szybkiego udeptania stoku w zastępstwie przereklamowanego ratraka - to absolutne minimum. Proponuję zestawik, który z nadmiarem spełnia te wymagania, kosztuje co prawda około 70 tysięcy dolarów , ale prawdziwy pasjonat "starego" z pewnością doceni coś "nowego", tak samo egzotycznego.
    2 punkty
  6. Nowe vs Stare? A może Nowe & Stare? Po co niszczyć, skoro można łączyć
    2 punkty
  7. A po ciężkim dniu czas na zasłużony relaks
    2 punkty
  8. Po wylądowaniu do wypożyczalni po auto i zmęczeni udajemy się do hotelu Kąpiel,śniadanie,piękna pogoda za oknem zmienia wcześniej ustalone plany Udajemy się do ośrodka La Parva Położony na wschód od Santiago Do celu tylko 50km ale drogo ostro pnie się w górę ,mnóstwo serpentyn Czas dojazdu to dobra 1.40 Dolna stacja znajduje się na 2600-3600 Temperatura na lekkim minusie Wypożyczamy narty i prosto na wyciągi Piękna pogoda,na stokach pustki,można się było zajeżdzić
    2 punkty
  9. Jazda w Czechach, i to za tydzień... to nie jest żart! . Cała tajemnica tkwi w dwóch słowach "Fabryka śniegu".
    1 punkt
  10. Nie bardzo, dzis juz jest taki osrodek. To Kasprowy. Jakos pustek tam nie widac!
    1 punkt
  11. Potwierdzam, że pierwszy wyjazd w Alpy zawsze będzie przyjemnym doświadczeniem. Choć np. ja po kilku wyjazdach mam już mniej więcej pogląd na to co ja lubię. Wiem, że nie pociągają mnie duże ośrodki, z uwagi na tłok i szybsze tworzenie się muld. Zwłaszcza, jeśli są to miejsca w Salzburgerlandzie (Saalbach, Europa-Sportregion), bo one dodatkowo mają mniej ciekawą scenerię niż np. te tyrolskie. Jeśli na nartach jeździ się np. do wysokości 2000m, a lasy w Alpach sięgają 1900m, to wg mnie lepiej trochę nadłożyć i wybrać się w prawdziwe Alpy. Ja np. mogę zasugerować nocleg w okolicach Imst (np. początki dolin Pitztal, Oetztal, Paznauntal), gdzie w promieniu do 50-60 km jest cała masa i dużych i małych ośrodków - właściwie cała austriacka czołówka. Po takim wyjeździe będziesz już wiedział które z nich odpowiadają Ci bardziej i np. za rok wybierzesz już konkretną dolinę. No ale to tylko moja sugestia.
    1 punkt
  12. Szybkiego powrotu do zdrowia dla Marcina. Powodzenia w szpitalu! (Nie jest to najprzyjemniejsze miejsce...)
    1 punkt
  13. Szybkiego powrotu do zdrowia dla twojego syna i głowa do góry będzie dobrze[emoji106]
    1 punkt
  14. Mostostal masz bardzo niemiły zwyczaj oceniania ludzi których nie znasz. Ja tego nie rozumiem. Z twoim postów bije po prostu jakąś zawiścią. Ktoś ma lepszy telefon czy samochód, już to jest dla Ciebie problem. Kogoś stać na narty w alpach to od razu uruchamia Ci się jakaś agresja. Ktoś jeździ gorzej na nartach to już "mamuśka" albo "kapeluch". Ja w pełni jestem w stanie zrozumieć, że lubisz stary sprzęt i puste trasy (no, puste trasy to chyba akurat każdy lubi), bo to kwestia gustu, ale tego szufladkowania ludzi nie jestem w stanie pojąć.
    1 punkt
  15. Marcin, super wyprawa!!! To gdzie teraz? Nowa Zelandia?!
    1 punkt
  16. Johnny, tylko jak będziesz jechał kosiarką to uważaj i nie rób zdjęć w czasie jazdy! Wypadki z kosiarkami bywają niebezpieczne! Najważniejsze, że członki masz całe! A wyprawa fantastyczna! No i ta Twoja maszyna! Coś wspaniałego!
    1 punkt
  17. Piękne trasy z widokiem na Dachstein: https://ramsau.com/en/cross-country-skiing/ Nie korzystałem ( nie biegam na nartach ), ale mieszkałem tam w czasie pobytu na nartach. Perfekcyjnie zorganizowane i przygotowane trasy. Kolejna zaleta to stosunkowo niewielka odległość z południa Polski.
    1 punkt
  18. Po krótce: Xiaomi Redmi 3S Dark Grey oferuje wszystko, czego potrzebujesz. Posiada ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 430 i układ graficzny w Adreno 505. Dysponuje również niebywale mocną baterią 4100 mAh oraz 5-calowym wyświetlaczem HD z technologią IPS. Czy to koniec zalet? O nie, to dopiero początek. Na pokładzie smartfona znajdziesz też aparat 13 Mpix z ultraszybkim trybem wykrywania twarzy. A wszystko to zamknięte w aluminiowej obudowie o smukłych kształtach. Mierzy zaledwie 8,5 mm grubości, co zapewnia wyjątkowy komfort użytkowania. No i ta cena, która czyni Xiaomi Redmi 3S absolutnie wyjątkowym. Teraz jesteś gotowy na odkrywanie świata. Xiaomi Redmi 3S zapewnia dostęp do szybkiego Internetu LTE gdziekolwiek się udasz. Jego modem 4G obsługuje zarówno częstotliwość 800 MHz, jak i 1800 MHz, więc smartfon bez problemu łączy się z każdą siecią LTE dostarczaną przez operatorów w Polsce. Tym samym Redmi 3S zapewni Ci szybka oraz stabilną łączność z siecią na ławce pod blokiem, w górach, na plaży, a także daleko poza miastem. Potężny, 64-bitowy procesor Snapdragon 430 jest sercem Xiaomi 3S Dark Grey. To dzięki niemu smartfon błyskawicznie uruchamia aplikacje, pobiera dane, odtwarza filmy i wykonuje wiele innych działań jednocześnie. Cztery rdzenie przeznaczone są do intensywnej pracy, jak na przykład obsługa grafiki 3D, czy filmy HD. Cztery kolejne są rdzeniami o niskim zużyciu energii, które wydłużają czas pracy smartfona na długo. Nawet bardzo długo. Xiaomi Redmi 3S dysponuje w pełni laminowanym wyświetlaczem o przekątnej 5”. Ekran może się pochwalić rozdzielczością HD i obecnością technologii IPS. Dzięki temu wszystko co oglądasz wygląda po prostu lepiej, znacznie lepiej. Ciekawostką jest tryb czytania, zapobiegający zmęczeniu oczu. To bardzo ważne, jeśli w ciągu dnia dużo czasu spędzasz na portalach informacyjnych, czy blogach. Nie zapomnij ustawić temperatury barw, korzystając z jednego z trzech trybów. Nie ma znaczenia, jak ważne dane zapiszesz w pamięci Xiaomi Redmi 3S Dark Grey. Smartfon niezawodnie zabezpieczy dostęp do nich niezwykle czułym sensorem linii papilarnych. Znajdziesz go w tylnej części obudowy. Wystarczy przyłożyć palec na krótką chwilę, by odblokować urządzenie. Co więcej, możesz wybrać jeden z kilku dostępnych poziomów zabezpieczeń. Od blokady ogólnej, poprzez blokadę aplikacji, folderów, a nawet poszczególnych notatek. W tej cenie nie znajdziesz równie zaawansowanego smartfona. Co by tu dziś sfotografować? To pytanie będzie Ci odtąd chodzić po głowie, bo mając Xiaomi Redmi 3S opanujesz sztukę robienia zdjęć do perfekcji. Aparat 13 Mpix błyskawicznie wykrywa twarz, a następnie ustawia ostrość, jasność i nasycenie kolorów. Każde zdjęcie będzie perfekcyjne – zarówno to zrobione w domu, jak i na dworze. Chcesz zrobić selfie? Przełącz się na przednią kamerę 5 Mpix i pstryknij fotkę. Teraz możesz ją upiększyć wygładzając skórę, czy rozszerzając oczy. Takie zdjęcia są godne miana autoportretów. Dostosuj swój telefon do siebie, korzystając z tysięcy motywów, tapet, ikon i innych elementów. MIUI 7 umożliwia pełną personalizację urządzenia i dopasowanie wszystkich funkcji do Twoich potrzeb. Zyskaj wygodny podgląd powiadomień, łatwy dostęp do ustawień systemowych lub korzystaj z autorskich aplikacji. Koniecznie wypróbuj każdą z nich. Zapomnij o ciągłym zerkaniu na stan baterii. W Redmi 3S Dark Grey umieszczono przełomowy akumulator o pojemności aż 4100 mAh, który dodatkowo zoptymalizowano pod kątem zużycia mocy. Co więcej, dzięki wykorzystaniu nowatorskich technologii uzyskano dwukrotnie większą pojemność, bez powiększania gabarytów baterii. Dwa dni na jednym ładowaniu masz zapewnione Specyfikacja Procesor Qualcomm Snapdragon 430 (4 rdzenie, 1.50 GHz, A53 + 4 rdzenie, 1.2 GHz, A53) Układ graficzny Adreno 505 Pamięć RAM 2 GB Pamięć wbudowana 16 GB Typ ekranu Pojemnościowy, 10-punktowy, IPS Przekątna ekranu 5" Rozdzielczość ekranu 1280 x 720 Łączność Bluetooth Wi-Fi 4G (LTE) System nawigacji satelitarnej GPS Złącza Micro USB - 1 szt. Wyjście słuchawkowe/głośnikowe - 1 szt. Gniazdo kart nanoSIM - 1 szt. (wspólne z czytnikiem kart pamięci) Gniazdo kart microSIM - 1 szt. Bateria Litowo-jonowa 4100 mAh Zainstalowany system operacyjny Android 6.0 Marshmallow Aparat 5.0 Mpix - przód 13.0 Mpix - tył Lampa błyskowa Wbudowana Rozdzielczość nagrywania wideo 1920 x 1080 (FullHD) Grubość 8,5 mm Szerokość 69 mm Wysokość 139 mm Waga 143 g Kolor Szary Dodatkowe informacje Czytnik linii papilarnych Magnetometr Żyroskop Akcelerometr Obsługa dwóch kart SIM (Dual SIM) Z opisu wynika, że jest on wręcz stworzony dla narciarza. Myślę, że tak jak wspominał Mitek mając takie dwa będzie idealnie. Pozdrawiam
    1 punkt
  19. Cześć Zazdroszczę bo ja mogę sobie pozwolić tylko na wyprawę... do pracy i z powrotem niestety. Współczuję bólu poupadkowego a zwłaszcza ... tej koszulki Pozdrowienia
    1 punkt
  20. W Nowym Targu od nowego sezonu będzie otwarta trasa biegowa z Długiej Polany na Turbacz. Co do Dolomitów, to praktycznie w każdym ośrodku trasy biegowe. Polecam Passo Lavaze, Val di Fiemme i Passo San Pelegrino w Trentino.
    1 punkt
  21. Kolega szy dużo biega, zajrzyj na jego publikacje tam jest też link do jego strony, na której opisuje wiele wyjazdów biegówkowych
    1 punkt
  22. Dla porównania budynku przy gondoli dołączam wizualizacje restauracji na Hali Skrzyczeńskiej. Widać jak bardzo różnią się te budynki pod względem architektonicznym.
    1 punkt
  23. Prawdziwy narciarz to na kujoka, albo na zaspę siusia.
    1 punkt
  24. No, ja też nie mogę tych "Nowych tematów" znaleźć, a tak jak kolega Gregor chciałbym mieć możliwie dużo tematów z dodanymi postami na widoku. Jak to zrobić?
    1 punkt
  25. W końcu jesień pokazała się z dobrej strony! Kilka fotek z dzisiejszej trasy Przegibek-Żar-Przegibek. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  26. Tak jak klikałem oprócz nart coś tam jeszcze zwiedzaliśmy Tym bardziej że pogoda w górach zmienną jest Ze Santiago można tanio polecieć do stolicy Peru-LIMY Mała fotorelacja
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...