Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      65

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MAIKEL 1977

    MAIKEL 1977

    Użytkownik forum


    • Punkty

      37

    • Liczba zawartości

      1 872


  3. ROCH

    ROCH

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 338


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.01.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Sonnenkopf - Familienskigebiet & Bärenland, czyli w Klosterle na nartach. Cz.2 Teraz postanawiamy przetestować prawą stronę ośrodka. Tutaj jest wyraźnie płasko - teren przygotowany dla szkółek z dziećmi. Kilka tras płaskich, sporo dmuchanych słoników i innych potworków Ruszamy w głąb, w kierunku krzesła 4ki. Ono w tle, po lewej stronie. Od niego rozchodzą się dwie trasy: czerwona i niebieska. Widoki tutaj? Czerwona w zdjęciu czarno-białym: Po lewej niebieska prowadząca do pośredniej gondoli. Po prawej czerwona przy wyciągu. Po lewej stronie jadąc tym wyciągiem takie oto widoki: Zaliczamy wszystkie i robimy przerwę na gulażzupkę i kawę. W knajpie zero ludzi, ceny niskie i mnóstwo wolnego miejsca. Za oknem góry nas wołają... Szybko wychodzę, poganiam... trzeba jeździć! Trasy wołają!!!! Oj jak bardzo... Tylko jedna fotka moich zielonych portek... ...i testujemy jedyną w tym miejscu trasę czarną oznaczoną numerem 10. 100 metrów łagodnego zjazdu a potem bardzo wąska 400 metrowa ścianka z mocną ekspozycją. Z dołu wygląda to tak (aparat zdecydowanie wypłaszcza): I znowu na szczyt... ...i cykam najpiękniejsze zdjęcia z tego wyjazdu (wg współtowarzyszy wyprawy): Coś dla braci skiturowej... Jeździmy! Raz tu, raz tam. Testujemy trasę niebieską do samego dołu...a potem nasz najmłodszy towarzysz prosi o fotkę. Hero! Dzień mija szybko jak przebyte kilometry na trasach. Pod koniec dnia jeździmy znowu chyba tylko my. Jest chwila zna fotki - światło jest doskonałe. Marboru: Dolina w chmurze... ...chmura z bliska: Wracamy do domu - szczyty płoną! Ten dzień był wspaniały, piękny i taki o jakim marzy narciarz trasowy - doskonały! Na koniec kilka ujęć z GoPro. Rzut: Wandal: Ekipa narciarzy... ...narciarzy ekipa i samotny deskarz: Pozdrowienia od Ekipy! Wołają niecierpliwi... i wyjęli coś zimnego z lodówki - lecę! marboru
    23 punktów
  2. Sonnenkopf - Familienskigebiet & Bärenland, czyli w Klosterle na nartach. Cz.1 Dzisiaj miała być lampa i była. Ski Alrberg, to bardzo rozległy teren narciarski. Jednym z "pobocznych" ośrodków tego karnetu jest maleńki, z nazwy u góry ON. Nie jest on połączony z St. Anton, Lech, Zurs, czy innym znanym miejscem. Jedziemy autem ok 40 minut i jesteśmy na miejscu. Mały parking jest prawie pusty - gondola już działa. Główna stacja wyciągowa wygląda tak: Tereny narciarskie to kilkanaście długich tras, gondola ze stacją pośrednią i odkryte krzesła: dwie czwórki, dwie dwójki + kilka orczyków i wyciąg linowy. Mapka wygląda tak: Jesteśmy pierwsi na górze! Na początek jedziemy na linie... Jakąś godzinę jeździmy w cieniu. Trasy są doskonale przygotowane, na niebie ani chmurki, niebo jest błękitne - jest oszałamiająco pięknie! Tylko na szczytach widać, że jest wietrznie... Krajobraz? Młody się cieszy - będzie szybka jazda! Endriu gotowy do akcji... Ekipa rusza... ...a ja? Jestem po prostu zachwycony. Zostaję na dłużej sam. Jestem tylko ja, dźwięk pustego krzesełka i przestrzeń. Mało robiłem w tej wyprawie fotek z tras - teraz, w dniu dzisiejszym postanowiłem to nadrobić. By Wam pokazać i uzmysłowić warunki... Salomony spragnione twardego! Jeszcze cień... Wciągamy się na najwyższy punkt ośrodka. I wychodzi słońce! Bosko Pejzaż: Widok w dół z najwyższego punktu ośrodka: Lordzica Vejderzyca... No to w dół 9tką... Tam na dole widać miejsce naszego przeznaczenia: trasa, główny punkt ośrodka. A na horyzoncie? Kwintesencja alpejskiego krajobrazu. Chwila rozmowy i jest decyzja - ponownie wyciągamy się na samą górę i jedziemy czerwoną trasą na sam dół, pod dolną stację gondoli. Trasa spokojnie miała ok 9km. I tylko miejscami płasko... ...niestety dla Andrzeja. Wracamy jeździć na górę... CDN
    17 punktów
  3. Witam 4 dzionek za nami, muszę przyznać że najlepszy pod każdym względem, pogoda bajka mrozik -10 do tego pełna lampa bez wiatru, żyć nie umierać ? czarna 6 palce lizać, Tscheyeck 17 dał równo w kość, można by tak w nieskończoność ?pozdrawiamy ?
    13 punktów
  4. A niech tam, jeszcze kilka fotek nikomu chyba nie zaszkodzi ?pozdrawiamy ✌
    12 punktów
  5. Skrzyczne, FIS, poranek, gigantowa narta... Czego chcieć więcej od życia? Taki widok tylko na Skrzycznym
    10 punktów
  6. Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla Alpejskie warunki panują w wyżej podanej stacji Ludzi troszkę jest ale kolejek specjalnie nie ma Przygotowanie tras bez zarzutu
    8 punktów
  7. Dzień trzeci. cz. 2 - Lech & Zug Ekipa: Jeździmy w kółko po tutejszych trasach - tak by zaliczyć wszystkie. Mapa i jechane raz niebieską, raz czerwoną, raz pod krzesło z bublinką, a raz pod krzesło dwuosobowe, które ledwo co podjeżdża w górę. Nie wiem czemu, ale w tutejszych ośrodkach kompletnie nie przeszkadzają mi stare wyciągi. Archaiczne? Wyciąg linowy - proszę bardzo! Andrzej odpoczywa przed zjazdem do samego Lech. A w Lech? Piękny, alpejski widoczek... Mimo krążących chmur i przeraźliwie zimnego wiatru eksplorujemy ośrodek na maksa. Wszystkim się tu bardzo podoba - trasy urozmaicone i ciekawe. Długie i niektóre bardzo wymagające - na mapie zaznaczone przerywanymi liniami. Zrobienie zdjęcia, to ból. Gołe ręce, to w takich warunkach pogodowych - cierpienie. Mimo tego, sesja Z zielonymi portkami... ...różowe zostały w domu Widoczki? Proszę. Ciekawostki? Goldem card i jedzenie w bombce? Tylko dla wybranych... ...sprawdzałem - zamknięte. Powoli kończymy jazdę. Na liczniku prawie 80 km - jest ok. Fota ekipy z tego dnia, na tle miejscowości Lech. Mimo mrozów, armaty walą... ...a armaty mają tu dziwne? Szlauchy? Ostatni zjazd trasą 210... Pakowanie do auta i droga powrotna. Przez szybę w samochodzie ostatnie fotki. Lech: I zachód słońca... Kończymy dzień sznyclem i sznapsem gruszkowym. Pysznym! Jutro kolejny dzień i nowe podboje narciarskie. CDN jutro. Pozdrawiam marboru
    6 punktów
  8. W dawnej hali zakładów „Hajduki” w Chorzowie Batorym powstaje pierwsze w Polsce Centrum Skimark ze sztucznym stokiem. Michał Starzyński, właściciel chorzowskiego Freestyle Parku na pomysł sztucznego stoku trafił przez przypadek. – Przeglądałem internet i nagle rzucił mi się w oczy narciarz jeżdżący w hali. Pomyślałem, dlaczego u nas jeszcze tego nie ma? Potem spotkałem się z przedstawicielami Skimarku i zaczęliśmy współpracę - relacjonuje. Jak to działa? Narciarze wchodzą na bieżnię o specjalnej nawierzchni imitującej śnieg. Możliwości płynnej zmiany prędkości oraz kąta nachylenia stoku umożliwiają naukę i trening na każdym poziomie zaawansowania. A wszystko bez ciężkich ubrań, gogli i kolejek do wyciągu. – To świetna opcja na rozpoczęcie przygody narciarskiej, czy zajęcia wf-u dla szkół. Naprzeciwko stoków będą lustra weneckie, więc każdy będzie miał podgląd i możliwość korygowania postawy – dodaje M. Starzyński. Zdradził, że nawiązuje współpracę z katowickim AWF-em, który będzie tu przeprowadzał badania naukowe. Na terenie dawnych zakładów chemicznych „Hajduki” trwają obecnie prace remontowe. Otwarcie atrakcji zaplanowano na marzec.
    4 punkty
  9. Witam wszystkich. Właśnie wróciłem z trzydniówki w regionie Salzburger Lungau. Przyjazd w środę do miejscowości Sankt Michael im Lungau bez problemowy. Ruch niewielki (poza Wiedniem) więc 680km pokonane w dość dobrym tempie. Miejscówka bardzo urokliwa. Bliziutko do stacji Narciarskiej Grosseck – Speireck i niewiele dalej do Katschbergu (od strony miejscowości Sankt Margarethen im Lungau). widok z okna kwatery Karnet który mieliśmy w cenie to dwa dni więc wybieramy Katschi. W czwartek jazda na całego. Pogoda bardzo poprawna, choć nieczynny był łącznik łączący St. Margerethen z Katschberg Hohe. Katujemy więc trasy po tej stronie ośrodka. Chwalona przez Mariusza (marboru) A1 świetna, ale mnie i żonę zauroczyła czerwona 22 a jeszcze lepsza jest czarna 21 pod wyciągiem DSB Aineck. Te trasy powalają. O 12.00 uruchomili łącznik więc od razu startujemy na drugą stronę trasą 11 (piękna trasa, niestety częściowo oblodzona). Czarna 11a nieczynna. Jedyny ból to przejazd nad drogą, żona marudziła, Elektryczna kładka działa w drugą stronę. Druga strona bardzo przyjemna ze szczególnym wskazaniem czarnej 3. Następnie powrót na stronę Aineck (bo tam mamy samochód). I tak do 16.00 upłynął nam czas. I tyle w pierwszym dniu. Drugi dzień niestety załamanie pogody. Suje śniegiem aż miło????? Pada na Katschberg po raz drugi. Rano jesteśmy znów w St Margerethen, szybka akcja i jeździmy. Niestety warunki coraz trudniejsze. Kamery i aparatu nawet nie ruszyłem. Do 14.30 daliśmy radę. Więcej nie dało rady. Nogi „zmarły”. Wieczorkiem pakowanie a w sobotę rano śniadanko i „wykwaterunek” . 09.00 jesteśmy pod dolną stacją ośrodka Grosseck-Speiereck. Chcemy zakupić karnet 9-13 za 31,50E i tu miła niespodzianka. Pani w kasie informuje, że dziś całodniowy karnet za 20E. Jak nie wziąć . No to jazda. Ośrodek piękny choć niewielki (jak na Alpy). Warunki wręcz bajeczne. Do tego niezła pogoda. Tłuczemy chyba najlepszą trasę 2b-2a pod gondolą Sonnenbahn. Bajka. Później wyjeżdżamy na szczyt Speireck 2400m. Z niego trasą 4a w dół i płynnie w 2b – 2a pod gondolę. Nie wiem ile to ma długości ale przewyższenie 2400-1000 więc wychodzi 1400m. Po jednej takiej „eskapadzie” nogi są w du… znaczy się jest cudownie. Tak zjeżdżamy jeszcze dwa razy. Później na łączkę odpocząć na orczykach. I tak mija czas. Niestety trza się zbierać, prawie 680km prze de mną. 13.00 zjeżdżamy do Sankt Michael. Szybkie przebranie się w dolnej stacji Sonnenbahn i w auto. 21.00 w domu. Uuuuuch………. Dopiero dochodzę do siebie. Podsumowując: Katschberg – nie duży, ale świetny. Jest gdzie się rozpędzić. Polecam. Przy tych warunkach śniegowych – super. Szczególnie dla rodzin. Grosseck-Speiereck – jeszcze mniejszy, ale jest świetnym uzupełnieniem Katschi. Na jeden dzień bomba. A trasa łaczona 4a+2b+2a – to po prostu miód. Jazda na nim jest na wspólnym karnecie z Katschi – chyba nazwa SKILUNGO. Ale można szukać takich okazji jak nam się trafiło. Podobno są dość częste – W ten dzień był cały dzień za 20E a dzieci do 15 lat za darmo – dodam była to sobota. Pozdrawiam. PS: Zdjęć mam mało, więcej kręciłem. Jak coś zmontuję to dodam. PS2: polecam fajną knajpkę przy samym wyciągu w Sankt Margerethen - GrizzlyBar przy hotelu Grizzly. Nie wygórowane ceny a jedzenie pycha. To powinno być w innym wątku "jedzenie na stoku" ale co tam:
    4 punkty
  10. I taki krótki filmik z atobany......znaczy się z nartostrady A1. Pozdrawiam
    3 punkty
  11. W COS śnieżą dolny FIS do Kanionu.
    3 punkty
  12. To te klapki. Znalazłem fajne kompaktowe klapki marki basenowej Speedo. Spełniają moje wymagania, są mniejsze niż moje dotychczasowe. Dobrze wchodzą jeden w drugi. Zakupiłem model SPEEDO ATAMI II MAX damski w rozmiarze 40.5 (normalnie noszę buty 41-42) - ważą 170g. Wersja damska jest szczuplejsza niż męska, więc zajmie mniej przestrzeni i pewnie mniej waży. Cena w sklepie stacjonarnym 80zł Przykładowy sklep http://www.speedoshop.pl/index.php?p670,damskie-klapki-basenowe-speedo-atami-ii-max. Jest też tego sporo na allegro po około 65zł. Damskie Męskie
    3 punkty
  13. Dzień trzeci. cz. 1 - Lech & Zug Dzisiejsze nartowanie zaczynamy od Lech. Parkujemy auto pod starym, podwójnym krzesłem Schlosskopf (dla posiadających karnety narciarskie - bezpłatny). Pogoda od rana bardzo niepewna. Niestety nadal bardzo zimno -12 i pochmurno, z dołu nie widać zbytnio szczytów. Jakaż niespodzianka jak po wciągnięciu się drugim krzesłem z rzędu widzimy jasność. Mimo, że na trasach jest lekka warstwa puchu, to jest twardo i bardzo szybko - coś dla mnie. Bardzo się z tego faktu cieszę. Testujemy samą górę...i okazuje się, że przy Lech jest tylko słońce - przy szczytach wiszą chmury, jeździmy w kółko tymi samymi trasami przy sześcioosobowym krześle Schlegelkopf. Tutaj jest bardzo szeroko, równo, twardo i wspaniale. Postanawiamy spędzić tutaj trochę czasu i jeździmy góra-dół, raz lewą a raz prawą stroną. Ludzi niewielu więc zabawa jest niesamowita. Banany na twarzy! Dookoła cudowna austriacka zima... Postanawiamy zjechać skiturową trasą do Zug. Klimat? Spójrzcie: Mimo płaskiej trasy cała nasza piątka cieszy się możliwością odwiedzenia kolejnego miasteczka w Alpach. Po przekijkowaniu kilkustemetrów docieramy do malowniczego dwuosobowego krzesła, które zawozi nas pod szczyt Kriegenhorn 2173 m npm. Po lunchu w Balmalp jeździmy po trasach Zuger Hochlicht 2377 m npm. Trasy czerwone z tej strony Lech są po prostu? Wspaniałe!
    3 punkty
  14. No tu stromizna uchwycona bardzo ladnie
    2 punkty
  15. Motywujesz kolego Pieknie Marboru, i osrodek wlasnie taki jak lubie. niewielki, spokojny i z widokami. Juz mam plan
    2 punkty
  16. Zakręcony "zamek błyskawiczny" b.podoba mi się to zdjęcie.. Pozdrawiam .dobrej zabawypozdrów koniecznie Paulinę
    2 punkty
  17. Zbliża się termin otwarcia zmodernizowanej kolejki na Szyndzielnię w Bielsku-Białej. Tekst ze strony Bielsko.Biała.pl : "Jeśli dopisze pogoda, to jeszcze dziś zakończy się etap zawieszania wagoników nowej kolejki na Szyndzielnię. Następnie konstrukcja musi przejść tzw. próbę zrywu, podczas której gondole zostaną obciążone kilkunastoma tonami piasku. Pierwsi turyści pojadą nową kolejką na początku lutego. Modernizacja kolejki gondolowej na Szyndzielnię trwa od października. Oprócz montażu nowych wagoników, w ramach inwestycji wymienione zostaną napędy, lina, koła transportujące oraz system sterowania. Remont będzie kosztował łącznie 12 mln zł, z tego 2/3 pokryje bielska gmina. Nowa kolejka przewiezie do 700 osób w ciągu godziny. Zmieni się system bramkowy Jak zapewnia Janusz Kisiel, prezes spółki ZIAD, która jest operatorem kolejki, wszystkie prace odbywają się zgodnie z harmonogramem. - Wagoniki będą zawieszane do środy. Jeśli planów nie pokrzyżuje pogoda, a konkretnie porywisty wiatr, to tego dnia na linach powinny znajdować się wszystkie 34 gondole - wyjaśnia nasz rozmówca. Tak jak wcześniej informowaliśmy, nowe wagoniki będą bardziej przeszklone niż modele poprzedniej generacji. Każdym z nich może jednorazowo podróżować sześć osób. Równocześnie z pracami prowadzonymi przez spółkę Doppelmayer Polska, trwa remont w budynkach stacyjnych. - Nowy wygląd otrzymają punkty obsługi klienta, korytarze oraz toalety. Zmieni się system bramkowy. Roboty te muszą zakończyć się w podobnym terminie co remont kolejki. Wszystko powinno być zgrane, by było jednocześnie gotowe do otwarcia. Straszne przeżycie dla maszyn Kiedy pierwsi turyści skorzystają z nowej kolejki gondolowej na Szyndzielnię? Janusz Kisiel twierdzi, że wykonawca upora się z zadaniem do końca przyszłego tygodnia. Następnie do odbioru inwestycji przystąpi Transportowy Dozór Techniczny. - Do niedawna taka procedura trwała kilka dni, ale musimy pamiętać, że mamy do czynienia ze zmodernizowaną kolejką i dlatego uzgodnienia zajmą nawet dziesięciu dni - deklaruje prezes ZIAD. Bielska spółka ma jeszcze jeden problem. W ramach testów kolejka będzie musiała przejść co najmniej jedną tzw. próbę zrywu z pełnym obciążeniem wagoników. Jak wyjaśnia nasz rozmówca, w tym czasie do wszystkich gondoli będą załadowane… worki z piaskiem. - Zamawiamy ok. 800 worków po 20 kg każdy. Łącznie obciążenie wyniesie 16 ton - słyszymy. Prezes Kisiel nie ukrywa, że próba zrywu to „straszne przeżycie dla maszyn”. Dlatego operator chce połączyć odbiór inwestorski z technicznym. - Dzięki temu unikniemy niepotrzebnego maksymalnego obciążenia kolei - kończy prezes ZIAD. " http://www.bielsko.biala.pl/aktualnosci/34073/koncza-podwieszanie-wagonikow
    2 punkty
  18. Ostatniej niedzieli, jak już wiadomo, Jacek zorganizował testy nart Fischer na Czarnym Groniu. Trochę miałem wątpliwości czy to dobre miejsce w niedzielę i do tego na początku śląskich ferii, ale zawieść nie mogłem. Po za tym, miało przybyć więcej osób i zapowiadało się miłe spotkanie. To miejsce uznałem też za możliwe do ogarnięcia dla moje lepszej połówki, choć o tą czerwoną się nieco martwiłem... Ustawiłem budzik na 6.00, zakładając optymistyczną wersję, że zaczniemy szusowanie od równej 8.00. To było mocno optymistyczne założenie. Budzik naparzał i naparzał i bez efektu. Jakoś mam ostatnio problem zwlec się z łoża. Jednak budzik wytrwały był i wygrał batalię, ale dopiero o ósmej rano... Względnie sprawnie się zebraliśmy i w drogę. Trasę pokonaliśmy sprawnie, drogi w większości czarne i bez żadnych utrudnień. Parking osiągamy gdzieś tak 9.40. Samochodów już sporo, jak można było przewidzieć, ale jeszcze miejsce można było znaleźć. Tyle tylko, że już trochę trzeba było podejść do busika. Jak dla mnie to powinni zrobić dodatkowy przystanek poniżej tego większego parkingu. Ale jakby go zrobili, to pewnie znowu byłby problem z ludźmi parkującymi na pętli... Trudno, tyle podejdziemy, ale Żonka nieco marudzi. Zanim dojdziemy, jest już zgrzana. Trochę wytrzęsło i Żonce gogle się nieco przestawiły - nie nie, to nie "efekt Picasso"! Takiej funkcji nie posiadam. Trochę ten dojazd/dojście się lepszej połówce nie podobało. Toaleta też, ale to pewnie bardziej efekt przerobu ludzi, choć sam nie sprawdziłem... Za to ja, po dotarciu pod stacje, jestem pod wrażeniem. Ostatnim razem byłem tu, kiedy u dołu działał orczyk, a u góry ledwie wystartowało sześcioosobowe krzesło. Teraz orczyka już nie ma, a dolna stacja została całkowicie przebudowana. Oczywiście, jak już wiadomo, teraz jest tu druga kanapa, ale czteroosobowa. Dokładnie taki sam model jak na Nowej Osadzie czy Stacji Narciarskiej Stok. Mi się podoba i nie bardzo wyobrażam sobie w jej miejsce wyprzęganą szóstkę. Całość robi niezłe wrażenie, zwłaszcza z tym skrzyżowaniem wyciągów. Taka mała stacja, a ile "fajerwerków"! Czarny groń przywitał nas piękną białą zimą. Temperatura na lekkim minusie i sypie drobny, delikatny puszek - pięknie! Mimo tego widoczność bardzo dobra. Na pierwszy ogień przetestowaliśmy czerwoną trasę, a ja dodatkowo nowe narty. Same nowości. Śniegu dość, a warunki określiłbym na bardzo dobre i dobre. Oczywiście już trochę odsypów, tudzież nieco betonu, czy jak Jacek woli - gipsu. Ale bez jakiegoś lodowiska. Kamieni nie zobaczyłem, śniegu bardzo dużo. Zaraz potem testujemy niebieską. Oczywiście tu tak samo, a nawet lepiej, bo przy mniejszym nachyleniu, szusujący nie pozgarniali śniegu. Dla mnie super! Jedyne co może irytować, to właśnie długość tras. Zwłaszcza na niebieskiej - kiedy zdążymy się już rozpędzić, trzeba od razu hamować... Jeśli jednak to nam specjalnie nie przeszkadza, to jazda jest przyjemna. Dotychczas dużo pozytywu, to teraz nieco negatywu. Frekwencja! Już na parkingu było widać, że może być ciasno i niestety na stoku tak jest. Jak na powyższym zdjęciu. Mimo tego dało się znaleźć trochę przestrzeni. Stok pełen, ale wyciągi nadążają z przerobem ludzi. Kolejek brak, lub są krótkie. Zwłaszcza do czwórki. Wyciągi to jedno, ale czasem przydałoby się coś zjeść, napić... Jest przyzwoita knajpka, ale niezbyt duża i tylko jedna jedyna. Powinni pomyśleć nad tym i postawić dodatkowo choć jakiś szklany namiot, jak na wielu stokach. Wspomnę jeszcze, że ze względu na Żonkę chciałem jeździć przy niebieskiej trasie, ale tu zaskoczenie! Żonka chciała na czerwoną, bo lepiej jej się tam jeździło. Patrząc na ogół, to nawet dobrze sobie radziła. Widząc jej zapał, żałowałem, że nie wziąłem dłuższego karnetu. Pojeździła by jeszcze zapewne, choć nogi już ją zaczynały boleć. Przezornie zakupiłem dwie godzinki, bo obawiałem się nadmiernych tłumów, oraz o formę lepszej połówki. Również ja sam nie byłem w pełni formy po drobnym przeziębieniu. Najważniejsze, że dzień bardzo udany! Oprócz testów, był mały WZF. Przyjechałem ja z Żoną, Jacek, Paweł z Żoną i drugi Paweł z Żoną. Wcześnie zamieniłem kilka słów z Andrzejem, tutaj znanym jako Aklim. Nie udało nam się zebrać do kupy na raz, ale i tak było przyjemnie. Pozdrowienia dla wszystkich! Wspomnę jeszcze, że Jacek dopatrzył p.Premier, jeżdżącą w asyście "Borowików". Nawet ją nagrał, ale coś się nie chwali... Ale zostawmy politykę. Dwie godzinki minęły szybko i czas się zbierać. Niewiele czasu, ale Żonce stacja przypadła do gustu. Coś mi się wydaję, że jeszcze tu razem wrócimy. Może nawet pomyślimy o karnecie 365 dni, bo gdzieś ją trzeba przegonić tak 50 dni w sezonie... Jeszcze filmik, jak ktoś nie widział: Wrażenia z testów nart opisałem w wątku: Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  19. Dzisiaj poprawa pogody - na horyzoncie brak opadow i lampa przez najblizsze dni;) Tak sie z rana prezentowalo Pilsko od strony Slowacji Doskonale tutaj widac jaki ta gora ma potencjal;) Wysłane za pomocą Tapatalk
    2 punkty
  20. Biorąc pod uwagę zaistniałe nowe fakty, JC będzie musiał dodać do zakładki "stacje narciarskie" nowy kraj. Przy takich górach muszą tam być warunki dla narciarstwa. San Escobar - "Nowa odsłona narciarstwa" Pozdrawiam
    2 punkty
  21. Dzisiaj znowu Skolnity - to samo co ostatnio - super warunki i baardzo mało ludzi, na czerwonej trasie cały czas praktycznie jeździło się w pojedynkę, jak ktoś lubi luz na stoku to polecam. Na górnym parkingu o 10 jak kończyłem było chyba 6 czy 7 samochodów. Patrząc po kamerkach to nie mogę uwierzyć, że są śląskie ferie.. wszędzie raczej mało ludzi (na Skolnitym wybitnie mało).
    2 punkty
  22. Dziś wybrałem się z córą na Bielski Dębowiec, warunki koło południa w miarę dobre, w środkowej części trasy można było zobaczyć pojedyncze minerały, tam też armatki pracowały więc może będzie lepiej... Zaliczyliśmy też plac zabaw! Ogólnie fajnie bo blisko :-) Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  23. Witam trzeci dzionek zleciał jak z bicza strzelił ?dzisiaj na górze mroźno -20 plus do tego wiaterek dało mocno w kość ?mimo tego pojezdziliśmy sobie do oporu ?,jakby ktoś miał jakieś pytania pytać, tak poprostu ?
    2 punkty
  24. Baba wieczorem prawie pusta, warunki super i to za 15zł.. Wysłane z mojego LG-H850 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  25. Dzisiaj w Rytrze bardzo dobre warunki, stok idealnie równiutko przygotowany. Widoczność taka sobie, płaskie światło i nisko wiszące chmury. Ludzi sporo - ale przewaga grup dzieci, warto było przeczekać czasem chwile żeby trasa się zluzniła i można było sobie jechać jak się chce. Dzisiaj fajne gigantowe skręty na sporej szybkości. Trzeba zrobić powtórkę na dniach
    2 punkty
  26. Dzień drugi cz. 2 - Zurs. Jedziemy nowiutką gondolą do stacji, która jest "domem" trzech takich maszyn. Wygląda to imponująco... Pogoda zaczyna się robić dla nas łaskawa. Jedziemy dalej w górę. Trittkopf 2423 m npm. Jedziemy teraz trasą numer 134 w stronę "snobistycznego" miasteczka. Miejscami sama trasa jest wąska, ale ogólnie przypada nam niezwykle do gustu. Oczywiście w pewnym momencie się zatrzymujemy na kilka ujęć. Teraz sprawiamy sobie kilka zdjęć Paula: Marboru: Człowiek Mucha Zurs w całej okazałości! Cudownie piękne miejsce. Nasz powrotny wyciąg... Koloryt Zurs... Zarówno trasy po jednej jak i po drugiej stronie doliny są niesamowite i bardzo nam się podobają. Postanawiamy przetestować ich największą ilość. Jeździmy tutaj cały dzień. Nie wierzycie, że Zurs jest piękne? Spójrzcie! Niestety poniższe miejsce nie jest dostępne... wyciąg na Maldoch nie jest czynny Robimy przerwę w knajpie Seekopf. Jemy lunch, pijemy kawkę - jest pięknie, bo udaje nam się zaraz po wejściu dostać wolne miejsca. Widoczek na trasy Zurs... Po przerwie robimy tour the Zurs. Jesteśmy zachwyceni tym miejscem - nawet mamy makietę ośrodka przy jednym z krzeseł Niestety pogoda znowu się pogarsza. Przychodzi chmura, cień i niestety znowu widoczność jest dosyć kiepska. Ostatnie fotki... ...ostatnie zjazdy i kierujemy się w stronę auta. Kończymy niezwykle udany dzień drugi. Pozdrowienia od całej ekipy, która jest dosyć wyrozumiała pozwalając mi pisać niniejszą relację - po powrocie napiszę coś więcej o poszczególnych odwiedzonych miejscach. Jutro ruszamy w stronę Lech. Pozdrawiam i do jutra! marboru
    2 punkty
  27. Dzień drugi cz. 1 - Stuben. Od samego rana pogoda była niepewna. Z jednej strony chmury, mgła i śnieg. Z drugiej strony nadzieja na błękitne niebo i słońce. Jedziemy do Zurs. Parkujemy auto, na darmowym parkingu pod dwiema gondolami a humory nam dopisują! Sprzęt wciągający narciarzy wygląda tutaj imponująco. Wybieramy na początek Stuben. U góry - siarczysty mróz ale również lekko, przez białe obłoki przebijają się promienie. Jesteśmy sami i możemy kilka chwil poświęcić na zdjęcia. Ujemna temperatura na tyle nam doskwiera, że zakładam po raz pierwszy dwie pary rękawiczek - cienkie jako pierwszą warstwę i te co zawsze, skórzane Leki. Nastroje są bojowe! Jako pierwsi ciśniemy dziewiczymi trasami. Andrzej świetnie komponuje się w moim kadrze. Mamy wrażenie, że Stuben otwarte jest tylko dla nas - po tutejszych trasach przez długi czas śmiga jedynie nasza piątka. Uwielbiam takie zapomniane przez świat trasy. Dosyć długie, urozmaicone, kręte i niewyprofilowane... ...niestety zaliczam tam pierwszą tego dnia glebę - na szczęście niegroźną. Na szczyt prowadzi dwuosobowe krzesełko. Albonagraf 2400 m npm i spory wiatr. Przeszywa nas zimno. W tle - tęcza? No to co? Pora w dół... Rozdziewiczamy trasę... Pięknie i mistycznie... Śniegu spadło naprawdę dużo. Na naszych oczach schodzi niewielka lawinka. Pojawiają się kolejni narciarze na trasach. ...a my zmykamy w stronę Zurs. Niestety ładujemy się na jakąś kiepską i bardzo łagodną trasę niebieską - mamy niezaplanowane skitury...i nie podoba nam się to. Skitury są piękne ale nie na trasach zjazdowych. Przemyka nasza załoga... ...zza "winkla" pojawia się Paula: Za chwilkę rewanżuje się fotką. Najtrudniej ma nasz deskarz. Andrzej niesamowicie się męczy na tego typu przejazdówkach, musi iść, zdejmować, zakładać deskę - to masakra, chyba tylko jemu jest mega ciepło. W oczekiwaniu cykam takie oto fotki. Freeraider: Trochę telemarku... Spadamy na dół pod drugą gondolę. Chcemy wyjechać z cienia i to nam się udaje! CDN
    2 punkty
  28. Skoro nalegasz ?,myślę że warto odwiedzić ten ON jest tu gdzie pojeździć a dodatkowo w niewielkiej odległości są co najmniej 2 topowe stacje ?
    2 punkty
  29. Pierwszy dzionek naszego nartowania ?, jest rewelka śniegu opór ludzi umiarkowanie lekki mrozik do -10 , czego chcieć więcej ?
    2 punkty
  30. Dzień pierwszy - kręcąc się po St. Anton. Niestety od rana było mgliście, padał śnieg i początek naszej jazdy nie był zbyt ciekawy. Kupiliśmy karnety 7 dniowe za 300 EUR (razem z kaucją), zaparkowaliśmy auto na płatnym parkingu (7 EUR) i w górę! Kilka zjazdów, to walka o widoczność... na szybach, na goglach masa śniegu, dookoła chmury, czy mgła?... Ciężko! Przedzieramy się przez zwały śniegu, jedziemy a w zasadzie zsuwamy się z każdej trasy. Fotek robię mało, bo nie ma sensu. Po ok dwóch godzinach pokazała się nadzieja na ponartowanie... nieco poprawiły się warunki. Wciągamy się ponownie, któryś raz z kolei na górę i widzimy trasę, po której niedawno zjeżdżaliśmy. Pięknie... ...trasa 29 czerwona, w stronę miasteczka St. Anton - cudna! Jedyny deskarz z ekipy na trasie. Endriu Ok godziny 12 robimy przerwę na kawę. Odpoczywamy i ogrzewamy kończyny. Przy -15 trzeba i człowiek nie ma wyjścia jak mu zimno. Wciągamy się na górę. Na szczycie Kapall 2330 m npm pojawiają się dziwni jegomoście... Naszej ekipie przewodzi "człowiek mucha" - Michał. Ciśniemy! Jak dla mnie jest trochę za miękko i nierówno - ponieważ dobrze się nie rozgrzałem, to jeżdżę zachowawczo. Piękny widok w stronę naszej kwaterki i miasteczka... Cudowna zima! Na trasach, mimo, że jest niedziela - umiarkowana liczba. Gondola, to coś, co lubimy najbardziej! W "oczach człowieka muchy" cała nasza, narciarska ekipa. Super fota! s Jedziemy na drugą stronę ulicy St. Anton i do gondoli... ...tutaj na trasie czerwonej i czarnej, numer 5 i 6 przeżywamy pełną ekstazę! Warunki są doskonałe! Jest równo, twardo i bardzo szybko. Nareszcie! Później jedziemy w stronę freeridu i nieco archaicznych krzeseł dwuosobowych - na szczęście są one dosyć szybkie. Napotykamy tutaj dosyć ciekawe konstrukcje najazdów do wyciągów. Taras, ambona - co to jest? Znowu pogarszają się warunki.... ...na szczęście jest już dosyć późno i powoli kierujemy się w stronę naszego parkingu. Andrzej jest nieco wykończony warunkami... ...to jest jednak przewaga nart nad deską! Jeszcze krótki spacer po miasteczku między wyciągami... ...i kończymy nasz pierwszy narciarski dzień w Ski Arlberg. Wszyscy cali i zdrowi wracamy na kwaterę... ...teraz reszta ekipy czeka aż skończę relację - i idziemy właśnie na znany na całym świecie tutejszy sznycel. Jutro ciąg dalszy naszych przygód w Austrii. Pozdrowienia dla wszystkich. marboru
    2 punkty
  31. Kupiłem puchówkę okazyjnie za 100zl. Nie jest to ideał, ale bardzo tanio. Przeceniona ze 150zł. Model Quechua X-Light. Puch przód i tył, watolina rękawy i kaptur, waga zmierzona 430g L, 540cuin. Poszedłem na kompromis cenowy. Cokolwiek lepszego to 400-600zł. Tutaj są aktualne oferty męska http://www.decathlon.pl/kurtka-puchowa-x-light-2-mska-id_8369876.html damska http://www.decathlon.pl/kurtka-puchowa-x-light-3-damska-id_8369861.html Tomek polecał Simond Light (370g, 660 cuin), która cały czas stoi na 400zł. p.s. interesują Was klapki plastikowe 170g chyba ?
    2 punkty
  32. jeszcze filmik by się przydał Rewelacyjna relacja, zachęca do odwiedzenia tego ośrodka - dzięki
    1 punkt
  33. Ale żonka to typowa ba... kobieta znaczy się Codziennie inne ciuchy, spodnie, kurtki i nie ważne że narciarskie. No i w każdym zestawieniu fajnie wygląda A tras i nartowania to tylko pozazdrościć. Piękne widoki, ekstra tras, no i pusto... czego chcieć więcej
    1 punkt
  34. Te "siedziska" są ciekawe i wyglądają na wygodneto widać po zadowolonych minach (napisz, na czym odpoczywacie na tym zdjęciu) pozdrawiam. Super relacja z rodzinnego nartowania
    1 punkt
  35. Ach te widoczki......... Bosko!
    1 punkt
  36. Fajna relacja. Tez przymierzam sie do wrzucenia czegoś na forum, tylko musze sie ogarnac z czasem. Witam stałych forumowiczów i pozdrawiam, Mateusz
    1 punkt
  37. Dobrze widzieć Izę na deskach Ten karnet na cały sezon, to jednak Maćku przemyśl Dzięki za relację! Annaa my wstępnie planujemy Pilsko 16-19 luty. Noclegi? Jeszcze nie wiemy - zobaczy się, czy w ogóle się uda zrobić wypad w tym terminie. Pozdrowienia dla Waszej Dwójki!
    1 punkt
  38. Dobrym rozwiązaniem jest WZF pod Pilskiem w którymś ze schronisk...np. Na Rysiance, Schronisku na Hali Lipowskiej,Hali Miziowej..Każdy dociera do Schroniska jak chce...pieszo ...z nartami...na kolanach Wiadomo ,że do 17.00-tej każdy do schroniska powinien dotrzeć.Wszyscy śpimy w schronisku A rano ,szturm na Pilsko i ....niestety powrót. Fajnie byłoby się tak....niespodziewanie spotkać z ciekawymi ludźmi w którymś ze schroniskposiedzieć i po prostu pogadać
    1 punkt
  39. Mam zalecone łóżko przez najbliższe 3 m-ce. Ale czemu by nie spróbować doczepić do niego płoz ze starych nart. ?
    1 punkt
  40. Byłem dziś wieczorem w Szklanej Górze. Zdjęć nie robiłem, ale warunki spoko. Pierwszy raz jeździłem na tej stacji, myślę że jest dobra dla początkujących narciarzy, dla mnie mogło by być trochę bardziej stromo. Co ciekawe znajomi rok temu byli i mówili, że jest strasznie wąsko, ale w tym roku chyba poszerzyli trasę, bo jest ok.
    1 punkt
  41. Po pierwsze SKIer wyrazy współczucia z powodu kolana. Co do nart to miałem je przez trzy dni wypożyczone w Zillertalu. Narta bardzo porządna. Jeździło się bardzo wygodnie i to nie zależnie czy twardo czy miękko. Przez odsypy przechodziła bez problemu. Jedynie był problem na "betonie", wtedy lubiła się poślizgać (potwierdzał to również Jasiek). Tak, że można ją do lajtowej jazdy brać. Oczywiście za dobre pieniądze. Pozdrawiam i życzę pełnego powrotu do zdrowia. Tu coś o niej pisałem:
    1 punkt
  42. Mama jeździ od dwóch dni w Szczawnicy. Mówi, że warunki super. Dziś niestety pochmurno, temp. -10, mało ludzi. Zachwycona! Zdjęć nie mam, jedynie obraz z kamerki na Szafranówkę:
    1 punkt
  43. Ustroń -Palenica Mimo ferii ludzi brak ,warunki b.dobre
    1 punkt
  44. #szczyrkaido Dawno nie najeździłem się tak jak w ostatnią niedziele :), nocny fajny opad śniegu, dodatkowo w ciągu dnia ciągle sypie + fajny teren z rzadkim lasem lub polankami = skiturowy orgazm Pomimo hasztagowego tytułu nie startujemy ze Szczyrku, tylko z Ostrego po przeciwnej stronie Na początku Doliną Zimnika, aż odbijamy na stokówkę zboczami Kościelca Przy okazji mijamy kilka takich przecinek W końcu widzimy rzadki las więc odbijamy do góry w las I znajdujemy kilka linii w rzadkim terenie, u góry w fajnym nastromieniu. Zauważyłem, że w Beskidach szuka się terenu między 15st, a 30st. A najfajniejsza jazda jest w terenie ok 22-25st, oczywiście mówiąc o lesie :). Powyżej 30st w lesie robi się już coraz trudniej i czasami ciężko z fun'em Wychodzimy do stokówki i udajemy się dalej w stronę Malinowskiej Skały i Kopy Skrzyczeńskiej Co chwilę można spotkać przecinki lub polanki A śnieg ciągle sypie! Wychodzimy na grań w okolicach Malinowskiej Skały Zjazd to jest czysta poezja do wyboru polanka albo rzadki las... i tak na zmianę! cały czas banan na buzi! Pozdr Tomek
    1 punkt
  45. Kolejny dzionek mega udany, kilka fotek na potwierdzenie reguły ? aha byłbym zapomniał -ludzi jak na lekarstwo często szlajamy się sami po trasach ????
    1 punkt
  46. Hehe, właśnie powiedziałbym, że małpki nie boją się prędkości. To są kamikadze @marionen Jak się spisują takie spodenki ? Myślę nad zakupem
    1 punkt
  47. Po nocy + 3cm świeżego, kolejna dostawa puchu jest w trakcie rozładunku;) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  48. Dzień 3 To dzień gdy "wyobrażenie" mogliśmy zderzyć z "rzeczywistością" - jednym słowem umówiliśmy się z MajorSki na wspólną turę! Dogadanie było trochę kłopotliwe bo w Chochołowskiej nawet trudno wysłać sms (pogadać nie ma szans - to tak w kwestii super rozbudowanych sieci komórkowych). Nie mniej jednak o 10:00 Tomek dotarł i ruszyliśmy w czwórkę na Grzesia, gdzie jak widać telefonia istnieje Po wczorajszej aktywności wiatrowej góra wyglądała tak Grzesia osiągamy w założonym "letnim" czasie. Pogoda z rana przyjazna powoli się zmienia, napływają chmury wysokie i zaczyna wiać. Podziwiamy krajobrazy. Przed nami długi upłaz dalej Rakoń (nie ma go na zdjęciu) i w tle ewentualny Wołowiec. Trudno wprost uwierzyć ile może zrobić wiatr w ciągu kilkunastu godzin! Dowodem są na to powstałe zastrugi. Te "wypukłości" na zdjęciu to najtwardsze fragmenty śniegu - pozostałe dookoła podłoże wybrał właśnie wiatr. Ślady nart to lewitujące czasem paski dobre 10 cm nad podłożem. A przecież to były zagłębienia też pewnie na 10 cm. Podobnie jest z wgłębieniami po kijkach, które przekształcają się w regularnie porozkładane walce. Jakoś mi się to kojarzy z negatywami i pozytywami fotograficznymi i niezmiernie zaciekawia. Dochodzimy pod Rakoń, w międzyczasie wiatr się wzmógł, więc z Wołowca postanawiamy zrezygnować. Kamil z Robertem postanawiają zacząć zjazd ze szczytu, Tomek i ja uznajemy, ze nie ma potrzeby lawirować między kamieniami i lodowiskami na ostatnim odcinku grani więc przezbrajamy się niżej. Po chwili chłopaki zjeżdżają i razem czeka nas droga na wschód. Fanu nie ma, jest bardzo twardo ale w sumie bez problemowo. W schronisku jesteśmy dość szybko, gadamy przy piwku, później obiadujemy. Zbliża się noc fajnie jest ale co niektórzy (czytaj Tomek) muszą do domu wracać. Więc jeszcze uścisk ręki, jakiś zapomniany termos Obserwujemy "nostalgicznie" znikającą sylwetkę... Już podczas dnia trochę dziwnie się czułem, teraz łapie mnie telepawka - wszyscy w koszulkach a ja ubrany jak na dwór i jeszcze się trzęse. Drapie gardło i łapie katar. Na noc zakładam czapkę, kurtkę puchową i przykrywam się dwoma kocami. Dzień 4 Rano jest ze mną (chyba) zdecydowanie lepiej. Z sopli kapie woda - wygląda na ostrą odwilż. Idę do chłopaków na naradę - mieliśmy przez Kulawca pójść na Trzydniowiański (bo pozyskaliśmy wiedzę, że relatywnie są tam najlepsze warunki) ale jest tam mocno stromo i przy postępującym ociepleniu mogą być gruntówki. Proponuję więc aby pójść znów na Rakoń bo ma też dość płaskie bezpieczne warianty zjazdu, po drugie jeśli okaże się, że nie daję rady to koledzy zgarną mnie w drodze powrotnej. I ten plan zostaje przyjęty. Spacer lasem pod Rakoń spokojny. U podnóża pojawia się mgła coraz silniej gęstniejąca z wysokością i rosnący wiatr. Na szczęście mamy traki z dnia wczorajszego i wychodzimy po nich na grań. Wiatr miał mieć 30-40 km/godz tymczasem przesuwa on położone plecaki a podczas odklejania fok klęczymy na nartach bo boimy się, ze je stracimy. Zjazd znów w twardym i gęstej mgle więc bardzo spokojnie. Poniższego zdjęcia nie powinienem zamieszczać bo jest nieostre ale... to nartostrada (na mapie) Dalej po drodze czeka nas niezwykła niespodzianka - z Litworowego Żlebu dosłownie na naszych oczach schodzi lawina. Fota jest jak jeszcze leciało! Oglądamy dokładnie ślady - czy nie została podcięta? Ale nie, to samoistny, niezbyt duży zsuw. Nie mniej jednak doszło do niego... Wracamy do schroniska, chwilę popasu, zabieramy nasze depozyty. Tutaj jest zdecydowanie pogodniej Na parking jest 7 kilometrów - niestety w rosnącej ciapie. Odwracam się - ostatnie foty. Rakoń tkwi w potężnym wale chmur - sielanka jest tylko tutaj na dole! Podsumowanie Bardzo spodobały mi się te Tatry Co prawda jednak trochę małe w porównaniu z Alpami ale pazur mają. Jak czytałem o tutejszej wyjątkowej zmienności warunków śniegowych, nie mających swoich odpowiedników gdzie indziej to myślałem, że to takie gadanie. Tymczasem wygląda, że tak tutaj jest. Twardy betonowy warun i mocno nawodniona lawina w chwilę później (przy tym samym kierunku stoku)??? Bardzo spodobała mi się też przyjazność tych gór mojej kieszeni. W Chochołowskiej, w kuchni turystycznej, dostępnej przez 24 godz, jest zawsze wrzątek w dowolnej ilości. Można więc bez wysiłku i targania kohera żywić się "własnymi" ciepłymi posiłkami, do tego gorący prysznic za darmo. Dojazdowo też źle nie jest (4 godz z Wro). Wrócę tu jeszcze. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  49. Stacja Narciarska Konary, czyli na deskach pod Zamkiem Krzyżtopór Koniec długiego weekendu, koniec eksploracji małych ON gdzieś na rubieżach narciarskiego świata. A ponieważ postanowiłem, że to małe skisafari na finiszu będzie spektakularne, wybrałem się dzisiaj, wraz z Paulą do Konarów...ale nie tylko tam jak zobaczycie w niniejszej relacji. Górka długości ok 600 metrów, miejsce, w którym w tym roku powstała nowa trasa w województwie świętokrzyskim. Wypadało odwiedzić i zobaczyć - a przy okazji? Zamek Krzyżtopór, który znajduje się jakieś 3 kilometry od stoku. Ale zacznę może od początku. W dniu dzisiejszym mieliśmy jeździć w czwórkę w Konarach - niestety wykruszył się Expat z Gosią (wyzwanie w zjeździe na krechę zostało odrzucone - ogłaszam walkower w tej sprawie), potem wieczorem Paula zdecydowała, że nie jedzie - trochę się przeziębiła, a z samego rana Bumer oświadczył, że temperatura -21 to przegięcie i odpadł...a szkoda Ostatecznie moja kochana druga połówka ożyła o świcie i stwierdziła bym szybko zrobił jej śniadanie i pojedzie ze mną. Chcąc nie chcąc musiałem je zrobić i na wycieczkę narciarską wybraliśmy się obydwoje Nie ma to, jak zapalony narciarz, który mieszka z Tobą w tym samym domu Skrobię szyby w aucie, odpalam i termometr wskazuje -20. Nieźle! Nie zrażamy się i gnamy drogą przez Iłżę, Ostrowiec, Opatów na miejsce. Do pokonania mieliśmy dokładnie 102 kilometry. Pod samym miejscem docelowym mamy piękną zimę i białą drogę. Ślisko jak cholera i trzeba uważać. Okoliczności przyrody i zimowa aura? Bezcenne! Chwilę zatrzymujemy się przy pięknym Zamku Krzyżtopór... i gnamy dalej na stok. Na miejscu jesteśmy o 10 i z daleka widzimy, że na górce nie ma prawie nikogo - jeździ chyba dwóch narciarzy Czyżby mróz wystraszył nie tylko Bumera? Nim się przebraliśmy sprawdziłem temperaturę, odczyt: -11, czyli nie jest źle! Widok na opustoszałą stację narciarską z parkingu: Główny stok znajduje się przy orczykach, nowo powstała trasa po lewej stronie między drzewami w lesie - już z daleka widać, że niestety nie jest czynna. Ratraki nie zdążyły rozgarnąć zwałów śniegu, który został na świeżo wyprodukowany pewnie w dzisiejszej nocy. Idziemy do kasy - cena karnetu dwugodzinnego 40 zł. Niestety drogo jak w pozostałych stacjach świętokrzyskiego. Trudno...za pusty stok i świetne przygotowanie można zapłacić. Tak oto wyglądała kolejka do bramek i frekwencja: Kasy mieszczą się tutaj w bliskim sąsiedztwie dwóch wyciągów talerzykowych. Całe Konary są bardzo zadbaną i schludną miejscówką - wszystko zapięte pod ostatni guzik, już z daleka widać, że trasa jest wypieszczona - to lubimy, i to dla nas jest bezcenne! Jedziemy w górę... ...z tyłu za mną tłum ...przede mną tłum robi Paula Górna stacja tutaj wygląda tak: Całość trasy z samej góry: Cudownie! Przez ponad godzinę jeździmy w cztery osoby: ja, Paula, jeden nieznajomy deskarz i narciarz. Na trasie jest twardo, śnieg jest zmrożony i szybki - przygotowanie? Perfekcyjne. Wygląda to, tak: ...aż żal niszczyć tak misternie przygotowane równoległe linie na śniegu. Dolna "ścianka" wygląda tak: Jeździmy, jeździmy a michy cieszą nam się niesamowicie! Decyzja o wyborze miejsca, godzinie wyjazdu - doskonała. Kilka zjazdów i jestem tak rozgrzany, że mróz kompletnie mi nie przeszkadza - wpływ na to zapewne miało też, coraz to wyżej położone słoneczko na błękitnym niebie. Moja druga połowa cudownym sposobem została ozdrowiona Widok na całość zabudować ośrodka: kasy, knajpę i wypożyczalnię: Przystaję na chwilę... ...dopada mnie zaduma narciarza, piękno otaczającej przyrody, zadowolenie i spełnienie narciarskie. Ja to po prostu Kocham! Paula rozśmiesza mnie z wyciągu, a ja robię wykopyrtkę Dołącza do mnie i bawimy się na śniegu jak dzieci! Powoli przybywają pojedyncze osoby, z których większość miała na ten dzień wykupione lekcje jazdy z instruktorami. Czas mija nam szybko, a mięśnie w nogach dają znać o sobie - jeździmy na maksa. Postanawiam spojrzeć obiektywem z bliska na nowo "wybudowaną" trasę. Z dołu wygląda tak (dwa warianty w lesie: krótszy i dłuższy płaski za armatą): Z góry? Z góry będzie fajnie, bo od razu dosyć stromo fragment ok 300 metrów, potem duży łuk i ostry zakręt w lewo i połączenie z trasą główną - wygląda to świetnie i z pewnością, po alpejskich przygodach, pod koniec stycznia zawitamy tu ponownie, by ją przetestować. Szkoda trochę, że nie przygotowano tej opcji zjazdu na dzisiaj - śniegu narobili odpowiednią ilość, to ratraki nie wyrobiły się z robotą. Dwie godziny mijają niezwykle szybko. Niesamowity trening i ciało rozgrzane do czerwoności - uwielbiam taką jazdę. Czuję się po niej jak po sparingu bokserskim, bo oprócz nóg, czuję, że mam też ręce. Cóż? Jedni mają siłownię, ja mam narty. Japa się cieszy Ostatni wyjazd w górę i pogoda nieco się pogarsza. Pojawiają się chmury...ale są za to bardzo malownicze. Kończymy niezwykle zadowoleni - Paula jest zachwycona miejscem i tym jak fajnie pojeździła. Na koniec kupujemy góralski serek u "przydrożnego handlarza" - klimacik zakopiańskich Krupówek - pakujemy się i jedziemy ponownie w stronę niesamowitego Zamku Krzyżtopór. Tutaj popełniamy sesję zdjęciową - jej efekt poniżej Fotka pod tytułem "Na szabelki" Groźna Paula: ...i posępny Rycerz Cudowny dzień, piękne miejsce! Jak tu nie Kochać naszych nizinnych "kępek" (górek) Zapraszamy na rubieże narciarskiego świata. marboru i Paula.
    1 punkt
  50. Sabat Krajno - 07.01.2017 Plany planami i w dniu dzisiejszym kilka rzeczy uległo zmianie - po pierwsze: ekipa się wykruszyła, po drugie: chęć odwiedzenia stoku w Bodzentynie nie powiodła się - stok uruchomili długo po tym jak tam zajechaliśmy - pojechaliśmy do leżącego nieopodal Krajna. Paulina poszła niestety do pracy na pierwszą zmianę, expat i Gosia postanowili pospać dłużej... A ja? Postanowiłem jechać, tak czy inaczej. Z samego rana kilka esemesów i jest towarzystwo - niektórym na forum, osobiście znany Marek (Bumer - szkoda, że tym razem nie wypaliło). Wyruszamy z Radomia dosyć wcześnie bo o 8:30, termometr w aucie wskazuje -15. Pędzimy krajową 7demką, skręcamy w stronę Suchedniowa i Bodzentyna. Wjeżdżamy do Świętokrzyskiego Parku Krajobrazowego i naszym oczom ukazuje się panorama Gór Świętokrzyskich. Pogoda jest piękna mimo mrozu. Świeci słoneczko a dookoła przepiękne błękitne niebo. Docieramy do Baby Jagi w Bodzentynie i niestety klops - ośrodek dopiero jest ratrakowany, nie ma obsługi, wszystko w powijakach Jesteśmy źli, bo w internecie godzina otwarcia od 9. Trudno - czekać nie zamierzaliśmy i decyzja była szybka - jedziemy do Krajna i Sabatu oddalonego ok 5 kilometrów. Docieramy dosyć szybko mimo tego, że drogi śliskie, białe i pełne litego lodu po nawiewach z pól. Jesteśmy na miejscu - szybko się przebieramy i o punkt 10 na otwarciu jesteśmy przy kasie. W ośrodku witają nas miotły wiedźm świętokrzyskich... Cennik na ten sezon wygląda następująco: Karczma, park linowy i park miniatur wyglądają dzisiaj bombowo. Gdyby nie aż tak niska temperatura można by rzec, że dzisiejszy dzień był idealnym do uprawiania narciarstwa. We wnętrzu tej knajpy czai się egzotyka... Stok wygląda na bardzo dobrze przygotowany - pod butami śnieg w bardzo miły dla ucha sposób skrzypi Jedziemy w górę działającym na początku dnia jednym talerzykiem. Fota dla kochającego tego typu wyciągi Marcina, Leitnera. Rzut oka na dolną stację wraz z zabudowaniami ośrodka: Na górze? Pięknie! Stok idealnie przygotowany - nic, tylko jeździć. Nie jest zbyt twardo - widocznie w nocy było jeszcze śnieżone a ratrak przejechał i wyrównał trasę rano. Na tym płaskim stoku jest to istotne ponieważ trudno tu nabrać prędkości początkowej ze względu na bardzo łagodny początek zjazdu. Odbijamy się kijami, kilka kroków łyżwowych, pozycja zjazdowa - krecha przez 100 metrów i pozostałe 700 metrów tej górki można zjechać kręcąc na krawędziach dosyć przyzwoite slalomy. Pierwsze półtorej godziny jeździmy bez kolejek, a na górce jest bardzo mała liczba narciarzy. Później przybywa ich na tyle, że minutkę trzeba odstać, a na stoku obecnych - mijać jak tyczki w zawodach PŚ. Przeważają uczący się rzemiosła narciarskiego adepci tego sportu. Najstromszy fragment zjazdu wygląda tak: Po godzinie Marek proponuje zawody w zjeździe na krechę - z samej góry, na sam dół. Pojedynek nie tylko zawodników ale również marek narciarskich Podejmuję wyzwanie, czekamy kilka chwil na totalnie wolną przestrzeń i startujemy... Zawody wygrywa? Salomon hahaha, czy posiadacze nart marki Head z charakterystycznym czerwonym kolorem podejmą podobne wyzwanie w przyszłości na którymś ze stoków? Artix, Marcin, może ktoś inny? hahaha zapraszam do rywalizacji! Mija czas a my nadal jeździmy sobie w cieniu Góry, Gór Świętokrzyskich - Łysicy. Jest piękna i nie tak dawno, w porze letniej, robiąc Koronę Gór Polskich miałem olbrzymią przyjemność na nią wejść z Johnnym Narciarzem Zimą, Łysica, z wyciągu narciarskiego w Krajnie wygląda tak: Oprócz klimatu najniższego pasma górskiego w Polsce, można w ośrodku narciarskim Sabat zaobserwować nieistniejące bliźniacze wieże WTC i inne znane na świecie budowle... ...park miniatur znajduje się przy oślej łączce dla uczących się, przy wyciągu taśmowym. Szusujemy dalej. Górna stacja talerzyków z widokiem na Łysicę i jej pasmo: Najostrzejszy fragment trasy zjazdowej widziany z wyciągu: Sprzęt do naśnieżania stoi grupami w kilku miejscach, przy stoku. Dzień mija beztrosko - kolejny ośrodek z długiego weekendu 3 Króli zaliczony! Banan na twarzy jest! Kończymy jazdę, a palce u stóp wołają bardzo wyraźnie: "Do Domu!!!". Pozdrawiamy serdecznie w dniu dzisiejszym, tym razem... Mariusz "marboru" i bezforumowy Marek CDN jutro.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...