Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2017 w Odpowiedzi
-
12 punktów
-
Cześć, chciałem się z Wami podzielić wspomnieniami z wyjazdu, cała historia dzieje się w dniach 28.01-04.02. wyjechaliśmy z Krakowa o 3.30 28 stycznia, droga spokojnie przebyta w miarę sprawnie, ale przez Lofer, po drodze wizyta w Kitzbuhel, po 9 godzinach zameldowaliśmy się w pobliżu Imst w zachodnim tyrolu, szybki meldunek w apa i ułożenie planu na cały tydzień. Niestety znowu plan nie pomogła układać pogoda. Pierwszy dzień Ischgl, ma być lampa i jest rano meldujemy się na parkingu i jazda w górę pogoda cudo, ze względu że w Ischgl jesteśmy ja i moje portki już 3 raz udajemy sie na najlepsze trasy czyli 14a mało uczęszczane 34,35 warunki super miodzio bez tłumów jazda prawie cały dzień na koniec 7 + 1 do samego miasta 2 razy i dzień zakończony pozytywnie. drugi dzień Stubai dojazd 1g20 min, pogoda już zaczęła się kitrać ale da się jeździć niewiem co zabardzo napisać o tym Lodowcu. Ludzi trochę za dużo, masa szkółek, kilka fajnych tras, ale tłoczne chociaż to był poniedziałek, nie polecam trasy z lodowca do dolnej stacjii masakra miejscami brak śniegu, a na tablicy jako otwarta ... e co tam Tux i tak będzie zawsze najlepszy trzeci dzień miał być Kappl ale leje od samego rana więc robimy przymusową przerwę odpoczynek.itd. Czwarty dzień Hochzillertal może ktoś powie że z Imsta za daleko ale co robić jak w zachodnim Tyrolu prognozy kiepskie, portki mówią ty decydujesz no i meldujemy się rano pod dolną stacją, mgła, ale coś mi góralski nos podpowiada że mgła na dole znaczy słońce nad nią, myślę sobie że jak się pomyle to dostanę solidnego kopa, wsiadamy do gondoli i w górę cisza, przebieram nogami, mgła wyżej mgła ale coś migło myślę nie jest źle po chwili mgła się kończy i lampeczka, portki uśmiechnięte kopa nie dostanę, ludzisków trochę za dużo ale jada przednia, potem przedostajemy się do Hochfugen tam trochę luźniej i lepsze warunki, to był pierwszy dzień z plusowymi temp. więc na trasach kaszana. ogólnie dzień udany, pogoda super pojeździliśmy sobie na koniec dnia obowiązkowo 3 razy słynna Gold pista wieczorem szczęśliwi meldujemy się na kwaterze. Piąty dzień przypada na Lech pogoda też supe, po śniadaniu jedziemy na parking w Lechu, przebieranko kupno karnetu mapa w kieszeń bo trochę się pozmieniało na niej od tamtego sezonu i w górę, jedziemy dwuosobowym krzesłem aby potem zjechać do centrum pod gondolę, ludzi mało bo jeszcze wcześnie , na górze bardzo wieje zjeżdżamy do Zurs potem odwiedzamy nowe gondole i dalej kierujemy się na Ringa, ponownie pojawiamy się w Lechu i z powrotem do góry bo Otworzyli Langercug która była między innymi naszym celem. Trasa wymagająca na północnym stoku czyli zacieniona ale gadka jak stół, jedziemy w dolinę potem w kierunku Warth na nasze ulubione czarnulki, tu kończymy dzień warunki o wiele lepsze niż na słonecznych stokach, twardo cały dzień i pyłek na trasie to lubimy, dzień jak najbardziej zaliczony do udanych. Szósty dzień wyjazd do KItz. pogoda znowu lepsza niż na zachodzie, meldujemy się pod Fleckalmbahn jedziemy do góry i udajemy się w kierunku Kitz zaliczamy słynnego Streifa (uwaga lodowisko) potem zwiedzamy prawie cały teren pogoda w miarę dopisuje na niektórych trasach tłoczno ale jest gdzie jeździć teren rozległy na pewno tam kiedyś tam wrócimy, portki zadowolone ja też, tydzień udany ale z jednodniową przerwą ale na pogodę nie mamy wpływu trzeba sobie jakoś radzić i jej po prostu szukać. Pozdrawiam. trochę zdjęcia pomieszało...11 punktów
-
11 punktów
-
Przy kasie meldujemy się przed 9 Kupujemy karnety 3 godzinne czasowe,cena 45zł Temperatura około -5,słonecznie,prawie bezwietrznie Stok bardzo dobrze przygotowany,twardo,równo,żadnych przetarć Narciarzy przez pierwszą godzinkę paru,póżniej zdecydowanie więcej Ale ogólnie bez stania w kolejce Piękna zima,niech trwa10 punktów
-
10 punktów
-
Padło kilka propozycji na spędzenie ostatniego weekendu, m.in. WZF w Szczyrku. Ze względu na czas wybrałem się z Andy-w i jego synem na skitoury w miejsce,do którego mam sentyment: Ochodzita w Koniakowie. Tylko wspomnę, że wjeżdżać do Szczyrku po godz. 10 nie ma sensu i nie na moje nerwy. Przynajmniej tak wywnioskowałem po komunikatach drogowych. Po za tym miałem już wcześniejsze swoje plany, które były mocno zbieżne z Andrzejem. Tyle tytułem wstępu. Tak więc po godz. 10 rano wyjechaliśmy w trzy osoby. Fullwypasówka dość pusta, podobnie sam dojazd do Koniakowa. Warunki na drodze dość dobre, gdzieniegdzie tylko małe oblodzenia. Szybko docieramy na miejsce i pozostał już tylko jeden problem - gdzie zaparkować? Początkowo myśleliśmy pod karczmą, ale to nie za bardzo fajne miejsce. Pojechaliśmy więc tam gdzie zazwyczaj się to robiło. Wszystko fajnie, ale teraz tu nikt tego nie odśnieża! Chwila kombinacji i udaję się wpasować koło zaspy. Teraz już łatwizna i można ruszać na stok. Oczywiście drogą tą samą co zawsze... Dalej po zasypanych schodach i już jesteśmy na trasie przy dolnej stacji. Widok przyjemny. Pogoda niezła a następnego dnia ( fota z niedzieli) wręcz brzytwa! Gramoling i do góry wzdłuż wyciągu. Wspinamy się powoli robiąc zdjęcia i ujęcia filmowe. Temperatura szybko rośnie, toteż trzeba się rozbierać. Jak to na tourach... Mimo tego wejście zajmuję nam nie więcej jak 25 - 30 min. Ale tu krótko! Przynajmniej z perspektywy wspinającego się. Drugim razem robimy sobie wycieczkę dookoła góry i jest ciekawiej. Czas pojeździć, choć tego może wiele nie było. Pierwszy zjazd główna trasa, drugim razem pojechaliśmy mniej więcej niebieska trasą. Pierwszy wariant bardzo twardy, co trochę psuło przyjemność, drugi to wystawa południowa i wyraźnie przyjemniejsza. Jak wcześniej wspominałem, czasu wiele nie mieliśmy, toteż po dwóch zjazdach kończymy dzień. Ale ja miałem wieeelki niedosyt! Trudno, jutro tez jest dzień. Następnego dnia o tej samej porze melduję się ponownie, tym razem sam. Andrzej już w drodze do narciarskiego raju... Ale wiecie co? Ja też dziś w nim byłem! Pogoda mega - czyste niebo, ciepło i bezwietrznie. Odczuwalna temperatura na poziomie +15 st! Najkrótszą drogą do góry i pierwszy zjazd przy orczyku. Podobnie jak wczoraj, znowu jest dość twardo, ale da się przywyknąć. Szybko dopracowuję drogę wyjścia, żeby rytm łapać i ponownie do góry. Tym razem będę zjeżdżał na wystawę południową. Tak, to była dobra decyzja! Tam zupełnie inna bajka - miękko, równo i całe szerokie połacie śniegu tylko dla mnie! Tylko końcówkę dojeżdżam nieco po twardym, choć i tu z każdą chwilą zaczyna puszczać. Po dopracowaniu trasy, mimo wolnego tempa, wychodzenie zajmuje mi jakieś 20 min. Pomyśleć, że tyle często trzeba czekać do wyciągu w topowych miejscach... Wyszedłem i zjechałem 6 razy i się nasyciłem. Spokojnie mogło być i 10 razy, ale przy okazji się opalałem, przewędrowałem między kujokami i takie tam. Pięknie spędzony dzień! Dodam jeszcze, że tak było ciepło, że chodziłem i zjeżdżałem w jednej cienkiej koszulce, bez czapki i rękawiczek. Normalnie plaża! Najlepiej zobrazują to filmiki: pierwszy z kompanami, drugi samemu, ale za to pobawiłem się więcej kamerką i jest chyba nieco ciekawszy... Taka krótka relacja... Pozdrawiam, Johnny9 punktów
-
9 punktów
-
8 punktów
-
Krippenstein W Walentynki niestety tylko w męskim gronie odwiedziliśmy teren bezpośrednio graniczący z lodowcem Dachstein czyli Krippenstein. Na szczyt i płaskowyż o księżycowym krajobrazie dostajemy się dwiema gondolami przypominającymi tą z naszego Kasprowego. Na górze jest niesamowicie krajobrazowo. Zwieńczeniem "płaskowyżu" z milionem pagórków jest Dachstein z lodowcem. Nawet JC, który nie jedno już widział był zachwycony. Właśnie, nawet specjalnie nie umawiając się spotkaliśmy się z szefostwem skionline.pl i odbyło się małe WZF w miłym gronie. Wracając do Krippenstein to na górze jest jedna krótka trasa obsługiwana przez kanapę i mega długa 8,5 km trasa na sam dół (miała mieć 11 km, ale pomiar GPS wykazał inaczej). Do połowy jest to piękna widokowo, nasłoneczniona szeroka nartostrada, a później ostry szeroki, kręty zjazd w dół. Cały czas w cieniu. Miodzio. Część nartostradowa jest obsługiwana przez starusieńką, sympatyczną gondolkę jeżdżącą co 10-15 min. Wczesnym popołudniem zmieniliśmy narty na tourowe. Ponowny wyjazd gondolami na płaskowyż, zjazd do starszej gondolki i stamtąd rozpoczęliśmy nasz krótki marsz lekko w górę po małych pagórkach bez konkretnego celu. Po jakiejś godzince uznaliśmy, że już dosyć tzn ja uznałem bo Marek jeszcze trochę chciał iść. Małe przebieranko i jazda w dół. Niezbyt szalona, ale w przepięknych okolicznościach. Śniegu tu mają dużo więc było przyjemnie. Następnie wyjazd gondolką staruszką, półgodzinny oddech i zwariowana 8,5 km jazda w dół w promieniach zachodzącego słońca. Pojutrze tu wracamy w nasz ostatni czwarty dzień w Dachstein West.8 punktów
-
Znów Baltow. Pogoda miodzio, śnieg szybki, może dlatego że wczoraj narty nasmarowalem. Karnet dziś tańszy o 20 procent gdy w parze z Walentynka na stok się udajesz. Jedno tylko mi nie pasuje, sporo ludzi. Nie wiem czy to efekt ferii w mazowieckim, ale to możliwe. A skoro ludzi więcej to i więcej po tyłach nart mi depcza, a tego jeszcze bardziej niż tloku na trasie nie lubię. Załączam fotkę.8 punktów
-
Pobyt oceniam na bardzo dobry. Zatrzymałem się w pokoju nad zajadem Koliba Besenova w miejscowości Beszeniowa, bardzo dobre żarcie. Na stoku codziennie od 8 do 12, od poniedziałku do czwartku mało ludzi, można do południa pośmigać na pełnym carvingu, kto jak lubi. Potem robota przy biurku i co zauważyłem robił się nagle napływ dość sporej ilości narciarzy od 12. W niedziele dodatkowo zauważyłem że od 10:00 policja nie wpuszczała tak po prostu na Domanowską Dolinę ze względu na zapełnione parkingi, przeludnienie? potem trzeba było wsiadać na skibusa. (Mnie musieli puścić i tak :P) . Dojazd dobry, nie ma aż tyle dziur na drodze, trzeba patrzeć jak jechać aby nie wjechać. Dojazd drogą przez góry serpentyną to nie opłaca się, szybciej i wygodniej pojedziesz ekspresówką i autostradą do Lipovski Mikulasz, mało tego w dniu kiedy jechałem w radiu usłyszałem że droga zablokowana bo kolizja. Dodatkowa uwaga, to sporo policji na drodze i okolicach co za tym idzie kontroli: trzeźwość, papiery, winieta, lina holownicza i łańcuchy na koła-o więcej mnie nie pytali. Odnośnie pogody, to pochmurno było, słońce się pojawiało i mróz trzymał. Wrzucam parę zdjęć:8 punktów
-
Napiszę krótko, bo za dużo nowego się nie dowiedziałem. Cennik: Za rok planują sezonówkę GoPass Chopok-Szczyrk. Ceny zwykłych karnetów będą się mieścić w naszych realiach (ceny będą podobne do Białki). Nie będzie raczej elastycznych cen. Koleje i wyciągi: W sumie to o kolejach wszystko wiadomo. Jedyna nowość to taka, że dolna stacja kanapy łączącej SON z COSem będzie w miejscu obecnej dolnej stacji orczyków na Małe Skrzyczne (wcześniej planowali zrobić ją niżej). Wbrew początkowym planom w tym roku demontują krótkie górniki (krótkie orczyki z Czyrnej). Poza tym 3 wyciągi Solisko - Suche - Hala Skrzyczenska oraz Golgota idą na złom. Górna stacja wyciągu powyżej Golgoty będzie najprawdopodobniej przesunięta sporo w dół. Dolna stacja planowanej kanapy z Czyrnej będzie niżej - bliżej parkingu. Trasy: W tym roku zrobią naśnieżanie 1,2,3,4,7 i może Julianów. Poszerzone zostaną mocno 2,3,4,7 (poniżej Hali S.) i Golgota a mniej 1. Oświetlone będą 2 i 3. Nie wiadomo co z "jedynką" - na razie nie jest to pewne. Koszt jej oświetlenia to połowa szybkiej kanapy. Także korzystajcie z oswietlonej Golgoty i Suchego, bo za rok już tego nie będzie... W tym roku nie ruszy budowa restauracji na Hali S. Za to już teraz na parkingu u Kowalskiego stoją maszyny, które niedługo rozpoczną budowę gondoli i budynku obok. Skibusy są w planach, ale nie zależy to tylko od TMR-u. I jeszcze jedno - zbieramy (my jako VSS i Stowarzyszenie a także SON) starych zdjęć z ośrodka. Jeśli macie jakieś u siebie lub u rodziny, to podeślijciem Chyba to wszystko co miałem napisać (jest jeszcze coś, ale póki co to tajemnica ). Jakby mi się coś przypomniało, to napiszę.7 punktów
-
Trzeci dzień z rzędu na Bienkuli. Własnie dziś jadąc z kolejnym nieznajomym narciarzem na orczyku złapałem się na tym, ze podczas rozmowy na temat zalet Szczyrku za każdym razem wymieniamy (miedzy innymi) zgodnie różnorodność tras.... że można pojeździć i tu i tam i jeszcze tam, czasem nawet to ja wymieniam ten fakt... hmmm chwileczkę....tylko ze ja cały czas okupuje 5 !!! Warunki dziś jak ostatnio zawsze rano bardzo dobre. Utrzymały się wg mnie na tym poziomie aż do 12 kiedy to zakończyłem jazdę. Kilka zdjęć z Niedzieli: Nie, nie nocowałem przed bramkami7 punktów
-
Dzisiaj był nasz pierwszy narciarski dzień w Gosau-Russbach-Annaberg czyli jednym z kilku ośrodków regionu Dachstein West i chyba najbliższym z PL prawdziwie alpejskim regionem. Jesteśmy tu pierwszy raz. Zachęcił mnie do odwiedzenia SB. Niestety są austriackie ferie więc narciarzy sporo. Ale jak zawsze są trasy z boku ośrodka, gdzie ruch mniejszy. Z pogodą trafiliśmy, a nawet może za bardzo bo pojutrze może być na dole nawet +10 stopni. Dzisiaj tylko na stokach południowych śnieg był mokry, na pozostałych cały czas zmrożony. Świeżych opadów nie było dobre kilka dni więc jest raczej twardo. Jako, że ośrodka nie znamy więc poruszaliśmy się dzisiaj po nim trochę chaotycznie, ale większość tras chyba zaliczyliśmy. Na razie nie znalazłem mojej ulubionej, ale może pojutrze już ją odnajdę. Jutro Krippenstein czyli rejon graniczący z lodowcem Dachstein uważany za jeden z najlepszych regionów freeraidowych w Austrii z możliwością eksploracji na skitourach z czego skorzystamy. Jest tam też 11 km zjazd trasą co też warto zaliczyć. Tutaj mieszkamy - Hallstatt6 punktów
-
Na SON przejeżdżam o 10:20. Bez zatrzymywania cisnę "trójką" ze Skrzycznego do Czyrnej. Po 15-minutowym szybkim zjeździe w świetnych warunkach (bez przetarć i lodu) wziągam się orczykiem i jadę zamkniętą "jedynką". Twardo, trochę przetarć, które da się ominąć. Na dole idę na kolejne spotkanie na szczycie w Czyrnej (o tym w innym wątku). Potem cisnę 3 razy Bieńkulą. Na górze bardzo twardo, ale da się normalnie jechać. Niżej warun petarda! Potem jadę na Małe Skrzyczne. Trasa świetna, ale jest trochę więcej ludzi i lodu na górze. Tam też znalazłem karnet jednodniowy. Mam nadzieję, że ktoś się po niego zgłosił do kas. Po dołączeniu taty i brata jedziemy "jedynką" na dół. Potem "czwórką" do Cielętnika (wyciąg z Suchego). Trasa twarda, świetnie przygotowana. Z Hali Skrzyczeńskej jedziemy 7 - warunki tak samo dobre. Poniżej Suchego więcej muld. Po przeniesieniu się na Juliany jedziemy 13 - jest sporo trawy - 12 i 9 (twardo i równo). Poza ścianką na 12 bez przetarć do lodu. Na czerwonej 10 twardo i równo. Podobnie na 8 i Golgocie. Wieczorem Golgota trzymała się znakomicie. Na Suchym trochę muld. Ludzi więcej niż wczoraj. Wieczorem kolejne spotkanie na szczycie - tym razem z Góralem. Dzisiaj znów 10h i ponad 80km. Pozdrawiam Marcin ~leitner PS W środę wieczorem jadę na BSA - jest ktoś chętny?6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
Swoją relację ze Szczyrku codziennie zamieszczam w tym wątku. http://www.skionline.pl/forum/index.php?/topic/21801-Narciarski-tydzień-w-Szczyrku5 punktów
-
Niedzielny przejazd z Ustronia do Szczyrku z powodu korków (weekend +ferie)okazał się mało sensowny, wiec po chwili wahania zawróciłem i podjechałem na Poniwiec, W końcu należało to zrobić, bo nie byłem tam jeszcze w zimie od czasu nowego wyciągu, a daleko nie mam. Pierwsze zaskoczenie to ilość samochodów.... obsługa zatrzymuje juz 200 poniżej osrodka, ale widze że 4 samochody wyjeżdzają - wiec wbijam na góre. Sporo tu sie pozmieniało. Oczywiście głowne zmiany dotyczą hotelu i otoczenia ale cześć narciarska też zasługuje na uwagę. Jest wypożyczalnia z przyległościami..... Widok na stok... Warunki na stoku, mimo sporej ilości ludzi całkiem ok. Szybko zgarnięto cukier w kopczyki i powstały jeden wąski i drugi szeroki 'szlak' do fajnej jazdy po twardym. O dziwo słynnych tamtejszych minerałow nie zauważyłem (a jestem uczulony...). Niestety część narciarzy nie radziła sobie z trasą i jazda wymagała 'oczu dookoła głowy', by kogos nie rozjechać i nie być staranowany. Stok chyba został splantowany bo trawers jest prawie niezauważalny a pamietam że był dość mocny (na lewą nogę... ;-) ). Nachylenie -to taka 'lekko jaśniejsza' czerwona - w sam raz do fajnej jazdy. Wyciąg to niewyczepiana '4' Bartholeta, w której akurat zepsuła sie taśma. Wsiadanie odbywało sie więc 'na piechotę' - bez wiekszych problemów. Co jeszcze? Powstały spore parkingi bezpośrednio pod osrodkiem ( kiedyś woziły busiki ok. 1,5 km), wybudowano dobry asfaltowy dojazd (nie da sie juz zjechac na nartach do Ustronia... ;-) ), jest jeden bar z którego w południe kolejka wylewała się na zewnątrz, niestety na górze bar nieczynny- a miejsce bardzo widokowe...... Są porządne toalety I restauracja hotelowa - ale tylko w skarpetkach ;-) wygodny zjazd fajne zródełko na dojeździe W sumie po okresie dziwnego przestoju przez ostatnie lata, ośrodek ruszył. Pomogła porządna zima z długimi mrozami, bo wyraźnie widać, że ośrodek ma problemy z naśnieżaniem. Czy to za mało wody, czy armat, nie wiem. W każdym razie w poprzednich latach było z tym tragicznie, co zaważyło o opinii o tym fajnym ośrodku. W sumie trudno się juz czegoś przyczepić... jeśli uda sie włascicielom doprowadzić do tego by naśnieżyc trasę w tydzień to bedzie już całkiem ok. No i przynajmniej jakiś weekendowy 'okrąglak ' na szczycie, któryby rozładowałby oblęzony bar na dole..... Fajne miejsce, nie tylko gdy korki blokują przejazd do Wisły, Szczyrku czy Istebnej. Warto odwiedzać.4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Bardzo rzadko jeżdżę po polskich ośrodkach. Akurat dzisiaj nie mogłem polecieć na Chopok a na kilka godzin zwykle wybieram Soszow, Stożek, SON. Niestety wybór padł na Stożek. Dojazd w porzadku da się wjechać na górę, nawet posypane:) Co prawda za 6zł ale to zadne zaskoczenie. Warunki na stronie bdb i tutaj pojawia sie zgrzyt! Biała trasa nie oznacza bardzo dobrych a u nich to chyba jedyna wykładnia. Jako że pojechalem testować moje nowiutkie head supershape rally zdziwiła mnie obecność minerałów na trasach. Czarna z duzymi eksponatami wystajacymi z pod lodu. Czerwona drobne kamyczki na ściance, do tego w miejscu zwężenia slalomowego bardzo dużo kaszy i nieprzyjemnych odsypow. Jak zwykle na stozku bez kolejki, ale ludzi dużo. Slalom rozstawiony ale bez pomiaru. Troche oblodzen w późniejszych godzinach. Za to moje heady latały jak po puszku, jestem pozytywnie zaszokowany trzymaniem krawędzi na lodzie:) Ogólnie jestem wielbicielem Stożka ale nadszarpneli moje zaufanie. Wiem, wiem może przesadzam ale do dobrego sie szybko przyzwyczaja...3 punkty
-
True! Na zachętę krótki filmik z mojego ostatniego treningu https://www.youtube.com/watch?v=G22Fq07Ntqg Przejazd bardzo daleki od ideału, ogromna praca przede mną, ale satysfakcja wynagradza wszystko. Najważniejsze, że znalazłem fajnego trenera i zrobiłem pierwszy krok. No tak, ale jak widzę ile dzieci trenuje, ile jest szkółek to zaczynam się zastanawiać. Może problem leży w systemie szkolenia, skoro z kilku tysięcy dzieciaków nie jesteśmy w stanie zrobić porządnego alpejczyka.3 punkty
-
Pozdrowienia z Soliska;) lampa i -2. W sloncu +15. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Są takie filmy z USA gdzie wielokrotnie powtarza się pewne słowa dla utrwalenia w głowach. A ja dla utrwalenia i dziś udałem się do Baltowa. Pogoda była super więc pojechałem. Sprawdziłem jak ma się lisek, wydaje mi się, że krzywdy nie ma, ale ja na lisach ni zboja się nie znam. Załączam parę zdjęć.3 punkty
-
Relacja z wczoraj: Po ponad miesiącu czekania, znowu przyjechałem do Szczyrku. Tak, jak pisałem wcześniej, na miejsce dojechaliśmy wczoraj o 22 w wyjątkowym składzie - cała rodziną. Razem żegnamy Szczyrk, który przez lata wiele się nie zmienił. Za kilka lat nie będzie już zagłębia orczyków, wąskich tras, słabego naśnieżania, korków, smogu... A nie, zaraz. Coś tam zostanie. Tak czy inaczej dzisiaj wyruszyliśmy w ostatnią podróż po Scyrku. Niestety dzisiaj z domu wyjechaliśmy dopiero po 9. Co poradzić gdy rodzina chce spać? Pod COS-em ogromna kolejka do kas. Niechcąc w niej stać, pojechaliśmy do Czyrnej. Tam pusto - kupujemy 2*6 dni, 1*5 dni i pojedynczy wjazd na Skrzyczne. W sumie zapłaciliśmy niewiele więcej niż za tygodniowy karnet na Chopok (wiem, że porównanie jest trochę bez sensu ). Wracamy do COS-u i jedziemy krzesełkiem na Jaworzynę. Tam spotykamy miłośników fatbike'ów i policję. Dalej jedziemy kanapą na Skrzyczne. Kolejka na ok.8 minut. Pogoda bardzo ładna - slońce przebijające się zza chmur, bez wiatru i lekki mróz. Na początek ciśniemy Ondraszkiem. Próbuję na nim uczyć brata jeździć z kijkami - ma je pierwszy raz. Powolutku do przodu, ale po wielu latach jazdy bez kijków nie jest to proste. Nie chcąc stać w kolejce pojechaliśmy na Doliny... i ustawiliśmy się w kolejce do orczyka. Na górze łapię się z@Baartos i jego narzeczoną. Dzięki za rozmowę i za prezent Z góry jadę całym FIS-em na sam dół. Warunki bardzo dobre - trochę twardego betonowego pokładu, ale krawędzie świetnie się w niego wrzynają. Jedziemy przez mostek - prawie zaliczyliśmy gleby - są tam straszne muldy. Potem do krzesełka i hop na samą górę. Jest pięknie!2 punkty
-
Trochę dziwnie mi jest pisać znowu to samo, bo kolejny dzień był idealny. Bez muld, z niewielką ilością lodu, średnią frekwencją (kolejki do kilku orczyków na 5-6min). Jednak widać początki zmian, także zacznę od rana... Pobudka o 6:40, śniadanko, pakowanie sprzętu i hop do samochodu. O 7:35 podjeżdżamy na Solisko. 10 minut później ruszyła Golgota. Wcześniej zacząłem robić dokumentację fotograficzną wyciągów, które za kilka miesięcy pozostaną tylko wspomnieniami... Jak Golgota? Z rana jak śmietana! Sztruks, równo i pusto - wyciskam ile się da - staram się jechać długim sekrętem. Po dwóch zjazdach jadę na Suche i Cielętnikiem na Halę Skrzyczeńską. Na "siódemce" kroję poranny sztruks. Kiedy znalazłem się z powrotem na górze, pojechałem "trójką" do Czyrnej. Przez 2h kręciłem się z tatą między Bieńkulą, 1 i 3. Na jedynce cały czas bardzo twardo. Na górze Bieńkuli trochę przetarć, ale da się bezpiecznie zjechać. Druga część relacji jutro, bo teraz zdjęcia nie chcą już iść. Cały czas nie mam normalnego netu.2 punkty
-
2 punkty
-
Konkretnie, my 'Janusze' jeżdżący do Zillertal jeździmy wszędzie. Pierwszy dzień Penken, wczoraj Hochzillertal i Hochfugen, a dzisiaj Arena z powrotem ostatnim skibusem z Königsleiten. Są ferie, momentami jest ciasno, ale ciężko mi się o to obrażać, bo sama pracuje w zawodzie uzależnionym od terminów ferii... Ale dzisiaj rano na mojej ukochanej 18 w Arenie byłam sama i tego uczucia nie da się opisać... na razie jest to absolutnie genialny wyjazd a talerzyki mam nadzieję pokażą niedowiarkom, ze jedzenie na tyrolskich stokach ma wiele odsłon2 punkty
-
Dodam jeszcze. Były Tlalki, były zawody pucharu świata w Zakopanem. Była transmisja w jednym z dwóch programów TVP, byli kibice. (Był Toni Seiler z jugolami, he, he) Na nartach jeździło 5 razy mniej Polaków co obecnie.2 punkty
-
2 punkty
-
Szalej ile się da, to jest ostatni taki sezon. Masz stoki na własność.2 punkty
-
Na SON jestem od 7:50. Nigdy tak dobrze nie jeździło mi się na Golgocie.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj dzień idealny pod wieloma względami. Przy bramkach pod COS jesteśmy punkt 8:00. Do 10:15 jeżdżę z tatą po skrzyczeńskich trasach - FIS-em, Kaskadą, Dolinami i raz Ondraszkiem. Wszędzie warun jak strzała - równo, sztruksik i bez lodu. Z wyjątkiem ścianki na Kaskadzie - przez brak ratrakowania trochę ucierpiała. FIS po prostu bajeczny. Wycinałem długie skręty. Ludzi bardzo mało - bez kolejek, jazda na bieżąco.2 punkty
-
Warunki dobre ale od 11 zaczną się kolejki przy bramkach. Dzisiaj na Skrzycznem warunki byłe "żyleta". Super śnieg plus pełne słońce.2 punkty
-
Warun świetny. Na COS-ie sztruksik, ale ścianka na Kaskadzie niewyratrakowana. Na SON genialnie, ale póki co kręcimy się między Czyrną a Małym Skrzycznem.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Sobota 11.02 jada wieczorowa w Tylicz-Ski. Nie wiem co mnie podkusiło żeby jechać wtedy na narty - chyba tylko piękna pogoda. W kierunku Krynicy sznur samochodów w boksami i nartami na dachu. Po przyjeździe na miejsce, parking pełny i widać po nr rej. samochodów ze zaczęły się ferie w mazowieckim (same WZ, WE, WU itp.). Kolejka do kolejki ok. godziny 17:00. Od dawna nie stałem w tak długiej kolejce . Stok o tej porze z odsypami - konieczne ostre krawędzie. Do czasu zakończenia ferii trzeba odpocząć od nart2 punkty
-
Kolejny udany narciarski dzień w Szczyrku. Relacja trochę krótsza, bo dzisiaj pękła dziesiątka (10h jazdy na nartach mocno wykańcza ). Przy krzesełku jesteśmy ok. 8:30. Po przesiadce prosto ze Skrzycznego jedziemy na Kaskadę. Piękne słoneczko, brak wiatru, mało ludzi i sztruksik... czy tak jest w raju? No chyba nie do końca. Na ściance masakra. Lodowisko. Co chwila PAC i gleba. Tata pokonał ją na plecach Za to dalej do Jaworzyny świetnie! Z góry jedziemy FIS-em z kombinacją Kaskadową. Twardo, ale nie lodowo. Jadę wykorzystując w pełni promień skrętu narty. Z góry tym razem FIS-em na Doliny. Tam spora kolejka do talerzyka - chyba na 10 min. Trwał trening czy jakoś tak. FIS poniżej Grzebienia twardy, idealny. Z góry jeszcze raz Kaskadą i potem Ondraszkiem. Na nim trochę lodu i straszny tłok. Orczykiem hop na górę i ciśniemy na sam dół. Poniżej Dolin jedziemy zamkniętą niebieską Widokową a w lesie skręcamy na dolny odcinek Kaskady. Jest trochę małych minerałów, ale da się je spokojnie ominąć. Z dołu jedziemy na górę (ponad pół godziny - kolejki na 10-15 min) i obieramy kierunek SON.2 punkty
-
2 punkty
-
Przenosimy się na SON. "Trójka" w świetnym stanie. Widoki to bajka! Dalej jedziemy na Halę Skrzyczeńską i 4 na Płoncyckę - do Bacówki na małe WZF@Piotr_67,@christof, dzięki za spotkanie! Do zobaczenia za tydzień Po spotkaniu kontynuujemy "czwórkę". Warunki dobre i bardzo dobre - trasa zaczęła trochę puszczać, ale bez tragedii. Było idealnie! Z jedną przesiadką jedzimy na Małe Skrzyczne. Tam robimy małą fotopauzę i ciśniemy "dwójką". Niestety na niej wystaje sporu lodowego pokładu. Najważniejsze, że nie ma kamieni. Przyszedł czas na przejazd kultową trasą - Bieńkulą. Niestety już się trochę zmęczyła - na górze sporo muld. Trasa genialna - raz stromo, raz łagodniej. Po prostu miód! Zjeżdżamy nią dwa razy i jedziemy na kombinacji 2 i 3. Na początku świetnie. Niestety później ogromne muldy, lód, wąsko i droga... Jedziemy na górę i kierujemy się na zamkniętą "jedynkę". Generalnie jest najgorzej - w dwóch miejscach trzeba mocno uważać. Raz natrafiłem na minerał. Jedziemy orczykiem, i po zjeździe i wjeździe, ciśniemy 7. Podobnie jak reszta - trochę twardo, ale śnieg jest bardzo szybki. Na Julianach twardo. Przetarcia na 13. Golgota świetna - wieczorem najlepsza. Suche całe w cukrze. 8h przejechane Pozdrawiam Marcin ~leitner2 punkty
-
Dziś w Szczawnicy jazda od 9 do 11 z uwagi na Mistrzostwa Świata O 8:50 na parkingu 4 samochody. Trasy przygotowane perfekcyjnie, sztruksik, mało ludzi, piękne warunki. Koło 10 zaczęło się już pojawiać więcej ludzi, na trasie się to rozkładało, ale na mostku już mocno się przytykało. O 11, jak schodziłem, było już trochę cukru, parkingi już mocno zapełnione i... długa kolejka do kasy, więc pewnie teraz jest prawdziwa kulminacja.2 punkty
-
Czarna Góra - twardo, miejscami na trasach większe płaty lodu. Sporo odstępów. Bez bardzo dobrze przygotowanych krawędzi jazda bez większej przyjemności.2 punkty







