Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
11.09.2017 - 11.09.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 11.09.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
5 punktów
-
Koledzy w jednym z poprzednich komentarzy pisali o Królowej naszych rzek,to ja sobie pozwolę na krótką notkę związana z Królem chorwackich gór Sv Jurem. Tak tak chociaż w encyklopediach piszą,że najwyższy jest Vrh Dinare , to jednak najwyższym punktem w Chorwacji jest....szczyt anteny na Sv Jure.Muszę się pochwalić zaliczeniem przepięknej trasy Makarska Sv Jure na rowerze, z widokami wysokogórskimi,zmienną pogodą i sympatycznymi - bo mało agresywnymi- bykami na drodze. Jak ktoś jest lub będzie w Chorwacji polecam ten niekończący się -zwłaszcza na ostatnich 3-4 kilometrach -podjazd .Niestety fotki specjalnie mi sie nie udały i dziś tylko dwie oraz link do endomondo. Z powodu złej jakości fotek i filmów z podjazdu i zjazdu chyba jeszcze raz zdecyduje się tam wjechac .Na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie.Około 5 km przed szczytem siadła mi zupełnie psychika jak zostałem wyprzedzony przez parę ( Pani w moim nie najmłodszym wieku,Pan starszy o kilka lat).Już nie sam fakt wyprzedzenia ,ale to że jechali ok.60% sybciej niż ja spowodował ten chwilowy dół mentalny.Odbudowałem się dopiero 2 km przed szczytem gdy dojechałem do nich albowiem zastanawiali sie czy w związku z deszczem jechać dalej czy też nie.Zauważyłem też,że ich rowery mają wspomaganie elektryczne i to pozwoliło wrócić do formy mentalnej. Pozdrawiam https://www.endomondo.com/users/5317785/workouts/9992033144 punkty
-
Cześć Odpowiedź na pytanie: Białego wina nie rzucać - grozi poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi, uszczupleniem chwil radości w życiu a w skrajnych przypadkach "ostracyzmem" środowiskowym (kto nie pije ten kabluje ). Rzucanie jednej przyjemności dla innej powoduje, że poziom ogólny przyjemności w życiu jest stały a sens życia polega na tym aby poziom przyjemności wzrastał. Trzeba po prostu przyzwyczaić organizm poprzez intensywny trening albo przejść na piwo. Co do przebiegów to mam wrażenie, że Twoje rozwiązanie sprzętowe wydaje się optymalne. Taki rower pojedzie całkiem fanie w terenie (jak jest twardo i równo) pewnie wolniej niż MTB ale niewiele. Natomiast jak się wjedzie na asfalt różnica jest jednak spora. Na szosówce 35 km/h to po prostu spacer gdy na MTB - przy przełożeniach które mam 25 km/h to praktycznie maksymalna prędkość, którą bez zmęczenia można utrzymać na płaskim przez dłuższy czas. Tak przynajmniej mnie wychodzi. Pomijam kwestię grupy w której jedziesz bo tu są największe problemy. Pozdrowienia4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Dookoła Puszczy Kozienickiej, czyli 141 km w piękną niedzielę. Wydolność po białym winie wyraźnie spada W piątek była impreza - a dzisiaj te kilometry bolały... i teraz pytanie: rzucić to białe winko? Mam nadzieję, że wszystkie toksyny ze mnie wyszły? Trasa wyglądała tak: Głównym celem naszej wyprawy była jednak Królowa Polskich Rzek - Wisła. O dziwo - rower szosowy, w terenie, jeśli jest twardo - spisuje się całkiem dobrze Była nas trójka - ja, Paula i Jacek na kolarzówce. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Ekipa.4 punkty
-
Cześć Wyjątkowo się z Tobą Góralu nie zgodzę. Szczyrk jest i zawsze był ośrodkiem dla każdego. Przede wszystkim Szczyrk jest ośrodkiem anie górką w wyciągiem jak te w Wiśle. Moja żona w Szczyrku stawiała pierwsze kroki i (być może dlatego) jeździ jak jeździ. Stawiało tam również pierwsze kroki dziesiątki znanych i osób podobnie jak i pewnikiem Twoich znajomych i Ty pewnie też. Żeby dobrze czuć się na orczykach trzeba na nich jeździć (czyli ćwiczyć i się po prostu nauczyć). Bieńkulowym orczykiem wjeżdżała nie raz sama moja siedmioipółletnia wówczas córka i bardzo ją to bawiło. Tak, że Slavko bierz rodzinę do Szczyrku i bawcie się super bo po tak szeroko opisywanych modyfikacjach wyciągowych i trasowych będzie to w 100% rodzinny ośrodek. Pozdrowienie serdeczne3 punkty
-
No tak, niby od 11 wyjazdu do COS-SON będzie się całosezonówka opłacać, zamiast całodziennego skipassu. Nawet tak myślałem optymistycznie, żeby zawitać tam 20 razy w sezonie czyli jeden dzień wyniesie 45 PLN, ale ... : korki na wjeździe i wyjeździe są wieeeelce prawdopodobne i to mnie bardzo zniechęca, ilość ludzi na trasach też, zdegradowane trasy po 3-4 godz jak na Chopoku. Sam nie wiem. Kurde jakoś optymizm ze mnie uszedł. Za to skitoury mnie ciągną, nie jakieś ekstremalne, takie dla moich możliwości.3 punkty
-
Wydaje mi się, że przebrać się i dojść do dolnej stacji kolejki trzeba tak czy inaczej Ja nie lubię skibusów i chcę być niezależny. 10 minut w tą czy w tą nie robi mi różnicy. Z dziećmi jeżdżę od zawsze. Szybkie zapakowanie się do samochodów jest też jak najbardziej możliwe. Poza tym, I tak trzeba to wszystko wziąć czy się jedzie skibusem, czy samochodem. Jedyną różnicą jest to czy ktoś wbija do skibusa / samochodu w butach narciarskich czy nie. Oprócz kierowcy ma się rozumieć Ośrodki: 1. Lungo Ski 2. S/F/L2 punkty
-
To jest ewidentna niedoróba. Rower powinno się przeprowadzać obok kołowrotka przez taki pagórek, tak jak jest w ośrodkach zimowo-rowerowych np. w Saalbach. Ale obecne rozwiązanie z przesuwaną barierką (podobną do takiej co rozdziela demonstrantów od policji) to być może brak zaufania do ludzi, których można podejrzewać, że będą na lewo przechodzić bez kasowania biletów. A tak jest obecnie na COS, stacja na samym dole2 punkty
-
2 punkty
-
Dzisiaj z Markiem obadaliśmy jak działa nowy Leitner na Jaworzynę i Skrzyczne. Zahaczając o Malinowską Skałę dotarliśmy na Halę Skrzyczeńską zobaczyć na własne oczy cóż tam się wyprawia. Zbiornik jest tak gotowy chyba w 3/4 (dzisiaj czyli w niedzielę na jego dnie pracownik próbował kruszyć młotem pneumatycznym ogromne bloki skalne). Górne stacje obu kolejek są już gotowe, liny czekają na wciągnięcie (lina pilotowa jest już wciągnięta). Na pewno jeszcze czeka TMR ogrom prac przy uporządkowaniu i zniwelowaniu terenu na hali. Miejsce trudno rozpoznać gdyby nie stara goprówka i "akwarium" . Lasów rozdzielających trasy i okalających halę od dołu już nie ma. Ciekawi mnie skąd będzie czerpana woda do zasilania zbiornika. Spotkani "lokalesi" twierdzili, że będzie pompowana z dołu i mają być wiercone studnie głębinowe. To tyle krótkiej relacji. Zima już blisko . Mam duży dylemat czy nabyć tą promocyjną sezonówkę.2 punkty
-
161 kilometrów rowerowych przygód Nim napiszę gdzie dzisiaj byliśmy, to muszę podkreślić, że dla Pauli było rekordowo. Najdłuższy dystans w życiu i świetna średnia z jazdy. Brawo! A nasza rowerowa wycieczka miała dzisiaj kilka odsłon... Na początku odwiedziliśmy Jana Kochanowskiego w Czarnolasie, później byliśmy pod pięknym zamkiem w Janowcu, a na koniec zjechaliśmy do brzegów naszej Królowej Rzek - Wisły i zjedliśmy obiad w kultowym Barze w Solcu nad Wisłą Świetny rowerowy dzień! Zapraszam do foto relacji. Nasza dzisiejsza trasa i jazda: Na początku mieliśmy ok 50 kilometrów pod wiatr, ale do Pana Janka z Czarnolasu czas nam dosyć szybko minął. Do dworku prowadzi piękna aleja drzew... ...aleja może i piękna ale jak moja własna i osobista piękność stoi przed ze swoim rowerkiem, to sam nie wiem? Dworek z bliska a w cieniu pomnik poety. Ogniste koła na wspólnej fotce Mazowieckie klimaty: Zielono, uroczo i klimatycznie Kościółek, który mieści się tuż przy Dworze: Popiersie poety i fragment jego najbardziej znanego Trenu: W bidonie nie jarzębiaczek... ...a szkoda A na scenie w dniu dzisiejszym dla nas? Grały rowery Zwiedzone wszystko (ostatnia wizyta w tym miejscu w szkole podstawowej)... ...i powoli udajemy się w stronę asfaltu i dalszej jazdy. W Janowcu wita nas tutejszy mieszkaniec Naszym oczom ukazuje się tutejszy zamek - to dla niego dzisiaj tu przyjechaliśmy Ostatnia w nim wizyta razem z @johnny_narciarz. Wówczas zwiedzaliśmy dziedziniec, mury i kosztowaliśmy tutejszych lodów. Dzisiaj oglądaliśmy Janowiec z innej perspektywy... ...rowerowej Wejście do twierdzy: Kościół w Janowcu: Ładnie to tak rączką pokazywać??? Tego dnia moja piękna połowa miała niezłego powera Spadamy w stronę Lucimi i? Docieramy nad niezwykle malowniczy, stary młyn na rzece Zwoleniance Młyn fajny, rzeczka fajna i czysta... ...a mnie osobiście zachwycił drewniany fragment mostu. Jedziemy dalej i nim zjemy obiad w Solcu nad Wisłą, to zjeżdżamy do przeprawy promowej w Kłudzie. Chcemy przywitać rowerowo Królową Polskich Rzek. A dzisiaj wyglądała zniewalająco: Mało wody, susza i rozległe łachy - kajakiem było by masę zagadek, którą stroną i którym fragmentem rzeki płynąć by nie trafić na mieliznę. Chwila obserwacji drugiego brzegu i wędek... ...które niniejszy Pan pozrywał - dwa kije i z obydwóch wysnuł całą żyłkę. Mina wędkarza i to co krzyczał do jegomościa nie nadaje się do publicznego opisu. A Paula? Niewzruszona sobie przysiadła i wpatrywała w błękit Mocny podjazd do Solca i jesteśmy. Naszą uwagę przykuwa odnowiony Kościół. Zza jego murów można obserwować piękną Lubelszczyznę Nie wiem jak Wy ale ja nie znam piękniejszego kina Całą młodość spędziłem w Solcu nad Wisłą. Na rybach, na pływaniu, na piłce, na "harcach"... ...tutejszy rynek wiele pamięta Kiedyś nie było tu aż tak ładnego i zagospodarowanego parku. Natomiast Bar i właściciel? Bez zmian... od 25 lat Kartacze dla Pauli, a dla mnie schabowy! Mniam. Soleckie klimaty minęły szybko. Potem była jedynie rura do domu przez Lipsko i 61 kilometrów. To był piękny, rowerowy dzień pozdrawiamy marboru i Paula rekordzistka2 punkty
-
Ja w Szczyrku byłem rok temu i jestem raczej początkującym narciarzem (choć może narciarz to za duże słowo hahah) i uważam że spokojnie można uczyć się w SON, tym bardziej teraz po modernizacji bo dotychczas zjazd z Suchego do Soliska był dosyć stromy zarówno 7-ką jak i 4-ką teraz po modernizacji będzie wiele łatwiej. Jedyny minus to że trasy są długie bo 2 km na początek to dosyć długo. Ja się uczyłem jeździć w Zieleńcu na 100m trasie i chyba jest to najlepszy ośrodek do nauki, bardzo dużo łatwych , krótkich tras choć również są długie kolejki do wyciągów. Już nie mogę doczekać się zimy:) i nowego SON-u A do Białki to nie ma po co jeździć, chyba że ktoś zamiast zjeżdżać na nartach woli stać w kolejkach do wyciągów1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
ceny w lutym sa zróznicowane ze względu na ferie zimowe w poszczególnych krajach europejskich - najwyższe są kiedy ferie ma okręg paryski. W Austrii jest tak samo tyle ze uzależnione od terminów w Holandii, Belgii i Dani. Ten sam apart w II połowie stycznia czy marca moze byc 3-4 razy tańszy niz w teminie II połowy lutego. Pod tym wzgledem najlepiej jest w Niemczech gdzie ceny Ferienwohnungen są stałe przez cały sezon - w okresie 29.12 - 6.01 płace za 4 osoby 57euro/dzień za 60m2 a do stoku mam 10min autem1 punkt
-
Moja córka jeździ już sama na trasach niebieskich ok. 300 metrów, więc płaskich stoków nie szukam. Na dłuższych będzie jeździć ze mną i żonką oczywiście. Nowa strona szczyrkowski.pl jest delikatnie mówiąc nieczytelna - mapy tras nie da się powiększyć, nie są podane długości, a koleje mają podane tylko czas jazdy. Informatyk się chyba trochę obija.1 punkt
-
Cześć Nauczyć się jeździć można praktycznie w każdych warunkach i na każdej trasie. Podstawowy warunek to determinacja i ktoś kto pokaże o co chodzi. Trasy "płaskie jak stół" służą do robienia pierwszych kroków a te można uskutecznić nawet na zaśnieżonym chodniku. Marcin jakby co 501753831. Pozdrowienia Pozdrowienia1 punkt
-
Wszystkie trasy z Hali Skrzyczeńskiej do Soliska zostały zmodernizowane. Część tras z Hali do Czyrnej także. Wzdłuż nowych kolei zainstalowano nowy system naśnieżania. Więc nie będzie problemów z orczykami oraz naśnieżaniem. Inwestor wybudował trzy koleje, a zlikwidował 5 orczyków (w tym 3 podwójne), aby można było przejechać praktycznie cały ośrodek korzystając tylko z nowoczesnych kolei linowych.1 punkt
-
Nowa kolej na Skrzyczne - wygodnie ale problem z przenoszeniem roweru przez barierki na dole pozostał bez zmian. Na górze trochę lepiej. Bariery otwarte dla wysiadających. Tą sprawę jeśli już nie kwapią się do pomocy w zawieszeniu i zdjęciu roweru z haka powinni rozwiązać. Ciekawe, skoro haki są zamontowane, to jak ten rower ma znaleźć się na peronie. Przecież pod bramką się nie zmieści. Może ktoś mógłby pomóc w rozwiązaniu tego problemu. Wyjazd na górę dwoma odcinkami trwa 20min.1 punkt
-
A tymczasem ponad budowanymi kolejami po lecie już ani śladu: Po kolorze wrzosów można sądzić, że lada dzień obudzimy się z przymrozkami przy gruncie. Poniżej natomiast w tym tygodniu postępowały mniej spektakularne roboty. Tunel pod trasą Golgoty już przykryty, pewnie ruszy odtwarzanie trasy w tym tygodniu. Jeszcze wielu rozwiązań nie rozumiem (dużej głębokości posadowienia peronu na Wierch, nisko posadowionej drogi do Malinowa) ale ktoś nad tym na pewnie czuwa. Zdjęć brak bo chcąc skrócić drogę na Pośredni skręciłem przed Malinowską Skałą i wylądowałem od razu w Solisku, a tam przy tylu pracujących jakoś tak niezręcznie fotografować. Za tydzień lepiej to zaplanuję.1 punkt
-
Mnie najbardziej cieszy, że przepustowość przypadająca na jedną trasę wyniesie ok. 1200 os/h (prawie wszystkie trasy podobnie) - i to już z uwzględnieniem projektowanych kolei. Dla porównania - na Jaworzynie Krynickiej i Chopoku jest to ok. 2000 os/h, Także w Szczyrku nie powinno być bardzo tłoczno. Na tej nowej stronie piszą też, że parking przy nowej gondoli ma aż 700 miejsc, ten na przeciw Skrzycznego (po drugiej stronie ulicy) też wygląda na spory - gdy tam parkuję, to zwykle zajęte są 2-3 rzędy. Wszystko wygląda na pięknie rozplanowane.1 punkt
-
@Góral spod Skrzycznego cieszymy się razem z Paulą z Twojego powrotu do zdrowia i formy!!! Pięknie My dzisiaj na rowerkach zaliczyliśmy kolejną stówkę. To było dla mnie drugie Tour de Radom, czyli podróż wokół miasta. w którym mieszkam. Tym razem wybrałem wyłącznie drogi asfaltowe, poprzednie "dookoła" było zrobione razem z nieutwardzonymi drogami polnymi. Forma jest, bo mimo dużego wiatru średnią wykręciliśmy na zadawalającym poziomie. Trasa i dane z Endomondo: Paula w dniu dzisiejszym również pokonała barierę 2000 kilometrów w sezonie rowerowym 2017. Brawo! Na trasie naszej dzisiejszej podróży jak widać u góry, było lotnisko w Piastowie. To tutaj 3 lata temu zginął w tragicznym wypadku mój serdeczny Kolega, Grzegorz Krzyżanowski - najbardziej utytułowany polski Motoparalotniarz. Grzechu... to już 3 lata... Ehhh - przyjdzie może jeszcze, gdzieś, czas, że wybierzemy się na koncert Rockowy i wypijemy browara! Wspominamy Cię często i pamiętamy... marboru i Paula1 punkt
-
Pierwszy tydzień z nowym lekiem poprawiającym wydolność lewej komory za 650zł i ta "gora" bez postoju na zbicie tętna. Przedtem trzy przystanki co 100m. Byle tak dalej a nowe narty będą, a co tam nawet ze skiturowymi wiązaniami. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
W niedzielę wybraliśmy się z kolegą na objazd Beskidu Sądeckiego. Trasa liczyła ok. 110km, co samo w sobie nie jest może wielkim wyzwaniem - prawdziwą trudność zrobiły jednak podjazdy, w tym gwóźdź programu, czyli słynna Przehyba! Kolarzom nie trzeba tej góry raczej przedstawiać, dla niewtajemniczonych zaś: jeden z najtrudniejszych podjazdów szosowych w kraju i IMHO najlepszy. Na dystansie kilkunastu kilometrów trzeba się wspiąć z nieco ponad 300m, na wysokość prawie 1200m... dla porównania "słynny" i "napompowany" medialnie Gliczarów (znany z wyścigu Tour de Pologne) to ledwo 300m przewyższenia... Tam trzeba być w dobrej dyspozycji, bo inaczej góra zeżre cię, przeżuje i wypluje . Tak się zakończyło pierwsze moje podejście to tej wspinaczki, kilka lat temu. Potem był sukces w postaci wyjechania "na raz" całej trasy, następnie wjechanie w czasie poniżej 1h, nawet z lekką rezerwą i niedosytem... Teraz plan był jasny: od początku "ile fabryka dała" i walka o jak najlepszy wynik. Ale zanim do tego doszło, trzeba było jeszcze dojechać do podnóża. Wystartowaliśmy z miejscowości Tymbark, od samego początku droga prowadziła pod górę. Pierwsza "premia górska" na Przełęczy Słopnickiej. W międzyczasie bardzo działający na wyobraźnię znak drogowy: Stromy podjazd, 17%! Odrobinę drogowców poniosła fantazja, bo aż tak stromo nie było, jednak ból nóg był gwarantowany Po pokonaniu tej przeszkody, całkiem przyjemny i szybki zjazd, kawałek chopki i następnie zjazd aż do miejscowości Łącko (tak, tej od śliwowicy). Jeszcze kilkanaście kilometrów po płaskim i wreszcie wyczekiwany podjazd... Zdjęć z tego odcinka nie będzie żadnych, gdyż w ferworze walki nie ma na coś takiego czasu, ponadto niemal cały czas jedzie się w lesie, więc widoków za bardzo nie ma... Jak wspomniałem od początku ruszyłem z kopyta. Na początku droga wznosi się jeszcze łagodnie pod górę, by po kilku kilometrach przejść w wąską i coraz bardziej stromą leśną dróżkę. Tam już nie ma żartów - przez ostatnie 5 km nachylenie właściwie nie spada poniżej 10%! Z każdym kilometrem było coraz gorzej, nogi piekły coraz bardziej, a pikawa dudniła jak oszalała Finiszowe metry już w tzw. trupa... Efekt znakomity - 50 minut na cały podjazd, rekord życiowy poprawiony o przeszło 8 minut! Teraz czas na relaks w schronisku, za chwilę przyjeżdża też kumpel. Czas na przerwę bufetową i oczywiście naleśniki Po przerwie już ta łatwiejsza część trasy. Najpierw zjazd - bez szaleństw, bo droga wąska i duży ruch pieszych. Potem jeszcze kilkanaście kilometrów łagodnie wznoszącej się drogi, krótki stromszy odcinek na Przełęcz Ostrą i świetny, techniczny i kręty zjazd do Limanowej. I to już prawie koniec... jeszcze kilka km i jesteśmy z powrotem w Tymbarku... uff, koniec -------- A nagroda czeka w domu - leżak na balkonie i znakomite lokalne piwo1 punkt







