Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      2 042


  3. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      3 572


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.11.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dla rozluźnienia atmosfery. Biały Krzyż teraz
    8 punktów
  2. Jakieś skitury? Nie, pierwsza zimowa jazda. Biały Krzyż. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka
    8 punktów
  3. Wygląda, że Karpacz zdąży tej zimy ze startem nowej kolejki. Górna stacja zrobiona, dolna prawie, a słupy wszystkie zamontowane. Ale mi się ckni za Zbyszkiem..
    7 punktów
  4. Oraz Leitner teraz spod Soliska:
    7 punktów
  5. We wtorek skiturowi kozacy poszli zdobywać Allalinhorn, a co robili doskonale opisał i udokumentował fotograficznie MarioJ. Ja z Anią znając poranne komunikaty, czyli wszystkie kolejki nieczynne, postanowiliśmy zobaczyć Saas Fee. Nasza baza noclegowa, całkiem przyjemna w Saas Grund, 5 m od przystanku Mimo, że wszystko zamknięte odpowiednie służby czuwają, poza nami jak zwykle na trasach nikogo nie ma... Saas Fee otaczają z każdej strony wysokie góry, a szczyty górujące nad miasteczkiem dochodzą do 4545 m. Naprawdę robi to niesamowite wrażenie t O 12 dostaje sms'a od MarioJ, że jednak włączyli kolejki, a nawet kreta. Niestety nie mam przy sobie karnetu i z Saas Fee musimy wrócić skibusem do Saas Grund. Docieramy w końcu do kolejki, gdzie wita nas zachęcający napis; czy mówi prawdę, jeszcze zdania sobie nie wyrobiłem z Wreszcie w 4 dniu pobytu mamy okazję zobaczyć 3 razy naj. 1naj - jedziemy najwyżej położonym kretem na świecie, w skale pokonujemy 500 przewyższenia i docieramy na wysokość 3500 m Stąd roztacza się widok na Allalinhorn 2 naj, to najwyżej położona i największa jaskinia wykuta w lodzie (potwierdzona odpowiednim certyfikatem Guinnessa) W jaskini jest m.in. sala w której można wziąć ślub... 3 naj to najwyżej położona restauracja obrotowa, do której my jednak nie docieramy. Wychodzimy na zewnątrz napawać się widokami cudownych Alp Pennińskich, ale wpadamy na kogo? ... na naszych skiturowych kozaków, którzy toczą ze strażnikami nierówną walkę. Mi się poszczęściło bo jeden z kozaków oddaje mi buty i narty. Pozostaje tylko wykiwać obsługę stacji i mógłbym śmignąć w dół. Na pośredniej trafia się okazja i dzięki Jackowi czmychamy na trasowy freeride. Warunki dużo lepsze niż poprzednio i jest mega udany zjazd do samego Saas Fee. Jacek wymiata... Widok z trasy nr 4 na miasteczko Kolejny narciarski dziwny dzień za nami. Jak zwykle wszystkie trasy tylko nasze. A mi trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Pozdrawiam serdecznie.
    6 punktów
  6. 102,15 kilometra - do Wąchocka i z powrotem Paula razem z mamą pojechały do Ikei, a ja? Musiałem coś wymyśleć... ...no i wymyśliłem. Jesienne sto kilometrów i wycieczka do sławnej z dowcipów miejscowości znajdującej się w województwie świętokrzyskim - Wąchocka. Pogoda dzisiaj nie była zbyt radosna Temperatura ok +4, duży wiatr południowo zachodni - akurat na połowę mojej trasy Było też sporo górek i podjazdów. Cóż? Trzeba było być twardym a nie miętkim...dałem radę! Mimo, że na 35 km zaczął też padać deszcz - nie poddałem się! Efekt - po raz pierwszy w znanej miejscowości, machnięta spora ilość kilometrów i fajne zdjęcia. Nie bardzo ostatnio mam wenę na długie pisanie więc od razu przejdę do fotorelacji. Pierwszy postój za Wierzbicą - tu z daleka widać górki, które muszę pokonać by dotrzeć do Wąchocka - jadę oczywiście okrężną drogą przez Górę Piekło i Grzybową Górę. Widok, niebo? Uwielbiam takie klimaty... Na otwartych przestrzeniach wieje jak cholera Droga prosta, raz z górki, raz pod górkę... Kolejna krótka przerwa na fotki - tuż przed podjazdem na Górę Piekło. Jesienne klimaty: ...no i jadę dalej ...ale nie długo - zaraz wychodzi na dosłownie minutę słońce i oświetla świetnie chmury - zatrzymuję się i udaje się zrobić foto. Końcówka, a w zasadzie szczyt Góry Piekło Nazwa jest ok, a podjazd bardzo łagodny - foto wycudowałem ze statywu. Tu zatrzymuję się na dłuższą przerwę. Trzeba uzupełnić kalorie - dzisiaj skromnie... Miejsce mojego postoju - wśród dębów w Piekle Liście już całkowicie opadły. Umiejscowienie na mapie: Szybko zjadłem i by się nie wychłodzić jadę dalej... Świetna jest ta trasa. Podjazdy, zjazdy a w dolinkach takie oto widoczki: Stromy podjazd pod Grzybową Górę i tutaj jestem już w zasadzie na przedmieściach Skarżyska Kościelnej... ...widok? Czyżby Łysica gdzieś z oddali? Na pewno to już pasma Gór Świętokrzyskich. Uwielbiam te klimaty... ...trochę pagórków a tyle szczęścia! Po sekundzie wyszło słońce i udało mi się zrobić mega zbliżenie. Sarenki: Cisnę dalej. Do Mirca jest z górki, a w samym Mircu skręt do Wąchocka i ostry podjazd tym razem Jadę na najniższych przełożeniach... ...potem długi zjazd - 8 kilometrów lasem na doskonałym asfalcie i docieram do celu mojej wyprawy. Ostro w dół i szybki postój - po prawej stronie obiekt do fotki. To ruiny dworku wraz z zabudowaniami - wygląda to bardzo malowniczo. Sto metrów dalej, również po prawej - zapora na rzece Kamiennej. Jadę dookoła zalewu po ścieżce rowerowej, tu zdejmuję widok na Opactwo Cystersów. Na rzece Kamiennej tuż przed zbiornikiem wodnym spora ilość wędkarzy. A ja? W tym roku aż wstyd się przyznać - nie byłem ani razu na rybach Wracam w okolice tamy - tutaj, po drugiej stronie szosy... dowcipy pośród kostki brukowej... a na samym końcu znany w całej Polsce, Sołtys. Jadę do Opactwa... ...wygląda cudownie! a w jesiennych barwach? Niezwykle malowniczo. Od frontu: Czas mnie nagli - spojrzałem na zegarek i okazało się, że jakoś mi ta podróż wolno się odbywała. Cisnę drogą na Mirzec, a potem prosto do Wierzbicy i Radomia. Teraz wiatr mam w plecy i na zjazdach udaje się pocisnąć z maksymalną prędkością. Średnia zdecydowanie wzrasta gdy jestem powiewami popychany od tyłu. Przed Wierzbicą groźna fota... ...a potem skręcam w boczną drogę asfaltową i jadę do Bardzic. Wychodzi słońce i robię tutaj ostatnie zdjęcie przy drewnianym kościółku i bramie do niego prowadzącej. Ostatnie 10 kilometrów nakręcam po okolicznych asfaltach. Nie jest łatwo, czuję, że podjazdy, wiatr, deszcz, odległość a przede wszystkim ziąb dał mi w kość. Małe podsumowanie: pozdrawiam gorąco, już z domu spod kocyka marboru
    6 punktów
  7. Wracam do poprzedniego tygodnia. Chciałem przedstawić relacje pełną zwrotów. Przypomnę że to jest czwarty dzień, kiedy nie chodzą trasy narciarskie i orczyki. Dotychczas tylko raz chodziły gondole i wykorzystaliśmy to na wysokie skitury do schroniska Brtiannica. Dzień czwarty - wtorek. Na ten dzień mieliśmy plan wejść na szczyt Allalinhorn 4027m. Była nadzieja że dojedziemy wyciągami na 3000m, zjedziemy nieco w dół i wejdziemy 1200m do góry na szczyt. Okazuje się że przy takiej wysokości jest to dość trudne. Dzień wcześniej byliśmy spakowani. Pobudka zaplanowana na 6:30 i skibus na 8:15, pierwsza gondola na 8:30. Dojechaliśmy zgodnie z planem do stacji, a tu niespodzianka zamknięte, nic nie chodzi. Z Robertem dyskutujemy po angielsku z obsługą. Tym razem nic nie udało nam się wynegocjować. Na niebie pełne słońce, wiatr wg prognozy około 20-30 km/h, a wyciągi nie chodzą. Dla nas to wygląda ewidentnie jak zła wola. Powoli dochodzi do nas że celu nie osiągniemy. Mamy ze sobą sprzęt na lodowiec, który trochę waży, ale okazuje się dziś zbędny. Jeszcze do szewskiej pasji doprowadza nas widok chodzącej gondolki, która jest w tym dniu testowana. Czyli my narciarze nie możemy nią jechać. Po drodze zachodzimy jeszcze do stacji tej gondoli, ucinamy pogawędkę z pracownikiem stacji a nawet z jego szefem przez telefon. Ale znów nic nie osiągamy. Idziemy więc po nieutrzymanej jeszcze trasie do góry. Złapał mróz od rana, i ośrodek uruchomił chyba wszystkie armatki. Po drodze zrzucamy do reklamówek linę, uprząż, śruby i inny sprzęt wspinaczkowy. Jacek ukrywa pod śniegiem, aby w drodze powrotnej go zabrać. Pokonujemy jakieś 750m do góry i dochodzimy do stacji pośredniej gondoli. Po drodze już widzimy że na linie chodzi jeden wagon techniczny Felskin, a w gondoli Alpin Express pojawiają się nawet turyści. Korzystny więc z okazji wsiadamy do gondoli. Dojeżdżamy na 3000m, stacja znajduje się na urwisku skalnym. Można z niej wyjść na dwie strony. Strona wschodnia prowadzi do stromego kotła z nieutrzymywana trasą. Jest jeszcze za mało śniegu aby nią bezpiecznie zjechać. Widać wystające kamienie. Na stronę zachodnią wychodzi tunel przez skałę, który prowadzi na łatwą trasę na lodowcu. Trasa jest jeszcze zamknięta, tunel również. Zastanawiamy się aby ominąć zakaz, część ekipy uważa jednak że możemy dostać za to karę i zabrane karnety. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, metro w skale które wywozi na 3500m. Jednak od czterech dni jest nieczynne, podobno jest awaria. W pewnej chwili jeden kolega zauważa przez drzwi wagon metra. Po chwili przychodzi nawet pracownik i zaprasza nas do kreta. Genialne. Pierwszy raz na wyjeździe uda nam się dotrzeć tak wysoko. Jedziemy metrem do góry. Kiedy się zatrzymuje, wychodzimy na taras przed stację i widzimy pierwszy raz piękny kocioł lodowcowy pod czterotysiecznikiem Allalinhorn. Robi to na mnie ogromne wrażenie, szczególnie po podejściu bliżej góry. Zastanawiamy się czy podjąć się jeszcze wejścia na szczyt. Wydaje się to nawet nietrudne, może poza wysokością czyli mniej tlenu. Nie mamy jednak sprzętu lodowcego, który w zasadzie jest tylko w celach ratowniczych, ale jednak jest niezbędny. Jacek wspinacz mówi zdecydowanie nie, co przyjmujemy z pokorą. Jest tam kilka szczelin, coś może się stać, a bez liny nic nie zrobimy w przypadku problemów. Rezygnujemy i poświęcamy się zjazdowi. Najpierw jeszcze na fokach podchodzimy lekko do góry, w okolice górnej stacji orczyków, do najwyższego punktu tras. Jesteśmy kompletnie sami, trasy wyratrakowane, czekają na nas. Pomiędzy widać nietknięty od czterech dni puch. Sami nie wiemy co wybrać czy sztruks czy puch, więc trochę tego i trochę tego. Kilka ratraków jeszcze dogładza trasy, ale nikt nas nie zatrzymuje. Nie ma żadnych tablic “zamknięta trasa”, “wstęp wzbroniony” itp. Przejeżdżamy cześć stromą i jedziemy wzdłuż płaskiego orczyka. Trasa super wyratrakowana, chociaż dotychczas jeszcze nie otwarta. Szukamy przejazdu w stronę Alpine express. Nie chcemy zjechać trasą która idzie pod szczytem Dom, gdyż tam po drodze jest kawałek czarny i obawiamy się jeszcze wystających kamieni. Drugi Jacek trochę za nisko zjeżdża i dwójka jedzie mu potowarzyszyć w podejściu na fokach. Reszta jedzie skosem przez puch w kierunku łącznika i trasy nr 10b. Po drodze uważamy na szczeliny w lodowcu. Dojeżdżamy do trasy i czekamy przed ścianką w pełnym słońcu na tych co na fokach. Tutaj trasa prawie równa, trochę chropowata ale śnieg miękki więc nie ma problemu. Gdzie się da wyskakujemy na off. Planujemy dojechać do stacji pośredniej gondoli i zrobić jeszcze jedno kółko. Trasy puste bo orczyki nie chodzą, a na dole pewnie nie wpuszczają z nartami. Zjeżdżamy fajnym stromym kawałkiem na wysokość górnej stacji krzesła Morenia. Tutaj kończy się w miarę przygotowana trasa i dobrze naśnieżona. Dalej w dół to już frirajd po trasie. Twardy, nierówny śnieg, dużo śladów po gąsiennicach ratraków. Dojeżdżamy zgodnie z planem do stacji pośredniej. Wjeżdżamy na górę i przesiadamy się na kreta. Nikt nas nie zatrzymuje ale widzimy czasami że część pracowników na nasz widok podnosi słuchawkę telefonu. Domyślamy się że jesteśmy zgłoszeni "do szefa". W krecie mamy wspaniałe humory, cieszymy się na drugi zjazd. Wysiadamy z kreta i z zadyszką wchodzimy kawałek po schodach. Wychodzimy na śnieg i nagle drogę zastawia nam dwóch pracowników kolej. Wymachują rękami i głośno do nas krzyczą Geschlossen. Jesteśmy zszokowani. Próbujemy rozmawiać po angielsku. Pracownicy znakami ręcznymi pokazują że zabraniają nam założyć narty. Bardziej agresywny Szwajcar chowa się w budynku, rozmawiamy z milszym. Negocjacje jednak nic nie dają, dzisiaj trasy są zamknięte i nie wolno nikomu jeździć w trakcie ratrakowania. Robimy sobie jednak piknik a Pan nas cały czas pilnuje abyśmy mu nie uciekli. Częstujemy go piersiówkę i rozmawiamy o Amannie i Małyszu. Z dołu dojeżdża też do nas Marionnen z Anią. W końcu wracamy kretem i gondolą w dół. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. O godzinie 17:30 lądujemy na kwaterze pokonani częściowo przez Szwajcarów.
    6 punktów
  8. 11 listopada świętowałem w BSA , pobyt dopełniłem posiłkiem w barze u Ignacego. Już samo podejście do lady samoobsługowej zachwyciło nas smakowitym bukietem zapachów. Potrawy może nie wyglądają ale są po prostu pyszne, jeszcze nigdy nie jedliśmy tak dobrego jedzenia barowego. Dla mnie kwaśnica, ozorki i żołądki z fantastycznie doprawionym ryżem to niebo w gębie , nawet schabowy i placki ziemniaczane był niestandardowo smaczne. Sałatki, chleb i dodatki (żurawina itp) wszystko domowej roboty pyszne i zaskakujące. Najlepsze jedzenie w Szczyrku, Rudy Kot ma godnego konkurenta. Sprawcą tej pysznej kuchni jest Marcin Czubak Uwaga, uzależnionym od glutaminianu sodu kuchnia ta nie będzie smakować
    5 punktów
  9. Jeden rekord około 123 zdj. Drugi rekordzista Narciarz, około 123 powtórzeń. Narciarz chciałeś coś powiedzieć?
    5 punktów
  10. Dziś z synem obadaliśmy co i jak z tą fabryką śniegu. Wygląda to imponująco. Wydajność 220 m3 na dobę 3 razy więcej niż w BSA. Maszyna pracuje ciągle. Na początek grudnia otwarcie. Foto poniżej. Pozdrawiam Wysłane z mojego Redmi 4X przy użyciu Tapatalka
    5 punktów
  11. a ja mam wrażenie , że niektórzy , żeby coś komuś udowodnić , to najbardziej by się cieszyli , jakby w tym sezonie zimy w ogóle nie było . Może to nie narciarze , tylko jakaś piąta kolumna ?
    4 punkty
  12. Mnie się generalnie podobało, dużo się działo, sytuacje nieprzewidywalne, dużo dało fajne towarzystwo. Super atmosfera była na kwaterze. Tak że dzięki koledzy
    3 punkty
  13. Mariusz, gratulację! Fajna wyprawa! Ja dziś zrobiłem pierwszy test szosy i jestem w szoku jak lekko się jedzie! Mimo, że zrobiłem sporo przystanków (regulacje, smarkanie itp.), do tego mocno przeszkadzający silny wiatr, średnia prędkość wyszła 25 km/h. Myślę, że jakbym jechał z nastawieniem na czas, to bez problemu można zrobić ponad 30 km/h...
    3 punkty
  14. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. Lubię przejścia tylnymi drzwiami... a tak naprawdę były to drzwi frontowe z trasy prowadzącej z góry [emoji6] Ps. Marionen na spokojnie przygotował się do zjazdu, następnie grzecznie ustąpiliśmy pierwszeństwa ratrakowi zmierzajacemu pod górkę i już mogliśmy cieszyć się zjazdem w warunkach może nie idealnych, ale dużo lepszych niż dnia poprzedniego [emoji41] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  15. Mieszkam teraz w Saas Almagell ok.500 m od szlabanu na drodze do zapory - wygląda , że jeszcze spory kawałek jest do przejścia , bo przejechać się nie da. Dziś rano pomimo wiatru i śniegu otwarte były wszystkie wyciągi oprócz orczyków na lodowcu - co ciekawe powodem ich zamknięcia w komunikatach był....znów Sturm - może to słowo ma w szwajcarskim dialekcie jeszcze inne znaczenie ;-) ? Potem pogoda się poprawiła i zaliczyłem nawet pierwszy frirajdzik dla ubogich a'la Wujot ;-) Miałem ochotę zjechać na sam dół , bo wygląda zachęcająco , ale że pracowały rartaki to nie chciałem im przeszkadzać - ale jest to plan na jutro.
    3 punkty
  16. Gdzie mnie polemizować z takimi doskonałymi narciarzami, jacy tutaj zaszczycają nas swoimi, nad wyraz cennymi uwagami. Powiem od siebie. Sam jestem po wypadku narciarskim. Facet wpadł w grupę stojących przed "Okrąglakiem" w Szczyrku i popijających pyfko. Dla mnie skończyło się to operacją kostki i kolana, oraz długą rehabilitacją, nie do końca zakończoną sukcesem. Jestem inwalidą, ale nieznacznym. Chodzę i nadal jeżdżę na nartach Dlaczego o tym tu mówię - bo to tylko noga i nawet bez niej da się żyć! Żółwik, którego nawet nie czujemy na plecach, zabezpiecza kręgosłup. Jego uszkodzenie, to prawie zawsze paraliż i wózek inwalidzki. Dlatego napisałem, że "zawsze i w każdej sytuacji", bo to najwrażliwsze miejsce. Jego uszkodzenie niesie za sobą najgroźniejsze skutki. Żółwik jest leciutki, przyjemnie grzeje, nie przeszkadza - dlaczego go nie nosić? Nosić czy nie nosić - oto jest pytanie. Wybór należy do Ciebie. Na zdjęciach żółwiki: żony i mój.
    3 punkty
  17. Saas - Fee - najświeższe wieści z dziś - Szwajcarzy wzięli się w końcu do roboty - śnieżą trasy aż do dołu , otworzyli zgodnie z obietnicą krzesło Morenia i trasę z samej gòry na 2420 , czyli do dolnej stacji krzesła i lada dzień widać , że powinni puścić aż do dołu. Większość ekip trenujących na lodowcu znikła -jest puściutko bez kolejek do orczyków. Śnieg do górnej stacji Morenii super - naturalny , przy krześle mieszanka z sztucznym.Knajpa Morenia z dużo bardziej przyjaznymi cenami jak u góry.Przy wyjściu z kreta śnieg zaczyna się od razu za drzwiami - nie trzeba już dreptać po ziemi z nartami. P.S.Zwolniły mi się 2-3 miejsca na 5-dniówki do Saas-Fee 1.12 i jedno 8.12 - koszt dojazdu , noclegów z wyżywieniem HB to 1000 zł ' jest opcja bardzo taniego karnetu w komplecie😉.
    3 punkty
  18. Myszterej... [emoji28][emoji28][emoji28] My szterej stołncerni, powrócimy wierni... nasze foki też... [emoji23][emoji23][emoji23] Ps. Również wielkie dzięki mój towarzyszu doli i niedoli [emoji6]... już nie mogę doczekać się kolejnego wspólnego wypadu! Na fot. Hetman Wielki Stoneturowy[emoji41] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka
    3 punkty
  19. Niestety nie mogę usunąć ani edytować poprzednich postów Dziś korzystając z pięknej pogody po nocy na minusie, i krótkiej przerwy w pracy, będąc w Kasinie W. postanowiłem sprawdzić co słychać na Śnieżnicy przed rozpoczęciem kolejnego sezonu zimowego. Dla przypomnienia. Przed poprzednim sezonem narciarskim postawiono tu nowoczesną 6os. wyprzęganą kolej od Doppelmayera, wybudowano całkiem nowy wielofunkcyjny budynek mieszczący górną stacje kolei, zmodernizowano naśnieżanie w dolnej części głównej trasy, wybudowano całkiem nowy parking - był to pierwszy etap modernizacji ośrodka po zmianie właściciela. Co udało się zrealizować w tym roku - przed wakacjami powstał jeden z większych i bardzo ciekawych Bike Parków w Polsce. W tym momencie wokół dolej stacji układana jest kostka Poszerzono końcówkę trasy oraz dojazd do dolnej stacji Dla porównania wcześniej było tak Obecnie wyglada to trochę lepiej ( trasa zyskała o ok 1/3 więcej swojej dotychczasowej szerokości) Dziś trafiłem też na testy obciążeniowe i odbiory przed sezonem Skoro na dole udało się zrobić wszystko co było zaplanowane, czas sprawdzić co słychać na trasie wzdłuż kolei i w okolicy górnej stacji. Niestety górna stacja na ten sezon również nie zostanie oddana do użytku ( chodzi o restauracje, taras widokowy, windę ), trwają prace przy ociepleniu i elewacji zewnętrznej, w zimie ma być wykańczany środek. Wielka szkoda, że nie uda się oddać do dyspozycji narciarzy tarasu widokowego na ten sezon - jest tu sporo miejsca a i widoki rewelacja. W taki dzień jak dziś widać Tatry w całej okazałości (niestety robiąc zdjęcie na południe prosto pod ostre słońce po prostu nie wyszło) Dalej trochę na zachód Luboń Wielki i Babia Góra W stronę góry Chełm Dalej trochę na północ w stronę Krakowa, podobno nocą widać oświetlone miasto, dziś niestety mgła i smog wisiał W stronę kolejki i trasy nr 2 I na główna trasę, tam już nocą rozpoczęło się śnieżenie Na głównej trasie armaty gotowe do pracy Wykonano również przecinkę pomiędzy trasą pod koleją a jedynką Podsumowując, muszę przyznać, że znając tą stacje od lat, zmiany jakie tu zachodzą cieszą i to bardzo A i jeszcze jedna wiadomość która na pewno niektórych ucieszy - trasa po koleją zostanie otwarta w tym sezonie tak szybko jak uda się ją zaśnieżyć, przeniesiono instalacje od naśnieżania i ratrak się tam mieści, Pozdrawiam Paweł
    3 punkty
  20. To tereny na północ od Bielska-Białej okolice Wilamowic, kościółek drewniany w Starej Wsi
    2 punkty
  21. @johnny_narciarz Maciek jakbyś miał wolny termin i się nudził to coś dla Ciebie 10.03.2018
    2 punkty
  22. I vice versacze Kolego [emoji6][emoji6][emoji6] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  23. Skitourowe to były 4 dni na 5. Ale nikt nie liczył na takie 4...
    2 punkty
  24. Ale fajnie! Normalnie zazdraszczam! Fajna relacja i przygoda, zwłaszcza ta część skitourowa! Pozdrawiam.
    2 punkty
  25. Cześć mamad, mysle ze tacy ludzie jak Milzbi - " niektorzy nie mogą się oprzec pokusie, by wdepnac Cię w ziemie i przydusic butem", jak o dzień się przesunie, podła ta natura co poniektórych uzytkowników
    2 punkty
  26. Pogoda znowu nie rozpieszcza Sporo mokrego z nieba i chłód. Niestety słońce zachodzi tak wcześnie... ...licznik wyraźnie zwolnił w moim rowerze ale posuwa się do przodu. 4 321,2 kilometry w 2017.
    2 punkty
  27. Moja ocena 4V jest chyba miarą rozczarowania jakie tam przeżyłem. No bo w statystykach 420 km tras. Wow potęga. To liga 3V, Espace Killy, Paradiski, St Anton, SHL + F, Ski Welt, Portes du Soleil! Spodziewasz się więc wypasu a tu zasadniczo (poza Verbier) skansen. Blisko połowa wyciągów - orczyki (34/82), kupę wolnych i starych krzesełek, gondolki stojące. Jak się raz wybierzesz z Verbier do Veysonnaz to masz dość bo po drodze 4 orczyki plus trasa biegowa aż się zastanawiasz czy nie zbłądziłeś. Dla odmiany połączenie z Verbier do Nendaz 95% narciarzy zjeżdża gondolkami bo offpista to muldy do piersi i twarde, lodowe. Nie widziałem tam nikogo mocnego. Owszem uczy pokory. Ale naprawdę nie masz ochoty powtarzać tego drugi raz. Samo Verbier - bez szału, ale to normalny ośrodek. Mont Fort piękny ale wjeżdżasz tam maleńką, stojącą kolejką dla kilkunastu narciarzy. Czyli czekasz na wjazd. Ten ośrodek nie ma najmniejszego dobiegu nie tylko do tych potęg co je wymieniłem ale co najmniej kilkunastu jeśli nie kilkudziesięciu kolejnych zaczynających się od Ischgl, Soelden, Gurgle, Lech, Zermatt, Zillertal Arena + 2 pozostałe, 4 Berge, Kitzbuhel, SFL, Maria Alm, Val Gardena, Arabba itd. O słynnej stronie freeridowej 4V nie rozmawiamy tylko o tej dla "normalnych" narciarzy. Ale kolejnych 400 zdjęć może mnie skłoni do zmiany zdania i zeznam - to najlepszy ośrodek na świecie! Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  28. Mario mnie 123 zdjęcia przekonały. To Narciarz54321 nie jest jeszcze przekonany!
    1 punkt
  29. Czepiasz się Marionnen, mnie tam te 150 zdjęć przekonuje, ośrodek jest dobry ;-)
    1 punkt
  30. Ha ha ha, domyślam się. Ale za to przygody mieliście interesujące... Czyta się to świetnie!
    1 punkt
  31. Jak narazie spoko. Większość jechałem trzymając "baranek" od góry. Wtedy pozycja jest wygodna. Klamkomanetki wymagają przyzwyczajenia, ale potem już jest ok. Jeśli prognozy pogody się potwierdzą, może w następny weekend przejadę się do Krakowa. Pozdrowionka. E no, bez przesady. Tak szybki to nie jestem, a jeśli chodzi o zawody, to interesują mnie głównie ultramaratony. Pozdrowionka.
    1 punkt
  32. Maciek jak będziesz takie średnie kręcił, to jeszcze w jakiś "Tour de coś tam" zaczniesz jeździć, a ja żeby za tobą nadążyć będę musiał samochód zamienić na młodszy i mocniejszy, bo mnie zgubisz i odjedziesz. Pozdrawiam serdecznie!
    1 punkt
  33. Dzięki @johnny_narciarz No i ja oczywiście również gratuluję, że wreszcie rozdziewiczyłeś szosę! Brawo! Jasne, że się lekko jedzie - rowerek lekki, to i lekko się jedzie Tłuścioch, to zupełnie inna bajka i taka przesiadka zrobiła Ci tę różnicę. Średnia powyżej 30 km/h? Mi na fitnessie tylko raz udało się wycisnąć takową na 40 kilometrów bodajże. Od "kolarki" mój rower jest nieco wolniejszy - myślę, że spokojnie pociśniesz sporo powyżej tej średniej. Dasz radę! Pytanie jak geometria Twojej szosy wpływa na Twój kręgosłup? Może kiedyś jak się przyzwyczaję, pojeżdżę jeszcze kupię i ja typową "wyścigówkę" Jak na razie baranek mnie też odstrasza - klamkomanetki, hamulce daleko... ...pożyjemy, zobaczymy.
    1 punkt
  34. Kto tu kogo wdeptuje w ziemię czy ja komuś zarzucam kłamstwo czy mi zarzucają coś innego niż napisałem, najpierw przeczytaj ze zrozumieniem całość mojej wypowiedzi a później się wypowiadaj.
    1 punkt
  35. Z całym szacunkiem nie napisałem że zacznie się na dobre napisałem że od 20 zacznie się rozpakowywać sprawdź sobie, czy ja kłamię czy ty źle przeczytałeś gdzie w którym zdaniu piszę o tym że zima będzie na dobre - NIGDZIE więc kto tu może mówić o kłamaniu na pewno nie ja. Dziwi mnie również to że zapytałem o zdanie nt. prognozy na blogu kogoś tam w sprawie zdania i co zostałem zbesztany publicznie czy o to tu chodzi czy o coś zupełnie innego. Skoro tak cię boli mamad że ktoś ma inny pogląd na sprawy prognozy oczywiście nie mówię tu o sobie tylko o artykule do którego podałem linka dlaczego mi zarzucasz kłamstwo ? Kolego nerwy to w konserwy rozumiem że nie ma sensu dalej ciągnąć tego wątku bo to takie polskie narzucać swoją retorykę, a mówiąc szczerze jak będę chciał posłuchać takiej retoryki to zawsze mogę włączyć TVP tam tego jest dość. Ale dlaczego na tym forum ?
    1 punkt
  36. Przepalił mi ślizgi w Dynastarach... Mogę polecić Gigi Sport w Katowicach- Ligocie; )
    1 punkt
  37. Krótko mówiąc, jak u Ciebie w wojsku. Razem wyszliśmy, razem wróciliśmy. A to co po drodze to nasze i tylko nasze... Straty w sprzęcie się nie uniknie, ważne że zdrowie dopisuje, a piknik pod skałą był cool... zdjęcie Jacka PS Dzięki wielkie za wspólne nartowanie i cały pobyt, włącznie z dowiezieniem do domu!!!
    1 punkt
  38. Po raz ostatni wracam do Snow Expo 2017. Polecam wszystkim interesującym się narciarstwem w stopniu większym niż podstawowym na odwiedziny w następnym roku. Na koniec zostawiłem sobie (jak mawia piłkarski klasyk) truskawkę na torciku. Firma Folc Sport przestała być przedstawicielem Elana w Polsce. Od tego roku dystrybucją Elana w Polsce zajęły się 2 wspaniałe (jeszcze niedawno czynne) zawodniczki. "Nasza" Dagmara Krzyżyńska i Czeszka Tereza Trtikova. Dagmara to dwudziesto-kilku krotna mistrzyni Polski i wiele innych międzynarodowych sukcesów (można by o nich pisać godzinami), dodatkowo dodam, że potrafiła w międzyczasie (jako jedna z nielicznych alpejek) ukończyć studia magisterskie. Tereza była członkinią kadry narodowej Czech przez 9 lat. Obie zakończyły ściganie przez kontuzje, Tereza w 2004, a Dagmara w 2009 roku. Elan to nie jest wielka firma (około 500 zatrudnionych pracowników), ale za to bardzo nowatorska i do tego jedna z najstarszych na świecie. Jej założyciel Rudi Finżgar w czasie 2 wojny światowej produkował narty dla jugosłowiańskich partyzantów, a tuż po wojnie jeszcze w 1945 powstała fabryka Elana. Na Elanach całą karierę zjeżdżał Ingemar Stenmark rekordzista zwycięstw w APŚ - 86 razy. Elan to jedna z najczęściej nagradzanych firm na targach ISPO. Na Snow Expo również zdobyła główną nagrodę w kategorii nart zjazdowych. To narta slalomowa Elan Slx i jej zwycięska technologia Arrow, omawiana tutaj przez Dagmarę Polecam narty i buty dla dzieci. Narty dla dzieci mają poprzeczne nacięcia dzięki którym narta jest o wiele mniej sztywna wzdłużnie i małym dzieciom (którym brak jeszcze odpowiedniej masy mięśniowej) dużo łatwiej się jeździ. Również buty są dużo bardziej elastyczne dzięki odpowiedniemu patentowi. Dodatkowo przednia część butów jest dużo wyższa i palce maluchów nie marzną, a dzieci mogą spędzić na mrozie dużo więcej czasu. Do tego dla małych narciarzy (a właściwie ich rodziców i budżetu) kolejny patent - jeden but w 3 rozmiarach. Wymienna wkładka pozwala używania butów przez dziecko w trakcie wzrostu stopy o 3 rozmiary. Jeśli chodzi o kolekcje pań, to Elan chyba jako jedyny producent na świecie, przy budowie nart dla kobiet zatrudnia wyłącznie kobiety (40 osób),od projektu po wzornictwo. Narty dla kobiet robią same kobiety - czy można lepiej? Narty race, takich używa mistrz świata w skicrossie Filip Flisar świetna oferta dla skiturowców również freeride'rzy mają na czym zjeżdżać. Na takich nartach jeździ np słynny Davo Karnicar coś dla "normalnych" narciarzy i gorące podziękowania dla Dagmary, że znalazła czas by mi sporo opowiedzieć, wiele ważnych rzeczy... Pozdrawiam serdecznie!
    1 punkt
  39. To już jakiś Matrix!!! Czytanie w umysłach itp. Gratuluje zdolności. Takie bajki to możesz opowiadać ludziom którzy nigdy nie byli na nartach. Kask tłumi dźwięki! Nawet jak pojedziesz bez kasku to wiatr potrafi zagluszyć wszystko z tyłu. Chcesz powiedzieć że jadąc z synem, razem orczykiem mam podskoczyć, (przy tym podnieść syna) , jak leci na nas 60km/h narciarz? Gdzie to przeczytałeś? Ta dyskusja poszła w złom stronę. Kolega pyta o żółwika a dowiadujemy się że nawet kask jest niepotrzebny. To forum czytają też ludzie którzy chcą zacząć przygodę z nartami i przez was mogą sobie zrobić krzywdę. Argument jestem starszy, dłużej jeżdżę na nartach to wiem lepiej, do mnie nie przemawia, a tak to odbieram. Jedyny rozsądny argument przeciw to: Nie próbowałem to nie wiem, jeżeli faktycznie tak jest to u mnie odpada. Nie mogę usunąć - nieważne
    1 punkt
  40. Akurat w Polsce wg mnie jest dość wyraźny podział na ośrodki "duże" i "małe". Ja jednak uważam, że powinno się dodać do tego rankingu Czechy i Słowację (w końcu to jedne góry). Wówczas ośrodki "duże" to będą Szczyrk, Jasna i Szpindlerowy Młyn - każdy w ostatecznym kształcie będzie miał po ok. 25 km tras (+10 km węższych "dojazdówek") - i to licząc poprawnie, a nie marketingowo. i ta "pierwsza liga" zdecydowanie odstaje od reszty, bo następne ośrodki mają już po ok. 5-10 km tras. No, chyba że np. Cerna Hora-Pec liczona jako jedno. A jeśli mowa o samej Polsce, to wg mnie też łatwo wyodrębnić czołówkę: Szrenica, Czarna Góra, Szczyrk, Jaworzyna Krynicka, Dwie Doliny, Kasprowy, Białka i Zieleniec. Dyskusyjne byłoby włączenie do tego grona Czantorii, Karpacza i Świeradowa (czynna właściwie jedna, długa trasa w każdym z nich). Z Pilskiem to zobaczymy czy w ogóle będzie istniało i w jakiej formie, bo z wyłączoną Buczynką to jest właściwie tylko jedna trasa nr 5 od Pilska po Szczawiny i kilka orczyków. Co do BSA... na Fb w komentarzach ludzie coś piszą o sprzedaży, może TMR rozważa zakup ośrodka, albo przynajmniej szerszą współpracę? Ja kiedyś proponowałem trochę inne kryteria: 1) Długość i urozmaicenie tras (wszystkie stopnie trudności) 2) Infrastruktura (więcej punktów za wyprzęgane kanapy, w dalszej kolejności gondole, potem niewyprzęgane kanapy itd.) 3) Komfort jazdy (zatłoczenie, mało rozjazdów i skrzyżowań, łatwa komunikacja między wyciągami) 4) Warunki śniegowe (tu np. mniej punktów dla Karpacza, gdzie "Złotówka" prawie nigdy nie działa) 5) Atmosfera (gastronomia, punkty widokowe, nasłonecznienie, sympatyczny klimat) 6) Dojazd i parkingi
    1 punkt
  41. W mojego znajomego wjechało zielone BMW na przejściu dla pieszych , facet ma połamane nogi , kręgosłup i uszkodzone przyrodzenie , jakie ochraniacze polecacie aby się przed tym zabezpieczyć ?
    0 punktów
  42. Nowe armatki w COS-ie... pfff ciekawe kiedy je wykorzystają... w ubiegłym sezonie byłem raz i nie zamierzam więcej jak na razie tam jechać... Armatki na Jaworzynie jak stały latem tak stały i zimą (chyba że taki zbieg okolicznosci). Na trasie same kamienie, mimo że poza trasami było ok 20cm świeżego puchu to na trasie ledwo co nie mówiąc już o odcinku doliny-Szczyrk. Mam nadzieje, że coś zmieni się na lepsze bo potencjał jest ogromny tylko ktoś musi tym wreszcie umiejętnie zarządzać. Pozdrawiam
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...