Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
25.11.2017 - 25.11.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 25.11.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dla spragnionych zdjęć z SON ● Na kolei linowej krzesełkowej na Wierch Pośredni montowali dzisiaj kanapy, jutro wszystkie znajdą się na linie ● Budynki na Solisku i parkingu u Kowalskiego są już z zewnątrz prawie gotowe. Wnętrza też są w części wykończone. ● Dzisiaj był kolejny dzień testów gondoli. W poniedziałek będą odbiory ● Na kolei krzesełkowej na Halę Skrzyczeńską wyciągnęli dzisiaj kanapy. Strasznie dzisiaj wiało (aż ciężko było iść, huk był duży, a prognozy zapowiadały siłę wiatru nawet powyżej 25 m/s). Na Hali Skrzyczeńskiej przeżyłem dzisiaj też chwile "grozy". Zgubiłem kamerkę i przez ponad pół godziny nie mogłem jej znaleźć. W końcu załamany zacząłem schodzić i w tym momencie zaczęli z Hali schodzić jacyś turyści. Okazało się, że znaleźli kamerkę. Dla mnie to cud, bo Hala Skrzyczeńska jest naprawdę duża i ciężko jest znaleźć czarną kamerkę w ciemnym błocie. Jako, że się znalazła, postaram się wrzucić też trochę zdjęć i filmów z niej, ale to za jakis czas. ● Na koniec trochę zdjęć z tras i orczyków Pozdrawiam Marcin ~leitner Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka15 punktów
-
Super warunki dziś Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
Na BSA bardzo dobre warunki narciarskie Nie sądziłem że uda mi się pojeździć w listopadzie. Jest to dla mnie trochę abstrakcyjne Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Pogoda w Killington, z jednej strony słonecznie, z drugiej znowu jak w Soelden mocno wieje. Na zwycięstwo szansę jeszcze mają zawodniczki z pierwszej szóstki. Wielka szkoda Sary Hector, jechała z czasem w okolice podium, zabrakło tylko 2 bramek... Maryna niestety zaliczyła tylko pół trasy. Czy Viki ponownie zwycięży? Trasa mocno zlodzona (teraz to norma) ma strome ścianki, ale nie wygląda na wybitnie trudną.3 punkty
-
Eurosport wybrał dzisiaj skoki i bilard. Pierwszy przejazd giganta pań na żywo w RaiSport 1. Dzisiaj Maryna kolejny raz próbuje dostać się do 30. Ja jestem jeszcze ciekaw startu Leony P. Polka startuje z nr 52. Drugi przejazd giganta i zjazd panów już na żywo w Eurosporcie. Całe szczęście, że wczoraj udało się przeprowadzić trening zjazdu i dzisiaj powinni panowie rozpocząć rywalizacę w konkurencjach szybkościowych. Pierwsze dwa treningi z powou deszczu i ciepła nie odbyły się. FIS po śmiertelnym wypadku Davida nakazał organizatorom w Lake Louise przeprofilowanie (wygładzenie) trasy zjazdowej. W zjeździe 2 naszych. Michał Kłusak (w treningu 80 msc) i Paweł Babicki (w treningu 84 msc). Trening ukończyło 86 zawodników. Rewelacji nie będzie.3 punkty
-
3 punkty
-
Zawsze zaczynamy w trzecim lub czwartym tygodniu listopada, wystarczy że wsiądziesz do pendolino. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Odpowiem Ci za dwie godzinki. Właśnie założyłem bagażnik na dach i ruszam. Za tydzień może być potrzebny na spotkanie z@jasiek Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
2 punkty
-
Tak się zastanawiam czy nie mam jakiejś fobii wagowej - potrafię wymienić w gramach wagę każdego elementu plecaka i właściwie bez przerwy szukam lepszych (czytaj lżejszych) produktów. Na pocieszenie powiem, że nie jestem sam i ludzi z tym samym "problemem" jest całkiem sporo. Skąd się to bierze? Kiedyś przeczytałem, że począwszy od 10 kg każdy kilogram więcej w plecaku odbiera 10% sprawności narciarskiej. Doskonale się to zgadza z moimi odczuciami - plecaka do 7 kg praktycznie nie czuję, za to grzmot od 14 kg w każdym skręcie przypomina o sobie odbierając fun z jazdy. O ile przy chodzeniu ciężkiego plecaka się nie czuje, to jak napisałem, w jeździe jest inaczej. Proponuję przyjąć, że dla komfortowej jazdy 10% wagi ciała jest bardzo Ok a 20% granicą dobrej jazdy. Wyznacza to w moim przypadku przedział 7-14 kg. W przypadku jednodniowych tur w polskich górach problem nie występuje, nawet parodniowe tury też pozwalają łatwo zmieścić się w podanym limicie. Zdecydowanie gorzej jest przy wielodniowych turach w Alpach na lodowcach. Pomijając sprzęt wspinaczkowy trzeba też być przygotowanym na niższe temperatury i kibel. Wtedy zaczynam liczyć każdy gram. Moje paroletnie doświadczenia są takie - jeśli nie chcesz dwa razy wydawać kasy to od początku warto kupować i wybierać bardzo przemyślane rozwiązania. Chciałbym abyśmy w tym wątku zajęli się "wyposażeniem" plecaka skiturowego (oczywiście plecakiem też) pod kątem optymalizacji wagi. Wbrew pozorom część rzeczy jest trudno zdobywalna i trzeba się nieraz ostro naszukać. A jeśli się chce kupić je w dobrej cenie to praktycznie jest to zabawa, którą trzeba się zajmować (w tle) cały czas. Zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi patentami. Wstępna lista tematów: - narty i wiązania - w którą stronę iść - plecak, dlaczego nikt nie produkuje sensownych plecaków - ciuchologia - jak zestawić wszystkie warstwy - sprzęt wspinaczkowy - jak zejść do kilograma i mieć wszystko - różne "nic nie znaczące" drobiazgi wypełniające plecak Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Najwyższa pora wyruszyć w Alpy. W tym sezonie ze względu na ceny skipassów padło na Alpy Pennińskie, pasmo w szwajcarskim kantonie Valais nazywane Alpami Walijskimi. Dolina wróżki (zwana również - szczęścia, szczęśliwości, czerotysięczników, alpejską perłą) w pierwszy dzień nie okazała się nam w całości. Odwykłem od relacji, to może zacznę po kolei. 100 tyś sprzedanych karnetów sezonowych powoduje, że Jurek zbiera ekipę na dwa busy. W Szwajcarii nawigacja zmienia nam trasę planowanego przejazdu, dzięki czemu mamy możliwość przejazdu pociągiem 13-kilometrowym tunelem ( a Jurkowi znika sporo franków za 2 busy) Dalej bez niespodzianek docieramy do celu. Mamy dwie kwatery w Saas Grund, tuż przy przystankach skibusów. Nietypowo zaczynamy od kwaterunku, wcześniej zaczynaliśmy od nartowania. Pierwszy niemiły dzonk - wszystkie wyciągi w sobotę nieczynne. Dla większości to niewielki problem, bo jest wśród nas wielu skitourowców. Choć nie po to kupowaliśmy karnety by teraz chodzić z buta. Większość ekipy uważa, że Szwajcarzy zrobili na nas doskonały biznes, sprzedali taniutko 100 tyś. karnetów, to już nie muszą uruchamiać wyciągów. 100 000 razy 222 CHF czysty zysk Ci co mają foki wyruszają w poszukiwaniu śniegu, a ja muszę ponownie męczyć się z kozaki skitourowymi (a może Oni ze mną) Gondolki na Plattjen gdzieś pochowane Została tylko jedna na pokaz ? Przy lekko pruszącym śniegu wspinamy się do góry Dochodzimy do około 2300 mph śnieg ciężki, mokry. Widok na Saas Fee Przez moment widać co jest nad nami Pora wracać, na tej wysokości śniegu mało, nartami szorujemy często po kamieniach, ale pierwszy narciarski dzień zaliczony, mogło być gorzej... Żeby dostać się od dworca skibusów do wyciągów trzeba przejść po tym uroczym moście Powoli w Saas Fee pojawia się zima Charakterystyczne dla miasta domki, to 17-wieczne spichlerz zbudowane z drewnianych bali, dachy pokryte kamieniem, na stopach obudowanych płaskim kamieniami, mającymi utrudnić gryzoniom dostęp do środka. Tutaj krzyż nikomu nie przeszkadza Drogowskaz do pawilonu lodowego, do którego można zajrzeć przez oszklone zadaszenie Ponieważ jesteśmy w Szwajcarii to w piwnicach można spotkać takie 25 cm betonowe drzwi A dzisiaj nas straszą, że jutro znowu kolejki będą zamknięte, ale jak będzie przekonamy się rano...1 punkt
-
1 punkt
-
Viki po raz kolejny zwycięska!!! W 30-tce 2 reprezentantki krajów nienarciarskich. Brytyjka Alex Tilley (21, a po pierwszym przejeździe nawet 9) i Holenderka z Brna Adriana Jelinkova (25). Zawodniczki po kontuzjach jeszcze nie w formie.1 punkt
-
Na otwarciu ośrodka 16 grudnia będą obecni - pierwszy narciarz Polski i Słowacji. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
1 punkt
-
Szwajcarzy obiecali, że w ostatni dzień naszego pierwszego pobytu, udostępnią w końcu nam jakieś trasy. Liczyć mogliśmy tylko na orczyki na Allalinie. Ale po 4 dniach oczekiwań czuliśmy się jakby nam otworzyli wszystkie trasy. Niestety w grę nie wchodziła już żadna interesująca tura, bo czas mamy ograniczony praktycznie do 12. Trzeba się jeszcze spakować i o 14 wyjazd z pod bazy, nach Polen. Meldujemy się przy Alpin Express'ie i pełni nadziei jedziemy na pośrednią stację Morenia. Na pośredniej Szwajcarzy mają dla nas kolejną niespodziankę. Awaria 2 części Alpin Express'u. To już dramat. Kolejka robi się na kilkadziesiąt, może set osób. Kozacy wpadają na mądry pomysł, szkoda stać w oczekiwaniu na uruchomienie gondoli, trzeba jeździć na dół. Czasu wszak mamy niewiele. Wszyscy wyskoczyli ze stacji, a ja tłumacze Ani o co chodzi. Z jakiejś budy wyskakuje do mnie Szwajcar z obsługi i blokuje drogę. Walę głupa, że nic fersztejen i pędzę do drzwi ku wolności. Drugi Szwajcar w budzie blokuje drzwi i mamy remis ze Szwajcarią 1:1. Ale przegrywam tylko ja, kozacy w tym czasie już jadą do Saas Fee. Jak zbity pies wracam do kolejki, a Szwajcar zadowolony, choć w skali pięciodniówki to my zdecydowanie z nimi wygraliśmy i to na wyjeździe. Awarię usuwają po najdłuższych 45 minutach w moim życiu Dalej na 3500 m docieramy bez niespodzianek. Na górze bajka, widoki, warun, pogoda i mało narciarzy. Poza trenującymi zawodnikami prawie nikogo... Niestety 12 zbliża się nieubłaganie, musimy wracać, po raz ostatni ogrywamy Szwajcarów i zamkniętymi trasami 10 i 5 najpierw po sztruksie, później po kalafiorach, mkniemy na dół Widać, że niedługo trasy przy kanapie Morenia w końcu otworzą, może następnym razem... Pora żegnać się z Doliną Sastal, jak na "Perłę Alp" pokazała się nam z tej gorszej strony, czy pokaże się z najlepszej, to się jeszcze okaże... Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
We wtorek skiturowi kozacy poszli zdobywać Allalinhorn, a co robili doskonale opisał i udokumentował fotograficznie MarioJ. Ja z Anią znając poranne komunikaty, czyli wszystkie kolejki nieczynne, postanowiliśmy zobaczyć Saas Fee. Nasza baza noclegowa, całkiem przyjemna w Saas Grund, 5 m od przystanku Mimo, że wszystko zamknięte odpowiednie służby czuwają, poza nami jak zwykle na trasach nikogo nie ma... Saas Fee otaczają z każdej strony wysokie góry, a szczyty górujące nad miasteczkiem dochodzą do 4545 m. Naprawdę robi to niesamowite wrażenie t O 12 dostaje sms'a od MarioJ, że jednak włączyli kolejki, a nawet kreta. Niestety nie mam przy sobie karnetu i z Saas Fee musimy wrócić skibusem do Saas Grund. Docieramy w końcu do kolejki, gdzie wita nas zachęcający napis; czy mówi prawdę, jeszcze zdania sobie nie wyrobiłem z Wreszcie w 4 dniu pobytu mamy okazję zobaczyć 3 razy naj. 1naj - jedziemy najwyżej położonym kretem na świecie, w skale pokonujemy 500 przewyższenia i docieramy na wysokość 3500 m Stąd roztacza się widok na Allalinhorn 2 naj, to najwyżej położona i największa jaskinia wykuta w lodzie (potwierdzona odpowiednim certyfikatem Guinnessa) W jaskini jest m.in. sala w której można wziąć ślub... 3 naj to najwyżej położona restauracja obrotowa, do której my jednak nie docieramy. Wychodzimy na zewnątrz napawać się widokami cudownych Alp Pennińskich, ale wpadamy na kogo? ... na naszych skiturowych kozaków, którzy toczą ze strażnikami nierówną walkę. Mi się poszczęściło bo jeden z kozaków oddaje mi buty i narty. Pozostaje tylko wykiwać obsługę stacji i mógłbym śmignąć w dół. Na pośredniej trafia się okazja i dzięki Jackowi czmychamy na trasowy freeride. Warunki dużo lepsze niż poprzednio i jest mega udany zjazd do samego Saas Fee. Jacek wymiata... Widok z trasy nr 4 na miasteczko Kolejny narciarski dziwny dzień za nami. Jak zwykle wszystkie trasy tylko nasze. A mi trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Mieszkam teraz w Saas Almagell ok.500 m od szlabanu na drodze do zapory - wygląda , że jeszcze spory kawałek jest do przejścia , bo przejechać się nie da. Dziś rano pomimo wiatru i śniegu otwarte były wszystkie wyciągi oprócz orczyków na lodowcu - co ciekawe powodem ich zamknięcia w komunikatach był....znów Sturm - może to słowo ma w szwajcarskim dialekcie jeszcze inne znaczenie ;-) ? Potem pogoda się poprawiła i zaliczyłem nawet pierwszy frirajdzik dla ubogich a'la Wujot ;-) Miałem ochotę zjechać na sam dół , bo wygląda zachęcająco , ale że pracowały rartaki to nie chciałem im przeszkadzać - ale jest to plan na jutro.1 punkt
-
Wracam do poprzedniego tygodnia. Chciałem przedstawić relacje pełną zwrotów. Przypomnę że to jest czwarty dzień, kiedy nie chodzą trasy narciarskie i orczyki. Dotychczas tylko raz chodziły gondole i wykorzystaliśmy to na wysokie skitury do schroniska Brtiannica. Dzień czwarty - wtorek. Na ten dzień mieliśmy plan wejść na szczyt Allalinhorn 4027m. Była nadzieja że dojedziemy wyciągami na 3000m, zjedziemy nieco w dół i wejdziemy 1200m do góry na szczyt. Okazuje się że przy takiej wysokości jest to dość trudne. Dzień wcześniej byliśmy spakowani. Pobudka zaplanowana na 6:30 i skibus na 8:15, pierwsza gondola na 8:30. Dojechaliśmy zgodnie z planem do stacji, a tu niespodzianka zamknięte, nic nie chodzi. Z Robertem dyskutujemy po angielsku z obsługą. Tym razem nic nie udało nam się wynegocjować. Na niebie pełne słońce, wiatr wg prognozy około 20-30 km/h, a wyciągi nie chodzą. Dla nas to wygląda ewidentnie jak zła wola. Powoli dochodzi do nas że celu nie osiągniemy. Mamy ze sobą sprzęt na lodowiec, który trochę waży, ale okazuje się dziś zbędny. Jeszcze do szewskiej pasji doprowadza nas widok chodzącej gondolki, która jest w tym dniu testowana. Czyli my narciarze nie możemy nią jechać. Po drodze zachodzimy jeszcze do stacji tej gondoli, ucinamy pogawędkę z pracownikiem stacji a nawet z jego szefem przez telefon. Ale znów nic nie osiągamy. Idziemy więc po nieutrzymanej jeszcze trasie do góry. Złapał mróz od rana, i ośrodek uruchomił chyba wszystkie armatki. Po drodze zrzucamy do reklamówek linę, uprząż, śruby i inny sprzęt wspinaczkowy. Jacek ukrywa pod śniegiem, aby w drodze powrotnej go zabrać. Pokonujemy jakieś 750m do góry i dochodzimy do stacji pośredniej gondoli. Po drodze już widzimy że na linie chodzi jeden wagon techniczny Felskin, a w gondoli Alpin Express pojawiają się nawet turyści. Korzystny więc z okazji wsiadamy do gondoli. Dojeżdżamy na 3000m, stacja znajduje się na urwisku skalnym. Można z niej wyjść na dwie strony. Strona wschodnia prowadzi do stromego kotła z nieutrzymywana trasą. Jest jeszcze za mało śniegu aby nią bezpiecznie zjechać. Widać wystające kamienie. Na stronę zachodnią wychodzi tunel przez skałę, który prowadzi na łatwą trasę na lodowcu. Trasa jest jeszcze zamknięta, tunel również. Zastanawiamy się aby ominąć zakaz, część ekipy uważa jednak że możemy dostać za to karę i zabrane karnety. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, metro w skale które wywozi na 3500m. Jednak od czterech dni jest nieczynne, podobno jest awaria. W pewnej chwili jeden kolega zauważa przez drzwi wagon metra. Po chwili przychodzi nawet pracownik i zaprasza nas do kreta. Genialne. Pierwszy raz na wyjeździe uda nam się dotrzeć tak wysoko. Jedziemy metrem do góry. Kiedy się zatrzymuje, wychodzimy na taras przed stację i widzimy pierwszy raz piękny kocioł lodowcowy pod czterotysiecznikiem Allalinhorn. Robi to na mnie ogromne wrażenie, szczególnie po podejściu bliżej góry. Zastanawiamy się czy podjąć się jeszcze wejścia na szczyt. Wydaje się to nawet nietrudne, może poza wysokością czyli mniej tlenu. Nie mamy jednak sprzętu lodowcego, który w zasadzie jest tylko w celach ratowniczych, ale jednak jest niezbędny. Jacek wspinacz mówi zdecydowanie nie, co przyjmujemy z pokorą. Jest tam kilka szczelin, coś może się stać, a bez liny nic nie zrobimy w przypadku problemów. Rezygnujemy i poświęcamy się zjazdowi. Najpierw jeszcze na fokach podchodzimy lekko do góry, w okolice górnej stacji orczyków, do najwyższego punktu tras. Jesteśmy kompletnie sami, trasy wyratrakowane, czekają na nas. Pomiędzy widać nietknięty od czterech dni puch. Sami nie wiemy co wybrać czy sztruks czy puch, więc trochę tego i trochę tego. Kilka ratraków jeszcze dogładza trasy, ale nikt nas nie zatrzymuje. Nie ma żadnych tablic “zamknięta trasa”, “wstęp wzbroniony” itp. Przejeżdżamy cześć stromą i jedziemy wzdłuż płaskiego orczyka. Trasa super wyratrakowana, chociaż dotychczas jeszcze nie otwarta. Szukamy przejazdu w stronę Alpine express. Nie chcemy zjechać trasą która idzie pod szczytem Dom, gdyż tam po drodze jest kawałek czarny i obawiamy się jeszcze wystających kamieni. Drugi Jacek trochę za nisko zjeżdża i dwójka jedzie mu potowarzyszyć w podejściu na fokach. Reszta jedzie skosem przez puch w kierunku łącznika i trasy nr 10b. Po drodze uważamy na szczeliny w lodowcu. Dojeżdżamy do trasy i czekamy przed ścianką w pełnym słońcu na tych co na fokach. Tutaj trasa prawie równa, trochę chropowata ale śnieg miękki więc nie ma problemu. Gdzie się da wyskakujemy na off. Planujemy dojechać do stacji pośredniej gondoli i zrobić jeszcze jedno kółko. Trasy puste bo orczyki nie chodzą, a na dole pewnie nie wpuszczają z nartami. Zjeżdżamy fajnym stromym kawałkiem na wysokość górnej stacji krzesła Morenia. Tutaj kończy się w miarę przygotowana trasa i dobrze naśnieżona. Dalej w dół to już frirajd po trasie. Twardy, nierówny śnieg, dużo śladów po gąsiennicach ratraków. Dojeżdżamy zgodnie z planem do stacji pośredniej. Wjeżdżamy na górę i przesiadamy się na kreta. Nikt nas nie zatrzymuje ale widzimy czasami że część pracowników na nasz widok podnosi słuchawkę telefonu. Domyślamy się że jesteśmy zgłoszeni "do szefa". W krecie mamy wspaniałe humory, cieszymy się na drugi zjazd. Wysiadamy z kreta i z zadyszką wchodzimy kawałek po schodach. Wychodzimy na śnieg i nagle drogę zastawia nam dwóch pracowników kolej. Wymachują rękami i głośno do nas krzyczą Geschlossen. Jesteśmy zszokowani. Próbujemy rozmawiać po angielsku. Pracownicy znakami ręcznymi pokazują że zabraniają nam założyć narty. Bardziej agresywny Szwajcar chowa się w budynku, rozmawiamy z milszym. Negocjacje jednak nic nie dają, dzisiaj trasy są zamknięte i nie wolno nikomu jeździć w trakcie ratrakowania. Robimy sobie jednak piknik a Pan nas cały czas pilnuje abyśmy mu nie uciekli. Częstujemy go piersiówkę i rozmawiamy o Amannie i Małyszu. Z dołu dojeżdża też do nas Marionnen z Anią. W końcu wracamy kretem i gondolą w dół. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. O godzinie 17:30 lądujemy na kwaterze pokonani częściowo przez Szwajcarów.1 punkt
-
Saas - Fee - najświeższe wieści z dziś - Szwajcarzy wzięli się w końcu do roboty - śnieżą trasy aż do dołu , otworzyli zgodnie z obietnicą krzesło Morenia i trasę z samej gòry na 2420 , czyli do dolnej stacji krzesła i lada dzień widać , że powinni puścić aż do dołu. Większość ekip trenujących na lodowcu znikła -jest puściutko bez kolejek do orczyków. Śnieg do górnej stacji Morenii super - naturalny , przy krześle mieszanka z sztucznym.Knajpa Morenia z dużo bardziej przyjaznymi cenami jak u góry.Przy wyjściu z kreta śnieg zaczyna się od razu za drzwiami - nie trzeba już dreptać po ziemi z nartami. P.S.Zwolniły mi się 2-3 miejsca na 5-dniówki do Saas-Fee 1.12 i jedno 8.12 - koszt dojazdu , noclegów z wyżywieniem HB to 1000 zł ' jest opcja bardzo taniego karnetu w komplecie😉.1 punkt
-
Myszterej... [emoji28][emoji28][emoji28] My szterej stołncerni, powrócimy wierni... nasze foki też... [emoji23][emoji23][emoji23] Ps. Również wielkie dzięki mój towarzyszu doli i niedoli [emoji6]... już nie mogę doczekać się kolejnego wspólnego wypadu! Na fot. Hetman Wielki Stoneturowy[emoji41] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Krótko mówiąc, jak u Ciebie w wojsku. Razem wyszliśmy, razem wróciliśmy. A to co po drodze to nasze i tylko nasze... Straty w sprzęcie się nie uniknie, ważne że zdrowie dopisuje, a piknik pod skałą był cool... zdjęcie Jacka PS Dzięki wielkie za wspólne nartowanie i cały pobyt, włącznie z dowiezieniem do domu!!!1 punkt
-
1 punkt
-
Świeże zdjęcia ze Szczyrku są na FB Szczyrkowskiego1 punkt
-
Nie otwarli, ale korzystalismy dziś. Trasy te oficjalnie zamknięte, ale pokrywa jest. Od orczyków do moreni bardzo dobre warunki i trasa przygotowana. Od moreni do samego dołu freeride na trasie, zjazd na białym do dolnej stacji. Nawet bez kamieni.1 punkt
-
Będziemy co tydzień do świąt - tak , że relacja na żywo z aktualnych warunków będzie na życzenie...1 punkt
-
1 punkt
-
Wracając do chronologi, poniedziałek to kolejny dzień kiedy nic nie działa. Zakrawa to trochę na kpinę. Tak znany ośrodek jak Saas Fee, a ma wszystkich głęboko gdzieś. Te gadki, że wieje to nędzne wymówki. I nikt w nie nie wierzy. Nie mamy możliwości z nikim o tym pogadać. Wszystkie kolejki w Saas Fee pozamykane. Koledzy zasypują ich mailami, ale czy to coś pomoże nie wiadomo. Nie powinni otwierać ośrodka w listopadzie, skoro nie są gotowi. Z drugiej strony kasę wzięli już w maju, to mają teraz wszystkich w ... Przechodzimy przez Saas Fee i zaczynamy podchodzić pod gondolą Felskinn trasą nr 4. Po drodze mijamy liczne lokalne taxi, tu model osobowy miejscowość ma swój klimat Jedyne co cieszy, ostro dośnieżają trasy, ale to robią też już u nas, na Słowacji i w Czechach Pierwsze oznaki, że ośrodek jeszcze żyje Z Jackiem mamy już tradycyjne problemy z fokami i częściowo techniką na huzara docieramy w końcu do stacji pośredniej Morenia Próbujemy gdzieś się schować w ciepłym miejscu na popasik, ale wszystko dokładnie pozamykane. Kiedy tu zacznie tętnić życie tego nie wiem. Tak wygląda restauracja i taras. Hula po okolicy tylko lekki wiaterek. Oszywiście tradycyjnie poza nami, nikogo na szlaku nie spotkaliśmy. Z Jackiem wracamy tą samą trasą do miasteczka, a kozacy poszli szukać wrażeń gdzieś wyżej na 3000 mnpm. Czy coś tam znaleźli? Może sami o tym napiszą...1 punkt
-
Dzięki za propozycję, rozmawialiśmy o takiej opcji. I wiedząc z góry, że 4 dni mamy przewalone, pewnie byśmy z niej skorzystali. Jednak połowa z nas miała skitoury i jakoś przeczekaliśmy. Nie wytrzymali tylko ci co byli nastawieni na zjazdy i oni już wrócili. Dziś o 12 puścili Alpin Express 1 i 2 i Metro Alpin. Kozacy dzisiaj turowali, a ja liczyłem na okazje. I się doczekałem. Oczywiście trasy zjazdowe wszystkie zamknięte, ale chłopaki omijali sprytnie patrole, do czasu uszczelnienia tras. Jednak zawsze są sposoby na ich ominięcie. Np wyjście przez okno toalety. Mi z Jackiem ( @Jachup) , a w zasadzie dzięki Niemu, udało się ominąć strażników na stacji pośredniej Morenia i cała trasa do Saas Fee była tylko nasza. Taką jazdę lubię, do tego miałem fajne Völkle Gotama do przetestowania. Allalin lodowiec ok. Trasa numer cztery, zdjęcie zrobione przez Jacka (Jachupa)1 punkt
-
1 punkt
-
W niedzielę pogoda niezła, wiatru wielkiego nie ma i słońce co chwilę się pokazuje. Startujemy z naszego przystanku Przy dolnej stacji Alpin Expressu jednak dzonk, wpuszczają do kolejki tylko bez nart. Kilku kolegów energicznie acz spokojnie domaga się wyjaśnień. Negocjacje się przedłużają, pracownik stacji swoje, że nie może nas z nartami przepuścić, a my swoje, że chcemy na górę. Dzwoni wreszcie do jakiegoś kierownika i dalej, że nie można. Dwóch naszych kolegów dalej go męczy. Pracownik idzie do kolejnego kierownika i po 20 minutach targów jest decyzja, że możemy wjechać z nartami na Felskinn. Zgodę dostajemy tylko na skitoury do schroniska Britanniahütte i wracać na dół możemy tylko gondolami. Na stacji pośredniej Morenia ze zdziwienia szczęka opada kolejnemu pracownikowi, jak nas widzi z nartami i powtarza się to zdziwienie na Felskinnie. Na górze wiatru nie ma, ale jest awaria kreta Metro Alpin. Miała trwać 30 min. Widoki z Felskinn wiadomo, a my idziemy do Britanni. Poruszamy się po terenie lodowcowym Dochodzimy do maksymalnie około 3080 mnpm, jak na taką wysokość to śniegu bardzo mało, wszędzie pełno kamieni. Docieramy do miejsca gdzie dzielimy ekipę na dwa warianty. Jeden bardziej oczywisty, normalny i tam ruszają skitourowcy, jest to trasa wzdłuż szlaku. Trzeba najpierw zjechać w dół, a później prosto do pod górę do Britanni. Reszta wybiera drogę trawersem, by nie tracić wysokości, wprost na Britannię. Jedyny problem to kamienie. Ta grupa (w tym ja) to od teraz chyba stone tourowce W oddali po prawej Britanniahütte Niestety mamy problemy fokami i ja z Jackiem jako jedyni nie docieramy do dzisiejszego celu. Zabrakło nam około 500m . W drodze powrotnej łamiemy jeszcze kijek, żeby nie było za łatwo... Lodowcowa szczelina z bliska, ta akurat kilkumetrowa Docieramy do punktu wyjścia - Felskinn Mimo początkowych trudności dzień narciarsko jak najbardziej udany! Co dalej, tego na szczęście jeszcze nie wiedzieliśmy... PS Wielki plus, w kolejnym dniu góry należą tylko do NAS!!!1 punkt
-
Wiesiek dzięki za przypomnienie! harszle i mp4 zważę i dopiszę w domu, parafiny nie brałem *edit p.s. harszle i mp4 dodane!1 punkt
-
Tomek! Lista super - wreszcie będę miał coś kompletnego ale...uzupełnij proszę listę o 3 pozycje - harszle - mp3 - parafina pozdro Wiesiek1 punkt
-
Plik ma 2 arkusze, pierwszy to wszystkie przedmioty z podziałem na: narty, ubiór, plecak, sprzęt wspin, a drugi arkusz to jest to co miałem w plecaku w momencie wyjścia z domu (sprawdzenie czy mniej więcej zgadza się z tym co zmierzyłem na wadze). Najważniejsza jest waga plecaka oraz to co mamy "na nogach", ale nie należy lekceważyć innych przedmiotów. Błędne jest czasami myślenie, że to co mamy na sobie nie wpływa na naszą kondycję/wysiłek :-), wpływa chociaż w dużo mniejszym stopniu :-) Nie sugeruj się do końca listą, ponieważ jest to lista przedmiotów, które zabrałem , a nie ostateczna lista co powinienem zabrać i co zabiorę na przyszły wyjazd na pewno będzie ona modyfikowana Dzięki chociaż wychodzę w tym momencie na onanistę sprzętowego/wagowego . Ta lista jest również dla mnie... zawsze mam problem co mam spakować do plecaka Co do wniosków to tak na szybko: - narty pewnie można zejść do ok 2200g - buty myślę, że na przejścia alpejskie można rozważyć lżejsze buty 850-1000g czyli mamy 1700-2000g - kijki karbon pewnie z 350g? - kask petzl 180g? nie pamiętam ile Twój waży - HS wymiana na lekkiego 100-200g ponieważ mając softshella i tak w 99% przypadków leży w plecaku - SS tutaj już z wagą nie zejdę bo jest to najlżejszy SS na rynku (tak swoją drogą to jest wyprzedaż na Bergfreunde size S za 89e). Spędziłem w nim ok 90% czasu. - Baselayer pewnie można znaleźć coś poniżej 100g, ewentualnie trzeba zainteresować się bielizną z siateczką , w przypadku używania antyperspiranta ewentualnie yyy "nie czułości na zapach", można zrezygnować z zapasowej koszulki i jesteśmy w stanie obchodzić w 1 - koszulka nocna... no tutaj spora waga 140g pewnie 70-80g można znaleźć - Midlayer jest bardzo zadowolony bo jest to warstwa docieplająca, elastyczna więc nie krępuje ruchów, ale jeżeli zakładamy, że ma być używana w ruchu to 330g to jest sporo i raczej na zimę lub chłodną wiosnę, tym bardziej, że na backup mamy puchówkę w plecaku . Dlatego szukałbym czegoś cieńszego z kapturem pewnie można znaleźć w granicach 200-250g. - rękawiczki... zawsze biorę 4 pary! cienkie biegowe 40g, ciut grubsze softshellowe 94g, grube z ociepliną i membraną 240g oraz jako backup łapawice bez ociepliny 100g. Myślę, że na wiosnę zabieranie grubych 240g jest zbędne, tym bardziej, że mogę założyć w najgorszym wypadku 3 pary na raz - skarpety również można pomyśleć o rezygnacji z grubych merino, acz kolwiek jest to świetny backup w przypadku dupówy/nocki w terenie - bokserki... zawsze można przeprać w schronisku i 1 wystarczą - cieńsze spodnie SS - jest szansa że w wadze 450-500g można coś znaleźć, wszystko kwestia pieniędzy czy chcesz wydać 600zł czy 220zł tak jak w moim przypadku za Simonda - czołówka - jeżeli nie ma w planach porannych wyjść to można brać bardzo lekką 80-90g. Moja Nao nie była konieczna... - aparat... być może bardzo dobra komórka? bo tutaj już ciężko znaleźć coś lżejszego ewentualnie jakiś super kompakt, ale nie chce mi się wydawać 2000zł jak mam bezlusterkowca za 800zł - apteczka i lekarstwa - warto przed wyjazdem ustalić co kto bierze... oczywiście nrc + bandaż to obowiązek każdego, ale może jakieś lekarstwa dałoby się podzielić - za dużo saszetek z elektrolitami i tabletek plusz z magnezem... wystarczy 1/3 tego tym bardziej, że w schroniskach często woda jest w cenie napoju z sokiem - termos na wiosnę jest zbędny - antyperspirant trzeba znaleźć mniejszy - szturm żarcie tutaj też trzeba trochę poszukać co daje najwięcej energii a najmniej waży oprócz żeli miałem jeszcze tabletki z glukozą i niketamid (Glucardiamid) - uprząż albo iść w kierunku Kamila i Wieśka czyli lekka race 90g, albo właśnie takiego Petzla Altitude 150g jak już rozmawialiśmy ja idę w tym drugim kierunku - warto mieć 5-6szt karabinków drucianych najlepiej Ocun Kestrel lub Camp Phantom ważą 26 lub 22g prześwit ok 20mm - 3 HMS, warto, żeby przynajmniej 1 był z dużym prześwitem ok 30mm 75g, a resztę można szukać mniejszych z 24-26mm i lżejszych - na pętlach już nic nie oszczędzimy, zapomniałem dodać, że dodatkowo miałem repa 6mm ok 2m - micro i tibloc oraz bloczek to chyba obowiązek i nic lżejszego nie znajdziemy - śruby lodowe - obecnie najlżejsze to Petzl Speed Laser 17cm - 100g/szt, mniejszych raczej nie ma sensu - czekan - nie wiem jak inni producenci, ale Petzl Glacier Literide 320g to dobry kompromis pomiędzy wagą i trwałością, teraz wychodzi model Ride 240g też wygląda spoko tylko nie ma grotu stalowego. Nie ma co patrzeć na całe aluminiowe - raki - tutaj warto rozważyć nowego Petzl Leoparda lub któryś model Campa - lina - 1300g za 30m nie jest złym wynikiem, ale Petzl wprowadza nową ważącą 600g to spora różnica w wadze i ilości zajmowanego miejsca. Pytanie jak na niej będzie działał micro i tibloc, ale raczej powinny być kompatybilne. - nóż - mam petzlowski 43g, ale najlżejsze w pełni wartościowe potrafią ważyć nawet 15g . Osobiście jestem zwolennikiem dobrego noża, który szybko tnie materiał/liny itp. Z multitoolami jest różnie niby wszystko mają, ale czasami ciężko z tego skorzystać (przykład z ostatniego wyjazdu, gdzie przestawianie wiązań musiało być śrubokrętem, multitool się nie sprawdzał). Tutaj jest, krótkie porównanie noży: http://larsonweb.com/blog/?p=1421 To chyba tyle, tak na szybko i świeżo :-P :-) Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
To chyba najbardziej dokładna lista skiturowca, jaką opublikowano na forach ! :smile: Może Tomek jeszcze podzielisz się tymi wnioskami? Myślę że byłoby cenne.1 punkt
-
Camp race 290 Mam CAMP RACE i jestem zadowolony ale uważam że standardowe zapinanie z tyłu (automat) jest wygodniejsze.1 punkt
-
Do mnie właśnie idą Grivel Air Tech Light na koszyku z przodu, z myślą założenia na skitour i but trekkingowy. Chyba oddam te raki do sklepu i poczekam na Petzla. Będą miał te same możliwości w niższej wadze. Cenne info Tomek o tym Petzlu. Katalogowo Petzl Leopard ma być za 115E, w sieci cena może być w granicach 350-400zł1 punkt
-
Mariusz ja również poluje na tą uprząż oraz na nowe raki Petzl Leopard LLF. Uprząż ma więcej szpejarek, wygodniejsze pętle, regulowane uda, oraz zapinane paski udowe na klamry dzięki czemu uprząż możesz ubrać będąc w rakach/butach skiturowych. Jest gdzieś zdrowy rozsądek w poszukiwaniu minimalnej wagi . Oczywiście rozumiem zakup Wieśka i Kamila bo wtedy nie było za bardzo innej alternatywy (większość innych uprzęży ważyła >200g). Mam zrobioną listę sprzętu na skitury, dodatkowo gdzieś na kompie mam porozrzucane wagi mojego sprzętu jak zlepie to do jednego pliku .ods w tabelkach to wrzucę może komuś się przyda . Przy okazji dorzucę tam porównanie do sprzętu ultra i max (do celów skiturowych). Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Petzl pokazał te raki na ISPO 2016, w sprzedaży w drugiej połowie roku. Raki są na liście nagród outdoor z ispo: http://www.ispo.com/en/products/id_76703452/ispo-award-2016-2017-outdoor.html Petzl pokazał też nową uprząż 150g, ile Wiesiek ta Twoja waży ?1 punkt
-
a co powiecie o rakach Grivel HAUTE ROUTE . Waga pary to 558g , przód stalowy , czyli w sumie ta część , którą się "kopie" jednak bardziej wytrzymała od ALU , a waga w sumie też do przyjęcia .1 punkt
-
Raki aluminiowe oczywiście wymagają uwagi w terenie mikstowym - trzeba patrzyć gdzie się stawia nogi a ewentualne przejście po skale z dużą uwagą. Nie mniej jednak ponieważ w rakach mało się chodzi to różnica w wadze ze stalowymi jest tak duża, że aluminiowe są dobrym wyborem. Bardzo ciekawe są Camp Race - nie tylko są najlżejsze ale ich łacznik jest z elastycznej dyneemy. Dzięki temu świetnie się składają i zajmują chyba dosłownie połowę miejsca tego co moje Camp 390. Teraz pewnie bym je wybrał - właśnie ze względu na poręczność. Kiedyś wydawały mi się "za drogie" i kupiłem troszkę cięższe. Potwierdza to moją początkową uwagę, że najlepiej kupić od razu najlepszy sprzęt. Te Petzla pierwszy raz widzę - wygląda, że to zbliżony pomysł do Camp Race Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Raki przegląd lekkich konstrukcji, wszystko alu. Grivel Air Tech Light O-Matic - Automat, Antibott Waga wg producenta: 590g Grivel Air Tech Light New-Matic - Półautomat, Antibott Waga wg producenta: 590g Waga zmierzona: 660g Camp XLC 390 FAST - Automat, Antibott opcjonalny Waga wg producenta: 390g Camp Race 290 - Tył na TLT, Antibott opcjonalny Waga wg producenta: 290g I nowość Petzl Leopard LLF - Automat, Antibott będzie chyba opcjonalny Waga wg producenta: 330g Mario1 punkt







