Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2018 w Odpowiedzi
-
15 punktów
-
13 punktów
-
13 punktów
-
11 punktów
-
Ja też dzis błem na BSA, ale na wieczorną jazdę. Udało się wygospodarowac troche czasu tuz po robocie i szybko udałem się do Szczyrku. Pogoda całkiem przyjemna - ciepło i słonecznie. Podobno w tym czasie w Warszawie nawałnice śnieżne... Dotarłem przed 17, więc miałem trochę czasu. Szybkie siamanko, grzaniec i powoli udaję się na stok z... nowym nabytkiem. Chyba mnie pogięło, ale raz się żyję! Niestety stok nie był ratrakowany, pewnie to wina wysokiej temperatury, a może też nieksiej frekwencji. Trochę na to liczyłem, ale cóż... Równa 17.30 ruszam na wyciąg. Pojawia się nawet kilka osób, bo już myślałem, że będę sam. Dziwne uczucie - jazda wieczorna, ale świeci słońce. Te narty mnie nieco przerażały, więc zacząłem bardzo spokojnie, od niebieskiej. Warunki średnie, tj. śniegu dość, ale stok już zmęczony w każdym calu. Zupełnie nie na takie narty. Sporo kopnego śniegu, ale bez tragedii. Szybko się dostosowuję. Dużo lepiej jeździło się po czerwonej, zwłaszcza pierwsza ścianka - tu super! Również czarna przetrwała w niezłej kondycji. Natomias te narty... Normalnie mnie przerażają. Jak one nabierają rozpędu! To trzymanie krawędzi! Szok! Trzeba cały czas zachować uwagę i ani na chwilę żadnego rozluźnienia. Ale wtedy pokazują co potrafią! Ale wreszcie mam narty, których promień skrętu mi odpowiada... Tylko przydałby sie szeroki, dobrze zrobiony stok, no i nowe buty! Moje kompletnie "nie dostają" do tych nart. Po raz pierwszy czuję jak są kiepskie, pomijając wyklepanie... Całkiem udane nartowanie11 punktów
-
W piątek zmiana pogody. W nocy posypało. O ile na dole spadło może 1 - 2 cm śniegu to na górze Planai już ponad 10 cm. Jazda w puch jak w środku zimy. Przenosimy się więc na trasy w Hochwurzen a tam zdecydowanie lepsze warunki zwłaszcza w dolnej części ośrodka. Świeżego śniegu prawie w ogóle nie ma i nawet pojawiają się przebłyski słońca, mimo że Planai cały czas w gęstych chmurach. Na koniec dnia zwiedzamy jeszcze Reiteralm. Narciarzy mniej ale trasy nie zachwyciły nas.10 punktów
-
Żadnych niespodzianek, typowe wiosenne nartowanie - rano twardo, wręcz betonowo, od 11-ej przyjemnie miękko, a potem, no cóż… odsypy, muldy, znaczy się normalka, a to wszystko przy bajkowej pogodzie. Dzisiaj trafiło się małe WZF, @przemo_narciarz, Jasiek, @toppaner, Andrzej - dzięki chłopaki za miłe towarzystwo .9 punktów
-
Wisła - Nowa Osada Skorzystałem dzisiaj z karnetu „nocnego” na którym można już trochę pojeździć za dnia ze względu na zmianę czasu Parking jakoś pusty więc i stok pusty. Warunki marcowe tz mokry ,ciężki śnieg z lekkimi odsypami. Jeśli ktoś lubi takie warunki to polecam bo śniegu mają dużo i nie trzeba się nartwić o narty tylko trochę tam płasko.... Ja jeździłem głównie na „czerwonej” jedynce (bo była oświetlona ) , która nie różni się od „niebieskiej” dwójki ....ehh ten marketing..... Pozostałe warianty tras są otwarte i wystarczająco dośnieżone . Kolejny miło spędzony wieczór Pozdrawiam9 punktów
-
Krótka relacja ze Schladming. Niecałe osiem godzin z Krakowa i jesteśmy na miejscu. W miasteczku czuć powoli wiosnę ale na stokach pełnia zimy. Śniegu ciągle bardzo dużo i jeszcze go przybywało. Mimo, iż ludzi dosyć sporo to na trasach, z racji ich szerokości i ilości tłoku nie było a wręcz czasami udawało się zjechać całą trasę nie mijając nikogo po drodze. Do wyciągów brak kolejek. Warunki bardzo dobre, równo, twardo ale bez lodu. Trasy północne z Planai w stronę Schladming praktycznie do końca trzymały się w świetnym stanie. Kilka fotek z czwartku.8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Skrzyczne wybrane bo stacja meteo pokazała w nocy solidny przymrozek, po dwóch dobach odwilży związało solidnie, na to spadł centymetr puchu jednym słowem bajka, dodatkowo brak wiatru słońce, tem +3C , cisza i spokój. Ludzi kilkadziesiąt osób.Do południa cały czas twardo +5C na Jaworzynie, na dole w Szczyrku niespodzianka +18C Wprawdzie orczyk popsuty ale musiałem raz zjechać za Grzebień i byłem pierwszym Info dla skiturowców zjechać można do Hiltona (Piekiełko na FIS) COS 2 i 3 kwietnia zniżka 50% do 25 lat6 punktów
-
Skąd wam się wzięły daty obowiązywania sezonówki ? Stara obowiązuje zgodnie z jej regulaminem to jest do 30 kwietnia 2018 lub do daty zakończenia sezonu zimowego. "Sprytna sezonówka jest ważna w terminie od 01.12.2017 lub od pierwszego dnia sezonu zimowego 2017/2018, jeśli przypadnie on później niż 01.12.2017 r., w zależności od warunków atmosferycznych i narciarskich, do 30.04.2018 lub do dnia zakończenia sezonu zimowego 2017/2018, jeśli ten dzień przypadnie później lub wcześniej niż 30.04.2018 r., w zależności od warunków atmosferycznych i narciarskich oraz w czasie godzin otwarcia poszczególnych ośrodków zgodnie z punktem 8.3 i 8.4. niniejszego regulaminu warunków handlowych oraz w zależności od typu Sprytnej sezonówki. Z usług świadczonych w aquaparku Tatralandia oraz aquaparku Bešeňová można korzystać wyłącznie po zakupieniu Sprytnego aquapassu zgodnie z warunkami określonymi w niniejszym regulaminie." https://www.gopass.pl/files/content/file/regulamin-sprytna-sezonowka.pdf6 punktów
-
6 punktów
-
Czesc, Ladnych pare lat na forum, ale nigdy nie pisalem relacji. Brak zdolnosci literackich, fotograf ze mnie tez zaden, ale coz kiedys musi byc ten pierwszy raz. Tymbardziej ze wybralem kierunek ktory nie jest dosc popularny na forum, coz moze komus sie przyda albo spodoba. Po dwoch wyjazdach w dolomity dosc nieoczekiwanie pojawil sie pomysl kolejnego tygodniowego wypadu. Jako ze sporo kilometrow juz spedzonych za kierwonica to pada propozycja wygodna tj wycieczka zorganizowana i samolot. Kierunek -> Francja. Przygode z powaznymi gorami zaczynalem prawie 10lat temu wlasnie od alp francuskich, wiec jakis sentyment pozostal do tego miejsca, jednak od wielu lat Francja w moim rankingu jest bardzo nisko i tam nie jezdze. Czas zobaczyc co sie zmienilo i czy w ogole sie zmienilo Wybor pada na trzy doliny i miejscowosc Les Menuires. W Val Thorens bylem juz kilka razy, wiec tym razem sobie daruje, a z LM blizej do Meribel i Courchevel, ktore bardzo mi pasuja trasowo. Podroż mija raczej bezproblemowo, samolot, nastepnie transfer z lotniska troche ponad 4h z dluzsza przerwa po drodze. Jako ze sobota to dzien zmiany turnusow nie obylo sie bez korkow jednak bez tragedii. Docieramy przed 20ta do rezydencji i tutaj dla niektorych uczestnikow pierwsze zaskoczenie, wiekszosc recepcji jest zamknietych. Francuzi nie maja w zwyczaju dlugo pracowac, klucze czekaja pozostawione w kopertach wiec z doestepem do pokojow nie ma klopotu, jednak problem maja te osoby ktore chcialyby domowic np reczniki czy dodatkowa posciel itp. Niby szczegol ale dla niektorych to wazne. Pokoje we francuskich rezydencjach to w wieszkosci typowe "szuflandie", miejsca jak na lekarstwo. Mieszkalem juz w roznych standardach 2*, 3* i 4* i roznil je tylko standard wykonczenia, czasem dodatkowe atrakcje typu basen i sauna, jednak metraz zawsze byl mizerny, no coz "elegancja francja" Mimo ze podroz krotsza niz czesci autokarowej to jednak zmeczenie daje sie we znaki takze szybkie "nocne polakow rozmowy" i spac. Pierwsze 3dni beda raczej skrotowe bo nie mialem w planach pisania relacji i dokumentowania mojej wycieczki. Druga czesc bedzie za to duzo bardziej obszerna, przynajmniej w fotografie. czesc I 1go dnia...pogody brak chmury bardzo nisko, mgla dosc gesta, jednak nie odpuszczamy i idziemy na stok. Sprawdzamy czy moze wyzej jest lepiej, wciagamy sie gondola ROC ale niestety widocznosc prawie zerowa. Spore muldy, brak kontrastu wiec zjezdzamy ostroznie co zajmuje nam troche czasu. Druga proba gondolka Bruyeres 1i2 tez nic nie daje. Widocznosc dalej slaba, blednik szaleje, wygladamy jak pijani na stoku Zjezdzamy do miejscowosci i tam troche bujamy sie na krotkich lawkach co by lekko nogi rozruszac. Dzien jednak konczymy szybko, nie ma co ryzykowac kontuzji. Zdjec specjalnie nie bylo...zrobilem tylko jedno.gondola bruyeres ponizej Dzien drugi, niestety powtorka z rozrywki jesli chodzi o pogode, postanawiamy jednak wciagnac sie do Val Thorens gondolka Bruyeres, skad zjezdzamy do centrum miejscowosci. Dalej funitelem Peclet wjezdzamy powyzej VT w nadziei na lepsza aure. Tutaj pierwsze pozytywne zaskoczenie, nowe wagoniki od 2012 roku, dosc pojemne bo mogace pomiescic 24osoby, ladne z duzymi oknami i wygodnymi siedzeniami... powialo nowoczesnoscia. Co do pogody nie ma jednak zaskoczenia, zjazd odbywa sie w totalnej mgle. Warunki do jazdy beznadziejne, muldy, slaba widocznosc, brak kontrastu. Umeczeni docieramy na dol do krzesla "plein sud" ktore zabiera nas do dosc znanej i obleganej knajpki la folie douce, w ktorej odbywaja sie huczne imprezy (mozna sobie znalezc na Youtube). Tutaj kolejne mile zaskoczenie tego dnia, bo zamiast dosc glosnej muzyki house'owej mamy spokojny wystep zespolu w skladzie dj, saxofonista i wokalista, troche jazzu i ogolnie znanych wolniejszych utworow, super popoludnie dla "troszke" starszej mlodziezy. Z Val Thorens zjezdzamy bezposrednio do Les Menuires, fajnie bo dlugooooo jednak wieszkosc trasy to bardziej nartostrada niz typowa trasa. Dzien trzeci...chmury znowu nisko jednak widac ze dzis bedzie sporo slonca, bedzie jezdzone Lawka do gory, znowu lawka i gondolka Bruyeres na sam szczyt LM. Krajobraz calkiem przyjemny wiec wykorzystujemy ten moment i robimy zdjecia. Nastepnie zaliczam dosc dlugi czerowno-niebieski zjazd do podnoza Mont Du Vallon podciagam sie troche krzeslem "plan des mains" w strone Les Menuires i stad niebieska trasa do Meribel 1750. Tutaj po raz pierwszy na wyjezdzie moglem sobie porzadnie dac w kosc, trasa pusta, przygotowana perfekcyjnie, zero odsypow czy muld. Reszte dnia spedzam w Meribel od strony Les Menuires, zjezdzajac praktycznie wszystkie niebieskie i czerwone trasy. Widok na strone LM z Meribel 1750... Koncze dzien z ponad 40km na liczniku co jak na "1" dzien normalnej jazdy jest niezla rozgrzewka. czesc II Dzien czwarty Pobudka z samego rana, niebo prawie bezchmurne, na balkonie kilka cm swiezego sniegu, dzien zapowiada sie wysmienicie. Pada pomysl wycieczki do Courchevel. Start tradycyjnie dwoma lawkami w srodku LM zeby przebic sie do gondoli Bruyeres i wjechac na Col de la Chambre, skad ruszam w strone Meribel niebieska trasa. Jako ze dalej do Meribel prowadzi prawie plaski trawers to podciagam sie krzeslem "plan des mains" w gore, po czym kolejna niebieska trasa do Meribel 1750. Warunki prawie idealne, dobrze zmrozony sztruks lekko przysypany puszkiem, ludzi raczej malo wiec mozna swobodnie pojechac cala szerokoscia stoku. Bez zbednego postoju kieruje sie na kolejny szczyt Saulire 2738m, dosc wiekowa gondola "pas du lac 1&2" (ze stacja przesiadkowa). Miejsce przerzutowe wiec ludzi w kolejce troche stoi, ale czas oczekiwania max 5min. widok z Saulire w strone Courchevel. Ruszam bardzo przyjemna i dosc dluga trasa creux w strone najdalej polozonej czesci Courchevel 1650. Docieram do krzesla "roc mugnier"... chwila odpoczynku w pelnym sloncu, czas podziwiac widoki... Kolejna godzinke lub dwie spedzam w czesci 1650, gdzie jezdze nowa (chyba jedyna nowa w courchevel) gondola Ariondaz i eksploruje okoliczne trasy. Ludzi malo, stok rowny, slonce swieci wiec czego chciec wiecej. Kolo poludnia obowiazkowa przerwa na nawodnienie i chwile opalania.. W knajpce ceny typowo francuskie tj kawka i piwko 14ojro. Po odpoczynku postanawiam sie przerzucic na czesc ze slynnym lotniskiem... dojezdzam do krzesla "aiguille du fruit", krotki zjazd do "marmottes" i laduje na samej gorze Courchevel. Mimo chmur widok i tak jest niesamowity.. po prawej czesc 1650 w ktorej przed chwila jezdzilem, na wprost w dole widac pas startowy gdzie przylatuja bogaci rosjanie w bognerach, po lewej ,troche uciete wybaczcie, czesc 1850 z 4ma gondolami, 1 duzym wagonem "zelazkiem" i kilkoma krzeslami. Ruszam w dol, trasa w strone lotniska niestety troche zatloczona poniewaz kazdy chce sobie cyknac fotke, co i ja rowniez czynie a Niestety w czesci 1850 jest dosc spory tlok takze nie zakotwiczam tutaj na dlugo, podciagam sie gondolka Verdons i krzeslem COQS w strone Meribel. Dostrzegam w dole dosc ladnie wygladajaca i pusta trase w strone czesci "La Tania", wiec szybko wlacza mi sie '"ted ligety mode" i mkne ile mam sil w nogach. Moj zapal skutecznie studzi taki oto widok.. momentalnie predkosc spada o polowe i dalej juz spokojnym tempem kieruje sie na dol La Tanii. Ta czesc wyjatkowo przypadla mi do gustu, ladna sceneria, troche drzew, pusto na trasie co przy odpowiednim nachyleniu stokow daje niezla frajde. Dalem sobie porzadnie w nogi i czuje zmeczenie, czas wiec wracac. Wjazd na "Col De La Loze" , fotka Meribel i jade w strone LM. Podoba mi sie ze czesto zmienia sie sceneria, zaczynam bialymi polanami a koncze trasami miedzy drzewami. Na dole Meribel dosc miekko, bardzo wiosennie, ale przy marcowym sloncu i takiej wysokosci nie ma co sie dziwic. Jeszcze jeden wyciag na "Tougnete" i z usmiechem na twarzy zjezdzam pod hotel. Wynik dosc przyzwoity. Co do predkosci to niestety aplikacje w telefonie nie sa najlepszym miernikiem tego. Specjalnie sprawdzilem na mapie przejazd ktory pokazal taka predkosc, okazalo sie ze w pewnym momencie, gps odchylil sie raz po razie o ~8-10m w przeciwne strony, co dalo taki nieprawdziwy efekt. cdn...5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Cześć, też byłem teraz w Trzech Dolinach, tylko że z kwaterą w Val Thorens i z dodatkowym siódmym dniem (w soboty podczas zmiany turnusów jest tam bosko na stokach :D) Jak dla mnie pogoda elegancka, a warunki śniegowe... no rewelacyjne! Fakt, że w pierwszy dzień się wracało na kwaterę po omacku, takie mleko , ale już w drugi dzień na górze VT przez długi czas było słonecznie. I co do tego standardu ratrakowania tras: akurat VT jest pod tym względem nieco specyficzne, bo mają swoją politykę Generalnie to chyba z całej Francji, to tam najwięcej zostawiają "nieprzejechanych" tras. Generalnie wygląda to tak, że: - zielone i niebieskie trasy są zrobione codziennie - główne czerwone codziennie, niektóre boczne/warianty co 2 dni (np. jest wyciąg z 1 trasą niebieską i 2 czerwonymi - niebieska jest robiona zawsze, czerwone na zmianę) - najważniejsze czarne codziennie (Stade, Goitschel), część co 2/3 dni, część sporadycznie (np. w sobotę były zrobione zarówno Cristaux jak i Combe du Rosael na Caronie - zwłaszcza ta druga trasa jest piękna, a trochę zapomniana :)), a część prawie nigdy. Akurat te trasy czerwone przy Boismint wpadają do kategorii "co 2 dni". No ale z góry od razu widać, czy trasa jest zrobiona i można wybrać inny wariant. Albo sprawdzić wcześniej na rozpisce, np.tu jest oznaczone: http://www.skiplan.com/bulletin/bulletin.php?station=val-thorens®ion=alpes&pays=france W papierowych biuletynach to nawet publikują info, czy dana trasa będzie ratrakowana wieczorem, czy nad ranem - czasem to przydatna informacja4 punkty
-
Super warunki jak na czerwcowe narty - tak przynajmniej wynika z daty wyjazdu w tytule wątku4 punkty
-
Dzien piaty rzut oka za okno i juz wiem ze to bedzie kolejny udany dzien, plan na dzis to ruszyc w strone Val Thorens. Jednak zaczynam od "Pointe De La Masse" 2804m npm ktore lezy na przeciw glownych wyciagow w Les Menuires. Dojezdzam miedzy jakze "pieknymi" blokowiskami LM do gondolki "Masse1" i w gore. Jest 9ta rano, kolejek brak. Nie docieram nawet na sam szczyt, poniewaz sztruks widziany z gondolki wola mnie na trase Z moich narciarskich doswiadczen wynika, ze takie miejsca polozone troche na uboczu zawsze sa mila niespodzianka. Nie inaczej jest i teraz! Stok przygotowany bez zarzutu, sztruks trzeszczy pod nartami, ludzi prawie zero. Trasa oznaczona jako niebieska choc blizej jej do czerwonej moim zdaniem, po drodze kilka kompresji ktore niezle daja po nogach. Widok na Les Menuires. Cisne na sam dol, zrobila sie lekka kolejka ale max na 2-3min, dalej "masse1&2" na sam szczyt. Gondolka lekko wiekowa, stojaco-siedzaca czyli bez pelnych siedzien. Widok na gorze zapiera dech. Od rana nad szczytami widac 2-3 balony i kilka paralotni, ludzie korzystaja z pogody. Tutaj musze przyznac ze francuzi atrakcje typu bungee, kolejka tyrolska, paralotnia itp maja dosc dobrze zorganizowane, nawet zaryzykuje ze lepiej niz kwestie wyciagow i gondolek, ale wiadomo, zeby na tym zarobic musza przyciagnac klienta jakoscia i pomyslowoscia. Jeszcze tylko obowiazkowa fotka forumowa (z tego co widzialem w innych relacjach wypada taka zrobic ) i dalej w droge, przebijam sie na druga strone LM i kieruje w strone VT. Nie jade glowna trasa przerzutowa, wybieram orczyk "montaulever" i kieruje sie na dolna czesc VT. To procentuje bo trasa tylko dla mnie.. jeszcze widok na "pointe de la masse" od strony Les Menuires... i mkne w strone "boismint". Tutaj napotyka mnie niemila niespodzianka, mimo ze jest rano to trasa jest niezrobiona! Wiem ze francuzi czarnych nie ratrakuja, ale ta jest czerwona. Ratrakowy chyba przejechal tylko raz, bowiem odsypow nie ma zadnych, wszystko ladnie zmrozone, jednak muldy po wczoraj zostaly. Elegancja Francja Czas na chwilowe nawodnienie... i ruszam na 3200 Cime Caron, jednak pod dolna stacja widze kolejke na conajmniej dwa wagony, wiec odpuszczam, nie lubie stac w kolejkach. Wjezdzam "funitel peclet" i stad zaliczam kilka zjazdow do centrum VT. Widok z gory funitela... zjezdzam bardzo mila i kreta trasa "tete ronde" i przede mna centrum miejscowosci i "piekna" francuska architektura... Minelo troche czasu, ludzie raczej siedza na przerwie obiadowej, wiec podejmuje kolejna probe na Cime Caron. Tym razem bez kolejki. O ile dobrze pamietam to wagonik zabiera 150 osob, ale co ciekawe przy bramkach nie widzialem zeby odliczal ilosc osob, pierwszy raz sie z czyms takim spotkalem. Co wiecej, bylo kilkoro narciarzy ktorzy byli juz za bramkami, ale "wagonowy" zamknal im drzwi przed nosem 900m w gore i laduje na 3200m, widoki nie do opisania. Perspektywa na VT i LM oraz gorna stacja i wspomniany wagonik... Stad funduje sobie dlugi zjazd na 1800, pierwsza czesc wymagajaca, druga typowo niebieska, docieram na 1800m w Les Menuires, nogi chca do hotelu ale glowa postanawia wrocic jeszcze raz na La Masse. O dziwo warunki naprawde niczym sie nie roznia niz rano, ludzi jak na lekarstwo i dalej sporo sztruksu. Dzien koncze z prawie 60cioma km w nogach, biedy nie ma. cdn...4 punkty
-
Co Wy za foty wrzucacie, przecież shuger napisał wyraźnie tydzień temu KONIEC SZCZYRKU. Tam się nie da pojeździć, nie mówiąc już o przejechaniu 50km w taki kiczowaty wiosenny dzień. Na Chopok też już nie pojadę po ostatnim Ps dzięki chłopaki było git:)3 punkty
-
Na stronie opublikowaliśmy Ranking Stacji Narciarskich 2018 Na pudło wskoczył Szczyrk Mountain Resort spychając Czarną Górę, a Słotwiny Arena została najlepszą stacją narciarską w Polsce według Internautów. Zapraszam do lektury3 punkty
-
Hinczowa wprost S5 by Ali OlszańskiPrawdopodbnie pierwszy przejazd sezonuCaly przejazd bez wycinania i przyspieszania3 punkty
-
3 punkty
-
Już w domu. Umordowany ale radosny, że na święta jestem u siebie Wesołych Świąt dla wszystkich!3 punkty
-
BeskidSportArena trzyma się całkiem dobrze, jakieś pojedyncze minerały można spotkać ale spokojne do ominięcia. Rano pierwsza godzinka jeszcze całkiem równo i kolejki na 2, 3 minutki, zapewne przez wiatr i postój SMR. Druga godzinka i warunki się pogarszają, niestety za ciepło, robi się nierówno, plus zwały ciężkiego, kopnego śniegu. Ludzi ubywa ale jazda staje się męcząca więc my też dziękujemy i uciekamy na SMR. Info: Przed jazdą wieczorną dziś nie będą ratrakowali! Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Oczywiście, nie ma problemu panowie. Póki co, mam nadzieję, że uda mi się je konkretnie przetestować. ale nie wiem czy w moich miękkich i wyklepanych butach, uda się to zrobić właściwie. Koniecznie muszę kupić nowe buty! Jeśli dotrę w poniedziałek rano na BSA, to może coś wypożyczę , bo na zdjęciach widać, że mają wybór spory.2 punkty
-
Narty fantastico, Maciek mam nadzieję, że kiedyś pozwolisz mi ich dosiąść (choć na krótką chwilę)....2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Jeśli była do końca marca to bym na wszelki wypadek kupił. Jak coś, planuje być w poniedziałek rano na BSA.2 punkty
-
Sprawdziłem kondycję po grypie, piwnica posprzatana. Od jutra można ruszać sprzątać stoki że śniegu. Nie wiecie czasem czy przed poniedziałkiem trzeba wykupić nową sezonówkę, żeby nie być zaskoczonym na bramkach? Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Kaukaska Svaneti w Kaukazie by Miro Peto i Maroš Červienka http://skitourguru.com/clanek/512-svetovy-prvozjazd-usby-v-podani-mira-peta troszkę po polsku https://wspinanie.pl/2017/11/miroslav-peto-maros-cervienka-ushba/ trudności S3-S52 punkty
-
Treningi giganta na czarnej trasie Beskid Sport Arena Szczyrk: ✅ Piątek 30.03.18, 8.30-10.30 ✅ Sobota 31.03.18, 8.30 -10.30 Info z Facebooka2 punkty
-
WOW! Niezłe fotki! Miłego nartowania i wzorcowej pogody! Oby Ci też dziewiczego puchu nie zabrakło! Szerokości!2 punkty
-
2 punkty
-
Hej, Filmik starszy niż ten wątek i nie taka jakość jak kilku wcześniejszych ale jeżeli ma go ktoś jeszcze kiedyś obejrzeć to chyba tylko tu1 punkt
-
To był bardzo dobry dzień w SMR -dziękuję za wspólnie spędzony czas na deskach.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ooo, super, ze już w domowych pieleszach Rowniez Wesołych Świat - żarełko świąteczne to w tym roku chyba catering przywiezie1 punkt
-
1 punkt
-
Dzisiaj pusto, frekwencja jaką lubię, zapewne przez pogodę[emoji23] Trochę nam dolało... Poczatkowo wiatr hulał i kolejki nie chodziły, więc wylądowalem w BSA. Od 11:00 już SMR. Warunki jeszcze dobre, jest po czym jeszcze jeździć ale trzeba uważać na różne luźne kamienie. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Słotwiny Arena 28.03.2018 Mając do wykorzystania voucher na całodzienny karnet pojawiam się dzisiaj w Krynicy poszusować na Słotwinach w końcówce sezonu. Temp o 9 rano 0st. Temp po 14 godzinie +5,5st. Od rana dość miękko mimo nocnego przymrozka w Krynicy (-3st). Ludzi mało więc jazda przyjemna. Śniegu coraz mniej ale w Święta mają jeszcze jeździć. Widok na Jaworzynę Krynicką1 punkt
-
1 punkt
-
Teraz będzie o miejscu w którym mi się nie spodobało, ku mojemu małemu zaskoczeniu. Janské Lázně to jedna z moich ulubionych, jeśli nie ulubiona tzw. "destynacja". Za dnia wizyta na stoku Protěž to stała część udanego wyjazdu do Janskich. A jednak wieczorem bite 3 godziny na tej trasie to trochę nuda i jazda po trochę krzywej, a trochę płaskiej trasie Janské Lázně Odległość z Wrocławia: 135km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Protěž (1400m, "czerwona"). Właściciele ośrodka nazywają ją "najdłuższym nocnym stokiem w Czechach", dokładnie tak samo jak Špindlerův Mlýn nazywa swoją "Hromovkę" "Miodność" jazdy: Dziwna trasa. Najpierw dość stromo z lekkim spadkiem na prawo, potem krótkie wypłaszczenie, następnie kawałeczek stromo, a potem dłuuugie wypłaszczenie i tuż przed dolną stacją 30m nagłego spadku.Nie podobało mi się. Wyciąg: 4-osobowa kanapa Parking: Parking centralny z którego do wyciągu dojeżdża się darmowym skibusem (dosłownie 2 minuty). Powrót na parking po stoku. Gastronomia: Przy dolnej stacji pizzeria. Poza tym przy trasie nic nie ma. Cena: 350 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 3/5 (+) długa trasa (-) upierdliwy dojazd z parkingu irytujący profil trasy Wirtualny zjazd: Obrazki:1 punkt
-
13 marzec - wejście na Allalinhorn 4027m Doszliśmy do ostatniego odcinka, albo do kilku ostatnich odcinków, jak Wujot też coś dopisze To był przedostatni dzień naszego pobytu w Saas Valley i ostatni pełny dzień. Pogoda nie szykowała się idealna, miało być trochę chmur, troszkę słońca i nie padać, mróz do -10 st. Jak się później okaże, prognoza się nie sprawdziła, było znacznie gorzej. Po dyskusjach doszliśmy do konsensusu że podejmiemy próbę właśnie w ten dzień, mimo że 13-ty. Wujot jeszcze naciskał na jeden-dwa frirajdziki ale go "spałowaliśmy" że podchodzimy do szczytu z respektem i zaczynamy od rana walkę. Wjeżdżamy z dołu kolejno dwoma odcinkami gondoli Alpin Express, następnie przesiadka na metro i około 9:30 jesteśmy na 3500m. Do pokonania mamy jedyne 530m w górę. Zrobimy szybko rach ciach i jeszcze obrócimy kilka zjazdów w puchu. Taki był plan. Na początku podejście łatwe, idziemy po śladzie który robią dwie grupy przed nami. Nachylenie niewielkie. Na zdjęciach powyżej w tle widać górną stację metra. Wydaje się wyżej niż nasza pozycja, ale to złudzenie. My jesteśmy wyżej. Widoczność, jak widać, słaba, więc często kontrolujemy ślad na GPS wg załadowanych wcześniej tracków. W międzyczasie jedna grupa zatrzymuje się i szykuję się do zjazdu. Tak wcześnie ? Widocznie mają jakieś inne swoje cele. Na polu boju pozostają dwie drużyny: 3-osobowy przed nami i nasz zespół 4-osobowy. Po zbliżeniu się do naszych torowaczy okazuje się że jedna z osób to samotny strzelec. Zbliżamy się nieuchronnie do sporej szczeliny, ściana lodowca robi wrażenie. W zasadzie nawet nie jest to szczelina, ale potężny uskok lodowca. Brzeg pod drugiej stronie uskoku jest znacznie wyżej niż nasza strona, co odsłania ładnie widok na przekrój lodowca. Dochodzimy do jedynego przejścia, jakie rysuje się na horyzoncie, do mostu śnieżnego. Na tym zdjęciu chyba najładniej się prezentuje. Trudność polega na tym że most nie jest poziomy, lecz dość mocno nastromiony szczególnie przy drugim brzegu. Zespół 2-osobowy robi popas i po niemiecku dyskutują nad techniką przejścia. My też odpoczywamy i rozważamy sposób przejścia mostu. Oceniamy że przejście na wprost na nartach nie będzie możliwe, potrzebne są zakosy. Druga możliwość to wejście na wprost w rakach na drugą stronę uskoku. Szwajcarski (chyba) zespół 2-osobowy wygląda na doświadczony, niebawem zabierają się do przejścia. Pierwsza osoba rusza na nartach powoli, co chwila bada kijkami stan mostu, widać że czasami kijek przechodzi z brzegu mostu na wylot, a pośrodku jest opór. Narciarz robi kilka zakosów, w najbardziej stromym miejscu trochę się ślizga. Największy problem jest w momencie dojścia do drugiego brzegu, gdzie spod sypkiego śniegu odsłania się lód i foka dobrze nie trzyma na twardym lodzie. Widać trochę poślizgów, ale z drugiej strony widać że narciarz porusza się pewnie i bez strachu, osiąga drugi brzeg. Po nim przechodzi jego partner w podobny sposób. Na zdjęciu poniżej widać jak pierwszy narciarz zmienia jeden kijek na czekan w pewnym momencie. Przy przechodzeniu mostu para narciarzy asekurowała się wzajemnie liną. My decydujemy się na przejście mostu w podobny sposób. Dodatkowo zakładamy harszle, aby przy szorowaniu po lodzie mieć lepsze oparcie. Każdy pojedynczo przechodzi przez most, reszta czeka w napięciu i w gotowości przywiązana do liny. Pamiętam że pierwszy szedł Kamil. Najtrudniej było tuż przy drugim brzegu szczeliny, gdzie było sporo miękkiego śniegu, w którym narty nie mogły znaleźć pewnego oparcia, Mało miejsca na zrobienie zakosu, narty się kopały i to była walka o każdy krok do przodu na foce. Wszystkim jednak udało się przejść bez żadnych przygód typu upadek na dno szczeliny W momencie zapięcia się do liny aparat schowałem do kieszeni i następne zdjęcie jest dopiero na przełęczy. Tutaj więc zacytuję foto zrobione następnego dnia, na którym zaznaczyłem drogę dojścia do przełęczy Feejoch. Jaka różnica w pogodzie ! Wspomnę jeszcze że w listopadzie oglądaliśmy to miejsce z daleka i zamiast mostu śnieżnego leżała drabina do przejścia. Za mostem kilka stromych zakosów, wysokość daje znać o sobie i toczymy się wolnym tempem. Zaraz za nami most przekracza trzecia ekipa tego dnia, której członkowie okazali się Polakami. Później aż do przełęczy Feejoch na wysokości 3800 idziemy prostym śladem. Jak widać na zdjęciu, śnieg pada a widoczność taka sobie, czasami coś przebłyska. Jesteśmy na tej przełęczy i powinniśmy widzieć stąd rejony Zermatt, np. piękny Matternhorn. Jednakże 13-ty się spełnia i nie widzimy nic poza białym śniegiem. Gadamy troszkę z Polakami z drugiej ekipy, którą prowadzi przewodnik IVBV z Zakopanego. Okazuje się że z trzech ekip, które są na przełęczy, dwie zawracają w dół. Pozostajemy sami na placu boju, jedyni decydujemy się iść na szczyt w tym dniu. Szwajcar ostrzega nas że kopuła jest często wywiana i dobrze jest mieć raki (twardy lód). Teraz torowanie i prowadzenie śladu przejmuje Kamil. Podejście jest łagodniejsze, max 35 st, bez szczelin, góra pokryta ciągłym lodowcem, na którym teraz zalega śnieg. Zostało nam 200m w górę do szczytu i idziemy systematycznie do góry. Ciekawie zaczyna się robić tuż przed szczytem. Pojawiają się płaty lodu całkowicie odsłonięte. Przy podejściu udaje się je ominąć przechodząc po śniegu. I pojawia się krzyż na szczycie, dzięki czemu jednoznacznie wiemy dokąd zmierzamy. Dochodzimy do ostatniego kawałka drogi, gdzie nastromienie rośnie do 40 st. Tam brak jest pełnej pokrywy śnieżnej, wystaje skała w postaci kamieni. Pozostawiamy narty pod tą ścianą i ostatnie około 50m do góry pokonujemy w rakach, wchodzimy na grań i już po śniegu dochodzimy na szczyt. Znalazłem zdjęcie z tą granią zrobione w ładnych warunkach. Wejście na grań prowadzi z lewej strony na dole. Kolejne znalezione zdjęcie pokazuje drogę od przełęczy do grani. Ostatni kawałek stromy do grani jest z prawej strony zdjęcia, a sama grań podejściowa jest "z tyłu". Szczyt tutaj wygląda bardzo efektownie. Robimy kilka fotek i zmykamy na dół, bo wieje wiatr i odczuwalna temperatura jest w granicach -15-20 st. Schodzimy kawałek na rakach i wpinamy się w narty. Rozpoczynamy zjazd. Widoczność słaba, więc szaloną jazdę w miękkim śniegu odkładamy na inny dzień Jest kilka kawałków fajnego zjazdu, ale jest też czujne szukanie śladów. Jak widać na fotce powyżej, zbytnie zjechanie w bok może się zakończyć upadkiem w przepaść. Dojeżdżamy do bardziej stromego odcinka tuż przed szczeliną. Okazuje się że nowego śniegu napadało dość sporo i stok wygląda naprawdę groźnie. Znowu prowadzi Kamil i decyduje się jechać bardzo powoli zakosami, zamiast zakrętów wykonuje zwroty w miejscu bez uderzania w pokrywę. Robimy wielkie odstępy i wszyscy zjeżdżamy tą samą techniką. Stok nie wybucha. Dojeżdżamy do mostu śnieżnego, który ponownie pokonujemy z asekuracją linową. Kamil i Robert zakładają poręczówkę ze stanowiskami dolnym i górnym, wzdłuż liny zjeżdżamy ześlizgiem przez most. To było znacznie łatwiejsze niż pokonywanie pod górę. Najwięcej czasu zajmuje zakładanie stanowisk. Kilka zdjęć z przejazdu przez most w dół. Ostatni kawałek drogi, mimo że przy coraz gorszej widoczności, był najłatwiejszy. Dojeżdżamy do tras narciarskich około 16:00. Pozostaje zjazd do dołu ośrodka, już w bezpiecznym terenie. Allalin, mimo że okrzyknięty najłatwiejszym 4-tysięcznikiem w Szwajcarii, nam dał w kość. Wiatr i brak dobrej widoczności zwiększył znacząco trudność. Bardzo nas ucieszyło jego zdobycie.1 punkt







