Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
29.08.2018 - 29.08.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.08.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Sport profesjonalny to kasa i biznes. Nie oszukujmy się to my kibice napędzamy ten biznes. Zainteresowanie wzrasta gdy bite są kolejne rekordy. Trzeba skakać coraz dalej, biegać coraz szybciej. Sezon ma być jak najdłuższy a czasu na regenerację coraz mniej. Oprócz narciarstwa mam dwie pasje. O drugiej napisze może kiedyś bo jest dość specyficzna i nie każdego zainteresuje.Trzecia to koszykówka, czyli w 90% NBA. Oglądam mecze po nocach, śledzę Twittera, udzielam się na kilku forach w tym amerykańskich. NBA to wielki biznes gdzie w ciągu kilku ostatnich lat z powodu nowych umów z TV tzw salary cap skoczyło o kilkadziesiąt milionów dolarów dla każdej drużyny ( a jest ich 30). Najlepsi zawodnicy potrafią zarabiać po 30-40 mln za sezon + inne umowy sponsorskie, reklamowe itd. Presja mediów tych tradycyjnych ale coraz bardziej społecznościowych jest wielka. Wytknięte będzie każde potknięcie i słabość zawodnika drużyny. Do tego dochodzi długi sezon (82 mecze + ok 20 play offs dla najlepszych). Drużyny często muszą grac tzw back2back czyli mecze 1 dzień po drugim przemierzają tez strefy czasowe latając od miasta do miasta na mecze wyjazdowe. W tych warunkach tajemnica poliszynela jest doping. I tu nie chodzi o wspomożenie się tuż przed meczem. Koszykówka to sport jednak w dużej mierze techniczny, siła, wydolność jest trochę mniej ważna. Na wielkie mecze najlepsza będzie adrenalina. Chodzi o wytrzymanie sezonu, siłę, koncentrację i motywację do kolejnych treningów i żmudnej pracy. Chodzi o powrót po kontuzji po paru tygodniach, mentalne i fizyczne wytrzymanie presji trenera czy mediów. I tu ktoś kto się nie wspomoże jest bez szans już na starcie. Do tego przy takich kwotach oni maja dostęp do metod i substancji o których USADA (amerykańska agencja antydopingowa) jeszcze nic nie wie. Kolejny aspekt. Tzw draft czyli pozyskiwanie młodych zawodników. W dzisiejszych czasach juz na poziomie szkoły średniej tworzone sa rankingi z najlepszymi tzw prospektami. Marzeniem każdego młodego koszykarza jest gra w NBA. Wielkie pieniądze kuszą, ale zmuszają też do poświeceń. Często mamy do czynienia z wielkim talentem ale słabszymi warunkami fizycznymi. Ile to razy były sytuacje ze jakiś zawodnik w wieku 20-21 lat cudownie zyskał kilka cali wzrostu? O rozbudowie masy mięśniowej już wspomnę. Wielu zawodników po intensywnym offseason potrafi zmienić swój rozmiar ciała! Dlaczego o tym piszę?. Jest to model biznesowy za którym podążają inne sporty. Akurat NBA jest wśród prekursorów. Po co robią to wszystko? Po co ryzykują zdrowie? Dla nas kibiców którzy niejako za to im "płacimy". Im większe zainteresowanie z naszej strony tym większe przychody z reklam, sprzedaży produktów itd. Tak jest zbudowany nasz świat. Teraz już na temat. Dlaczego ludzie dopingują sie w sporcie amatorskim? Ponieważ mechanizm jest podobny - tez dla kibiców - tylko zamiast pieniędzy nagrodą jest tzw hype. Użyłem anglicyzmu bo nie znam dobrego tłumaczenia tego słowa a ono pasuje tu idealnie. Spójrzmy ile jest wokół amatorskiego uprawniania sportu tego "szumu". Tak samo media społecznościowe, na których wielu się lansuje. FB, Twitter, Insta. Aplikacje które pomagają w systematyczności i motywacji ale także umożliwiają natychmiastowe pochwalenie sie wynikiem w cały świat. Najlepsi dostaną najwięcej lajków. Do tego własna satysfakcja ponieważ żyjemy w świecie, który premiuje rywalizację (jest to nie jak wpisane w mechanizm ewolucyjny, który rządzi naszym życiem). I tak jak sportowcy są gotowi zaryzykować zdrowie, tak i amatorzy wybierają drogę na skróty. Oszukiwanie jest wpisane w DNA naszego gatunku. Z tego co kojarzę z teorii gier jest to opłacalne gdy większość gra fair. Więc zawsze znajdą się czarne owce. Chyba jednak pozostaje mniej podniecać się czołowymi miejscami a bardziej docenić trud i zaangażowanie. Jednak mimo wszystko jestem zwolennikiem ścigania dopingu. Choćby dlatego, że łatwiej jest oszukiwać sam siebie stwierdzeniem "wszyscy tak robią". Wydaje mi się, że coraz powszechniejsza opinia n.t. legalizacji dopingu dla zawodowców niejako "ułatwia" decyzję o oszustwie u amatorów. Poza tym gdzie jest granica miedzy amatorami i zawodowcami? Czy jest ona zawsze wyraźnie widoczna? Sorry za takie wypracowanie. Temat jest dla mnie bardzo interesujący i jak trafiła sie okazja by podzielic sie przemyśleniami popłynąłem6 punktów
-
Polecam film Icarus dostępny na netflixie. Dokument, który miał być poświęcony sportowi amatorskiemu i dopingowi - na przykładzie kolarstwa - choć potem skręca w trochę innym kierunku. Nie będę za dużo zdradzał żeby nie psuć odbioru. Doping w sporcie amatorskim istnieje i jest to fakt. Oszuści byli i bedą. Ja nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy to robią, zwłaszcza, ze dla ceny bycia mistrzem wyścigu dookoła trzepaka ryzykują życiem i zdrowiem.3 punkty
-
Doping w sporcie amatorskim jest dla słabych. Nawet jak ktoś taki zostanie mistrzem to dalej jest słaby... Jeśli chodzi o sport wyczynowy to jest to zwykły biznes. Ludzie podejmują dodatkowe ryzyko by zdobyć kasę. Q wielu innych zawodach też jest ryzyko szybszej śmierci lub chorób. W zasadzie mogliby zalegalizować doping w sporcie wyczynowym, bo i tak wszyscy biorą (przynajmniej w niektórych dyscyplinach) tylko nie wszystkich złapali.3 punkty
-
Akurat rozwiązanie problemów komunikacyjnych w Szczyrku w tym przypadku jest moją inicjatywą rozpoczętą w kwietniu tego roku podczas konferencji planistycznej, więc nie ma to związku z wyborami. Ciężko, żeby nie zapraszać głównego organizatoru kolejowego transportu zbiorowego w regionie jakim są Koleje Śląskie. A zresztą ich reprezentacja bardzo merytorycznie i sensownie się dziś wypowiadała2 punkty
-
I ... bardzo dobrze, że zostały zdemontowane. Coraz mniej mi pasuje takie narciarstwo, gdzie na 1 górę wjeżdżają ... trzy wyciągi. Jeden konkretny wystarczy. Już i tak źle się w Szczyrku czasem jeździ (dużo ludzi na trasach), większe ich zatłoczenie to byłaby katastrofa. Przykład Białki (gdzie na Kotelnicy jest jak na Krupówkach) widać został dostrzeżony.1 punkt
-
Trud i zaangażowanie nie wszyscy cenią. Kiedyś znajomy zapytał mnie ile mniej więcej wydałem pieniędzy aby zdobyć puchar. Bardzo mnie to zdziwiło, nigdy tego nie liczyłem ani nie zastanawiałem się nad cena uzyskania pucharu. Odpowiedziałem tak na odczepke, myślę, że coś koło 1000 zł. Znajomy powiedział, to się nie opłaca, widział w sklepie podobne puchary juz za 50 złotych! Jak takiemu wytłumaczyć, że to nie chodzi o posiadanie pucharu a o zdobycie jego. Jak juz ludzie uświadomia sobie ze zdobycie pucharu, nagrody, kosztuje sporo wysiłku, zdolni sa do coraz to większych poświęceń aby tego dokonać. Gdy jakiś wspomagacz w tym pomaga, sięgają po niego. Właśnie dla tej nagrody, dla wyniku ludzie sa gotowi do narażania się na utratę zdrowia, czyli konsekwencje stosowania dopingu. Bo taki co to nie rozumie istoty rywalizacji, taki , który nigdy nie stanął na starcie jakichkolwiek zawodów, oczekuje tylko wyniku lub nagrody. A samo stanie na podium, szczególnie najwyższym, to wielka satysfakcja. Tego trzeba doświadczyć aby zrozumiec. Może dla tej satysfakcji ludzie są skłonni ryzykować zdrowiem aby tylko doświadczyć wygranej?1 punkt
-
1 punkt
-
A czy uważasz, że brak śniegu jest sensownym rozwiązaniem tematu solenia?1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mam nadzieję, że jesteś już w domku i wcinasz Johnny kotleciora od Dżonki. Jak pozałatwiasz wszelkie sprawy, to mam nadzieję, że podzielisz się informacjami i opiszesz te 1008 km. Czekam na obszerniejszą relację. Co do dopingu to trzeba najpierw kogoś złapać, a nie obrzucać błotem na chybił trafił... bo z pewnością nie wszyscy biorą.1 punkt
-
1 punkt
-
Tak się jakoś układa u nas, że poziom i wyniki uzyskiwane w tzw zawodach amatorskich, są lepsze niż na zawodach profi. Sam od wielu lat uczestniczę w zawodach samochodowych i mam obserwacje. W sporcie amatorskim brak jest pewnych ograniczeń stosowanych w zawodach profi, że o dopingu nie wspomnę. Z mojej działki, nikt nie sprawdza użytych do budowy pojazdów części, nie kontroluje paliwa, modyfikacji zawieszeń, układu kierowniczego, opon, że o kontroli antydopingowej nie wspomnę. To taka wolna amerykanka, masz kasę, wiedzę, korzystasz z tego bez ograniczeń. Nie twierdzę, że w przypadku kolarstwa tak jest, ale dlaczego tu miałoby być inaczej? Tym bardziej wynik Maćka jest rewelacyjny.1 punkt
-
Cześć Jeżeli byłbym pewien, że ktoś gra nieczysto to walczę o udowodnienie tego faktu, ewentualnie daje gościowi odczuć, że jest śmieciem i taką też reklamę mu robię. Jeżeli jestem pewien - to znaczy widziałem jak bierze a nie przeczytałem w gazecie. Podobna sytuacja gdy czekam spokojnie na zielone światło i koleś daje na czerwonym. Wtedy zawsze gdy go doganiam, a doganiam w 95% przypadków dostaje tekst: "Na czerwonym jeżdżą tylko dupki". Taka prawda. Pozdrowienia1 punkt
-
Gratuluję Maciek! Przejechać na rowerze taki szmat drogi to wyczyn. Poza tym przez długi okres jazdy lał deszcz. Ja widziałem uczestników przemoczonych do suchej nitki, takich co to wylewali wodę z butów. Dla mnie to co zrobił Maciek to duże osiągnięcie. Niewielu stać na taki wyczyn. A że byli lepsi, no byli. Im też należą się słowa uznania i podziwu. No bo ten co przejechał trasę w czasie poniżej 35 godzin to chyba robot jakiś. Jeszcze raz gratuluję i obiecuję, że przy najbliższym spotkaniu na nartach wypijemy bidon za sukces i na zdrowie.1 punkt
-
Cześć Pewnie tak ale... W zawodach startuje się po to żeby wygrać. Myślę, że Maciek też o tym myśli jak każdy sportowiec. Liczymy szanse i wiemy, że na przykład na pudło szans nie ma ale chodzi o zrobienie najlepszego wyniku, pokonanie jak największej ilości konkurentów. Taka jest idea sportu. Gdyby nie ta chęć skończyłoby się na pojeżdżeniu sobie. To różni rekreację ruchową od sportu. Jedna i druga forma ruchu jest super, sport jednak zakłada trening, cel, starty itd. Niektórym to nie jest potrzebne, dla innych jest to nieodzowny element mobilizujący. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mam złe przeczucia co do zimy. Może być jeszcze gorzej niż ostatnio. Sucho bardzo i gorąco, nie wiadomo, czy możemy liczyć na śnieg. http://podroze.onet.pl/aktualnosci/susza-w-europie-odslonila-kamienie-glodowe-ostrzezenie-przed-ciezkimi-czasami/vwlk16 Pewnie, że zimą sytuacja może się odwrócić, ale trendy są fatalne ostatnimi laty.0 punktów







