Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      3 572


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      4 615


  4. moloo

    moloo

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      632


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.11.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Zapowiada się poprawa warunków w stacji narciarskiej Czarnów-Ski. Dojechały nowe armatki, a latem poprawiono system naśnieżania. Czasy takie, że nikt już nie liczy na normalną śnieżną zimę i próbuje się oszukać naturę na wszelkie sposoby, cóż lepiej jeździć na tym co wyprodukują maszyny niż siedzieć w domu... Czarnów leży blisko Kamiennej Góry i z Karpacza też nie jest daleko.
    5 punktów
  2. Coś tam zaczęli wczesnym rankiem próbować ...
    4 punkty
  3. Wlanie podpisywane jest poruzeminie między stacjami wchodzącymi w skład Tatry Super Ski. Na zdjęciach Prezes Tatry Ski i Góral Skipass.
    3 punkty
  4. To że w skali 100 tys lat jest to zmiana, z którą natura sobie poradzi, to jest oczywiste. Mnie interesuje aby w skali 50-100 lat nie rozpadła się moja najbliższa społeczność. To co my możemy zrobić, to przede wszystkim sami ograniczyć emisje co2 i dawać przykład swoim najbliższym. Druga rzecz to propagowanie tej wiedzy jak najszerzej się da. Niemniej jednak realnie patrząc to jedyne skuteczne rozwiązanie w dłuższej perspektywie, to migracja na północ.
    3 punkty
  5. Wybrane cytaty z wywiadu z prof. dr hab. Szymonem Malinowskim – fizyk atmosfery, dyrektor Instytutu Geofizyki na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego, przewodniczący Komitetu Geofizyki PAN. Zajmuje się fizyką chmur. Wyginiemy w ciągu jednego pokolenia. W następnym pokoleniu. Oczywiście, jeżeli zaraz nie użyjemy absolutnie wszelkich możliwych środków, żeby temu zapobiec. Rok 2050. Wtedy to już się będzie dziać. Na wielką skalę. Koncentracja gazów cieplarnianych w atmosferze. Jeżeli napompujemy ją jeszcze trochę, uruchomimy mechanizmy, nad którymi nie będziemy już w stanie zapanować – wtedy samoczynnie zaczną się uwalniać ogromne ilości gazów cieplarnianych z materii organicznej zdeponowanej w morzach i na powierzchni naszej planety. No więc jesteśmy te pięćdziesiąt parę milionów lat temu, wiemy, że Ziemia wcześniej była chłodniejsza. I wtedy na dnie oceanów odłożyły się ogromne ilości klatratów metanu. Czyli związku metanu z wodą, który jest stabilny pod wysokim ciśnieniem w stosunkowo niskich temperaturach. Wiemy też, że potem, na skutek wybuchów wulkanów, doszło do wzrostu zawartości dwutlenku węgla w atmosferze, a co za tym idzie – zaczęło się robić cieplej. W związku z tym woda w oceanach się podgrzała i nastąpiło szybkie uwolnienie ogromnych ilości metanu – z tych klatratów metanu – do atmosfery. Metan, jak już wiemy, jest gazem cieplarnianym. Atmosfera się więc jeszcze bardziej podgrzała. W rezultacie bardzo szybko uwolnione zostało jeszcze więcej metanu. I to jest właśnie to, co nazywamy paleoceńsko-eoceńskim maksimum termicznym, które spowodowało jedno z wielkich wymierań. Średnia temperatura globu jest dziś o 1,2 stopnia wyższa niż 150 lat temu. 5 tysięcy lat temu też było tak, że mieliśmy jakieś 0,4 stopnia Celsjusza mniej niż teraz – kiedy było to tak zwane holoceńskie optimum klimatyczne, czyli ten temperaturowy top, który nastąpił po poprzednim ochłodzeniu. I potem, zgodnie z naturalnym cyklem Ziemi, ona powolutku zaczęła się staczać w kolejną epokę lodowcową. I nagle, sto kilkadziesiąt lat temu, ten trend został powstrzymany. Gwałtownie w stronę ocieplenia. Co jest kontra wszystkim naturalnym procesom, wymuszeniom, które się odbywają. A więc został uruchomiony proces całkowicie nienaturalny. Polega on na tym, że my, ludzie, zaczęliśmy spalać węgiel zgromadzony w skałach osadowych, przepompowując go do atmosfery. W każdym razie ostatnio pojawia się coraz więcej prac pokazujących, że warunek, przy którym zostanie uruchomiony proces jak podczas paleoceńsko-eoceńskiego maksimum termicznego, czyli gwałtownego, już bez naszego udziału, uwalniania się gazów cieplarnianych do atmosfery, to jest kwestia około stopnia powyżej tego, co już mamy. Ostatnio podniesienie o tyle temperatury zajęło nam 150 lat. A teraz jesteśmy to w stanie zrobić plus minus w ciągu 30 (czyli rok 2050). Wielka warstwa śniegu zimą, a przez długi czas również latem, nie pozwalała się tej warstwie (ogromne masy związków organicznych...) rozpuścić na większą głębokość. Nie mogło więc dojść do jej rozkładu. Jak jest przykryta wodą, to zachodzi tam beztlenowy rozkład tej materii organicznej. Czyli do atmosfery zaczyna się uwalniać metan. A jak woda wyparowuje, to następuje proces utleniania i uwalnia się dwutlenek węgla. Dziś metanu w atmosferze jest wciąż bardzo mało, ale jego potencjalne zasoby, czyli to, co się może wytworzyć właśnie w tej wiecznej zmarzlinie, są gigantyczne. A więc my uruchamiamy przepotężny proces, i to na skalę planetarną, który jak już ruszy, będzie nie do powstrzymania. Wielka warstwa śniegu zimą, a przez długi czas również latem, nie pozwalała się tej warstwie rozpuścić na większą głębokość. Nie mogło więc dojść do jej rozkładu. Teraz ta warstwa zaczyna rozmarzać. No dobra, a jak to będzie wyglądało z punktu widzenia mieszkańca Polski? Ale największym dla nas zagrożeniem w krótkiej perspektywie jest to, że będzie bardzo gorąco i bardzo sucho. Co wynika z tego, że mamy duży stacjonarny wyż, który z kolei wynika z tego, że jest słaba cyrkulacja atmosferyczna. A to dlatego, że jest niewielka różnica temperatur między ciepłym latem biegunem a równikiem. Zaczynamy mieć kłopoty najpierw z wodociągami, aż w pewnym momencie tej wody jest tak mało, że nie możemy jej użyć do chłodzenia elektrowni. I w tym momencie załamuje się system energetyczny. Wysiada łączność, klimatyzacja, transport, bo na stacjach paliw pompy są przecież elektryczne. Lasy płoną na potęgę. Żywność w supermarketach, magazynach, domach zaczyna się psuć... Czyli perspektywa Gdańska? Jak prądu nie będą mieli, to i tak nic nie będą mieli. Ale najpierw będzie regularnie zalewany, a potem już zupełnie zniknie pod wodą. Tak samo jak Holandia, duża część Niemiec, Wielkiej Brytanii, w tym Londyn, do tego cała Floryda. Generalnie zmieni się linia brzegowa, bo wody mniej będzie w lodzie, a więcej w oceanach. Wiele upraw padnie. Zwierzęta zaczną wymierać. W ogóle spadnie produktywność biologiczna, czyli zacznie brakować żywności, zaczną wymierać lasy. Oczywiście życie przetrwa. Się dostosuje. Tylko ono już nie będzie takie jak teraz. Inne pomysły to na przykład rozpylanie aerozoli, które będą odbijać promieniowanie słoneczne. Albo z mojej dziedziny – zajmuję się fizyką chmur – generowanie większej ilości chmur nad oceanem, które będą odbijały promieniowanie słoneczne. Tylko te chmury to jest coś, co kosztuje trochę energii i trochę nakładu. Ale ma tę zaletę, że można to dostosowywać do warunków. Natomiast rozpylenie aerozolu w atmosferze jest dramatycznie proste i tanie, ale po pierwsze, raz rozpoczęte musiałoby być ciągle kontynuowane, bo ten aerozol opada. A po drugie, wiadomo, że w sposób niekontrolowany zaburzyłoby cyrkulacje atmosferyczne. Na przykład wyłączając monsun, od którego zależy życie 2, 3 mld ludzi. Aerozolu odbija promieniowanie słoneczne. Czyli niebo już nie będzie niebieskie, tylko białe, a zachody słońca będą fantastycznie kolorowe. Generalnie będzie dużo promieniowania rozproszonego, mało bezpośredniego. Co może też wpłynąć na produktywność rolną. W ogóle na faunę i florę. Na przykład w ten sposób, że pojawią się nowe gatunki roślin, bakterii, grzybów, które z reguły nie są dla nas zbyt miłe. Sęk w tym, że to i tak nie rozwiązuje problemu na przykład zakwaszenia oceanów czy właśnie zwiększenia ilości dwutlenku węgla w atmosferze. Tylko to jest sytuacja, która nam może pozwolić kupić trochę więcej czasu. Ale bardzo dużym kosztem. Całość wywiadu w: http://wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,24144162,35-stopni-w-cieniu-na-razie-jest-super-nie-niebawem-wyginiemy.html
    2 punkty
  6. Cześć Rozmawiamy poważnie. O politycznych interesach wspominasz jako pierwszy i mam nadzieję ostatni.
    2 punkty
  7. oczywiście styl wypowiedzi alarmistyczny, taki musi być, ale to i tak "głos wołającego na pustyni", nie wierze, żeby Chiny, USA i inne kraje cokolwiek zmieniły w swojej polityce, ja akurat interesuje sie troche Amazonia i co tam się dzieje to jest masakra, to samo w Afryce niestety jak się pomyśli o własnych dzieciach i o świecie w którym będą żyć nie widać zbyt dużo optymizmu
    2 punkty
  8. Np. konflikt w Syrii i ostatnie migracje do Europy mają podłoże klimatyczne, susza. 1,5 miliona osób utraciło środki utrzymania i przeniosło się ze wsi do miast. 200 tysięcy ludzi zginęło na skutek konfliktu. "Jak podkreśla Kelley, Nie twierdzimy, że sama susza, czy nawet sama antropogeniczna zmiana klimatu, wywołały rewolucję. Stwierdzamy jedynie, że długoterminowy trend spadku opadów i wzrostu temperatury w regionie przyczyniły się do jej wybuchu, bo uczyniły suszę tak poważną."
    2 punkty
  9. Zgadzam się, że tekst jest słaby ale to chyba swoiste larum - może chodziło o większy odzew, wstrząs? Przede wszystkim uważam, że nie ma najmniejszego sensu przykładać miar geologicznych (czemu nie kosmologicznych?). Żyliśmy w nieźle poukładanym świecie we względnej równowadze i cyklach a teraz sypie się to w tempie błyskawicznym. Bo jako człowiek świadomy wiesz przecież, że tempo tych procesów jest 100 x szybsze od tych dotąd najszybszych. Dosłownie na naszych oczach ginie świat owadów (80% poszło). Jeszcze za naszego życia setki milionów ludzi w Afryce czy deltach stracą miejsca zamieszkania. Pojawią się migracje, napięcia i konflikty przy których te dzisiejsze to dziecięce wprawki. Wojny o miejsce i wodę. Do tego trzeba będzie przebudować sporą część infrastruktury tak aby była mniej podatna na klęski żywiołowe. To są niesamowite wyzwania. I nie mam wątpliwości, że człowiek jako rasa sobie z tym poradzi. Trudniej nas wytępić jak karaluchy. Ale co z jednostkami? Nie z przypadku napisałem "bal na Titanicu" - część pewnie utonie i może to będą szczęśliwcy? Ale co tam bawmy się - jeszcze parę razy zjedziemy! @Mario Doszedłem do tych samych wniosków choć mnie to już nie dotyczy (emigracja do Norwegii). Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  10. Coś można - podjąć decyzje indywidualne. Mieć albo nie dzieci, wyemigrować z miasta, wyemigrować z kraju (na północ). Kupić ziemię. nauczyć się bronić. Słowem przygotować się do tych drastycznych zmian co nadejdą. Sądzę, że wszyscy nie wyginą a co przezorniejsi i zasobniejsi będą dalej (całkiem przyzwoicie) żyć. Na Titanicu wszyscy nie zginęli. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  11. Dzień drugi i ostatni, to mało uczęszczany i niezwykle piękny szlak czarny z Lubomierza. 18 kilometrowy: Lubomierz, Kudłoń, Gorc Troszacki, Kudłoń, Lubomierz. Początek trasy znajduje się przy tutejszym kościółku. Auta zostawiamy tuż przy nim, przy drodze do Nowego Sącza. Ruszamy na początku przez gęsto tu pobudowane zabudowania, dość szybko docieramy do potoku o wdzięcznej nazwie Rosocha. W wyżłobionej skale płynie sobie woda... Kilka chwil i wchodzimy na wąską ścieżkę i opuszczamy osady ludzkie. Szlak jest pusty...i to nam się bardzo podoba! Wędrujemy wśród pól i łąk Klimat Gorców chłoniemy nie tylko przez płuca (czyste powietrze) ale również wszystkimi innymi zmysłami. Jest po prostu pięknie! Im dalej do przody, tym krajobraz się zmienia. Widok w stronę wioski Konina. Jeszcze trochę w górę i naszym oczom ukazuje się prawdziwa świąteczna choinka... bo z gwiazdą na czubku Wchodzimy do lasu i co pewien czas mijamy bardzo urokliwe polanki. Ten sam widok co u góry z wioską w tle, z perspektywy lasu wygląda zupełnie inaczej. Na Szlaku: Jeszcze kolejna polanka i kolejna atrakcja na szlaku - ruiny bacówki. Tuż obok kwitnący chaber łąkowy - późna jesień i kwitnie? Pięknie! Im dalej w las tym bardziej bajkowo 😮 Robi się coraz stromiej... po łagodnych, zaczynają się dosyć ostre schody w górę. Zrobione jak na powyższym zdjęciu z bali drzew. Docieramy do charakterystycznych dla Kudłonia skał. Pierwsza z nich, to Kudłoń Baca. Z bliska wygląda tak: Są i kolejne... ...nie wiem, czy akurat te mają jakieś nazwy i czy z nimi są związane jakieś legendy, tak jak jest to w przypadku Bacy? Docieramy do polany pod Kudłoniem. Stąd rozpościera się widok na Beskid Wyspowy. Jeszcze trochę wysiłku i jesteśmy na szczycie z pamiątkowym krzyżem i historią wizyty Jana Pawła II w tym miejscu. Znak geodezyjny - oznaczenie szczytu Kudłonia 1274 m npm. Ruszamy dalej w kierunku na Przełęcz Przysłop. Podążamy granią. Naszym celem jest Gorc Troszacki: Tuż po wyjściu z lasu - bezimienny grób? W oddali Tatry... Kilkaset metrów i kolejna mogiła - prawosławna: Tym razem wiemy, kto tu leży... W czasie Drugiej Wojny Światowej w Gorcach toczyły się walki... ...nie tylko AK z hitlerowcami ale również AK z sowiecką partyzantką - powyżej przykre pamiątki tych wydarzeń. Docieramy do celu! Z Gorca Troszackiego robimy odwrót i wracamy po swoich śladach do aut - trzeba wracać do domu i do pracy. W drodze powrotnej kilka razy wyciągam aparat. Sam jestem również obiektem obiektywu Ostatnie spojrzenia, w kierunku niesamowitych krajobrazów... I kierujemy się do Lubomierza: Jeszcze tylko przeprawa przez potok... I kończymy ten wspaniały, dwudniowy wypad w Gorce. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie przy malowniczej świątyni: I kończymy przygodę. Wsiadamy do auta i odjeżdżamy z kolejnymi planami powroty w te okolice - Gorce zachwycają i jest jeszcze w nich kilka miejsc, w których nie byliśmy, a chcemy być. Zaliczone 50 kilometrów wędrówki łącznie w czasie tego wyjazdu. To była świetna rehabilitacja w terenie! Pozdrawiamy serdecznie Ekipa z Radomia
    2 punkty
  12. Białka co roku jest pionierem w tej kwestii. Nie zastanawia się i nie liczy na "cuda". Jak tylko pojawia się okienko pogodowe to pełna para z armat. Zazdroszczę im tego podejścia i fajnie jakby SMR zaczął działać podobnie.
    1 punkt
  13. Tak, dotychczasowe karnety będą działać.
    1 punkt
  14. Wiesz też mi się strasznie trudno w tym znaleźć. I oczywiście nie chodzi tutaj o mnie bo i tak jestem już na równi pochyłej. Ciągle zastanawiam się, póki jeszcze mam zasoby (intelektualne, materialne, organizacyjne, trochę zdrowia) co mogę zrobić dla bliskich mi ludzi (wartości już przekazałem). Jestem na etapie gdzie stać mnie na spojrzenie dalej bo nie muszą zajmować się bieżączką. Na razie czuję się jak Petroniusz na ostatniej uczcie. Rozkoszuję się pięknem odchodzącego świata. Ale może mogę coś zrobić. Nakreśliłem sobie jakiś prowizoryczny plan ale może lepiej zostać na uczcie? pozdro Wiesiek
    1 punkt
  15. Dokładnie. Postawmy jeszcze dwa wyciągi , np. na Pilsku skuteczne szpecące naturalny i unikalny krajobraz, przekopmy mierzeję wiślaną , wyprostujmy Wisłę ... bawmy się niszczmy, zaśmiecajmy, emitujmy coraz więcej CO2 ...Trochę emocjonalnie ,ale wk... mnie to co ZROBILIŚMY z naszą piękną planetą . Pozdrawiam Myślę ,że tutaj piszą prawdę, chociaż moi krewni i znajomi twierdza ,że to brednie ,ale u nich działa mechanizm wyparcia niewygodnej prawdy http://naukaoklimacie.pl/aktualnosci
    1 punkt
  16. Bal na Titanicu pozdro Wiesiek
    1 punkt
  17. Nie wiem czy mogę wkleić link do źródła więc tylko napiszę, że "jasnowidz" Jackowski przewiduje zimę dekady. 😂 Idę do piwnicy po narty
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...