Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.03.2019 w Odpowiedzi
-
San Pellegrino - Święty Pielgrzym, część 2 Kolejne dla nas kultowe miejsce w Dolomitach ze świetnymi trasami i niesamowitymi widokami! To teraz poznęcam się widokami tras, po których najlepiej nam się jeździło Warunki na stokach były po prostu boskie dzisiaj! Znowu żałowałem, że nie wziąłem narty GS Widoczek ze szczytu Col Margharity - początek chyba czterech różnych tras? Widoczek raz jeszcze - cóż za góry! I nasze ulubione: Nawet dzisiaj się załapaliśmy na orczyk wraz z zawodami dla dzieci Na tej czerwonej - zero ludzi...czemu? Przerwa na lunch na przełęczy San Pellegrino. Doskonała pizza i? A jak by ktoś chciał zostać tu instruktorem narciarstwa, toooo…. Sam osobiście zazdroszczę 😮 Druga strona - zaliczone wszystkie trasy... … I szybki powrót do naszego dzisiaj głównego środka lokomocji i trzech niesamowitych czterdziestek: 40, 41, 42! Kończymy dzień z przebiegiem (Endomondo) 112 kilometrów. ...aaa! Auto nalepiej postawić przy drodze i przy tym muzeum w Falcade: Jutro na powrocie? Szósty dzień w Dolomitach, sześć ośrodków...jutro siódmy! Strona Cortiny, na której nie byliśmy - po nartach powrót do domu, więc relacja z ostatniego dnia pobytu zostanie opublikowana w niedzielę. Pozdrawiamy marboru i Paula15 punktów
-
W związku z chwilowym powrotem zimy, wczoraj postanowiłem wyskoczyć na 1,5 dnia na szybki samotny narciarski wypad. Plan był następujący: wieczorna jazda i nocleg w Białce, a jutro dam zarobić TMR w Wysokich Tatrach:) Na pierwszy rzut, ulubiony ośrodek wszystkich na tym forum czyli Białka Tatrzańska;). Pora na mały coming out. Lubię Białkę ale tylko przed i po sezonie. Wiadomo - jest płasko. Ale przy tej infrastrukturze, nawet na białczańskich pagórkach można się wyjeździć. A przy tym najważniejsze (poza małą frekwencją), mamy połowę marca, ciepła zima za nami, a w Białce co? Wszystkie trasy i wszystkie wyciągi otwarte (no dobra jeden orczyk nie chodził). To trzeba docenić. Pod Kotelnicą byłem o 17:40. Dzisiaj otwarte do 20. Kupuję karnet na 2 godziny i jedziemy. Ludzi o tej porze już mało. Jak na tutejsze standardy to nawet pustki. W ciągu dnia chyba jednak było komu jeździć, bo trasy w wielu miejscach mocno zużyte. Stan tras mocno zróżnicowany. Im bardziej stromo tym większy dramat. Trasa nr 6 czyli główny łącznik między Kotelnicą a pozostałymi niebieskimi trasami, pobiła chyba dzisiaj swoje wyśrubowane standardy zmuldzenia. Jest to chyba najtrudniejsza trasa tutaj, a narciarz białczański zwykle takich tras nie lubi i niszczy ją bezwzględnie. Zawsze jest tutaj słabo już po 2 godzinach jeżdżenia, dzisiaj jednak było szczególnie ciężko. Poza tym tam gdzie najbardziej płasko, tam najlepsze warunki. Czyli Pasieka i Kotelnica wygrywały. Wspomniałem dzisiejszych szusów o Pilsku. Tory pod talerzykiem wzdłuż trasy FIS były dzisiaj lodowiskiem jak za najlepszych czasów pilskich orczyków:). Generalnie w całym ośrodku było bardzo twardo. Miejscami sam lód, miejscami kasza, czasem całkiem przyzwoicie. Wyjeździłem się jednak nieźle. Kilka zdjęć. Widok ogólny późno popołudniową porą Są i Tatry. Jutro tam będę:) Tak proszę Państwa to jest Białka poza sezonem. Na trasie nikogo. Po raz pierwszy miałem okazję przejechać się dzisiaj otwartą w tamtym roku trasą 2c. Jak dla mnie rewelacja. Długa, kręta, prowadząca przez las. Super. Efekt popsuło nieco lodowisko, które tam dzisiaj było. Wydaje mi się że na łyżwach bawiłbym się tam lepiej:) To dzisiejszy hit czyli trasa numer 6. Mniej więcej tak wyglądała w całości wieczorową porą. Normalnie muldy jakoś jestem w stanie zaakceptować. Ale już oblodzone muldy (a tak dzisiaj było), to jednak ciężki kawałek narciarskiego chleba. W najlepszym stanie była trasa nr 8 czyli Pasieka. Jest płaska jak stół to i nie było jak jej zdegradować:) Jutro coś bardziej ambitnego niż Białka. W Białce jednak nawet hotele dostosowują się do rekreacyjnego narciarza. W mojej dzisiejszej noclegowni śniadania zaczynają serwować od 8 rano. Czyli narciarzu albo sztruks albo żarcie. Ja jutro wybieram sztruks (o ile ktoś go łaskawie zrobi na Słowacji).13 punktów
-
San Pellegrino - Święty Pielgrzym, część 1 Dzisiaj będzie w skrócie, mało opisów, więcej zdjęć - pakujemy się, by jutro z rana na spokojnie przygotować się jeszcze na narty przed podróżą do Polski. Warunki dzisiaj? Piękne słońce, ciepło ale bardzo wietrznie. Sam ośrodek - świetny! Część od strony Col Margherity cała bardzo nam się podobała. Widoki nieziemskie i trzy trasy przy dużej gondoli - 40, 41, 42 po prostu boskie!!! Tam łącznie zjechaliśmy chyba z 16 razy. Za drogą, od strony Prealon - eldorado niebieskich tras. Dużo szkółek i jak dla nas za płasko. No ale od początku. Startujemy z Falcade. Parking przy wyciągu płaty - zaparkowaliśmy przy ulicy, 100 metrów od dolnej stacji. Poranek - boski! Sztruks i 2, 3 centymetry świeżego śniegu, który spadł w nocy. Testujemy trasy przy miejscowości, z której startowaliśmy. Widoczki? To lubimy! Dzisiaj była narta SL - rano przyprószone auto, nie wiedziałem ile w górach napadało. Dla mnie slalomka, to narta free No i ten cudowny widok... Wspólnie na jego tle... I gdzieś na początku trasy zjazdowej w tle Kolejne krzesło i kolejna czerwona bardzo fajna trasa: Na dole 😮 I jeszcze inny widoczek z góry - w stronę Civetty: Tą stronę kończymy różnymi zabawami z kamerą Z tego wychodzi taka fajna foteczka: Masyw za nami jest hipnotyzujący... Przedzieramy się w stronę szczytu Col Margharity… ...pierwszy test, którejś z czterdziestek 😮 Bosko! CDN11 punktów
-
Dzisiaj mał być żloty Groń albo Pilsko a był SMR i pierwszy raz w życiu COS i moja pierwsz czarna trasa. Łudzi mniej jak wczoraj bo o 9.30 było miejsca na parkingu pod konsolą. Warunki do południa na górze mgła i opady śniegu a niżej mżawka. Dużo mokrego i bardzo wolnego śniegu. Odsypy mniejsze niż wczoraj.. popołudniu transfer na COS i tam warunki bardzo dobre. Jeżdzilem czarną i czerwoną do górnej kanapy. Po dwóch godzinach powrót do SMR. Julian i dzisiaj lepsze do dołu niż trasy do gondoli i żółtej kanapy.9 punktów
-
Jeszcze kilka zdjęć z samego Sankt Anton. Jest tutaj - tuż obok trasy z Galzig - ciekawe muzeum regionalne w bardzo ładnej, ponad stuletniej willi Trier, z ciekawą kolekcją dokumentującą rozwój narciarstwa i samej miejscowości W miasteczku jest również niewielki deptak, przy którym podziwiać można zarówno witryny mniej lub bardziej ekskluzywnych sklepów jak i historyczne budynki, jak na przykład Hotel Alte Post z XVII wieku albo jeszcze starszy hotel Schwarzer Adler, zbudowany w połowie XVI wieku jeszcze przez joannitów, którego bogato zdobiona freskami elewacja opowiada historię tego niezwykłego miejsca. Kościół Mariahilf (pod wezwaniem Matki Bożej Wspomożycielki), z przełomu XVII/XVIII w. i środowy ski show - efektowne widowisko na stadionie sportowym, przybliżające historię i teraźniejszość sportów zimowych w Sankt Anton Pozdrawiam serdecznie, już z domku ...6 punktów
-
Ski Center Latemar, czyli od Predazzo do Obereggen Dzisiaj liznęliśmy Val di Fiemme. Od dawna chodziło mi, znane zwłaszcza ze skoków narciarskich, miejsce jakim jest Predazzo. I co? Dzisiaj sobie tam pojechaliśmy. Jakie nasze odczucia? Strona od sławnego miasteczka bardzo nam się podobała, przeciwległa, Obereggen - nie. Choć w tym drugim, z bliska mogliśmy zetknąć się z brązowymi "klocami" dolomitu, narciarsko nie wzbudziła w nas entuzjazmu ze względu na bardzo dużą ilość narciarzy. Jakie dzisiaj mieliśmy warunki? Doskonałe! I kolejny raz wybór Włoch na marcowe nartowanie jest dla nas idealny...no ale niektórzy, wolą inną pogodę - zwłaszcza narciarze pozatrasowi. Ci lubią dużą ilość puchu i warunki miękkie. Włochy, kolejny raz o tej porze roku wręcz przeciwnie - twardo, równo aż do godzin popołudniowych, śniegu poza trasami raczej niewiele. Zaliczone dzisiaj do 15:00 kolejne 103 kilometry i mogę śmiało powiedzieć, że ośrodek jest jednodniową stacją narciarską. Przejechaliśmy wszystko, w tym kilka ulubionych tras kilka razy. Fotorelacja. Poranek: Leżaczki czekają, ale chętnych gdy sztruks - zero! sl Dzisiaj wziąłem narty SL ale trochę żałowałem...zdecydowanie GS byłoby lepsze... No i na tych nartach dopiero uczę się jeździć - ehhh podkusiło. Widoczek ze szczegółowym opisem: Ja się chyba nigdy poza trasy nie wybiorę 😮 Po prostu kocham twardy sztruks! Gigant w kilku miejscach w ośrodku rozstawiony. Prosty, bez podkręconych tyczek ale łącznie chyba z 10 razy sobie z Paulą poćwiczyliśmy. Słoneczko Marboru w artystycznej części ośrodka pełnej rzeźb. Niektóre bardzo przypadły nam do gustu! Trochę niebieskiego koloru... ...jak widać - tłumy! 😮 Perełka... ...trasa z Pala di Santa Zanggen 😮 Jedziemy w stronę Obereggen… Jak jeździłem na trasach, to wydawało mi się, że ludzi jest dużo... ...a po zdjęciach widać, że nie! To pewnie przez to, że dzisiaj krzesła, czy gondolę po tej stronie ośrodka musieliśmy dzielić z innymi narciarzami Takkk, kolejek nie było, ale niestety nie mieliśmy na wyłączność środków transportu dla narciarzy jak do tej pory mieliśmy w innych odwiedzonych miejscach. W tyłkach nam się poprzewracało, wiem... Twardziutko i równo do samego końca! Chyba najbardziej spektakularne z bliska miejsce w ośrodku - foto grupowe Obereggen pod gondolą: Szybkie krzesło 6stka... ...to tu się dosiadali inni Trasa z bliska I lunch z takim widokiem... ...kluski włoskie - pyszne! Powrót na "naszą" stronę Świetna czerwona trasa w kanionie: Pauli spodobała się taka rzeźba: Powrót z doskonałym widokiem na skocznie narciarskie: Piąty dzień i piąty ośrodek narciarski zaliczony Jutro pora na 6sty Cortina będzie na koniec - w sobotę. No i część ta, w której nie byliśmy wcześniej. Jutro inna stacja Biorę się za kolację. Pozdrawiam marboru z Paulą6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
Środa – Rendl w Sankt Anton Środa już nie taka słoneczna jak wtorek – pogoda zapowiadała się „dynamiczna” i taka była. Trochę prószącego śniegu, trochę przejaśnień i kilka gwałtownych śnieżyc – sama kwintesencja zimy . Idąc za bardzo dobrą radą @Cosworth240 uderzyliśmy na Rendl. Rzeczywiście bardzo fajna góra i nie tak oblężona jak Galzig i Gampen. Czas oczekiwania do gondoli – max. 5 minut, przy krzesełkach szło na bieżąco 😀😀😀. Rendl jest po drugiej stronie drogi, ale stacja jest prawie w centrum miasteczka. Z trasy zjeżdża się mostkiem nad szosą. A trasy – bajka! Fantastyczna 1 (również z wariantem nr 2) do doliny Twarde podłoże, na tym kilka cm świeżego śniegu. Szeroko, szybko i pusto. Cud-miód! Na początku – dopóki mocno sypał śnieg – ujeżdżaliśmy głównie właśnie 1 i 2 oraz czarną i czerwone wokół kanapy Gampergbahn, która jako jedyna ma osłony. Przy górnej stacji gondoli i przy jednej ze stacji szlaku Run of Fame Darek zjeżdża do Gamperbahn Oprócz Gampergbahn są tutaj jeszcze trzy stare, wolne podwójne krzesełka Maas, Riffel 1 i Riffel 2 – które krzyżują się ze sobą, a przy nich przyjemne, niebieskie trasy. Polecam, ale tylko przy ładnej pogodzie, a dlaczego? - o tym za chwilę... Riffelscharte 2645 m npm. to najwyższy punkt ośrodka. To tutaj zaczyna się i kończy Run of Fame. W dół prowadzi właściwie tylko jedna trasa, a w zasadzie skiruta nr 16 – wytyczona, ale nie preparowana. Obiadek w Bifang Alm - tłoczno koło trzynastej, ale pół stolika znalazło się praktycznie „z marszu”. Najpierw przystawka 😛 Potem danie główne Wystrój wnętrza: I jeszcze kilka landszaftów I pamiątkowe fotki z Sankt Anton 😀 Mieliśmy również okazję przekonać się na własnej skórze jak gwałtownie potrafią się zmienić warunki w górach. Wsiadaliśmy na krzesełko Riffel 1 około piętnastej przy całkiem ładnej pogodzie, w trakcie jazdy nagle zrobiło się szaro i zerwał się wiatr. Stwierdziliśmy więc, że trzeba spadać na trasy przy gondoli i kanapie z osłoną. Ledwie wysiedliśmy na górnej stacji to zrobiła się taka zamieć, że praktycznie nie było widać własnych butów. Wszystko stanęło – wyciągi z ludźmi i ludzie na trasach. Trwało to dobre pół godziny, na szczęście były momenty, że zadymka trochę odpuszczała i dało się dostrzec tyczki przy trasach. Dobrze, że trasę mieliśmy już przejechaną i mniej więcej orientowaliśmy się w topografii – powolutku zjechaliśmy do górnej stacji gondoli, gdzie ratownicy zamykali właśnie górną część ośrodka i wyjeżdżali już skuterami po narciarzy, którzy nie do końca radzili sobie w tych warunkach. Do końca dnia otwarte były tylko 1 i 2 do doliny. Dzisiaj wracamy do domu, a ja już myślę, gdzie się wybrać na następny wyjazd na narty .4 punkty
-
Na wstępie dziękuję za rozkład jazdy skibusów - przydał się. Co do parkingów, największy jest ten na Luczkach i raczej rzadko się zdarza, by nie było tam wolnych miejsc. Każdy jest odpowiedni, ale zważywszy, że zanim się dojedzie serpentynami do Jasnej, to z Luczek można już wjechać niebieską kanapą, więc ten wydaje się też najlepszą opcją. Teraz wrażenia z dnia dzisiejszego (15.03 - piątek): Na Chopok wróciłem po 3 latach przerwy, a że najlepiej wspominam słoneczną jazdę w marcu, gdy jest też najwięcej śniegu (wysokość robi swoje), to na taką też jazdę liczyłem. Nie zawiodłem się jeśli chodzi o śnieg, natomiast bardzo pechowo trafiłem z pogodą, bo przez wszystkie 5 dni jakie tu spędzę, ma być pochmurno. Dziś od rana padał śnieg (później z przerwami, były też chwilowe przejaśnienia), ale i nocą dopadało dość sporo. Wszędzie jest go bardzo dużo, po obu stronach góry. W końcówce tras 1 i 12 w Zahradkach czuje się pod nartami, że przez jakiś czas mógł tam padać deszcz i trochę rozmiękczył śnieg, ale w niczym to nie przeszkadza. Natomiast pogoda nie odstraszyła narciarzy - trasy przeludnione jak zawsze (na 1 i 12 umiarkowany tłok, na 5, 11 i 14 duży) - do godziny 13 jeździłem po wszystkich wariantach tras w Zahradkach. Dodali / poszerzyli parę niebieskich wariantów (2b, 5, 10b, 12a), ale niewiele to pomogło. Pojawiły się oczywiście muldy - o dziwo na tych mniej przeludnionych trasach szybciej (1,12), ale może je po prostu ubijali wieczorem, a pozostałe rano i tam już nie zdążyło tyle nasypać. Ogólne wrażenia jednak pozytywne, po wcześniejszych pobytach w Szczyrku. Może to przez mój sentyment do tego miejsca i długie, urozmaicone trasy wśród ładnego krajobrazu Kolejki do wszystkich trzech miękkich kanap na około 5 minut stania. Co ciekawe, zmniejszały się po godzinie 11.00 (może ludzie zdecydowali się wjechać na Chopok po chwilowych przejaśnieniach, choć na szczycie do końca było mglisto). Do gondoli po obu stronach też jednak kolejek nie było - Funitelem jedzie się wygodnie, gdy siedzi w kabinie kilka osób, a nie 20. Największym pozytywnym zaskoczeniem był przejazd na południe - nie spodziewałem się wiele przy tej widoczności, ale ruszyłem niebieskim trawersem 34 (który był tak zasypany, że gdy tylko odbyła w dół trasa czerwona, wszyscy w nią skręcili, więc jakoś tak ja za nimi). I to był świetny wybór, bo choć zwykle ta trasa pełna jest muld, dziś jeździło się fantastycznie. Wiatr tak ładnie "ulizał" równą pokrywę śnieżną, a jednocześnie czuło się jakby było z 2 metry śniegu pod nartami. Co ciekawe, równie pozytywne wrażenia towarzyszyły mi do samego dołu czerwonej 33-tki, którą pamiętam jeszcze z czasów przed naśnieżaniem. Po prostu genialny śnieg do samego dołu! I brak tłoku. No ale te 920m przewyższenia porządnej, czerwonej trasy dały mi się we znaki i później jeździłem już tylko trawersami i relaksacyjnie 10-tką. Po stronie północnej, w wielu miejscach budują całe miasteczka hoteli, apartamentów i drewnianych domków (np. wzdłuż 14-tki do Luczek i przy 10b w Otupnem).3 punkty
-
2 punkty
-
A Węgrzy to nie ludzie? 😁😁😁 PS. Piękne zdjęcie z płotkami przeciwlawinowymi.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Zmieniła się ekipa... To też zmieniliśmy plany - kwatera została. Sporo jeżdżenia ale warto. Tak - dzisiaj Pielgrzym Byłem tam kiedyś ale była mgła i śnieżyca, nie zrobiłem całości - teraz jest okazja ponownie ten ośrodek zobaczyć i obieździć w dobrej widoczności. Porobić fotki też chcę i pofilmować, materiału z pierwszego pobytu nie mam wcale. Dziękuję W nocy przyprószyło, jakiś centymetr, może dwa. Słonko wstaje z nad szczytów. Dzień dobry2 punkty
-
Dziwne ale w polskiej strony wersji faktycznie tego nie ma, tylko na słowackiej. https://www.jasna.sk/informacie/informacie/doprava-do-jasnej/doprava-do-strediska-autobusom/ Do pobrania plik Pdf2 punkty
-
dawno temu na grupach dyskusyjnych przy takich rozmowach o tym "czy się toast wznosi czy się wygłasza" zwykłem wklejać: Na straganie w dzień targowy Takie słyszy się rozmowy: „Może pan się o mnie oprze, Pan tak więdnie, panie koprze”. „Cóż się dziwić, mój szczypiorku, Leżę tutaj już od wtorku!” Rzecze na to kalarepka: „Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!” ↓ Groch po brzuszku rzepę klepie: „Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?” „Dzięki, dzięki, panie grochu, Jakoś żyje się po trochu. Lecz pietruszka - z tą jest gorzej: Blada, chuda, spać nie może”. „A to feler” - Westchnął seler. Burak stroni od cebuli, A cebula doń się czuli: „Mój buraku, mój czerwony, Czybyś nie chciał takiej żony?” ↓ Burak tylko nos zatyka: „Niech no pani prędzej zmyka, Ja chcę żonę mieć buraczą, Bo przy pani wszyscy płaczą”. „A to feler” - Westchnął seler. Naraz słychać głos fasoli: „Gdzie się pani tu gramoli?!” „Nie bądź dla mnie taka wielka” - Odpowiada jej brukselka. „Widzieliście, jaka krewka!” - Zaperzyła się marchewka. ↓ „Niech rozsądzi nas kapusta!” „Co, kapusta?! Głowa pusta?!” A kapusta rzecze smutnie: „Moi drodzy, po co kłótnie, Po co wasze swary głupie, Wnet i tak zginiemy w zupie!” „A to feler” - Westchnął seler.2 punkty
-
Przemożna chęć przetestowania nowych butów zaprowadziła mnie dzisiaj na Skrzyczne. Wejście do bramki dolnej kanapy dopiero 13:50, czyli mam przed sobą całe 2 godz. jazdy kanapami, orczykami i nartami 🙂 . Obserwacja terenu z kanapy uświadamia, ze wiosna już blisko, zjazd do dołu nie jest już możliwy bez zdejmowania nart. Niewiele wyżej już inny zimowy świat, od Jaworzyny już bez śladów wiosny, no może śpiew ptaków ją zwiastuje. Mimo tak późnej godziny warunki wszędzie zaskakująco bardzo dobre. Pogoda jak w marcu czyli słońce na przemian ze śnieżycą. Minerałów na trasach brak, równo, lód przykryty świeżym śniegiem, tylko wiatr hamował zapędy. Niestety interweniował śmigłowiec LPR, podobno na FIS-ie zderzyło się dwóch narciarzy. Doliny jeszcze bardzo dobre, na dolnym FIS nie byłem, ponieważ dzisiaj orczyk z Dolin na szczyt jeździł tak irytująco wolno, że mi się nie chciało tam zjeżdżać. Ostatni zjazd to mały freeride obok górnej kanapy. Buty Nordica przetestowane i wymagają jeszcze trochę pracy przy skorupie. O ile dobrze liczę to był mój 50 wyjazd na narty w tym sezonie.2 punkty
-
Dzisiaj po raz pierwszy w życiu z rodzińą byliśmy eSMR na warsztatach z Markiem Ogorzałkiem Na początku słaba widoczność!kość i gęsty drobny śnieg. Po 11.30 wyszło słoneczka. Trasy powyżej hali skrzyczeńskiej bardzo dobre, śnieg twardy ale zero lodu. Poniżej do połowy trasy jeszcze w miarę trzymały się. Dolne odcinki wszystkich tras to mokry śnieg i odsypy do 25 cm. Trasy wzdłuż niebieskiej kanapy tzn 8 i 9 oraz 10 do połączenia całkiem fajne. Jutro albo złoty Groń albo pilsko2 punkty
-
Sezonówkę zawsze kupowałem co drugi sezon - nie ukrywam kalkulowałem - żeby mi się kwiecień nie dublował. W sezonie, w którym nie miałem sezonówki jeździłem na Chopok tylko jak były promocje - również z czystej kalkulacji - pozostałe wyjazdy w Polsce. W tym sezonie miałem Chopok + wieczorne w Szczyrku ... Zrobiłem sobie kalkulację i kupując w tych dniach, w których byłem na Chopoku albo w Szczyrku normalny skipass w porównaniu z sezonówką do przodu jestem ok. 1 200 zł. - rachunek jest chyba prosty ... a do końca sezonu jeszcze ponad miesiąc - już zaplanowane przynajmniej 7 dni na Chopoku ... Na sezon 2019/2020 przypadał brak sezonówki, ale z taką ofertą, która może się już nie powtórzyć nie można jej pominąć ... Nawet z dublującym się kwietniem ... Fakt, bliskość Szczyrku powoduje to, że mogę jechać tam nawet na kilka godzin i wrócić, choć tak nie lubię, ale zawsze nie tracę czasu na daleki dojazd ... A myślę, że do tej sezonówki będę mógł dokupić Szczyrk wieczorny za 250 zł - choć szczerze nie wiem czy się zdecyduje - jazda w kółko po dwóch trasach trochę się nudzi Nie można konkretnie odpowiedzieć na to pytanie ... W ubiegłym sezonie byliśmy na Chopoku w każdy weeeknd kwietnia, ostatni raz 22.04 - ośrodek był już zamknięty, gondole kursowały co 30 minut, warunki były do jazdy, ale trzeba się było przyłożyć ... momentami szukać linii zjazdu a dodatkowo ściągnąć narty i przejść z buta ... ale to w tym wyjeździe było najcudowniejsze + piękna pogoda + ciepełko = super wyjazd ... Byłem też 30 kwietnia - ale wtedy nie planowałem nart, udało się jednak zjechać dwa razy na południu do Kosodreviny ... niestety mocno wiało, była mgła i nie było już takiej radości z jazdy ... Jeszcze kilka lat temu nie rozumiałem tych narciarzy, ale teraz sam czekam na koniec kwietnia, żeby z tą samą ekipą - a może większą pojeździć wiosennie ... Tak naprawdę do takiego wiosennego nartowania najważniejsi są ludzie, którzy rozumieją po co przyjechali ... Marudy nic w takim jeżdżeniu nie znajdą , szukać będą tylko dziury w całym - straconego czasu i pieniędzy ... P.S. Niestety nie z tą samą - nie ma już z nami @bolec2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Ja też, ale nie mam żadnego kompana z Bielska. Widzimy się jutro. Będę ok. 8 godz. na parkingu.1 punkt
-
Warto pielgrzymować dla takich widoków i dla takich tras! Udanego zakończenia jutro. Oby Cortina okazała się wysokim "C"1 punkt
-
Pięknie proszę pana,ale... Jutro będziecie mieć według mnie najpiękniejsze widoki w Dolomitach 😊1 punkt
-
hm? @Sariensis jak jechałeś przez Korbielów, to wiele widzieć nie mogłeś, bo do Buczynki/Szczawin padał deszcz, śnieg wyżej. Na dole jest wiosna, u góry zima w pełni.1 punkt
-
Dzięki. A te P1 i P2 jakieś duże? Będąc 20 minut przed otwarciem jest szansa tam stanąć? Który lepszy jeśli chodzi o start i finish szusowania?1 punkt
-
1 punkt
-
Marboruuuuuu......masz piękne trasyyyyyyyyy.......piękne slonceee. I obok siebie piękną żonę na nartach.....to poezja. Ja napisałem wcześniej od 18 do 22 lutego miałem podobnie w Passo del tonale oprócz żony bo ona w Polsce .1 punkt
-
1 punkt
-
nie przestając kręcic głową przy monitorze: przy tym doborze ośrodków Selva di Cadore jako miejsce zamieszkania? VdF jest zazwyczaj porównywalnie zatłoczony jak SR, na jeden dzień spokojnie, czarna z Pala di Santa - piękna trasa, reszta nic specjalnego co jutro? skoro nie Cortina, Malga Ciapella odpada, Św Pielgrzym? przejeżdżaliście juz pewnie pod tymi wyciągami kilkukrotnie? Ciampac w Fassie? nie mogę sie doczekać, moze jakas fotka na poczatek i bedziemy zgadywac?1 punkt
-
mylisz się-ja nie jestem po żadnej ze stron, może dlatego, że piękne chwile w górach dawały mi kiedyś narty a teraz deska. każdy z tych sportów jest równie wspaniały. grunt, żeby wogole chciało się na czymś jeździć a nie patrzeć wzajemnie jak na wroga i nie widzę narciarzy jako nieudaczników życiowych a ludzi na snowboardzie czyli jak to pogardliwie nazwałeś parapeciarzach jako "lepszy sort" każdy z tych sportów ma swoje wady i zalety. w desce urzekła mnie między innymi wygoda i lekkość butów ale brak mi czasami kijków albo możliwości jazdy łyżwą na bardziej płaskich odcinkach którą miałem na nartach. no i też wygodą jazdy na nartach jest brak konieczności ciągłego zapinania i rozpinania wiązania jadąc wyciągiem. z czasów jazdy na nartach pozostała mi sympatia do wybitnie narciarskiej marki SCOTT której sprzętu używam zamiast bardziej trendy Burtona i innych snowboardowych marek. a buc może być zarówno narciarzem (co pokazał przypadek połamanego dziecka w białce przez tchórzliwego narciarza) jak i ktoś jeżdzący na desce1 punkt
-
W związku z tym życzymy na ostatnie dwa dni aby było twardo i sztruksowo. O słońce przy tobie jakoś się nie martwię Ach ta Cortina....... A my z rana faktyczny come back . Chcieliśmy po drodze wstąpić na Skicircus, ale taka kaszanka pogodowa, że odpuszczamy (silne wiatry i deszcz). A mówiłem, że trzeba być twardym . Serdeczne pozdrówka dla Ciebie i Pauliny.1 punkt
-
tak dwa sezony. Jako samouk,być może tu jest mój błąd, ale patrząc na ogół snowboardzistów śmiem wątpić Oczywiście że się przewracają na potęgę, można to przez ostatnie dwa lata pięknie obserwować w Szczyrku ( Świetne miejsce do badań ) Mimo to widzę,że zbierają się szybciej, nie zdarzyło mi się zaobserwować grupy narciarzy siedzących na stoku, co u snowboardzistów jest normą. No i gdzie w tych statystykach snowboardziści ? Chyba nie chcesz powiedzieć,że żaden sobie krzywdy nie zrobił ? Absolutnie, co dla Ciebie jest wadą dla innych może być zaletą... Ja w butach narciarskich po śniegu wolę zjechać niż schodzić, na schodach nie mam żadnych problemów. Ale u mnie wizyta w karczmie jest jedna w ciągu dnia, jakoś wolę dzień spędzać na stoku Pozdrawiam1 punkt
-
Nie jesteś sam jeśli chodzi o miłość do sztursku... Też nie ciągnie mnie poza trasy, a tylko i wyłącznie na szturks i twarde warunki 😛 Pogoda widzę że dopisuje, patrzyłam na kamerki w okolice Alta Badia czy Kronplatz koło 15 i było pochmurno(sorki, tymczasowo jestem kamerkowcem😂)1 punkt
-
Panowie, jak i Panie. Panie... Panowie a co tu do stracenia na sprytnej przedplacie. Na szczyrk 199zl mało opłacalne bo nagle może być cienko. Natomiast 69eur można zaryzykować na cały tmr, nie realne by nie wyjść przynajmniej na zero. Kolega moloo zdecydowanie wie co to ten czas który mamy. Co do słów najpiękniejszy marzec/kwiecień i chodźby kawałek śniegu, fakt trzeci sezon obecnie bardzie użyje sobie na koniec na nartach które przeznaczone mam do orania. Suma sumarum to wyjazd na końcówkę sezonu typu ostatnie tchnienie pilska/skrzycznego/chopek sk to najlepsze co może być. Zeszly sezon zapłaciłem sezonowke, w połowie sezonu nagle mnie olsnilo: "kurde czemu nie jeździć tylko na przedplatach" rezerwując sobie czas na koniec marca i kwiecień. Tym razem wiem że to jest to zaryzykować poczekać i mieć Ten! Specyficzny Fun z jazdy!1 punkt
-
Po każdej ,,glebie,, prawdziwy snowboardzista siedzi na śniegu 5 min.,koniecznie na środku trasy, najlepiej za załamaniem terenu,ewentualni towarzysze koniecznie siedzą razem z nim 🤣1 punkt
-
Sankt Anton ↔ Stuben - Here comes the sun część 2 Miłe zaskoczenie – nie ma dużej kolejki do Albonabahn II. Chyba prawie wszyscy pojechali do Zürs! Przy górnej stacji: Zjeżdżamy bardzo fajną i długą czerwoną trasą nr 106 i 103 przy gondoli – o dziwo nie ma muld. To chyba zasługa północnej ekspozycji stoku. A potem przemieszczamy się na drugą stronę Albony do wysłużonych, dwuosobowych krzesełek – Albonagratbahn. No jest to już trochę stary grat 😁, ale jakie stąd urocze trasy i widoki! Chyba lubią ten zakątek również entuzjaści freeride’u, bo sporo tutaj też sinusoid na śniegu obok tras. A to my jedziemy : Na Albonie i w Stuben odnaleźliśmy dzisiejszego świętego Graala – czyli piękne czerwone i niezatłoczone trasy 😀😀😀. Pewnie dlatego, że leżą już trochę na uboczu od głównych osi transferowych Ski Arlberg. Górna stacja Albonagratbahn 2394 m npm. to nasz dzisiejszy rekord wysokości. Przebiega tędy również granica między Tyrolem, a Vorarlbergiem, choć nie jest zaznaczona – jak na Valludze. No dobrze, to jeszcze fotka z widokiem na góry Vorarlbergu i jedziemy w dół, do Stuben. Z trasy 104 do Stuben widać jak na dłoni Arlbergstrasse – trasę z Vorarlbergu do Tyrolu przez przełęcz w Sankt Christoph, licznie uczęszczaną już od XIII wieku. Czerwona 104 w końcowym odcinku to zakosy po stromym zboczu, bez żadnych siatek ochronnych, aż strach pomyśleć, co mogłoby się stać, gdyby ktoś nie wyrobił na zakręcie. Można ten odcinek objechać niebieskimi "autostradami" 103 i 102: Zdziwiłam się, dlaczego tyle nart stoi przy kościółku w Stuben – czyżby trasa 104 tak wpłynęła na wzrost pobożności? Wyjaśnienie okazało się bardziej prozaiczne – za kościołem jest restauracja i bar. Co prawda trasy na Albonie i w Stuben są pustawe, ale knajpy już nie . Dzisiaj gastronomia chyba w całym Ski Arlberg pękała w szwach – nawet koło 14.00, gdy zwykle jest już luźno. Szkoda nam było czasu na czekanie do „koryta”, więc wylądowaliśmy w barze na piwku – bo pić się chce, a potem to już trzeba było pomyśleć o powrocie do Sankt Anton. I znów jesteśmy w Alpe Rauz, niestety znów w licznym gronie, razem z powracającymi z Zürs. Przy dolnej stacji Valgehrbahn: Cała ta ludzka masa zjeżdża potem w kierunku Sankt Anton Nawet zdjęcie z Gampen na Galzig, zrobione o 16.20 – czyli w zasadzie po zamknięciu wyciągów – gdy zazwyczaj w górach jest już pusto, pokazuje, jeszcze ludzkich mrówek wraca do doliny. Na koniec jeszcze pstryknęłam parę zdjęć dolnej stacji Galzigbahn, bo po południu nie była już tak oblężona: Masz rację @Cosworth240 , że to wyjątkowo ciekawy obiekt – architktonicznie i technicznie – bo gondole na dolnej stacji spektakularnie wynoszone są na wyższy poziom przez dwa olbrzymie niebieskie koła, a cały mechanizm podejrzeć można przez szklaną fasadę. Mimo masy ludzi na trasach - jak najbardziej udany dzień. Dobranoc!1 punkt
-
Sankt Anton ↔ Stuben - Here comes the sun część 1 Jeśli wczoraj pisałam, że na stokach tutaj jest dużo ludzi, to dzisiaj odszczekuję 🐕😛 – tłumy to były dopiero dziś 😯! No dobrze – to od początku. Rano spojrzenie za okno – jest dobrze . Spojrzenie w aplikację Ski Arlberg na smartfonie – jest kiepsko . Na zielono znów świeci się tylko Gampenbahn i jakieś pomniejsze wyciągi na samym dole. Sankt Christoph i Rendl też czerwony, hmm… No ale przecież za oknem słońce i gondola Galzigbahn w ruchu – może nie będzie tak źle ? Zbieramy się zatem i pierwsze kroki kierujemy do biura informacji Arlberger Bergbahnen przy dolnej stacji Galzigbahn. Pani ma wiadomości z pierwszej ręki – Sankt Christoph i Stuben będą działać, Rendl później też – na razie pracują tam jeszcze ratraki, aby ogarnąć 30 cm świeżego śniegu. Vallugabahn nie będzie włączona – ani pierwsza ani druga sekcja i jutro prawdopodobnie również nie . W takim razie szkoda czasu na próżne dywagacje – po odstaniu 15 minut w kolejce jedziemy do góry Galzigbahn z zamiarem spenetrowania południowo-zachodniej części Ski Arlberg. Poranek w Sankt Anton, widok z kolejki do kolejki Zjeżdżamy ładną niebieską trasą nr 64 na przełęcz w Sankt Christoph – sielanka, choć narciarzy na niej sporo. Chyba trafiliśmy na jakiś narciarski "last minute" przed Brexitem, bo wygląda to na pospolite ruszenie z Wysp do Sankt Anton. Gdzieś tak 80% całego towarzystwa na nartach jest anglojęzyczna, przeważnie z UK, ale słychać też czasem amerykański angielski, a wczoraj nawet spotkaliśmy Australijczyków. Reszta to głównie Holendrzy i trochę innych nacji. Brytyjczycy i Holendrzy – niestety sporo osób słabo radzi sobie na nartach, a muldy sprawiają, że jeżdżą bardzo lękliwie i nie bardzo wiadomo, czego się spodziewać. Tak więc trzeba mieć oczy dookoła głowy, refleks i dużo wyobraźni. Nie najlepiej przy dolnej stacji krzeseł – znów sporo ludzi. Na Galzigu stwierdzamy, że na razie transfer do Stuben nie jest możliwy, bo zamknięte są trasy 58 i 59 oraz kanapa Arlenmähder – w oddali widać nawet zjeżdżające ratraki. Obskoczyliśmy więc jeszcze Zammermoos i Tanzböden . Niestety więcej czasu na dole w kolejkach do wyciągu niż samej jazdy, a na trasach muldy i odsypy. Przed jedenastą otworzyli Arlenmähder – w takim razie jedziemy. Ale chyba nie tylko my wpadliśmy na ten pomysł. Foto trasa Oj, nie jest dobrze przy Arlenmähder … i niestety ten ludzki lej ... ... to nie jest to jednostkowy przypadek . Grzecznie odczekaliśmy swoje i w górę – mając nadzieję, że w Rauz towarzystwo się trochę rozproszy. Bardzo przyjemną i szeroką niebieską trasą nr 100 zjeżdżamy na dół, ale najpierw 5 minut dla paparazzich: Z Rauz odjeżdża gondola Flexenbahn do Zürs oraz gondola Albona II. My w Zürs byliśmy w lutym, więc kierujemy się na Albonę. Dolna stacja Flexenbahn, a poniżej gondola Albona II w Alpe Rauz Cdn.1 punkt
-
Sankt Anton am Arlberg – zimowo, nawet bardzo! Chciałaś, kobieto, zimę – to masz ! W najbardziej zimowej odsłonie – czyli mróz, śnieg i zadymka 😯. Tak tutaj jest dzisiaj cały dzień. Górne wyciągi nie działały, a bardziej eksponowane ośrodki regionu Ski Arlberg– takie jak Sankt Christoph oraz Warth-Schröcken w całości były wyłączone. Rano mieliśmy spotkanie z tutejszym przewodnikiem narciarskim – Andym – i wstępny rekonesans ośrodka, z konieczności ograniczony do Sankt Anton i to w zasadzie do dwóch gór – Galzig (na którą kursowała tylko gondola) oraz Gampen (tutaj otwarte praktycznie wszystkie wyciągi). Na początku chodziły jeszcze krzesła na Kapall i nawet raz nimi wjechaliśmy, ale warunki na górze – tragedia. Nic nie widać i zacinająca lodowata zamieć. Krótko po tym je zamknęli. Była okazja pogadać z przewodnikiem o ośrodku, atrakcjach i różnych zwyczajach narciarskich . Sympatyczny gość. Z Andym przy dolnej stacji Galzigbahn Na stokach multum ludzi – pewnie przy innej pogodzie całe towarzystwo rozdziela się na różne trasy i wyciągi, ale dzisiaj kumulowało się to przy trasach z Galzigbahn i Gampenbahn (jedyne krzesła z osłoną po tej stronie ośrodka). Słychać głównie angielski, niemiecki, czasem holenderski i rosyjski. Trzeba bardzo uważać na innych narciarzy, którzy różnie sobie radzą w takich warunkach. Wcześniejszy śnieg – rozmiękły w plusowych temperaturach – zamarzł na beton, a na tym świeży z dzisiejszego opadu. Dobrze, że mam narty po serwisie i ostrzeniu, to było nie najgorzej. Przy górnej stacji Gampenbahn: Czarna trasa nr 52 Kandahar Galzig I jej dolny odcinek Po południu jeszcze kilka razy zjechaliśmy niebieskimi 27 i 31. Niebieska 27 to Hoppelweg - edukacyjna trasa dla dzieci, na której dzięki pomysłowym tablicom i różnym atrakcjom mogą nauczyć się zasad prawidłowego poruszania się i zachowania na stoku. Miś 🐻 Darek Na trasie Wytrwaliśmy prawie do 15.00. Zimno, a my wciąż walczymy z pozostałościami infekcji – jedno na zatoki, drugie na oskrzela. Szkoda gadać 🙄. Grzejemy się pod kołdrą, mam nadzieję, że do jutra nam przejdzie.1 punkt
-
Brandnertal - wiosennie cz.2 Niebieską 26 trawersujemy zbocze do dolnej stacji przedpotopowych podwójnych krzesełek Loischkopfbahn. Generalnie infrastruktura w Brandnertal jest trochę stara, ale trasy są super – bardzo podoba mi się, że są wkomponowane w otoczenie wykorzystując naturalne ukształtowanie terenu, nawet jeśli czasem oznacza to konieczność poodpychania się kijkami na wypłaszczeniach. Prawie wszystkie trasy są niebieskie i czerwone (niektóre ciemnoczerwone – w innych ośrodkach spokojnie mogłyby uchodzić za czarne). Czarna jest tylko jedna trasa – nr 18, właśnie wzdłuż krzesełek Loischkopfbahn, ale za to jaka to trasa! Od większości wyciągów poprowadzono kilka wariantów tras, bardzo sensownie. Czerwona trasa nr 21, również z wariantem do tych samych krzesełek. Mimo coraz lepszej pogody – pusto. Pomyślałam sobie o ponoć gigantycznych kolejkach i brązowym śniegu w Szczyrku …🤔 No dobra, żeby nie było. Porywisty wiatr naniósł trochę śmieci z drzew na trasy przez las, a jest ich tam sporo. Z drugiej strony drzewa dają jednak pewną ochronę przed wichrem, co w taki dzień jak dzisiaj jest pozytywem. Po czternastej, gdy pogoda się wyklarowała, stwierdziliśmy, że wracamy do Brand i spróbujemy objechać trasy z Glattjoch. Powrót jest możliwy na nartach, nie trzeba korzystać z Panoramabahn. Czerwoną 19 zjeżdża się do orczyka, a z niego niebieską – dość płaską, ale widokową, niebieską 25 można dojechać do Brand. Nawiasem mówiąc czerwona 19 prowadzi dalej przez las w dół, ale nie polecam – trasa na biegówki, albo skitury, przez cały czas. Kto ją oznakował na czerwono i według jakiego klucza – pozostaje dla mnie wielką zagadką. Widok z trasy 25 A w Brand tęcza – chyba w nagrodę za jeżdżenie w porannym deszczu: Niestety kanapa na Glattjoch po południu została wyłączona ze względu na silny wiatr. Tak więc dokończyliśmy dzień w niższych partiach. Warunki do końca dobre – pomimo +12 stopni w dolinie i +7 na stoku. Śnieg o konsystencji sorbetu – miękko, ale muld praktycznie nie było. Po prostu nie miał kto ich zrobić! Pod koniec dnia trasy wyglądały tak: A potem znów w drogę – przez przełęcz Arlbergpass do Sankt Anton. W Arlbergu – jeszcze zima w pełni, zupełnie inne klimaty i pogoda. Deszcz ze śniegiem. Jutro ma przymrozić i solidnie sypnąć. Tak więc chyba palenie Marzanny tutaj nie poskutkowało 😉. Mieszkamy centralnie, przy Fangbahn, w sercu miasteczka. No to do jutra, a właściwie to już do dzisiaj …1 punkt
-
Brandnertal – wiosennie cz.1 Poranek faktycznie przywitał nas deszczem, ciepłem i wiatrem. Szybkie sprawdzenie prognoz i decyzja – najlepsze warunki zapowiadają się w Brandnertal – możliwe nawet dwie godziny ze słońcem. Wow! 😯 No to rano śniadanie, pakowanie i w drogę. Po drodze miny nam trochę zrzedły, bo mżawka w okolicach Feldkirch zamieniła się w rzęsistą ulewę i w powietrzu zawisło niewypowiedziane pytanie: czy my na pewno wiemy, co robimy? 🤔🙄 Zwłaszcza, że oboje zasmarkani i zakichani … Ale cóż, nie po to człowiek tłucze się tysiąc kilometrów, żeby potem siedzieć w pokoju czy chodzić po muzeach, zamiast jeździć na nartach. Do Brandnertal prowadzi od Bludencji dość karkołomna, kręta i stroma droga po serpentynach. Nie chciałabym tam jechać w zimie, po opadach śniegu. Ale teraz wszystkie drogi są czarne, więc nie ma problemu. Sam ośrodek to taka niewielka huśtawka narciarska, łącząca miejscowości Bürserberg i Brand. W sumie 55 km tras. Dostęp z doliny jest w trzech miejscach – kanapa z Bürserberg i dwie gondolki z Brand. Jako, że wszystkie wyciągi krzesełkowe w ośrodku są bez osłon, to nie chciało się nam moknąć od samego rana. Wybraliśmy więc do Brand. Przy gondoli Dorfbahn, w centrum, parking jest malutki i nie było miejsc. Podjechaliśmy więc jeszcze 2 km do Palüdbahn. Na parkingu – oprócz nas tylko kilka samochodów. Kupiliśmy karnety dzienne – 48,50 euro od osoby. I stacja dolna gondoli: Na dole śnieg już znika, ale trasa do doliny wciąż czynna i pięknie wyratrakowana. Mimo deszczu i temperatury na dużym plusie śnieg ubity i szybki. Pozytywne zaskoczenie i dość dobra widoczność. Na trasach pustki i to przez prawie cały dzień.😀 Mapa ośrodka Od górnej stacji gondolki w górę prowadzą krzesła Glattjochbahn do najwyższego punktu ośrodka, na 2000 m. Jazda wolnym krzesłem w zacinającym deszczu ze śniegiem i wietrze nie należała jednak do przyjemności. Po jednym razie byliśmy mokrzy. Na górze szybkie foto i spadamy czerwoną 9 w niższe partie ośrodka. Zjechaliśmy na Parpfienz (kto wymyśla takie nazwy?), gdzie jest węzeł przesiadkowy trzech wyciągów – gondoli Dorfbahn z wioski, kolei linowej Panoramabahn do Bürserberg i kanapy Gulmabahn. Zjechaliśmy na sam dół, potem czerwoną 2 wzdłuż Gulmabahn – rewelacyjna trasa i piękne widoki W międzyczasie wiatr przepędził troche deszczowe chmury, więc postanowiliśmy przemieścić się Panoramabahn na stronę Bürserbergu. Kolej prowadzi malowniczo nad głębokim wąwozem, ale nie ma wzdłuż niej tras narciarskich.1 punkt
-
Pierwszy tydzień marca a śniegu tyle co w ubiegłym sezonie w połowie kwietnia Wczoraj zjechałem do Valtournenche i o 10 rano było + 12 stopni i dywanik sztucznego śniegu na łąkach już krokusy w niższych częściach Zermatt podobnie, nawet kozice skubią trawkę ale znacznie lepszy śnieg na północnych zboczach Zermatt czarna Nationale pod wyciągiem Patroularve i rejon Hirli pod północną ścianą Matterhornu, można było pojechać conieco obok trasy miejmy nadzieję że zima jeszcze wróci w tym sezonie1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







