Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. Zibi28

    Zibi28

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      530


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 888


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.05.2019 w Odpowiedzi

  1. Lista lekkich raków w 2019 r. rozszerzyła się o dwa aluminiowe modele Rutor Kong. Jeden to klasyczny automat, drugi do butów typu speed (np moich TLT 7). Raki ciekawie się składają i mają nowatorską regulację długości. To drugie może być dużą zaletą jak ktoś ma więcej butów albo dla wypożyczania. Są też wersje stalowe Wracając do składania - firma starannie unika pokazania pary przygotowanej do transportu ale na 100% zęby muszą być na zewnątrz. W porównaniu z tradycyjnym sztywnym łącznikiem nie widzę korzyści na miejscu a te zęby na zewnątrz to słabe jest - bo musi być solidny pokrowiec. Waga aluminiowych to jest 480 (490) g z antisnow. To jest chyba średni wynik, bo 100 g więcej od takich Leopardów (z dyneemą i w odpowiadającej konfiguracji semi-automat) a około 50 g od Camp 390 ze sztywnym łącznikiem i własnej roboty antisnowami). Biorąc pod uwagę, że na miejscu nie ma korzyści i trzeba solidnego pokrowca (a nie woreczka) to zasadniczą korzyścią jest ta szybka regulacja. Może to być dla kogoś ważne. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  2. Oj to mi wyzwanie dałaś 🚴‍♀️😱. Ale poradzę sobie i poproszę o przejazd z kamerą na kasku mojego kolegę, który odpowiedzialny jest za budowę tych tras, Kuba ma doświadczenie nie tylko w budowaniu single tracków, ale i jeździe po nich. 😃.
    3 punkty
  3. Wystarczy tylko napisać sobie na czole Be Super i patrz, co się dzieje 😉
    2 punkty
  4. Ta regulacja może być istotna. Moich Camp XLC 390 nie dało się zamontować do niektórych butów z uwagi na zbyt duży skok regulacji.
    1 punkt
  5. Ale cały urok dronów, to właśnie ten elektroniczny "zmysł równowagi". Niewielu ma świadomość, ze stopnia komplikacji. W latach 60 - tych były montowane między innymi na B-52,bezwładnościowe systemy nawigacyjne, które kosztowały miliony dolarów. Teraz podobne rozwiązanie zawiera każda komórka, powiedzmy w cenie jednego dolara. Każda deska elektryczna też zawiera żyroskopy, które ją stabilizują, oczywiście przez mikroprocesor, na szczęście na nartach póki co jeździmy sami.
    1 punkt
  6. Pozwalam sobie tą drogą zaprosić użytkowników tego Forum do pomocy koledze narciarzowi- rowerzyście Krzysiowi.https://www.siepomaga.pl/krzysztof-graczyk Poza tym co przeczytacie w linku dodam,że kłopoty Krzysia rozpoczęły się w trakcie biegu sylwestrowego w Krakowie. Do tego czasu był bardzo dobrym uczniem i aktywnym członkiem klubu narciarskiego. Determinacja Jego i Rodziców doprowadziła,że po latach w ograniczonym zakresie może realizować swoje pasje ;narciarską i rowerową. On, Jego rodzina i grono przyjaciół są również organizatorami charytatywnych zawodów narciarskich. Początkowa dochód z nich przeznaczony był na rehabilitację Krzysia, a w ostatnich latach kierowany był do innych potrzebujących.Tutaj zapowiedz zawodów https://sport.interia.pl/narciarstwo-alpejskie/news-krzysiek-pomaga-pomagac-2-lutego-slalom-gigant-na-rzecz-kacp,nId,2808356 oraz relacja z nich http://krzysiekpomaga.org/?p=6117 Z uwagi na pasję narciarską i rowerową Krzysia pozwalam sobie zamieścić apel Jego rodziców na tym Forum.
    1 punkt
  7. Nad Bałtykiem najpiękniej i najprzyjemniej poza sezonem 😀. Choć dwie znajome osoby twierdziły, że strasznie dużo ludzi najechało do Świnoujścia na majówkę, pomimo nieszczególnej pogody. Spokojnego powrotu, oby bez korka na przeprawie. Posłuchajcie przed wyjazdem albo sprawdźcie na stronie Radia Szczecin - zazwyczaj podają aktualne komunikaty drogowe - również czas oczekiwania na promy, zwłaszcza w takich popularnych terminach.
    1 punkt
  8. W Ahlbek są świetne termy a w nich klimatyczne sauny.
    1 punkt
  9. Spokojnie, nam Sabine nie umknęła
    1 punkt
  10. Dziś rozliczyliśmy się z Salatynem Okienko pogodowe wykorzystane 😎 Ostatnie 200 metrów bez harszli lub raków by się nie obyło Przy zjeździe nawet sztruks złapaliśmy
    1 punkt
  11. Może i technicznie trudniejszy, ale na Evereście podstawowa trudność to wysokość, która co do zasady na Matterhornie nie "zabija". Tymczasem w górnych partiach Everestu organizm ludzki po prostu zaczyna obumierać z każdą minutą przebywania tam na górze. W sytuacji krytycznej z Matterhornu poderwą Cię helikopterem, a na Evereście jest to generalnie niemożliwe powyżej pewnej wysokości. To, że ludzie się tam "pchają" oczywiście wynika z tego, że Everest jest "naj" i to nie chodzi o to, że jest "najtrudniejszy" tylko "najwyższy". Może gdyby technicznie byłby trudniejszy do zdobycia jak np. takie K2, czy Nanga Parbat, to chętnych byłoby mniej, jednak mimo całej tej popularności, to ciągle nie jest tak, że przeciętny bardziej sprawny Kowalski nagle pójdzie w góry, trochę się zaaklimatyzuje i z pomocą Szerpów wejdzie sobie na Everest. Wejście na Everest to ciągle jest wyczyn, choć dla artystów wspinaczki jak np. Kukuczki, Wielickiego, czy Kurtyki, którzy starali się wytyczać ciągle nowe drogi, zdobywać najwyższe szczyty bez tlenu, czy wspinać się w rekordowo krótkim czasie, czy zdobywać najwyższe góry zimą, to jak to robią tzw. wyprawy komercyjne to zupełnie nie byłaby ich bajka.
    1 punkt
  12. Nie, nie stanie się "Krupówkami", pewnie masz rację że Matterhorn jest trudniejszy technicznie, ale..... Szerp nie musi robić testu wydolnościowego. Zrobi to za niego góra. W tym wątku były już cytowane opinie, o ile tlen obniża wysokość dla oddychania, chyba tysiąc albo dwa niżej. Załóżmy że dwa tysiące, to i tak jest to ciągle 7500 metrów. Wiem jakie miałem problemy na wysokości 5500 i to na siedząco:;) Widziałem jak inni się zachowywali, zapewniam Cię, że nie była to "bułka z masłem przed śniadaniem". Powyżej 7000 metrów jest strefa śmierci, i żaden cudotwórca i diesięciogwazdkowy hotel tego nie zmieni. Aby turystyczne wejście skończyło się powodzeniem, to trzeba górę zdobyć w określonym tempie, bo inaczej albo się zamarznie albo się udusi - nawet jak lokaj będzie niósł setkę butli z tlenem. Niestety, znowu muszę przypomnieć Tomka Mackiewicza i dlaczego został na trochę niższej górze na zawsze. W latach 90 - tych aby być dopuszczonym do latania na lepszej klasy szybowcu to należało zrobić przelot 300 km. Wielu się burzyło, że instruktorzy chcą mieć dla siebie sztabówkę. A prawda była taka, że jak ktoś w ciągu powiedzmy sześciu godzin obleciał tak długą trasę, to znaczy że precyzyjnie krążył w kominach że wybierał dobre chmury - bo inaczej lot nie odbyłby się w dobrym tempie, to znaczy że jakość pilotażu jest na dobrym poziomie i można go wsadzić na lepszy(trudniejszy) szybowiec i sobie na nim nie zrobi krzywdy. Jeżeli ktoś zapłacił za wyprawę komercyjną, a oszukał co do swoich umiejętności, to góra go szybko zweryfikuje, Bo będzie wolniej się wspinał, a zimno i brak tlenu będą powoli go zabijać. Jak stamtąd na czas nie ucieknie - ze zdobyciem szczytu czy bez, to jego los i tak będzie przesądzony. Pewnie znasz, ale jakby co, to obejrzyj sobie film Chyba dobrze oddaje realia, które na górze gór panują. Zwróć uwagę na szefa ekspedycji który wie kiedy jeszcze można kontynuować wspinanie i kiedy trzeba powiedzieć sobie wystarczy i spróbować uciec ze strefy śmierci. A że brak tlenu upośledza w pierwszej kolejności układ nerwowy, można zaobserwować jak "turystom" rozum odbiera.
    1 punkt
  13. Dostałem nową, letnią mapę SMR. Zaznaczone są tam ścieżki rowerowe, które powstaną w tym roku lipiec i wrzesień 2019. Ale...! Na mapce zaznaczona jest też restauracja na Hali Skrzyczeńskiej z opisem 12/2019!
    1 punkt
  14. Przejście Tatr Wysokich w 4 dni - Dzień 4 Dzień ostatni. W planach przejście z Popradzkiego Stawu poprzez przełęcz Gładką do Doliny Pięciu Stawów Polskich (DS5), i dalej w dół do auta, które zostawiliśmy na Łysej Polanie. Śniadanie w Majlathovej Chacie podają od 6 i właśnie o tej porze się tam stawiamy. To największa zaleta tej chaty. Można wcześnie wyruszyć w trasę, co w tym ostatnim dniu jest dla nas szczególnie ważne. W Popradzkim hotelu obok startują pół godziny później, co też nie jest wcale złe. Majlathova generalnie fajna, ale dla mnie na takiej wysokości trochę zbyt ekskluzywnie. Wychodzimy chyba 7:30 i idziemy klasycznie w górę Doliny Mięguszowieckiej. Na rozdrożu kierujemy się bardziej na lewo i ruszamy do naszego pierwszego celu: Niżnia Koprowa Przełęcz (2120m). Legendarna przełęcz w drodze z Zakopanego do Szczyrbskiego Jeziora, kiedyś tędy wędrował i jeździł Mariusz Zaruski z kompanami. Andrzej chwyta spory nawis, fotogeniczny Wchodzimy w żleb pod przełęczą, jak zwykle stromo i wejście z buta. W tej wyprawie miałem czasami wrażenie, że cały czas idę z nartami na plecach 🙂 Dosięgamy przełęczy, gdzie Andrzej robi mi jedno z moich najpiękniejszych skiturowych zdjęć. Serdeczne ukłony dla niego 🙂 I Andrzej na przełęczy: Z przełęczy zjeżdżamy Dolina Hlińską. Aha i tutaj mieliśmy drugi raz nieciekawe warunki śniegowe, na początku na stromym było coś zbliżonego do szreni. Na szczęście tylko kawałek na górze, później się powierzchnia ocieplała i robił się już całkowicie miękki śnieg. Po pokonaniu stromszego kawałka z przełęczy jedziemy długo łagodnymi stokami Doliny Hlińskiej około 3km. Akurat mam kawałek video z tego zjazdu . W ten sposób dojeżdżamy do krótkiej ścianki, która jest ostatnią częścią tego zjazdu i wpadamy na połączenie z Doliną Koprową. Na foto poniżej jesteśmy przed tą ścianką, a przed nami w oddali jest widoczne obniżenie Zaworów oraz Walentynkowy Wierch na końcu. Grań widoczna po prawej to już granica z Polską i jednocześnie główna grań Tatr. Jesteśmy znowu na wysokości 1500m ale tutaj znacząco inne warunki śniegowe. Stoki są baaardzo miękkie i mokre, na jednej z wystaw lawina gruntowa. Musimy się pilnować. Poniżej zdjęcie w stronę Doliny Ciemnosmreczyńskiej. W chmurach widoczny Koprowy Wierch. Zaczynamy podejście w strony przełęczy Zawory. Kolejna legendarna przełęcz którą kiedyś najstarsi skiturowcy używali do przejścia z Zakopanego na obecną Słowacje. Zbocze jest mega mokre, patrzę na poziomice na mapie i proponuję podchodzić wzdłuż zielonego szlaku, który idzie najbardziej łagodnym ramieniem do góry. Przekraczamy próg i wchodzimy w Kobylą Dolinkę. Tutaj już śnieg jest bardziej związany, miękko jest tylko z wierzchu. Jest również łagodnie i teren kojarzy mi się z alpejskimi lodowcami, klimat jest niesamowity. Szedłem akurat pierwszy i rozpoznawanie tego miejsca było dla mnie magicznym przeżyciem. Foto z ekipą W pewnym momencie zjeżdża w moim kierunku samotny skiturowiec. Wcześniej ten sam chyba nas mijał na podejściu, wyglądał na szybkiego sportowca. Trochę się dziwię że nie robi pętli i daję mu znak że chcę zamienić kilka słów. Zatrzymuje się koło mnie Słowak. Rozmawiamy kto gdzie zmierza i rzeczywiście chciał zjechać do DS5 i przez Wrota wrócić na Słowację. Mówi jednak że jest dużo zsuwów w okolicy Przełęczy Gładkiej i się tego wystraszył, radzi nam nawet tam nie iść. Słowak wraca do siebie być może Hlińską spowrotem do Popradzkiego. Troszkę mnie to ruszyło i czekam na kolegów. Rozmawiamy i ustalamy że idziemy bez zmian na Zawory, aby samemu zbadać teren za przełęczą. Na przełęczy jest tak: Analizujemy sytuację. Rzeczywiście jest kilka zsuwów, trochę gruntu poleciało, na zboczu które musimy strawersować do Przełęczy Gładkiej. Wychodzi że to są stoki zachodnie i słońce tam świeci w późniejszej części dnia. Zsuwy były więc mocno popołudniowe. My mamy godzinę taką, że słońce w tym kierunku jeszcze nie świeci. Postanawiamy że pójdziemy tym krótkim zboczem z odstępami 30-metrowymi i z najwyższą uwagą. Tutaj w tle grzbiet Czerwonych Wierchów: Wkraczamy w trawers zbocza Gładkiego Wierchu aby dojść do granicznej Gładkiej Przełęczy. W tle na foto widać słowacki słupek z tablicą. Ostatnie moje metry na trawersie, zdjęcie zrobione w kierunku pięknej Doliny Cichej: Doszliśmy. Jesteśmy na granicy ! 🙂 Jesteśmy w kraju ! 🙂 Nasza DS5 🙂 Zjazd z Gładkiej był wyśmienity, niezbyt trudny, miękki równy śnieg. Wbrew pozorom zdjęcia można było znaleźć czystą linię. Ostatnie spojrzenia na wyższe partie DS5: Dojeżdżamy do schroniska, gdzie pół godzinki odpoczywamy i się posilamy. Pozostaje nam jeszcze zjazd Doliną Roztoki do asfaltu. Następnie dojście z buta do Łysej Polany. Przy aucie jesteśmy przed 17:00 i mniej więcej o tej porze ruszamy do Wrocławia. Na tym się kończy nasz trawers Tatr. Niestety, to już koniec. Statystyka ostatniego dnia: do góry 1100m, w dół 1650m, długość 25km. Bardzo pasjonujące przejście Tatr, trudne, wymagające, dużo chodzenia z buta pod górę. Ekipa zgrana i zmotywowana wewnętrznie. Pogoda nam dopisała, zagrożenia lawinowego uniknęliśmy. Było świetnie. Podsumowanie na mapie poniżej. Czerwona linia to główna grań Tatr, niebieska linia to schemat naszej trasy. P.S. Foto autorstwa: Andrzej, Mario, Robert.
    1 punkt
  15. Autentycznie zaniepokojony prognozą kolegi Geralda z wątku o Evereście (o kolejkach w Tatrach) jak i Parkowym komunikatem o zamknięciu, udałem się dzisiaj w rejon hali Gąsienicowej celem rekonesansu. Transport oczywiście publiczny. Kilometrów z buta, buta skiturowego, buta skiturowego w rakach jak i z foki około 19. Zjazdów nie rejestrowałem. Napotkanych Skiturowców 5-ciu. Turystów około 20. Na Zachodniej Kościelca jeden Zespół. Strażników 1. W Murowańcu usłyszałem, że główne siły poszły na Zawrat (bo lepsze śniegi). Pogoda super, warunki śniegowe zmienne. Coś tam pozaznaczałem do przejechania w przyszłym roku z rejonu pomiędzy dojściem na Świnicką przełęcz a Karb-em. Odkrycie, Skrajny Żleb !! tyle dobra ;). Trochę zdjęć. Chronologia zachowana. Dwa ostatnie to z powrotu. Gąsienicowa nie chodziła, jak cały tydzień. Wiatr od 4 do 8 m/s. Konsystencja trasy na Gąsienicowej nadspodziewanie dobra. Była mocno ubijana Podobno mają przyjść nocne minusy. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  16. Ostatnimi czasy prawie codziennie przebywam w Szczyrku - liczne inwestycje budowlane wokół gondoli i słyszę różne ploteczki. Otóż trwa budowa obwodnicy Buczkowic i ronda na drodze Bielsko - Szczyrk przed kolanem w Buczkowicach. Przy rondzie w stronę lasu znajdują się puste pola i łąki co wskazywało by na lokalizację parkingów. Co więcej, Słowacy nawet sugerowali tam budowę pola golfowego lub Aquaparku. Nic z tego zarządzający miastem nie zgadzają się na lokalizację takich atrakcji poza miastem. W związku z tym cały ośrodek skieruje się prawdopodobnie w kierunku Doliny Zimnika gdzie wykupywane są całe hektary pól przez bogatszych przedsiębiorców. Są to informacje nigdzie nie potwierdzone zasłyszane wsród mieszkańców miasta.
    1 punkt
  17. Profilowaniem współczesnych tras zjazdowych zajmują się raczej geodeci niż geologowie,właściwie monopolistą jest niejaki Krzysiek H.ze Zakopanego,znający dokładnie wymagania FiSu...
    1 punkt
  18. Drugi dzień świąt, zamiast polewać się wodą postanowiliśmy spędzić na nartach. Ponieważ nie miały to być skitury, wybór był ograniczony do miejsc, Pradied i Harrachov. Padło na Harrachov, dawno tam nie byliśmy. Ktoś powie, że to przecież Czechy, dla mnie niekoniecznie. Od granicy w Jakuszycach do wyciągu jest 5 km, a na szage przez las i góry jeszcze bliżej. Prawie wszędzie można płacić złotówkami (poza karnetami) i co najmniej połowa narciarzy to Polacy. Do tego wystarczy popatrzeć w stronę Polski i na horyzoncie widać Schronisko Szrenica i Trzy Świnki (skały)... Zawsze mnie intrygowało, że Harrachov leży na wysokości 665 m a górna stacja Certova Hora na 1022 m.n.p.m. mimo to jest obok Pradziada (dużo wyżej jednak położonego) jednym z 2 najdłużej działających ośrodków narciarskich w Cz. Mi oczywiście to pasuje... Warunki w poniedziałek bardzo dobre. O ósmej temperatura na górze 6 stopni, w nocy było koło 0, bo pierwsze zjazdy były po twardym podłożu. Dopiero po 10 śnieg miękł. Kolejki do wyciągów nie było, większość kupowała karnety do 10. Na szczęście w ośrodku nie ma jeszcze pazernego kapitalizmu i do wyboru było sporo konfiguracji czasowych karnetów... Od kiedy pojawił się w Czechach TMR niektórzy powoli wprowadzają zmiany (zwłaszcza Spindleruv Mlyn) i wybór to karnet całodzienny, co nie wszystkim pasuje... Jeździło się naprawdę wybornie. Prawie 1900 m trasy, początek i koniec łagodny, środkowa część to solidna czerwona. Na trasie tradycyjnie (tutaj) brak kamieni, w 2,3 miejscach trochę trawy... Jak ktoś lubi twarde warunki wystarczy trzymać się prawej strony (od góry) przy lesie, tam jeszcze do 12 było dość twardo. Ja od początku jeździłem po prawej i środkiem, lubię takie warunki Po jedenastej już zdecydowanie mniej narciarzy i można było się już solidnie napędzić bez ryzyka... Niestety poniedziałek był ostatnim dniem działania stacji, w Czechach pozostał jeszcze Pradied czynny w weekendy, tam jednak sezon zamykają zawsze z ostatnim dniem kwietnia. Pozostają tylko (a może aż) skitury... @Annaa dzięki za jak zwykle poświęcony czas na świetne zdjęcia🤗 ostatnie szusy po cervenej I to by było na tyle, ale nie na pewno... Pozdrawiam serdecznie! zadowolony😁😁🤣
    1 punkt
  19. Drugi dzień świąt dobiegł końca na Pilsku Najprawdopodobniej to był ostatni dzień funkcjonowania stacji w tym sezonie Fajnie że mogliśmy zakończyć tu sezon w Polsce 😀 Warunki ok aczkolwiek śnieg nie tak szybki jak wczoraj
    1 punkt
  20. Pierwszy dzień świąt na Pilsku mija w całkiem fajnych warunkach Był mrozik w nocy bo do 11 fajnie zmrożone i jazda przednia Mała przerwa techniczna i nie ma zmiłuj się 😁 Jutro na bank powtórka z rozrywki.
    1 punkt
  21. Ch..... widok. Nie potrafię na to patrzeć. To miał być ładny dzień. Wybrałem się w pewien majowy dzień, w środku tygodnia na samotną wycieczkę trekkingową po Gorcach. To było rok temu. Zrobiłem ok 30 km piechotą. Wracałem przez Maciejową. Od małego dzieciaka tam chodziłem. Od małego dziecka chodziłem tam z mamą na spacery i z dziecięco-szczeniacko naiwnością czekałem na moment aż przejdę pod "pływającym" kołem orczykowego wyciągu Mostostal. Mama opowiadała mi o nim dużo, jeździła nim już w latach 80tych. No i sobie idę, a tu nie ma.... Do k.... nędzy Wtedy na swoim fb tylko tyle napisałem Dzisiejszy widok mnie zszokował. Dziękuję że mogłem tutaj spędzić przyjemnie czas z wami. Szkoda, że dzisiaj już nie zobaczyłem słupów kilku dziesięcioletniego starego orczykowego wyciągu narciarskiego. Pewne magiczne miejsce zniknęło w tym roku nagle w Polsce. Zniknął kawałek małej ojczyzny.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...