Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
17.05.2020 - 17.05.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 17.05.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Też dziś pokręciłem .Pojechałem do Serpelic-miejscówka wypoczynkowa nad Bugiem.Z tym wiatrem u mnie to samo ,tylko że ja miałem gorzej na początku. Dodatkowo chciałem sprawdzić inna trasę powrotną i troche się powkurzalem na stan dróg-opony 25mm nie nadają się na łatane i dziurawe drogi(chyba zmienię na 28mm). Z ciekawostek są jeszcze dobrzy ludzie-w miejscu gdzie wyznaczyłem sobie dłuższy postój jest bar ,ale dziś nie można było płacić kartą(gotówki nie miałem).Jakie było moje zdziwienie jak po kilku minutach nieznajoma Pani kupiła i dała mi coca-colę. Zdjęć dziś nie robiłem ,bo miałem tylko telefon ,odpaloną na nim Strave i baterie zżerała(Garminka sprzedałem i jutro będzie Wahoo). Pozdrawiam Łukasz9 punktów
-
Kolejne 100 kilometrów naszą ulubioną pętlą. Kręcimy cały czas Po kilku treningach interwałowych dzisiaj, weekend - wycieczkowy. Stówka naszą ulubioną pętlą w nieco innej (kilka km) konfiguracji. Po drodze: Wierzbica, Iłża, Wielgie, Kazanów. Wiatr od dwóch dni wieje mocno z zachodu. Zgodnie z jego kierunkiem leciało się bardzo przyjemnie...ale ostatnie 30 kilometrów i powrót do domu do przyjemnych nie należał. Dodatkowo skropił nas dzisiaj drobny deszczyk. Jeszcze w domu: Krótka przerwa w Iłży: Tak się traktuje Tarmacka 😮 Pomnik i tablice upamiętniające historycznych obrońców ziemi iłżeckiej: Najstarsza... Za tym historycznym miastem - szosa w stronę Wielgiego jest po prostu bombowa. Krótkie podjazdy i długie zjazdy... ...zero ruchu samochodowego, lasy, pola - przestrzeń! Odcinki leśne, oczywiście jeśli chodzi o asfalt, są nie najlepsze - fotki z tych miejsc wstawiałem w nieodległej w czasie relacji z tych okolic. W Kazanowie mijamy rzekę Iłżankę i robimy kolejny postój w małym parku, na ryneczku. Jemy sobie batony i przygotowujemy się na walkę z wiatrem. Docieramy do Puszczy Kozienickiej i przez centralnym wmordewindem ostatnia już, krótka przerwa. Tarmaczek znowu leży Rubas w bardziej cywilizowanej pozycji Gdy chwilami wygląda słońce - jest pięknie! 10 kilometrów od domu łapie nas lekki deszczyk. Kończymy wycieczkę pysznym obiadem w domu Zasłużyliśmy! Pozdrowienia serdeczne marboru i Paula9 punktów
-
6 punktów
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Stare Wierchy - 25.10.2019 Odgrzebana z archiwum i nie aż takie stare by trąciło myszką. Trasę zaczęliśmy w Rdzawce. Przy stacji benzynowej jest parking i tuż spod masztu zaczynamy naszą wspinaczkę. Początek spokojny i po chwili mijamy pozostałości po dwóch wyciągach. Niestety już nie działających. Przyznam szczerze, to tu stawiałem pierwsze moje szusy na nartach :). Lekki ucisk w sercu poczułem i nie był to skurcz od wysiłku. Na ten moment jest mocno ubita ziemia z kamieniami i od czasu do czasu z koleinami. Nachylenie też niewielkie. Po chwili wjeżdżamy w las, kamieni przybywa ale nadal nachylenie nie jest problemem bo raczej nie przekracza 10%. Trafiamy też na łąkę. Takie miejsca są zawsze wielką radością, kiedy można popatrzyć hen daleko. Tu widok w kierunku Tatr. Podjazd pod Jaworzynę i podobny zjazd, była chwilka szczęścia Po chwili dojechaliśmy do wyciągu w Obidowej. Słońce mocno razi, ciężko o szczegóły. Jesteśmy na prostej drodze do schroniska do którego po chwili dojeżdżamy. W sumie pokonaliśmy niecałe 6 km a cel osiągnięty. Można siąść i zjeść obiad, bo pora odpowiednia. Samym podjazdem to nie zasłużyliśmy na obiad, trzeba się wysilić i "zarobić na niego". A, że nie lubię wracać tą samą drogą, to robimy zjazd do Maciejowej. Wiem, że dla niektórych słowo zjazd nie kojarzy się wysiłkiem ale w górach to nie to samo, zmysły i koncentracja jest na maxa wyostrzona. Tutaj zaliczyć glebę jest łatwo a konsekwencje mogą być bardzo nieprzyjemne. Ale za to jaka adrenalina i jaka radość "Szczęśliwie" ominęliśmy stado baranów i owiec, uprzejmie udostępniły nam drogę. A po chwili byliśmy już przy bacówce na Maciejowej. Przyznaje, że uwielbiam widoki z Maciejowej. Początkowo mieliśmy zjeżdżać z Maciejowej do Rabki ale późniejszy podjazd kilkukilometrowy asfaltem nie był zbyt kuszący i postanowiłem wracać zielonym szlakiem licząc, że nas jeszcze wytrzęsie A i kuszące też było przejechanie tuż koło szczytu Marcinków Wyrąb !! na 813 m. Widoki ze stokówki bardzo piękne, chyba ktoś specjalnie te drzewa wyciął. Zjazd do Ponic, jak się spodziewałem i oczekiwałem mocno kamienisty. Za to podjazd, jakbym wcześniej narzekał, że nie były ciężkie, to z Ponic mocno dał mi się we znaki ze względu na nawierzchnię. W 2/3 skapitulowałem i mogłem zaliczyć targanie roweru do góry. Potem, też nie było lekko bo nachylenie nie chciało się aż tak bardzo "wypłaszczyć" i w niektórych momentach przekraczało 20%. Ale wszystko ma swój kres. Jeszcze tylko łezka się zakręciła w powrotnej drodze koło wyciągów w Rdzawce i mogliśmy zakończyć jazdę koło masztu. https://www.relive.cc/view/vAOZB8DDgoO2 punkty
-
1 punkt
-
Piękne tereny przybliżasz forumowiczom z odległych rejonów PL. Sprzetowo i strojowo z pewnością wyrozniacie sie na trasie- stylizacja Pauli the best (blado wypadasz na Jej tle😉)1 punkt
-
Author co ty piszesz, przecież Edyty 90% społeczeństwa nie traktuje poważnie. Ona umie ładnie wyglądać i ładnie śpiewać. Tyle.1 punkt
-
Cześć Tak. I to jest pocieszające bardzo, bo znaczy, że fotografem nie staje się człowiek kupując sobie wypasiony aparat i pozując na artystę, tylko człowiek z wiedzą, talentem i doświadczeniem. Wiesław Extra. Pozdrowienia1 punkt
-
Pogoda o tyle ostatnio nie rozpieszcza, że mało jest warunu fotograficznego a to dla mnie podstawa. Więc jak zobaczyłem prognozę na wczoraj to nie zastanawiałem się zbyt długo. Z stada fot co je zrobiłem zamieszczam niektóre. Teraz wydzielony temat zamkowy (Niesytno, Bolków i pałac w Sadach Dolnych) I równie sympatyczny wiatrakowy A jeszcze sfotografowałem sto różnych mostków wzdłuż Nysy Szalonej (konstruktorska inwencja i zdolność recyklingowa rodaków w tym zakresie jest niesamowita) i sto układów pól rzepakowych ale szczęka opadła mi w Nagórniku. Mniszki tam wymiatają! Trasa była skomplikowana (to a'props dyskusji o nawigacji), zasadniczo asfalty i spokojne grunty ale przed Sędzisławiem było długie, solidne, leśne mtb w bardzo miękkich warunkach (grząsko po deszczach). A jeszcze opad lodowych krup na głowę gdy rano sypało się z drzew, parę lodowych podmuchów co mi chciały wyrwać kierownicę i nikogo (poza wioskami) nie spotkałem po drodze. Dopiero przed Świebodzicami paru ludzi na rowerze było... Razem ponad 100 km (symbolicznie), 1800 m vertical, 537 fantastycznych zdjęć i worek bananów. Czego i Wam życzę. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Część 2/2 Na kwaterze jesteśmy przed 13. Cała trasa wyszła trochę ponad 80 km. Z pewną zazdrością podpatruję na kajakarzy, którzy mają tu przenoske z jeziora Rajgrodzkiego na rzekę Jerzgnię. Po południu jedziemy samochodem do Augustowa pochodzić trochę po promenadzie wzdłuż jeziora Necko. W pewnym momencie staję pod wiatr na jednej nodze i pytam jaki to film. Wszyscy zgadują, że to Titanic i zaczynamy spontanicznie grać w kalambury. Kategoria tylko filmowa i tylko pokazywana. Z ciekawszych tytułów jakie były to Czarnobyl, Memento, Smerfy oraz Przygody Tintina. Śmiechu jest mnóstwo i w świetnych humorach wracamy na kwaterę. Tam przed wieczornym grillem postanawiamy ruszyć rowerami na kilku kilometrową przejażdżkę. Olek i Patryk jadą na naszych szosach, mają okazję spróbować pierwszy raz jazdy w SPD - bez żadnej wywrotki. Marcin i Damian jadą na rowerach wypożyczonych od przemiłego właściciela kwaterki, a ja jadę na swoim Ogrze. Wszyscy zadowoleni:-) Po powrocie robimy grilla, a chłopaki jeszcze wyładowują energię "haratając w gałę" - gra wymaga precyzji bo działka od strony rzeki nie ogrodzona:-) Wieczorem znów gramy do późna w rummikuba i dla odmiany w pokera w wersji texas holdem. W niedzielę rano ruszamy ponownie z Marcinem na trasę. Tym razem znacznie krócej, bo traska ma niespełna 50km, ale jest to 50 km w terenie zupełnie nie znanym i jest pięknie. Na kwaterę wracamy około 12:00. Szybkie pakowanie się i przed 16:00 meldujemy sie w domu. Weekend minął błyskawicznie i wszyscy zgodnie uznali, że koniecznie trzeba go powtórzyć.1 punkt
-
Ostatni weekend spędziłem w Rajgrodzie. Było trochę jeżdżenia, trochę chodzenia, sporo śmiechu i zabawy. Poniżej fotorelacja z wypadu. Część 1/2. W piątek późnym popołudniem dojeżdżamy z Marcinem i synami na kwaterkę, która położona jest w Rajgrodzie, bezpośrednio przy rzece Jerzgnia, z widokiem na jezioro Rajgrodzkie. Trzeba jeszcze wypakować rowery i je poskładać. Oj coś młodemu moja szosa podpasowała:-) Po rozpakowaniu się idziemy jeszcze na krótki spacer nad jezioro Rajgrodzkie, a wieczorem gramy do północy w Rummikuba i Bankruta ( kto zna ten wie "Zioło za złoto":-)) Rano chłopaki śpią jak zabici, a my z Marcinem ruszamy na zaplanowana przejażdżkę rowerową. Trasa Rajgród - Ełk - Rajgród Rzeka Lega - prawobrzeżny dopływ Biebrzy - przy ujściu z jeziora Selment Wielki Jezioro Selment Wielki Asfalty momentami nie rozpieszczały i były momenty wiatru w twarz, ale w miarę sprawnie dojeżdżamy do Ełku. Tam krótki popas nad jeziorem Ełckim. Po odpoczynku ruszamy wzdłuż jeziora wygodną ścieżką rowerową Z Ełku już z wiatrem lecimy po 33-35 km/h ledwo zdążam wyjmować czasem aparat do fotek.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Info z dzisiaj 🙂 Sprytna sezonówkaSzczyrk799 PLN 40 km tras, 1 kraj, 3 ośrodki (Szczyrk Mountain Resort, Beskid Sport Arena, COS Szczyrk). Jeśli pozostajesz wierny polskim stokom, ta Sprytna sezonówka to dla Ciebie strzał w dziesiątkę. Można z nią szusować przez całą następną zimę w Szczyrku. W cenie rówież wieczorne szusowanie w ośrodku Szczyrk Mountain Resort. Kup w najsprytniejszej cenie tylko do końca kwietnia. Później zapłacisz za Sprytna sezonówkę 899 PLN.1 punkt







