Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      2 774


  2. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 273


  3. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 396


  4. Author

    Author

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      750


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 25.08.2020 uwzględniając wszystkie działy

  1. Po całonocnym i porannym deszczu zapowiadało się okno pogodowe. Wybraliśmy się na wycieczkę do wąwozu Garnitzenklamm, w okolicach Hermagoru. 4,5 kilometra szlaku podzielone jest na 4 odcinki, można robić krótsze pętle albo przejść cały wąwóz. Na szlaku 9 mostków, liny, klamry, drabinki i wspaniały spektakl, tworzony przez wodę, skały i alpejską roślinność. Zresztą słowa nie oddadzą tego tak jak obrazy: Na koniec Darek wymyślił "skrót" innym szlakiem i zamiast 5 godzin wędrowaliśmy 7. Ale nawet było ładnie i pogoda - wbrew zapowiedziom - poprawiła się. Wyszło nam prawie 17 km. Bacówka Kühweger Alm: Widok na ośrodek narciarski w Tröpolach: Pod wieczór jeszcze zajrzeliśmy do Hermagoru - zakupy, bankomat, takie tam. Miasteczko ładne, ale jakoś nie wybitnie. Jest jedna główna ulica Hauptstraße i tyle. Dzisiaj ruszamy dalej rowerami. Pozdrawiam
    6 punktów
  2. Wczesną pobudka w niedzielę i już parę minut po ósmej ruszamy rowerami spakowani z sakwami. Drawa po sobotnich opadach ma kolor kawy z mlekiem, jesteśmy też pod wrażeniem, jak potężną rzeką zrobiła się na przestrzeni ok. 50 km. Poranne widoczki z przedmieści Lienzu: Trafiłamy też na cmentarz kozacki w dzielnicy Peggetz i tablicę upamiętniającą tragedię Kozaków z Lienzu (masowe samobójstwa i brutalną deportację do ZSRR). Na moście w Nikolsdorfie opuszczmy Tyrol Wschodni i wjeżdżamy do Karyntii. Chwilę zatrzymujemy się w Oberdrauburgu, aby odpocząć na historycznej starówce przed długim podjazdem. Przed nami Gailbergsattel - 6,5 kilometra wspinaczki na 982 m npm, aby przedostać się przez przełęcz z Doliny Drawy do doliny Gail. Ruch jest średni, sporo motocyklistów w słoneczną niedzielę, ale na szczęście nie jest upalnie, a droga jest szeroka i co jakiś czas można złapać oddech w zatoczkach. Z pełnym obciążeniem z sakwami jest to wyzwanie, ale dałam radę. Na górze zasłużony odpoczynek przy pysznym, jeszcze ciepłym apfelstrudlu: Teraz już tylko długi zjazd z górki do Kötschach-Mauthen. Na tutejszym kempingu zaopatrujemy się w kartę turystyczną Kärnten Card , dzięki której będziemy korzystać ze zniżek i gratisów przy różnych, czekających nas atrakcjach. Teraz będziemy jechać szlakiem R3 (Karnischer Radweg), wzdłuż Gail. Most na rzece Gail: I ciekawe miejsce tuż za Mauthen, gdzie do Gail wpływa potok o zupełnie innej barwie wody. Zrobiło się tak ... patriotycznie 😉 Po lewej stronie mamy Reißkofel (2371 m), a wokół szeroką dolinę. Mijamy karynckie wioski, czasem coś nas zadziwi. Na przykład taka rzeźba w ogródku - robi wrażenie! Gonią nas niestety czarne chmury. Po prawej rozpoznaję Tropölach i ośrodek narciarski Nassfeld-Hermagor. Przed deszczem chronimy się w barze dla rowerzystów, ale jest już późne popołudnie, a pogoda wcale nie chce się poprawiać. Kończymy po 76 km w sympatycznym pensjonacie w Watschig - to mała wioska kilka km od Hermagor. Padało całą noc i prognozy nie są na dziś zbyt optymistyczne. Zobaczymy, czy uda się dzisiaj jednak gdzieś ruszyć. Pozdrawiam.
    3 punkty
  3. Wydaje mi się ze problem tkwi w umiejętnościach, nie w nartach. Ale skoro już zwracasz się o radę, dam Ci ją. Kup narty lekkie, takie dla średniozaawansowanych. W sklepach z nartami powinni coś doradzić i dobrać. Ja jednak najpierw pochodziłbym po wypożyczalniach i popróbowal różne modele. Powodzenia.
    2 punkty
  4. Powinieneś się cieszyć, że samego płynu nie zagotowałeś i kompletnie hamulce Ci nie padły. Hamulce zwłaszcza okładziny, już nie będą działać jak wcześniej. Tarcza ze zdjęcia raczej do kosza- straciła swoje właściwości. Przede wszystkim większe tarcze, hamulce z lepszej półki. Musisz się nauczyć hamować, bo inaczej nawet 203 mm tarcze usmażysz. Hamować pulsacyjne i nie trzymać cały czas hamulca.
    2 punkty
  5. Cześć Wybacz, że wycinam ale warto powyższe podkreślić. Hamulec służy do hamowania a nie jeżdżenia na nim. Tak w samochodzie jak i ... wszędzie tam gdzie jest. Pozdrowienia
    2 punkty
  6. Pozdrowienia z nad Jezioraka Pływamy tropem Pana Samochodzika marboru i Paula
    2 punkty
  7. Dzień dobry wszystkim forumowiczom. Szukam porady w sprawie wymiany obecnych nart na takie, które będą łatwiejsze w prowadzeniu i... wolniejsze. Nad obecnymi, ze względu na fakt, że jeżdżę już bardzo rzadko, trudno mi zapanować przy większych prędkościach. Są to narty Elan SLX Race World Cup 173 cm. Mam 178 cm wzrostu / 75kg wagi Czy możecie polecić jakieś sprawdzone modele (mogą być używane sprzed kilku lat nawet), które będą odpowiadały charakterystyce jazdy tym moim (dłuuugie skręty), jednak nie będą tak zapierdzielać? Będę ogromnie wdzięczny.
    1 punkt
  8. Właśnie rozpoczęłam drugą część urlopu. Krótko przed wyjazdem zapadła decyzja - jedziemy do Austrii! Ryzyko pandemiczne chyba mniejsze niż wysłanie córki do szkoły za dziesięć dni, a o takim tripie marzyłam od dłuższego czasu. Będzie urlop w drodze. Dzisiaj pierwszy dzień i górska wędrówka pętlą szlaków w okolicach Linzu. Już na początku w zaplanowaną wycieczkę wkradł się element zaskoczenia. Mieliśmy rozpoczynać w najniższym punkcie, na parkingu Klammbrückl, niedaleko aktualnej kwatery, ale jeśli wpiszecie w nawigację "Parkplatz Klammbrückl", to pokieruje Was ... na Dolomitenstrasse, na inny parking, pod schronisko. Trochę dalej, sporo wyżej i płatna drogą - ponad 7 km gładkiego asfaltu, prawie 1000 m przewyższenia i cała masa agrafek. Pewnie niektórym szosowcom mocniej zabiją serca. My zostawiamy auto na parkingu i dalej już pieszo idziemy do absolutnie fantastycznie położonego schroniska. Na tarasie z widokiem na Spitzkofel 2718 m: Dalej wędrujemy doliną Laserz Poniżej po lewej widać Große Sandspitze - najwyższy szczyt Alp Gailtalskich 2770 m: Słońce wynurza się zza gór, będzie nam dogrzewać cały dzień W oddali widać pasaż Kerschbaumtörl, na który wkrótce będziemy się wspinać, a na pierwszym planie tablica upamiętniająca jednego z przewodników-pionierów turystyki górskiej: Wędrujemy w stronę schroniska Karlsbader Hütte: Za nim schowały się dwa urokliwe jeziorka - Laserzseen. Pięknie jak nad Morskim Okiem, ale na szczęście niewiele osób. Dalej czeka nas wspinaczka na przełęcz: Po drodze fantastyczne widoki na grupę Großvenedigera - to te ośnieżone trzytysięczniki na horyzoncie Droga na przełęcz szybko się kończy. Jesteśmy! Obok nas głową Szymona - Simonskopf 2687 m Dalej schodzimy w dolinę Kerschbaumtal i schronisko Kerschbaumeralm: W schronisku - lokalne po powitanie i obiadek z widokiem na kapliczkę Schodzimy w dół doliną Kerschbaum wzdłuż potoku ... w stronę Klammbrückl - mostu nad głębokim na 33 m kanionem, wydrążonym przez potok w skale. A potem - najpierw malowniczą, a potem już tylko stromą ścieżką przez las do Dolomitenhütte, gdzie stoi nasze auto. Zbocze w słońcu, wiatru ani krztyny. Strasznie gorąco i pot zalewa twarz. Dzień kończymy na tarasie przy szklaneczce radlera. Za nami ponad 22 km szlaku i blisko 1500 m przewyższenia. Warto było!
    1 punkt
  9. Cześć Czyli chcesz jechać wolno i pewnie długim skrętem? Żart?
    1 punkt
  10. Cały temat jest zupełnie bezdyskusyjny. Albo zmieniasz hamulce albo męczysz się z tym co masz. Hamować też trzeba umieć bo trzymanie cały czas zaciśniętych klocków przegrzeje każdy układ. Dużych tarcz nie możesz wsadzić. Tył często ogranicza w tego typu rowerach konstrukcja widełek a przód ogranicza to, że masz "wiotki" amorek. Przesadzisz to zdemolujesz amor. Wrzuć sobie oba po 180mm tarcze oraz jakieś 4 tłoczki i temat zniknie. Tarcze stalowe typu RT66 w zależności jakie masz mocowanie. Albo inne na pająku tylko czyste stalówki a nie z domieszkami aluminium.
    1 punkt
  11. Załączam zdjęcie z ośrodka Rosskopf koło Vipiteno, gdzie organizowano kiedyś zawody pucharu świata. Zwróćcie uwagę na wyniki slalomu z 1975 roku.
    1 punkt
  12. Cześć W drugiej połowie września planujemy 4-dniówkę Miłomłyn-Nowe Miasto Lubawskie. Zróbcie coś z tym Jeziorakiem, żeby się jakoś skrócił albo żeby przynajmniej wiatr północny wiał... Jak wpłyniecie w Kragę to przebijcie się dalej kanałem przez Dauby do jeziora Karnickiego. Bardzo ciekawe miejsce gdzie kanał został wykopany w usypanej wcześniej przez środek jeziora grobli. Jest tam też w Karnitach ciekawy pałacyk... Tom "Pan Samochodzik i złota rękawica" - jakby co. Pozdrowienia Pozdrowienia
    1 punkt
  13. Widzę że temat podobny do moich doświadczeń z motosportem, i nie tylko. Na początek poleciłbym wymianę klocków. To pomaga. Nie wiem czy w rowerach tarcze rozgrzewają się do czerwoności, w samochodzie tak. Jak wymiana klocków nie pomoże, trzeba pomyśleć o wymianie tarcz hamulcowych, no i moze zacisków. Czyli czeka cię tuning hamulców. Prawdę powiedziawszy zapachem klocków to bym się nie przejmował. Gorzej gdy po rozgrzaniu spada efektywność hamowania lub hamulec robi się miękki. To jest kicha. Ze zdjęcia wnioskuję że tarcza nie rozgrzała się mocno bo nie zmieniła koloru. Sprawdż czy nie zwichrowała się, bo te gorsze lubia się krzywić. Poza tym to pomyśl może o zmianie techniki hamowania. Mniej hamuj ale za to bardziej intensywnie, wtedy będzie więcej czasu na schłodzenie sie tarczy.
    1 punkt
  14. Cześć Nie. To chodzi o coś innego. Ja organizuję wyjazdy od wielu lat, dziesiątki wyjazdów, w Polsce, za granicę... W jakimś temacie Ci napiszę. No i co tam dzisiaj? Gdzie Was poniosło? Pozdrowienia
    1 punkt
  15. Mam. Wziąłem ze sobą tyle narzędzi i płynów, że jedyne czego sam nie zrobię to serwis amora.
    1 punkt
  16. Pierwszy raz w życiu na rzece w kajaku,tydzień temu,w 3 osoby.Pilica + Wisła,od Warki do Góry Kalwarii...
    1 punkt
  17. Jak to nikt? Ja cały czas! W połowie wakacji byłem w tych rejonach - troszkę dłuższa opcja mi wyszła przez Jaworznie, Tumlin (Rezerwat przyrody Kręgi Kamienne) i Wzgórza Tumlińskie, Góra Ciosowa i Kamieniołom Ciosowa. Barania Góra i zjazd wąwozem jest genialny. Zresztą generalnie okolice i widoki są ekstra. Polecam pojechać dalej - tzn. zrobić kolejny podjazd w okolice Góry Sieniawskiej (albo i jeszcze dalej) i tutaj super zjazd w okolice tarasu widokowego i dalej asfaltem do Oblęgorka. Świetne tereny i na jazdę MTB w lesie i na szosę bo fajne podjazdy i zjazdy asfaltowe.
    1 punkt
  18. https://imgur.com/ri1Av2p W sumie to co zostało z tego projektu Słowaków to krótki odcinek do szutru. To ten jak by kontynuować Tabakowy po przekroczeniu granicy. Drugi jest daleko bo w rejonie muzeum Milo Urbana koło żółtego szlaku na Babią. Wszystko inne w kolorze różowym w gruncie rzeczy albo nie dokończone albo jak pisałem poniszczone zrywką i zarosło lub jest zawalone wiatrołomami. Jakoś tam udało mi się wjechać z końcówki Tabakowego na Mędralową ale to było wiosną i już było strasznie zarośnięte. Tylko to nie były single tylko przejechali minikoparką, potem nasypali zwykłego żwiru i ubili zagęszczarką. Wszystko w kolorze niebieskim to szutry bez oznakowań i są na mapach. Nic specjalnego a sens jazdy chyba tylko w trakcie objazdu Babiej Góry dookoła.
    1 punkt
  19. Cześć Skręt na nartach to nie byle jakie obrócenie nart tylko zmian kierunku jazdy po łuku. Nieważne czy długi czy krótki. W momencie przekrawędziowania nie zmienia się kierunek jazdy. On zmienia się dopiero później w trakcie trwania skrętu. czy jest on prowadzony na krawędzi śladem ślizgowym czy poprze zepchnięcie piętek nart zawsze mamy do czynienia z ruchem naszego środka ciężkości po łuku. Każdy proces nauczania jazdy na nartach, każda szkoła pierwszym skrętem jakiego uczy jest długi skręt z pełna fazą sterowania. Reszta jest potomna. Pozdrowienia
    1 punkt
  20. Na Nosalu rozwaliłem swoje pierwsze narty (ołówki). Człowiek młody był i bez krzty rozsądku. Nie dość, że sam pakowałem się krzesełkiem na szczyt nie umiejąc prawie nic, to jeszcze syna zabierałem (wiek wtedy jakieś 8 lat, jego drugi sezon kontaktu z nartami). Zjeżdżaniem trudno to było nazwać, ale obaj wyszliśmy cało.
    1 punkt
  21. Zgodnie z obietnicą wrzucam co nieco :). Rok bodajże 2007, luty. Pozdrowienia dla całej narciarskiej braci :).
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...