Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.05.2021 - 12.05.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.05.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Maj-piekny miesiąc na wyjście w góry, chociaż w wyższych partiach leży jeszcze sporo śniegu. Jako, że jestem totalnie zakochana w Tatrach to inne równie śliczne miejsca jakoś mnie nie przekonują🤣 Mam wolne kilka dni, pogoda piękna, pomeczylam Miska i udało się zaplanować 1 dniowa wycieczkę! Dzień wcześniej mapa w dłoń i planowanie gdzie by pójść. Kusiły mnie jeszcze krokusy, ale w Chochołowskiej już byłam kilka razy, a lubię poznawać nowe miejsca, myślałam o Kalatówkach, ale od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie Sarnia Skała. Odpuściliśmy krokusy i zdecydowałam się na Sarnią Skałę. Nigdzie wyżej nie chcieliśmy iść, bo po pierwsze slaba kondycja, a po drugie nie mamy żadnego doświadczenia w chodzeniu po śniegu czy lodzie, nie mamy raczkow czy raków więc nie było wyjścia😁 Poniedziałek-wiekszosc idzie do pracy, a my wstaliśmy i w góry! Zeszło nam trochę czasu i wyjechaliśmy spod Krakowa dopiero po 7 rano🙈albo i 7.30...ale mieliśmy do ogarnięcia kilka ważnych rzeczy i zastanawialiśmy się czy nie przeniesc wyjazdu na wtorek, ale powiedziałam że nie ma opcji ...🤣 Pod Krakowem wiało dość mocno, w Tatrach niby też trochę miało wiac, ale miało być słoneczko i byc ciepło. Ale nie spodziewałam się że aż tak ciepło! Ubrałam się za ciepło, było ponad 20 stopni, pełna lampa, wiatru prawie wcale! Może 2 razy trochę zawiało, ale dzięki temu nie było tak gorąco. Na szlak wyszliśmy dopiero o 9.20....pozno, ale wiedzieliśmy że mamy koło 3-4 godzin chodzenia więc na luzie ... Na parkingu przed Dolina Strążyska może 4 auta😁 zaczniemy właśnie z tej Doliny, doszliśmy na Polane Strążyska i zjedliśmy coś z plecaka, chwilka przerwy i poszliśmy nad Siklawice. Przepięknie! Dalej wróciliśmy do Polany i w stronę Sarniej Skały. Słońce i brak kondycji (12 h na nogach w gastro jakoś nie przekłada się na nogi do takiego wysiłku🤣). Pomimo wielu krótkich przerw na złapanie oddechu, zrobienie zdjęć, patrzeniu na widoki i strasznie wolnemu tempu doszliśmy na Sarnią Skałę w czasie jaki bym podawany na drogowskazach i mapie, sukces😁nie jest z nami tak źle. Z Sarniej Skały widoki przepiękne! Wyżej w górach śnieg, przepiękny widok. Napatrzyliśmy i udaliśmy się w kierunku Doliny Białego. Tutaj były jeszcze resztki śniegu, cóż za radość 😁😁powolutku zeszliśmy przez tą piękną Dolinkę na Dół, dalej drogą pod reglami do parkingu do auta. Całość trasy miała ok 8,7 km-przynajmniej tak mówi aplikacja z mapą🙂 jak na pierwsze wyjście w tym roku to wystarczyło, było cudownie, pogoda idealna, lepiej nie mogliśmy sobie wymarzyć. W aucie w drodze powrotnej pokazywało cały czas 26-30 stopni🙈🙈🙈 muszę wyciągnąć lżejsze ciuchy..... Poniżej filmik: I zdjęcia też są 🙂3 punkty
-
Cześć! Od dwóch sezonów jeżdżę na 1/12 (SRAM) , wcześniej na 3/10 ( SHIMANO - DEORE). Nie miałem jakiś specjalnych preferencji po prostu kupiłem taki wariant w sklepie. Jak do tej pory nie brakuje mi przełożeń na podjazdach w terenie umiarkowanym (pomorze). Zdarza mi się brać udział w amatorskich maratonach mtb ( np. seria "garmin" na pomorzu). Na zjazdach może brakować jeżeli chcesz ( możesz) pędzić powyżej 45km/h. Moim zdaniem napędy jednoblatowe świetnie spisują się właśnie na różnego rodzaju zawodach , zwłaszcza XC. Brak przedniej przerzutki : -zmniejsza masą układu napędowego, -znika element który może się popsuć lub utrudnić zmianę przełożenia szczególnie w trudnych warunkach zawodów - możliwość szybkiej zmiany przedniej tarczy na odpowiednią do warunków terenowych ( mała teren z dużą ilością trudnych podjazdów, większa na płaskie maratony) - łatwiejsze serwisowanie. Nowe systemy jednoblatowe są wydajne i precyzyjne , wspomagane sprzęgłem . Żeby nie było tak całkiem słodko to w przełożeniach skrajnych występuje duże ukosowanie łańcucha co niewątpliwie wpływa na szybsze zużycie kasety jak i łańcucha. Przy wyprawach po płaskich z małą przednią tarczą ( 30, 32, 34 zęby ) dochodzi do szybszego zużycia małych koronek ( 10, 11,12,14 zębów) i cała kaseto do wymiany! Łańcuch i elementy napędu są upakowane w tej samej szerokości co napędy 10-tkowe, co skutkuje ich mniejszą szerokością a co za tym idzie i mniejszą "wytrzymałością" na zużycie. Koszty komponentów dla układów napędowych 1/12 szczególne wyższych modeli są dość wysokie. uff ... Przy zakupie nowego bika zobacz czy rama ma możliwość mocowania przedniej przerzutki- tak na przyszłość bo jeżeli napęd Ci nie podejdzie to za sezon lub dwa dokupisz sobie przednią przerzutkę i wrócisz do tego co bardziej Ci pasuje. Pozdrawiam3 punkty
-
Porównując 2 kę ( montując u siebie kilka lat temu wtedy to najbardziej optymalne wydawało mi się Korba 38/24 kaseta 11 tka 11-42 ) z 1ką np korba 34 kaseta 10-50 , skrajne przełożenia wychodzi mniej wiecej to samo 38/11 żeby jechać 50km/h trzeba kręcić ca.110 obr/min , przy 34/10 jest mniej więcej to samo. Inna sprawa, że czasem na niezbyt stromym asfaltowym zjeździe, gdzie chce się dokręcić brakuje cięższego przełożenia, 110, 120 to już młynek. Najlżęjsze tryby 24/42 i 34/50 też porównywalne choć na 24/42 trochę lżej ( z dzielenia wychodzi 0,57 w 2 do 0,68 w jedynce.....ale to i tak w większośći przypadków jest wystarczające). Dla porównania w kolarce mam 34/34 czyli 1 i na tym spokojnie da radę pod nawet dłuższe stromizny wyjechać .....ale nie aż takie Nie wiadomo jak ze stopniowaniem- przyjmując, że w 2*11 ca 5 przełożeń się mniej więcej pokrywa np. 24/24 z 38/37, 24/15 z 38/24 itd , można przypuszczać że te ''dziury'' między przłożeniami będą w 1 rzędowym napędzie jednak większe. Jak ktoś jeździ głównie w terenie , jakieś single, techniczne odcinki to chyba nie ma to aż tak wielkiego znaczenia. Ja odwrotny gatunek- tj mieszanka dłuższe trasy asfaltowo/ szutrowa gdzie Single, techniczne wykopaliska to co najwyżej przerywniki....powinno tego stopniowania trochę brakować ,tak mi się wydaje ale na 1 nie jeździłem , może jest inaczej .3 punkty
-
Forum narciarskie chyba umiera. Posty - rowery, kajaki, wiosna, a gdzie śnieg i narty. Nie chcę być ostatnim Mohikaninem. Mam cichą nadzieję, że jeszcze jacyś narciarze żyją i tego frymuśnego sezonu nie zakończyli, walcząc jeszcze gdzieś na licznych śnieżnych połaciach. Kolejny, drugi majowy weekend spędziliśmy z Anią w Karkonoszach, szwędając się ze Szklarskiej do Śnieżnych Kotłów. Mimo niesprzyjającej pogody, wysokiej temperatury, silnego wiatru, pełnego słońca, dzień w pełni udany i radosny. Powyżej Schroniska Pod Łabskim Szczytem śniegu nie brakuje. Śnieg mokry i miękki, niemniej jednak do podchodzenia i jazdy jak najbardziej okey. W okolicy Śnieżnych Kotłów więcej skiturujących i snowboardzistów z Czech jak z Polski. Żleby rozjeżdżone, śniegu w nich dużo. Na pierwszy ogień Szrenica, śniegu mało, bo tam słoneczna wystawa. Pierwsze śniadanie na Grzbiecie Śląskim z widokiem na schronisko (Szrenica) Największa niespodzianka, do tego bardzo miła, takiego narciarza spotkać to wielka rzadkość i w dodatku z równie doskonale ubranym psem... Spindleruv Mlyn i trasy na Svaty Petr jeszcze białe. Od czasu kiedy panuje nam miłościwy TMR byłem tam tylko raz i raczej nie zanosi się bym tam wrócił. A 10 - 30 lat temu to był mój ulubiony ośrodek narciarski w Sudetach... czasy się zmieniają RTON wygląda zawsze godnie i wyniośle, szkoda że to już nie schronisko (a już w 19 wieku można tu było nocować), nocleg w takim miejscu wart każdych pieniędzy, obłożenie gwarantowane na wiele miesięcy do przodu... Wielki Śnieżny Kocioł i nawisy typowe dla tego miejsca Wejście do Żlebu Ponad Skok Czesi sprawdzają Żleb Biały I po sprawdzeniu Po prawej stronie widać odnogi Żlebu Kryształowego Nawisy śnieżne w Małym Śnieżnym Kotle W strone Schroniska Pod Łabskim Szczytem Śnieżna pustynia jeszcze na dużym obszarze moje linie... Żleb Łabski Na ścianie da się jeszcze zjechać Kukułcze Skały Szrenica i jeszcze trochę zjazdów... na Puchatku w kilku miejscach jeszcze można trafić na łachy śniegu... Pozdrawiam.3 punkty
-
No właśnie o tym mało kto piszę, że w 11/12 rzędowych napędach trwałość łańcucha to około 700-800km. Przy swoim 2x10 i trwałością około 2000km, zużycie łańcucha + coraz wyższe ceny napędów rowerowych (w tym i łańcuchów) skutecznie mnie zniechęca do przesiadki na 1x11/1x12. Nie mam ochoty co dwa tygodnie wymieniać łańcuch2 punkty
-
2 punkty
-
Wczorajsza wycieczka po południowych krańcach województwa zachodniopomorskiego w zasadzie miała być dłuższa - bo planowaliśmy zacząć w Trzcińsku-Zdroju i zrobić pętlę ok. 100 km. Prognozy zapowiadały pochmurną pogodę z lekkimi przejaśnieniami - niezbyt ciepło, ale bez opadów. Umówiliśmy się więc z zaprzyjaźnioną parą na wspólne rowerowanie po nowych szlakach. Do Trzcińska podjechaliśmy samochodami - niestety w strugach deszczu, a termometr pokazywał po godzinie dziewiątej ledwie ... 6 stopni. Brr! To ma być majówka? Posiedzieliśmy trochę w aucie, zastanawiając się, co robić dalej i po niespełna godzinie deszcz jakby zelżał - najpierw zamienił się w mżawkę, a potem prawie całkiem ustał. Wciąż jednak było lodowato. Darek zaproponował spacer po trzcińskiej starówce, a potem - ponieważ czasu było mniej niż początkowo planowaliśmy, a pogoda niepewna i chłodna - modyfikację trasy na krótszą. Ostatecznie auta zostawiliśmy na moryńskim rynku i stamtąd ruszyliśmy w kierunku Mieszkowic. W Moryniu ostatnio byłam ponad dwadzieścia lat temu - miasteczko wyładniało, nawet przy takiej nieciekawej pogodzie przyjemnie się prezentowało. Przy Fontannie Wielkiego Raka w Moryniu - jeszcze nieczynnej: Wzdłuż jeziora Mokrzycko jedziemy do wioski Gądno, a z niej bocznymi drogami w kierunku Mieszkowic. Po drodze skusiło nas malownicze miejsce biwakowe nad jeziorem Bielińskim. Udało się nawet ponownie rozpalić ognisko, na którym tlił się żar i przyjemnie ogrzać podczas przerwy na posiłek. W Mieszkowicach pokręciliśmy się po starym mieście. Na zdjęciu - wczesnogotycki kościół Przemienienia Pańskiego. Dalej dobrym asfaltem jedziemy do Czelina. Droga lekko opada - fajna trasa na szosówkę, tylko szkoda, że ponad 100 km od domu. To tutaj zaczyna się Szlak Pamięci Narodowej, upamiętniający forsowanie Odry przez Pierwszą Armię Wojska Polskiego, wiosną 1945 r. Czelin: Pogoda nieco poprawia się - czasem usiłuje przebić się słońce przez chmury i robi się trochę cieplej. Kolejne miejsce pamięci jest w Gozdowicach - pomnik poległych saperów i muzeum. Muzeum jest zamknięte z powodu pandemii, ale na zewnątrz dostrzegamy wojskowe łodzie desantowe i inny sprzęt z czasów II Wojny Światowej. Jeszcze w 2019 roku z Gozdowic kursował w sezonie niewielki prom na niemiecką stronę Odry. W ubiegłym sezonie przeprawa została wstrzymana przez pandemię, w tym - również. Po rejsach pozostały tylko tablice - "Prom bez granic". Niestety póki co - nieaktualne ... Nie ma kogo witać ... Wspinamy się szosą w kierunku północnym, po drodze zaglądając do punktu widokowego, oznaczonego jako dawny punkt dowodzenia. Moi towarzysze wycieczki Stare Łysogórki - cmentarz poległych żołnierzy i czołg z czasów wojennych W Siekierkach tablica informacyjna kieruje nas ku sanktuarium Matki Bożej Nadodrzańskiej Królowej Pokoju, położonemu na wzgórzu nieopodal drogi. Sanktuarium - jak to współczesne sanktuarium. Nic specjalnego. Ale to, co zobaczyłam wokół mocno mnie zszokowało. Pomijam portret papieża jako graffiti na ścianie garażu plebanii i figurę Matki Boskiej wymalowanej tak, że wyglądała jak zombie. To kwestia poczucia estetyki i smaku (wątpliwego). Ale na instalację z krzyży, zabranych chyba z cmentarza wojennego i poniemieckich nagrobków w formie ściętych drzew - jakich wiele można spotkać na przedwojennych cmentarzach na Pomorzu - wysmarowanych pomarańczową i zieloną farbą oraz przerobionych na propagandowy ołtarzyk broniący nienarodzonych - po prostu brak mi słów... Jak to możliwe, że ktoś mógł zrobić coś takiego bez żadnych konsekwencji? Następnie zaglądamy na most dawny most kolejowy. Wkrótce powstanie tu ścieżka pieszo-rowerowa łącząca rowerową Trasę Pojezierzy Zachodnich z niemieckim szlakiem długodystansowym Odra-Nysa i punkt widokowy. Prace po polskiej stronie są już na ukończeniu, po niemieckiej - jeszcze potrwają do końca roku, co najmniej. Na razie teren budowy jest zagrodzony i niewiele widać. Asfaltową DDR-kę do Trzcińska poprowadzono po nasypie dawnej linii kolejowej, po malowniczych terenach Cedyńskiego Parku Krajobrazowego. Po drodze ruiny starego młyna i zabytkowe stare dworce. Wyszło nam nieco ponad 66 km. Jak na majówkę - bardzo mało ludzi, zarówno na rowerach jak i w turystycznych miejscach po drodze. Może pogoda ich wystraszyła.1 punkt
-
KUBALONKA jest 6 mln złotych na naśnieżanie tras! Koszt naśnieżania tras i całego systemu rurociągów wyniesie około 6 mln złotych. Warto dodać, iż wcześniej prowadzono prace związane z zabezpieczeniem systemu energetycznego na trasach, które kosztowały około 1 mln złotych. Jak wcześniej zapowiedział dyrektor COS OPO Szczyrk Tomasz Laszczak, to nie koniec procesu odnowienia obiektu, na którym w miesiącach zimowych trenują narciarze biegowi czy biathloniści. Chce on, aby za dwa lata trasy były w pełni oświetlone. Pragnie, aby ośrodek żył cały rok. Dlatego ma tam też powstać m.in. trasa nartorolkowa. System naśnieżania od TechnoAlpin ma być gotowy w lutym 2022 roku, a jego długość obejmie około 5 km rurociągów. Wszystkie fundusze (siedem milionów) pochodzą ze środków ministerstwa.1 punkt
-
W dobrych sklepach rowerowych ( nie marketach) , przynajmniej w Polsce, Możesz spróbować dogadać się ze sprzedawcą , żeby wydali Ci rower z małymi modyfikacjami np. inna zębatka przednia. Ja mam w moim rowerze 34 zęby standardowo, ale na dłuższe wyprawy , maratony mtb polecam 36. Możesz zamówić również u producentów akcesorów rowerowych np. absoluteblack, bardzo dobre i kozacko wyglądają, duży wybór, tylko dokładnie podaj rodzaj napędu i korby ( producent i ilości przełożeń, w shimano grupę...). Prędkości przelotowe rzędu 25km/h na asfaltowej czy szutrowej drodze, w miarę płaskiej, powinno udać Ci się osiągać spokojnie nawet na zębatce 34 z przodu. Wtedy niestety dość szybko zużywają się małe koronki. Pomyśl o kołach na wyminą z oponami o łagodniejszym ( bardziej szosowym) bieżniku np. od graweli, tylko wtedy kup MTB na kołach 29 cali! Pozdrawiam1 punkt
-
Gratki. Jadac od Wrocka autostrada A4 przy zacnej pogodzie widać bialab Śnieżkę, kawałek dalej Labski Szczyt i Szrenicę. Dawno nie zdarzyło się, żeby te szczyty były białe w połowie maja. Sam miałem chrapkę na podejście z buta na Szrenicę i zjazd na dol, ostatnio mam trudny okres w pracy i nie ma szans na dotarcie pod Puchatka przez godz 19 w tygodniu, bo tylko takie dni wchodzą w grę.1 punkt
-
Jakby miedzy tyczkami jeździły auta to też bym nie lubił. Nie mogę nawet spróbować bo na siodełku 5s nie usiedzę, a kierownicy nie dosięgnę przy prawidłowym rozmiarze. W nartach też już zrezygnowałem z podobnego odpowiednika i mam rekreacyjne buty. Wyniki takie same jak w racowych.1 punkt
-
To nie kwestia talentu. Szosa to szatański wynalazek. Zresztą poza zawodami, służy tylko do wkurzania kierowców. Nie wiem jak można polubić taką jazdę między autami i w koszmarnie niewygodnej pozycji.1 punkt
-
Cześć Dzięki. Potrzebujemy co najmniej 7-8 jedynek (w tym wypadku najlepiej Traperów, obowiązkowo z fartuchami) oraz 2-3 dwójki z fartuchami. Zobaczymy co gdzie mają i jakie dają ceny. Wiesz, że czasami różnica jest 50% za całość. Sam nie mogłem w to uwierzyć jak dostaliśmy oferty na taką np. Piławę. No trzeba się iść kąpać bo o 3.00 ruszam na Wierzycę i muszę się wyspać. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Bóbr jest wyczesany! Wyczesany na maksa. Przy nim najmocniejsze marki naszych dolnośląskich rzek (czyli Odra i Barycz) jawią się jako stateczne i cóż tu gadać, nudne, nestorki. Od dawna chodzi mi po głowie aby przygotować autorski opis trasy rowerowej "blisko nurtu" Bobru. Bo zarówno część górska, podgórska jak i nizinna są po prostu świetne. Z jakiś tajemniczych, dla mnie, względów wzdłuż jego biegu jest multum jezior zaporowych, żwirowisk i piaskowni. Eksploatowanych i przekształconych w centra rekreacyjne. Do tego sporo tu klifów i bardzo fajnych budowli hydrotechnicznych. Tym razem w planie był fragment od Żagania do Podgórzyc. Tam chciałem przekroczyć brodem rzekę. To się nie udało, w 1/3 rekonesansowego przejścia uznałem, że nurt jest stanowczo za silny i zbyt głęboki na takie zabawy. Może innym razem... Na mapie zaznaczyłem czerwonymi kółkami tereny rekreacyjne (śliczne), niebieskie strzałeczki to urządzenia hydrotechniczne. Zdjęcia dadzą Wam pogląd jaki to piękny temat. W bonusie jest jeszcze taka fota: Świetne miejsce aby poćwiczyć podjazdy i zjazdy w piachu bo te "górki" były tu regularne. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







