Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.06.2021 - 14.06.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.06.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
Bardzo lubimy z Darkiem Pojezierze Meklemburskie i tamtejsze urokliwe trasy rowerowe, których jest mnóstwo. Korzystając z wolnej soboty i otwartej granicy, wybraliśmy się więc na kolejną wycieczkę w tamte okolice. Do Neustrelitz, skąd startowaliśmy, jedzie się blisko dwie godziny autem od nas z domu (niecałe 130 km), a że dzień jest długi to czasu na rower zostaje całkiem sporo. Darek zrobił tę pętlę dwa lata temu w pojedynkę. Dla mnie to nowa trasa, tylko miasteczko Mirow znałam z naszego tripu dookoła wielkich jezior meklemburskich. O samym Neustrelitz napiszę na końcu, bo rano tylko przejechaliśmy nad jeziorem Zierker See, w kierunku kanału Kammerkanal. A tytułowa historia kryminalna? Nad kanałem natknęliśmy się na trupa . No nie tak dosłownie . Trup był bardzo przystojnym i bajecznie bogatym księciem - ostatnim wielkim księciem Meklemburgii-Strelitz. Mianowicie 23 lutego 1918 r. trzydziestosześcioletni Adolf Fryderyk VI wybrał się na spacer z psem, z którego niestety nie powrócił. Dzień później ciało księcia znaleziono w tym właśnie kanale z raną postrzałową klatki piersiowej, jednak bezpośrednią przyczyną zgonu było utoniecie. Samobójstwo? Czy jednak zbrodnia? Tej zagadki niestety nie udało się wyjaśnić . Przypomina o niej jednak tablica pamiątkowa nad brzegiem kanału. W Userin zatrzymaliśmy się na chwilę nad jeziorem. Pustki - kolejna knajpa zamknięta na głucho i na sprzedaż, a pogoda wystraszyła chyba wszystkich plażowiczów . Szaro, buro i ponuro - tylko moja bluza rowerowa odcina się od tej postcovidowej, zupełnie nie-czerwcowej, depresji. Z ołowianych chmur rzeczywiście wkrótce zaczyna padać deszcz - akurat gdy dojeżdżamy do miasteczka Wesenberg. Pierwszą ulewę przeczekujemy pod wiatą na terenie domu opieki dla seniorów, drugą pod daszkiem na dziedzińcu ładnego zamku: Kręcimy się chwilę po uliczkach starówki, zaglądamy na rynek, w którego centrum rośnie krąg starych lip: A jeszcze jedna ulewa łapie nas na wyjeździe z miejscowości, gdzie nie ma za bardzo się schować, więc przeczekujemy pod drzewem. Kolejna wioska to Seewalde. Jest tam ciekawy pałac - obecnie w remoncie - z galerią ceramiki i starymi rzeźbami. Oto patron naszej dzisiejszej pogody: Kawałek dalej zaczyna się szutrowy odcinek przez las do Canow. Na skraju zagajnika znajdujemy wymarzone miejsce na piknik. Ach, jak cudnie! Pogoda poprawia się, wychodzi słońce, ale żeby nie było tak różowo, to zaczyna coraz mocniej wiać i to w kierunku przeciwnym do jazdy. A jedzie się po wzgórzach morenowych, w urozmaiconym terenie. Jeziora połączone są ze sobą siecią kanałów i śluz - ponieważ znajdują się na różnej wysokości, przez które pływają rozmaite łódki i kajaki. Często można na mostach zobaczyć takie jednostki i miejsca. Tutaj zainteresowały nas ciekawe wózki szynowe do przewozu kajaków - można skorzystać, aby nie czekać na śluzowanie z innymi większymi łodziami. Dojeżdżamy do Mirow, gdzie zatrzymujemy się na kawę nad kolejnym kanałem i na małą sesję zdjęciową koło pałacu. Odnajdujemy tutaj również obelisk ku czci naszego znajomego nieboszczyka: W pobliskim kościele znajduje się krypta książąt Meklemburgii-Strelitz, gdzie spoczywa również tragicznie zmarły ostatni potomek rodu. Z Mirow nasza trasa prowadzi prostą drogą przez las, wzdłuż naszyjnika mniejszych jezior i kanałów, łączących je z Müritz. Droga jest z kostki betonowej, ale bardzo równiutko ułożonej, więc jedzie się komfortowo. Nie jestem pewna, czy to jest dla mnie wymarzony standard drogi przez las - chyba wolę mimo wszystko bardziej naturalne nawierzchnie, ale droga pełni funkcje dojazdowe do kilku gospodarstw położonych nad jeziorami, więc ok, kto bogatemu zabroni? Na pierwszych kilku kilometrach jest jeszcze trochę ludzi z pobliskich kempingów, a potem - pusto. Wszystko fajnie, jednak znów zaczęło niestety padać. Wyciągamy kurtki przeciwdeszczowe i jedziemy dalej. No to takie tęczowe widoki w nagrodę: Dzwony w Babke obwieszczają, że mija właśnie osiemnasta. A obok kościoła, pod rozłozystym dębem znajdujemy obelisk upamiętniający poległych w I wojnie światowej. Sporo takich na Pomorzu - po jednej i drugiej stronie granicy. Domykamy dużą pętlę w Useriner Mühle i jeszcze robimy małe "oczko" po drodze do Neustrelitz przez Lindenberg. A na koniec - trochę zmarznięci - robimy jeszcze rundkę honorową po Neustrelitz. Miasto zostało założone jako książęca rezydencja w XVIII wieku. Zachowało się w nim wiele barokowych i klasycystycznych zabytków oraz piękny park. Zadziwiła mnie nieco rzeźba dwóch pięknych młodzieńców w pozie dość jednoznacznej: I widok na rynek: W sumie wyszło nieco ponad 90 km ze sporym przewyższeniem - jak na tereny nizinne. Ale taki urok pojezierzy. Drogi w ok. 90% utwardzone, trochę szutrów i parę skoków w bok w jakieś piaszczyste dojścia nad jeziora. Wciąż mamy wrażenie, że ten region Niemiec jest taki trochę nieodkryty i mało znany w Polsce. Chyba niesłusznie. Pozdrawiam serdecznie.7 punktów
-
Gdyby ktoś miał ochotę poczytać o eskapadzie rowerowej w wydaniu zdecydowanie mniej ekstremalnym, to zapraszam na wpis z relacją z wycieczki po Pojezierzu Meklemburskim5 punktów
-
2 punkty
-
Od dzisiaj 14 czerwca Polska jest w "zielonej strefie" i do Czech można wjechać bez żadnych ograniczeń, testów, badań zaświadczeń itd. I nie trzeba się rejestrować. PS Gorzej z powrotem, bo jak nie jesteście zaczepieni to testy lub kwarantanna.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Podobno działa jak wypełniamy to w dzień przekraczania granicy i wtedy nie trzeba zaklikiwać tych pól o miejscu kwarantanny. Sprawdzę 18-go i dam znać M.1 punkt
-
Od dnia 14 czerwca 2021 roku nie podlegają kwarantannie (po uprzedniej obowiązkowej rejestracji na dedykowanej stronie internetowej: https://korona.gov.sk/ehranica/ lub https://korona.gov.sk/en/ehranica/) obywatele polscy wjeżdżający do Republiki Słowackiej, którzy w ciągu ostatnich 14 dni odwiedzili wyłącznie państwa oznaczone kolorem zielonym (m.in. Polskę), jeśli spełniają jeden z poniższych warunków: a) posiadają zaświadczenie o negatywnym wyniku testu RT-PCR na COVID-19 nie starszym niż 72 h, b) wjeżdżają z Austrii, Czech, Polski lub Węgier i posiadają zaświadczenie o negatywnym wyniku testu antygenowego na COVID-19 nie starszego niż 24 h, wykonanym w jednym z tych krajów lub na Słowacji, c) posiadają dokument potwierdzający fakt, że w ciągu ostatnich 180 dni przebyli zachorowanie na COVID-19, d) nie ukończyli 18 lat, e) posiadają dokument potwierdzający fakt, że zostali zaszczepieni pierwszą dawką szczepionki przeciw COVID-19 (AstraZeneca, Johnson&Johnson, Moderna lub Pfizer/BioNTech) i od daty tego szczepienia minęło co najmniej 21 dni, a ponadto: w przypadku dwudawkowej szczepionki przeciw COVID-19 (AstraZeneca, Moderna lub Pfizer/BioNTech), nie minęło więcej niż 90 dni od daty podania pierwszej szczepionki, a druga dawka tego szczepienia nie była jeszcze podana, w przypadku zaszczepionych drugą dawką dwudawkowej szczepionki przeciw COVID-19 (AstraZeneca, Moderna lub Pfizer/BioNTech) nie minęło więcej niż 12 miesięcy od daty podania pierwszej szczepionki, w przypadku jednodawkowej szczepionki przeciw COVID-19 (Johnson&Johnson) nie minęło więcej niż 12 miesięcy od daty tego szczepienia, w przypadku zaszczepionych jedną dawką szczepionki przeciw COVID-19 (AstraZeneca, Johnson&Johnson, Moderna lub Pfizer/BioNTech) od dnia pierwszego szczepienia minęło nie więcej niż 12 miesięcy, a ta dawka szczepionki została podana w terminie do 180 dni od chwili przebycia zachorowania na COVID-19.1 punkt
-
Prawdopodobieństwo Sylwka z mrozem i śniegiem jest tycie, a my na pewniaka mamy "palmy" ( 🤪 ), imprezę w gaciach i jubel...ze strażakami1 punkt
-
@Hextorproblem jest tylko taki, że już za bardzo nie ma u nas czego chronić. Bez urazy ale piszesz w taki sposób jak być nie widział co się w górach dzieje dookoła. Właśnie trwa demolka na kopule szczytowej Śnieżnika w rezerwacie pod kolejne wieżysko. Jak pieniądze je dewastują, jak robią to Lasy Państwowe przekształciwszy te tereny na lasy gospodarskie. Wieżomania, zjeżdzalniomania, ścieżkowkoronomania, ... wchodzenie z zabudową rekreacyjną coraz wyżej. Ja wiem, że ze swoimi poglądami a raczej zamiłowaniem do przyrody jestem w mniejszości czy dziwakiem ale oczekuję by własnie choć jedne góry zostawić w spokoju. Po prostu się od nich brutalnie pisząc odwalić. Ja narciarsko jestem leszczem. Rowerowo już nie ale nie postuluje budowy w Tatrach singli choć czemu nie albo budowy bikeparków. Z tymi ostatnimi nawet sensu to nie ma bo przy tych cenach i długości zjazdu broni się tylko Czarna Góra. Reszta jest śmiechu warta bo robi się to samo co w nartach czyli ułatwia trasy a ceny winduje jak zrobiła to Kasina. Dla kogoś kto nie chce jeżdzić daleko ma mało kasy Polska w zupełności z tym co ma obecnie wystarczy. Reszta jedzie dalej i żadne kolejki/wyciągi nawet na Tarnicy nic tu nie zmienią. Spapra się tylko kolejny teren do którego okoliczni mieszkańcy praw patentowych nie nabyli. Jak chce się coś zrobić dużego to się pyta szersze grono bo zdanie władz jakiejś wiochy czy ich mieszkańców zupełnie mnie nie obchodzi. Tak jak ich nie tak dano nie obchodziło powstanie Turnickiego PN. To tak jak by mnie zapytać czy chce wylać asfalt na Krakowski Rynek albo ocieplić i walnąć żółty kolor na Bazylice Mariackiej bo tak mi się podoba. Co może sobie ktoś w takiej bez urazy "popierdółce" przyrodniczej jak Szklana Góra robić to już w czymś cenniejszym nie. Zapraszam cię na Chełm w Myślenicach. Właśnie wykraczowali tam kawał lasu po drugiej stronie karczmy do zera mulczerem. I o to mi chodzi. Zamiast jak już zrobić tylko nowoczesny wyciąg to demoluje się najbliższą okolicę szczytu. Ostatnio z musu bo trasa narciarsko-rowerowa zdemolowana przez leśnych pod Mogielicą wylądowałem w Słopnicach by objechać. Dryndam sobie powoli na przeł Słopnicką i widzę w około takie bogactwo domów samochodów i teraz pytanie po jakiego czorta tak się ktoś palił do demolki na Mogielicy pod wyciąg. Czy nie jest tak, że jest zdecydowanie więcej minusów tego typu pomysłów niż plusów? Kto tak naprawdę robi na tym kasę bo czasy gdzie po wsiach była bieda i mieszkało się w chałupach mszonych słomą już dawno minęły.1 punkt
-
Trochę się wkurzyłem na ten hejt co się tu na mnie wylal, ale mi już przeszło więc odpowiadam na spokojnie. W swoim poście chciałem pokazać dwa problemy. 1) W zasadzie w każdych Górach mamy przynajmniej jedną większą stacje narciarską. Idac od zachodu: - w górach Izerskich będzie rozbudowa stacji w Swieradowie - w Karkonoszach Kopa i Szrenica - W Kotlinie Kłodzkiej Zieleniec* i Czarna Gora - W Beskidach Szczyrk i być może zmodernizowane Pilsko - Na Podhalu Tatry Ski* - Gorce/Pieniny Kluszkowce - Beskid Sądecki - Jaworzyna Dalej na wschód już nic nie ma, a są do tego warunki terenowe. Wydaje mi się, że w każdych Górach powinna być co najmniej jedną stacja z kilkoma wyciągami, różnorodnościa tras (od zielonych po czarne, dużym przewyższeniem i dobrymi warunkami klimatycznymi. 2) Przy ocieplającym się klimacie budowanie wyciągów na górkach po 600 m ma coraz mniej sensu. Taka Szklana Góra zazwyczaj kończy sezon jeszcze w lutym ( w tym roku po raz pierwszy później). Szklana Góra jest w stanie się utrzymać, bo jest rzut beretem od Krakowa, ale myślę że nikt nie będzie robił grubych kilometrów żeby pojechać na stację z jednym krzeslem w Bieszczadach. Niejako jako uzupełnienie do tych dwóch punktów popatrzylem na mape i wskazałem miejsce, gdzie potencjalnie można by zbudować swietna stacje. Nie jestem inwestorem więc patrzyłem jako narciarz. Zdaje sobie sprawę, że inwestor musi patrzeć też na inne aspekty jak: strefy ochrony przyrody, struktura właścicielska, liczba miejsc noclegowych czy budżet. Ja pisząc posta z przykładem nie muszę tego robić. Mysle jednak ze władze województwa powinny pokusić się o taką analizę, wybrać miejsce z dużym potencjalem narciarskim i sporządzić plan zagospodarowania w celu zachęcenia inwestorów. Przy okazji biorąc pod ochronę pozostałe tereny. Chciałem podziękować wszystkim, którzy odnieśli się merytoryczne do mojego posta. *wiem że Białka i Zieleniec to pagórki, ale brak przewyższa rekompensują nowoczesna infrastruktura, ilością tras i warunkami śniegowymi.1 punkt
-
Zjazd z Rysów od strony polskiej (od strony słowackiej zjeżdżałem wiele lat temu) zawsze odkładałem ze względu na długie dojście do miejsca gdzie można założyć narty, udało się to w czerwcu 2021. 04:30 parking Palenica Białczańska 06:30 Morskie Oko, przerwa na śniadanie ale trzeba wiedzieć że schronisko czynne dopiero od 08:00, tutaj utworzyła się grupa 10 osobowa chętnych do wejścia na szczyt, z tym że 6 osób czekało do 08:00 na wypożyczenie czekanów - tempo mieli b. dobre bo spotkaliśmy się na szczycie jak zbierałem się do zjazdu. Na zdjęciu dorysowałem linię zjazdu. Dalej w drogę o 07:00 07:45 Czarny Staw 08.30 tutaj można zapiąć narty 09:10 zakładam raki i obserwuję taki widok - dodam że na nogach mieli trampki, na szczęście udało mi się chłopaków przekonać do odwrotu. Po drodze przyjrzałem się dokładnie na Zachód Grońskiego i tylko upewniłem że to nie dla mnie. Warunki zarówno do podejścia jak i zjazdu trudne, śniegu od kilku dni nie przymroziło, przy podchodzeniu stopa zapada się po kolana lub więcej, udeptane było tylko od schodzących i stopnie co 50cm, więc trochę się ponaciągałem 11:30 Prawie szczyt 12:20 i miejsce rozpoczęcia zjazdu Zjazd, początek stresujący bo wszystko odjeżdżało z pod nart, tworzyły się lawiny rynnowe Niżej już lepszy firn (na górze było sporo świeżego), na dużej rynnie tak mocno wygięła mi się narta że tył wypiął, na szczęście narta nie odjechała. Przy Czarnym Stawie oczekiwał komitet powitalny. 15:30 17:00 Powrót na parking po 13 godzinach. Zapisałem zjazd 2400m vertical 890m1 punkt
-
Jeszcze dzisiaj był tutaj komentarz Śpiocha o jednym zdjęciu. Został usunięty ? Dziwne. @surfingw czerwcu zjechać na nartach w Polsce to fajne uczucie. Ale skialpinista nie powinien się poniżać do korzystania z fasiagow. To jest góralski syf.1 punkt
-
Myślę że to jest bardzo ważne zdanie i podpisuję się w 100% pod takim podejściem. Rozwój infrastruktury narciarskiej jest konieczny, bo wszystko idzie do przodu. Ale rozsądny rozwój, a nie budowanie byle więcej i gdzie się da. Wystarczy spojrzeć ile świetnych terenów, które już zostały kiedyś zaadaptowane na narciarstwo leży odłogiem i niszczeje. Sucha Dolina, Węgierski, Szczawnik. Ten ostatni zbudowany raptem w latach 2000, a pozostały po nim rdzewiejące słupy. Na Jaworzynie Krynickiej też w latach 2000 wykarczowano kawał lasu pod trasę 4, której od kilku lat nawet nikt nie próbuje uruchomić. W Szczyrku też nie wykorzystuje się potencjału tras, które niedawno poszerzano i przebudowywano. Przykłady można by mnożyć. A są jeszcze takie kwiatki jak Kicarz, gdzie rozkopali pół góry, postawili słupy i tak już zostało. Jak na to wszystko spojrzeć, to wychodzi, że wcale nie taki kolorowy ten narciarski biznes jak by się mogło wydawać.1 punkt
-
Zabijcie mnie, mam przed sobą te wszystkie techniczne załączniki, mogę dopytać Klienta, bo do końca nie jestem pewien, czy naśnieżanie dotyczy tylko górnej części trasy Faturka, wraz z oświetleniem do samego dołu, czy naśnieżanie będzie na całym odcinku od góry do samego dołu (skłaniam się ku tej wersji, bo oprócz armat, będzie jeszcze 11 lanc). W ramach tego zamówienia został już zrealizowany Etap I - tj. dostawa 10 armat - przyjechało pięć TechnoAlpin TR10 plus 5 TF10 (częściowo na wieżach, a częściowo wysięgnikach), a do zrealizowania pozostaje etap II - ze względu na Covid został przesunięty na ten właśnie rok - który obejmuje zasadnicze prace budowlane plus montaż oświetlenia i lanc. Generalnie jednak Czantoria po tych inwestycjach będzie dysponowała fajnym nowoczesnym systemem śnieżenia tzw. "topowego" producenta (częściowo już istnieje, bo na czerwonej trasie są żółte armaty; stacja pomp też przebudowana niedawno; wszystkim steruje system AtassPlus); mają przyzwoite krzesło Doppelmayr'a; nie wiem jak z ratrakami. Ogólnie jak na inwestycje miejską i możliwości miasta Ustroń to całkiem fajnie. Oczywiście pytanie, co z wieżą widokową - osobiście nie gustuje w tych projektach, ALE z punktu widzenia przyciągania turystów, to jest istotny projekt dla tego miejsca. Jest to jednak potężny projekt, pewnie warty ok. 30 mln PLN. Pytanie, czy znajdą się na niego środki. Tu opis zakresu dostaw tego co się teraz realizuje:1 punkt
-
a strona rejestracyjna dalej sp....a pomimo zaznaczenia, że "No permanent residence in Slovakia", i że po szczepieniach i z ubezpieczeniem UE formularz chce wskazania miejsca do odbywania kwarantanny. Jak na kraj, któremu podobno zależy na turystach to ......... Pozdrawiam mirekn0 punktów
-
0 punktów
-
Ta, po asfalcie w tłumie, czysta przyjemność. Typowa dzałalność skialpinisty. PS dziwi się jak Marceli Szpak światu...0 punktów







