To może inaczej. Zrobienie 1000 m w ciężkim sprzęcie a zrobienie 1500 m w równie dobrym a lżejszym. Byliśmy kiedyś w Norwegii - część kolegów w solidniejszych zestawach, część w lekkich. I zasadniczy cel w danym dniu robili wszyscy. Ale dodatkowe zjazdy tylko ci drudzy. Lądujesz kawał za kołem podbiegunowym i nie zrobisz tych dodatkowych epickich jazd bo już masz dość po 8 godzinach podejścia??? Te ostatnie zjazdy gdy byliśmy o zachodzie słońca (20:00) w dwójkę, trójkę w pustkowiu Alp Lyngeńskich zjeżdżając w odbijające się od fiordu słońce to były jedne z najsilniejszych przeżyć w moim życiu. Waga to cenny aktyw.
Chodzi o to aby wydawać pieniądze mądrze. Kupisz bezsensowne Radicale za 1300 zł zamiast Crest za 1900 zł. Czyli za 70% ceny masz bardzo nieudaną rzecz. Widzisz tu logikę?
Ale generalnie to już się tu nie będę odzywał.
Od wielu lat jeżdżę na wakacje z dziećmi w Alpy i potwierdzam że jeziora w Karyntii są dość ciepłe , byłem w połowie września Ossiacher See 23st Millstaetter see podobnie Pressegger See 25 ! a Weissensee 22st. ale tak czyste że można z niego pić wodę bezpośrednio. Poza tym w Austrii jest dużo małych jeziorek przy campingu doskonale zagospodarowanych.
Na początku września pływałem i nie tylko ja w Antholzer See położone na wysokości około 1650m i woda była bardzo przyjemna
O Polakach mówił cały świat. "Pojawiło się marzenie i nie potrafiliśmy zrezygnować"
Warto poczytać, nie znałem wcześniej tej historii.
https://turystyka.wp.pl/o-polakach-mowil-caly-swiat-pojawilo-sie-marzenie-i-nie-potrafilismy-zrezygnowac-6698622609316544a
Dodam jeszcze, że gość w żółtym kasku na głowie używa wiosła produkcji Franciszka Ciesielki ze Szczawnicy.
Świetnego, aczkolwiek obecnie nazwanego "cywilnym, all mountain, sklepowym" etc
Mój wujek jeździł w wysokie góry, w "podobnym sprzęcie", miej więcej w podobnym czasie (odrobinę wcześniej), z wojskowymi konserwami i dało się. Dodałbym jeszcze, że obecnie, ekipa wstawiłaby tysiące relacji na wszelkie możliwe kanały komunikacji w Internecie.
w
W obecnych czasach, przy takiej wyprawie ekipa stałaby w ciuchach topowej firmy, każdy ubrany w ~10 tysiaków.
Sprzęt za tryliardy w kosmicznych technologiach. Nawigacje, satelity srity
A tu chłopaki w dżinsach, pasek ze sznurka, chińskie trampki - jeden ma chyba "Amerykanki" z Podhala. Kajak z Dunajca, ponton na ryby - da się? ;))
Temat będzie aktualny na 100% - karawaning zaczął się rozwijać w Polsce od kiedy wiara wyjechała do pracy na zachód. Ludzie zobaczyli jak to wygląda, spodobało sie i tak to wystartowało, najpierw powoli potem (od jakichś 4~5lat) coraz szybciej. Karawaning przestał być synonimem darmowego "biedowania" w Niewiadówce na wakacjach. Wraz z narastającą popularnością kamperów stał sie też po części nawet elitarny. Pandemia zadziałała tylko jak "booster" (popularne słowo ostatnio). To raczej proces nieodwracalny z czego sie niezmiernie ciesze .
Po cichu liczę że podróżując kamperem pokażesz ośrodki narciarskie pod kontem "kamperowania" - byłoby to naprawdę nowatorskie i zjednało by rzesze następnych fanów zarówno Tobie jak i karawaningowi (czego Tobie i sobie życzę ).
Nie przespałem, tylko nie miałem możliwość, żeby pojechać. Dlaczego, bo wszystko było zaplanowane jeszcze przed pandemią, ale czas pozmieniał moje plany. Teraz nadrabiam.
Aktualnie czekam na poprawę pogody, po załamaniu, które będzie w Alpach. Kamper już gotowy, narty w serwisie, baterie w kamerach naładowane.
Mój najwcześniejszy start to 18 listopada 2007, Jaworzyna Krynicka działała CAŁA główna trasa (nr 1) do samego dołu do gondoli.
(Teraz to nie do pomyślenia bo wcześniej niż na święta to może działała z 3 razy przez ostatnie 12 lat.)
To był jedyny sezon w którym jeździłem w listopadzie. Tydzień później pamiętam byłem na Wierchomli i działała trasa przy krześle.
28 grudzień 2015, San Pellegrino, czynne dwie trasy (dwie!!!). Sezon najwyższy, oprócz lutowych ferii dla włoskich dzieci. Oczywiście, to był wyjątkowy rok. Oczywiście nawet w takim fatalnym roku dało się jeździć. Teraz też będzie się dało, ale w grudniu przed świętami raczej normą jest uruchamianie ośrodków na pół, 3/4, 3/5 itd gwizdka.
Byłem tam (VdS + Tonale) pod koniec stycznia 2016, dopiero tydzień przed moim przyjazdem sypnęło trochę więcej śniegu oraz mrozy pozwoliły na dośnieżenie, w końcu otwarto trasy na których mi zależało. Ale 100% otwarcia całości jeszcze nie było.