Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      2 943


  2. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 774


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.08.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jutro wstawię więcej zdjęć i zdam dokładną relację ze stanu zastanego. Dziś tylko 2 na zachętę. A jak tu było kiedyś wspaniale.
    3 punkty
  2. Dziś dzień odpoczynku (co dla poniektórych członków rodziny, córka spędzała pracowite popołudnie na koniach, a my z aparatem). Padło na Lipany na Słowacji. To miejsce chodziło za mną już jakiś czas. Kilka zdjęć i słowo komentarza. Cały kompleks to 3 baseny, a w zasadzie 2 i brodzik dla dzieci. Tu najcieplejsza woda, tylko czemu oni ją filtrują ? Zjeżdżalnie, bardzo fajne, szkoda że często wyłączane i niedziałające wszystkie od rana (te fajniejsze od 12:30). Temperaturę wody lekko nadciągają. Tu basen techniczny przed wejściem, tu mamy prawdziwą wodę termalną. Kompleks się rozbudowuje, będzie to całoroczny obiekt. Boisko do siatkówki. Imitacja karczmy z bala (to baner udający bale). Ten zadaszony basen robi robotę w słoneczne dni. Mnóstwo leżaków i miejsc parkingowych. Porządku pilnują ratowniczki. Czy warto było odwiedzić to miejsce? Zdecydowanie tak, radość dzieci bezcenna. Dlaczego po naszej stronie w okolicach Krynicy nie ma takich miejsc ?
    2 punkty
  3. Potwierdzam, tylko wg mojej wiedzy, kanapa powstanie, jak nowa trasa będzie gotowa, a nie odwrotnie
    2 punkty
  4. Idziemy dalej. Jest widokowo. Zaczynamy społeczną inspekcję ośrodka Dwie Doliny (jutro wstawię więcej zdjęć). Tak by było wiadomo gdzie jesteśmy. Owce na wypasie. Bacówka. Nadal widokowo. Kapliczka. I sama kapliczka. Jaworzynka zdobyta. Widok na druga stronę Dwóch Dolin. Jutro wstawię relację z Wierchomli i tego co zostało z wyciągów po stronie Szczawnika.
    2 punkty
  5. Przypomnę iż razem z kanapą z Czyrnej na HS ma powstać nowa trasa niebieska w górnej części przechodząca pod Bieńkulą. Dodatkowo nowa niebieska z Zbójnickiej Kopy dochodząca do nowej niebieskiej poniżej Hali Skrzyczeńskiej (HS) Szczegóły na poniższej mapie
    2 punkty
  6. Nigdy do tej pory nie wędrowałam jeszcze po górach długodystansowo, z plecakiem - więc chciałam sprawdzić, czy to coś dla mnie. Wybraliśmy Główny Szlak Sudecki - bo lubimy z Darkiem Sudety, bo jest względnie blisko ze Szczecina, bo dobrze skomunikowany i można go robić etapami. Całość to ok. 440 km od Świeradowa-Zdroju do Prudnika (albo odwrotnie - jak, kto woli) i w zależności od kondycji można go pokonać w turystycznym tempie w dwa-trzy tygodnie. My akurat zdecydowaliśmy się na początek na trzydniówkę, z opcją, że jak nam się spodoba, to za jakiś czas będziemy kontynuować. Tydzień temu, we środę po pracy przyjechaliśmy do Jeleniej Góry, gdzie zanocowaliśmy i zostawiliśmy auto. Do Świeradowa jeżdżą ze cztery PKS-y dziennie, ostatni około 17.00, więc niestety nie było opcji, aby wieczorem dostać się tam transportem publicznym. Pojechaliśmy zatem pierwszym kursem, około 8.00 rano - autobus kluczył po wioskach, więc podróż trwała ponad godzinę. O 9.30 byliśmy w Świeradowie - trzeba poszukać początku szlaku. Czerwona "kropka" znajduje się naprzeciwko budynku dawnego dworca kolejowego (pociągi nie jeżdżą od lat 90-tych), przerobionej na "Stację Kultury": Idziemy najpierw przez park zdrojowy, robimy ostatnie zakupy spożywcze, a następnie szlak wspina się na Stóg Izerski, znany doskonale narciarzom. Na szczycie Stogu Izerskiego odpoczywamy chwilę w schronisku, posilając się zupą dnia - to ostatnia "cywilizacja" na długim odcinku szlaku przez Góry Izerskie. Szlak prowadzi głównie drogami - szutrowymi, czasami asfaltowymi - przez las. Świetna opcja na rower - i rzeczywiście trochę osób tutaj jeździ, natomiast pieszo marsz trochę się dłuży. Na Polanie Izerskiej dochodzimy do szlaku narciarskiego: Za Rozdrożem pod Kopą szlak biegnie po większych wzniesieniach - docieramy do jednego z widokowych miejsc przy Sinych Skałkach: Słońce grzeje mocno, a ja czuję, że rozchodzone przez trzy lata buty niestety zaczynają mocno mnie obcierać. Niedobrze. Dochodzimy pod Wysoką Kopę, należącą do Korony Gór Polskich. Sam wierzchołek jest nieco w bok od szlaku, ale jest porośnięty lasem i nic z niego nie widać. Kawałek dalej wchodzimy na drogę, która zimą jest jedną z tras biegowych wokół Jakuszyc - do kopalni kwarcu "Stanisław". Ładnie jest latem w Izerach, ale zgodnie dochodzimy z Darkiem do wniosku, że to zimą, ze śniegiem nabierają prawdziwej magii. Widok na Szrenicę: Teraz maszerujemy do schroniska na Wysokim Kamieniu. Buty cisną, nogi bolą po dwudziestu paru kilometrach, pić się chce. Na miejscu okazuje się, że bar czynny tylko do 17.00, ale właściciel krzątający się wokół schroniska bez problemu sprzedaje nam jeszcze dwa zimne radlery. Siedząc na ławeczce przed schroniskiem podziwiamy postępy w budowie kamiennej wieży widokowej. Gdy byliśmy tutaj w styczniu - dachu jeszcze nie było. Schodzimy czerwonym szlakiem do Szklarskiej Poręby, która pod wieczór jest głośna i tłoczna. Już w mieście przelatuje lekki deszcz, który przeczekujemy w karczmie. W nogach mamy ponad 30 km, a następnego dnia - Karkonosze. [cdn.]
    1 punkt
  7. No wreszcie ktoś tam był...Ja jadąc na baseny we Vrbovie,wielokrotnie myślałem skręcić do Lipan,ale intuicja podpowiadała,że lepiej jechać dalej.Obiekt ma długą historię budowy,po latach problemów nowym inwestorem został polski przedsiębiorca od robót ziemnych z Krynicy i jak widać,udało mu się uruchomić.Mnie interesował basen termalny,wyglada,że tu jednak Vrbov ma przewagę, i masaże hydro...
    1 punkt
  8. I ostatnia część relacji. Podpory cd. Widok na trasę. Instalacje. Oświetlenie. Dół trasy nieco zarośnięty. I w drugą stronę.
    1 punkt
  9. Ile tam jest terenu do jazdy. Stacja pośrednia. Nic, tylko wsiadać i jechać. I górna stacja kanapy. W całkiem dobrym stanie. Tu widok na wyciąg. Podpory trzymają się mocno. Trasa przygotowana do naśnieżania. c.d.n.
    1 punkt
  10. Mamy oznaczony kierunek jazdy. Kolejny wyciąg. Wszystko takie zawieszone. Jakby czas się zatrzymał w miejscu. Odrobina dobrej woli i można ruszać. Stoi i niszczeje. A wystarczyłoby tak niewiele. Infrastruktura w gotowości. c.d.n.
    1 punkt
  11. Obiecane więcej zdjęć, z jakże kiedyś fajnego projektu Dwóch Dolin. Ten projekt miał wszystko by wypalić, wystarczyło trochę go doinwestować, pielęgnować, dodać rowery latem i naprawdę byłby kurą znoszącą złote jaja. A tak został ogryzek, sukcesywnie jeszcze odchudzany. Widać wyciąg. Jakby jeździł latem odrobinę szybciej (chyba że to złudzenie) To krzesło już swoje lata ma. Tu widok na stok. Tu mapa, tyle lub jeszcze mniej zostało z tak fajnego projektu. Może jeszcze kiedyś ? Na górze w barze, stojaki czekają na narty. Łąki skoszone, trochę śniegu i można jechać. Infrastruktura czeka w gotowości na porozumienia w sprawie gruntów. Jest tam widokowo. c.d.n.
    1 punkt
  12. nikt nie chce bo dla ostatnio piszących topografia Tatr kończy się na Jankulakowskim Wierchu. Przed laty był taki jeden co łaził po tych okolicach
    1 punkt
  13. Jutro wstawię więcej zdjęć i zdam dokładną relację ze stanu zastanego. Dziś tylko 2 na zachętę. A jak tu było kiedyś wspaniale.
    1 punkt
  14. Dziś typowy dzień w górach, będzie nieco przydługo, relację z Dwóch Dolin wstawię dopiero jutro, bo padamy z nóg. Dziś były dużo chodzenia, jazda na koniach, kolejny dzień wykorzystany do cna. Zacznę nietypowo, bo od końca relacji wyjścia w góry. Parking (na powrocie), na tym ledwie kilkanaście aut, dodam że parking darmowy. Parę osób podjeżdża. Szczawnik płynie. Są takie miejsca odpoczynku. Robi się widokowo. Schronisko Bacówka, dobre jedzenie. Obok ktoś zbudował obozowisko. Widokowo cd. c.d.n.
    1 punkt
  15. Bardzo fajne miejsce, dużo atrakcji dla dzieci. Polecam.
    1 punkt
  16. Wczorajsza relacja z Jaworzyny. Tu krótko, więcej w
    1 punkt
  17. Zmiana miejsca i kolejna cześć urlopu, tym razem w górach i na rowerach. Nasz wczorajszy cel wędrówki. Tu jest widokwo. Więcej zdjęć w
    1 punkt
  18. Czyli tak jak pisałem @JC miał wielbłąda w swoim poście 😉 Co do Julianów to 4 by wystarczyła....
    1 punkt
  19. - Na trasie Hala Pośrednia - Wierch Pośredni w śladzie dawnego wyciągu orczykowego chcielibyśmy wybudować 6-osobową kolej linową. Obecnie pracujemy nad uzyskaniem pozwolenia na budowę - mówi Marian Galajda z TMR. .... Kolejnym priorytetem inwestora jest Czyrna. - Dawny wyciąg orczykowy na Halę Skrzyczeńską planujemy zastąpić 6-osobową kanapą, która z jednej strony pozwoli szybko i wygodnie dostać się z rejonu Czyrnej na Halę Skrzyczeńską do serca naszego ośrodka, gdzie koniecznie trzeba odwiedzić restaurację Kuflonka na poziomie 1000 m, a z drugiej strony ułatwi dostęp do legendarnej czarnej trasy Bieńkula - mówi Galajda. https://bielskobiala.wyborcza.pl/bielskobiala/7,88025,28634846,nowe-inwestycje-w-beskidach-w-szczyrku-powstana-dwie-kolejki.html?disableRedirects=true
    1 punkt
  20. Zapraszam do lektury relacji z trzydniowej wędrówki po Górach Izerskich i Karkonoszach na blogu:
    1 punkt
  21. I jeszcze na koniec parę wniosków z tej trzydniowej wędrówki: Na GSS z pewnością wrócimy, gdy czas i obowiązki pozwolą. 30 km dziennie po górach to jednak jest dużo i taki odcinek zajmuje mi prawie cały dzień. 20-25 km pewnie byłoby optimum i nie znokautowało mi nóg. Buty - totalna porażka, choć niby były rozchodzone. Mam jeszcze w domu drugą parę górskich butów - wysokich, o pół numeru większych. Zobaczymy, czy sprawdzą się, czy trzeba będzie pomyśleć o wymianie. . Dobrze natomiast sprawdził mi się plecak. Spakowałam się w bardzo wygodny i lekki plecak Gregory Sula o objętości 28 litrów. Bez prowiantu i wody waga wynosiła 5.5 kg, więc ostatecznie pewnie było to nieco ponad 7 kg. Zostało jeszcze sporo wolnego miejsca, więc pewnie dałoby radę zmieścić trochę więcej rzeczy np. na dłuższą wędrówkę.
    1 punkt
  22. Przed świtem w schronisku i pod nim zaczął się ruch - to miłośnicy podziwiania wschodu słońca ze Śnieżki. Ja potrzebuję jeszcze trochę więcej snu i regeneracji, ale po szóstej wstaję i budzę Darka. Jemy po kanapce i "na lekko", bez plecaków wspinamy się na królową Sudetów. Sama Śnieżka nie leży na Głównym Szlaku Sudeckim, ale jak tu jej nie odwiedzić, skoro jest się tak blisko? Pora dnia robi swoje i na zazwyczaj zatłoczonym szlaku jest pusto - jak miło. Widok na nasze schronisko: I na dolinę Łomniczki, którą będziemy schodzić do Karpacza: Na szczycie jesteśmy tylko my i parka, która zrobiła nam zdjęcie, a po drodze minęło nas jeszcze troje biegaczy: Na niebie widać zmianę pogody - nadciągają frontowe chmury, a prognozy zapowiadają od południa przelotne opady i burze. Schodzimy Drogą Jubileuszową: W schronisku jemy jajecznicę na śniadanie i tak wzmocnieni zabieramy plecaki i ruszamy w dół, naszym szlakiem. Chwilę zatrzymujemy się przy symbolicznym cmentarzu Ludzi Gór w dolinie Łomniczki. Nad wodospadem Łomniczki: Faktycznie około południa zaczyna siąpić lekki deszcz. Trochę popada i przestaje. Dochodzimy do Karpacza - na stacji benzynowej kupujemy hotdogi i zastanawiamy się, co dalej. - Słuchaj, potrzebuję nowych butów, bo w tych już nie wyrabiam. Jeśli mamy gdzieś jeszcze iść, to muszę zmienić buty! - mówię do Darka. Na deptaku w Karpaczu kupujemy więc parę malinowych tenisówek o jeden rozmiar większą, niż noszę zazwyczaj, bo w inne się nie mieszczę. Co za ulga! I kolejne pudełko plastrów żelowych. Pogoda w międzyczasie poprawia się, a gdy wchodzimy na Karpatkę nawet świeci słońce. Szlak prowadzi teraz przez lasy i polany przedgórza, gruntowymi drogami i ścieżkami. Dochodzimy do ruin prewentorium dla dzieci chorych na gruźlicę. Wcześniej, przed wojną, było tu niemieckie schronisko Bergfriedenbaude: Na dwa i pół kilometra przed zejściem ze szlaku złapała nas zapowiadana nawałnica - z gradobiciem, burzą i oberwaniem chmury. Takie atrakcje na koniec! Na szczęście zdzwoniliśmy się ze znajomym, który o tej porze akurat wracał autem z Karpacza, więc zamiast przemoczeni czekać na PKS w Miłkowie, mieliśmy wygodną podwózkę do Jeleniej Góry. Mapka wycieczki:
    1 punkt
  23. Nocleg mieliśmy w pensjonacie nieco oddalonym od szlaku, więc rano czekał nas marsz przez Szklarską Porębę, do Rozdroża pod Kamieńczykiem. Rzut oka na letnią odsłonę kolei linowych na Szrenicę: Pogoda - sztos. Słońce i ciepło, ale nie upalnie. O kilka stopni chłodniej niż czwartkowy skwar. Chwilę czekamy w kolejce u wejścia do wąwozu Kamieńczyka - przepustowość reguluje ilość kasków, które należy założyć wchodząc do tego pięknego miejsca. Nieco powyżej wąwozu wkraczamy na teren Karkonoskiego Parku Narodowego. Chciałam od razu kupić bilety na dwa dni - nie da się. Można kupić bilet na jeden dzień, albo na trzy dni. Kasjerka nie bardzo wie, co zrobić z turystami, którzy chcą wędrować dwa dni - w końcu sprzedaje nam bilet na jeden dzień radząc, abyśmy na ten drugi kupili bilet wychodząc następnego dnia z terenu parku, albo przez stronę internetową. Na Halę Szrenicką idzie się właśnie taką drogą, miejscami są fragmenty z trylinki (trochę wygodniejsze do chodzenia). Przy schronisku chwilę odpoczywamy i robimy sobie mały posiłek, podziwiając panoramę Gór Izerskich po drugiej stronie doliny. Dalszy odcinek to spacer główną granią Karkonoszy. Trzy Świnki Szrenica: Pod Łabskim Szczytem odbijamy na czeską stronę, do źródła Łaby - z którą wiążemy jeszcze pewne plany tego lata. Umowne źródło jest ocembrowanym zbiorniczkiem, koło którego umieszczono herby miast czeskich i niemieckich, leżących nad tą rzeką. Sporo ludzi tutaj - słyszy się głównie języki niemiecki i czeski. Łabski Szczyt: i samo źródło: W drodze na Śnieżne Kotły: Kotły za każdym razem robią na mnie wielkie wrażenie: Maszerujemy w stronę Czeskich i Śląskich Kamieni - po czesku te pierwsze to "Męskie Kamienie", a drugie - "Kamienie Dziewczęce", co wiąże się z legendą o śmierci młodej dziewczyny w tym miejscu. Szlak lekko opada w stronę Przełęczy Karkonoskiej, na której mamy nadzieję zatrzymać się na obiad. Po prawej stronie mamy widok na stoki w Szpindlerowym Młynie: Przed sobą przełęcz ze schroniskiem Odrodzeniu i Śnieżkę w oddali: A w trawach hasa sobie sarenka Wędrowanie po górach ma tę zaletę, że bezkarnie można wciągnąć taką bombę kaloryczną (w schronisku Odrodzenie): Za nami już 20 km marszu, do Domu Śląskiego zostało 8 km. Kondycja stóp niestety fatalna - plastry żelowe tylko trochę poprawiły sytuację, więc idę raczej powoli. Na otarcie łez mam piękne widoki. Słoneczniki: Wielki Staw: Strzecha Akademicka i Samotnia nad Małym Stawem: Cel wycieczki coraz bliżej: Krótko przed zachodem słońca docieramy na miejsce. Zimne piwo na tarasie w takiej scenerii smakuje znakomicie. Schronisko obite żółtą blachą raczej urodziwe nie jest, ale co za miejsce!
    1 punkt
  24. Niedzielne Gorce w słońcu i fajnej pogodzie, jeszcze nie było upału więc całkiem przyjemnie. Wakacyjna niedziela wiec ludzi cała masa na szlakach wiec omijaliśmy newralgiczne miejsca jak sie da. No i oczywiście widok na Babią.... I na Taterki...
    1 punkt
  25. Wielka szkoda. To chyba mój ulubiony ośrodek narciarski w Polsce ale oczywiście pod warunkiem, że wszystko jest otwarte. W obecnych czasach kilkunastominutowy wjazd jedynym krzesłem, które jest tam aktualnie dostępne mało kogo przyciągnie. Kompletnie nie orientuję się w tamtejszej sytuacji właścicielskiej więc się nie wymądrzam. Potencjał jest jednak naprawdę duży i nie trzeba wykładać dziesiątek milionów złotych żeby zrobić z tego świetny ośrodek.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...