Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. Jest kilkunastu podstawowych producentów nart każdy ma kilkanaście -kilkadziesiąt nart w ofercie. Naprawdę myślisz, że ktoś to zna? Szczególnie w nartach niskiej klasy i ofercie poza katalogowej. Aby Ci jednak pomóc to proponuję przeczytaj tekst, który dla Ciebie napisałem Pozdro Wiesiek
  2. No bo ta Twoja wypowiedź była rzeczywiście śmieszna - w puchu pojedziesz bez problemu na wszystkim. To bardzo łatwy śnieg. pozdro Wiesiek
  3. Zamiast szukać tego elementu możesz dać wiązanie na maszynę diagnostyczną - nawiasem mówiąc i tak powinieneś to zrobić bo wskaźniki a prawdziwe wypięcie to dwie różne sprawy. Pozdro Wiesiek
  4. No to się minęliśmy z 7.04 mamy takie ładne fotki Pozdro Wiesiek
  5. Nic nie zepsuł bo już wcześniej Ci napisałem, ze okolice Mont Blanc Pozdro Wiesiek
  6. No chciałbym widzieć na ostrym kole ludzi na trasach enduro czy DH. Ale jak bez ułatwień to tylko monocykl. Na ostrym jeżdżą cieniasy! Pozdro Wiesiek
  7. To jest zjazd spod restauracji, górny odcinek. Zrobiliśmy go pewnie ze 30-40 x - przeważnie w fatalnej widoczności (szczerze mówiąc czasem bez widoczności - bo jak było ładnie to jeździliśmy dalej). I tak patrzę, że całkiem stromo tam jest. To była zawsze taka opcja awaryjna bo na tej wysokości śnieg zawsze jakiś był. Często nasze ślady były tam jako jedyne. Ech, teraz to brałbym ten "awaryjny" kawałek w ciemno, upały takie, że jazda na rowerze wymaga już samozaparcia. Kiedy wreszcie będzie zima... Jaka jest data wykonania tej foty? Pozdro Wiesiek
  8. Uśmiech Jebba wskazuje,że być może zrobił mnie w balona i to wcale nie jest blisko Zermatt ( a to co wziąłem za ścianę La Singla wcale nią nie jest). Czyli okolice Mont Blanc. Potrzebny byłby dość mocny teleobiektyw. Do tego jest świetny rysunek (musiałaby być wprost wyjątkowa widoczność). Pozdro Wiesiek
  9. Pytanie co znaczy blisko. Do 15 min to ciężko znaleźć tanie noclegi. Przy 30 min dużo łatwiej. Myśmy np mieszkali parę razy w takim Uttendorf - w zasięgu 30 min jest parę bardzo dobrych ośrodków, dalszym ale ciekawym punktem jest też np Fliess - SFL, Ischgl, St Anton (no i na miejscu Venet). Od tych punktów możesz zacząć. Wszystko zależy od tego ile chcesz wydać na noclegi i ile dojeżdżać na stok no i oczywiście ile razy jeździsz. Przy naszych częstotliwościach Juras szuka wpierw tanich miejsc a dojazdy i logistyka stacji są wtórne. Jest tak bo bierzemy pod uwagę też stoki na dojeździe i powrocie. Czyli w miejscu zamieszkania potencjał powinien być na dwa dni jazdy. A w takim ujęciu nawet taki niewielki (acz fantastyczny) HochZeiger jest super na dwa razy (szczególnie, że bywały tam świetne promocje 20 E/dzień). Ale jak się jest z dzieciakami i rodziną co niekoniecznie przejeżdżą cały dzień to nasza opcja nie wchodzi w rachubę. Czyli jak zawsze im dalej w las tym więcej drzew (ale też możliwości). W Austrii jest bardzo dużo opcji przy odpowiedniej elastyczności. Wiesiek
  10. 4V - apartamenty w Nendaz (relatywnie tanie) i duży karnet Pozdro Wiesiek
  11. Z tym też jest śmiesznie - według oficjalnych danych z roku na rok jest coraz mniej narciarzy. I to się absolutnie pokrywa z naszymi odczuciami, nawet w szczycie sezonu w wielu miejscach nie ma kolejek do wyciągów. Za to włodarze rozumiejąc, że pozostawianie w miejscu oznacza cofanie ciągle ośrodek rozwijają. Infrastruktura to szok, do tego super naśnieżanie. Nawet Saalbach zostaje w tyle, a takie ośrodki francuskie to skanseny przy Ischgl. To bardzo specyficzny ośrodek - większość narciarzy na długo zakotwia na osi Idalp-Alptrida zostawiając zupełnie puste trasy między E2 a E4. Do 11:00 jest tam luz. O 11:00 zwala się tam stado ludzi więc trzeba przemieścić się na 4 i 5 i tam do 13:00 można bardzo spokojnie pojeździć, po 13 wolne pomysły. Nikt w Ischgl nie każe jeździć po Idalpie! To w kwestii jazdy trasowej. Bo pozatrasowo to nie wiadomo w co "ręce" włożyć. Jest tak bo ośrodek ma genialny podwójny układ tras skorelowany z wyciągami. Mamy długie trasy puszczone po graniach i jednocześnie te w osi dolin. Wobec tego po pierwsze w każdy punkt można dotrzeć górą bądź dołem ale dla freeriderów gdzie nie skręcą z trasy, tam na dole znajdą wygodny zjazd. Do tego są zainstalowane dziesiątki dział hukowych (cała grań Greitspitze) i odstrzeliwują zaraz po opadach. Gdyby jeszcze zainstalowali na południowej grani Palinkopf (nad 81) to już by było idealnie, bo zawsze tam mam obawy czy może nie wyjedzie. Pozdro Wiesiek
  12. Przeważnie jeździmy z Samnaun a tam zjazd 60-ką jest bezproblemowy. 1 i 1a do Ischgl faktycznie są zatłoczone ale też można to ominąć bądź 4 bądź 7a - od nich (szczególnie tej drugiej) jazda jest już płynna. Pozdro Wiesiek
  13. Byłem w Ischgl pewnie 20-30 razy i znam go jak własną kieszeń i napiszę z całą odpowiedzialnością jest może maks jeszcze 10 ośrodków tej klasy w Alpach. Oprócz części trasowej są tam genialne możliwości off piste. Ja tam zawsze znajduję ciekawe warunki do jazdy obok. Centrum jest Greitspitze gdzie wszystkie kierunki są otwarte i dają super jazdę, pod gondolami też piękny i wymagający teren. Pod E4 800 m przewyższenia w zróżnicowanym terenie (ale jest tam też często wywiane) to co napisałem to dopiero początek opcji. W Ischglu jak nigdzie indziej można obserwować stadne zachowania - na jednym kierunku tłumy a w drugą stronę zero. Wystarczy być w odwrotnej fazie. Nigdy tam nie stoimy. Spora deniwelacja, czynne już w listopadzie i do końca kwietnia - genialny ośrodek. Po prostu. Jak ktoś widzi tam tylko imprezownie to mu współczuję. W Schatzi jeszcze nie byłem. W samym Ischgl mieszkałem tylko raz - w lecie (na rowerach - to kolejna genialna oferta tego ośrodka). Pozdro Wiesiek
  14. Korzystamy ze stron rezerwacyjnych i za każdym razem jest co innego. Nieraz jest tak, że ta sama kwatera jest dużo droższa. Pozdro Wiesiek
  15. Są też inne opcje typu Pfunds i dojazd od Samnaun. W takim przypadku można zaliczyć też SFL czy Nauders. Ale oczywiście jeśli znajdziesz coś tanio w Kappl a jesteś zainteresowany zasadniczo Ischgl to byłoby drugie najlepsze miejsce. Dla zaciekłych turystów narciarskich to bym proponował Landeck. Pozdro Wiesiek
  16. W całej tej sprawie nie sposób jest też nie zauważyć drugiego dna. W świat poszedł przekaz przewodnicy IVBV są cacy, reszta to czarni przewodnicy, co jest delikatnie rzecz biorąc nieprawdą. Trudno też nie zauważyć, że "zrzucając" grupy niezorganizowane - czyli normalny ruch górski na trudniejsze szlaki naraża się tych ludzi na niebezpieczeństwo. Jest to lekki paradoks - świetni przewodnicy z klientami chodzą najłatwiejszym wariantem a reszta niech to obchodzi. Uczciwiej byłoby wprowadzić koncesje dla wszystkich. Myślę, że przede wszystkim to chodzi o przewodnicki biznes jednej organizacji. Co do zasady to ludzie po górach chodzą. Po prostu. A formy są różne od grupy przyjaciół, przez sytuację gdy mniej doświadczeni uczestnicy pokrywają koszty wyjazdu doświadczonemu, czasem z lekką górką, do klasycznego przewodnictwa. Nie zmienia to oczywiście mojej oceny działań Bąka i "owczego pędu", jego zasadniczo nieprzygotowanych do wysokich gór klientów (przynajmniej niektórych)... Pozdro Wiesiek
  17. Też miałem podobną myśl ale później pomyślałem, że to może być pochopna ocena. Może chciał związać ten moment z czymś niezwykłym (Blanc) - moje dziecię oświadczyło się po skoku spadochronowym (ale skakali razem). Każdy z nas troszkę mobilizuje swoje lepsze połowy, wyciąga w góry, na rower czy jeszcze gdzieś. Tu mogło być podobnie i gdyby zbadać alternatywną rzeczywistość to być może ta dziewczyna łaziłaby po górach dalej i miała z tego radochę. Takie myślenie sstar wpisuje się w taki automatyzm myślowy - było nieszczęście a jego praprzyczyną były pewnie ambicje tego chłopaka - siedzi? A pewnie, że siedzi! Ale wcale nie musi być to prawda. Może to być wielkie kłamstwo bo to romantyk co dla swojej dziewczyny chciał zrobić coś wielkiego. Chciał jej udowodnić, że jest coś wart bo jej alpiniści imponowali. I co też możliwe??? Za mało wiemy, żeby coś mówić o tej dwójce. Dlatego za stary jestem aby posługiwać się takimi prostymi schematami. Jakkolwiek też mi się nasuwają (ale na szczęście dobrze je znam) . Biedna dziewczyna, zsunęła się bez walki na skały, przygnieciona worem, nie darła śniegu łapami, nie próbowała wbić butów, odwrócić kija i go wbić w miękkie (tak kiedyś się wyhamowałem ale stromizna nie była duża), wydrzeć tego życia. Wielki żal... Ale współodpowiedzialność bez dwóch zdań obciąża organizatora biorącego pod swoją opiekę nieprzygotowanych ludzi. I wytłumaczcie jak grubą skórę trzeba mieć albo wprost to napiszę jakim idiotą lub/i psycholem trzeba być aby w takiej formule prowadzić biznes. Ten wypadek po prostu musiał się zdarzyć (rachunek prawdopodobieństwa). Nie jest to zresztą jedyna taka postać - krążą opowieści o innych, którym też klienci zginęli. Tutaj media temat nagłośniły i chyba nie ma w tym przypadku. Pozdro Wiesiek
  18. Przeczytałem albo usłyszałem w rozmowie mniej więcej taki dialog (było to w Kazbegi, opowiada polska przewodniczka): - Chcemy wejść na Kazbek, co potrzebujemy zabrać - no raki, czekan, nauczyć się paru spraw... - ale mamy tylko dwa dni - ale to przecież trzeba nabyć aklimatyzację - a ile ta aklimatyzacja kosztuje? Jestem ciekaw czy to nie jest jednak mental, nasz narodowy, polski, własny. Wybaczcie ale mam nieprzeparte wrażenie, że w wielu sprawach jesteśmy głupsi od przeciętnego europejczyka. Ale jest na to rada unikać jak ognia popularnych tematów. Nikt nie każe robić Blanca - jest tyle fajnych czterotysięczników w Alpach. Ale swoją drogą to jaką trzeba mieć konstrukcję psychiczną (mówię o Homohibernatus) aby po takiej tragedii dalej kręcić swój przewodnicki interes i spojrzeć kolejnym klientom prosto w twarz. Trochę przypomina to komentarz lekarza o forum kulturystycznym - szarlatani doradzają desperatom... Pozdro Wiesiek
  19. Nie ma niczego np takiego Elliott Sharp, który wydał z 300 płyt (większość mocno awangardowa, w tym moje ulubione z orkiestrą Carbon) ale jeden z projektów (Elliott Sharp's Terraplane) został uznany za odkrycie (i nowe otwarcie bluesa) i zdobył sporo pierwszych miejsc (za Blues For Nex) w topowych rankingach. I jest to świetna płyta. Ogólnie jest dużo gorzej jak na Last.fm. i bez porównania gorzej jak na YT. Ale oczywiście to jest kwestia czego słuchasz i jak słuchasz. Ja np słucham całych albumów i jeszcze chronologicznie. Później już oczywiście wybieram te albumy co mi szczególnie siedzą. Może też tak być, że ta Twoja platforma jest bardzo dobra w jakiś gatunkach muzyki a te których ja słucham akurat tam nie było. Mnie rozczarowała ale innym może odpowiadać. Ale mówienie, że wszystko jest do łatwego posłuchania to nie jest prawda. Kiedyś chciałem przesłuchać wydawnictw Amerykańskiego Zrzeszenia Kompozytorów (jakoś tak) i z 500 płyt dotarłem tylko do 150. Spróbuj dotrzeć też do setek płyt z Warszawskiej Jesieni... Pozdro Wiesiek
  20. Zajrzałem z nadzieją, sprawdziłem parę nazwisk czy płyt i... nic nie było. 😪 Mam takie przekonanie (poparte latami grzebania), że jeśli czegoś nie ma soulseek to rzeczywiście się tego w necie nie znajdzie. Na razie nie znalazłem niczego co by się choć zbliżało do tej platformy. Ale nawet tam nie ma wszystkiego... Pozdro Wiesiek
  21. Ha, ha, ha, a u mnie Lisa Gerrard i Klaus Schulze! No to skoro Ci się spodobał Kammerflimmer to posłuchaj jeszcze tego - najbardziej bezkompromisowa pokręcona ich płyta. I po prostu pierwszy kawałek. Byłem na koncercie i powiem Ci, że było jeszcze lepiej jak na płytach. Pozdro Wiesiek
  22. Coś tam z grubsza udało się przesłuchać. Mam nieodparte wrażenie, że jakbym się z Tobą zamienił dyskografiami to bym się nie nudził. Możdżera pominę - obie formacje skandynawskie do przesłuchania bardziej dogłębnego. Szczególnie to druga (i nie zgodziłbym się, ze smętna). Ostatnią czwartą zajmę się później. W takim wątku to nie wiadomo co dać - no bo nie przecież tych z milionami odsłuchów albo z ugruntowaną pozycją. Z drugiej strony też nie można dać muzy zbyt hermetycznej. Czyli są to takie "cywilizowane" perełki - świetni wykonawcy, dopracowana muza w zasadzie przystępna. Kierując się tymi przesłankami odpowiem na Twój zestaw muzą około jazzawą 1. Skoro Norwedzy to Norwedzy Jeżeli pierwsza kapela Wam się spodobała to druga chyba też (wybrałem ten kawałek ze względu na video - klimatami przypomina Obywatela Kane) A teraz coś czego nie lubię czyli klasyczny big band z blachami i... posłuchajcie @bolec jestem bardzo ciekaw co dałbyś według schematu - masz absolutne przekonanie, że to Twoja muza i... nie musi się innym podobać (a nawet wiesz, że większości nie siądzie)??? Ode mnie byłoby to np. a niech stracę i dodam jeszcze bardziej typową dla Kammerflimmer koliektief płytę i wytłumacz mi jak można tego nie kochać Pozdro Wiesiek
  23. Wprost nie - ale skoro zestawienie Jazz Forum obejmuje płyty po Astigmatic to znaczy, że eksperci (których tak cenisz) nie dostrzegają przed nic godnego uwagi. A ponieważ Ty po Astigmatic nie widzisz nic dobrego to jasne jest, że wspólna opinia ekspertów i Twoja jest taka, że Astigmatic to jedyna dobra płyta. Chyba, że eksperci się mylą. Albo się zasłaniasz ekspertami albo masz własne zdanie. Co do Twoich ekspertów to piszą swoją historię i tyle, oprócz ich historii staram się poznać inne. Co do linkowania z YT to raczej oczywiste jest - mam Ci przesłać płytę? Ale o co chodzi z tym Sławomirem - nigdzie nie linkowałem Sławomira - wytłumacz mi o co chodzi? Czy to jakaś próba dyskredytacji artystów na wzór polskich Januszy ? Nie rozumiem tego... Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...