Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Wujot

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    2 888
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    127

Zawartość dodana przez Wujot

  1. 1. Wiązania - to tak na pierwszy rzut wygląda, że może na fokach to zjechać (bo blisko). Tymczasem to stok południowo-wschodni (czyli rano jest twardo) a w dodatku w stromym trawersie (czego tak bardzo nie widać). Przez chwilę zastanawialiśmy się jak to pojechać i całe szczęście, że ściągnęliśmy foki. Zjazd krótki ale całkiem konkretny. 2. Rozeznanie wejścia na Strahlhorn i przejścia w stronę Zermatt. Chcieliśmy też zrobić sobie foty z Matterhornem. Pozdro Wiesiek
  2. Naprawdę szukasz porady czy tylko wstawiasz link aby zrobić ruch? Nic z tego co tam jest nie wygląda, na jakąkolwiek okazję a z wiązań pinowych to już na pewno nic bym nie polecił. pozdro Wiesiek
  3. Dodam jeszcze "dokumentację" naszego wejścia na Adlerpass. Cała trasa pokazana od pd-wsch Fragment trasy (też od pd-wsch) - tutaj dobrze widać to lekkie podejście na grań Allalina o którym wspominałem, że trzeba je zrobić aby dostać się na wariant II zjazdu do Saas Almagell. Nawiasem mówiąc widziałem tracki i filmiki wchodzących na Allalina wzdłuż tej grani. Czyli mamy po kolei, krótki zjazd, krótkie podejście, kolejny krótki zjazd (polecamy zapiąć się porządnie) - długie podejście i bardzo długi zjazd. A to wizualizacja drogi przez Allalingletscher gdzieś znad Britani. Tutaj zajrzałem na drugą stronę przełęczy do której doszliśmy - jest tam niezła lufa i co ciekawe prowadzi szlak. Jak oglądaliśmy to z Kamilem to zjazdu za bardzo nie dostrzegliśmy (zjazdu dla normalnych turystów). Pozdro Wiesiek pees mam nadzieję, ze jeszcze coś ciekawego dorzucimy w tym wątku (za dwa tygodnie)
  4. To dodam jeszcze jedną relację. Zaczęliśmy po prostu nieprzyzwoicie. Z kreta (w połowie) wysiedliśmy z Kamilem sami. Nie dość tego jak popatrzyliśmy w dół ani jednego śladu człowieka. Nic. Pusto. Nawet niezbyt nam to pasowało bo liczyliśmy na jakąś wytyczoną ścieżkę przez lodowiec, a tak, jak tu iść??? Naszym kierunkiem był Strahlhorn - sympatyczny czterotysięcznik co go już znacie ze zdjęć. Z Britani, czy z kreta, idzie się parę kilometrów po połogim polu lodowca. Punktem zwrotnym wycieczki miała być przełęcz. Liczyliśmy tam na piękne widoki na grupę Monte Rosy i Matterhorn. Dalsze wejście na szczyt trochę stało pod znakiem zapytania. Po pierwsze droga nie wydawała nam się całkiem oczywista a dwu osobowy zespół w przypadku wpadnięcia jednego do szczeliny wymaga już mega ogarnięcia. Wyhamować, założyć stanowisko pod obciążeniem i być może jeszcze wyciągać kolegę. To w sytuacji gdy nie ma nikogo w pobliżu (a z łącznością różnie jest). W czwórkę jak ćwiczyliśmy wpadnięcia (i wyciągania) w różnych wariantach i sytuacjach to się czułem pewnie ale dwójka to zupełnie inna para kaloszy. Po drugie czas też nie wyglądał tu specjalnie dobrze bo w styczniu dzień jest jeszcze bardzo krótki. Jak się domyślacie na przełęcz pod Strahlhornem dotarliśmy a widoki były przednie. Samo wyjście na przełęcz jest dość strome a z dołu to nawet wyglądało na trudne - na szczęście z lewej (na podejściu) było zgrabne wejście z którego skorzystaliśmy. Na górze obowiązkowa fota - Kamil i Matterhorn Teraz Wiesiek i Matterhorn Tak wyglądałaby ewentualna dalsza droga na szczyt. Nie bardzo widzę dogodne przejście. Mamy oczywiście tracki innych ale to może być z innego stanu śniegu. Podziwiamy sobie widoki w drugą (czyli tą z której przyszliśmy) stronę jest tak. No koniec rozczulanek, bleblania itd. Trzeba twardym nie miętkim być! Czyli zjazd. Tu fota na dowód, że oprócz nas nikogo nie było. I jeszcze takie zdjęcie okoliczności. Po jakimś czasie dojeżdżamy do bardziej cywilizowanych miejsc - trafiamy na ślady poprzedników. I tak, tak - macie rację zbliżamy się do wariantu II. A tutaj jazda się dopiero zaczyna! Jezioro w dole, stromizna konkretna ale bez horroru. Było nieprzyzwoicie, orgiastycznie. Cudownie miękko, zmiennie. Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie. Był ruch, magnetycznie ale była też ściana przy ścianie. Mokro w gaciach, z głową w chmurach. Tako było. Na końcu tylko człowiek mógł powiedzieć (za nieocenioną androgeniczną Alice z pingwinów z "Madagaskaru") - czemu to ja się tak głupio uśmiecham! Na dowód fota Kamila Pozdro Wiesiek
  5. Ja tam Kamil po prostu powiedziałem: - Kamil podciągniesz mnie? I poszło całkiem gładko. Pozdro Wiesiek
  6. Wujot

    Wyciągi przy schroniskach PTTK.

    Dopiero teraz "zauważyłem" ten temat. U nas to wygląda czasem trochę inaczej - wyciągi na Hali Szrenickiej (przy Schronisku na Hali Szrenickiej) wchodzą w skład większego systemu SudetyLift. To Karkonosze - wyciąg na przełęczy Okraj (obok Schroniska na przełęczy Okraj) - wydaje mi się, że ciągle działa. Też Karkonosze - wyciąg przy Schronisku Orzeł wchodzi w skład kompleksu Przełęcz Sokola (razem 6 orczyków). Góry Sowie - wyciągi przy Zygmuntówce - 2 szt. Góry Sowie Te cztery miejsca (a szczególnie 2 i 4) chyba spełniają oczekiwania założyciela wątku. Troszkę na siłę (ale nie wiem jak to było historycznie) jest z górnym odcinkiem złotówki przy Strzesze Akademickiej. Nic więcej mi nie przychodzi do głowy. Po stronie czeskiej na pewno jest jeszcze parę takich miejsc. Pozdro Wiesiek
  7. @MarioJ Piękna, wręcz wzorcowa relacja. Można tylko dodać jakieś mało istotne szczegóły. Pierwsze, że "samotny strzelec" (chyba Anglik?) co doszedł z nami pod szczelinę musiał zawrócić. Przez sekundkę zastanawialiśmy się czy go nie przygarnąć (uprząż zrobilibyśmy mu taśmy) ale zdrowy rozsądek zwyciężył. Nie znamy go, nie był przygotowany odpowiednio, nie będziemy Matką Teresą bo zaszkodzimy i sobie i jemu. Drugie to zjazd z kopuły szczytowej - warstewka śniegu na lodzie była miejscami naprawdę cienka. Każdy gwałtowniejszy manewr krawędziami odsłaniał lód - co w kontekście przepaści obok zachęcało do ostrożności. Jechaliśmy górny odcinek więc czujnie i miękko. Dalej było bardzo przyjemnie. Allalinhorn ma tytuł najłatwiejszego czterotysięcznika ale dla mnie był sporo trudniejszy od Breithorna (też mało honorny). Jak widać zimowe warunki mogą utrudnić wejście. Na razie lista zjechanych czterotysięczników jest krótka. Może uda nam się ją jeszcze przedłużyć? Pozdro Wiesiek
  8. To zmienia postać rzeczy - nie dziwię się, że chcesz "sprawiedliwości". Pozdro Wiesiek
  9. Rozumiem, że w wyniku niedopasowania prawa działa to tak, że bez problemu można podważyć wezwanie do zapłaty. Ok. Teraz co dalej - zaczynamy omijać kraj w którym nasz samochód ma odnotowane wykroczenie. No bo nie będziemy ryzykowali paru godzin opóźnienia (to jest warte parę razy więcej jak mandat). Po pewnym czasie mapa Europy będzie przypominała archipelag Czy naprawdę skórka jest warta wyprawki? A jak trafi się w tej przysłowiowej "Austrii" jakaś super okazja to co zrezygnujesz czy inne auto trzeba będzie załatwiać? Tyle piany aby parę stów zaoszczędzić. Przecież nawet mój dzień pracy jest więcej wart a co dopiero "prawdziwego biznesmena". Nie lepiej skoncentrować się na prawdziwych problemach? Moralna ocena całej tej sytuacji jest za to jednoznaczna - popełniłem wykroczenie (takie jak np kradzież batonika) - i co mi zrobią? Mogę, to nie nie muszę za nie odpowiadać! Taki spryciarz ze mnie... Pozdro Wiesiek
  10. Spróbuj może oddać to na maszynę diagnostyczną (nie ma ich zbyt wiele w Polsce) i będziesz wiedział. Pozdro Wiesiek
  11. Pewnie będzie inna siła wypięcia - jaka nie wiem. Myślę, że nie z przypadku w wiązaniach pinowych są małe tolerancje na błędy. Zmierzyłem swój szablon do ATK i ma 4 mm Dopiero teraz mnie olśniło, że w tych Twoich nie ma płytki do regulacji i rzeczywiście jest problem... Pozdro Wiesiek
  12. Producenci wiązań dają użytkownikom specjalne szablony(u dynafita biała płytka z kulką, w ATK czarny wydłużony prostopadłościan) do ustawiania odległości but-wiązanie). To się robi bardzo dokładnie. Na oko wydaje się, że odległość na zdjęciu (to ATK?) jest ciut duża. Powinno być 4 mm. Polecam jednak szablon. Pozdro Wiesiek
  13. I jeszcze sytuacja na zdjęciu Mariusza (fota z Britani). Najwyższy zaznaczony szczyt do Strahlhorn, z lewej jest Fluchthorn (którym jako celem narciarskim tak się zachwycałem). Trzecia czerwona strzałka to ten zauważony w terenie początek zmodyfikowanego wariantu I. Widać, że jest to interesujący i wymagający zjazd (środkowa fuksja). Z lewej wariant II. Z prawej , przy Bartku kawałek śladów klasycznego wariantu I. A to wyjście z metra i w drugą stronę pozdro Wiesiek
  14. Mój opis możliwości Saas Fee będzie rozwijał się zgodnie z notacją muzyczną. O ile opisane już przytrasowe off piste w ON to było radosne allegro to wkraczamy teraz na obszar presto - czyli oficjalny i łatwo dostępny dla narciarzy pozatrasowy zjazd do Saas Almagell. Aby zaliczyć to cudeńko mamy dwie możliwości: - wysiąść w połowie kreta - rano są dwa takie kursy. Zgłaszamy to obsłudze, wypisujemy się. Technicznie odbywa się to w drodze powrotnej – czyli wpierw na górną stację, tam zostajemy w krecie. Ten w drodze powrotnej zatrzyma się na niepozornym peronie. Trzeba być w właściwym wagoniku (czyli tym co na mijance jest po prawej – patrząc orograficznie). O to dba obsługa. Wychodzi się ciasnym tunelem - lądujemy na skalnej półce i Bajka. - drugi punkt startu to schronisko Britania. Najprościej jest wjechać na górę niepozornym orczykiem w okolicach Felskin. A dalej praktycznie po płaskim z niewielkim podejściem na końcu do schroniska Britania Hutte. Tę drogę opisał już Mariusz. Obie te opcje pozwalają nam zrobić wariant I na poniższej wizualizacji Żółty wykrzyknik to start z metra. Czerwona strzałka to droga do Britanii i Britania. Jak widać w stosunku do startu z kreta zjazd jest krótszy ale bardziej stromy. Warto mieć na uwadze, że to ekspozycja południowa i ten stok dostaje bardzo dużo słońca. Po południowych roztopach (i nocnych przymrozkach) sympatyczniej może być jechać rano z kreta. Tam nawiasem mówiąc pierwsza ścianka w takich warunkach też jest betonowa. Ale gdzieś od 11:00 w słoneczny dzień Britania może być idealna. Jak widzicie oprócz znanego Wam wariantu I i IA zaznaczyłem też wariant II. Cóż to za cudo? Zastosuję tutaj autocytat "No to była masakra – miękki śnieg, kilkanaście tylko śladów na szerokości 300 m. Po prostu czad. Zgodnie uznaliśmy, że ten wczorajszy zjazd (czyli niedawna Bajka) to była Strata Czasu." Bajka to wariant I Przyjrzyjmy się jeszcze raz obu wariantom. Na oko wyglądają podobnie. Różnice są trzy. Jest troszkę stromiej, zdecydowanie mniej przejechane ale przede wszystkim inna jest rzeźba terenu. Występują liczne progi, strome ścianki, rynny na kształt half-pipe. To wygląda jak gigantyczny snowpark (w przeciwieństwie do pól śnieżnych wariantu I). Zjazd jest też bardziej zacieniony i śnieg podlega trochę wolniejszym przemianom. Jak się dostać na to cudo? Trzeba trochę podejść. Po krótkim zjeździe z kreta (tak aby nie tracić wysokości) zakładamy foki. Do przejścia jest 300-400 m lekko pod górę. W miejscu gdzie zaczyna się grań Allalina (lub zjazd z niej oznaczony 2) zdejmujemy foki i zgodnie z trackiem dojedziemy. Narciarze parę ruchów kijem a deskarze ze 100 m z buta zaliczą na tej drodze. Z innych punktów na wizualizacji "1" to oczywiście Britania. Na "3" zauważyłem ślady zjazdu - ktoś tam zaczynał mocno zmodyfikowany wariant I. "4" to naturalny zjazd z Fluchthorna (3795 m npm) - chyba najpiękniejszy zjazd w okolicy. Pewnie już nie damy rady tego zrobić ale wygląda fantastycznie. Co do zjazdu do Saas Almagell to da się to spoko zrobić trzy razy w ciągu dnia. Na zjazd trzeba przeznaczyć 45 min, reszta to logistyka. Skończyliśmy chyba presto i pora zabrać się za prestissimo. Mariusz - czekamy na relację z Allalina a później ja wrzucę relację z wejścia na przełęcz pod Strahlhornem. Pozdro Wiesiek
  15. Uzupełnię troszkę relację Mariusza. Zacznę od przytrasowego off piste. Z tym jest bardzo zmiennie - na początku sezonu możliwości były mocno ograniczone. Teren jest lodowcowy i skalisty. Wiemy, że w tym sezonie spadło dużo śniegu i teraz ośrodek w tym zakresie oferuje całkiem sporo. Zgadzam się z Mariuszem, że zjazd z góry kreta do wyjazdu z Felskin (czyli do dołu kreta) jest chyba najlepszy w ON. Decyduje o tym przyzwoite (ale nie stresujące) nastromienie - pewnie z 35 stopni oraz najlepszy śnieg. Relatywnie też mało narciarzy tam jeździ. Oprócz pokazanych na schemacie Mariusza linii warto odnotować zjazdy z Plattjen - olbrzymi bardzo zróżnicowany teren ze stromymi jarami potoków (po których można śmigać) oraz rozsianymi głazami. Wadą jest niska rzędna i słaby śnieg z tego tytułu, oraz spore przejeżdżenie. Równie wymagające są dostępne zjazdy pod dolną sekcją Alpin Express. Trzeba powiedzieć, że Szwajcarzy wyznaczyli sporo sympatycznych skirout - wadą takich oficjalnych dróg jest ich stan - bo narciarze jak widzą żółte tyczki to zawsze spróbują szczęścia. Czyli reasumując najlepiej jest na górze. Po prawdzie może to wynikać ze sznurków i ostrzeżenia aby tam nie jeździć. Czasem nawet potrafili postawić tam karbowego, który pilnował wjazdu pod restauracją. Objechanie tego fragmentu jest jednak proste - wystarczy strawersować na wschód z rogu budynku kreta. Ten wariant jest nawet ciekawszy bo krótszy i bardziej nastromiony. Zagrodzenie sznurkiem i znaki są oczywiście uzasadnione bo oprócz ekspozycji (umiarkowanej) teren jest podcięty klifami i szczelinami brzeżnymi. Miejsce jest po prostu dla tych co się po lodowcach poruszają. Poniżej dwie wizualizacje. Nad granicą cienia znajdziecie nartostradę przecinającą niebieską linię - tutaj kończy się freeride. Dalej można pojechać obok tras na zasadzie przyjemnych dojazdówek. Ta najciekawsza część ma 1,6 km długości około 500 m spadu. Wadą jest dość długi czas cyklu - wjazdy z Morenje na górę zajmuje > 42 min i w dodatku na stojąco. Jak widać pod tym względem szału nie ma ale moim zdaniem warto te 3-4 x to zrobić (w ciągu dnia) - szczególnie, że można zrobić różne podwarianty o czym już nie pisaliśmy. Podsumowując - przytrasowe off piste w Saas Fee ma się całkiem dobrze. Na szczęście ten ośrodek może znacznie więcej zaoferować. cdn Pozdro Wiesiek
  16. Arturze! Czyli ile??? Ale wiązania to masz jakieś dziwne - pora zamontować coś odpowiedniejszego. Pozdro Wiesiek
  17. Wujot

    SMR żale, uwagi, frustracje

    A na czym ta lewackość polega - wytłumacz mi proszę??? Pozdro Wiesiek
  18. Ile jest pod butem? Pozdro Wiesiek
  19. Co do tego wejścia w połowę czasu to nie wiem. Po prostu paskudny był ten depozyt. Robisz krok lądujesz w punkcie wyjścia, drugi to samo. Niektóre kawałki to zrobiłem chyba 3x. W razie jakiś kłopotów założylibyśmy deski i jazda w dół. Mariusza co prawda bolała głowa ale na górze wszyscy wpi...li żarcie aż im się uszy trzęsły. Nastrój też był dobry, wręcz znakomity. Innych objawów też nie było. Mnie żal było wracać... Ale ocenę sytuacji możesz mieć jaką uważasz i pewnie jest dużo racji w Twojej przezorności. Nigdy nie pchałbym się w pierwszy dzień tak wysoko gdyby nie perspektywa opadu 30 cm i pogorszenia pogody. Pozdro Wiesiek
  20. Przede wszystkim przy podejmowaniu decyzji kluczowa była prognoza pogody. Wychodziło, że jedynie pierwszy i ewentualnie ostatni dzień nadawał się do jakiejś akcji w górach. Ponieważ ostatni w zasadzie wypadał (bo o 15:00 był wyjazd) to tylko pierwszy dawał realną szansę aby coś zrobić. Celu nie osiągnęliśmy z paru powodów - spore opóźnienie na starcie (korek po drodze). Dalej nie byliśmy w stanie zidentyfikować bezpiecznego przejścia przez seraki. Po cichu liczyliśmy na przetarty szlak (co nie jest niczym dziwnym). Wybraliśmy więc własną drogę, która pozwoliła skutecznie pokonać zasadnicze trudności progu. Gdybyśmy mieli te dwie dodatkowe godziny co wypadły to Weissmies byłby pewnie nasz (mimo zmęczenia drogą). Co do aklimatyzacji to każdy z nas na tych wysokościach nie raz, nie dwa bywał. To krótki parogodzinnyść pobyt raptem 500 m nad "standardową" wysokością stacji. Gdybym miał tam nocować to bym się 3x zastanowił. A tak nie widziałem i nadal nie widzę problemu. Ale gdybym szedł w innej ekipie to pewnie bym widział. Najważniejsze jednak, że realistycznie oceniając możliwość wejścia wyznaczyliśmy sobie nieprzekraczalną granicę. Na górze mieliśmy masę czasu aby sobie pofotografować, zjeść, z Kamilem nawet przepatrzeliśmy drogę ciut wyżej. Ale oczywiście to sprawa indywidualna i każdy powinien sobie sam odpowiedzieć na pytanie co może a co nie. I w dodatku musi to być wspólna, niewymuszona decyzja zespołu. Znając prognozę pogody podjęliśmy ją wspólnie i nie uważam jej za błędną. Nawiasem mówiąc pomysł był mój podobnie jak plan na następne 2 dni. Czwarty kluczowy dzień udało się wydrzeć, też po wspólnej analizie warunków - ale o tym pewnie ładnie opowie Mariusz. Pozdro Wiesiek
  21. Mnie ten dzień uzmysłowił, że czasem 100 m/godz w pionie to jest niestety wszystko co można osiągnąć. W żlebie był jeden wielki depozyt - akurat fragment z buta szedłem ostatni i normalką było, że po wejściu na stopień zjeżdżałem z powrotem w dół. Niektóre fragmenty po paru próbach musiałem obchodzić i torować własną drogę. Dodając do tego 16 godzin w aucie to umordowałem się nieadekwatnie do "wyczynu". Jak widać nie zawsze plany idą w parze z możliwościami. Ale podobnie jak Mariusz uważam, że widoki i zjazd warte były wejścia choć po drodze Robert ochrzcił naszą drogę nadając jej miano "żlebu frajerów"! Pozdro Wiesiek
  22. @marboru! Chłopie Ty się marnujesz, czekam z niecierpliwością jak się dosprzętowisz. Myślę, że wtedy to nawet marionena zakasujesz. Pozdro Wiesiek
  23. https://www.skalnik.pl/odziez-meska-spodnie,spodnie-alpinist-bib,44-k-19604-52735-p https://www.skalnik.pl/odziez-meska-spodnie,spodnie-summit-series-l5,44-k-15163-54763-p A przy okazji coś co bym polecił na skitury - i cena bardzo przyjemna https://www.skalnik.pl/odziez-meska-spodnie,spodnie-paclite,44-k-18945-55590-p Pozdro Wiesiek
  24. Jako użytkownik 3 par spodni MILO na extendo (od 10 lat) mogę powiedzieć, że przynajmniej te z wzmocnieniami z kevlaru są naprawdę niezniszczalne, te lżejsze zresztą też. Jedyne co im można zarzucić to, że się znudzą. Przez parę lat używałem tego najmocniejszego modelu na skiturach. Niestety brak wentylacji (czyli kłopoty z termoregulacją) spowodowały, ze na skitury bym ich nie polecał. Poza tym to rewelacyjne ciuchy. Pozdro Wiesiek
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...