-
Liczba zawartości
1 795 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
54
Zawartość dodana przez Cosworth240
-
Ja na Twoim miejscu wybrałbym JMP Xenon. Mój kuzyn jeździł w takiej podczas naszego ostatniego wyjazdu do Austrii. Był bardzo zadowolony. JMP na naprawdę sensowną jakość w stosunku do ceny. Jest rozpinana pod pachami, ma kieszenie na co trzeba (m.in. na karnet w rękawie). Osobiście podoba mi się ta w wersji zielono-limonkowej, choć to oczywiście kwestia gustu. Jakość ciuchów 4F jest wedle moich osobistych doświadczeń dość nierówna. Miałem zarówno dobre, jak i złe. Ja jeździłem do tej pory często w soft shellach, ewentualnie cieniutkiej kurteczce bez ocieplenia zakładanej na różne warstwy zależnie od pogody. Od ok. 2 sezonów jeżdżę w kurtce spydera z Thinsulatem 10K. Zakładam ją nawet jak jest stosunkowo ciepło. Jak są temp. typu +5 to po prostu pod kurtkę ubieram cienką przylegającą bieliznę z krótkim rękawkiem i na to jakiś oddychający cieńki golfik w powiedzmy tym stylu: http://www.spyder.com/mens-silver-dip-dry-web-tneck/d/157420C2040?CategoryId=200. Uważam, że taki zestaw powoduje, że się nie pocisz (zawsze możesz się rozpiąć pod pachami), a jak przywieje nagle wiatr na wyciągu, to też jest ok i nagle nie zmarzniesz.
-
Serfaus Fiss Ladis - 27-29.02.2016
Cosworth240 odpowiedział Cosworth240 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Twoja rekomendacja była jednym w powodów, dla których się tam wybrałem ;-) -
W tym sezonie realizuje plan krótkszych (2-3 dni na stoku) za to częstszych (to już był 4-ty wyjazd do Austrii tej zimy)wyjazdów w Alpy . Do tego postanowiłem skoncentrować się na miejscach gdzie albo wcale nie byłem, albo byłem dawno temu. Zachęcony pozytywnymi opiniami znajomych i forumowiczów postanowiłem skierować kroki swoje i grupy znajomych do Tyrolu do ośrodka Serfaus-Fiss-Ladis. Wyjazd na ostatnią chwilę po upewnieniu się, że będzie pogoda. Ponieważ zapowiadała się 3-dniowa lampa, należało jedynie dograć kwestie spanka. Znaleźliśmy super apartamencik tuż obok stacji, gdzie zbiegają się trzy gondole w miejscowości Fiss. Pensjonat Gondeblick naprawdę godny polecenia. Może nie tanio - ale standard więcej niż przyzwoity, dla auta przygotowano obszerny kryty parking w cenie apartamentu, jest strefa wellness, bilard, piłkarzyki, czy pokój dla dzieci. No i widok z okna prosto na stok, a dojście do gondoli sprowadza się w zasadzie do przejścia na drugą stronę drogi. Gdy przejechaliśmy w nocy ok. północy stok był oświetlony, a rano ukazał się nam taki widok: DZIEŃ 1 - środa 27.01Nastąpił moment, kiedy trzeba było zobaczyć co oferuje ośrodek. No cóż na pewno tras jest baaaardzo wiele i tu może ośrodek nie wyróżnia się wiele od innych dużych ośrodków w Alpach, jednak to co zwróciło moją uwagę, to fakt że trasy są dość wymagające i często dość wąskie.Prawdopodobnie ze względu na ciepłą aurę (w środę było słonecznie, choć było trochę chmurek, a temperatura jakieś 5 stopni na plusie) i małą ilość śniegu, po zjechaniu pierwszymi trasami ponad miejscowością Fiss, czujemy niedosyt. Jest sporo przetarć i minerałów. Do tego mamy wrażenie, że ratrakowi nie wykorzystali pełni możliwości swoich pisten bullych - jest bardzo nierówno. Hmmm... zaczynam się zastanawiać, czy peany na temat SFL nie były przesadzone: Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy przejechaliśmy na północną stronę stoków nad Fiss. Jest szeroko, równo, twardo i co ważne śniegu jakby więcej. Na szczycie parkuje super wynalazek firmy Polaris: Ok. 12-tej zaczynamy przemieszczać się w kierunku Serfaus i dalej. Pierwszego dnia dojedziemy do Scheidbahn i obere Scheidbahn. Tutaj trasy znów szerokie i twarde, mimo dodatnich temperatur, a widoki zapierają dech w piersiach. Po udanym narciarskim dniu pora na Apres-Ski. Jeden rozchodniaczek, przerodził się w kolejny, na szczęście z Hexenalm do domu nie było daleko: DZIEŃ 2 - czwartek 28.01Wydarzenia dnia poprzedniego wpłynęły na formę części osób z grupy. Ja i jeden znajomy od rana atakujemy stoki na północy Fiss i czekamy aż dołączy reszta. Od rana słoneczko, w ciągu dnia nieco się zachmurzy, ale słońce i tak się jakoś tam przebija, więc kontrast nie jest problemem. Minimalnie chłodniej niż wczoraj - jakieś +3. Wszystkim nam udaje się znaleźć dopiero ok. 11-tej. Celem jest wspólne przejechanie do części ośrodka zwanej Masner. Widoki nieprawdopodobne, jednak robi się późno i w zasadzie od razu po dojechaniu na miejsce ogłaszamy odwrót. Postanawiamy jednak, że trzeci dzień chcemy spędzić właśnie tutaj: DZIEŃ 3 - piątek 29.01Rano niebo zasłonięte chmurami, ale prognoza wskazywała na przejaśnienia w zasadzie od samego rana, a ok. 11-tej ma już był słonecznie. Prognoza się sprawdza w 100%. Temperaturowo też jest nieżle - między -1 a 1 stopni na plusie. Przebijamy się do tras w części Masner. Znów widoki zachwycają. Trasy też niczego sobie, zwłaszcza czarna 160 obsługiwana przez krzesło Masnerkopfbahn. Jeździ się super, no ale trzeba spożyć topfenstrudla z sosem waniliowym i napić się kawki: Jest cudownie, a ten widok powoduje, że nie bardzo chce się wracać do Polski: No cóż, trzeba jeszcze jakoś dojechać do Krakowa, więc niechętnie ale ok. 15-tej zaczynamy wracać w kierunku Fiss, aby wziąć prysznic i wsiąść do auta. Jeszcze dwa widoczki na pożegnanie z trasami Masner: O 3-ciej nad ranem parkujemy pod domem.PODSUMOWANIEZachwyty nad ośrodkiem SFL nie są przesadzone. O ile - być może ze względu na małą ilość śniegu - trasy na południu nad Fiss nie rzuciły nas na kolana, o tyle te na północy, czy w rejonach: Scheidbahn, czy Masner są świetne. Widoki niesamowite. Sporo tras czarnych i naprawdę wymagających. Ośrodek na pewno nie należy do tanich, a w zasadzie można śmiało powiedzieć, że jest jednym z droższych w Austrii. Jeździliśmy 3 dni i nie przejeździliśmy wszystkiego. Na pewno dodaję go do listy moich ulubionych miejscówek.
-
I tak i nie. Jeżeli maluch się ma zniechęcić, bo mu nie idzie, to być może warto mu najpierw trochę ułatwić życie. Tak jak pisałem w USA rozwiązanie to jest często stosowane i chwalone także przez instruktorów. Polecam przeczytać opinie o produkcie wedgease jak i edgy wedgy na amazon.com. Tutaj jedna z opinii instruktora z Wyoming: As a Ski School Director in Wisconsin I was curious about this product. We cater to students age 2 and older. After testing one, I turned around and bought them for all of my instructors. Everyone carries one in their jacket now. The ease of clipping these on and removing is amazing. The quality of the "clamp" is far beyond the old style thumb screw designs. Out of several dozen units used in hundreds of lessons, we only had one clamp break and it was still useable as it broke very high up on the surface. As instructors we embrace any tool that helps a student have a breakthrough. While we remove the clips as soon as the student is ready, they definately come in handy. It may be a one run experience or an entire season... it is up to each individual. The toughest part of the Wedgeease is keeping the parents of the young children from stealing them from the instructors. They always want to have one for themselves. My only suggestion is that they produce them on different colors. Pink, Green, Orange, Yellow.... Great Job... this is one of the best new products I have seen in years. Sam uczę dziecko jeżdżenia bez takich urozmaiceń, ale myślę że dziś bylibyśmy dalej i doszlibyśmy do tego co póki co mamy w mniejszych bólach, gdybyśmy zaczynami z czymś takim. Moja córka bardzo źle znosi niepowodzenia i gdy jej nie idzie nie namówisz jej na powrót na stok.
-
Byłem w zeszły czwartek na nocnym nartowaniu na Śnieżnicy. Odniosłem wrażenie, że mimo 2-godzinnej przerwy na ratrakowanie, stok był słabo ubity, choć warunki były znośne do 21:30, kiedy dałem sobie spokój. Mnie osobiście najbardziej przeszkadzała i przerażała ludność miejscowa - grupa młodzieniaszków zjeżdżająca bez kijów i z prędkościami wyraźnie przekraczającymi ich umiejętności i ogólną zdolność pojmowania świata. Mnie spotkała niemiła przygoda poza stokiem na schodach na dolny parking - z przyzwyczajenia tam zostawiłem auto - były totalnie oblodzone. Walnąłem takiego orła, że leżąc i patrząc w niebo zastanawiałem się, czy kości są całe. Na szczęście skończyło się na kilku siniakach. Nie rozumiem dlaczego nikt nie dba o posypanie tych schodów jakiś piaskiem.
-
W Europie tego nie widziałem w USA bardzo popularny sposób na uczenie maluchów jeżdżenia na deskach. Jest kilka produktów tego typu, ten który ma Kacper to akurat to: http://www.amazon.com/Wedgease-Childrens-Ski-Tip-Connector/dp/B00AZMBOCG Dziecko dziecku nierówne, ale jak widzę jak młody śmigał blisko drzew na tym filmie, to ja wiem, że na pewno bym się nie odważył 5-letniej córki tak puścić.
-
Ja osobiście polecam knajpę o nazwie Alm Monte przy dolnej stacji kolejki Flying Mozart: http://almmonte.com/ Polecam Klassiker, a zwłaszcza: Bio-Backhendl; Zwiebelrostbraten i kaczkę, czyli Ente. Tanio nie jest, ale 2 lata temu jadłem tam co wieczór, bo było tak pyszne.
-
Spytkowice - Beskid Namówiony przez przyjaciela zwlokłem się z łożka i ok. 9-tej zaparkowałem na parkingu tzw. dolnym - bo ten koło krzesła był już wtedy full - w Spytkowicach (ośrodek Beskid). Już wtedy do kanapy kolejka, ale wtedy jeszcze na jakieś 10 min stania. Z każdym przejazdem kolejka gęstniała i zjazdy po 10-tej odbywały się z regularnością co 20 minut. O 11:30 powiedziałem dość. Nadrobiłem zaległości towarzyskie i pogadałem sobie z kumplem, którego dawno nie widziałem, ale takie narciarstwo w takich kolejkach sensu nie ma. Zresztą po doświadczeniach z zeszłego roku - byłem w Trzech Króli w Myślenicach - never ever. Za rok siedzę w domu z rodziną. Z kronikarskiego obowiązku - śniegu dużo i warunki uważam, że naprawdę fajne. Na trasie łatwiejszej czyli odbijającej takim mocnym zakosem od kanapy śnieg mocno zgrudkowany - to trochę denerwowało, ale pojechaliśmy tam jeden raz w sumie tylko dla zasady, żeby zaliczyć. Na trasie głównej - wzdłuż krzesła bardzo fajnie. Na samym stoku ludzi nie było obłędnie dużo, bo przepustowość krzesła jest naturalnym regulatorem ruchu na trasie. Niestety zdjęć brak - komórka mi się wyładowała. Myślę, że ośrodek Beskid jest fajną opcją w tygodniu, gdy nie ma tylu osób. Byłem tam w sumie pierwszy raz i jest to sympatyczny mały ośrodek - fajne krzesło Doppelmayr'a z taśmą rozbiegową; nowoczesne bramki wejściowe; przyzwoita knajpa na dole - jest też chyba jakaś nowa na górze, ale nie zwróciłem uwagi, czy była czynna; warunki na stoku świadczą o tym, że system naśnieżania tez jest co najmniej ok - zresztą jego ozdobą jest wyglądająca na nóweczkę armatka Technoalpin TF10, a to taki Mercedes wśród armatek. Inna sprawa, że mają tam spory mix armat - Demac Lenco, Supersnow, no i ta TF10 - może jest więcej, ja zauważyłem jedną. Widocznie co jakiś czas dokupywali i rozbudowywali ten system. Podobno Hotel Beskid na dole jest całkiem fajny i ma fajny basen.
- 3 220 odpowiedzi
-
- 10
-
-
- polska
- warunki narciarskie
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Kontrolują Niemcy na swoich granicach, więc jadąc z Polski do Tyrolu przez Austrię kontrola jest za Salzburgiem w Rosenheim na granicy Austrii z Niemcami - ta kontrola jest bardziej uciążliwa - korki najczęściej na poziomie 20-40 min w ciągu dnia; to samo się powtarza wracając z Tyrolu, z tymże kontrola w tym kierunku ma miejsce w Kufstein - ona jest zwykle mniej uciążliwa niż ta pierwsza - zwężka do jednego pasa i przez chwilę wolniejsza jazda przeważnie.
-
1. Jechać raczej przez St. Johann z uwagi na korki na granicy AT-DE; 2. Osobiście uważam, że nie ma sensu kupować karnetu na cokolwiek więcej niż Ski-Welt z uwagi na rozległość tego ośrodka. Ciężko naprawdę to wszystko zjeździć w tydzień i dlatego nawet dla "turystów" jest tam dość tras, do tego ośrodek jest dość rozwleczony. Inna sprawa, że nie wiem jak to teraz będzie, ponieważ ośrodek nie jest położony specjalnie wysoko, więc ile tras będzie chodzić to zawsze jest jakaś niewiadoma w taką zimę jak ta; 3. Z busa korzystałem raz jak zamknęli mi gondolę i musiałem się dostać do Hopfgarten z bodaj Westendorf. Nie było z tym problemu. Zwykle w Alpach system ski busów działa bardzo dobrze. 4. W Going nie byłem, więc trudno mi coś powiedzieć o atrakcjach tej miejscowości. Moje wrażenie było takie, że Ski Welt nie słynie akurat z bycia jakąś imprezową miejscówką w typie St. Anton, czy Ischgl, raczej to są dość spokojne alpejskie wioski. W Hopfgarten - gdzie mieszkaliśmy - dało się pójść na pizzę, czy napić piwka, ale poza tym wielkiego apres-ski nie odnotowałem. Ośrodek fajny, tras dużo, choć jak dla mnie trochę mu brakuje efektu "wow". Osobiście wolę jak jest trochę wyżej i gdy widoki wokół robią większe wrażenie. Tutaj czułem się trochę jak na Pilsku tylko takim powiększonym razy 10-15. Może wokół trochę fajniejsze widoki w stosunku do Beskidów, ale nie takie jak głęboko w Tyrolu.
-
Trafia mnie jak czytam takie wypowiedzi Dyrektora Parku - bo jak rozumiem osoba, która się wypowiadała pełni właśnie taką funkcję. Nie zna jeszcze koncepcji, ale już jest na nie. Tymczasem koncepcja jest stara jak świat. O tunelu w kopule Kasprowego mówi się od hohoho. Główną przeszkodą w realizacji tego pomysłu do tej pory była kasa - olbrzymie nakłady, a w zasadzie chodzi o to, aby nie trzeba się było wspinać ze sprzętem do góry, aby przejść z Goryczkowej na Gąsienicową, bo przecież w drugą stronę jest bezproblemowa komunikacja. Ale od strony przyrodniczej, to jeżeli dobrze pamiętam jakąś tam archiwalną wypowiedź Ślusarczyka, albo kogoś z Pracowni (oni byli bardzo aktywni przy modernizacji kolei na Kasprowy), to nawet oni uważali, że akurat tunel wpływu żadnego na przyrodę nie ma. Można się oczywiście zastanawiać jaki wpływ będzie miał jakiś tam buldożer, wysadzenia, ale tu jest mowa o "ręcznym" drążeniu tego tunelu, właśnie ze względu na troskę o przyrodę. Ja rozumiem postawę Parku, zgadzam, że Tatr wiele nie mamy i trzeba je chronić, ale na tej zasadzie to turyści chodzący tłumnie po szlakach, czynią nieporównywalnie większe spustoszenie w przyrodzie Tatr niż narciarstwo na stokach Kasprowego. Tymczasem nie spotkałem się z tym, aby park odmówił sprzedaży biletu i wstępu na szlak, bo np. jest na nim zbyt wiele osób. W przypadku tunelu mam wątpliwość, czy skóra jest warta wyprawki, ale nie mogę ścierpieć jak Dyrektor Parku przed tym jak cokolwiek zobaczy, zanim się nad tym zastanowi, już głosi że rozwiązanie to jest nie do przyjęcia i postawi całą modernizację inwestycji w Kotle Goryczkowym pod znakiem zapytania.
- 7 389 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- nowe inwestycje
- polska
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Można sobie "przejść" ten objazd za pomocą google streetview. Taka wirtualna eskapada potwierdza, że przejazd tam jest, ale ulica Habdasówka to taka bardzo lokalna ulica szeroka w zasadzie na jeden samochód. W przypadku jeżeli więcej osób wpadnie na pomysł tego objazdu może się tam zrobić słabo. Mieszkańcy też łatwo mieć nie będą.
-
Gdybyś jednak miał ochotę na te Mangumki, to jeden z moich ulubionych (i sprawdzonych kilkukrotnie) sklepów, czyli skitreff.de ma obecnie sporą przecenę na najnowszy model tej nartki: https://www.skitreff.de/de/ski-sport/ski/performance-ski/head-i-supershape-magnum-1516.html Patrząc na szybko na allegro, to cena wydaje się atrakcyjna.
-
Zgadzam się w pełni z JC i innymi, którzy wskazują na przewagę knajp na stokach w Austrii, Włoszech nad rodzimymi. Włochy znam mniej, ale w Austrii sporo miejsc zwiedziłem i należę do tej grupy ludzi, którzy lubią dobrze - nie musi być dużo - zjeść na stoku. Knajpy w Austrii podają co do zasady super jedzenie, do tego często gęsto, mają super wystrój wnętrza, często extra atmosferę np. z muzyką live itp. Gdy jadę któryś tam raz do ośrodka, to mam często swoje ulubione typy - np. Westernstadl przy trasie Bernkogel w Saalbach, gdzie serwują rewelacyjne chilli con carne; czy Bärenbadalm w Kitzbuhel, gdzie mają super dania z krówek. Posty w niniejszym wątku potwierdzają zupełnie odwrotną zasadę w przypadku knajp przy polskich stokach - tj. dobre jedzenie jest wyjątkiem od zasady. Większość osób polecała knajpy w drodze na stok, a nie na samym stoku. Tymczasem wydaje mi się, że porządna knajpa i w ogóle zaplecze może być większym magnesem dla narciarzy niż nowy ratrak, czy armatka śnieżna. Gestorzy ośrodków w Polsce żyłują się nieraz na kanapy Doppelmayer'a, czy innego Leitnera za ciężkie miliony EUR, a na tak oczywistą rzecz jak niezłej jakości knajpa przy stoku jakoś nie starcza wizji. I tu nawet nie chodzi, o to żeby wpakować w to ciężkie pieniądze, tylko żeby zapewnić ludziom przyzwoite jedzenie. Potrawy nie muszą być skomplikowane, tzw. food cost można utrzymać na przyzwoitym poziomie - taka zupa gulaszowa trudną potrawą nie jest. Taka knajpa przy dobrej organizacji może generować zajebisty dochód. Nowy Tuxer Fernerhaus kosztował pewnie kilka jak nie kilkanaście milionów EUR. Kto był to widział jak wielki i na jakim poziomie budynek tam powstał. Wiadomo inna liga, ale komuś opłacało się władować tak astronomiczne pieniążki, bo wie że zarobi. W Polsce z rzeczy, które znam i widziałem, to wydaje mi się, że na plus jest Białka, której nie lubię, bo są tam tłumy, bo się tam nudzę, ale muszę przyznać, że jest tam zaplecze, zwłaszcza lokalowo na ponadprzeciętnym poziomie jak na polskie warunki, choć żarcie oceniłbym na ok. Do tego osobiście zawsze miło wspominam pobyt w knajpce przy górnej stacji podwójnego krzesła w Czorsztyn-Ski - chyba nazywa się to Koliba. Taka zwykła drewniana chatka, ale kominek robi atmosferę i jedzenie też zapamiętałem jako znośne.
-
Jak lubisz górskie drogi i serpentyny, to ja wjazd polecam. Koledzy co prawda słusznie wskazują, że męczą się klocki, ale w końcu od tego są. Ja tam mam zawsze banana na twarzy na tej drodze, ale fakt trzeba to lubić. Jeżeli dobrze pamiętam, to Solden pod parking na lodowcu jest ok. 12 km. Jak chcesz się dostać za tunel, to kawałek więcej. Z ciekawostek - jedna ze scen najnowszego Bonda była właśnie kręcona na drodze na tej Gletscherstrasse - ale jak ja jeździłem, to nikt nie strzelał i nie latał samolotem.
-
Sfl-ischgl 9-14.2015
Cosworth240 odpowiedział marcinn → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jak tak jeździsz, to jedź do St. Anton. Myślę, że obok SFL i Ischgl wpiszesz ten ośrodek na listę ulubionych -
Obertauern 10-12.XII.2015
Cosworth240 odpowiedział Cosworth240 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
No cóż dalszy ciąg relacji już z perspektywy biurka w pracy w Krakowie. Sobota była kolejnym fantastycznym dniem w Obertauern. Pogoda niby najgorsza z tych trzech dni - tj. najwięcej chmur - ale słońce i tak praktycznie cały czas było górą. Momentami zrywał się wiatr - jego odczuwalność zależała w dużej mierze od ekspozycji stoku - były zjazdy gdzie dokuczał bardziej i takie gdzie w ogóle nie był problemem. Pogodowo było więc może gorzej niż w te dwa pierwsze dni, co nie znaczy, że nie było dobrze, bo było więcej niż dobrze. Na pewno sobota była dniem gdzie było najwięcej osób na stoku. W czwartek były pustki takie, że momentami było się zupełnie samemu jak wzrok sięgnął. W piątek już trochę więcej osób, ale nadal bez czekania do wyciągu. W sobotę do ok. 12-tej trzeba się już było liczyć z kilkoma minutami w kolejce, zwłaszcza na bardziej popularnych trasach: Ponieważ temperatura od dwóch dni była na plusie, to wydawało mi się że śniegu jakby mniej niż w czwartek, gdy zaczęliśmy jeździć. Na jednej z tras było na tyle minerałów, że narty przechodzą właśnie delikatną regenerację ślizgu w serwisie. Z racji tego, że chcieliśmy do KRK dojechać o jakiejś normalnej porze, a w planach mieliśmy jeszcze jakieś przedświąteczne zakupy, to po obiadku w knajpie Treff 2000, gdzie atrakcją była muzyka live (niestety zdjęcie przez własną ciamajdowatość skasowałem), ok. 14-tej zjechaliśmy na szybki prysznic i ok. 14:30 już byliśmy w drodze do KRK. Samego czasu podróży mimo korka na obwodnicy Wiednia było 7:15 i to bez specjalnych szaleństw. Tutaj jak zwykle parę fotek z soboty: -
6 minutowa historia jak stracić telefon na Stoku i Wyciagu
Cosworth240 odpowiedział andrzej1982 → na temat → Filmy i książki o nartach
Klikając na te różne fajne filmiki otwarło mi się to: Opadła mi kopara, aż zacząłem sprawdzać jak to możliwe. Okazało się, że 2 lata kręcenia i dużo pracy się do tego przyczyniło: -
Obertauern 10-12.XII.2015
Cosworth240 odpowiedział Cosworth240 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Dzień 2 - przedostatni - mojego pobytu w Obertauern. Zgodnie z prognozami pogody, kolejny piękny dzień od rana słoneczko, później pojawiło się troszkę chmurek, ale generalnie słońce świeciło cały czas. Parkingi jakby trochę pełniejsze i ludzi trochę więcej niż wczoraj: Na pierwszy ogień z rana poszła czarna trasa FISowska na Schaidbergu, wczoraj dotarliśmy tutaj późnym południem, gdy była mocno rozjeżdżona i doszliśmy do wniosku, że dobrze że punktów za styl nie rozdawali, bo była to trochę walka o przetrwanie. Dzisiaj na świeżości i po ratraku było znacznie fajniej, ale i tak nogi po pięciu sześciu zjazdach trochę piekły: Dzisiaj było znacznie cieplej niż wczoraj. Temperatura na plusie, choć trasy nawet to nieźle zniosły. Jednakże armatki nie pracowały i od czasu do czasu na trasie pojawiały się minerały: Ogólnie, kolejny bardzo udany dzień na nartach. Jutro znów się trochę męczymy, ale nieco krócej, bo trzeba wracać do Krakowa. Tutaj jeszcze parę widoczków:- 8 odpowiedzi
-
- 10
-
-
Obertauern 10-12.XII.2015
Cosworth240 odpowiedział Cosworth240 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Naprawdę to zależy czego szukasz. Ja zarówno w Schladming, Salzburger Sportwelt i Obertauern byłem już po 3-5 razy tj. w każdym z miejsc. Akurat teraz - tj. wczoraj, dzisiaj - nie zamieniłbym Obertauern na żadne z wymienionych przez Ciebie miejsc. Może to trochę dziwny powód, ale nie lubię jeździć gdy wokół nie ma śniegu... a w Obertauern jednak jest zima, natomiast w Schladming jeździsz na białym dywaniku pośród trawy. Później wrzucę krótką relację i parę zdjęć z dzisiejszej jazdy. -
W Czechach powstanie największy ośrodek narciarski w naszej części Europy
Cosworth240 odpowiedział JC → na temat → Czechy
Na Chopoku też są plany rozbudowy tras, a jest ich już blisko 50 km. Do tego, tam można popuszczając wodzę wyobraźni zaplanować sporo więcej niż 70 km. Ja tam stawiam, że TMR tak łatwo się zdetronizować nie da. -
Tą połówkę tygodnia miałem w kalendarzu zostawioną na potencjalny wyjazd do Austrii. Żadnych spotkań, czy innych obowiązków. Wyjazd uzależniałem jedynie od pogody. Ponieważ weathercast.co.uk już od jakiegoś czasu dawał nadzieję, że będzie nieźle to rzecz nabrała realnych kształtów we wtorek wieczorem. Tak więc na szybko środa rano pakowanie auta, potem do pracy pozałatwiać parę rzeczy i ok. 15-tej odpaliliśmy z Krakowa. Przed 23-cią zameldowaliśmy się w Obertauern. Z miłych zmian - zwężenie przed Brnem zniknęło i generalnie jechało się nieźle. Dodatkowo nie przecina się granic z Niemcami, więc nie było obaw o jakieś kontrole i korki. Obertauern nie jest miejscówką, która miałaby wybitne i kultowe trasy (Schladming jest na pewno fajniejsze pod tym względem), ale gdy jest pogoda, to moim skromnym zdaniem nie ma lepszego miejsca widokowo w promieniu 8 godzin od Krakowa. Do tego możliwość zaparkowania samochodu i zapomnienia o nim do wyjazdu, czyli tzw. ski in-ski out, to coś co ja sobie osobiście bardzo cenię. Jeszcze 4 km przed celem zastanawiałem się gdzie ten śnieg, ale kilometr później z za zakrętu wyłoniło się Obertauern całe we śniegu. Obertauern na pewno do tanich miejscowości nie należy; być może też dlatego nie jest specjalnie popularne wśród naszych rodaków. Rejestracji polskich bardzo niewiele, ale parę zauważyłem. Mimo tego, że ceny zwykle tu trochę wyższe, to o tej porze roku nie jest źle. Noclegi w cenach, które da się znieść, do tego przecenione skipassy. Jak widać na zdjęciu karnet dzienny nawet po 25 EUR, a jak widać na tablicy poza 3 orzczykami z wyciągów nie chodzi jedynie Gamsleiten 2 - za mało śniegu. Pogoda piękna - bezchmurna. Temperatura też idealna - na lekkim minusie, co umożliwia w zasadzie ciągłe uzupełnianie śniegu armatkami: Obertauern słynie z tego, że śniegu tu nie brakuje, ale tak naprawdę jak na tą miejscowość nie ma go w wielkich ilościach. Podają 30 cm w miejscowości i 50 cm na górze. Te dane wydają mi się prawdopodobne.W środku dnia obiadek. No nie powiem, ciekawą okładkę miało menu, a i hamburger z miejscowej krówki okazał się niezły: Ludzi było tak niewiele, zwłaszcza późniejszym popołudniem, że zastanawiałem się nad rozpoczęciem pisania książki "samotność narciarza", tym bardziej że nawet mój kompan wyjazdu ok. 15-tej spasował: Tutaj jeszcze parę widoczków z dnia dzisiejszego. Jeszcze 2 dni jazdy przede mną:
- 8 odpowiedzi
-
- 12
-
-
Byłem tydzień temu w Białce w niedzielę, żeby moja 5-letnia córka miała szansę się przetrzeć przed sezonem. Na Bani warunki były bardzo dobre, ale na Kotelnicy wydawało się, że pokrywa jeszcze sporo za cieńka. Przez ten tydzień nie śnieżyli, więc nie sądzę aby mieli otworzyć Kotelnicę. Raczej trzeba się będzie cieszyć jeżeli Bania się utrzyma na ten weekend.
- 3 220 odpowiedzi
-
- polska
- warunki narciarskie
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W środku sezonu, to kieruj się tym ile chcesz jechać. Każdy z większych ośrodków Wam się spodoba. Tyrol, Voralberg, to trochę dalej (przynajmniej z perspektywy Krakowa), ale jak dla mnie widokowo lepiej niż okolice Salzburga - tu macie St. Anton oraz Lech-Zurs; Ischgl; Serfaus-Fiss-Ladis; Solden i w ogóle dolina Otztal; Zilletral; Kitzbuhel; Ski Welt Brixental. Moje subiektywnie ulubione to Ischgl i St. Anton. Bliżej są trochę niższe góry i jak dla mnie trochę gorsze widoki, co nie zmienia faktu, że ilość i jakość tras w takim Salzburgerlandzie nie pozostawia wiele do życzenia - Salzburger Sportwelt i ośrodki Ski Amade (Schladming jest formalnie w Styrii), Obertauern, to fajne miejscówki. Co do Karyntii, to się nie wypowiadam, bo to nie moje strony Austrii.
-
Kuhtai - Ski Free - rzadkość w Alpach 27.11. – 18.12.2015
Cosworth240 odpowiedział jodek1 → na temat → Austria
Myślę, że to kwestia filozofii i podejścia do sprawy. Ja sam jak jadę na te 5-6 dni to lubię pojechać do ośrodka, który ma powiedzmy 150 km tras, żeby było jakieś urozmaicenie. Z drugiej strony zwykle łapie się na tym, że po 2 dniu i tak zaczynam jeździć na tych kilku trasach które szczególnie sobie upatrzyłem. W Kuhtai są podobno zajefajne trasy, a dodatkowo karnet obejmuje jeszcze drugi ośrodek który obejmuje też coś ok. 40 km tras, więc w sumie jak ktoś lubi się przemieszczać to ma do dyspozycji prawie 90 km tras, a to nawet na dłuższy pobyt już jest spore urozmaicenie. Rozumiem przy tym podejście SB i kilku innych osób, które jeżdżą do niekoniecznie wielkich ośrodków typu Hochkar, Turracher Hohe, Sulden, gdzie tras nie masz mierzonych w setkach km, ale te które istnieją, są odlotowe. Ja z kolei chyba bym nie dał rady tak jak wy, 2 dni na Sefraus-Fiss-Ladis, a potem mix ośrodków. Chyba bym wolał 5 dni w SFL. Myślę więc, że to naprawdę kwestia indywidualna. Jedna osoba obskoczy ileś ośrodków w 5 dni, a druga skoncentruje się na jednej fajnej miejscówce.







