lski@interia.pl Posted April 19 Report Share Posted April 19 (edited) W zeszłym roku Austriacy postanowili powalczyć z Włochami którzy robią 3 takie ultradługie zawody o tytuł najdłuższego giganta na świecie. Po zapowiedziach 10 km i 250 bramek na lodowcu Stubai natura pozwoliła tylko na 6,2 km.W tym roku II edycja już przy tym została,bramek było 160.Po niezbyt udanym wynikowo sezonie krajowym udaliśmy się więc tam z kolegą na zawody ostatniej szansy. Znalazłem się tam w dobrym towarzystwie,Franciski Grietsch /zdj.6/,z którą niedawno spotkalem się na Gardenissimie,Rolanda Leitingera czy miejscowej legendy,Günthera Madera.O 6 rano puszczono dla zawodników kolejkę ,pół godziny na oglądanie i wyjaśnienia logistyki ,dość skomplikowanej, gdy jest się pierwszy raz.Trasa jak na zawody przygotowana niezbyt ,ale to kwestia upału w piątek,gdy wszystko płynęło.Miałem dobry 62 numer na 340,wyglądało,że pojadę po równym lodzie.Niestety skorupa połamała się już na grupie tych z World Cup ,co mnie zaskoczyło,gdy wjechałem nagke w te wyrwy.Było wyzwaniem,wytrzymać 6,2 km takich dziur.Udało się, wypadek miałem dopiero w łazience po powrocie do kwatery. W przyszłym roku 20 kwietnia znów się tam zjawię,mam nadzieję ,że aż takich upałów nie będzie... 20260418_104131.mp4 Edited April 19 by lski@interia.pl 16 4 Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Jeeb Posted April 19 Report Share Posted April 19 2 miejsce - WIELKI SZACUN i GRATULACJE 2 Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
grimson Posted April 20 Report Share Posted April 20 9 godzin temu, lski@interia.pl napisał: W zeszłym roku Austriacy postanowili powalczyć z Włochami którzy robią 3 takie ultradługie zawody o tytuł najdłuższego giganta na świecie. Po zapowiedziach 10 km i 250 bramek na lodowcu Stubai natura pozwoliła tylko na 6,2 km.W tym roku II edycja już przy tym została,bramek było 160.Po niezbyt udanym wynikowo sezonie krajowym udaliśmy się więc tam z kolegą na zawody ostatniej szansy. Znalazłem się tam w dobrym towarzystwie,Franciski Grietsch /zdj.6/,z którą niedawno spotkalem się na Gardenissimie,Rolanda Leitingera czy miejscowej legendy,Günthera Madera.O 6 rano puszczono dla zawodników kolejkę ,pół godziny na oglądanie i wyjaśnienia logistyki ,dość skomplikowanej, gdy jest się pierwszy raz.Trasa jak na zawody przygotowana niezbyt ,ale to kwestia upału w piątek,gdy wszystko płynęło.Miałem dobry 62 numer na 340,wyglądało,że pojadę po równym lodzie.Niestety skorupa połamała się już na grupie tych z World Cup ,co mnie zaskoczyło,gdy wjechałem nagke w te wyrwy.Było wyzwaniem,wytrzymać 6,2 km takich dziur.Udało się, wypadek miałem dopiero w łazience po powrocie do kwatery. W przyszłym roku 20 kwietnia znów się tam zjawię,mam nadzieję ,że aż takich upałów nie będzie... 20260418_104131.mp4 14.2 MB · 0 pobrań Gratki! Z ciekawości, jakie miałeś wrażenia w mięśniach czworogłowym, po zaliczeniu tego maratonu GS? Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
lski@interia.pl Posted April 20 Author Report Share Posted April 20 (edited) 35 minut temu, grimson napisał: Gratki! Z ciekawości, jakie miałeś wrażenia w mięśniach czworogłowym, po zaliczeniu tego maratonu GS? Paliło jak diabli.Podobnej długości Gardenissima nigdy mnie tak nie wykończyła,bo jadę minutę krócej,i nigdy jeszcze po połamanej skorupie lodowej.I wysokość,brak tlenu,bo tu z 3 tys.m na 2 tys.a tam z 2 tys.na 1 tys.Uważałem wytrzymałość siłową za swój plus,w przeciwieństwie do techniki ,ale tu był dramat... Edited April 20 by lski@interia.pl 3 2 Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Lexi Posted April 20 Report Share Posted April 20 Gratulacje Zbychu!!! 1 Quote Link to comment Share on other sites More sharing options...
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.