Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 967


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.03.2010 uwzględniając wszystkie działy

  1. Przeglądając dzisiaj stronę http://z-ne.pl natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł dotyczący historii zawodników Klubu SN PTT Zakopane w tym postaci Pani Heleny Marusarz. Postanowiłem przytoczyć w całości te kilkadziesiąt zdań, zamieścić link z kilku powodów. Kobieta, o której mowa była rzeczywiście nie tylko świetną narciarką alpejską, skakała również na nartach, była patriotką i bohaterką II WŚ, była Piękna (patrz zdjęcie - pierwszy link z końca posta). Ponadto jej osoba jest mniej znana, pozostaje w cieniu z powodu jej brata Stanisława...(dla mnie z tej fantastycznej rodziny sportowców znany był do dzisiaj tylko on). Oto artykuł: " Jeśli o Stanisławie Marusarzu można powiedzieć, że był "królem skoków narciarskich", to ulubioną konkurencją jego siostry Heleny był bieg zjazdowy i w tej konkurencji okazała się talentem, jakich mało. Podobnie jak reszta rodzeństwa była zawodniczką klubu SN PTT Zakopane. Była kobietą o wyjątkowej urodzie Urodziła się 17 stycznia 1918 r. w Zakopanem. Od małego zdradzała wielki talent i ciągnęło ją do nart. - "Stasek, kiebyk to jo mioła takie narty, to byk syćkich nabiła" powiedziała mi z filuternym uśmiechem 8-letnia wówczas siostra Helenka po moim pierwszym zwycięstwie w konkursie skoków w kategorii juniorów na małej skoczni w Jaworzynce. W nagrodę otrzymałem wtedy piękne narty turystyczne. Korzystał z nich potem starszy brat Janek i kuzyn Andrzej. Dla Helci były jednak zbyt duże - wspominał Stanisław Marusarz. Łącznie w latach 30. aż siedmiokrotnie zdobywała mistrzostwo Polski w konkurencjach alpejskich. Helena uzyskiwała świetne wyniki w latach 30., nic też dziwnego, że jej zdjęcie znalazło się w prasie obok nazwisk i fotografii innych znanych w Europie i świecie narciarzy polskich, jak Bronisław Czech i Stanisław Marusarz. Swój sukces powtórzyła w mistrzostwach Polski, rozegranych w latach 1936-1939. Dodatkowo zwyciężyła podczas wielkich zawodów narciarskich o mistrzostwo Podhalańskiego Okręgu PZN. Wiązała duże nadzieje ze startem na zawodach FIS 1939 r. w Zakopanem. Niestety, podczas treningu biegu zjazdowego na Hali Goryczkowej wpadła na szałas i złamała rękę w nadgarstku, o starcie więc nie było mowy. Wróciła jednak jeszcze tego roku na narciarskie trasy, bowiem zakwalifikowano ją na wyjazd na zawody FIS do Feldbergu w Niemczech. W biegu zjazdowym najlepsza okazała się Christl Cranz z Niemiec, która aż trzykrotnie zwyciężyła podczas FIS-u w Zakopanem. Helena chciała teraz wziąć na niej rewanż. Swoją klasę pokazała w czasie slalomu. Tak przejazd Heleny wspominał Jan Kula, wtedy 17-letni skoczek z SN PTT: - Gnała na tych "zubkowych" hickorowych nartach, że tylko kurzyło pomiędzy bramkami. Nie potrąciła ani jednej. Jechała pięknie. Burza oklasków, nieustające owacje wśród kibiców wystarczyły już za oficjalną ocenę. Później śmigały inne zawodniczki, przewracały niejednokrotnie bramki, gubiły szybkość. Była to już nie ta klasa. W ogólnej klasyfikacji zawodów w Feldbergu Helena w slalomie zajęła drugie miejsce, za Niemką Christl Cranz, ale wyprzedzając zdecydowanie resztę rywalek. Bardzo się cieszyła ze swojego sukcesu. Nie przypuszczała wtedy, że będzie to ostatni start w jej karierze... Warto dodać, że Helena Marusarz była kobietą o wyjątkowej urodzie. Na pokazie mody sportowej na zakopiański FIS, zorganizowanym w Warszawie, piękna góralka wzbudziła ogromny zachwyt. Stanisław Marusarz wspominał: - Jako przedstawicielka płci pięknej zwracała powszechną uwagę. Siostra była urodziwą, wysoką, zgrabną blondynką o pięknych nogach. Ujmowała ciepłym spojrzeniem, a jej dziewczęcość podkreślały długie do kolan warkocze, upinane w kok. Mężczyźni słali jej uwodzicielskie spojrzenia, nie żałowali słów adoracji. (...) Helcia przyjmowała objawy hołdu ze strony kolegów z dużą przyjemnością, ale zawsze czuła się z nimi lepiej jako kumpel do wspólnej zabawy niż jako partner do flirtu. Miała duże poczucie humoru i nigdy niesłabnący zmysł zabawy. Nie inaczej było w czasie pobytu w Schwarzwaldzie. Zamieniała np. nasze buty, wystawione do czyszczenia przed drzwiami pokoju hotelowego; innym razem zaszyła mnie i kolegom nogawki w spodniach narciarskich (gdy zeszliśmy na kolację w ubraniach cywilnych) i rękawy. W czasie II wojny światowej Helena Marusarz była kurierką Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej i Oddziału Łączności Konspiracyjnej "Zagroda" z bazą kurierów "Romek" w Budapeszcie. Podczas jednego z przejść została schwytana na słowackiej granicy i wydana Niemcom. Była więziona w Muszynie, Nowym Sączu, w zakopiańskiej siedzibie gestapo "Palace", w Tarnowie i w Krakowie na Montelupich. Torturowana wielokrotnie, nie zdradziła żadnej z tajnych informacji. 12 września 1941 r. rozstrzelano ją w Pogórskiej Woli tuż za rogatkami Tarnowa, co potwierdził miejscowy wywiad AK. Miała zaledwie 23 lata. Po 17 latach przeprowadzono, pod nadzorem brata, prace ekshumacyjne. Jej prochy uroczyście pochowano 27 listopada 1958 r. na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Odznaczona pośmiertnie Orderem Virtuti Militari, a w 1967 r. Krzyżem Walecznych. Jej imię nosi ulica w Krakowie, Zakopanem, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdroju, Łodzi oraz kilka szkół w Polsce, w tym na Podhalu: SP nr 1 w Zakopanem i szkoła w Zębie. Od 1946 r. w Zakopanem organizowano międzynarodowe zawody o Memoriał Bronisława Czecha, a od 1949 r. także Heleny Marusarzówny, które w latach pięćdziesiątych znalazły się w kalendarzu największych imprez narciarskich FIS. Dzięki temu pamięć o pięknej Helenie, świetnej narciarce i patriotce, która do końca pozostała wierna swoim ideałom, wciąż trwa. " WOJCIECH SZATKOWSKI http://z-ne.pl/s,doc,26971,1,1767,piekna_helena.html główne źródło: Dziennik Polski - www.dziennik.krakow.pl - 2007/11/14 -------------------------------------------------------------------------- Spójrzcie na zdjęcie...myślę, że nawet dzisiejsza Lindsey Vonn ustępuje Naszej Legendzie: Pięknej Helenie "Alpejce" urodą.
    10 punktów
  2. 6.03.2010 wyjazd w dwa auta z Bytomia 1.00. Warunki nie ciekawe ale jazda. Do Zwardonia dojeżdżamy 2.30 w totalnej śnieżycy. Na szczęście po słowackiej stronie spokój. Dalsza droga zupełny spokój. Żylina, Bratysława, Wiedeń, Linz, Salzburg. Niestety za Salzburgiem, jak zwykle koszmar. Był jakiś wypadek i do zjazdu na Zillertal trasa zajęła nam 3,5 godziny. Ogółem 905 km zajęło nam 14 godzin. Na szczęście widok z balkonu kwatery rekompensuje tą męczarnię. Niedziela 7.03.2010 pierwszy dzień nartowania. Pogoda bajeczna, warunki również. 9.00 pod gondolą Rosenalmbahn, zakup sześciodniowych skipassów (193 + 2 E) i na górę. Wrażenia niesamowite. Ludzi jak na weekend nie za dużo. Najwięcej Polaków i Czechów:). Słoneczna i mroźna pogoda utrzymała się do środy 10.03.2010 (temperatury o 9.00 to nawet -16,50C). Jazda od samego rana do 15, do dziś bolą mnie uda i łydki . We czwartek się zamgliło, ale jazda była choć nie tak przyjemna (niestety nie widać nierówności). Baliśmy się że tak będzie w ostatni dzień 12.03.2010, ale Alpy pożegnały nas znowu niesamowitą pogodą, słoneczko paliło nieziemsko . 13.03.2010 powrót do szarej rzeczywistości, wyjazd z Zell am Ziller o godzinie 5.30. Jazda bez korków i żadnych problemów, te same 905 km w 11 godzin z czterema postojami. To była krótka relacja a teraz wrażenia: Pogoda, warunki śniegowe i przygotowanie tras po prostu – REWELACJA. Wyjeździliśmy się aż do bólu. Polecam Zilleratalarenę, jest to naprawdę fajne miejsce do uprawiania narciarstwa. Jedyny problem to trudność tras dla początkujących. Przy kwaterze w Zell am Ziller (tam gdzie byłem Ja) praktycznie wszystkie trasy to czerwień. Początkującym polecam zakwaterowanie w Gerlos, i jazdę na tamtejszych trasach niebieskich (przejazd z Zell am Ziller dość czasochłonny i to zarówno autem, jak i wyciągami, szkoda czasu ). Zdjęcia dołączę po odrobieniu zaległości w pracy i w domu. Kwatera jest na mapce Salwera. Pozdrowienia.
    4 punkty
  3. Jeżeli ma ktoś luźne 9 baniek(duuuużych baniek ),to może zechce łyknąć bardzo fajny ośrodek narciarski? Oto oferta: "Ośrodek Turystyczno - narciarski Mosorny Groń SPRZEDAŻ PRZEDSIĘBIORSTWA - CENA 9.000.000,00 !!! Termin 2010-03-31 Przedmiot sprzedaży Ośrodek Turystyczno – Narciarski „Mosorny Groń” Sp. z . Lokalizacja małopolskie Cena wywoławcza 9.000.000,00 Opis szczegółowy Syndyk Ośrodka Turystyczno – Narciarskiego „Mosorny Groń” Sp. z . w upadłości likwidacyjnej z siedzibą w Zawoi sygn. akt VIII GUp – 17/08/S Zaprasza wszystkich zainteresowanych do udziału w przetargu na sprzedaż przedsiębiorstwa jako całości w rozumieniu art.551 Kodeksu Cywilnego, jako zespołu składników materialnych i niematerialnych przeznaczonych do realizacji zadań gospodarczych, prowadzonych pod firmą: Ośrodek Turystyczno – Narciarski „Mosorny Groń” Sp. z . w upadłości likwidacyjnej z siedzibą w Zawoi, z wyłączeniem środków pieniężnych na rachunkach bankowych i w kasie przedsiębiorstwa oraz wierzytelności powstałych po ogłoszeniu upadłości zgodnie z zezwoleniem wydanym przez Sędziego – Komisarza postanowieniem z dnia 2.03.2010 r. W skład przedsiębiorstwa wchodzą m. in. : - Nieruchomości składające się z 26 działek o łącznej powierzchni 3 ha 67 a 23 m2 dla których prowadzone są przez Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej Księgi Wieczyste numer: KR1B/00048102/4, KR1B/00050448/8 oraz KR1B/00048500/4. - Prawa i obowiązki z zawartych 6 umów dzierżawy, które obejmują nieruchomości niezbędne do użytkowania trasy narciarskiej i parkingu przy stacji dolnej kolei linowej. - Ruchomości w tym środki transportu, maszyny i urządzenia składające się na wyposażenie kolei linowej, trasy narciarskiej oraz hotelu Mosorny Groń w Zawoi. Sprzedaż przedsiębiorstwa nastąpi ponadto z wyłączeniem ksiąg rachunkowych upadłego oraz dokumentacji podlegającej archiwizacji. w toku postępowania upadłościowego. Podstawą prawną sprzedaży przedsiębiorstwa są: art. 552, 701-704 Kodeksu Cywilnego w związku z art. 316 oraz art. 320–323 ustawy z dnia 28 02 2003 r. Prawo upadłościowe i naprawcze oraz postanowienie Sędziego-Komisarza z dnia 2 03 2010 r. Cena wywoławcza przedsiębiorstwa wynosi: 9 000 000,00 zł (słownie: dziewięć milionów złotych)" Więcej tutaj.
    2 punkty
  4. Szanowni Pozytywnie Zakręceni w Białym ! Mamy alpejczyka światowego wymiaru ! Kolega Maciek jest w pierwszej 10 SL i GS igrzysk paraolimpijskich w kategorii niewidomi i niedowidzący. BRAWO !!!
    2 punkty
  5. Ale się temat rozkręcił Ja uważam że każdy narciarz powinien z kijami jeździć, nawet Nexcom, bo te kucające świstaki nie są aż tak groźnie jak leżakujący parapeciaże i trzeba mieć kije aby robić z nimi porządek:cool:, bo co jak kijów nie mam to będę narty odpinał żeby mu dupsko skopać
    2 punkty
  6. 37-letni Sloweniec Davorin (Davo) Karnicar, zjechał 7 pazdziernika 2000 r. na nartach z najwyższego szczytu Świata. Zjazd do bazy na wysokości 5340 m zajął mu 6 godzin i byl rejestrowany przez kamery video. Davo wspiął sie na szczyt w nocy z piątku na sobote i w ciągu godziny przygotował się do zjazdu. Oświadczył, że tylko górne 100 m było trudne, resztę drogi przez Przełęcz Poludniową określił jako "przejezdna". Zjazd pokazywany byl na żywo w internecie, ktorego strona, jak podala DPA, miała w tym dniu 1,6 miliona wejść. Wyczyn Słowenca jest pierwszym nieprzerwanym zjazdem z Mount Everestu, choć nie był to pierwszy zjazd narciarski z tego szczytu. Wiosną 1996 r. dokonał juz tego (od polnocy) Tyrolczyk Hans Kammerlander, który jednak z powodu braku śniegu długie odcinki pokonywał z nartami na plecach. Warto przypomnieć, że próbę podjął wówczas również Karnicar, niepogoda zawróciła go jednak z drogi na szczyt. Wiosną 1992 po stronie południowej z wysokości 8400 m zjechal Niemiec Reinhard Patscheider, a jego wynik poprawił 27 września Francuz Pierre Tardivel, zjeżdżajac spod południowego wierzchołka (8748 m). Karnicar słynie z tego typu brawurowych wyczynów, pod koniec kwietnia 1995 r. wraz z bratem Andrejem zjechał z Annapurny. za: Andrzej Skłodowski -------------------------------------------------------------------------- Człowiek, który zjechał z Everestu - Opowieść o pierwszej prawdziwej lecz nie do końca udanej próbie zjazdu na nartach z najwyższej góry świata. Film powstał na bazie pamiętnika Yuichiro Miury, którego decydujące 2 minuty 20 sekund zjazdu wymagało zaangażowania blisko 800 tragarzy i członków ekspedycji. 6 z nich zginęło w szczelinie lodowej. Sam Miura powrócił na Everest po 38 latach, by stać się jednym z 2 ludzi, którzy zdobyli najwyższy szczyt po ukończeniu 75 lat. Film został nagrodzony Oscarem w 1976 roku za najlepszy dokument. ^^^ film nie tak dawno był prezentowany na przeglądzie filmów Freeride'owych: http://www.skionline.pl/mobile/?dzial=stacje&id_newsa=3420 -------------------------------------------------------------------------- Jean Afnasi, Francuz zapoczątkował „modę” kiedy w 1978 roku zjechał z Mount Everestu z wysokości 8200 m. Legenda ski-extreme Sylvian Saudan zjechał na nartach ze szczytu Hidden Peak w Pakistanie , w roku 1982 roku - był piewrszą osobą, która kiedykolwiek zjechała z samego szczytu powyżej 8000 metrów. Inne kamienie milowe to: 1988 rok, Bruno Gouvy (snowboard) i Veronique Perillat (monoski) zjechali z Cho Oyu. Tym samym Veronique została pierwszą kobietą, która dokonała zjazdu na takiej wysokości. .... Poniedziałkowe popoludnie, koniec wrzesnia - Fredrik Ericsson stoi na Szczycie Centralnym, Shisha Pangma`y (Tybet), 8012 metrów nad poziomem morza... Scisnął klamry w butach, zapial wiązania i rusza w dól stromym zboczem... Kiedy nastepnego dnia znalazl sie w Bazie wysunietej, byl pierwszym Szwedem który kiedykolwiek dokonal zjazdu na nartach z 8000 metrowego szczytu. więcej: http://www.skimag.pl/archiwum.php?art=643 -------------------------------------------------------------------------- ...jednym słowem - to są prawdziwi "maniacy nart"...:D:D
    1 punkt
  7. Jak patrzę na tych para alpejczyków, to stwierdzam że to my jesteśmy kaleki i inwalidzi!
    1 punkt
  8. Zależy czego oczekujesz? Jeśli urozmaicenia no to najwięcej tras mają ośrodki GAT w SzCyrku i Korbielowie,jeśli nie przeszkadzają Ci te orczyki,to powinno być fajnie. Jeśli chcesz pojeździć na krześle i może być jedna do dwóch tras,to na pewno Wisła Nowa Osada,Wisła Soszów,Istebna Zagroń(tylko trasa płaska)i jeszcze Czantoria w Ustronu. Według mnie fajny jest jeszcze Żar,ale tam kolejka linowo-terenowa,która przy niskiej frekwencji trochę zbyt rzadko jeździ. Fajny też jest Mosorny Groń w Zawoi.
    1 punkt
  9. MIHUMOR ma oczywistą rację - lodowiec to pewniak o tej porze (co do śniegu :)) A co do pogody... to, w wysokich górach prognozowanie praktycznie nie istnieje (no chyba że na max 24h ) Jakoś musisz z tym przeżyć jak kochasz góry (kapryśne jak kobiety )
    1 punkt
  10. Kierunek dobry,z rossi masz jeszcze Passion,Atraxion itd..:rolleyes:A ja bym proponował poszukać atomica Cloud 6:rolleyes:,ta narta zadowoli Cię również w późniejszym okresie;)
    1 punkt
  11. 784, licznik idzie w góre cały czas:)
    1 punkt
  12. Odnośnie doboru nart Ci nie pomogę pewnie zaraz to zrobią lepsi w tym temacie ale co do tych nart Blizzard XO IQ to nie jest to dobra oferta i narta też z najniższej półki na dodatek skrzypi wiązanie to zawdzięcza mocowaniu IQ miałem tę nartę w wersji 167 sprzedałem za 400 zł prawie nową pozdrawiam
    1 punkt
  13. Rozumiem. Ja mam dokładnie na odwrót.
    1 punkt
  14. A jakie masz buty? Szukaj nart z grupy Allround na pełnym rdzeniu drewnianym o długości od 168cm
    1 punkt
  15. 1 punkt
  16. Pozwolę sobie przytoczyć mój wątek na temat tego miejsca. Parę słów masz o Livigno w poście nr 19 tego wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=8111&highlight=livigno Pozdrawiam. PS: warto zjeść pizzę speciale w knajpie pod białym rycerzem - rewelacja lepszej w życiu nie jadłem.
    1 punkt
  17. Paraolimpiada Vancouver: Brązowy medal Rogowiec W trzecim dniu zimowych igrzysk paraolimpijskich w Vancouver pierwszy medal dla Polski - brązowy zdobyła Katarzyna Rogowiec w biegu narciarskim na 15 km techniką klasyczną. http://sport.interia.pl/wiadomosci-dnia/news/paraolimpiada-vancouver-brazowy-medal-rogowiec,1452230
    1 punkt
  18. w tym terminie może być jeszcze ciekawa wycieczka do St. Moritz a warto kupić perfumy i alkohole ale trzeba zaraz wypić bo zabiorą na granicy zwłaszcza z auta na wschodnich numerach
    1 punkt
  19. 767 mnie na 11 oddanych głosów jeden usuneli wiec coś tam przy tym majstrowali ale patrząc na ilość oddanych głosów na Ciebie w porównaniu ilości odsłon tego wątku to marnie nam to poszło pozdrawiam
    1 punkt
  20. Mnie przekonał. Narta ma naprawdę różną charakterystykę. Przy "krótkich" ramionach jest bardzo twarda bardziej gigantowa, lepiej trzyma grawędź na lodzie, z kolei "długie ramiona" te standardowe robią ją bardzo elastyczną, krawędź równiż trzyma bez zarzutu. Proponuję przetestować a później wypowiadać opinie. Fisehera napewno przetestuje, chyba nie w tym sezonie bo narazie bawie sie mutixsami ale w przyszłym napewno.
    1 punkt
  21. 765! Ostatnie chwile głosowania.
    1 punkt
  22. 764-czy to już ostatni dzień
    1 punkt
  23. 760, 761 mam nadzieję, że dzisiaj będzie sukces:)
    1 punkt
  24. 758...i czekamy na ostateczne wyniki trzymając kciuki oczywiście.
    1 punkt
  25. Ostatni raz 754. Ciekawe co z tego wyjdzie?
    1 punkt
  26. Mysiek napiszę jak JC ręce opadają http://www.carvingsport.pl/szkola-narciarska-korbielow.html grzech byłby z innej skorzystać
    1 punkt
  27. mysiauek spójrz tu: http://snowboardarena.vsi.com.pl/index.php?id=005
    1 punkt
  28. Puchar Prezesa wyniki! Otrzymałem od Michała wyniki Pucharu Prezesa, które przedstawiam jako oficjalne! Gratuluję najlepszym i najwytrwalszym, oraz wszystkim, którzy bawili się z nami! Dla najlepiej typujących, którzy zajęli pierwsze trzy miejsca oraz dla dwóch najwytrwalszych forumowiczów, którzy typowali we wszystkich edycjach konkursu - będą nagrody, które przygotowujemy razem z Misalem napiszę o nich za kilka dni. Najlepiej typowali: 1. Kefas123 - 494 pkt 2. Aklim - 464 pkt 3. Bończa - 451 pkt Najwytrwalsi: Marek.M77 Obal Pełne wyniki: http://misal.pl/~misal-ftp/skionline/pp.htm
    1 punkt
  29. No cóż ja mogę napisać, w moim profilu jest napisane:rolleyes:, no ale w takim razie przekopiuję to tu: Fischer RC4 SL i kein Volkl Racetiger SL- to już było i nie wróci więcej... A dlaczego? bo jest zajebista i nic dodać, nic ująć
    1 punkt
  30. Zdjęcia Tylko parę bo ja już nie mam do tego cierpliwości: Tak było jak się zakwaterowaliśmy:eek: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1599&catid=member&imageuser=6053 Tu Jacuś cały szczęśliwy bo się kompania zgubiła, telefon się wyładował, jestem na prawie 3000 m, pogoda jak widać i zaraz będę jechał na dół: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1600&c=member&imageuser=6053 Po czymś takim to się jeeeedzie:D:D:D: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1601&c=member&imageuser=6053 Chwila oddechu: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1602&c=member&imageuser=6053 Jak Star Wars, ten w czerwonym to mój szwagier co kuwety nie ogarniał: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1603&c=member&imageuser=6053 Jazda jest w innym wątku ale sobie wkleję a co tam: http://skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=1597&c=member&imageuser=6053 Pozdrawiam.
    1 punkt
  31. Relacja z wyjazdu. 1. Dojazd: Godz. 18 w piątek z domu. o 9 w Sobotę byliśmy w Fiss bo chciałem tam sprawdzić co i jak (oczywiście na nartach). Po stwierdzeniu, że przy takich opadach śniegu nie ma sensu jeździć, wypiliśmy po herbacie, rozejrzeliśmy się dookoła i po mapach. Stwierdziliśmy, że chyba będzie warto tu przyjechać chociażby ze względu na dojazd i wielkość ośrodka. Stąd do Livigno jest niecałe 100 km. Ten odcinek zajął nam 3,5 h warunki od Zernez trudne, łańcuchy mus. Zakupilim po południu skipasy, trochę rudej i wypoczywanie do rana. 2. Mieszkanie: Mieszkaliśmy tu: http://www.livigno.com/capriolo/main_deutsch.htm Polecam. Cena po 22 Eu na dobę od łebka, warunki super. Do wyciągu 18 San Rocco w butach narciarskich wjazd krótkim krzesłem do góry i zjazd do dolnej stacji Carosello 3000 i wszystko w zasięgu. Ponadto przystanek skibusów pod oknem i całe miasto w zasięgu. A jak odjeżdżaliśmy to pan nam powiedział, że wo okresie Free Ski czyli po 18-04 i do świąt Bożego Narodzenia zaprasza nas na narty za 25 Eu na dobę ze skipasem za darmo, taniej sie chyba nie da. 3. Nartowanie, śnieg i pogoda. Ludzie tyle śniegu to ja na oczy w życiu nie widziałem:eek: (bo jestem człek z nizin) 1) Niedziela Prosto z kwatery na Carosello. Po opadach śniegu. Niewielkie przejaśnienia trasy te bardziej uczęszczane trochę zmuldzone. Objechaliśmy wszystko oprócz trasy pod wyciągiem 27 i tych tam oślich łączek. 2) Poniedziałek skibus i Motolino. Piękna pododa. Zgubiłem się z moją kompanią i padł mi telefon:). Śtruksik od rana, ale się wyjeździłem:D. Motolino objechane kilka razy. 3) Wtorek Motolino i kryzys dnia trzeciego w nocy padało trasy przygotowane średnio. Nogi nie chcą ze mną współpracować - najgorszy dzień. Zimno i wietrznie. Mam już dość opadów śniegu. 4) Środa po opadach śniegu. Motolino 10 cm świeżego na trasach do południa piękna jazda. Przez cały dzień power w nogach. Stwierdziliśmy, że jednak dobrze, że nie było tak idealnie na trasach bo byśmy sobie krzywdę zrobili jak nic. Po południu zimnisko i wiatr. 5) Czwartek Motolino. W nocy pogoda cały dzień słońce -13C. Byliśmy o 8-50 na górze. Wiecie co było na trasach. Beton. Pierwsze trzy godziny euforia. najbardziej to lubię jak spod krawędzi słychać takie rrrrrrrrrrrrrrrrrrrr.. Najlepszy dzień. Pierwszy raz w życiu zaliczyłem wybutowanie, ale mi się morda śmiała.:eek: 6) Piątek. Zaczynamy na Carosello. Trasy beton, ale po godzinie tak nas wywiało, że pojechaliśmy na Motolino. Dziś jazda tylko do 15 bo trza się pakować, ale i tak owocnie. 4. Trasy, wyciągi czyli Motolino vs Carosello. Chyba jednak Motolino. Po pierwsze komunikacja między trasami dużo lepsza i więcej nowocześniejszych krzeseł. Mało wąskich dojazdówek. Najlepiej jeździło mi się czerwoną pod gondolą, ale tylko rano jak nie ma ludzi oraz trasa od krzesła nr 5 "takie czerwone" i z krzesła trzeba pojechać w lewo - zawsze pusto i szeroko. Bardzo fajna trasa pod krzesłem nr 4 szeroka i w miarę stroma ale tylko przy pięknej pogodzie bo tak to zawsze wywiewa. Trasa pod krzesłem nr 1 stroma stopniowana i niezbyt szeroka - czy ja wiem- plus bo w lesie. Omijać to dwuosobowe krzesło co idzie po grani nr 6 ja nie miałem siły, żeby na to wsiadać chyba, że piękna pogoda i człek przyjechał z żonusią coby sobie ryjek opaliła jazda 30min:D. Trasa czerwona do Trepale pod 8 taka akurat bo nie za długa dość stroma ino zawsze zryta bo wydaje się łatwa a ludziska tam się ratują. Wszystkie krzesła idą pod słońce opalanie miodzio. Carosello. Komunikacja między trasami do kitu. Dużo wąskich przejazdów i odpychania kijami. Są cztery trasy od początku do końca szerokie. Omijać krzesło trzyosobowe przy górnym biegu gondoli można znieść jajo jadąc na górę. Najlepszy zjazd trasa przy krześle nr 16 po zejściu przejechać zaraz pod krzesłem na lewo stromo, szeroko, równiutko mało ludzi. Tu pierwszy raz w życiu mając ręce przed sobą dotknąłem dłonią śniegu:eek: a na następnym skręcie z tej euforii gleba. Zjazd można przedłużyć czarną trasą do dolnej stacji gondoli. Po drodze przed najstromszym odcinkiem można w knajpce chlapnąć coś na odwagę nigdy tam nie ma ludzi - wiadomo dlaczego. Są dwa nowe krzesła 19 i 28 i trasy dla mniej wymagających na koniec dnia w sam raz - tylko się tam dostać A byłbym zapomniał dla mniej wymagających ładne nowe krzesło nr 14 4. Gleby - razem 5. Pierwszy dzień na zmuldzonym przesadziłem z prędkością orła przez głowę z jednoczesnym piruetem i do dziś widzę jak w zwolnionym tempie nogi mi opadają na śnieg i narty się wypinają uff. Musiało to bardzo spektakularnie wyglądać bo jaż się policeman zainteresował moja kondycją. Dwie epizodyczne. A w czwartek dwa klasyczne wybutowania (pierwszy raz w życiu) na pełnym speedzie radocha jak mało kiedy. 5. Jedzenie- knajpa La Mirage czy jakoś tak na szczycie budynku z boku jest taki biały rycerz. Kanajpa znajduje się na wysokości tej krótkiej nowej gondoli 25 w strefie zamkniętej dla ruchu kołowego. Takiej pizzy w życiu nie jadłem 6 Eu. Ceny jak w Polsce, wspaniały smak i lokalne czerwone wino za 6 Eu litrowa karafka. Wspaniały szef sali zawsze uśmiechnięty a na dowidzenia jako medizine po kielichu grappy gratis. Naprawdę polecam to miejsce. Z resztą 3/4 gości to nasi więc i obsługa po polsku nawija. Namiary mogę podać później. Na szybko przy stoku to polecam bar przy kościele San Rocco Wyciągi nr 17. wspaniałe zapiekane Livignasy oraz najlepsze bombardino wzmacniane rudą. Na stokach to typowe fast food nawet bombardino okrojone. 6. Instruktor czyli próba nauki. Pierwszego dnia z kolegą spotkaliśmy przypadkiem panią Emilię z napisem instruktor na kurtce(pozdrawiam). Pojeździła z nami godzinkę w czwartek bardzo ciekawe doświadczenie. Jakby ktoś chciał namiar to na PW. 7. Rodacy 8. Powrót. W Piątek wyjazd o 20 z Livigno w domu o 14 gdyby nie śnieżyce do Lipska to ze dwie godziny dało by sie urwać. 9. Koszty. Bez prezentów dla mojej naj 540 Eu całość. 10. Podsumowanie. Wyjazd bardzo udany. Narciarsko to może i bywałem w lepszych miejscach. Ale jest to naprawdę urokliwe miejsce. Biorąc pod uwagę oferty Free Ski raczej tam wrócę i to nie raz. Jakieś zdjęcia będą chyba niebawem. Filmów zero bo nie nadążali za mną kamerzyści. A teraz najlepsze: zabrałem ze sobą pierwszy raz szwagra w Alpy. Po pierwszym zjeździe z Carosello powiedział jak w tym kawale z dwoma kotami na pustyni: Kur..a stary ja nie ogarniam tej kuwety - i tak już zostało do końca wyjazdu. Ale mi elaborat wyszedł jak zwykle.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...