Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      5 540


  3. bocian

    bocian

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      165


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.10.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jeśli w karnecie czasowym operator zawiera umowę o wwożenie KONKRETNEGO narciarza (co wynika z regulaminu) przez określony czas to nie ma tu miejsca na odsprzedawanie usługi - bo jest ona spersonalizowana. Wbrew temu co pisze Bumer jest wiele takich usług np. - po wejściu na seans kinowy nie możesz wyjść i odsprzedać swojego biletu - zupełnie identycznie kupujesz całodzienny bilet parkingowy a po godzinie nie odsprzedajesz tego miejsca komuś innemu - wejście na teren PN - wejście na terem setek innych atrakcji turystycznych. - wejścia do restaracji gdzie możesz jeść dowolnie dużo. Jak napełnisz miskę tyci-tyci to nie biegniesz ze skargą, że jeszcze masz tyle miejsca i chcesz komuś odsprzedać Wszystko co mi przyszło do głowy dotyczy "wejścia na teren z atrakcjami" i pozostawania tam tak długo jak jest czynny. Ośrodek narciarski można też dokładnie tak postrzegać. Wbrew temu co pisze Bumer nie jest więc to praktyka wyjątkowa ale jedna z POWSZECHNYCH form sprzedaży. Nie sądzę więc aby UOKIK miało co tu robić. Pozdro Wiesiek
    4 punkty
  2. Wszystko bym przyjął za pewnik i prawdę. Ale z tym Kasprowym to "dogiąłeś". Jaki potencjał jest w jednym kotle (no w dwóch) i dwóch nartostradach???? :eek: Potenciał to jest w przepisach o Parku Narodowym i w "zielonych" [żeby nie pisać wszawobrodzi] tam nawet nie można "myrdnąć" z inwestycjami, ba nawet o nich marzyć głośno nie wolno
    3 punkty
  3. Witam wszystkich, to mój pierwszy post na forum Proponuję zwolennikom odsprzedawania karnetów spojrzeć na to z tej strony. W jednym z ośrodków narciarskich w Wiśle, karnet dwugodzinny kosztuje 40 PLN. załóżmy że ośrodek jest czynny 8 godzin, więc gdyby to była jedyna opcja, to za cały dzień jazdy zapłaciłbym 160 złotych. Ale właściciel "idzie" mi na rękę i daje mi jeszcze karnet czterogodzinny za 55 złotych i całodzienny za 65 złotych (oraz jeszcze inne opcje, ale szkoda pisania, żeby je wymieniać). Ceną za zniżkę o 95 złotych w stosunku do opcji karnet dwugodzinny razy cztery, jest ograniczenie w postaci przypisania karnetu do konkretnej osoby. Fakt, jest pułapka- trzeba oszacować czy bardziej opłaca się w danym dniu karnet całodzienny, czy inny, ale to już każdego głowa, żeby dobrać odpowiednią wersję. Co do wymieniania się karnetami podczas opieki nad dzieckiem- wielka szkoda że nie słyszy się u nas o takim rozwiązaniu, jakie jest na przykład wspomniane wcześniej rozwiązanie z Dolomitów. Widać gestorzy wyciągów nie uważają takich ludzi za potencjalny target. Zamiast jednak jechać do wspomnianej Białki, można wyjechać na Słowację, gdzie niektóre ośrodki dopuszczają dzielenie się karnetem a nawet nie zabraniają w regulaminach odsprzedawania karnetu. Sam jeździłem w ten sposób- wymieniając się karnetem z żoną- na Słowacji, w ośrodku Malino Brdo. Wątpliwości nasze wyjaśnialiśmy zresztą w kasie ośrodka, gdzie popatrzyli na nas jak na idiotów i powiedzieli że oczywiście, że można się wymieniać karnetami w takiej sytuacji. Co do wciąganie w sprawę UOKIK- obawiam się że ewentualna interwencja skończyłaby się tym, że karnety można by sprzedawać, ale ich koszt skoczyłby do ceny godziny pomnożonej przez ilość godzin, w których czynny jest ośrodek a ja bym raczej tego nie chciał Pozdr Marcin
    3 punkty
  4. Niestety nie mam, ale mam ze szczyrku taką perełkę. [video=youtube;mOHbeugrOls] Jak sugeruje tytuł to jest to Spartakiada ZNP. Wspomniany w niej mgr. Bonar i mgr. Ilnicki mnie jako dzieciaka (6 lat) uczyli jeździć na nartach. Notabene jestem absolwentem tej szkoły, i to właśnie ci nauczyciele (z tego filmu) "męczyli" nas na zajęciach z wf. Byli również współorganizatorami obozów narciarskich z tej szkoły, na których szlifowałem przez pięć lat technikum swoje umiejętności. To właśnie dzięki nim zostałem skutecznie zaszczepiony bakcylem narciarskim. Pozdrawiam
    2 punkty
  5. To dolna część FISa: W dolnej części mają problem,bo część gruntów nie należy do COS i m.in. dlatego szybko nie przebudują dolnej części krzesełka.Przypuszczam,że podobny problem jest z naśnieżaniem. :frown:: Jedynie zmodernizowali trasę do dolnej stacji orczyka przy FIS i tam też chyba coś z naśnieżaniem zrobili.
    2 punkty
  6. Hej, było to już jakiś czas temu i każdy zachwyca się już nowym puchem, ale stwierdziłem, że w sumie dodam kilka fotek z marcowego szusowania z Austrii z ukochaną drugą połówką. Była to druga połowa marca. Stoki Grosseck, Aineck, Katscherg i Fanningberg. Grosseck-Speiereck: Aineck góra: Stoki Ainecka: Katschberg widoczny z Ainecka: Oprócz tego było nam dane jeździć również w małym, ale bardzo bardzo urokliwym Fanningbergu Było pusto, czasami tak pusto, że się bałem, że dany ośrodek jest w ogóle zamknięty. Na tych "bocznych" stokach Ainecka o 13 godzinie można było jeździć jeszcze po sztruksie (raczej na pewno nie jechały wtedy ratraki ;P) Generalnie ośrodki bardzo fajne, cieszy ta nowoczesna infrastruktura (na groszku trochę mniej ) Pogoda bardzo udana, bo jednego dnia świeżutki puch stworzył iście alpejsko-zimową aurę jakiej każdemu życzę. Zdjęcia może nienajlepsze bo na tym komputerze posiadam tylko te z telefonu, ale pokazują co nieco.
    1 punkt
  7. Szczyrk i potem długo nic a Kasprowego tam nie widzę wcale. Na naszym skrawku wysokich gór (Tatry) jakbyś postawił z 5 wyciągów krzesełkowych to nie osiągniesz nawet poziomu kameralnej S.N. w Alpach , w których byłem dopiero 3 razy. W zeszłym sezonie w kameralnej S.N Santa Caterina vallfurva z 35 km tylko tras narciarskich. Byłem bardzo zadowolony bo na emeryta i narciarza jeżdżącego poprawnie to na tych 35 km tras można się było wyjeździć w warunkach i w stopniu zadowolenia, który w Polsce nigdy nie będzie osiągalny ze względu na brak Alp :. Szczyrk ze względu na bliskość Aglomeracji śląskiej może być w miarę nowoczesną S.N. na jednodniowe fajne wyjazdy narciarskie ( nawet komunikacją publiczną). TPN i Tatry ogólnie pozostawiam przyrodzie i od 2007r. tam nie jeżdżę.Oczywiście kto chce może płacić alpejskie ceny za zjazd z Kasprowego a latem w tłumie wędrować po tatrzańskich szlakach. Na nartach tam nie byłem i się nie wybieram a wędruję ( za rzadko) po Beskidzie Śląskim.
    1 punkt
  8. Generalnie dyskusja sprowadza się do tego, że karnetów czasowych odsprzedawać nie można bo tak stanowią regulaminy poszczególnych (wszystkich?) ośrodków narciarskich. Są zwolennicy teorii, że to praktycznie wyczerpuje temat, a jeśli komuś taki układ nie odpowiada to nie musi się wiązać taką "umową" z ośrodkiem narciarskim co jednoznacznie wiąże się z brakiem możliwości korzystania z atrakcji danego ośrodka. Jednak są to regulaminy tworzone przez same ośrodki narciarskie i jako takie mogą być wadliwie skonstruowane. Mogą np naruszać szeroko pojęte prawa konsumenta. Tego typu praktyki są ogólnie znane, dotyczą wielu różnych branż i rzeczywiście są przedmiotem zainteresowania UOKiK. To, że istnieje regulamin danego ośrodka nie oznacza, że mamy obowiązek bezkrytycznie godzić się na wszystko co jest w nim zapisane. Myślę, że jedynym sensownym rozwiązaniem tego problemu jest skierowanie "pilotażowej" sprawy do UOKiK czy też Federacji Konsumentów i sprawdzenie czy "chwyci". My tu tego nie rozstrzygniemy. Temat jest specyficzny i dość delikatny. Bo jeśli kupuję karnet dwugodzinny to znaczy, że 1) mogę jeździć od 8 do 10, 2) mogę jeździć przez dwie godziny od pierwszego przejścia przez bramkę, 3) są to dwie godziny "czystej jazdy", 4) mogę jeździć tak jak stanowi regulamin. Co ja właściwie kupuję? Dwie godziny czego? Pytanie niby proste ale czy odpowiedź na nie tez jest prosta? Sytuacja jest podobna do np obiadów w formie stołu szwedzkiego. Płacisz jedną cenę bez względu na to ile zjesz. Ale na twoje konto nie może jeść nikt inny nawet jeśli byście mieli zjeść tylko po jednej kromce chleba. Czy jeśli kupujesz jakiś towar lub usługę to masz do tego pełne i nieograniczone prawo czy też nie?
    1 punkt
  9. Chciałbym ostudzić nieco burzliwą dyskusję. Wiadomo że ON są po to żeby zarabiać jak najwięcej a narciarzom zależy na korzystaniu z tychże ośrodków jak najtaniej. Mało komu się przelewa i kasa dla niego nie gra roli. Szczególnie jak pojedzie na narty z rodziną. Czy nie wydaje się Wam, że ON same ponoszą częściowo winę wprowadzając zachęty dla klienta, bądż wygrać z konkurencją, wzorem choćby sklepów, wszelkie tzw. promocje. Zakładają sidła na klienta, a jak sprawa się rypnie, i sidła klient ominie, robi się wielkie larum. Stąd te regulaminy, czyli prawo lokalne tworzone byle jak i niezgodne z wieloma postanowieniami prawa wyższego rzędu. Stąd te kamerki i wydawanie kasy na zabezpieczanie swoich interesów. A po drugiej stronie stoi rzesza klientów którzy doskonale znają rzeczywiste zamiary ON. Widzą także nieodśnieżane siedzenia ( a niech im du.. przemoknie), widzą przerwy w działaniu wyciagów, widzą błotniste parkingi.Widzą że dla zabezpieczenia swoich interesów ON gotowy jest do ponoszenia wydatków- np.zakup kamer do weryfikacji kto korzysta z karnetu. Na szczotki do odsnieżania, czy na dodatkową pracę ludzi przy tym odśnieżaniu z reguły juz kasy brak. ON w swoich materiałach reklamowych zamieszczają np.mapki, kusząc klienta dużą liczbą tras i wyciągów. W rzeczywistości często bywa że część wyciągów nie chodzi , a i nie wszystkie trasy są otwarte. Czy taka sytuacja powoduje jakieś bonusy dla klientów? Dajcie mi jakiś przykład. Weżmy np. Krynicę. Na Jaworzynie otworzą trasę główną i karnety sprzedają w takich samych cenach jakby pracował cały ośrodek. To samo na Słotwinach Azotach, to samo w Wierchomli. Do tego dochodzi zdzierstwo tzw. wysokiego sezonu. Zawsze znajdzie się uzasadnienie podniesienia cen- ale to już trochę inny temat. W Krajnie, kilka lat temu jak otworzono wyciag, widziałem gościa, który przyjechał z grupką 5 chłopaków i woził ich z dołu autem na górę. Każdy kurs to będzie coś koło 5 km, ale widocznie bardziej mu się to opłaciło niz płacenie 15 zł za 5 nygusów. Tam jest taka mozliwość bo są drogi, ale po dwóch chyba latach płotem ogrodzono od drogi szczyt góry!!!:smile: Na ty przykładzie mam obiekcje, czy cena za zjazd została prawodłowo skalkulowana skoro opłaciło się autem robić za wyciąg? W tej pogoni za zyskiem dochodzi do sytuacji nienormalnych, jak choćby dwukrotnie droższe bramki komercyjne na Pilsku. Zobaczyłem to i wiecej moja noga tam nie stanęła. Czy o to chodziło właścicielom ON? Jeden narciarz to pestka,ale coś mi się wydaje że takie zarządzanie nie wyszło im na dobre, i inni narciarze także odwrócili się od tego ośrodka. Teraz nadrabiają stracony czas i modernizuja muzeum. Konkurencja zmusiła.
    1 punkt
  10. Ale weź pod uwagę, że regulaminy zabraniają odsprzedaży karnetu nawet w przypadku gdy nie wszedłeś na "teren z trakcjami". W świetle tych regulaminów wszelkie umieszczane tutaj ogłoszenia typu "sprzedam karnet na Hintertux" są także nielegalne. Brak możliwości zwrotu np. karnetu tygodniowego po 3 dniach, w połączeniu z zakazem jego odsprzedaży, jest identyczny z sytuacją gdy np. zakupiliśmy abonament do kina na serię seansów i nie moglibyśmy komuś innemu odstąpić wejściówek na poszczególne filmy. PS: Porównanie do kina oraz restauracji są całkowicie nieadekwatne. Odpowiednikiem seansu filmowego jest pojedynczy wyjazd kolejką, więc odpowiednikiem wyjścia z seansu i próby odsprzedania biletu byłoby zeskoczenie z krzesełka na trasie i odsprzedanie komuś biletu, a tego przecież nikt nie proponuje. W przypadku restauracji można się w krótkim czasie najeść na cały dzień, a wyciągiem najeździć się na zapas nie można. Jeśli koniecznie szukamy analogii, to bardziej właściwe byłoby porównanie kupna tygodniowego karnetu z wykupieniem na tydzień posiłków w restauracji lub ośrodku wypoczynkowym. Ale w restauracji lub ośrodku wypoczynkowym zazwyczaj można w trakcie tego tygodnia z posiłków zrezygnować i odzyskać swoje pieniądze, a w ON już nie.
    1 punkt
  11. Raczej nie, chyba ze mówimy o zjeździe
    1 punkt
  12. Sławek spokojnie:smile: Pisząc "spersonalizowane" miałem na myśli "personalizację" jak w Jurgowie. Czyli robią ci fotkę na bramce i już. Jak im się podoba moja facjata to niech wrzucają na fejsa:biggrin::biggrin::biggrin: Co do tego o czym ty piszesz, to karnety imienne, a to już inna bajka, o tym nawet nie myślę:wink: Pozdrawiam
    1 punkt
  13. Cześć Popatrz na filmik. Gość wykonuje 4 ruchy. Pierwszym jest pochylenie kolana nogi wewnętrznej do wewnątrz skrętu. Dopiero później dokłada zewnętrzną. Jak się przełoży to na stok to narta wewnętrzn zaczyna pierwsza odjeżdżać i prowadzić skręt. Takie odjechanie wewnętrznej na etapie nauki, nawet u niezłych narciarzy jest bardzo częsta przyczyna kontuzji. Szczerze mówiąc nie rozumiem w jakim celu takie ćwiczenie i do czego ma prowadzić. Pozdrowienia
    1 punkt
  14. Na górnej podporze, widocznej na kamerce, coś się dzieje.. Dwóch jegomości dłubie coś przy bateriach rolkowych. Oby to byli monterzy a nie złomiarze.. ;-)) A tym czasem na smaka filmik prosto od Leitner'a: http://www.leitner-ropeways.com/Produkte/Kuppelbare-Sesselbahnen
    1 punkt
  15. Nie mniej dziadkowie są od tego aby opowiadać bajki. I temu panu wychodzi to nieźle.:applause:
    1 punkt
  16. Chciałem ochłonąć ale zrobiło się gorąco 18C , przy zjeździe to były raczej narty wodne Sahara dolna stacja nieistniejącego orczyka. Kosmici nad Bielskiem
    1 punkt
  17. a ja mam 4frnt'y , o! :biggrin:
    1 punkt
  18. Ośrodki narciarskie przesadzają przy podawaniu długości tras - wyliczenia Christopha Schrahe Niemiecki kartograf Christoph Schrahe obliczył przy użyciu systemów GIS i GPS, że większość ośrodków narciarskich w Alpach mocno przesadza przy podawaniu długości tras. W niektórych kurortach wartości mają być nawet o 150 proc. wyższe niż w rzeczywistości. Schrahe, przy współpracy z narciarskim przewodnikiem "Where to Ski and Snowboard", pomierzył cyfrowo długości tras i stoków w ośrodkach we Francji, Austrii, Szwajcarii, Włoszech, ale też USA i Kanadzie i porównał je z liczbami podawanymi przez kurorty i operatorów wyciągów. W większości przypadków okazało się, że dane są mocno rozbieżne, a ośrodki "zawyżają" prezentowane wartości, które są dla wielu narciarzy jednym z czynników decydujących o wyborze miejsca spędzenia zimowego urlopu. Z obliczeń Niemca wynika, że największym "kłamcą" jest francuskie Vars, które informuje o 185 km tras, a Schrahe o 73 km. To wartość zawyżona o ponad 150 proc. Na "czarnej liście" znalazły się również m.in. Isola 2000 (120 km / 54 km wg Schrahe), 4 Vallées (362 km / 164 km) czy Les Sybelles (310 km / 141 km). Największy ośrodek narciarski na świecie - Trzy Doliny (Trois Vallées) we Francji zawyża wh Schrahe dane o 22 proc., ale z 493 km pozostaje liderem. W opracowaniu nie brakuje też pozytywnych przykładów. Schladming - jako jedyne - ma zaniżać dane o 10 km (121 km / 131 km). Wśród "świętoszków" są też Kitzbühel (0 proc. różnicy), Lech-Zürs (3 proc.) czy St. Anton. Badania Schrahe wywołały sporą burzę w krajach alpejskich. Ośrodki tłumaczą się, że "dane dostarczane są przez operatorów wyciągów", "liczone są zakosami, którymi poruszają się narciarze" czy też, że "niektóre trasy posiadają dzielą się i powinny być liczone podwójnie". Większość ośrodków i organizacji narciarskich zgodziła się, że powinny zostać wprowadzone wspólne standardy pomiarów, co - przy wątpliwościach, jakie mogą budzić - będzie sukcesem badania Schrahe. Źródło: www.travelmole.com
    1 punkt
  19. W obliczu zbliżania się następnego sezonu narciarskiego, zagooglałem co słychać nowego w temacie stacji narciarskiej na górze Chełm w Myślenicach. Tak jak przewidywałem, o ile wygryzienie z obiektu dotychczasowego dzierżawcy nie stanowiło większego problemu dla specjalizującej się w przejęciach kancelarii prawnej będącej właścicielem tych wszystkich Artemid, to już ponowne uruchomienie kolejki zdecydowanie przekroczyło jej możliwości: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-myslenicki/1280328-eco-sport-pozostawil-po-sobie-gore-dlugow.html Okazuje się, że po skutecznym rozwaleniu ośrodka narciarskiego, spółka Artemida 34 "zebrała swoje zabawki" i z końcem marca syndyk, który zawarł z Nadleśnictwem Myślenice umowę dzierżawy, protokolarnie przekazał grunt z powrotem Nadleśnictwu. Na ogłoszony w sierpniu br. przez syndyka konkurs ofert na dzierżawę ośrodka wpłynęła tylko jedna oferta (od Józef Paska, który poprzednio prowadził tę stację), ale oferent złożył zastrzeżenie co do jednej z opłat, co wyklucza regulamin konkursu: http://www.dziennikpolski24.pl/pl/region/region-myslenicki/1287622-chelm-bez-narciarzy.html Jak na razie jedyny efekt działań syndyka jest taki, że zarówno Lasy Państwowe jak i gmina Myślenice oraz fiskus utraciły źródło wpływów, dotychczasowi pracownicy ośrodka utracili pracę, krakowscy narciarze - bardzo fajny i bliski Krakowa stok narciarski, a wierzyciele spółki Eco-Sport - szansę na odzyskanie swoich wierzytelności.
    1 punkt
  20. Na pewno wyczyn jest sportowy - chodziło o pokonanie Matterhornu na nartach (bez ich ściągania). Piszę o "pokonaniu" a nie "zjedzie". Co do nazwania tego "żenującym" to widać świadczy to o kompletnym braku znajomości tematu. Teren jest skrajnie eksponowany, śnieg nieprzyjazny ubity i twardy. Gwarantuję Wam, że nawet byście nie stanęli w pobliżu zjazdu a wykonanie obskoku (nota bena - przyjrzyjcie się jak jest robiony) i utrzymanie się po nim jest wielką sztuką. Na każdym metrze facet ryzykował życie będąc na nieprawdopodobnie stromej grani z wielką powietrznością. Ja jak zobaczyłem linię zjazdu to wydała mi się absolutnie nie do pokonania na nartach (no i w zasadzie tak było bo część była na linie). Oddzielną kwestią w ekstremalnych zjazdach jest ortodoksyjne nie ściąganie nart - więc narciarze pokonują szczeliny po drabinkach nie zdejmując desek... Naoglądaliście się filmów robionych w sprzyjających warunkach po dużych opadach w de facto przyjaznym terenie do tego montowanym nowocześnie i wydaje się Wam, że tak wygląda narciarstwo wysokogórskie. Ma to tyle wspólnego z rzeczywistością co naparzanka w filmie z mordobiciem w realu. Spróbujcie choć raz zjechać na początek choćby z Aiquille du Midi powiedzmy od góry to wam się oczy otworzą. Trzeba mieć megajaja żeby zjechać z Matterhornu. pozdro Wiesiek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...