Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      2 888


  2. janek57

    janek57

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 699


  3. mig12345

    mig12345

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 387


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.12.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Rewolucja w butach narciarskich - wreszcie zaczęło się!Od dłuższego czasu narzekam dlaczego to "normalni" narciarze muszą jeździć w topornych, ciężkich grzmotach a turowi mają piękne, lekkie obuwie o pełnych parametrach zjazdowych i doskonałe w chodzeniu. No bo popatrzcie sami choćby na ten bucik flex "tylko" 120, dwa kąty pochylenia cholewki, 60 stopni ruchu stawu skokowego (przy chodzeniu)! i waga 2900 g - połowę tego co większość z Was ma. Wystarczyłoby "wymienić" podeszwę na zjazdową i byłoby tak pięknie. Pokazany bucik to nie jest jakiś wyjątek są duuużo lżejsze a dalej do jazdy się nadają w 100%. Ten poniżej - para ma 2400 g (a jest wersja 2100 g) I zostałem wysłuchany - w tym roku w segmencie butów zjazdowych jest prawdziwy wysyp ciekawych i nowoczesnych konstrukcji, który uzasadnia chyba tytuł. Skupiłbym się na dwóch wyraźnie widocznych zjawiskach. 1. But zjazdowo-turowydo niedawna poza pionierską konstrukcją Factora BD segment ten nie istniał. Teraz jest kilkadziesiąt modeli. Są to buty z wymienną podeszwą i bardzo dobrymi możliwościami chodzenia oraz umiarkowaną wagą. Taki but można doskonale wykorzystać w normalnej boiskowej jeździe, można uruchomić tryb chodzenia i "z buta" bardzo wygodnie i bezpiecznie schodzić po zaśnieżonej rampie na parking czy podchodzić po grani. Można zapiąć je do wiązań szynowych albo po wymianie podeszwy na turową do insertowych. Popatrzcie na te zgrabniutkie buciki, które wydały mi się najciekawsze w opisywanym segmencieSalamon Quest Max BC 120 - 3600 gAtomic Waymaker Tour 110 - 3600 g Te dwa modele mają na tyle niską wagę, że spokojnie nadają się na praktycznie wszystkie tury, nawet z elementami skialpinistycznymi. Mamy więc prawdziwie uniwersalny but umożliwiający rozwój a nie narażający na podwójne wydatki. Trzeba powiedzieć, że większość konstrukcji w tym segmencie ma zdecydowanie większą wagę. Niektóre firmy przygotowały za to dużą gamę modeli o różnym flexie a także różnych szerokościach. Są tutaj m.in.:- k2 Spyne 130, 110, 90 - ok 4500 g, różne szerokości- k2 Pinacle 130, 110 - 4600 g różne szerokości- Atomic Waymaker carbon 130 - 4300 g- Atomic Tracker- Tecnica Cochise 130, 120, 110, 90 - 4100 g- Head Venture 1302. Mniej nie oznacza gorzejDo niedawna obiegowa mądrość głosiła, że dobry but musi mieć cztery klamry. Nic to, że od wielu lat firmy turowe robiły znakomite dwuklamrowe modele. Mniejsza ilość zarezerwowana była na kobiece, słabsze modele. Ale i tu się zmienia. Poniżej mamy buty o dużej sztywności, dwuklamrowe i wadze około kilograma mniejszej od dotychczasowych. Bardzo dobrze odbieram szeroką gamę flexów u Atomica. myślę, że niedługo bedzie dobierało się flex do wagi na podobnej zasadzie jak długość do wzrostu. Atomic Livefit 130, 100, 90, 80, 70 (jedyną informację o wadze jaką znalazłem to, że są o 20% lżejsze od tradycyjnych) Salamon Ghost Max 130, 110 - 4400gChyba powoli model buta race-owego jako wzorca dla butów dla szerszych grup narciarzy odchodzi w niebyt. Możliwość dobrego chodzenia to nie jest żadna fanaberia - popatrzcie na narciarzy schodzących po schodach czy pochylniach. Podobnie z wagą jeśli but mógłby ważyć połowę tego co ważył to oznacza mniejszy wysiłek nie tylko przy chodzeniu ale także szybsze manewry przy jeździe bo to jest masa rotująca (rowerzyści będą od razu wiedzieli). Podobnie z flexem - jeśli ktoś waży 100 kg to musi mieć but sztywniejszy od tego co ma 70 kg, na logikę o połowę sztywniejszy. Ale równie dobry i dopasowany a nie jak to drzewiej bywało - mniejszy flex oznaczał gorszy but.Cieszy mnie ten wysyp tych nowych rozwiązań. W przeciwieństwie do nart dobór buta jest bardzo ważny i jest szansa, że nam się to uda.PozdroWiesiek
    5 punktów
  2. Myślenice wracają Podobno Myślenice otwierają się na nowo Info na oficjalnym FB: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=656733414369379&set=a.179896925386366.42547.109919149050811&type=1&theater
    3 punkty
  3. Dla rozluźnienia atmosfery związanej ze sztucznym naśnieżaniem na Kasprowym...łyk historii. Fragmenty tekstu napisanego w 1961 roku, na 25-lecie kolejki, przez Janusza Flacha, pracującego w tamtych latach w dziale technicznym Polskich Kolei Linowych. Inżynier Janusz Flach był przez kilkanaście lat pracownikiem PKL, których dyrekcja i biura mieściły się w budynku przy ul. Kościuszki. Poza pracą zawodową, którą wykonywał sumiennie, jego pasją było taternictwo i jaskinie. Był odkrywcą i eksploratorem Ptasiej Studni i Lodowej Mułowej. Każdy wolny od pracy dzień spędzał w Tatrach. Publikował też artykuły w czasopismach górskich i fachowych. Na jubileusz 25-lecia kolejki linowej na Kasprowy Wierch napisał dość obszerny artykuł, który chciał opublikować w „Przekroju” – nie wiadomo, z jakich powodów, tekst nie ukazał się. Budowa i pierwsze lata kolejki Po prostu wierzyć się nie chce, że naszej kochanej kolejce linowej na Kasprowy Wierch – ciągle nowej, pięknej i bardzo atrakcyjnej – mija 25 lat. Niejeden pomyśli sobie: to już ćwierć wieku, a ja tylko raz w życiu jechałem srebrnym wagonikiem nad skalnymi przepaściami, starając się powagą lub żartem ukryć uczucie strachu, które niejednemu pasażerowi kazało się odsunąć od okien w głąb wagonika. Niewielu już pamięta boje o kolejkę na najsławniejszy dziś w kraju szczyt – Kasprowy Wierch. Dyskusje poszły w zapomnienie, a pozostało dzieło ludzkich rąk i ono chwali mistrzów. Budowniczowie rozpoczęli roboty jesienią 1935 roku. Do budowy drogi z Kuźnic na Myślenickie Turnie przystąpiono we wrześniu, a w październiku wykonano wykopy – przeważnie w skale – pod 3 budynki i 6 wież podporowych, natomiast w grudniu i styczniu wykonywano najbardziej odpowiedzialne roboty murarskie, betonowanie i montaż konstrukcji. By na szczycie Kasprowego można było prowadzić prace w okresie pełnej zimy, zbudowano tam olbrzymią szopę „cieplak”, w którym wybudowano cały budynek stacji górnej. Pracę w trudnych warunkach terenowych i pogodowych prowadzono równocześnie we wszystkich punktach budowy. W lutym 1936 roku kończono montaż napędów i lin na trasie, gdyż termin uruchomienia kolejki na dolnym odcinku ustalono na 25 lutego. Jednak próbna jazda wykazała, że wagon nie mieścił się w peronie stacji Myślenickie Turnie. Przyczyną była wystająca skała – kuto ją w dzień i noc, a gdy to nie dawało spodziewanego efektu, skałę „po cichu” wysadzono. Ostatecznie pierwsza jazda z Kuźnic na Myślenickie Turnie odbyła się 26 lutego, a na całej trasie, aż na Kasprowy Wierch – 15 marca. W ten sposób została zbudowana w ciągu 6 zimowych miesięcy jedna z największych kolei linowych, która w tym czasie pod względem długości trasy była trzecią, a pod względem różnicy poziomów – piątą pasażerską kolejką linową na świecie. W pierwszych latach konduktorzy i obsługa ubrani byli w białe, a następnie jasno-szare obcisłe mundury z granatowymi wyłogami i granatowe spodnie „pumpy”. Getry, czapka ze złotymi galonami i rękawiczki – wszystko w białym kolorze – dopełniały paradnego stroju. Ruch pasażerski w okresie przedwojennym był stosunkowo duży, biorąc pod uwagę koszt przejazdu – 8 zł w obie strony i brak zaufania do urządzeń kolejki. Narciarze korzystali z 75-procentowej zniżki. Często spotykało się w poczekalni kolejki panów ubranych w wytworne futra, dźwigających narty małych rozmiarów. To byli pasażerowie specjalnych pociągów o nazwie: „Narty – Dancing – Bridge”, korzystający w związku z wiezionym sprzętem z 50-procentowej zniżki. Gdy wpuszczający na peron konduktor zauważył, że pasażer ma same tylko narty, pytał zdziwiony: – Jak pan będzie zjeżdżał, skoro pan nie wziął z sobą kijków? – Na co mi kijki – odpowiada „narciarz”. – Ja jestem skoczek. Po całonocnym „skakaniu” w dzień narty stawały się bezużyteczne. Również z okresu przedwojennego pochodzą rozmowy o jakichś spodniach do spuszczania pasażerów. Spodnie takie są ostatnią deską ratunku, gdy wagonik zatrzyma się nad przepaścią i trzeba pasażerów ewakuować. Otóż takie spodnie są w każdym wagoniku wraz z linką steelonową i urządzeniem hamulcowym. Jak podają kroniki Kasprowego Wierchu, urządzenie to było w użyciu w 1936 roku, gdy lina napędna została zarzucona na nośną, unieruchamiając dolny odcinek kolei. Opróżnienia wagonów przy pomocy tych spodni dokonano w szybkim tempie, zapewniając pasażerom 100% emocji i bezpieczeństwa. Okupacja i okres powojenny Wojna szczęśliwie ominęła urządzenia kolejki, dawne kierownictwo i część załogi ukryła się, większość jednak pozostała. Kierownictwo na kolejce objął Niemiec, który nakazał zdjąć ze ściany budynku i odesłać na złom wykutego w brązie orła, przywiezionego tu z polskiego pawilonu wystawy paryskiej, jak również tablicy z przekrojami lin nośnych, umieszczonych na ścianie stacji w Kuźnicach przez polską firmę, która wykonała te liny. Gdy załoga dowiedziała się o tym, w nocy zdjęto orła i tablicę, chowając ją w szybach ciężarów napinających. W ten sposób uratowano symbole polskości kolejki linowej, które po wyzwoleniu zawisły znowu na swym dawnym miejscu. Jeszcze jedno wydarzenie zapadło w pamięć załodze z okresu okupacji. Do wagonika na górnym odcinku trasy wsiadł wysokiej rangi oficer niemiecki, żywo interesując się wszystkim. Pytał nawet konduktora, ile zarabia i jaki ma przydział chleba. Gdy konduktor powiedział, że 300 gramów – przyjął to z niedowierzaniem. Tak rozmawiając, dojechali na Kasprowy. Oficer, oddając honory salutującym mu żołnierzom, wyszedł z wagonika, ale po chwili coś sobie przypomniał. Gmerając w portmonetce wyjął z niej 20 fenigów i wręczył konduktorowi, który z oburzeniem wyrzucił monetę w przepaść. Jak się okazało, był to „pieniądz historyczny”, otrzymał go bowiem od samego Hansa Franka, gubernatora GG. W styczniu 1945 roku niemieckie kierownictwo kolejki pośpiesznie uciekło, a załoga została. Wspólnym wysiłkiem udało się jej uchronić urządzenia od rabunku i zniszczenia. Nie udało się od razu uruchomić kolejki, ponieważ elektrownia zakopiańska była zniszczona i dopiero w ostatnich dniach marca mogła ruszyć. Trzeba było remontować budynki, bo Niemcy o nie niedbali, brakowało też części zamiennych, więc wybudowano warsztat mechaniczny, a potem stolarski. Ruch pasażerski wzrastał, w 1948 roku powiększono hall na stacji dolnej w Kuźnicach, a w następnym roku poszerzono poczekalnię na Kasprowym Wierchu. Jednak najważniejszym wyzwaniem, wykonanym samodzielnie, bez udziału zagranicznych fachowców, była wymiana lin napinających na górnym odcinku. Najpierw trzeba było zakotwiczyć liny nośne, potem podnieść olbrzymie bloki betonowe o wadze 45,5 tony. Załoga pracowała dniem i nocą i po kilku dobach zadanie zostało wykonane. Liny nośne wyprodukowane w Sosnowcu, po których jeżdżą wagoniki, nie były jeszcze wymieniane, chociaż ich okres gwarancji wynosił 12 lat. Od 10 lat są skrupulatnie badane specjalnym aparatem elektromagnetycznym i nie wykazują prawie żadnego zużywania się. Wiatr wrogiem kolejki Często pracownicy kolejki wspominają wydarzenie, które miało miejsce na wiosnę 1949 roku. Przed południem była ładna pogoda, toteż pasażerowie nie spieszyli się ze zjeżdżaniem w dół. Zebrało się ich na Kasprowym ok. 300 osób. W samo południe wyjechał również na Kasprowy sam premier z ambasadorem Francji i licznymi gośćmi. Godzinę później zaczął wiać silny wiatr, którego prędkość wzrastała. Kolejka została zatrzymana, a pasażerowie na stacji górnej czekali. Premier na pożyczonych nartach zjechał przez Halę Gąsienicową do Kuźnic. Po południu ok. 100 osób, które miały lepsze obuwie, zdecydowało się pod opieką pracowników kolejki zejść pieszo przez Gąsienicową do Kuźnic, a pozostali w górnej stacji szukali miejsca na stołach, ławach i na podłodze, żeby przeczekać do rana. Brakowało wody, 3 osoby zachorowały, a lekarza nie było. Następnego dnia pracownicy kolejki zorganizowali drugą grupę pasażerów, którą również sprowadzili w dół. Dopiero w południe wiatr osłabł na tyle, że można było pozostałych zwieźć kolejką. Były też wypadki śmiertelne Ciężka i niebezpieczna praca na kolejce linowej pochłonęła również ludzkie istnienia. W grudniu 1939 roku, w czasie przeglądu podpór, konserwator Bryja, jadąc na nartach z Kasprowego do V podpory, został porwany przez lawinę śnieżną w żlebie, który odtąd nazywa się Żlebem Bryi. Drugi wypadek zdarzył się w 1942 roku, kiedy to konduktor Roszek, posłyszawszy nieregularną pracę rolek wagonowych, wyszedł na dach wagonika, skąd strąciła go podpora, którą właśnie wagonik mijał. W podobnych okolicznościach zginął już po wojnie konduktor Gazda, a w roku 1956, przy wymianie liny, konduktor Miller. Z wypadkami tymi pracownicy kolejki łączą niewytłumaczone do dziś zjawisko „grania lin” między Myślenickimi Turniami a Kasprowym. Nieraz w bezwietrzne zimowe noce mieszkańcy stacji na Myślenickich Turniach odczuwają, że budynek zaczyna lekko drgać, równocześnie słychać wysokie tony wydawane przez drgające liny nośne. Skąd to się bierze – nie wiadomo. Pracownicy mówią, że to dusze konduktorów, którzy zginęli, nie opuściwszy jeszcze kolejki. Na zorganizowanej konferencji w sprawie lin nośnych była szeroko dyskutowana przyczyna nocnych drgań lin, niestety, żaden z kilkunastu rzeczoznawców nie potrafił tego zjawiska wytłumaczyć. Istotną sprawą zdrowotną jest szkodliwy wpływ zmiany ciśnienia, jakiemu podlegają konduktorzy jeżdżący cały dzień w obydwie strony. Osłabieniu pracy serca i innym chorobom uległo już 15 pracowników kolejki, którzy potem musieli szukać pracy na kolejkach niżej położonych lub w ogóle zrezygnować z pracy konduktora. Ciągłe przebywanie nad przepaścią, codzienne wychodzenie w celu dokonania konserwacji na oślizgłe wieże podporowe, wysokie na ponad 20 metrów, w różnych warunkach pogodowych, nie są zadaniem łatwym. O co pytają pasażerowie Dowcipy kolejkowe są tak stare, jak sama kolejka, niestety, tylko nieliczne nadają się do powtórzenia. Kolejkarze bronią się od ciągłych i tych samych pytań pasażerów: – A co to? – A jak to się nazywa? – A co będzie, jak się lina urwie? Itp. Bardzo często pasażerów intrygują tramwajowe uchwyty, wiszące w wagonie kolejki – pytają konduktora o ich przydatność. Zagadnięty konduktor z całą powagą stara się przekonać uciszony wagon, że pasażerowie mają się trzymać uchwytów w przypadku wypadnięcia podłogi w wagoniku. Innych znowu interesują szyby wykonane z nietłukącego się organicznego szkła i pytają konduktora, dlaczego to nie jest zwykłe szkło, na co otrzymują zwięzłą odpowiedź, że to zabezpiecza pasażerów od pokaleczenia się, gdyby wagon się urwał i spadł w przepaść. Gdy pytania się mnożą, a cierpliwość konduktora jest na wyczerpaniu – konduktor, wybałuszywszy oczy na sąsiedni szczyt, krzyczy: – O, kozica! – Gdzie? – pytają wszyscy zgodnym chórem. – O, tam, pod tą turniczką! I potem ma już spokój aż do końcowej stacji. 8 maja – święto Kasprowego Obsługa kolejki jest jedną z nielicznych w kraju, która pomimo różnych kolei losu tworzy zgrany zespół. Siłą ludzi Kasprowego jest ich przywiązanie do swego zawodu, do Tatr, do wiatru, do śniegu. Były okresy dobrej koniunktury, ale były również takie, kiedy pracownikom nie wypłacano zarobków. Przez cały ten okres tylko nieliczni zrezygnowali z pracy z własnej woli. Z kilkunastoosobowej załogi 1936 roku do dziś pracuje na kolejce trzech: kierownik kolejki Wojciech Trybus, rzemieślnik Franciszek Ochli i maszynista Stanisław Ćwikła. Ponaddwudziestoletni staż ma 4 pracowników, a więcej niż 15 lat – dwunastu. Nic dziwnego, że ludzie Kasprowego są zżyci z sobą, że potrafią zwalczać wspólnie największe trudności, lubią się też razem pobawić. Źródło: Tygodnik Podhalański
    2 punkty
  4. gdyby ktoś na serio miał ochotę wykonac 4 km rurociag podziemny (nie da sie tłoczyć wody w napowietrznym tej długości - zimą) na tej trasie, to przyznam, że pierwszy posądziłbym go ucieczke z wariatkowa i poprosił o szybki powrót... Cena jest realna dla wodociągu wykonanego w jakims polu w miekkim podłozu i bez wymiany gruntu w wykopie.... Z praktycznych uwag to jeszcze tylko ta, że sztuczne jeziorko zbudowane na strumieniu o takim przepływie i spadku jak w tamtych okolicach, ulegnie zagruzowaniu i zamuleniu po kilku latach i zamieni sie w próg wodny... owszem mozna potem wysłać koparkę PN i wywieżć wywrotkami rumosz.... :-)
    2 punkty
  5. Jeśli coś ma metkę Greenpeace, to leję na to sikiem prostym:rolleyes:: Szkoda tylko że ruscy pękli i powypuszczali ich za kaucją, mieli nie wypuszczać a przewieźć ich do Irkucka, to jest odpowiednie miejsce na zimę dla ekoterroru:rolleyes::
    2 punkty
  6. ... jak na razie nie widac takiego trendu, "kolejka do kolejki" w sezonie jest zawsze spora, czasem nawet gigantyczna, ceny wysokie, interes sie kreci z nasniezaniem czy bez.
    2 punkty
  7. Poniwiec zapowiada ratrakowanie trasy między 16:00 a 17:00 http://poniwiec.pl/cennik-skipassow godne pochwały
    2 punkty
  8. Stożek 11.12.13Pojechałem dzisiaj na Stożek i nie żałuję tej decyzji bo udanie zacząłem sezon. W Wiśle Głębce byłem o 10.10 i tam już czekał skibus ,który zawiózł mnie do stacji. W pociągu przez telefon ,,zamówiłem'' go u szefa stacji Stożek Witolda Pruskiego. . Koszt dzisiejszego nartowania:40 zł karnet 2-godzinny plus 15 zł trzy pojedyncze wyjazdy krzesełkiem plus 20 zł wypożyczenie nart =70 zł. (najdłuższe narty jakie mają w wypożyczalni ,,aż''168cm!). O 15:00 powrót do domu tym razem autobusami (dwie przesiadki) w warunkach czyli mogłem odespać wczesną pobudkę dzisiaj.Warunki dzisiaj na Stożku. Pogoda mglista i pochmurna (a liczyłem na dwie godziny słoneczne) , temperatura 0 stopni C, około 25 cm zlodowaciałego śniegu (efekt poniedziałkowego deszczu i późniejszego mrozu we wtorek). Warunki na trasie niebieskiej (nartostrada) oceniam na 4 : twardo, kilka niewielkich przetarć na zakrętach. Na tej trasie można fajnie pojeździć w tej stacji, raczej tylko na niej. Trasa czerwona dużo miejsc zalodzonych oznaczonych tyczkami i każdego narciarza osobiście ostrzegał pan Witek o tych miejscach. Zjechałem nią 4 razy i raz nieźle pier.... . Ta trasa według mnie na trzy. Na tych dwóch trasach kilkanaście cm ubitego śniegu . Nie ma wiele przetarć ,trochę trawy u góry (blisko górnej stacji) wystaje ,ale lodu na czerwonej ,,trochę’’ jest. Trasa czarna zamknięta. Efektu niwelacji trawersu z powodu zalodzenia na czerwonej trasie nie dało się sprawdzić . Krajobrazowo stacja przez to nie ucierpiała . Jeździło nas około 8-10 osób. Szef stacji interesuje się osobiście każdym narciarzem za co w mojej opinii dużo zyskuje. Kilka fotek z dzisiejszego wyjazdu.
    2 punkty
  9. Jak pokazuje praktyka, usuwane są posty tylko jednej opcji, opcja przeciwna może sobie bezkarnie wypisywać co chce! Napisałem odpowiedź na ten prowokujący post: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18213-Funkcyjne-kurtki-znanych-marek-nas%C4%85czone-niebezpiecznymi-chemikaliami?p=181501&viewfull=1#post181501 Moja odpowiedź została przez moderatora usunięta, prowokujący post na który odpowiadałem, pozostał nienaruszony. Takie działanie pozostaje w rażącej sprzeczności z deklarowaną swego czasu "całkowitą apolitycznością" forum.
    1 punkt
  10. Czyli 3 dni temu dziewczyna dobrze widziała, że rozładowują ratraka: http://forum.miasto-info.pl/myslenice/104,stacja-narciarska-myslenice-gora-chelm,25.html (Kasia R. 10.12.2013 - 16:06 )
    1 punkt
  11. Czarny Staw Gąsienicowy bedzie w sam raz.... przeciez i tak sie w lato sam napełni. A do budowy zapory po stronie Goryczkowej najlepiej zrobić kamieniołom na pd. str Giewontu. Będzie z górki. Życzę zapaleńcom otrzeźwienia na nartach. :applause:
    1 punkt
  12. EE chłopaki pośladki luźno i tak wszystko zgarnie D.Z.W :stupid:
    1 punkt
  13. Po co budować staw? Na Gąsienicowej jest już staw!Nawet nie jeden: No chyba,że wszawobrodzi znajdą tam unikatowy gatunek Pstrąga Tatrzańskiego.... :stupid: :stupid: :stupid: :stupid:
    1 punkt
  14. Przecież to aż na odległość śmierdzi artykułem zamówionym przez grupę producentów, którzy nie zostali wymienieni w notatce.
    1 punkt
  15. Maroko to Afryka, a skoro Afryka, to dużo piasku i ciepło – oto tradycyjny sposób myślenia o tym państwie. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że Maroko to także wymarzony kierunek turystyczny dla fanów białego szaleństwa Nie, to nie pomyłka, narciarze i snowboardziści, zarówno ci początkujący, jak i posiadający duże doświadczenie, w górach Atlasu z pewnością poczują się jak w raju. W niektórych miejscach grube warstwy śniegu leżą tu przez większą część roku. Historia sportów zimowych Maroka Historia sportów zimowych Maroka nie jest długa. Oczywiście zapoczątkowali ją Francuzi, którzy już podczas drugiej wojny światowej wybudowali pierwsze wyciągi narciarskie na terenie Antyatlasu. W latach 50. marokańska sky-turystyka stała się bardzo popularna wśród Francuzów. Rozwinęło się wówczas kilka ośrodków, które znane są do dzisiaj. Najpopularniejsze dziś marokańskie centra narciarskie skupiają się w Atlasie Średnim i Atlasie Wysokim. Atlas Wysoki to najwyższe pasmo marokańskich gór. Śnieg leży tu od listopada aż do maja, co daje średnio ok. 120 dni sezonu narciarskiego w roku. Najbardziej popularne są kurorty w Oukaïmeden i Mischliffen. Azrou Azrou – niewielka miejscowość w Atlasie Średnim, oddalona zaledwie 89 km od Fezu – to jedno z najstarszych centrów narciarskich Maroka . Znajduje się tu także pierwsza marokańska szkoła narciarstwa. Ifrane – marokańska Szwajcaria Ifrane słynie nie tylko z narciarstwa, ale także z bajecznie pięknych krajobrazów, za sprawą których okolica ta zasłużyła sobie na miano „marokańskiej Szwajcarii”. To jedno z ulubionych miejsc obecnego władcy Maroka, który sporo inwestuje w tym regionie (wybudował już między innymi uniwersytet oraz wiele dużych i luksusowych hoteli). Michlifen Niecałą godzinę drogi od Ifrane znajduje się Michlifen uważane za „marokańskie Aspen”. Swoją rezydencję ma tu Muhammed VI. Niestety niezbyt rozbudowana baza noclegowa zmusza turystów do dużo wcześniejszego rezerwowania miejsc lub każdorazowego dojeżdżania tu z pobliskich miejscowości. Michlifen otoczone jest lasami cedrowymi, które jeszcze bardziej podkreślają jego unikatowe piękno. Oukaimeden Oukaïmeden leży w odległości ok. 78 km od Marrakeszu, w pobliżu najwyższego szczytu Maroka. Znajduje się tu jeden wyciąg krzesełkowy i sześć wyciągów orczykowych. Teren narciarski obejmuje obecnie ok. 300 ha i leży pomiędzy wysokością 2620 a 3270 m n.p.m. Trasy narciarskie Oukaimeden (każda o długość ok. 3 km) różnią się stopniem trudności. Całodniowy karnet kosztuje ok. 90 dirhamów. Dużym atutem tego miejsca jest dobrej klasy baza noclegowa, gwarantująca sporą ilość miejsc. Ponadto nie trzeba tu przyjeżdżać z własnym sprzętem, gdyż na miejscu można go wypożyczyć (dostępne są narty, snowboardy, rakiety śnieżne). Od 1992 roku w Oukaïmeden regularnie odbywają się w marokańskie mistrzostwa narciarskie. Swoją siedzibę ma tu Francuski Klub Alpejski - CAF (Club Alpin Français). Jabal Tubkal i inne szczyty Przepiękne widoki i dobre warunki śniegowe przyciągają do Atlasu Wysokiego coraz więcej turystów z całego świata. Należy jednak pamiętać, że góry te są naprawdę wysokie, a przez to nieprzewidywalne i niebezpieczne. Najwyższy szczyt to Jabal Tubkal mający 4165 m n.p.m. Otacza go wiele cztero- oraz trzytysięczników. Szczyty przekraczające 3500 m, to między innymi: Jbel Aoulim – 3555 m n.p.m., Jbel Anghomer – 3607 m n.p.m., Jbel Erdouz – 3615 m n.p.m., Jbel Azourqi – 3690 m n.p.m., Jbel Ayachi – 3737 m n.p.m., Jbel Tignousti – 3825 m n.p.m. i Jbel Tidili – 3905 m n.p.m. Szczyty przekraczające 4000 metrów to np.: Adrar N'Dern – 4001 m n.p.m. oraz Mgoun – 4071 m n.p.m. Po zboczach tych gór można szusować tylko na dziko. Wynajęty w Beni Mellal helikopter dostarczy nas na wybrany stok. W większości przypadków nie ma tu wyznaczonych i zabezpieczonych szlaków. Nie ma też powszechnych służb ratowniczych. Należy o tym pamiętać jeszcze podczas przygotowań do wyjazdu. Warto zaopatrzyć się w metki RECCO (system ułatwiający ratowanie ofiar lawin) wszyte nie tylko w kurtki, ale także w spodnie czy buty, gdyż podczas spadania z lawiną można stracić część garderoby. Przydatne będą także sygnalizatory świetlne oraz apteczka wyposażona w podstawowe medykamenty, bandaże i folię NRC. Sporty zimowe w tak wysokich górach zawsze są sportami ekstremalnym. W związku z rozwojem narciarstwa oraz coraz większym zainteresowaniem tym sportem turystów przybywających do Maroka z całego świata, władze kraju chętnie inwestują w rozwój górskich kurortów. Obecnie planowane jest stworzenie dużego i nowoczesnego kurortu w Bu Guemez. Źródło: abcmaroko.pl
    1 punkt
  16. Dwóch kosmitów wylądowało na ziemi. Ciemna noc pustkowie idą. Dochodzą do zamkniętej stacji benzynowej. Podchodzą do dystrybutora. Jeden z nich mówi: - Dzień dobry my jesteśmy kosmici, przylecieliśmy tu w pokojowych zamiarach chcemy tylko porozmawiać. Dystrybutor milczy. Tak trzy razy. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i mówi: - Chyba mu przywalę z lasera. Na to drugi: - Nie rób tego, to jakiś kozak. Więc jeszcze raz próbują a dystrybutor ciągle milczy. Więc ten jeden wyciąga laser, strzela, stacja wylatuje w powietrze. Wstają pół kilometra dalej otrzepując się z kurzu. Jeden drugiego pyta: - Ty skąd wiedziałeś że to kozak? -Jak byś się okręcił 2 razy dokoła swoim penisem a następnie wsadził go sobie w ucho też byłbyś kozak.
    1 punkt
  17. Obliczenia są OK. Maksymalne (w idealnych warunkach) zużycie wody przez najbardziej wydajne armatki sięga około 40 m3 na godzinę, co daje około 100 m3 śniegu na godzinę. Licząc 25 m3 wody/h i 20 armatek (to minimalna ilość mająca sens) w godzinę zużywamy pół zbiornika. Ale zbiornik 1000 m3 ma wymiary powiedzmy 10 x 20 x 5 metrów, czyli większa kałuża. Takie zbiorniki mają sens tylko przy potokach o bardzo dużym przepływie. Zwykle robi się zbiorniki dużo większe np 10 000 m3. Pan minister po prostu pomylił zera, ale to na razie tylko wywiad, a nie decyzja inwestycyjna. Wszyscy zapomnieli, że na potoku Bystra w samych Kuźnicach jest częściowo zdewastowana (zlikwidowany system spiętrzania i spuszczania wody) zapora i niewielki zbiornik. Ten zbiornik można powiększyć, przez podniesienie poziomu wody, pewnie max 0,5 metra. Poza tym można go radykalnie pogłębić. Drugi zbiornik, znacznie większy, jest na tym samym potoku 800 m. niżej. Po małym remoncie systemu spiętrzania i pogłębieniu otrzymujemy solidny zbiornik. Nie trzeba robić żadnych nowych inwestycji, tylko wykorzystać już istniejące. Już nawet nie wspomnę, że spora część Zakopanego jest narażona na wylewy potoku Bystra i system małej retencji pomiędzy Kuźnicami i Rondem bardzo by się Zakopanemu przydał. Oczywiście te 2 zbiorniki to za mało. Ale pomiędzy nimi są przynajmniej 2 miejsca, gdzie powinno się zrobić nowe. Ale to by Zakopane musiało wywalczyć z TPNem. Pewnie jak za 2 albo 10 lat przyjdzie solidna powódź, to zaczną o tym myśleć... Tadek
    1 punkt
  18. Jeśli można prosić to Warth Schrocken jest dla mnie interesującym miejscem i jakbym się dowiedział nt tego ośrodka dużo z Twoich relacji to będę dźwięczny:biggrin: Pozdrawiam. Bawcie się dobrze wracajcie cało.
    1 punkt
  19. Dziś pogoda super, tras mało wyciągów tez ale i ludzi zwłaszcza rano. Gondola na szczyt wwozi ludzi i nawet da sie zjechać mimo zakazu /uwaga na kamulce/ na południowa stronę nie widziałam by ktoś nartami zjeżdżał ale można zjechać gondola i tam tez czynne są juz wyciągi i trasy.
    1 punkt
  20. Cześć Ja na przykład raczej nie bo z założenia inwestycja bez sensu. Pozdrowienia
    1 punkt
  21. Buty No wreszcie jakieś dobre wiadomości Po zdjęciach widzę, że fajne te buty.
    1 punkt
  22. Coż własnie takie firmy mogą znaczącymi kwotami wspomóc ekoorganizacje, wiec trzeba im przyp...
    1 punkt
  23. Kilka zdjęć z dziesiejszych nart Mobilnie Jacek
    1 punkt
  24. Dziekuję Mariusz,a pogoda :smile: http://www.skionline.pl/pogoda/francja-dauphine-isere-les-2-alpes,osrodek,683.html
    1 punkt
  25. No to jeszcze parę fotek z tego miejsca, bo mi się znalazło :)To był jakoś przełom marca i kwietnia 2012, pięknie i pusto, ale narciarsko - umiarkowanie, mały wybór.Jednak tanio i pewnie jakiś 1% ludzi w porównaniu z nieodległym Kiztsteinhornem - w sobotę, na 1 dzień to miało głęboki sens
    1 punkt
  26. Temat od rana jest wałkowany w tym wątku http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18154-Polska-rajem-dla-narciarzy?p=181315&viewfull=1#post181315. Od rana w mediach trwa nagonka na ten pomysł, zawodowi klakierzy na łamach GW potępiają go w czambuł i nawet tutaj pojawiły sie głosy krytyczne w stosunku do tego pomysłu. W tej sytuacji Twój post odebrałem jako następny z nich. Jeśli źle Cię zrozumiałem, to przepraszam Cie najmocniej!
    1 punkt
  27. Pierwszy raz od ponad trzech lat wypożyczyłem narty.Nie mam dużych problemów . Buty narciarskie jedna torba ,narty plus kijki w jednym pokrowcu, reszta czyli rękawice,gogle (rzadko biorę), skarpety narciarskie, stabilizatory na kolana, termos, prowiant, szmatka i pędzel do czyszczenia nart , smar oraz środki przeciwbólowe (maść, tabletki) oraz kilka innych drobiazgów mieści się w średniej wielkości plecaku. W autobusie mam trzy średniej wielkości bagaże raptem. Potrafię z takim bagażem spokojnie przejść do 2km. W czasie jazdy na nartach wożę pokrowiec na narty i torbę na buty zwinięte w plecaku. Buty ( traperki) albo wiszą przy dolnej stacji wyciągu w torbie na buty narciarskie albo wożę je w plecaku.Przyzwyczaiłem się i nawet w Alpach jeżdżę z tym samym plecakiem , w którym często wożę buty do chodzenia. Na wszelki wypadek. Lubię jeździć sam. Kasku nie mam i nie przewiduję jego kupna.Pozdrawiam.
    1 punkt
  28. Skoro teraz, przy tak łagodnej zimie roboty zamarły to na uruchomienie kolejki w tym sezonie szansę oceniam na 10 procent bo kilka tygodni zimy z mrozem i śniegiem nawet przy łagodnej zimie w tych stronach będzie.To robót przy budowie stacji i innych prac wykończeniowych( ignorant budowlany ze mnie jest spory) nie będzie Nawet jak luty będzie ciepły to i tak termin robót przesuną na ciepłą porę roku. Zawiodłem się na kierownictwie stacji bo na swojej stronie podawali informacje ,że nowa kolejka 4-osobowa w tym sezonie będzie wozić narciarzy. Wręcz się tym faktem reklamowali.Trzeba poczekać do końca sezonu ,ale jak tej kolejki nie będzie to mnie tam też nie. Narciarze spragnieni szusowania i tak się tam zjadą. Każdy ma prawo.Teraz to czeka mnie tydzień w Alpach (jutro wyjazd) Oby było tak jak w poprzednich trzech latach( zimach konkretnie) wyjazdach to ,,będzie pan Janek zadowolony":smile:
    1 punkt
  29. Na wieczorne rozmowy! To łazienka w moim hotelowym pokoju. Mobilnie Jacek
    1 punkt
  30. Jacek,mam nadzieję,że po powrocie opiszesz dokładnie co gdzie i jak. To znaczy: -Gdzie najlepiej nocować i niedrogo -Ceny w hotelach,pensjonatach itp -Rezerwować z wyprzedzeniem,czy spontan wchodzi w grę -Transport na miejscu - wypożyczać samochód czy są inne wygodne opcję -Karnety - ceny,opcję -Opis najciekawszych ośrodków Ja mam po prostu sentyment do Hiszpanii i jak nic mi się nie rypnie w najbliższych miesiącach,to mam plan. Plan raczej na przyszły sezon,ale to na razie tylko plan. :wink:
    1 punkt
  31. Przywołany do tablicy, stawiam się Miałem od rana trochę załatwień stąd to opóźnienie, niestety na luksus spania do 6.55 mogą sobie pozwolić tylko co nieliczni, a ja w tym czasie już byłem w drodze na spotkanie z klientem. Zatem od początku, choć tu od razu ostrzegam że moja wypowiedź wogóle nie będzie obiektywna i doświadczonym bywalcom alpejskich ośrodków wiele nie wniesie : Powód jest jeden: od kąd zacząłem jeździć na nartach a było to mniej więcej 7/8 lat temu, był to mój pierwszy wyjazd na alpejskie stoki :eek: :stupid: nie mam więc porównania z innymi alpejskimi ośrodkami. Dlatego też mojej poniższej wypowiedzi nie należy traktować "poważnie" To czego wczoraj doświadczyłem mogę określić tylko w jeden sposób: WOW!!! To zupełnie inny świat, to wszystko jest wręcz "niemądre".... Ja nawet nie wiem jak to nazwać? Cały dzień od otwarcia do zamknięcia śmigałem z wielkim bananem na twarzy i ten uśmiech nie schodzi mi z gęby aż do teraz (pomijając momenty kiedy muszę wstać z krzesła, bo nogi dzisiaj bolą baaaaardzo ) No ale odstawmy na bok pierdolety, czas na konkrety: - trasy - różnorodność tras na tyle duża że każdy znajdzie coś dla siebie, >> duża przewaga tras niebieskich szczególnie w środkowej części ośrodka, te bardzo szerokie i o jednostajnym nachyleniu z tendencją do dużego wypłaszczania na końcach, dla dzieciaków jak znalazł; >> czerwone jak dla mnie mogłyby być bardziej strome, tzn samo nachylenie czerwonych ok ale dość duża liczba wypłaszczeń praktycznie na każdej z nich, szczególnie odczuwałem to katując te trasy na serwisowej gigantce, która lubi i potrzebuje prędkości żeby fajnie zapracować, gdy po 6,5h przerzuciłem się na slalomki wypłaszczenia już nie przeszkadzały; >> czarna nr 1 mogłaby być minimalnie szersza, poza tym charakteryzuje się dużą ilością przełamań i ścianek, co przy dużej prędkości mnie osobiście trochę przeszkadzało... :, ale i tak zakatowałem na niej nogi Niestety te najfajniejsze (przynajmniej z mapy) czyli nr od 7 do 11 były pozamykane Wszystkie czynne trasy przygotowane w perfekcyjny sposób, na koniec dnia ZERO jakichkolwiek muld, co więcej dalej można było znaleźć duże połacie nietkniętego sztruksu. BAJKA - infrastruktura - bardzo dobra, choć na dłuższą metę ciągłe zdejmowanie nart do gondolek może trochę denerwować jak dla mnie to mogłoby być więcej krzesełek. Nowa 10-osobowa gondola robi wrażenie i pachnie nowością, czułem się w niej niczym jak w salonie, tym bardziej że może 2 razy zdarzyło mi się do kogoś dosiąść :eek: żeby gębę otworzyć... Gdzie nie gdzie orczyki (skorzystałem 1 raz); na wypłaszczeniu niebieskich tras nr 3 i 4 idealne warunki do nauki zarówno dla dzieciaków jak i dorosłych; na stoku znajduje się wiele knajpek i miejsc gdzie można sobie odpocząć, nie miałem jednak czasu na to by skorzystać i sprawdzić... Na dole w promieniu powiedzmy 300 metrów od dolnej stacji gondoli są chyba ze 3 hotele (3* i 4*) a od 400m zaczynają się pensjonaty i kwatery prywatne. Jest tego dość sporo. Po większe zakupy raczej wycieczka do Murau jakieś 4-5km. - dojazd - bez problemu, spod dolnej stacji do KRK wyszło mi ok 690 km, wyjechałem o 17-tej w KRK zameldowałem się o 23.15
    1 punkt
  32. Trasa nazywa się LUKOVA co po polsku znaczy ŁĄKOWA a nie łukowa.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...